To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV

Yvain - Śro 19 Sty, 2011 17:11

stawrogi napisał/a:
Widziałam też nowość kinową: Czarnego łabędzia z Portman, Ryder i Casselem- nie polecam osobom o słabych nerwach...

Może nie tyle o słabych nerwach, co z dołem lub deprechą. Film bardzo ciekawy, Portman zagrała faktycznie oskarowo.
Spoiler:
Film daje do zastanowienia ile czasem w nas jest obłędu, żeby osiągnąć coś za wszelką cenę, ile jesteśmy w stanie poświęcić dla zrealizowania swoich własnych pragnień.
I jeszcze ta jej samotność, ten brak wsparcia ze strony matki, też kobiety niezrównoważonej, usiłującej za pomocą córki spełnić swoje dawne ambicje. Presja otoczenia, jej perfekcjonizm, wrażliwość, nieznajomość świata i siebie. Istne szaleństwo.
Przeistoczenie się Niny w czarnego łabędzia wspaniałe, cudowne, aż miałam dreszcze, tylko cena nie do przyjęcia.

Warto obejrzeć. Jest co podziwiać.

damamama - Śro 19 Sty, 2011 21:12

Przed chwilą skończyłam oglądać "Wciąż ją kocham" Powstrzymuję się przed ochami i achami. Film na podstawie książki Nicholas'a Sparks'a, który napisał także "List w butelce".
Już na podstawie tego faktu można się domyślić, że ta miłość nie będzie łatwa i przyjemna a raczej niespełniona. Film pięknie pokazuje całą złożoność życia, nie tylko uczucia na odległość ale także wybory jakie się z tym wiążą oraz złożone relacje pomiędzy ojcem a synem. Wszystkie te uczucia nie są czarno białe, ale w wielu odcieniach szarości. Jak dodamy do tego piękną muzykę, plenery i ładnie nakręcone zdjęcia, to wyjdzie nam naprawdę fajny film. Jeżeli podobał się Wam "List w butelce" to z czystym sumieniem polecam obejrzenie tego.

Agn - Śro 19 Sty, 2011 22:14

stawrogi napisał/a:
Obejrzałam Dróżnika- sympatyczny film:)
Widziałam też nowość kinową: Czarnego łabędzia z Portman, Ryder i Casselem- nie polecam osobom o słabych nerwach....

Drastyczne sceny??? Czy po prostu takie napięcie? Bo ja mam nadzieję na to drugie, natomiast drastycznych scen nie znoszę i choćby nie wiem jak dobry był film, to go nie obejrzę.
Więc poproszę o ewentualne ostrzeżenia...

Yvain - Śro 19 Sty, 2011 22:26

Hmm, zależy co robi na tobie wrażenie. Dla jednej osoby są to rzeczy nieprzyjemne, dla innej faktycznie mogą być drastyczne. Musiałabym ci opisać konkretną scenę, bo tak to raczej ciężko o porównanie. Mnie najbardziej ruszyły tu emocje.
Agn - Śro 19 Sty, 2011 22:27

Drastyczne, które Agn nie jest w stanie znieść - np. ktoś się tnie żyletką, a kamerzysta z upodobaniem to filmuje przez pół godziny, nie szczędząc widzowi ani pół detala.
Drastyczność psychiczną mogę znieść, odchoruję, przez tydzień będę w szoku, ale dam radę przetrawić. Na dosłowne wypruwanie żył nie mogę patrzeć.

Yvain - Śro 19 Sty, 2011 22:29

Te ujęcia drastyczne są krótkie i niema w nich upodobania reżysera, raczej odzwierciedlają stany psychiczne bohaterki, myślę, że dasz radę.
Agn - Śro 19 Sty, 2011 22:49

*podejrzliwie* Wycinanie mózgu żywcem?
Yvain - Śro 19 Sty, 2011 23:20

Nie :wink: to nie "Teksańska masakra piłą mechaniczną"
Agn - Śro 19 Sty, 2011 23:28

To dam radę. Jutro seans! *zaciera łapki* :mrgreen:
Trzykrotka - Czw 20 Sty, 2011 17:24

A ja przeżyłam traumę pt: Angelina Jolie :roll: Turysta nie jest taki zły, jak go opisują. Ot, letnie popłuczyny po trzymających w napięciu filmach akcji. Piękna Wenecja, ślicznie filmowana, taka sobie fabuła, ale w sumie - czemu nie, jak sie nie ma innego pomyslu na spędzenie 2 godzin?
Depp niestety - tęgawy i ociężały, nie Don Juan de Marco - nie, raczej zmiętolony bohater Dziewiątych wrót ale zawsze to Depp. Nie rozumiem, po co w tym filmie pojawiają się Rufus Sewell, Raul Bova, Timothy Dalton, już o Alessio Bonim (nie poznałam, kto to, więc męczyłam się przez cały film) nie wspomnę. Po prostu przemykają przez ekran - tak bardzo chcieli zagrać w filmie z Angeliną? :mysle:
A ona sama - ratunku :frustracja: . Dla mnie ta kobieta przypomina karykaturę wampa z kreskówki - szklane oczy obwiedzione karykaturalnie dużą obwódką, usta jak wycięte i nalepione na jej twarz, a sama twarz - kwadratowa, z zapadniętymi policzkami i wysuniętą szczęką. Ujęcia jak z anime. Kanciaste biodra, kanciaste ramiona, absurdalna postać - od początku do końca.

Eeva - Czw 20 Sty, 2011 18:00

Wciąż ją kocham daje radę, ale ja zawsze mam focha jak się film różni zbytnio od książki ;-)

Ja za to ostatnio obejrzałam Niezniszczalnych. Tak, hmmmm... Gdyby nie Jason Statham na którego lubię się patrzeć i mistrzowska scena Stallone-Arnold-Willis to by się nie dało oglądać. Gniot jakich mało i jakoś tak nie mam nic więcej do powiedzenia.

Jako smaczek dodam, że dyktatora generała gra tam Batista z Dextera ;-)

Hanula - Pią 21 Sty, 2011 09:31

Eeva napisał/a:
Gdyby nie Jason Statham na którego lubię się patrzeć

Jason Statham :mysle: a czy to ten sam, który grał w Transporter ?

damamama - Pią 21 Sty, 2011 10:25

Eeva napisał/a:
Wciąż ją kocham daje radę, ale ja zawsze mam focha jak się film różni zbytnio od książki ;-)

Tak sobie pomyślałam o książce, po Twoich słowach uznaję, że jest lepsza od filmu. To znaczy na bank trzeba przeczytać. :-D

Anonymous - Pią 21 Sty, 2011 10:28

Trzykrotka napisał/a:
Nie rozumiem, po co w tym filmie pojawiają się Rufus Sewell, Raul Bova, Timothy Dalton, już o Alessio Bonim

mężczyzn do kin przyciąga Angelina a w wysublimowany gust niewiasty trzeba trafić?

Anonymous - Pią 21 Sty, 2011 12:50

Oglądnęłam i ja "Czarnego łabędzia"

Mój kolega zachwycał się Portman, był nią oczarowany, fakt po oglądnieciu zrozumiałam co faceta, jakoś nie bardzo głębokiego mogło ując :wink:


Spoiler:
Film jest momentami makabryczny, wyobraźnia miesza się z rzeczywistością. Z drugiej strony to co czytałam o tym filmie się nie do końca mi sprawdziło. Muzyka jest faktycznie bajeczna. Ale to raczej zasługa Czajkowskiego, niż twórców. Ja nie przepadam za Portman, ona w większości filmów gra podobnie, te same skrzywienia, że mam ochotę ją potelepać. Tutaj dodatkowo w niektórych scenach patrzenie na jej prześwitujące pojedyńcze kosteczki na plecach dodatkowo aż bolało.
Co nie odbiera jednak wszystkich walorów jakie posiada ten film. Jedną z zalet jest mój powrót do Czajkowskiego :P . Inny to uświadomienie sobie ile niekiedy nasze marzenia i ambicje kosztują, ze jesteśmy jak ten ptak z ciernistego krzewu, który śpiewa gdy w serduszko wbija mu się cierń i go zabija. Składamy siebie na ołtarzu naszych ambicji, czasami nie są to nawet nasze ambicje. Bo Nina została przez matkę pchnięta na scenę i nie wiem czy aż tak to kochała, czy po prostu nie miała innej drogi do wyboru.

Agn - Pią 21 Sty, 2011 18:33

I ja obejrzałam Czarnego łabędzia - bardzo mi się... hmm, "podobał" to złe słowo w przypadku filmów Aronofsky'ego. Film jest zeschizowany straszliwie (no wiadomo - Aronofsky przecież), schiza bohaterki miesza się z jej rzeczywistością. Ale film jest niesamowity. Oglądałam go z kumpelą i jej facetem i żadne z nas się nie nudziło.
A te kilka nieprzyjemnych scen do oglądania jakoś przetrwałam. Najtrudniejsza chyba była ta z palcem - aaaauć!!!

Anonymous - Pią 21 Sty, 2011 18:40

Zdecydowanie palec była najgorszy. Te kolce wyciągane z łopatki szło wytrzymać, ale palec :obrzydzenie: . Nie znam filmów tego gościa więc totalnie nie widziałam na co się piszę :P
Agn - Pią 21 Sty, 2011 18:54

Ja wiedziałam, że jak Aronofsky robi film o baletnicach, to nie będzie to po prostu film o tańczącej pani. Po Requiem dla snu i Pi wiedziałam, że będą jakieś schizy. :-)
Anonymous - Pią 21 Sty, 2011 19:04

Jakieś 4-5 lat zbieram się do Requiem i nie mogę się zabrać :(
milenaj - Pią 21 Sty, 2011 19:08

To tak jak ja. Ale dzisiaj zamierzam obejrzeć "Czarnego łabędzie".
Eeva - Sob 22 Sty, 2011 07:52

Hanula napisał/a:

Jason Statham :mysle: a czy to ten sam, który grał w Transporter ?


Tak tak. I ten sam co w prawie każdym fielmie Guya Ritchiego do którego mam niewytłumaczalną słabość.

damamama napisał/a:
o znaczy na bank trzeba przeczytać. :-D


Ja to w ogóle lubię książki Sparksa. Są przewidywalne do bólu, zawsze ktoś umiera/choruje/choruje i umiera/jest nieszczesliwy/samotny/itp itd, ale jakoś tak lekko się czyta. A i popłakać sobie można ;-)

Anonymous - Sob 22 Sty, 2011 10:55

Eeva napisał/a:
a to w ogóle lubię książki Sparksa. Są przewidywalne do bólu, zawsze ktoś umiera/choruje/choruje i umiera/jest nieszczesliwy/samotny/itp itd, ale jakoś tak lekko się czyta. A i popłakać sobie można

Nigdy nie płakałam czasami czytam, ale za szybko wiem jak się skończy :roll:

Yvain - Sob 22 Sty, 2011 13:03

lady_kasiek napisał/a:
Te kolce wyciągane z łopatki

Mi się wydawało, że to nie były kolce tylko początki piór. Bo w tych jej schizach było powolne narastanie przemiany w czarnego łabędzia, gęsia skórka na plecach, którą drapała, potem się tam pokazały zaczątki piór, zarastające przestrzenie między palcami jak błony pławne, i później końcowa przemiana w ostatnim tańcu.

Yvain - Sob 22 Sty, 2011 15:06

milenaj napisał/a:
Czy ona już nie mogła wrócić do normalności? Czy zatraciła się tak bardzo, że dla niej nie było już powrotu?

Mi się wydaje, że nie było już powrotu. Nina była perfekcjonistką, ale kompletnie nie radziła sobie z uczuciami i emocjami, żyła w odcięciu od świata. Jej przemiana była zupełna i ostateczna, bo tylko przez rzeczywistą śmierć mogła stać się kimś innym. Może, gdyby miała jakąś pomoc w postaci normalnej rodziny, gdyby matka pozwoliła jej dorosnąć, poznać świat, dała jej wsparcie, pewnie byłoby inaczej.

Anonymous - Sob 22 Sty, 2011 16:16

Nie wykluczam, ze to było piórko, nie zastanawiałam się nad makabryzmem. Jestem kiepska w symbolice więc ta transformacja w błony pławne też mi umknęła. Jeżu złoty jestem tak płytka jak szczelina w chodniku.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group