Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
Admete - Śro 01 Sie, 2007 10:43
Mam zamiar obejrzeć Ghandiego niedługo - brat pozyczył płytę z filmem i muszę poczekać. Trzykrotko dobrze, że wspomniałaś o Gilian - nie wiedziałam, że gra w Ostatnim Królu Szkocji i mile mnie jej obecność zaskoczyła. Ona jest naprawdę dobrą aktorką i jest teraz taka piękna Ja złego słowa nie powiem na agentkę Scully, bo ze mnie archiwistka , ale cieszę się bardzo, że mogłam ją zobaczyć w Bleak House i w Ostatnim...House of The Mirth jeszcze przede mną.
Caitriona - Śro 01 Sie, 2007 13:01
To kieniecznie Admete House... obejrzyj jak najszybciej A ja musze się zabrać za Króla Szkocji.
Agn - Śro 01 Sie, 2007 13:01
W poniedziałek obejrzałam Marie Antoinette z Kirsten Dunst. Ekhm.
Może zacznę od tego, że byłam piekielnie ciekawa tego filmu, aczkolwiek nie nastrajałam się hiperpozytywnie, bo martwiły mnie rzekome trampki MA oraz muzyka rockowa. Niemniej nie nastrajałam się również negatywnie, bo np. Caravaggio, film napełniony współczesnymi akcentami, b. mi się podobał. Co prawda głosik mi podpowiadał, że rock nie pasuje do żadnego Ludwika, ale co tam. Obejrzeć musiałam.
Obejrzałam.
Nie jest to może gigantyczne rozczarowanie, ale rozczarowaniem pozostaje. No bo co my tu mamy? Reżyserka popełniła kilka zasadniczych błędów przy robieniu tego filmu. Po pierwsze faktycznie kazała władować tam współczesną muzykę. Jak jeszcze do dyskotekowych aranżacji balu pasowało coś ostrzejszego, jak jeszcze przetrwałam rocka "na dzień dobry" czyli przy napisach początkowych, tak głupawej piosenki przy Antoninie jadącej karocą nie zdzierżyłam. Bez ładu, składu, pomysłu i sensu. Innym błędem było branie się za raptem połowę życiorysu Antoniny. Film opowiada zatem o małżeństwie, ceregielach w Wersalu, plotkowaniu i imprezowaniu, lekko dotyka się spraw ewentualnych intryg, natomiast nijak z filmu nie wynika, skąd się wzięła nienawiść ludu do królowej. Tego film nie wyjaśnia. Wszystko jest piękne i kolorowe, a potem nagle tłum pod Wersalem żąda głowy Antoniny. Ha! I tu właśnie wyłazi, że Sofia Coppola najwyraźniej przeczytała tylko połowę biografii, a potem ktoś jej coś napomknął o ewentualnym dalszym ciągu, bo film urywa się w momencie, kiedy Antonina wraz z mężem i dziećmi uciekają. Potem tylko ujęcie na rozbebeszoną komnatę w Wersalu i koniec filmu. Nawet durnego napisu nie było, co się dalej z Antoniną stało. A przecież ucieczka się nie udała, cały plan po drodze się rozsypał na kawałeczki, rodzina królewska została zmuszona do powrotu. Uważam, że reżyserka wtopiła, kręcąc film i pomijając jedną z najciekawszych części (tj. koniec!). Nie wspomniała o tym, że Antonina nie miała wpływu na swojego męża, stosunki z matką zostały pokazane, jak jej się przypomniało, że Antonina, istotnie, posiadała matkę, ani słowem nie zająknęła się o aferze naszyjnikowej, od której bodaj wszystko się tak naprawdę zaczęło nakręcać, nic o poniżającej "prasie", opinii publicznej (stąd nie wiadomo z filmu, dlaczego Francuzi tak bardzo znienawidzili królową). No i, co już jest w ogóle nie do pomyślenia, ZERO o: uwięzieniu, procesie i zakończeniu życia pary królewskiej! Za to posłała królową i hrabiego Fersena do łóżka. Hmpf! A tak naprawdę ich romans pozostaje w sferze domysłów, bo nie wiadomo do końca czy, najoględniej rzecz ujmując, wylądowali w łóżku czy też nie. Do tego z Fersena zrobiono wyłącznie kochanka królowej, a jakby nie było brał choćby udział w przygotowaniach do ucieczki.
Nic to. Jak dla mnie film słaby, do pośmiania się. Za plus zaliczę stroje, niektóre sceny (komiczny moment przebierania delfiny (już w Wersalu)), dobrą Kirsten Dunst i Marianne Faithfull na osłodę.
Admete - Śro 01 Sie, 2007 13:43
Agn bardzo dobra recenzja Widać, ze znasz temat. Ciekawa jestem, co powiesz na The Tudors
Pemberley - Śro 01 Sie, 2007 15:36
| Trzykrotka napisał/a: | | Forest Whitaker podobał mi sie w Ostatnim królu Szkocji! To jest w ogóle aktor pozornie nie grający, sprawiający wrażenie, ze po prostu JEST. Mój mieszkający w Afryce kolega mówił, że on genialnie podchwycił nawet afrykański sposób mówienia, z lekkim przydechem. |
| Admete napisał/a: | | Jeśli chodzi o filmy osadzone w realiach afrykańskich, to nadal moim numerem jeden pozsotaje Hotel Rwanda, ale Ostatni...też jest filmem interesującym. Hotel Rwanda bardziej przemawia do bezpośrednich emocji |
W tych klimatach to jeszcze polecam film "Shooting dogs" z panem Hugh Dancy, nie jest moze tej klasy co Hotel czy ostatni Krol, ale warto zobaczyc ..
| Gosia napisał/a: | No i obejrzalam takze "Słony smak miłości".
George - wrażliwa intelektualistka, trochę iroiczna, całkowicie niezależna, współczesna kobieta. Gavin - ciężko pracujący człowiek morza, prosty, silny, posłuszny tradycyjnym zasadom moralnym: mężczyzna dnia wczorajszego.
Należą do różnych światów, a jednak połączyla ich miłość i pożądanie.
Poruszajaca, pełna erotyzmu opowieść o kobiecie i mężczyźnie na podstawie głosnego francuskiego bestsellera Benoite Grault.[/i]
Film ogladalo sie dobrze, troche dziwila mnie postac George, ktora jak to dobrze okreslila Alison jest bardziej mentalnie mezczyzna, a nie kobietą. Poza tym jak widac ona wszystko w swoim zyciu komplikuje. |
Ja bardzo lubie ten film, mysle ze do jego odbioru trzeba pamietac o dwoch rzeczach, ktorych nie bylo jednak w naszych realiach zycia powojennego w taki sposob jak w spoleczenstwach zachodnich - podzialy klasowe i rewolucja seksualna lat 60..
W ksiazce jest taki moment, kiedy George zastanawia sie, jak to by bylo, gdyby przedstawila Gavina na paryskim salonie swojego ojca tym wszystkim intelektualistom, korzy ich otaczali, tam sa tez zarty, ktore ona sobie sama wymysla, komentarze i docinki, ktoych Gavin nigdy by nie zrozumial, a ktore byo nim w nia celowaly...
Ona dlugo rozumie ten zwiazek jako czysto fizyczny, przyprawe zycia ( sol na naszej skorze) ale samo zycie- zawodowe, kulturalne, socjalnie powiazane- toczy sie gdzie indziej..
Nie widze George jako mezczyzny, tylko jako klasyczna intelektualistke tamtych czasow, niemalze produkt swojej epoki z tamtymi bledami i wywalczonymi zmianami.. U nas nie odbywaly sie party, gdzie ciagnelo sie losy, z czyim mezem wraca sie do domu, cale to zamieszanie wokol seksu odbylo sie w Polsce inaczej i filmy typu " Marzyciele" czy " Kinsley" ( wlasnie obejrzalam ) to chyba sa zupelnie inaczej rozumiane tu i tu.
Zwlaszcze wymiar moralny.. Postac przyjaciolki George jest wlasnie juz bardziej taka meska , wpedzajaca meza w impotencje
Alison - Śro 01 Sie, 2007 16:25
| Pemberley napisał/a: | Nie widze George jako mezczyzny, tylko jako klasyczna intelektualistke tamtych czasow, niemalze produkt swojej epoki z tamtymi bledami i wywalczonymi zmianami.. U nas nie odbywaly sie party, gdzie ciagnelo sie losy, z czyim mezem wraca sie do domu, cale to zamieszanie wokol seksu odbylo sie w Polsce inaczej i filmy typu " Marzyciele" czy " Kinsley" ( wlasnie obejrzalam ) to chyba sa zupelnie inaczej rozumiane tu i tu.
Zwlaszcze wymiar moralny.. Postac przyjaciolki George jest wlasnie juz bardziej taka meska , wpedzajaca meza w impotencje |
Ona dla mnie jest właśnie "babska" na wskroś, a George - to tak jak mówisz, klasyczna intelektualistka tamtych czasów, efekt ruchów feministycznych, które chciały koniecznie zrównać kobiety z mężczyznami, we wszystkich aspektach, nie tylko w prawach wyborczych czy prawach do równych zarobków, czy wykonywania niektórych zawodów, ale również w tym takim instrumentalnym traktowaniu miłości. Może to stereotyp, ale powszechnie sie uważa, że mężczyzna żeby się kochać (fizycznie) wcale nie musi być zaangażowany uczuciowo. Kobieta żeby kochać ciałem, musi wcześniej pokochać głową, no dobra, sercem W tym właśnie George przypomina mi mężczyznę. Zresztą nawet to jej męskie imię (czy to na cześć George Sand?) to potwierdza, że ona w tym związku jest facetem.
Pemberley - Śro 01 Sie, 2007 16:47
No wlasnie ta przyjaciolka ( Anne?) zbierala materialy do ksiazki w innych lozkach, a George caly czas tlumaczyla sobie, ze Gwana pociaga ja tylko fizycznie, co sie juz w polowie okazalo inaczej ( owe " kocham cie " w sluchawke). Ona probowala byc taka, jakie czasy byly, natomiast Anne to te czasy wspoltworzyla...
Gosia - Śro 08 Sie, 2007 23:28
Obejrzalam film "Good Woman".
Lata 30-ste minionego wieku. Romantyczna, włoska riwiera.. Amalfia ... Ulubione miejsce wypoczynku angielskiej śmietanki towarzyskiej. Młode małżeństwo - Robert (Marc Umbers) i Meg (Scarlet Johansson) Windermere - spędza tu swoje pierwsze, wspólne wakacje, stając sie idealną pożywką dla intrygantów. Robert zostaje posądzony o romans z piękną Stellą Erlynne (Helen Hunt) femme fatale o wątpliwej reputacji. Przyjaciel Roberta - Lord Darlington (Stephen Campbell Moore), korzystając z okazji, usiłuje uwieść wrażliwą i niewinną Meg. Pani Erlynne jest obiektem westchnień wielu mężczyzn w Amalfi - między innymi jowialnego milionera Tuppiego (Tom Wilkinson), który proponuje jej małżeństwo. Wkrótce okazuje się, że celem Stelli nie jest zdobycie kolejnego kochanka, a odnalezienie kogoś z przeszłości. Kogoś, kogo szukała od 21 lat ...
"Good Woman" to oparta na sztuce Oscara Wilde'a "Lady Windermere's Fan" komedia romantyczna pełna humoru i błyskotliwych dialogów...
Ten film warto obejrzec z trzech powodow:
1. Helen Hunt w roli pani Erlynne
2. Tom Wilkinson w roli Tuppego
3. Niezle sentencje dotyczącd malzenstwa, zwiazkow, kobiet itd.
Czwartym powodem moga byc interesujące wloskie krajobrazy (ach te domy wtopione w skaly)
Od momentu gdy na ekranie pojawia sie Helen Hunt, postac którą gra i jej kreacja przyciagaja cala uwage widza. Przeistacza ona bezwzgledna pozeraczke meskich serc i kieszeni, femme fatale i przekwitlą nieco piekność - w kobiete samotną, doswiadczoną, rozgoryczoną, nieszczesliwą, nie pozbawioną jednak jakiegos wewnętrznego ciepla, pelnego mądrości i smutku. Partneruje jej Tom Wilkinson, ktory gra bogatego faceta po przejsciach, ktory zakochuje sie w "złej" i potepionej przez ogol pani Erlynne i chce zbudowac z nią przyszlosc. bo "tyle romansow zaczynalo sie od uczuc, a konczylo sie na ukladach"
Scarlett Johannson, ktora gra tu "zdradzaną przez męża", niewinną i naiwną zone, pozostaje w cieniu Helen Hunt.
Swietną sceną w tym filmie i chyba najlepszą, bo zapada w pamiec, to ta gdy pani Erlynne przyjmując u siebie w pokoju Tuppego, stojąc do niego tylem mowi mu, czym jest malzenstwo:
"Kiedy o tym mysle mam przed oczami pokoj, w ktorym nie mozna otworzyc okna. Gdzie nie ma okien. Codziennie sie budzę, a pokoj zdaje sie byc mniejszy. Z początku sie tego nie zauważa. Ale to sie dzieje powoli, centymetr za centymetrem. Pewnego ranka otwieram oczy, a pokój jest tak mały, że nie mozna sie poruszyć. Nie mozna oddychac. I wtedy wiesz, że trzeba uciekać."
Tych dwoje, to jakby życiowi rozbitkowie, pozbawieni zludzen, ktorzy chcą jednak jeszcze raz sprobowac szczescia razem.
Zakonczenie jest nieco zbyt proste i łzawe, ale któż nie lubi szczesliwych zakonczen? no moze nie do konca jest ono szczesliwe... bo jest w tym jakis smutek...
P.S. Zabawnymi postaciami w tym filmie jest takze para starszych panow, ktora wprowadza element humorystyczny: Cecil i Dumby
BeeMeR - Czw 09 Sie, 2007 07:36
| Gosia napisał/a: | | Obejrzalam film "Good Woman". | Bardzo zachęcająca recenzja - muszę się rozejrzeć za filmem...
Gosia - Czw 09 Sie, 2007 08:05
Byl dolaczany do jakiejs gazety pare tygodni temu, ja korzystalam z pożyczonego egzemplarza, za co oczywiscie dziekuje
Caitriona - Czw 09 Sie, 2007 10:23
Nie ma za co I masz Gosiu rację, Scarlett niknie przy Helen; ale jest to bardzo przykemny film
Admete - Czw 09 Sie, 2007 14:11
Obejrzałam razem z przyjaciółką Hot Fuzz - świetna komedia w absurdalnym stylu. Parodia filmów sensacyjnych i horrorów Sierżant Nicholas Angel jest tak dobry w swoim fachu, że aż za dobry Przełożeni chcą się go pozbyć i wysyłają do sennego miasteczka. Miasteczko oczywiście wcale nie jest tak spokojne jak na pierwszy rzut oka się wydaje. Genialne są w tym filmie zdjęcia, montaż i muzyka. Stanowią parodię typowych scen z horrorów i filmów o dzielnych policjantach. Znajdziecie tam każdą kliszę i każdy schemat doprawione absurdem i czarnym humorem. Matrix, Dziewiąte wrota, Szklana pułapka, Leon Zawodowiec, Na fali I wszystkie inne, anonimowe filmy tego typu. Dostawałam ataków śmiechu podczas oglądania. Idealny film, żeby oglądać go w większym, odpowiednio sfazowanym gronie Dla fanów Timothy Daltona - jego złe wcielenie - właściciel supermarketu W małej scence pojawia sie Filch z serii o Potterze - też perełka.
lizzzi - Czw 09 Sie, 2007 17:51
Tak z opóźniemiem, ale w poniedziałki leci seria o Angelice. Obejrzałam sobie w miniony poniedziałek i stwierdzam, że fiim wciąga jak dawniej. Pierwszy raz widziałam ten film będąc w podstawówce i już wtedy mnie zachwycił. Czekam na pojawienie się hrabiego de Peyrac.
Alison - Czw 09 Sie, 2007 17:58
| lizzzi napisał/a: | | Tak z opóźniemiem, ale w poniedziałki leci seria o Angelice. Obejrzałam sobie w miniony poniedziałek i stwierdzam, że fiim wciąga jak dawniej. Pierwszy raz widziałam ten film będąc w podstawówce i już wtedy mnie zachwycił. Czekam na pojawienie się hrabiego de Peyrac. |
To on sie jeszcze pojawi, prawda? Chyba zostanie piratem o ile dobrze pamiętam, ale nijak nie moge wykombinować jak to się stało, skoro został stracony.... :o
lizzzi - Czw 09 Sie, 2007 18:05
| Alison napisał/a: | | lizzzi napisał/a: | | Tak z opóźniemiem, ale w poniedziałki leci seria o Angelice. Obejrzałam sobie w miniony poniedziałek i stwierdzam, że fiim wciąga jak dawniej. Pierwszy raz widziałam ten film będąc w podstawówce i już wtedy mnie zachwycił. Czekam na pojawienie się hrabiego de Peyrac. |
To on sie jeszcze pojawi, prawda? Chyba zostanie piratem o ile dobrze pamiętam, ale nijak nie moge wykombinować jak to się stało, skoro został stracony.... :o |
Czy coś pokręciłam? Ten kochaś Angeliki, który zginął i był taki ładny to Nicola. De Peyrac chyba dopiero będzie..., mam taką nadzieję
Alison - Czw 09 Sie, 2007 18:54
| lizzzi napisał/a: | Czy coś pokręciłam? Ten kochaś Angeliki, który zginął i był taki ładny to Nicola. De Peyrac chyba dopiero będzie..., mam taką nadzieję |
To chyba mnie się cos pokręciło, bo ja mialam na mysli tego jej pierwszego męża z blizną. Jakoś cos mi się roi z zamierzchłej przeszłości, że on się jeszcze pojawi jako pirat, albo ja juz mam Alzheimera
Harry_the_Cat - Czw 09 Sie, 2007 18:55
| Admete napisał/a: | Obejrzałam razem z przyjaciółką Hot Fuzz - świetna komedia w absurdalnym stylu. Parodia filmów sensacyjnych i horrorów Sierżant Nicholas Angel jest tak dobry w swoim fachu, że aż za dobry Przełożeni chcą się go pozbyć i wysyłają do sennego miasteczka. Miasteczko oczywiście wcale nie jest tak idyyllyczne jak na pierwszy rzut oka sie wydaje. Genialne są w tym filmie zdjęcia, montaż i muzyka. Stanowią parodię typowych scen z horrorów i filmów o dzielnych policjantach. Znajdziecie tam każdą kliszę i każdy schemat doprawione absurdem i czarnym humorem. Matrix, Dziewiąte wrota, Szklana pułapka, Leon Zawodowiec, Na fali I wszystkie inne, anonimowe filmy tego typu. Dostawałam ataków śmiechu podczas oglądania. Idealny film, żeby oglądać go w większym, odpowiednio sfazowanym gronie Dla fanów Timothy Daltona - jego złe wcielenie - właściciel supermarketu W małej scence pojawia sie Filch z serii o Potterze - też perełka. |
Dzięki za tę recenzję - przywizołam sobie HF z UK i juz się cieszę na oglądanie
Jeannette - Czw 09 Sie, 2007 21:27
| Alison napisał/a: | | To chyba mnie się cos pokręciło, bo ja mialam na mysli tego jej pierwszego męża z blizną. Jakoś cos mi się roi z zamierzchłej przeszłości, że on się jeszcze pojawi jako pirat, albo ja juz mam Alzheimera |
Nie masz, moja babcia też twierdzi, że będzie jakieś spotkanie na łodzi czy cuś.
praedzio - Pią 10 Sie, 2007 07:04
Gdzieś w wątku Do obejrzenia w TV któraś z Dam zapodała link do streszczeń (bardzo obszernych) wszystkich pięciu części o przygodach Angeliki. Radzę tam zajrzeć. Tak, to prawda, jeszcze zobaczymy hrabiego de Peyrac, juz chyba w najbliższym odcinku.
BeeMeR - Pią 10 Sie, 2007 07:16
| Jeannette napisał/a: | asz, moja babcia też twierdzi, że będzie jakieś spotkanie na łodzi czy cuś. | Ja też pamiętam, że się spotkali później
Alison - Pią 10 Sie, 2007 13:27
Hurrra! Nie mam jeszcze Alzeimera!!!!!!!!!!
lizzzi - Pią 10 Sie, 2007 16:29
| Alison napisał/a: | Hurrra! Nie mam jeszcze Alzeimera!!!!!!!!!! |
Alison, wszystko przed nami. ten podły Niemiec, co nam wszystko chowa też
Anonymous - Pią 10 Sie, 2007 20:26
Hrabia sie pojawi w 4 bodajze odcinku - angelika i sultan - czy cos takiego
W trzecim wyjdzie nza maz za tego kuzyna, acha i syna jej zabija...
Caitriona - Pią 10 Sie, 2007 22:43
A ja obejrzałam przed chwilą Giuseppe w Warszawie - kocham ten film! Oglądałam go już sama nie wiem ile razy, a za każdym seansem śmieję sie jak głupia Maryśkaaaaa!!!!
Trzykrotka - Pią 10 Sie, 2007 23:36
I kijanki, które zniosły skrzek!! Uwielbiam Giuseppe! Ciekawe, kogo dziś grałby Cybulski, gdyby grał....
|
|
|