To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

BeeMeR - Czw 09 Paź, 2008 23:59

Agn napisał/a:
CHAMSTWA Indiany? W którym momencie??? :shock:
Też nie wiem - ale gdyby chodziło o "chamstwo Housa" to nie miałabym wątpliwości :mrgreen:
Caitriona - Pią 10 Paź, 2008 13:59

Agn napisał/a:
CHAMSTWA Indiany? W którym momencie???

W kilkunastu ;) Jego sposób odnoszenia się do ludzi pozostawia czasami wiele do życzenia. Oczywiście rozumiem że jest to część jego ogólnego wizerunku i oki. Jednak mimo że dobrze sie bawiłam na filmach (trzech pierwszych) to zdecydowanie nie należę do fanej samego dr Jonesa ;)

Tamara - Pią 10 Paź, 2008 18:43

Caitriona napisał/a:
Agn napisał/a:
CHAMSTWA Indiany? W którym momencie???

W kilkunastu ;) Jego sposób odnoszenia się do ludzi pozostawia czasami wiele do życzenia.

Ale weź pod uwagę , z jakimi ludźmi miał do czynienia w filmach - bandyci , rabusie , hitlerowcy i rozmaite męty . Trudno z takimi konwersować po wersalsku :mrgreen:

Caitriona - Pią 10 Paź, 2008 22:06

Kiedy ja to zauważałam w jego podejściu do osób, które ze tak powiem stały po jego stronie ;) to jak traktował 'szwarccharaktery' było zdecydowanie oki!

Obejrzałam też drugą część Narnii i muszę powiedzieć że mi się bardzo podobała. Była chyba nawet lepsza od części pierwszej. Bardzo fajny film.

Tamara - Pią 10 Paź, 2008 22:11

Ale po swojej stronie tez miewał różnistych , a poza tym na wersal nie było zwykle czasu :wink:
Agn - Sob 11 Paź, 2008 08:54

Ja poproszę jakiś cytat albo dokładny opis sytuacji, bo nijak nie mogę sobie przypomnieć, kiedy zachowywał się chamsko.
Admete - Sob 11 Paź, 2008 13:02

Film widziałam dawniej niz wczoraj, ale teraz mi się przypomniał - Zwyczajni ludzie

http://www.youtube.com/watch?v=UZYHe8IAlto

Beth, Calvin, and their son Conrad are living in the aftermath of the death of the other son. Conrad is overcome by grief and misplaced guilt to the extent of a suicide attempt. He is in therapy. Beth had always preferred his brother and is having difficulty being supportive to Conrad. Calvin is trapped between the two trying to hold the family together. Written by John Vogel

Tam pierwszy raz usłyszałam ten utwór:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Pamiętam, że za pierwszym razem bardzo płakałam, oglądając ten film...Miałam może 14, 15 lat. Później też mnie wzruszył. Chciałabym do niego wrócić.

BeeMeR - Sob 11 Paź, 2008 15:36

Il Mare - koreański pierwowzór Domu nad jeziorem z Sundrą Bullock i Keanu Reevsem

Podobało mi się. Historia miłosna (znana mi z Domu nad Jeziorem) pokazana została bardzo malowniczo, bardzo ładnie, tylko trochę brakowało mi w tym ciepła - nic na to nie poradzę, że już na sam widok domu robiło mi się zimo jak myślałam o chłodnej bryzie znad wody *emotka zmarznięta*
Owszem, trudno pokazać ciepło gdy dominującym uczuciem jest samotność dwójki ludzi, których dużo dzieli (zwłaszcza czas), może przez to, że najpierw widziałam remake, a może (i to jak podejrzewam jest najtrafniejsze :D ) dużo trudniej mi się wczuć w historię, w której domieszany jest element fantastyki, który powoduje pewne niekonsekwencje i odrealnienie historii - naprawdę trudno mi w takim wypadku współczuć bohaterom czy ich dopingować, żeby zrobili to czy tamto.

Dużo łatwiej zaś mi uwierzyć w historię, która mogłaby się wydarzyć naprawdę :mysle: albo gdy wiem, że z założenia oglądam bajkę :mrgreen:

Niemniej Il Mare zdecydowanie warte jest zobaczenia, a jego atuty to:

* Piękne zdjęcia (zwłaszcza domu wieczorem :mrgreen: ):




* Przepięknie pokazana samotność:


* Dwoje przy skrzynce na listy:


* Słodziarski pies :-D


Nota bene uważam, że Dom nad jeziorem jest dobrym remakiem, choć oczywiście nieco zmienionym na potrzeby Amerykanów jest dobrym remakiem, choć oczywiście nieco zmienionym na potrzeby Amerykanów: niektóre wątki poprowadzone są bardziej dosłownie - np. wątek ojca, architektury, ex-chłopaka bohaterki, jej zawód, podczas gdy koreański film każe się więcej domyślać, więcej zostawia wyobraźni. No i zdecydowanie pokazuje więcej obrazów, mniej słów - podczas gdy Amerykanie kochają słowa :mrgreen:

W gruncie rzeczy warto zobaczyć oba filmy :)

Admete - Sob 11 Paź, 2008 15:40

Też uważam, że oba filmy sa dobre :-)
Harry_the_Cat - Sob 11 Paź, 2008 15:51

Kiedyś o tym dyskutowałyśmy. Ja wolę wersję koreańską. Amerykańska przez dążenie do happy endu traci jakieś kontinuum, jeśli dobrze pamiętam.
Gosia - Sob 11 Paź, 2008 17:08

Ja wolę "Dom nad jeziorem". Bardzo lubie ten film :lol:
Caitriona - Sob 11 Paź, 2008 17:43

Ja lubię obie wersje, ale chyba tak ciut ciut bardziej podobał mi się klimat Il mare. Zdjecia faktycznie piękne są w tym filmie i domek ładniejszy ;) Ale oba filmy są warte zobaczenia.
Agn napisał/a:
Ja poproszę jakiś cytat albo dokładny opis sytuacji, bo nijak nie mogę sobie przypomnieć, kiedy zachowywał się chamsko.

Uuu, widzę że się fanki IJ nieco zdenerwowały. Agn wybacz, ale ja to oglądałam maratonem, były to małe scenki osadzone w akcji więc dokładnie nie pamiętam co i gdzie, a fanką aż taką tych filmów nie zostałam żeby teraz z tego powodu robić powtórkę. Ja napisałam tylko o moim subiektywnym odczuciu, nie sądziłam że to tak kogokolwiek poruszy ;)

BeeMeR - Sob 11 Paź, 2008 18:47

A ja właśnie nie jestem pewna, która wersja - "Il Mare" czy "Dom nad jeziorem" - każda ma trochę inny wydźwięk - chyba jednak koreańska - ma piękny klimat i zdjęcia.

A z koreańskich filmów, których ostatnio trochę obejrzałam, polecam jeszcze:

Secret

Film ten ma pewne punkty wspólne z "Il Mare" :mrgreen:
Początek jest przeraźliwie nudny - niby coś się dzieje (chłopak spotyka tajemniczą dziewczynę), ale niemal nic się nie dzieje - z tym, że wydaje mi się, że nie o akcję tu chodzi. Muzyka przepiękna - i we fragmentach kiedy grają, trudno oderwać wzrok (i słuch ;) ). Pojedynek na jest fortepiany - rewelacja! :oklaski:
W dodatku filmowane jest bardzo ładne.
Tytułowy "Sekret" dość oczywisty - ale obejrzeć można - tym bardziej, że końcówka filmu jest bardzo ładna i pięknie zrobiona - można się trochę wzruszyć nawet od początku nie mając żadnych wątpliwości co i jak będzie :-D

Oglądanie zdecydowanie nie boli ;) A dla muzyki, pięknych zdjęć i bardzo ładnej końcówki warto.
A muzyka piękna :oklaski: (choć niekoniecznie mam na myśli skośnego Elvisa ;) )




Spoiler:
Tylko bez sensu na łapu capu zaczynają wyburzać budynek szkoły - tym bardziej, że w nocy, nawet nie zabezpieczywszy terenu odpowiednio :roll: . No i ta kula prosto w fortepian - :paddotylu: Żeby było dramatyczniej, niewątpliwie ;)
A najbardziej było mi żal ojca chłopca - bo dla niego syn był wszystkim - a ten wątek został trochę jakby niedorozwiązany - biegnie, biegnie.... :mysle:



A drugi film - tym razem historia zupełnie serio - polecam bardzo:


April Snow
Podobało mi się - i to bardzo. Ostatnio widać mam słabość do wolno toczących się, ale nie nudnych opowieści i filmów. Ten zaś jest pięknie nakręcony i dogłębnie smutny.
Chwilami kojarzył mi się bardzo KANKowo (Nigdy nie mów żegnaj) - ale tylko ze względu na temat i niektóre ujęcia - jest też swoista "scena na przejściu", czy pięknie nakręcona "scena hotelowa" i samotność, cholerna samotność... Oraz niemały dylemat.
Film ma jednak zupełnie inna temperaturę niż KANK, inne przesłanie, grę aktorską - wszystko.
Aktorzy zaś zagrali wspaniale - a na dwójce głównych postaci opiera się większość scen i ciężar filmu. Muzyka bardzo delikatna, ładna, idealnie wpasowuje się w klimat filmu.
Polecam bardzo.



Agn - Sob 11 Paź, 2008 21:20

Caitriona napisał/a:
Ja lubię obie wersje, ale chyba tak ciut ciut bardziej podobał mi się klimat Il mare. Zdjecia faktycznie piękne są w tym filmie i domek ładniejszy ;) Ale oba filmy są warte zobaczenia.
Agn napisał/a:
Ja poproszę jakiś cytat albo dokładny opis sytuacji, bo nijak nie mogę sobie przypomnieć, kiedy zachowywał się chamsko.

Uuu, widzę że się fanki IJ nieco zdenerwowały. Agn wybacz, ale ja to oglądałam maratonem, były to małe scenki osadzone w akcji więc dokładnie nie pamiętam co i gdzie, a fanką aż taką tych filmów nie zostałam żeby teraz z tego powodu robić powtórkę. Ja napisałam tylko o moim subiektywnym odczuciu, nie sądziłam że to tak kogokolwiek poruszy ;)


Caiti, ja też oglądałam te filmy maratonem. I wiesz, możesz mieć swoje zdanie. Indiana Jones nie jest dżentelmenem, to fakt. To raczej typ łobuza, taki Jeszcze Bardziej Nonszalancki Han Solo. Ale chamem bym go nie nazwała. Dlatego się dziwię. Moja definicja "chama" nie przeszła nawet obok Indiany, stąd moje zdziwienie i prośba o jakiś przykład, bo nie przypominam sobie...

Caitriona - Nie 12 Paź, 2008 14:28

Oczywiście że każdy może mieć inne zdanie, na tym polega cała zabawa. Dlatego oki, akceptuję że spoglądasz na dr Jonesa inaczej; ja natomiast widzę w niektórych momentach nie typ łobuza, czy nonszalancję tylko chamskie zachowanie. To były małe scenki, czasem tylko gesty, które po prostu mi się nie podobały, a że były niewielkie nie pamiętam nawet dokładnie w których były momentach tych trzech filmów.
Agn - Pon 13 Paź, 2008 14:19

Nie wczoraj, a dzisiaj (a konkretnie przed chwilą) obejrzałam film 3:10 to Yuma. Remake jakiegoś westernu. Nie widziałam oryginału, lecz dane mi było obejrzeć nowszą wersję, która bardzo mi się spodobała. W skrócie - zostaje złapany bandyta Ben Wade. Ma zostać odeskortowany do pociągu, który odjeżdża z innego miasteczka do Yumy (oczywiście o godz. 3.10, zgodnie z tytułem). Eskorty podejmuje się kilku ludzi, w tym Dan Evans, biedny farmer z drewnianą stopą. Za eskortę dostanie 200 $.
Pewne rzeczy były do przewidzenia, łącznie z zakończeniem. Ale mimo to film ogląda się kapitalnie. Duża w tym zasługa świetnych aktorów. Russel Crowe jako Ben Wade, bandyta o lekko szlachetnych odruchach, bawi się rolą, jakby mrugał do widza. Ale dla mnie to jest film Christiana Bale'a. Jako zrezygnowany farmer bez pieniędzy, do bólu uczciwy, który decyduje się na niebezpieczną jazdę, która może skończyć się jego śmiercią, kuszony o wiele większą nagrodą, o ile wypuści więźnia jest po prostu cudowny, przejmujący...
Na dokładkę niezła muzyka. A syna Dana gra chłopak, który wygląda jak skrzyżowanie młodego Christiana Slatera z Jonathanem Brandisem.
Polecam. :)

Gosia - Pon 13 Paź, 2008 16:55

W oryginale grał Glenn Ford - facet miał cos w sobie ;) Widzialam ten film kilkakrotnie, -podobal mi się, ale o dziwo słabo pamietam fabule.
Sofijufka - Pon 13 Paź, 2008 16:58

w tym poprzednim - reżyser zażartował sobie z widzów. Dał rolę bandyty specjaliście od bohaterów pozytywnych, a rolę farmera - aktorowi, który grał niemal wyłącznie czarne charaktery :mrgreen:
Gosia - Pon 13 Paź, 2008 16:59

Pamietam, że na pewno kibicowalam Fordowi :mrgreen:
Sofijufka - Pon 13 Paź, 2008 17:24

no bo to była taki "good bad boy"...
BeeMeR - Pon 13 Paź, 2008 17:26

Duelist
- Wizualnie - absolutna rewelacja!
- Muzycznie - również wspaniale :)
- Walki oraz tańce z mieczem (trudno to inaczej nazwać :mrgreen: ) fantastyczne!

Dla tych spraw warto ten film zobaczyć - jednakże

ponieważ:
- Fabuła - khem.... miejscami całkiem całkiem, miejscami zupełnie durna - ale generalnie może być :)
- Gra aktorska - hm... mam wrażenie, że twórcom na niej zależało najmniej :P Niektóre postaci pojawiają się tylko po to, żeby coś pokrzyczeć :roll:
- główny bohater mógłby mieć więcej wyrazu - być bardziej męski mniej chłopięcy - ale tańczy z mieczem wspaniale, więc może być :D No i głos ma ładny, choć mówi chyba tylko w dwóch scenach.

W zasadzie można by z filmu powycinać niemal wszystkie dialogi i powstałaby absolutnie piękna wizualnie, artystyczna bajka - której nie rozpraszałoby już niepotrzebnie durne wstawki - ale i tak warto zobaczyć, bo to uczta dla oka i ucha.







Hm - jak tak spojrzałam na fotki - to wygląda na to, że filmie dominuje czerń i czerwień - kto wie :mysle:
Ale na pewno pojawia się dużo więcej kolorów - obraz zdecydowanie rządzi :mrgreen:

Caitriona - Pon 13 Paź, 2008 21:05

Obejrzałam The Fall (Magia uczuć), film ciekawy, który ma momentami bardzo bajkowy klimat. Tym chętniej go obejrzałam ponieważ główną rolę gra w nim Lee Pace (Pushing Daisies, Miss Pettigrew Lives for a Day), na którego ostatnio zwróciłam uwagę. 1912, Los Angeles. W szpitalu leży sparaliżowany po wypadku na planie filmowym młody kaskader, a także mała imigrantka, słodka dziewczynka ze złamaną rączką, Alexandria. Mała całymi dniami biega po szpitalu, jest lubiana, ma wszędzie znajomych. Jej ulubione zajęcia to rzucanie pomarańczami w księdza oraz lizanie bloków lodu. Pewnego dnia ta dwójka się spotyka. Kaskader zaczyna opowiadać małej epicką historię o zemście, miłości, zdradzie w której głównymi bohaterami są dość dziwni herosi: m.in. Zamaskowany Bandyta, były niewolnik, Charles Darwin, Hindus. Kaskader tą historią przywiazuje małą do siebie i z czasem zaczyna ją wykorzystywać; chłopak ma plan w którym Alexandria musi mu pomóc.
Momentami ten film wydaje się trochę taki kameralny. Cudne są fragmenty w których gra mała Alexandria, dziewczynka jest niesamowicie urocza i rozbrajająca. Mometami z kolei, gdy na ekranie widzimy opowieść kaskadera oczami Alexandrii, klimat się zmienia na taki lekko nierealny, bajkowy, surrealistyczny, przerysowany. Zmieniają się barwy, scenografia, narracja. Mała w bohaterach tej opowieści widzi ludzi których widuje na codzień, stąd podwójne role niektórych aktorów. Mnie ten film urzekł. Podobał mi sie od samej czołówki, w której ukazany jest wypadek kaskadera na planie. Podobały mi się i momety w których widzimy kaskadera i dziewczynkę, szczególnie ich rozmowy, i te które ukazują całą kolorową bajkę. Ja polecam.


Admete - Pon 13 Paź, 2008 21:20

Przedziwny jest ten film - jednoczesnie realistyczny i baśniowy :-) Piękne zdjęcia, dobre role aktorów.
Caitriona - Pon 13 Paź, 2008 21:21

Cytat:
jednoczesnie realistyczny i baśniowy


Właśnie to połączenie mi się bardzo podoba. A mała aktorka po prostu zdobyła moje serce, słodka jest ;) Dzięki Admete! :D

Trzykrotka - Pon 13 Paź, 2008 23:34

Ja tez go dziś oglądałam i jestem oczarowana! Ta para jest nieprawdopodobna

A opowieść na początku zachwyca rozmachem wizji plastycznej
(to kadry z historii Aleksandra Wielkiego)

a potem coraz bardziej przenika do zycia i staje się przerażająca i okrutna.
Admete :kwiatek:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group