To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - J.R.R. Tolkien "Władca pierścieni"

Anonymous - Sob 12 Lut, 2011 11:33

Najpierw oglądałam film, więc moje postrzeganie jest zabirzone. A ksiażkę czytałam za mało razy. Po obronie zrobię riplej :)
Aragonte - Sob 12 Lut, 2011 12:59

Podejrzewam, że kolejność poznawania - czy najpierw film, czy książka - może mieć kluczowe znaczenie. Dla mnie, jak dla Admete, książka jest zdecydowanie głównym punktem odniesienia, chociaż pewne zmiany mi nie przeszkadzają (np. wprowadzenie zniszczenia Isengardu w taki, a nie inny sposób, chociaż w książce było to tylko opowiedziane, jest zrozumiałe, bo chodzi o film i potencjał epicki tej sceny).

Aine, wróciłaś :-D :-D :-D

trifle - Sob 12 Lut, 2011 13:01

Raaany, ja pamiętam, że przed pierwszą częścią byłam świeżo po kolejnej lekturze książki i wytykałam wszystkie zmiany i się "irytowałam", że coś jest inaczej niż w książce. Ależ to było fajne :-D
Już sobie przygotowałam tomy, nie mam trzeciego, bo bractwo komuś pożyczyło, ale mam nadzieję, że w bibliotece będzie :mysle:

Admete - Sob 12 Lut, 2011 13:32

To niech bractwo przyniesie to pożyczone ;) Tolkiena się pilnuje ;) Ja już wspominałam, że cały koniec podstwówki marzyłam o przeczytaniu Tolkiena, ale to było nieosiągalna rzecz. Dopiero w liceum mogłam kupić książkę. No i przepadłam. Potem to już co jakiś czas czytałam, za każdym razem płacząc w różnych momentach ;)
trifle - Sob 12 Lut, 2011 13:47

Ale książka bractwa, jak znam życie pożyczyli komuś, kto jest w rozjazdach i szanse na odzyskanie są marne, w szybkim czasie zwłaszcza :mysle:
Admete - Sob 12 Lut, 2011 13:50

Może powinnas się zatroszczyć o własny egemplarz? ;)
trifle - Sob 12 Lut, 2011 13:58

A ja właśnie chyba nie czuję potrzeby ;) Tak sobie czytałam tutaj o Waszych planach zrobienia kolekcji, to chyba właśnie Twoje, Admete - żeby zebrać wszystkie tłumaczenia. A mnie to w ogóle niepotrzebne, zwłaszcza, że nie mam gdzie trzymać za bardzo, brat ma wydanie Skibiniewskiej, pomolestuję go trochę, żeby się chociaż zorientował, komu pożyczył i to mi wystarczy ;) Dla siebie to bym kupiła oryginał :mysle:
Admete - Sob 12 Lut, 2011 14:09

Moze być oryginał - co ci lepiej odpowiada :) Tez posiadam ;)
Anonymous - Sob 12 Lut, 2011 14:11

trifle napisał/a:
Dla siebie to bym kupiła oryginał

In inglisz?
Tolkien jest dla mnie Mistrzem słowa pisanego, ale ja mam za mało czasu na czytanie różnych wersji, porównywanie tłumaczeń.

trifle - Sob 12 Lut, 2011 15:18

In inglisz. Ja bym nie porównywała, chciałabym sobie po prostu przeczytać. Jestem zgermanizowana, pewnie trochę ciężko by szło, ale jakbym się wczuła :wink: Zresztą, na razie musi mi wystarczyć Skibiniewska, bo na oryginał (czy jakąkolwiek inną wersję) mnie nie stać ;)
Admete - Sob 12 Lut, 2011 15:34

Czy jako germanistce są ci znane mity skandynawskie? Tak z ciekawości pytam. A do swoich języków Tolkien wykorzystał fiński i walijski.
trifle - Sob 12 Lut, 2011 15:54

Nie, mity skandynawskie zupełnie nie. Nawet nie kojarzę, żeby na jakichkolwiek zajęciach było o tym wspominane.
Anonymous - Sob 12 Lut, 2011 16:05

Dobrze jest wrocic, a spowiadac sie nie ma z czego - niestety.

W gruncie rzeczy to kolejnosc film-ksiazka warunkuja sympatie i antypatie - bo przeciez skoro w ksiazce Arwena faktycznie pojawia sie zaledwie raz, a Eowina jest rozbudowana, sympatia logicznie kieruje sie na ta druga. To Eowina jest dzielna, odwazna, lamie narzucone jej spolecznie schematy i wzbudza wspolczucie swoja nieszczesliwa miloscia.
W fimie postac Arweny jest jednak sympatyczniejsza, to ta Jedyna Milosc Aragorna, wierzaca w niego bezwzglednie i do konca, walczaca o swoja milosc wbrew zwatpieniu ojca, wbrew jego woli. Eowina jest jednak bledsza na tym tle - nie tylko w typie urody i strojach, ale staje sie Ta Druga, uzurpatorka i konkurentka w uczuciach. Wspolczucie jest mniejsze, bo Arwena zostala poznana przez widza jako pierwsza.

Ja mam jak dziewczyny - ksiazkowo moim ulubiencem byl Eomer, Faramir i Boromir. No i trudno lubic mi kogos wiecej niz Eowine. Liv wygladala jednak tak malowniczo, ze trudno jej nie ogladac z przyjemnoscia.
Filmowo Eomer zostal bardzo zmarnowany juz na wstepie przez scenarzystow, Faramir cudowny, a Boromir oszalamiajacy. Filmowo rowniez Aragorn jest w czolowce.

BeeMeR - Sob 12 Lut, 2011 18:25

AineNiRigani napisał/a:
Filmowo Eomer zostal bardzo zmarnowany juz na wstepie przez scenarzystow
Dlaczego? :mysle:
Ja do niego chyba nie mam zastrzeżeń :mysle:

Cytat:
Jak dla mnie to twórcy filmu zakochali się w widoku Arweny-Liv i wprowadzali ją, gdzie trzeba, i gdzie nie trzeba, żeby tylko w nowych kiecuszkach ją sobie obejrzeć :wink:
I po części bez uzasadnienia. Sceny w Rivendell - spoko, słusznie dodali. Ta w Dwóch wieżach - OK, może być. Ale to w Powrocie króla jest okrutnie naciągane i hamerykańskie w stylu. Toleruję to, ale tego nie lubię.
Właśnie o to mi chodzi - nie o samą postać Arweny i jej rozbudowanie względem książkowej, ale że większość scen z Arweną w Powrocie Króla jest po prostu niedorzeczna. Bardzo malownicza, ale nonsensowna - po prostu siedzi/leży i wdycha :roll: No i niby czemu akurat ona jest połączona z Pierścieniem (a nie jak już koniecznie coś np. nosząca inny pierścień Galadriela :roll: ) i jej siły witalne słabną... No głupota jakich mało :frustracja:
A już największe zastrzeżenia mam do krótszej wersji ROTK - zawiera wszystkie sceny w/w "wzdychania" Arweny, a wycięte zostały ich kosztem inne, znacznie ważniejsze i wnoszące więcej ważnych aspektów sceny - np. odnalezienie Eowiny przez Eomera po walce i Merry'ego przez Pippina, zlikwidowanie Sarumana.
I to nie jest tak, że ja wolę Eowinę, bo dla mnie obie panie są pięknie zagrane i skontrastowane: eteryczna elfica i wojownicza księżniczka, zresztą Eowina też ma jedną ważna scenę, przy której zawsze przewracam oczami nad je "hamerykańskością" - gdy w wiadomej walce z Nazgulem zdejmuje hełm, wypowiada swoją kwestię i dopiero robi zamach, a Nazgul stoi bez ruchu jak ten kołek i tylko czeka na ścięcie.... Jasne... :roll:

Alicja - Sob 12 Lut, 2011 19:23

AineNiRigani napisał/a:
a Boromir oszalamiajacy


luuubię filmowego Boromira :-D i Aragorna też

Admete - Sob 12 Lut, 2011 19:44

Cytat:
gdy w wiadomej walce z Nazgulem zdejmuje hełm, wypowiada swoją kwestię i dopiero robi zamach, a Nazgul stoi bez ruchu jak ten kołek i tylko czeka na ścięcie.... Jasne...


A ja tak lubię ten moment ;) Chyba mam skłonności do patosu.

Aine nigdy w filmie nie odbierałam Eowiny jako uzurpatorki. Ona w zasadzie nie kochała Aragorna tak naprawdę, kochała swoje wyobrażenie o nim. Miał ją uwolnić z klatki, w której żyła. Był bohaterem. Spokojnie mogli sobie darowac wzdychającą Arwenę i dać więcej scen w Domach Uzdrowień. A co do biednej Liv to swego czasu tak się jej obrywało, że ktoś z KB założył KOLT czyli Komitet Obrony Liv Tayler ;) I jeszcze wierszyk na temat Królewny - Arewny ( celowa przestawka );

"Urocza elfia królewna Arewna,
wzdycha lekko - cała rzewna.
Mój panie nie zwlekaj, przybądź do mnie,
bo tęsknię ogromnie.
Nie jestem wszak wcale z drewna" ;)

To jest taki udawany limeryk. Efekt pewnej fazy na KB w dawno minionej erze ;)

Anonymous - Sob 12 Lut, 2011 19:46

BeeMeR napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
Filmowo Eomer zostal bardzo zmarnowany juz na wstepie przez scenarzystow
Dlaczego? :mysle:
Ja do niego chyba nie mam zastrzeżeń :mysle:


W filmie jest i mniej obliczalny, bardziej bialo-czarny. Ksiazkowy zawsze mi duchem i szaroscia przypominal Faramira - bo chociaz rowniez byl drugi w kolejce, byl prawdziwym Nastepca odchodzacego wladcy, niz ten, ktoremu tron byl przypisany.

Co do ROTK, to ja przyznaje, ze od wrzucenia pierscienia, zakonczenia walki i orlow przenoszacych Frodo i Sama zazwyczaj wylaczam juz film. Dalej jest juz tak, jakby Jackson nie potrafil rozstac sie z bohaterami, pelno ckliwych i kiczowatych scen konczacych wszystko za wszelka cene. Jak je ogladam odczuwam przesyt slodyczy - taki budyn z soczkiem, lukrem, konfitura, oblane biala czekolada i posypane cukrem pudrem. Cos jak greckie ciastka karmelowe...

Anonymous - Sob 12 Lut, 2011 19:49

Admete napisał/a:
Aine nigdy w filmie nie odbierałam Eowiny jako uzurpatorki. Ona w zasadzie nie kochała Aragorna tak naprawdę, kochała swoje wyobrażenie o nim. )


Ja to wiem i rozumiem, ale wielokrotnie spotkalam sie z taka opinia wsrod osob, ktore jako pierwsze ogladaly film.

Admete - Sob 12 Lut, 2011 19:50

A ja Aine lubię te zakończenia, bo podobnie jak Jackson nie umiem się rozstać z bohaterami ;)
Anonymous - Sob 12 Lut, 2011 20:27

Ja nie jestem sentymentalna i wole krotkie ciecia :P
Admete - Sob 12 Lut, 2011 20:35

A ja bywam sentymentalna ;) zależy w jakim momencie i odnośnie czego ;)
Aragonte - Sob 12 Lut, 2011 21:22

Admete napisał/a:
Cytat:
gdy w wiadomej walce z Nazgulem zdejmuje hełm, wypowiada swoją kwestię i dopiero robi zamach, a Nazgul stoi bez ruchu jak ten kołek i tylko czeka na ścięcie.... Jasne...


A ja tak lubię ten moment ;) Chyba mam skłonności do patosu.

Ja w sumie też lubię ten moment - nie jest realistyczny, ale sorry, w LOTR nie ma co szukać realizmu, to epos prozą, epos fantasy, a nie powieść :) Gdyby to była realistycznie napisana powieść fantasy, to takie ukazanie tej sceny w filmie by mnie raziło, a tutaj ani trochę.

Admete - Sob 12 Lut, 2011 22:03

Też miałam napisać, że to takie własnie charakterystyczne dla eposu. Taki Roland też nieźle przemawiał ;)
RaczejRozwazna - Sob 12 Lut, 2011 23:02

Hm, tak czytam i czytam i zastanawiam się, czy jest ktoś, kto tak jak ja nie lubi filmowego Faramira... Kurczę to dla mnie zupełnie nie ta postać.
Za to Boromir jest idealny. Do tych idealnych zaliczam jeszcze Gandalfa ofkors, Sama :serce: Pipina i Merrego, Gimli'ego i Galadrielę.
I r-e-w-e-l-a-c-y-j-n-e-g-o Theodena. Nawet zbyt idealnego, bo przy nim Aragorn wypadał blado :-D
Fimowego Eomera też lubię. Nabrał jakiejś takiej wyrazistości, której w książce trochę mi brakowało. Ot, taka gorsza wersja Faramira :wink:

Admete - Sob 12 Lut, 2011 23:24

Eomer filmowy jest ok, tylko trochę go ogólnie mało. Uwielbiam scenę, gdy znajduje siostrę ranną. Jest taka przejmująca. Filmowy Faramir jest odmienny, ale ma piękne przejrzyste spojrzenie ;) I jakoś pasuje mi do reszty rodziny.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group