To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

Admete - Pią 05 Wrz, 2008 17:02

Obejrzałam własnie Dr. Horrible's Sing-Along-Blog. Trudno powiedzieć, co to właściwie jest ;-) Niewielka, dość skromna budżetowo produkcja Jossa Whedona. Od czasu obejrzenia Firefly i Serenity jestem jego wierna fanką. Jest to na pewno film dla wielbicieli produkcji muzycznych i fantastyki z dodatkiem nieco dziwnego humoru. Całość jest jsłodka z odrobiną goryczy na końcu. Uwielbiam jak Neil Patrick Harris śpiewa do spółki z Nathanem Fillonem i Felicia Day. Ku mojemu zaskoczeniu Whedon jest nie tylko autorem tekstów piosenek, ale tez współtworzył muzykę.
Caitriona - Pią 05 Wrz, 2008 18:10

On tez maczał palce w muzyce do Firefly, na pewno piosenka tytułowa jest w całości jego autorstwa ;) Ponoć ten musical powstał dlatego że Whedon nie miał co robić podczas strajku scenarzystów :D
Admete napisał/a:
Uwielbiam jak Neil Patrick Harris śpiewa do spółki z Nathanem Fillonem i Felicia Day.

Świetnie chłopak śpiewa. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się jego duet z Felicią, On the Rise - fantastyczny.

Admete - Pią 05 Wrz, 2008 20:48

Zdaje się, że on tez śpiewa na scenie w produkcjach muzycznych. Tu masz próbkę:


http://www.youtube.com/watch?v=CZt0A4-d7Kk

Trzykrotka - Wto 09 Wrz, 2008 21:20

Właśnie wróciłam z Fados.
Jeśli ktoś lubi smutne (niektórzy mówią: przeszywająco smutne) piosenki: pozycja obowiązkowa.
Jeśli ktoś lubi łagodne rytmy i głosy rodem z Wysp Zielonego Przylądka - pozycja obowiązkowa.
Jeśli ktoś uśmiecha się na dźwięk słów "Lizbona", "Tag" i "Alfama" i na widok żółtego wagonika tramwaju numer 28 oraz stromych, wybrukowanych uliczek - to samo.
I jeszcze jeśli lubicie zatapiać się w fotelu kinowym, w ciemnościach i dawać oczarowywać światom, które snują się Wam leniwie przed oczami - idźcie koniecznie. Było nas na sali dziewięcioro. Siedzieliśmy nieruchomo jeszcze po wygaśnięciu napisów, bo muzyka brzmiała.
Ja nie wiem,czy to geniusz Saury, czy duch muzyki - bo zrobić tak, żeby przy pomocy grupy śpiewaków, wspomagających ich lekko tancerzy, paru wyświetlanych w tle kronik filmowych w sepii, kolorowych ścian studia i przesuwanych ekranów wyczarowała sie magia - to jest sztuka. Tango i flamenco to co innego - tam śpiew łączy się z fascynującym ruchem. W fados nie, fadyści - jak w kawiarence zawieszonej dziesiątkami zdjęć - po prostu wstają z miejsca i opowiadają swoje historie. A jednak, jednak...
Piękna muzyka. Fado rozdzierająco smutne, zawodzące. Fado pełne radości i rytmu (trudno się nie uśmiechać kiedy śpiewa Lura tym swoim welwetowym głosem). Fado rewolucyjne (jedna z najpiękniejszych pieśni wiązała sie z filmem dokumentalnym z Rewolucji Goździków). Fado rapowane, genialne! Starsi panowie i młody, muskularny Murzyn. Kobiety: staruszka, pani o wyglądzie menadżerki banku, piękna zwiewna dziewczyna, dziewczyna z aparatem na zębach. Zjawiskowa Mariza. Fadystki i fadyści z historii, jest nawet opowieść o pewnej Sewerze, która swoim pojawieniem się w niebie skłoniła świętego Piotra do zaśpiewania fado. Tematy wszelkie: miłość, samotność, zazdrość, tęsknota, Lizbona i samo fado.
Przepiękny film, choć odradzam tym osobom, które lubią, żeby "coś się działo". No bo właściwie nie dzieje się nic :wink:

Mariza Transparente
http://www.youtube.com/watch?v=SDJySkcQnq4

Caitriona - Czw 11 Wrz, 2008 18:20

Wiem, że nie każdemu takie kino odpowiada, ale ja w sumie lubię Tarantino więc sobie obejrzałam Death Proof. Niezła jazda! W drugiej połowie filmu nic nie mogło mnie ociągnąć od ekranu, normalnie nic. Końcówka wymiata. Cudnowny pościg, świetnie zmontowany, a jakie cudne samochody - ja chcę Dodga Chargera!!! Muzyka, genialna. Chick Habit i Baby Its You naprawdę świetne.
U Tarantino ani mnie krew nie odrzuca, ani przemoc, przekleństwa, przegadane sceny, normalnie nic. U innych bym pewnie to wytykała u niego nie. Wszystko było jak być powinno.

Admete - Czw 11 Wrz, 2008 21:06

Caaaitriii no wiesz...;-) Czy to możliwe?
Caitriona - Pią 12 Wrz, 2008 12:19

Admete napisał/a:
Caaaitriii no wiesz...;-) Czy to możliwe?

Możliwe :mrgreen:

BeeMeR - Pią 12 Wrz, 2008 21:53

Aniu, mnie się też bardzo dobrze z Tobą ogląda :przytul:
Nawet wyznam, że mi się Żony i córki dużo bardziej podobają teraz niż za pierwszym razem :mrgreen:
Wtedy to nie wiem, czy nie dostałam małą nudelkulą za wyznanie, że mi się panowie niezbyt podobają, a właściwie najbardziej podoba mi się ten, który wiekowo jest poza zasięgiem moich zainteresowań :-P (ojciec braci, mianowicie :mrgreen: )

Gosiu, :P ;)

annmichelle - Sob 13 Wrz, 2008 11:40

Jeśli chodzi o ciekawe filmy widziane ostatnio to polecam "Kontrolerów" (2003). Dawno nie widziałam tak wieloznacznego, symbolicznego i surrealistycznego filmu. Reżyser zostawił furtkę do interpretacji, że każdy może sobie sam dopowiedzieć co się wydarzyło, kto był tak naprawdę kim, etc.
Po pierwszej półgodzinie film mi się tak nie podobał, że miałam go wyłączyć, ale postanowiłam obejrzeć do końca - no i dobrze zrobiłam, film "chodzi za mną" od kilku dni :-P , cały czas znajduję jakieś nowe symbole, metafory, itd. W internecie też pełno interpretacji, bardzo różnych - nie spotkałam się też z opinią, żeby ktoś pozostał na ten film obojętny. Na pewno obejrzę go jeszcze raz. Tylko tak jak piszę - film do przemyśleń i interpretacji.
Niektórzy porównują go do "Donnie Darko", "Fight Club" czy filmów Lyncha - dla mnie te dwa pierwsze nie zrobiły nawet w połowie takiego wrażenia jak "Kontrolerzy".

Widziała go może jeszcze któraś z dam? :-)

Caroline - Nie 14 Wrz, 2008 12:00

annmichelle napisał/a:
Widziała go może jeszcze któraś z dam?

Widziała :D Dawno temu, ale dobrze pamiętam go do tej pory, a kolorową ulotkę z opisem filmu nadal trzymam i używam jej jako zakładki.
Zgadzam się, film jest świetny. Ciekawa fabuła, fantastyczny katalog postaci i poczucie humoru, miasto podziemne żyjące własnym życiem, wątek sensacyjno-horrorystyczny ;) ...wszystko tworzy fascynującą mieszankę.
Węgrzy dali czadu. Polecam również, choć to specyficzne kino i dalekie od klimatów, w jakich poruszamy się zazwyczaj na forum.
Może to tylko kwestia ulizanej fryzurki zaczesanej do tyłu, ale nie mogłam opędzić się od wrażenia, że główny bohater przypomina aktorów z filmów przedwojennych :lol:

Caitriona - Nie 14 Wrz, 2008 14:52

Też widziałam, ale spory kawałek czasu temu. Dość specyficzny, ale świetny film. Szczególnie bohaterowie tego filmu. I genialny humor.
Aragonte - Nie 14 Wrz, 2008 18:33

Też oglądałam "Kontrolerów" :) Uważam, że jest świetny (w swoim pokręconym gatunku). O ile pamiętam, to końcówka wydawała mi się jedynie ciut zbyt słodka i zbyt domykająca tę pokręconą fabułę... ale widziałam to ładne parę lat temu w kinie, mogę się mylić :)
Trzykrotka - Nie 14 Wrz, 2008 19:31

Ja się dopisuję do listy wielbicieli. Widziałam, mam, bardzo, lubię za dziwny, zakręcony, oniryczny klimat i sporą dawke absurdu na poważnie (Dziewczyna - Miś).
Oglądałam go z hip-hopowym kolegą i co? Nie nudził się ani przez chwilę. Kapitalne kino.

annmichelle - Nie 14 Wrz, 2008 21:35

Aragonte napisał/a:
O ile pamiętam, to końcówka wydawała mi się jedynie ciut zbyt słodka i zbyt domykająca tę pokręconą fabułę...

Słodka? :wink:
Spoiler:
Cóż, jak dla mnie to główny bohater prawdopodobnie umarł skatowany przez grupę innych kontrolerów w metrze i wszystko co dzieje się od chwili gdy "zasypia" na krzesłach i się "budzi" dzieje się po jego śmierci - symboliczne pokonanie ciemnej strony swej natury na torach, wyprowadzenie przez dziewczynę-anioła do "nieba", itd.
Tak jak pisałam - możliwości interpratacji mnóstwo. :wink:

Aragonte - Nie 14 Wrz, 2008 22:42

annmichelle napisał/a:
Aragonte napisał/a:
O ile pamiętam, to końcówka wydawała mi się jedynie ciut zbyt słodka i zbyt domykająca tę pokręconą fabułę...

Słodka? :wink:
Spoiler:
Cóż, jak dla mnie to główny bohater prawdopodobnie umarł skatowany przez grupę innych kontrolerów w metrze i wszystko co dzieje się od chwili gdy "zasypia" na krzesłach i się "budzi" dzieje się po jego śmierci - symboliczne pokonanie ciemnej strony swej natury na torach, wyprowadzenie przez dziewczynę-anioła do "nieba", itd.
Tak jak pisałam - możliwości interpratacji mnóstwo. :wink:

W dosłownym wymiarze - za słodka.
W ten drugi trudno mi uwierzyć, bo w anioły nie wierzę :wink:

Agn - Pon 15 Wrz, 2008 20:43

Dwa filmy obejrzałam. No, więcej, ale przecież SW nikomu streszczać nie będę. ;)

Tak więc wczoraj w późnych godzinach wieczornych zapoznałam się z Zakochanym bez pamięci (Eternal sunshine of a spotless mind) z Jimem Carreyem i Kate Winslet. I bardzo mnie się to podobało. Ja lubię Jima o ile nie każą mu grać w durnowatych komediach. Jako poważny aktor o wiele lepiej się sprawdza. I tutaj też - niedogolony, ubrany w swetry, z przydługimi włosami, nie wyginający twarzy na wszystkie strony jest naprawdę bardzo fajny. I tworzy cudną parę z Kate (która jak zwykle jest boska). Film jest o facecie, który po zerwaniu z dziewczyną postanawia poddać się "zabiegowi", który wyczyści mu pamięć ze wspomnień o niej. Więc najpierw radośnie pozbywa się ostatnich chwil, kiedy to się w kółko kłócili, a potem... potem trafia na wspomnienie z czasów, gdy byli w sobie zakochani i szczęśliwi. I zapragnął to zatrzymać. Komputerowcy na zewnątrz robią co mogą, by mu skasować pamięć (w końcu klient sobie tego wyraźnie zażyczył, prawda?), a tymczasem on biega ze swoją wspomnieniową dziewczyną i usiłuje ją ukryć we wspomnieniach, które jej nie dotyczą. Brzmi nieco dziwnie, wiem, ale film warto obejrzeć. Jest urokliwy i sympatyczny.

Natomiast przed chwilą skończyłam podziwiać Children of glory (węgierski film z angielskim tytułem, a po polsku to brzmi Miłość, wolność. Cheesas...). Rzecz się dzieje w 1956 roku na Węgrzech. Niestety, nie znam kompletnie historii tego kraju, więc musiałam łyknąć wszystko w filmie tak jak jest. Tak więc mamy 1956 rok, węgierska drużyna water polo wraca z zawodów w Moskwie (na których oczywiście przegrała, ale to nie ich wina, przecież sowieci nie mogą przegrać, a już zwłaszcza we własnym kraju). Tymczasem w Budapeszcie siedzą wojska sowieckie, ludzie są łapani i przesłuchiwani. Studenci zawiązują organizację i zaczynają się z sowietami na ulicach regularnie tłuc. Znaczy się - hmm, zaczęło się od demonstracji, ale że policja otworzyła ogień... Historia prosta - jeden z graczy zakochuje się w studentce-organizatorce i dołącza do bojówkarzy. Tymczasem zbliżają się igrzyska w Melbourne. W kwestii wątku miłosnego - nic, czego byście nie byli w stanie przewidzieć. W kwestii tła - niezłe. Walki na ulicach, łapanki, żołnierze, czołgi... to wszystko robi wrażenie.
Całość okraszona jest nieco zbyt patetyczną muzyką, o wiele lepsza byłaby cichsza i spokojniejsza, ale to nie ja robiłam ten film. W każdym razie film ten reklamują w kinach niszowych, niekoniecznie w multiplexach, ale generalnie nie trzeba się aż tak o to zabijać. Ponoć historia autentyczna, ale nawet to nie pomaga się wzruszyć. Bywają lepsze filmy, ten jest trochę zbyt patetyczny jak na mój gust.
Trailer: http://pl.youtube.com/watch?v=n9f-TuItoF0

Admete - Pon 15 Wrz, 2008 20:47

U nas wtedy był Poznań...

http://pl.wikipedia.org/w...ski_Czerwiec_56

Agn - Pon 15 Wrz, 2008 20:57

Wiem. I nawet był film bodaj z Michałem Żebrowskim. Ale nie widziałam.
Btw Children of glory nawiązuje do Poznania.

Harry_the_Cat - Nie 21 Wrz, 2008 19:16

Obejrzałam Accorss the Universe. Bardzo dobry film - niekoniecznie łatwy i nie zawsze bardzo łatwy w obiorze, ale bardzo bardzo dobrze zrobiony. Piosenki nie wydają się wymuszone i doskonale ilustrują emocje filmu. Ogólnie film opowiada historię miłości Lucy i Jude'a (w końcu to Beatlesi, nie? ;) ), wplatając ją w wydarzenia wojny wietnamskiej. Bardzo podoba mi się, że nie ma w tym filmie dosłowności a bardzo wiele pokazane jest za pomocą obrazów.
Dodatkowo rewelacyjna ścieżka dźwiękowa - będę musiała się rozejrzeć. Bardzo fajne, nowe aranżacje piosenek czwórki z Liverpoolu. Polecam.

kilka piosenek:
Girl: http://pl.youtube.com/watch?v=8igvCSuUoBU
Dear Prudence: http://pl.youtube.com/watch?v=IMk8GIOQHvY
Hey Jude: http://pl.youtube.com/watch?v=aBgC0ytvTMs
I want to hold your hand: http://pl.youtube.com/watch?v=TQfRdn8wqi4

Gosia - Nie 21 Wrz, 2008 19:36

Jakos nie chce mi sie sluchac piosenek Beatlesow... dlatego chyba sobie daruję ten film.
Harry_the_Cat - Nie 21 Wrz, 2008 19:39

One mają w tym filmie zupełną dynamikę. Momentami ciężko rozpoznać, że to Beatlesi - polecam I want to hold your hand jako teaser ;)
Gosia - Nie 21 Wrz, 2008 19:49

To jednak Beatlesi, slysze ich w uszach...
Obawiam sie, ze przyszla moda na odgrzewane kawałki: Mammia Mia (Abba), Across the Universe (Beatlesi) .... Te piosenki strasznie mi sie osluchaly kiedys.... juz nie moge ich sluchac, niestety...
Choc tu faktycznie starali sie co nieco zmienic, ale nie na tyle, by mnie nie odstreczaly,..

nyota - Nie 21 Wrz, 2008 20:05

U mnie na odwrót Across the Universe pozytywnie odświezyło mi Beatlesów. Ciekawa interpretacja i brzmienie.
A jak wam się podobało Strawberry fields? Ta truskawka to mój faworyt w tym filmie.
Świetne zdjęcia i chyba nawet nagrodzone.

Alicja - Pon 22 Wrz, 2008 07:28

obejrzałam wczoraj na TCM Jak zdobywano Dziki Zachód i przypomniało mi się dzieciństwo. Nie chodzi o skalpowanie, ale pamiętam, że kiedyś dobry western to był film...
BeeMeR - Wto 23 Wrz, 2008 00:29

W ramach zachęcania do pięknych seriali kostiumowych kilka fotek z kolejnego obejrzanego - musy przyznać, ze za drugim razem podobał mi się znacznie bardziej :mrgreen:
Aniu, :kwiatek:

Żony i córki

Postaci:






Okoliczności przyrody:


Kilka detali:




Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group