Ekranizacje - Duma i uprzedzenie (1995)
Anonymous - Pią 28 Sie, 2009 01:12
| Anaru napisał/a: | One się nazywają cielęce.... |
Biusty????
A ja tam nie ukrywam, ze odkrywam biust w konkretnym celu. Cale lata tego nie robilam, od kilku miesiecy zauwazam jak to ulatwia zycie - w urzedach (jesli sa panowie), w sklepach, na studiach - wszedzie. Nog nie pokaze, bo nie ma czego, to przynajmniej tej broni uzywam. I troche sie sobie dziwie, ze tak pozno zaczelam. Ale ja w babskich sprawach zawsze taka niekumata jestem. Moze dlatego, ze zawsze bylam kumplem, a kumpel ma T-shirt, czapke i bron Boze nie ma biustu. W ogole kumpel nie jest kobieta. Szczegolnie jesli nia jest
Jotka - Pią 28 Sie, 2009 08:07
Czy Damy zauważyły że teraz biusty bardzo urosły, mnie przy jednej wizycie w sklepie z bielizną zmienił sie rozmiar z miseczki B na D. Taki trend - Ciasno pod biustem a reszta wypchana do przodu obowiązkowo z przedziałkiem!
Alicja - Pią 28 Sie, 2009 08:15
| AineNiRigani napisał/a: | | A ja tam nie ukrywam, ze odkrywam biust w konkretnym celu. Cale lata tego nie robilam, od kilku miesiecy zauwazam jak to ulatwia zycie - w urzedach |
najpierw trzeba go mieć by pokazać to ja jednak będę pokazywać nogi
Trzykrotka - Pią 28 Sie, 2009 09:11
| Jotka napisał/a: | | Taki trend - Ciasno pod biustem a reszta wypchana do przodu obowiązkowo z przedziałkiem! |
Zauważyłam...
Nie ma to jak miła rozmowa o nogach i biustach w damskim gronie
No, jednak serialowi panowie i panie posyłali sobie powłóczyste spojrzenia, ale pomniżej szyi nie schodzili... To tylko filmowa Lizzy Keiry pozwoliła sobie przyjrzeć sie Wickhamowi całkiem jawnie i całkiem konkretnie.
Zwalam to na pogodę i na duchotę, ale - o zgrozo - zasnęłam na siedząco w chwili, gdy pan Darcy wchodził do bawialni państwa Collins, żeby się oświadczyć. Wyobrażacie sobie? Załamałm się samą sobą
BeeMeR - Pią 28 Sie, 2009 09:21
| AineNiRigani napisał/a: | W ogole kumpel nie jest kobieta. Szczegolnie jesli nia jest | Święte słowa Zwłaszcza jeśli kumplowi-facetowi podoba się najbliższa koleżanka kumpla-kobiety
Aaale offtop się zrobił
Trzykrotko - jakże to, zasnąć tuz przed oświadczynami?
Alicja - Pią 28 Sie, 2009 12:50
| Trzykrotka napisał/a: | | o zgrozo - zasnęłam na siedząco w chwili, gdy pan Darcy wchodził do bawialni państwa Collins, żeby się oświadczyć |
najlepszy fragment filmu , a śnił się chociaż Darcy?
seniorita - Pią 28 Sie, 2009 18:48
| Trzykrotka napisał/a: | | Ale tamte, ówczesne panny właściwie całe były nakierowane na mężczyzn i ich zdobywanie, nie uważacie? |
zdecydowanie, były wychowywane na żony i matki i od najmłodszych lat zdaje się miały obsesję na punkcie zamążpójścia. Ale obserwując dzisiejsze kobiety można zauważyć wiele podobnych przypadków taka natura kobiety: zdobyć i usidlić
| damamama napisał/a: | Przypuszczam iż na powłóczyste lub tajemnicze spojrzenie odpowiedziałyby pytaniem "co się gapisz?" |
ale sposoby wyrażania myśli zdecydowanie się zmieniły na przestrzeni ostatnich kilku stuleci;)
poza tym takich facetów już nie ma;) a może ukrywają się bo trendy jest nie kultura osobista i ślady myśli na czole ale bekanie nad puszką piwo podczas meczyku
Aragonte - Sob 29 Sie, 2009 17:10
| Caitriona napisał/a: | I z dodatkami |
Słówko o dodatkach (bo nie oparłam się pokusie i przy okazji odbierania jakiegoś zamówienia w Merlinie zanabyłam to wydanie DiU). Filmik o realizacji serialu jakiś rewelacyjny nie jest, tzn. za krótki dla mnie, za mało szczegółowy, ale całkiem niezły jest film o życiu Jane, o miejscach z nią związanych itepede. Obejrzałam z zaciekawieniem
Jotka - Sob 29 Sie, 2009 17:36
Też kupiłam wersję kolekcjonerską. Zauważyłam usiebie objawy:
"Znaki, że zbyt wiele razy widziałaś serial "Duma i uprzedzenie":
1) 6 godzin oglądania to nie jest już dla Ciebie zbyt długo
2) Zastanawiasz się, dlaczego wszystkie filmy nie trwają 6 odcinków
3) Ogladasz ten film od początku do końca, a potem przewijasz do początku i włączasz od nowa
4) Podczas ostatniego wypadu nad jezioro wskoczyłaś do wody w ubraniu
5) Zaraz po kupieniu kasety z filmem zrobiłaś dwie kopie: oryginał stoi w oszklonej szafce, jedna kopia jest u krewnych na wypadek pożaru, a druga do codziennego użytku ......." (Zapożyczone z forum Ogród Jane Austen)
Caitriona - Sob 29 Sie, 2009 19:14
| Jotka napisał/a: | | 5) Zaraz po kupieniu kasety z filmem zrobiłaś dwie kopie: oryginał stoi w oszklonej szafce, jedna kopia jest u krewnych na wypadek pożaru, a druga do codziennego użytku ......." | Jak zakupię, w końcu, to nowe wydanie to tak będę mogła zrobić
Gosia - Sob 29 Sie, 2009 19:15
To mi przypomina Harry_the_Cat (i North and South)
nicol81 - Sob 29 Sie, 2009 20:49
| Trzykrotka napisał/a: | Nie wiem, co to był za impuls, ale pojawił się. I to dość silny. Codziennie oglądam po jednym odcinku, bo tak naprawdę nie mam czasu na to oglądanie.
Uderzyła mnie pewna rzecz, pewnie zresztą jest to banalne sprzostrzeżenie. Ten świat był tak restrykcyjnie podzielony na dwa: kosmos kobiet i kosmos mężczyzn. Osobno spędzali czas, spotykali się bardzo ceremonialnie, mieli ściśle określone zasady koegzystencji (rękawiczki na dotykających się dłoniach, ścisłe reguły korespondencji, zasady konwersacji takie, że ukrywały myśl, zamiast ją podawać). Ale tamte, ówczesne panny właściwie całe były nakierowane na mężczyzn i ich zdobywanie, nie uważacie? Rozmowy podczas bali, przyjęć i zwykłych spacerów, także przy stole, toczą się wokół kawalerów zdatnych do ożenku. Spojrzenia całkiem nieskrywane dążą w pożądanym kierunku. Cała strategia zachowania budowana jest wokół celu: zainteresować go, zaintrygować, skusić, zaobrączkować.
W sumie - to zrozumiałe. Jedynem celem życia większości z nich było zamążpójście, a także jedynym środkiem obrony przed biedą czy wstydem staropanieństwa. Zajęć zaprzątających umysł nie miały zbyt wiele. Te damsko-męskie podchody były chyba namaistką tego, co współczesna dziewczyna dostaje ot tak, wraz z cywilizacją. Nie wiem, może zresztą współczesna dziewczyna w wieku poborowym też ma w głowie tylko pytanie jak zostać panią na Pemberley? Wydaje mi się jednak, ze wtedy to bardziej ewidentnie krążyło w powietrzu.
Świetnie się ogląda ten serial |
Ja się ostatnio katuję "Seksem w mieście" i kierując się tym chiba tak aż bardzo dużo się nie zmieniło...Kobiety i mężczyźni to nadal dwa różne światy, wzajemnie niezrozumiałe. Cele też podobne- choć nie zawsze chce się zaobrączkowania. Różnica, że jednak kiedyś było pod tym względem mniej hipokryzji- teraz kobieta musi mieć inne cele poza facetem...
A ogólnie, to podoba mi się subtelność tamatych czasów- jak słowa, gesty czy pewne drobne zachowania dużo mówiły...Jak potrafiono wiele przekazać i wiele odczytać z nich- nie tylko w sprawach damsko-męskich...
Aragonte - Sob 29 Sie, 2009 21:29
| nicol81 napisał/a: | Ja się ostatnio katuję "Seksem w mieście" i kierując się tym chiba tak aż bardzo dużo się nie zmieniło...Kobiety i mężczyźni to nadal dwa różne światy, wzajemnie niezrozumiałe. Cele też podobne- choć nie zawsze chce się zaobrączkowania. Różnica, że jednak kiedyś było pod tym względem mniej hipokryzji- teraz kobieta musi mieć inne cele poza facetem... |
Hipokryzji? Jak dla mnie to jednak za ostre ujęcie i w większości przypadków nieprawdziwe; w każdym razie tak wynika z mego doświadczenia. Nie idzie się np. na studia wyłącznie po to, żeby złapać męża, choć i takie przypadki widywałam W czasach JA nie było możliwości robienia kariery zawodowej, jeśli było się kobietą. Teraz jest taka możliwość.
To się jednak zmieniło od czasów JA, mimo wszystko. I te światy - męski i damski - nie muszą być tak absolutnie rozbieżne, choć sposoby widzenia, odbierania rzeczywistości w jakimś tam zakresie nadal są odmienne. Można się jednak jakoś porozumieć.
Anonymous - Sob 29 Sie, 2009 21:33
| nicol81 napisał/a: | | teraz kobieta musi mieć inne cele poza facetem... |
poczułam się wezwana do tablicy... jestem kobietą i facet jest wybitnie poza moim celownikiem(dla wyjaśnienia dodam, że w kobiety też nie celuję)
seniorita - Nie 30 Sie, 2009 13:55
obserwując różne przypadki jestem w stanie stwierdzić, że dziś również wiele kobiet bardzo marzy o ślubie, ale nei chcą tego okazywać, zwłaszcza, iż istnieje uzasadniony pogląd, że można tym jedynie faceta wystraszyć
Alicja - Nie 30 Sie, 2009 13:57
chociaż to żaden wstyd czekać na prawdziwą miłość i ślub
seniorita - Nie 30 Sie, 2009 15:33
alicja, masz rację, ale dziś nie są łaskawe czasy dla romantyczek marzących o szybkim lub ciut późniejszym ślubie - i ci faceci tacy oporni...
ale domyślam się co za tym stoi poza modą na singlowanie/chodzenie ze sobą naście lat
po co facetowi ślub skoro wszystko czego chce dostaje niemal od razu? a zaobrączkowanie kojarzy mu się jedynie z utratą wolności, wejściem w kapcie etc?
nicol81 - Nie 30 Sie, 2009 15:54
| lady_kasiek napisał/a: | | poczułam się wezwana do tablicy... jestem kobietą i facet jest wybitnie poza moim celownikiem(dla wyjaśnienia dodam, że w kobiety też nie celuję) |
A ja spieszę z wyjaśnieniem, że mówiłam na podstawie "Seksu w mieście", czyli tekstu stanowiącego jakiś tam wyraz współczesnej kultury, podobnie jak DiU stanowi wyraz ówczsnej kultury. Nie czujcie się więc wzywane do tablicy
A raczej większość kobiet musi pracować, niestety, a nie może...
Harry_the_Cat - Nie 30 Sie, 2009 18:04
| Gosia napisał/a: | To mi przypomina Harry_the_Cat (i North and South) |
i to nie jest jedyny taki przypadek w mojej kolekcji....
Harry_the_Cat - Nie 30 Sie, 2009 18:06
| seniorita napisał/a: | alicja, masz rację, ale dziś nie są łaskawe czasy dla romantyczek marzących o szybkim lub ciut późniejszym ślubie - i ci faceci tacy oporni...
ale domyślam się co za tym stoi poza modą na singlowanie/chodzenie ze sobą naście lat
po co facetowi ślub skoro wszystko czego chce dostaje niemal od razu? a zaobrączkowanie kojarzy mu się jedynie z utratą wolności, wejściem w kapcie etc? |
No wynika z tego, ze faceci żenią się tylko w jednym celu....
Jeśli tak miałoby być, to niech to dostaną od razu, po co wszystkim życie komplikować...
seniorita - Nie 30 Sie, 2009 19:57
nie, lepiej aby nie dostali od razu, bo co z tego będą miały kobiety a przynajmniej te którym zależy na małżeństwie?
Harry_the_Cat - Nie 30 Sie, 2009 20:11
Małżeństwo tylko dla małżeństwa jest totalnym nieporozumieniem.
Wierze, że tylko upraszczasz kwestie, bo na chwile obecną, to ja rozumiem to tak, że Twoim zdaniem mężczyznom chodzi tylko o seks, a kobietom o papierek. I, że wszystko zależy od tego, jak kobieta to rozegra. Jeżeli faktycznie tak miałoby być, to ja się z tego interesu wypisuje. To ja już im wole dać, to czego chcą, samej mieć trochę radości, a potem wrócić do Jane i jej Darcy'ego.
Aragonte - Nie 30 Sie, 2009 20:23
Harry, podpisuję się
Zmień tylko "Jane" na "Elżbietę"
seniorita - Nie 30 Sie, 2009 20:24
| Harry_the_Cat napisał/a: | Małżeństwo tylko dla małżeństwa jest totalnym nieporozumieniem.
bo na chwile obecną, to ja rozumiem to tak, że Twoim zdaniem mężczyznom chodzi tylko o seks, a kobietom o papierek. I, że wszystko zależy od tego, jak kobieta to rozegra. |
też sądzę, że małżeństwo tylko dla małżeństwa jest drogą donikąd i receptą na szybki rozwód. W moim odczuciu do ślubu powinno dochodzić, gdy dwoje ludzi kocha się na tyle, że nie wyobraża sobie bez siebie życia i są gotowi przysiąc sobie miłość na zawsze przed wszystkimi.
Jednak zastanawiałam się ostatnio trochę nad tym, skąd u mężczyzn tyle oporów przed ślubem i wydaje mi się, że nie da się uciec od stwierdzenia, że gdyby wiedzieli, że na seks mogą liczyć dopiero po ślubie, dość oczywiste jest, że dużo łatwiej byłoby im się zdecydować.
Ale to też nie jest rozwiązaniem, ponieważ jeśli facet kocha, to będzie chciał ślubu i małżeństwa nawet jeśli mieszka razem z partnerką i seksu ma w bród.
Z drugiej strony, co właściwie wnosi wtedy ślub do związku, skoro nic praktycznie nie zmienia?
Chyba za dużo naczytałam się JA
Harry_the_Cat - Nie 30 Sie, 2009 21:17
| Aragonte napisał/a: | Zmień tylko "Jane" na "Elżbietę" |
Miałam na myśli Jane Austen i ten tekścik, co Cait miała kiedyś w podpisie - coś o tym, że żeby mieć idealnego Darcy'ego to trzeba go sobie wymyślić
| seniorita napisał/a: | | Z drugiej strony, co właściwie wnosi wtedy ślub do związku, skoro nic praktycznie nie zmienia? |
ulgi w rozliczeniach.... a atak serio - czy coś musi się zmieniać? Chyba właśnie lepiej, żeby się nie zmieniało, skoro dwoje ludzi jest ze sobą tak, szczęśliwych, że decydują się na ślub.
Dla różnych osób ślub/małżeństwo to bardzo indywidualna kwestia, a jej postrzeganie jest zawsze związane od sytuacji danej osoby. Ale w obecnych czasach na pewno nie jest reczą konieczną do szczęścia. I możemy się tylko cieszyć, że presja społeczna jest co raz mniejsza i jako kobiety nie musimy definiować naszej pozycji posiadaniem bądź nie obrączki.
|
|
|