Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
Copycat - Czw 14 Sie, 2008 14:41
| Trzykrotka napisał/a: | | Copycat, jesteś niezmordowana! Chyna wymiękłabym w połowie, gdzie tam, w jednej trzeciej! |
Musisz sobie po prostu wmówić, że wcale nie jesteś głodna i wcale ale to wcale nie chce Ci się spać. I trzeba się polubić z kawą.
| Cytat: |
Zgadzam się, mam tak samo. On albo nudzi na śmierć albo wgniata w ziemię. A ja nie idę do kina, żeby brac sobie na plecy nowe demony. Dość mam własnych. |
Ja nie rozumiem tego fenomenu. Słoń owszem, był ok, ale to w końcu głównie rekonstrukcja zdarzeń a nie scenariusz oryginalny. Paranoid Park był niby ok, ale w sumie żadnych emocji we mnie nie wywołał, ani to film akcji, ani psychologiczny, takie nie-wiadomo-co. Moje własne Idaho zdzierżyć nie mogę, a niby taki to kult i klasyk. Mogę na oczach reżysera podrzeć taśmę filmową. I niby były z nim wywiady przed większością seansów, nawet rozmowa satelitarna na żywo była, tłumaczył i opowiadał itd. Mówca z niego żaden, jako reżyser dla mnie kompletnie niepociągający.
| Cytat: | | Marzycieli mam od 2 lat i nie przebrnęłam przez 1 godzinę. A Ukryte pragnienia tego samego reżysera przecież uwielbiam! Ten film jest obrzydliwy. |
Owszem. Mi nawet czasem nie przeszkadza trochę obrzydliwości w filmie. Po obejrzeniu kilku filmów gore i Passoliniego ("Salo, 120 dni do Sodomy) dużo rzeczy mogę przyjąć. (Od razu mówię, że nie polecam wyżej wymienionych, normalny człowiek nie jest w stanie tego znieść.) Natomiast tego filmu nie lubię z kilku powodów. Tam nie ma granic, nie ma żadnego podziału na dobro i zło, moralne (że pojadę górnolotnie) i niemoralne. Niemalże każdy z każdym. Beznadziejna francuska obyczajowość. Nie znoszę takich filmów we francuskim wykonaniu, ten niby naturalizm jest odpychający (vide "Świadkowie"->do tej pory mnie mdli)
| Cytat: | | Na Pociąg do Darjeeling wciąż się wybieram i wciąż nie widziałam. |
Jest to do nadrobienia :]
| Cytat: | | Gajos jest jedyny i niepowtarzalny. To samo Marczewski. Ucieczka z kina Wolność to jeden z najgenialniejszych filmów Polski powojennej, może Polski w ogóle. Za granicą pokazywali go w kategorii sci-fi, wyobrażacie to sobie? |
Fajna kategoria, nie ma co. Mnie zachwycił ten film swoim absurdem, metaforą i w ogóle wszystkim (rewelacyjny Barciś, że o Gajosie nie wspomnę) Fakt, że ten motyw ze śpiewakami to rodem z Mistrza i Małgorzaty, ale nie przeszkadzało mi to zupełnie. Jak wydadzą w czteropaku to kupię, postawię na półce i będę czcić. Tak samo jak Kolację na 4 ręce.
| Cytat: | Fados! Już powinni to u nas grać. Saura muzyczny nie jest od akcji, jest od magii i muzyki. Siedzę jak na szpilkach czekając na Fados. Tak samo miałam z Tangiem i Flamenco. |
Bardzo klimatyczny to film. Ja miałam komfortową sytuację do dwa dni wcześniej byłam na koncercie Carlosa do Carmo, chyba najwybitniejszego portugalskiego śpiewaka fado. Dużo opowiadał o tej muzyce i kulturze więc łatwiej było mi się wczuć w klimat. No i Mariza śpiewała.
| Cytat: |
Ja jeszcze nie widziałam filmu z Bangladeszu! Chcę i pożądam! |
Cięężko będzie. Jak wpiszesz w google to w większości pojawiają się notki z festiwalu.
tu masz zdjęcie z filmu.
Tak sobie myślę, że naprawdę mi się ten film podobał. Może przez egzotykę, może przez prostotę. Walka o przetrwanie i rodzinne konflikty i uczucia w wersji i scenerii bardzo dla nas odległej. To jest o rodzinie, która przędzie żarna i wytwarzany z nich olej dostaje pieniądze od "Pana". Wół te żarna przędzie, bo trzeba obracać wielkim ciężkim kołem. Wół jest centrum świata i źródłem konfliktów. Jakby się wołowi coś stało to umarł w butach, sodoma, gomora i mizeria.. Chciałam sobie ten film zgrać (miałabym taką możliwość), ale jakby ktoś się o tym dowiedział to byśmy mieli problemy pewnie, więc wolałam nie.
| Cytat: | | Ja właśnie proszę o komentarz!! Proszę!! |
Taka Japońska westernowa papka. Dwa gangi, oczywiście wrogie i oczywiście rywalizujące. Czasem niesmaczny, czasem prześmieszny. Tarantino w roli rewolwerowca, który niekoniecznie zna się na broni, szeryf z rozdwojeniem jaźni i takie tam. Miszmasz totalny i jazda bez trzymanki :] Przedziwne dziwo to jest.
| Cytat: | | Kusturicę odnotowujemy - uwielbiam płakać ze śmiechu na jego filmach. |
Jeżeli znasz większość jego filmów to ten nie koniecznie musi Ci się spodobać. Słyszałam zarzuty, że wtórny, że kopiuje swoje pomysły (np. sprzedaż krowy), że niesmaczny momentami (np. motywy trącące zoofilią) Ale mi się podobał, mimo, że widziałam kilka jego poprzednich filmów, uśmiałam się zdrowo a niesmaczne motywy w filmach nawet lubię, jeśli zrobione z odpowiednim humorem.
| Cytat: | Dzieki! |
Ależ prosz.
Agn - Nie 17 Sie, 2008 17:40
Właśnie skończyłam Miłość w czasach zarazy. Będzie krótko, bo nie ma co się rozdrabniać. Film jest całkiem niezły. Muszę przyznać, że Newell miał niełatwe zadanie - przenieść Marqueza na ekran z jego miłym, gdy się czyta, ale dziwacznym do oglądania bohaterem to ciężka orka. Ale myślę, że się udało. Piękne krajobrazy, śliczna muzyka (czy mnie się zdaje, czy w pewnym momencie usłyszałam Shakirę???), no i sporo Marquezowego klimatu, a to podstawa. Chociaż już charakteryzatorzy nawalili. Strasznie widać, że pod zmarszczkami wokół oczu i siwymi perukami "kryją się" młodzi ludzie. No, dla Javiera zrobili wyjątek i bardziej się postarali. Zresztą to jest w sumie film Bardema, bo imho najlepiej zagrał. Sprawił, że żyjący mrzonkami Florentino nie wydaje się nieprawdopodobny i skończenie naiwny. Znaczy się - on jest w pewnym sensie naiwny, ale ta jego naiwność nie jest taka drażniąca, budzi raczej współczucie niż irytację. No i Bardem chyba jako jedyny poradził sobie ze starością bohatera. Przepraszam, nie wystarczy sztywno się poruszać, bym uwierzyła, że mam przed sobą starszego człowieka. A do tego, niestety, ograniczyli się Bratt i Mezzogiorno. Bardem BYŁ starszym panem. Dzięki niemu historia się uwiarygodniła, a ja mogłam się wzruszyć nad historią miłości, która musiała poczekać ponad 50 lat. Zdziwienie tylko wzbudziła pani, która grała Luz Marychę. Oraz aktorską irytację, ale niech twórcom będzie. Postarali się w każdym innym względzie, mogli kapkę nawalić z aktorami. Wybaczam im.
damamama - Pon 18 Sie, 2008 13:18
Ja w sobotę z przyjemnością po raz drugi zobaczyłam "Pod słońcem Toskanii". Film wydawałoby się lekki, łatwy i przyjemny ale przekazujący wiele prawd o życiu. Podobało mi się stwierdzenie, że nie wolno myśleć o przeszłości bo przeszłość rani teraźniejszość (cytuję z pamięci, więc może nie za bardzo dokładnie ale sedno pozostaje).
Trzykrotka - Pon 18 Sie, 2008 14:08
Pod słońcem Toskanii uwielbiam - ale książkę. Jest genialna, choć nie ma w niej romansu, w ogóle nie ma fabuły, tylko remonty, karczowanie ogrodu, zbieranie oliwek, gotowanie, przyjmowanie gości, zakupy na targu... Ale i film był miły. Bardzo lubię Diane Lane.
Agn - Pon 18 Sie, 2008 20:15
Właśnie skończyłam 10.000 B.C.
Film na poziomie 300 - czyli niezbyt mądry, ale za to przez półtora godziny można podziwiać półnagich facetów tłukących się w słusznej sprawie. Ale 10.000 B.C. ogląda się trochę lepiej, bo nie ma młóćki przez cały film, są też przerwy na ganianie po pustyni, zmagania z tygrysami szablozębnymi, dinozaurowatymi stworami, mamutami. Na końcu bitwa z - jak to skromnie przy całym tym inwentarzu brzmi! - ludźmi. I takim jednym, któremu się wydawało, że jest bóstwem (cały czas obawiałam się, że jak zdejmie tę szmatę ze łba, to okaże się takim samym drag queen jak król Persów z 300). Ach, jest jeszcze wątek miłosny i efekty specjalne (wcale niezłe). Muzyka to głównie walenie w bęben i patetyczne tony przy co większych nawalankach.
Generalnie film prosty jak konstrukcja cepa - na wioskę (która ma te i owe legendy) napadają goście, porywają ludzi na niewolników. Pech chciał, że głównemu bohaterowi przy okazji poprowadzili dziewuchę. No to on w drogę za nimi ratować swoich. Co mu się coś uda, to mu przeszkadzają różne stworzenia. Ale nic to. Chłopak ich co jakiś czas dogania. Po drodze spotyka jedno plemię (które też ma swoje legendy), które postanawia mu pomóc. W końcu docierają do miejsca przeznaczenia, tj. środka pustyni, na której ktoś w guście Faraona (a który TEŻ ma swoje legendy - te opowiastki są b. istotne, bo wtedy wiadomo, co się będzie działo dalej) buduje sobie... w sumie nie wiem, co on sobie budował, ale sfinksy to przy tym pikuś.
Ogląda się to nieźle i idealnie bezmyślnie. Mózg można wyłączyć i dać mu odpocząć. A Steven Strait jest ładny.
Gunia - Pon 18 Sie, 2008 21:02
Na urodzinach kolegi poleźliśmy na to do kina - to jeden z najdurniejszych filmów, jakie widziałam, a mam na koncie "Demona: Historię Prawdziwą", "Step up", dwie "Klątwy" i "Van Helsinga". Przez całość ryczeliśmy ze śmiechu i dubbingowaliśmy sobie na żywo co lepsze dialogi, ale koniec był naprawdę dramatyczny. Kobitka bidna pada, sala łka, ja mruczę półgębkiem - "Jeśli ona wstanie, to ja wychodzę". Cóż, nie muszę mówić, że w końcu też zaczęłam łkać.
Agn - Pon 18 Sie, 2008 21:06
Poważnie? Zaczęłaś łkać? Ja wtedy parsknęłam śmiechem. Ale mówię - wiedziałam, że film do mądrych nie należy, więc się nie nastawiałam na Eru wie co. I dlatego oglądało mi się to odprężająco.
Gunia - Pon 18 Sie, 2008 21:32
| Agn napisał/a: | | Poważnie? Zaczęłaś łkać? Ja wtedy parsknęłam śmiechem. |
No ze śmiechu, of course. Ja to jak zobaczyłam te plakat, to już odpadłam.
Agn - Pon 18 Sie, 2008 22:36
No! Bo już zaczynałam wątpić w moją Gunię.
Mili państwo, urządziłam sobie wieczór filmowy. Obejrzałam też Juno. Powiem szczerze, że mnie totalnie nie zachwycił (ale i nie był ciężkostrawny). Ciężko mi uwierzyć w to całe uładzenie, tj. nastolatka jakoś łyka, że wpadła, a rodziców nawet nie zamurowało. Cośtam rzekli, ale się pozbierali. No, w końcu nasza Juno ma od razu pomysł, co zrobić z dzieckiem.
Główna bohaterka niezmiennie mnie wkurzała. Najpierw bezmyślnie uprawia seks z chłopakiem, ewidentnie bez zabezpieczenia, a potem mądrzy się za cały świat. Miałam ochotę jej przyłożyć w łeb i powiedzieć, żeby się na chwilę zamknęła, bo na razie zdążyła tylko narozrabiać i szczególną mądrością się nie wykazała. Sympatyczniejsze wrażenie sprawia za to jej "chłopak-nie-chłopak-ale-jednak-chłopak". Taki trochę cichy, miły, niespecjalnie atrakcyjny, ale za to z ładnymi oczami i uroczym skrępowaniem.
Muszę jednak pochwalić dwie sprawy. Po pierwsze jest pierwszorzędne aktorstwo. Juno zachowuje się jak nastolatka i nie ma w tym ani grama sztuczności. Zresztą aktorów dobrano bardzo dobrze, każdy gra na inną nutę, a wszystko razem pasuje do siebie elegancko, tworzy całość.
Druga rzecz - scenariusz. No, dobra - to tylko film o nastolatce w ciąży, ale język. Chyba nie widziałam wcześniej filmu, w którym nastolatki posługiwały się językiem nastolatek. Takie coś można faktycznie usłyszeć w szkole, na ulicy czy gdzie się młodzież spotyka.
Ogółem - nie ogląda się źle, ale po wrzaskach zachwytu z każdej strony spodziewałam się nie wiadomo czego. Widać wszystko jest sprawą nastawienia.
Gunia - Pon 18 Sie, 2008 22:46
| Agn napisał/a: | | No! Bo już zaczynałam wątpić w moją Gunię. |
No wiesz! Przecież ona zmartwychwstała! Na szczęście na samym końcu, więc i tak musieliśmy już wychodzić, żeby jak zawsze zwiać przed rozsierdzonymi sąsiadami, zanim zapalą światła.
A tak a propos, to ostatnio zachłysnęliśmy się "Krwią jak czekolada" - b. lubię Hugha, ale to było rzeczywiście takie dno i trzy metry mułu, jakiego się spodziewaliśmy. Cudo - 1,5 h histerycznych spazmów i emo menu. Cacko dla koneserów nonsensu.
Iwonusek - Śro 20 Sie, 2008 10:27
A ja wczoraj obejrzałam "Fados" Carlosa Saury. Nie oglądałam wcześniejszych muzycznych filmów Saury ale po tym nabrałam wielkiej ochoty by zobaczyć filmy o flamenco bądź tangu.
Co do samego "Fados" to jestem wielką fanką tej muzyki więc film nie mógł mi się nie podobać
Jest to wspaniała mozaika różnych pieśni fado wykonywanych przez gwiazdy tego gatunku -Marizę(kobietę o głosie anioła), Carlosa do Carmo, Camane, Lurę. Uwagę przyciągają piękne choreografie, przyznam , że były to jedne z najpiękniejszych układów tanecznych, jakie kiedykolwiek miałam okazje oglądać...
Pieśni fado mają w sobie taką tęsknotę, taki rozdzierający smutek, że trudno zachować obojętność. Przesiedziałam więc 90 minut walcząc ze łzami (jak to dobrze, ze w kinie jest ciemno:)
Film gorąco polecam wszystkim!
Gosia - Śro 20 Sie, 2008 17:15
Mialam kolege (w liceum) ktory byl zafascynowany Carlosem Saurą, efekt byl taki, ze opowiedzial mi fabule chyba wszystkich jego filmow A razem tez bylismy kiedys w kinie na jakims, ale nie pamietam tytulu
W kazdym razie, gdy pomysle Carlos Saura - to widze Mariusza
BeeMeR - Wto 26 Sie, 2008 10:40
Copycat Jestem pod wrażeniem - za opisanie filmów dziękuję, przeczytałam wszystko, pamietam troszkę jak się natknę to obejrzę co trzeba
Trzykrotko, "Pociąg do Darjeeling" oraz "Sukiyaki Western Django" posiadam, jakby co Pierwszy widziałam (nawet mi się podobał, ale bez zachwytu) ale drugiego jeszcze nie
| Agn napisał/a: | Właśnie skończyłam 10.000 B.C.
Film na poziomie 300 - czyli niezbyt mądry, ale za to przez półtora godziny można podziwiać półnagich facetów tłukących się w słusznej sprawie. (...) Ogląda się to nieźle i idealnie bezmyślnie. | O! To muszę obejrzeć - brzmi jak film w sam raz dla odstresowania
BeeMeR - Wto 26 Sie, 2008 10:57
Acha, Juno też widziałam, jakoś mnie szczególnie nie zachwycił
Owszem, dobrze zagrany, opowiada niby ciekawie (chociaż momentami nieco mnie nudził ), język i zagrania są nastolatkowe, tylko... trochę się zastanawiałam, po co to wszystko. Ani to odkrywcze, ani rozrywkowe, ani intrygujące - sporo można się domyśleć, część owszem, może i nie, ale tez na tym polega dorastanie, dojrzewanie bohaterów - generalnie jakoś film nie wzbudził u mnie dużego zainteresowania ani zachwytu. Bohaterka też mnie nieco wkurzała wymądrzając się jakby nie wiem co - no tak, jak to nastolatka właśnie.
Jesli zaś idzie o Carlosa Saurę, to ostatnio widziałam Tango - podobało mi się - mniej fabuła, bardziej taniec i jego choreografia.
Trzykrotka - Nie 31 Sie, 2008 22:06
Obejrzałam ostatnio film....ale zmyślam! Obejrzałam ich znacznie więcej! Ale o tym chcę napisać, bo to kuriozum w ostatnich czasach.
Obejrzałam DOBRY POLSKI FILM!!
Ogród Luizy Macieja Wojtyszki, z Patrycją Soliman i Marcinem Dorocińskim w rolach głównych.
Fabian, prosty chłopak z Czarnego Dunajca, znany jako Fabio, jest cenionym killerem. Pracuje dla pewnego dobrotliwego Mecenasa; aby mógł wypełnić ważne zadanie, musi posiedzieć trochę w szpitalu psychiatrycznym. Nie jest mu tam źle, koledzy od czasu do czasu wpadają i przyprowadzają Tatiankę, z którą Fabio się nie ożeni, ale lubi ją i szanuje, a ona jest dobra w swoim fachu, starym jak świat. Niezależnie od zawodu, chłopak jest prosty i dobry w sercu. Widzimy to w momencie, kiedy do szpitala przywożą zawiniętą w kaftan bezpieczeństwa, eskortowaną przez tatusia w wypasionym aucie, delikatną Luizę, prawie dziecko. Tatuś szybko czmycha zresztą. Kandyduje na urząd burmistrza jakiejś małej miejscowości, nie może mieć córki - wariatki. Ona nie jest wariatką, ma tylko schizofrenię, ale wystarczy, ze czasami chce tańczyć na dachu tatusiowej willi. Kiedy nie pomogło trzymanie jej w domu, zamyka ją w psychiatryku, gdzie ją wiążą do łóżka, a sadysta - pielęgniarz od czasu do czasu bije. Bo lubi.
Film jest o miłości Fabia i Luizy. Prościutki, ładny, wzruszający, ciepły, uroczy. Twardziel i nimfa dziwiąca się światu, ale na twardziela patrząca jak na króla tego świata. On kupuje jej krzaki róż i sukienki, zabiera ją żeby mogła potańczyć rozmawia z nią o wszystkim i on jedyny troszczy się o nią, jak nikt przedtem. Ona robi mu śniadania, mówi "ty wszystko umiesz" i zmienia jego plany, życie, jego samego.
Jest jeszcze kot, rewelacyjny. I piękna muzyka Jerzego Satanowskiego.
Dorociński stworzył kreację. Życzę mu nagrody w Gdyni, zasłużył.
Polecam gorąco ten film.
Admete - Nie 31 Sie, 2008 22:27
Czytałam o tym filmie Może kiedys uda mi sie go obejrzeć
Anonymous - Nie 31 Sie, 2008 23:18
Oglądnęłam w TVP(szok) "Jutro idziemy do kina" jak zobaczyłam, że to polskie i z 2007 roku to sobie pomyślałam, że pewnie kolejna szmira, ale jakoś tak spiker zapowiedział ten film i zdecydowałąm się na oglądanie. szok w Polsce robi się warte oglądnięcia filmy. Bardzo smutno mi się oglądało ten film. Od samego początku gdy patrzyłam na tych chłopców-maturzystów takich szczęśliwych, pełnych nadzieji, planów nie mogłam się pozbyć wizji cienia, który nadciągał nad ich los. i im bliżej było końca filmu tym bardziej dręczyło mnie pytanie czy Ci chłopcy czuli na karku oddech goniącej ich śmierci.. I Smutno mi było gdy na końcu okazało się, że już nigdy się nie spotkali bo nie przeżyli wojny. ze z ich klasy zginęło w wojnę 20 osób(na 30 ) a trzech zginęło w stalinowsiej Polsce. Smutno mi bardzo... ale film wart był oglądnięcia.
Caitriona - Pon 01 Wrz, 2008 22:38
Obejrzałam sobie Miss Pettigrew Lives for a Day i szalenie mi się ten film podobał Lekka, przyjemna, na poziomie komedia z fantastyczną muzyką i bardzo fajnymi kreacjami aktorskimi. Przede wszystkim podobały mi się dwie panie: Frances McDormand jako Guinevere Pettigrew, córka pastora i nienajlepsza guwernantka, która po stracie kolejnej pracy zostaje właściwie na bruku. Przypadkiem trafia ona do Delysii Lafosse, w tej roli Amy Adams, kompletnie niezorganizowanej, roztrzepanej, słodkiej i naiwnej nieco piosenkarki nocnego klubu, z ambicjami aktorskimi. Na dodatek panna Lafosse umawia się z trzema facetami na raz i nie potrafi żadnego wybrać. Ale to wszystko się zmieni dzięki własnie miss Pettigrew Na dodatek mamy w tym filmie Ciarana Hindsa, Marka Stronga i Shirley Henderson.
Ja się bardzo dobrze bawiałam oglądając ten film
Admete - Pon 01 Wrz, 2008 23:11
Tez polubiłam ten film Przypominał mi chwilami klasyczna angielską komedię teatralną.
Caitriona - Pon 01 Wrz, 2008 23:23
Naprawdę bardzo sympatyczny film. I ma fajną muzykę Ta piosenka, i scena, mi sie ogromnie podobała: http://www.youtube.com/watch?v=_VR-9L3fmhg I jeszcze później Sock him in the jaw!
praedzio - Wto 02 Wrz, 2008 07:33
A ja wczoraj po raz n-ty obejrzałam Desperado. Coś ten film w sobie ma, że za każdym razem chętnie do niego wracam. Nie tylko Banderasa - jakby co.
Gunia - Wto 02 Wrz, 2008 20:18
| praedzio napisał/a: | A ja wczoraj po raz n-ty obejrzałam Desperado. Coś ten film w sobie ma, że za każdym razem chętnie do niego wracam. Nie tylko Banderasa - jakby co. |
Jedynka strzelanka jaką lubię! I nawet Banderas jest tu bardzo fajny, chociaż ogólnie nie mój typ.
Anonymous - Wto 02 Wrz, 2008 21:23
no nie wiedziałam, że coś miałam oglądnąć. chciałam oglądnąć Desperado.
Alicja - Śro 03 Wrz, 2008 11:34
| lady_kasiek napisał/a: | | chciałam oglądnąć Desperado |
to za tydzień w poniedz. Desperado II
Anonymous - Śro 03 Wrz, 2008 13:17
na pewno będę pamiętać
|
|
|