To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II

Anonymous - Wto 05 Cze, 2007 11:00

Dziś skończyłam oglądać "Cambridge Spies". Bardzo mi się podobał, ciekawy, klimatyczny, i genialna obsada, Tom Hollander, Toby Stephens i Samuel West są niesamowici, Rupert Penry Jones wypada przy nich baaardzo słabo. Obejrzałam raz, i chyba obejrzę drugi raz, bo (za co jestem na siebie wściekła) nie sprawdziłam, czy mogę oglądać w wersji polskiej, i oglądałam po angielsku i nie wszystko do mnie dotarło...
Marta - Śro 06 Cze, 2007 14:58

Ja obejrzałam kilka dni temu "Serce nie sługa" z Meryl Streep i Umą Thurman. Szczerze mówiąc jakoś nie przypadł mi do gustu, mimo, że ma kilka fajnych scen, głównie w wykonaniu Meryl. Jakiś taki mdły mi się wydał, a zakończenie w ogóle takie... No nie wiem, rozczarowana byłam...

Wczoraj z kolei, w ramach ogłupiania po egzaminie (żeby mi się mózg nie przegrzał :wink: ), poszłam do kina na... "Plagę" z Hilary Swank. Niby horror, ale jakoś bardzo się nie bałam, choć trzeba przyznać, że efekty niezłe. Trochę mistyczny, trochę religijny, troszkę tandetny... Ale ogólnie dobry wybór, jeśli chodzi o małe pranie mózgu :wink:

Deanariell - Śro 06 Cze, 2007 16:38

Ja tu może z innej beczki, ale nie wiem, gdzie by to wkleić... w sumie to nie film, ale filmik - a że ciekawy, to pomyślałam, że się podzielę :)
Osoby cierpiące na arachnofobię ostrzegam, że w tym dokumencie będzie dużo pająków ;)

http://www.smog.pl/wideo/9052/wioska_tarantul/

I co myślicie? Bo ja się poważnie zastanawiam czy dałabym radę spróbować tego przysmaku... z jednej strony lubię eksperymenty kulinarne, ale z drugiej... ta wzmianka o chrupiących nóżkach i soczystym nadal wnętrzu... poproszę kilo tarantul :cool:

Pemberley - Sob 09 Cze, 2007 14:38

Gunia napisał/a:
No. Obejrzałam "Miss Potter".
Po prostu cudeńko. Króliczki prześliczne, cały film cudownie baśniowy. Uwielbiam śpiewającego Ewana. Rene świetna, choć mało angielska. Nie muszę mówić, że kilmat mnie zaczarował i odwołania do "tkackich" źródeł fortuny Potterów spowodowały natychmiastowe skojarzenie. ;)
To historia z gatunku moich ulubionych - trochę baśniowa, trochę prawdziwa, ale przede wszystkim trafiająca prosto do serca. No i oczywiście reakcja była prosta - zasmarkałam się po łokcie.
Nie wiem, czy w też tak macie, ale ja nie zaczynam nigdy płakać w momencie, kiedy bohater umiera. Histeria dopada mnie dopiero wtedy, kiedy okazuje się, że on umarł, ale żyć trzeba nadal i to w sumie jest dla mnie najbardziej przerażające.
No to chyba tyle. Nie umiem za dużo o tym napisać, ale chyba wiecie, co czuję. Po prostu:
:serce2: :serce2: :serce2: .


Ja tez obejrzalam i to byl dokladnie film, ktorego potrzebowalam. Jest tam wszystko o czym juz pisala Gunia i do tego moj rodzaj humoru.. Kandydaci na meza sa cudownie zagrani i powoz rodzicow ciagniety przez kroliczki ach :rotfl:
Z "making of " chcialam sie z wmi podzielic wielkim zaskoczeniem co do pani Matyelok Gibbs, ktora grala przyzwoitke Beatrix, Miss Wiggin. Wszyscy z planu piali na jej temat zachwyty ( takze Ewan i Zellweger )- kobieta z niesamowita wena i poczuciem humoru, a jak ja zobaczylam w zielonym sweterku z tlenionymi wlosami, po prostu szok... niestety nie umiem znalesc zadnego zdjecia.
Ach i Rene Zellweger w naturze - jaka delikatna i wrazliwa osobowosc . Nigdy bym sie nie spodziewala..
Warto ten film kupic na deszczowe wieczory...

lizzzi - Nie 10 Cze, 2007 10:20

Obejrzałam "Gwiazdę rocka" w piątek i "Ślepy tor" wczoraj z Markiem Wahlbergiem. Właściwie nic w tym nadzwyczajnego, tylko cały czas nie mogłam sobie przypomnieć w czym go juz widziałam. Aktor posługiwał się kiedyś ksywką Makry Mark i śpiewał rapujące kawałki. Widziałam go na MTV. Miał taki jeden przebój w latach '90. Zarówno wokalistą i aktorem jest takim sobie. Nie zachwyca, ale w pamięci pozostaje.
Gosia - Wto 12 Cze, 2007 23:35

Obejrzalam swiezo dwa filmy.
Pierwszy to musical z 1965 roku ;) "Dzwieki muzyki" z Julie Andrews i Christoperem Plummerem. Ona spiewa cudnie, a on mlody i taki przystojny ...
Film oglada sie przyjemnie, choc jakos strasznie mnie nie zachwycil. Zachwycily mnie natomiast autriackie krajobrazy.
http://www.filmweb.pl/Film?id=31008

Historia Marii, która opuszcza klasztor i zostaje guwernantką siedmiorga dzieci kapitana von Trappa, autokratycznego wdowca, który wprowadził w swoim domu surowe zasady wykluczające obecność muzyki i radości.

Drugi film to "Spragnieni miłości"
http://www.gutekfilm.pl/spragnieni-milosci/
Film niebanalny, interesujacy, troche inny. Glownie chodzi o obrazy, jest w ciekawy sposob filmowany, niewiele jest klasycznej akcji, chodzi raczej o obrazy, chwile, niedomowienia. Dobra muzyka, dobra dwojka glownych aktorow. Jesli ktos lubi takie kino, film mu sie spodoba.
Hongkong 1962. Para głównych bohaterów wynajmuje mieszkanie w tej samej kamienicy. Oboje czują się osamotnieni, ponieważ ich współmałżonkowie są ciągle nieobecni. Zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu…
"Spragnieni miłości" to zmysłowa opowieść o niespełnionym uczuciu i pożądaniu, którego nie można zaspokoić. Reżyser ledwo sugeruje, że między bohaterami rodzi się namiętność. Film pełen jest subtelnych niedomówień, co zmusza widza, aby sam dopowiadał sobie historię. Nie ma tu dosłowności, są tylko przelotne spojrzenia, dotyk dłoni, niewypowiedziane pragnienia. Film rozgrywa się w półmrokach - na pogrążonych w deszczu ulicach, w zaciemnionych wnętrzach taksówek i ciasnych pokojach czynszowych kamienic. Przeważają welwetowe czernie i głębokie czerwienie. Kar-Wai ogranicza przestrzeń, filmując bohaterów w bliskich planach. Ruch kamery, która koncentruje się na twarzach aktorów jest minimalny. Dzięki temu tęsknota bohaterów za miłością staje się bardziej namacalna, a poczucie niespełnienia i smutku - jeszcze silniejsze. W Spragnionych miłości pobrzmiewa romantyczny fatalizm. Reżyser opowiada o niezrealizowanych marzeniach i zaprzepaszczonych szansach.

W rolach glownych Tony Leung i Maggie Cheung.

Maryann - Śro 13 Cze, 2007 09:36

Gosia napisał/a:
musical z 1965 roku ;) "Dzwieki muzyki" z Julie Andrews i Christoperem Plummerem. Ona spiewa cudnie, a on mlody i taki przystojny ...

U takiego "autokratycznego wdowca" też mogłabym popracować... :wink: Jak by mi tak jeszcze "Edelweiss" śpiewał od czasu do czasu... :serduszkate:

Gosia napisał/a:
Film oglada sie przyjemnie, choc jakos strasznie mnie nie zachwycil. Zachwycily mnie natomiast autriackie krajobrazy.

Ja ten film oglądam przede wszystkim dla piosenek i krajobrazów... No i dla kapitana oczywiście :grin: .
Bo historyjka jest rzeczywiście po musicalowemu banalna i przewidywalna. Aż trudno się dziwić, że niewiele ma wspólnego z rzeczywistością...

Maryann - Śro 13 Cze, 2007 22:23

Książka bardzo mi się podobała. Filmu - choć ostrzyłam sobie na niego zęby jeszcze przed premierą - dotąd nie udało mi się zobaczyć (to tak dla odmiany :wink: ).
Recenzje słyszałam raczej pochlebne, choć zdarzały się i takie, które mówiły, że nie dorównuje książce i że został nakręcony z typowym hollywoodzkim "szacunkiem" dla realiów...

Gunia - Pią 15 Cze, 2007 21:59

Właściwie nie "wczoraj", ale przed chwilą obejrzałam "Annę Kareninę".
Nie czytałam książki i choć oczywiście pewne fragmenty tej historii obiły mi się o uszy, było to moje pierwsze "spotkanie" z całą opowieścią.
Nie byłabym sobą, gdybym znalazła jakieś "ale". Jak już pewnie wiecie, historia jest niesamowita i przejmująca, zaś adaptacja (mówię o tej z Sophie Marceau) idealna - to znaczy taka, że zapomina się, że to film, że to aktorzy, tylko płynie się z akcją, jakby było się świadkiem tych wydażeń. Absolutnie boska muzyka, świetnie dopasowana i przejmująca. Scena balu jak dla mnie jedna z najlepszych w historii kina. Po zakończeniu oglądania natychmiast do niej wróciłam, a motyw muzyczny będzie mi rozbrzmiewał w myślach jeszcze bardzo długo. Jestem absolutnie zakochana i nabrałam nowych sił na "Wojnę i pokój".

Anonymous - Sob 16 Cze, 2007 08:22

Mi w tym filmie podobała się Kitty oraz wnętrza i kostiumy, scena balu oczywiście też, jest piękna, jednak reszta niezbyt, miałam inne wyobrażenie po przeczytaniu książki (no i z niecierpliwością czekałam, żeby ten film obejrzeć, a los jest często złośliwy i gdy tak czekam, często się zawodzę ;) ).
A ten motyw muzyczny z balu to walc z "Jeziora łabędziego", mogę Ci przesłać, jeśli chcesz :) .

Gunia - Sob 16 Cze, 2007 13:30

O! Masz go? Prosiłabym pięknie! (Mój mail agnieszka_lca @ op.pl)
Alison - Sob 16 Cze, 2007 14:59

Pamiętam, że po ksiażce miałam niesamowicie wyraziste wyobrażenie tego jak wygladała Anna na balu i jak zobaczyłam tę grzywkę, to jakoś się rozczarowałam. Okropnie brakowało mi fiołków przy gorsie i we włosach :wink:
Lubię tą ekranizację, ale Sophie jest dla mnie za dziewczęca na Annę. Ona powinna kipieć dojrzałą kobiecością. Ja uwielbiam ekranizację z Samojłową, szarpie za serce jak niedźwiedź grizzly, bo Rosjanie chyba najbardziej rozumieją jak pokazać takie duchowe rozterki. Jestem też przywiązana do wersji z Gretą Garbo, przepadam za sceną kiedy potajemnie odwiedza synka i tą słynną scenę na stacji, z migającym na twarzy światłem przejeżdżajacych wagonów. Scena zreszta dość dokładnie zerżnięta. Z wersji z Sophie lubię scenę, kiedy Aleksy odjeżdża mimo błagań na spotkanie z matką, a ona do ostatniej chwili wierzy, że on zawróci. Przejmująca jest ta scena bardzo, przynajmniej dla mnie.
Pamiętam jeszcze taką historię w związku z ekranizacją rosyjską. W polskiej TV chodziła, jak to drzewiej bywało z dubbingiem. Wrońskiemu głosu użyczał Łapicki. W scenie kiedy Wroński musi zastrzelić swojego ukochanego konia, Wroński płacze, czego nie oddaje w dubbingu Łapicki, zapytany dlaczego, odpowiedział: w Polsce mężczyzna nie rozpłakałby się publicznie w takiej sytuacji. :wink:

Anonymous - Sob 16 Cze, 2007 15:15

Alison napisał/a:
Sophie jest dla mnie za dziewczęca na Annę

Dla mnie Sophie jest za mało dystyngowana do tej roli, nie zachowuje się jak prawdziwa dama, gdy w scenie balu rozmawia na początku ze swoim bratem, jej gesty i śmiech jakieś takie mało eleganckie są, podobnie jak Kitty do nich podchodzi, a ona wyciąga rękę i mówi bodajże, że nawet na sali pojawia się tańcząc (co do innych scen się nie wypowiadam, bo po prostu ich nie pamiętam, jedynie bal mogę oglądać bez końca, tak to do filmu drugi raz nie wróciłam).

Alison napisał/a:
Ja uwielbiam ekranizację z Samojłową

Widziałam połowę tej ekranizacji, podobała mi się dużo bardziej (choć Kitty wolę jednak w wykonaniu Mii Kishner), ale widziałam w oryginalniej wersji językowej, dlatego może zdołałam obejrzeć tylko połowę ;) .

Anonymous - Sob 16 Cze, 2007 15:19

A jeżeli mowa o rosyjskich ekranizacjach - wiem, że jest mini serial z 2005 roku, w obsadzie jest m.in. Domogarow jako Wroński ;) . Bardzo chciałabym ją zobaczyć, ale raczej nie do zdobycia, w tv tym bardziej nie ma co liczyć.
Alison - Sob 16 Cze, 2007 15:49

Nimloth napisał/a:
A jeżeli mowa o rosyjskich ekranizacjach - wiem, że jest mini serial z 2005 roku, w obsadzie jest m.in. Domogarow jako Wroński ;) . Bardzo chciałabym ją zobaczyć, ale raczej nie do zdobycia, w tv tym bardziej nie ma co liczyć.


Wow, Domogarow jako Wroński...no, no zobaczyłoby się...
No cóż pozostaje mieć nadzieję i czekać. :neutral:

Admete - Sob 16 Cze, 2007 16:39

Niewiele informacji o tym miniserialu:

http://imdb.com/title/tt0403726/

Alison - Sob 16 Cze, 2007 17:19

Admete napisał/a:
Niewiele informacji o tym miniserialu:

http://imdb.com/title/tt0403726/


To Sołowiow reżyserował. Chyba widziałam jego Melodie białych nocy. Coś jak przez mgłę mi się snuje, że to było jego...

Pemberley - Nie 17 Cze, 2007 12:13

Obejrzalam "Ostatniego krola Szkocji" i bardzo polecam:
http://forum.northandsout...p?p=91801#91801
Jesli ktos zobaczy na polce w wypozyczalni, warto siegnac i obejrzec, bez strachu przed "politycznym thrillerem". Ten film to duzo wiecej ...

Gosia - Nie 17 Cze, 2007 19:41

Pamiętam ze mi sie najbardziej podobal jako Wronski Stuart Wilson
(wersja z 1977 roku: http://www.filmweb.pl/Ann...,Film,id=138370 )
Kompletnie mi nie lezy, z wiadomych wzgledow ;) Sean Bean.
Ksiazke zawsze lubilam, postac Anny jest jedną z najciekawszych postaci kobiecych w literaturze.

Anonymous - Nie 17 Cze, 2007 19:48

Mi Sean Bean nie leży, bo jest blondynem, Wroński obowiązkowo musi być brunetem :D . Nie mam nic przeciwko Beanowi, ale nie jest aktorem budzącym we mnie jakieś uczucia, obojętny mi jest właściwie. A Wroński ma właśnie budzić uczucia! ;) .
Gosia - Nie 17 Cze, 2007 19:52

Stuart Wilson był brunetem i naprawde wygladal super jako Wronski, w co trudno uwierzyc, jak sie widzi jego fotke na filmwebie ;)
asiek - Nie 17 Cze, 2007 20:14

W ramach nadrabiania zaległości filmowych z ostatnich miesięcy obejrzałam "Labirynt Fauna" i "The Holiday". Filmy krańcowo różne, tak jak i moje wrażenia.
Obsypany nominacjami "Labirynt Fauna" przeraził mnie. Dawno nie widziłam tak brutalnego kina. Jestem w stanie zakceptować cierpienie bohaterów o ile jest to potrzebne reżyserowi, by zmusić widza do reflekcji.
W "Labiryncie..." nie dostrzegam żadnej myśli przewodniej.
Alternatywny świat "baśni" /baśni z piekła rodem dodam/ stworzony przez speców od efektów specjalnych robi wrażenie, szkoda tylko, że ten świat jest równie przerażający jak świat rzeczywisty.
Z filmów o podobnej tematyce /"dziecko a wojna"/ zdecydowanie "wolę" "Imperium słońca". To obraz, który głeboko porusza mimo, że krew nie leje się strumeniami.
Jednym plusem "Labiryntu..." jest piękna muzyka.

"The Holiday" /komedia romantyczna z Cameron Diaz, Katie Winslet i Jude Law/, to film na poprawę nastroju. Obraz nie rzuca na kolana, ale bawi i można się prz nim zreralaksować. Duuuużym plusem filmu są cudowne zdjęcia angielskiej prowincji. A ten oto domek z cudną wanną zauroczył mnie.


Qrcze, chciałabym pojechać tam na wakacje. Latem jest pewnie jeszcze piękniej.
A wracając do filmu, to gwiazdy grają świetnie, Jude Law...na pierwszy rzut oka niepozorny, ale kiedy się uśmiecha, mając na sobie niebieska koszulę, to jak robię :thud:
Całości uroku dodaje lekka, wpadająca w ucho muzyka Hansa Zimmera.

Caitriona - Pon 18 Cze, 2007 11:13

A, The Holiday to bardzo fajna, lekka komedia. Bardziej podobał mi sie wątek z Kate W. (moze dlatego że nie przepadam za Diaz).
miłosz - Pon 18 Cze, 2007 11:49

a ja byłam w kinie na komedii "a właśnie, że tak" - powiem, że załosne. najbardziej chyba mi szkoda Diane Keaton. Naprawdę nie moge zrozumieć coona tam robiła.......... :thud:

opis: "Daphne jest kochającą matką dumną ze swych trzech dorosłych córek; Maggie, która jest psychologiem, seksownej i niezależnej Mae, oraz słodkiej i nieodpowiedzialnej Milly. Aby uchronić swoją córkę przed popełnieniem swoich błędów, Daphne szuka dla niej idealnego męża. Do swoich celów mama nie zawsze używa dozwolonych i uczciwych środków.... ale wszystko z miłości."

dla mnie ani śmieszne, ani romantyczne. Miejscami żałosne. Brrrrrrrrrrrrr


a "Zodiaca" kto widział???????????

lizzzi - Pon 18 Cze, 2007 20:59

Coś o tym czytałam, ale skoro takie nudy, to chyba sobie daruję. Przyznam, że Diane Keaton ostatnio nie ma szczęścia i gra w jakiś chałach. Nie mogę sobie przpomniec w tej chwili dobrego filmu z nią. Przychodzi mi do głowy tylko "Ojciec chrzestny", ale to było cokolwiek dawno temu i prawie epizod.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group