To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Duma i uprzedzenie (1995)

nicol81 - Pon 01 Wrz, 2008 23:29

Ależ w książce jest wprost napisane, że dążył. Zgadzam się, że Georgiana mogła liczyć na lepszą partię, ale to tylko dobrze świadczy o Darsiku.
Alicja - Wto 02 Wrz, 2008 08:37

po łowcy posagów to Bingley nawet bez 10 tys. byłby niczego sobie :wink: tym bardziej przyjaciel
Copycat - Wto 02 Wrz, 2008 12:04

Alicja napisał/a:
Copycat - z Colin - Darcym jako aktorem mam dokłądnie to samo co ty. Dlatego trudności w odbiorze innej wwrsji DiU, a także oglądaniu filmów współczesnych, w których gra Darcy. Chociaż każdy film, nawet gniot z nim , potrafię usprawiedliwić, bo on tam jest


No ja na szczęście aż tak pokopana jeszcze nie jestem :] Widziałam z nim parę gniotów i nawet jego szlachetna brytyjska buzia nie sprawi, że będą mniej gniotami :]

Alicja - Wto 02 Wrz, 2008 12:16

ja pewnie jestem, na coś w życiu trzeba cierpieć :roll:
damamama - Wto 02 Wrz, 2008 12:51

Copycat napisał/a:
Widziałam z nim parę gniotów i nawet jego szlachetna brytyjska buzia nie sprawi, że będą mniej gniotami


Możesz uściślić?

Copycat - Wto 02 Wrz, 2008 12:51

Żeby tylko takie cierpienia istniały :]
Ja po prostu staram się od czasu do czasu zwalczać w sobie bałwochwalstwo, choć w przypadku Colina ciężko.

edit. Np. Ostatni legion.

nicol81 - Wto 02 Wrz, 2008 13:45

Alicja napisał/a:
po łowcy posagów to Bingley nawet bez 10 tys. byłby niczego sobie :wink: tym bardziej przyjaciel

Tak myślę- że to po wydarzeniach w Ramsgate Darcy miał ten pomysł. Znał wartość Bingleya i wiedział, że on nie skrzywdzi jego siostry. Ponadto, myślał nie tylko o pozycji Georgiany, ale i przyjaciela- to małżeństwo ugruntowałoby go w towarzystwie. Kawalerowie z 10 tys. nie byli w masie i niekoniecznie byliby odpowiedni- taki pan Rushworth :wink:

Copycat - Wto 02 Wrz, 2008 13:52

Tak zapytam w zupełnym ogłupieniu.. Gdzie jest w książce wprost napisane, że Darcy do tego dążył?
nicol81 - Wto 02 Wrz, 2008 14:11

W rozdziale 45, wizyta w Pemberley:
Cytat:
from all Bingley's connexions her brother (Georgiany, czyli Darcy) was particularly anxious to conceal it [ucieczkę Geogiany], from that very wish which Elizabeth had long ago attributed to him, of their becoming hereafter her own. He had certainly formed such a plan, and without meaning that it should effect his endeavour to separate him from Miss Bennet, it is probable that it might add something to his lively concern for the welfare of his friend.

Dione - Wto 02 Wrz, 2008 14:40

Nicol cytujesz fragment, w którym Lizzy sama sobie tłumaczy, że miał taki pomysł
nicol81 napisał/a:
Elizabeth had long ago attributed to him

. Ale on nigdy takiego pomysłu nie głosił. Lizzy uznała go za pewny z powodu listu, w którym Karolina opowiada Jane, ze marzy o ślubie Bingley'a z Georgianną i że podobnie myśli jej (Georgianny) rodzina. My w książce znamy wszystkie fakty z punktu widzenia Elizabeth. Punkt widzenia Darcyego jest tak naprawdę dla nas nie znany. My tylko wiemy to co Lizzy myśli, ze on myśli, czyli wielkie nic.

nicol81 - Wto 02 Wrz, 2008 15:04

Ależ nie- to narrator nam mówi, że Darcy rzeczywiście miał taki zamiar, o jaki Elżbieta go od dawna posądzała. Nie głosił go, bo czekał, aż dzieci dorosną :wink:
Dione napisał/a:
My w książce znamy wszystkie fakty z punktu widzenia Elizabeth. Punkt widzenia Darcyego jest tak naprawdę dla nas nie znany. My tylko wiemy to co Lizzy myśli, ze on myśli, czyli wielkie nic.

Nie zawsze- czasem mamy wejście w głowę Darciego, czasem opinie narratora wszechwiedzącego.

Alicja - Wto 02 Wrz, 2008 15:38

Copycat napisał/a:
Ostatni legion.

a właśnie miałam to kupić, naprawdę tak źle?

nicol81 - Wto 02 Wrz, 2008 20:14

Naprawdę tak źle- a ostatnie kilka minut to dno dna :roll:
Dione - Wto 02 Wrz, 2008 23:37

Wiesz Nicol, ja zawsze miałam wrażenie że u JA narrator nie jest aż tak wszechwiedzący. W jej książkach znamy sprawę tylku z punktu widzenia jednej strony i tylko wobec tej "strony" narrator w=jest wszechwiedzący. O innych bohaterach niby wie, ale postrzega ich przez pryzmat opinii i wiedzy głównej postaci. Ten cytat do którego się odwołujesz, ja odbieram jako słowa narratora, który wyraża opinię Lizzy, nie znając tak do końca zdania Darcy'ego. Dlatego wydaje mi się, że stwierdzenie, ze Darcy planował ślub Georgianny z Bingleyem jest trochę na wyrost. Tak naprawdę nie wiemy, czy nie planował jej mariażu np. z pułkownikiem Fitzwilliamem (nie dość że kuzyn, to też jego przyjaciel), a równie dobrze mógł mieć w Londynie jeszcze 10 tak bliskich przyjaciół jak Bingley, których pozycja i dochody byłyby wyższe. Wydaje mi się też, ze gdyby taki pomysł powstał w jego głowie, to podzieliłby się nim z pułkownikiem F., jako drugim opiekunem Georgianny. A pułkownik opowiadając Lizzy o "pomocy" Darcy'ego dla Bingleya, mógłby coś nieopatrznie chlapnąć. Takze ja nie widzę, zeby Darcy aż tak planował przyszłość siostry. Chyba jeszcze uważał ją za młodą na takie decyzje. Może gdyby miała 18-20 lat, to zacząłby myśleć o swataniu, ale na razie chyba nie. Poza tym mimo całej sympatii do Bingleya, Darcy chyba nie chciałby do swojej rodziny wprowadzać jego sióstr ;) Jakoś nie mogę sobie wyorazić, zeby widział Karolinę, jako najbliższą przyjaciółkę i siostrę Georgianny.
Alicja - Śro 03 Wrz, 2008 11:42

jeśli dno dna to zbyt dużo kosztuje. :roll:

nieśmiało zaznaczę swoje zdanie w tymże, odniosłam wrażenie, że cała powieśc jest przedstawiona z punktu widzenmia kobiety - Elizabeth, gdyż pisana przez kobietę. Oglądając i czytając wyobrażałam sobie, że może i Bingley byłby niczego sobie dla Georgiany, to chyba to tylko złe wyobrażenie Elizabeth o Darcym pozwalało jej sądzić, że Darcy specjalnie dąży do mariażu siostry z Bingleyem (aby rodzina Bennetów nie mogła liczyć na dobrego męża dla Jane?)

nicol81 - Śro 03 Wrz, 2008 12:12

Dione napisał/a:
Wiesz Nicol, ja zawsze miałam wrażenie że u JA narrator nie jest aż tak wszechwiedzący. W jej książkach znamy sprawę tylku z punktu widzenia jednej strony i tylko wobec tej "strony" narrator w=jest wszechwiedzący. O innych bohaterach niby wie, ale postrzega ich przez pryzmat opinii i wiedzy głównej postaci.

Taka sytuacja jest czystej postaci chyba tylko w "Emmie". To prawda, że często JA posługuje się ograniczonym punktem widzenia, ale też korzysta z naaratora wzzechwiedzącego i innych punktów widzenia. W DiU narrator przedstawia nam małzeństwo Bennetów, do czego Elżbieta jako córka nie była powołana. Mamy też punktu widzenia Darciego, gdy widzimy jego początki zauroczenia Elżbietą- co ona postrzega jako krytykę z jego strony.
Dione napisał/a:
Ten cytat do którego się odwołujesz, ja odbieram jako słowa narratora, który wyraża opinię Lizzy, nie znając tak do końca zdania Darcy'ego.

Ja odbieram jako narrator potwierdzający opinię Elżbiety.
Dione napisał/a:
Tak naprawdę nie wiemy, czy nie planował jej mariażu np. z pułkownikiem Fitzwilliamem (nie dość że kuzyn, to też jego przyjaciel), a równie dobrze mógł mieć w Londynie jeszcze 10 tak bliskich przyjaciół jak Bingley, których pozycja i dochody byłyby wyższe.

O żadnym innym mężczyźnie nie mówi się, że Darcy miał takie plany. Myślę, że pułkownik był zbyt interesowny jak na gust Darciego- nie chciałby, by jego siostrę wzięto dla posagu.
Wątpię, by Darcy miał wielu bliskich przyjaciół- to typowy introwertyk. Na pewno mógłby znaleźć kandydata z wyższą pozycją i dochodami, ale wybór Bingleya oznacza, że się tym nie kierował.
Dione napisał/a:
Takze ja nie widzę, zeby Darcy aż tak planował przyszłość siostry. Chyba jeszcze uważał ją za młodą na takie decyzje. Może gdyby miała 18-20 lat, to zacząłby myśleć o swataniu, ale na razie chyba nie.

Myślę, że zaczął planować po próbie ucieczki, gdy się przekonał, że już nie jest dziewczynką.
Dione napisał/a:
Jakoś nie mogę sobie wyorazić, zeby widział Karolinę, jako najbliższą przyjaciółkę i siostrę Georgianny.

Pewnie uważał, że Karolina wyjdzie za mąż jeszcze przed ich ślubem.
Alicja napisał/a:
Darcy specjalnie dąży do mariażu siostry z Bingleyem (aby rodzina Bennetów nie mogła liczyć na dobrego męża dla Jane?)

Nie sądzę, że to pomysł by ratować Bingleya przed Bennetami, a podjęty wcześniej.

Dione - Śro 03 Wrz, 2008 18:29

Ja swoje przekonanie, ze Darcy nie miał pomysłu, żeby swatać Bingleya z siostrą, opieram jeszcze na jednym. Darcy w liście do Elizabeth napisał, ze Bingleya zakochanego widywał nie raz (choć nigdy tak jak w Jane), a pułkownik Fitzwilliam przyznał, że Darcy nie mówił mu kim jest przyjciel, którego ratował przed niewłaściwym mariażem, ale domyślił się, że chodzi o Bingleya, bo z przyjaciół Darcy'ego to on najprawdopodobniej mógłby popaść w podobne tarapaty. Z tych dwóch, niby niewinnych uwag, wynika, że przed poznaniem Jane, Bingley bardzo łatwo popadał we flirty i zauroczenia. Nie były to może sytuacje poważne, ale mogły sugerować pewną niestałość uczuć. Darcy w Netherfield kilkakrotnie łagodnie ganił przyjaciela za brak sztywnych zasad postępowania. Lubił go, ale czy na tyle aby powierzyć mu siostrę? Nie sądzę. Chyba żaden kochający brat nie chciałby aby jego siostra, związała się z kimś, kto raz pada do stóp jednej, a za tydzień innej kobiety. I cały czas myślę, że Georgianna w rozumieniu Darcy'ego była za młoda. Jeśli (tak jak to nam przedstawia JA) był człowiekiem wrażliwym, to z pewnością nie planowałby jej ślubu, tuż po jej nieudanym romansie. Wydaje mi się, że najpierw pozwoliłby jej dojść do siebie. A po wielkiej, nieszczęśliwej miłości rok to mało, dwa lata to też może być mało. Darcy chyba nie robiłby aż tak dalekosiężnych planów jak trzy-cztery lata. Mówicie, ze jej próba ucieczki miała mu pokazać, ze już nie jest dzieckiem. A mi sę wydaje, ze właśnie pokazała mu jak bardzo wciąż jest dzieckiem. Nie moim zdaniem wg Darcy'ego Georgianna była zbyt młoda, aby myśleć o jej małżeństwie. I cały czas wydaje mi się, ze mając tak sztywne poglądy na temat sfery, pozycji, majątku, Darcy nie wybrałby na jej męża Bingleya. Wydaje mi się, że przy całej sympatii, dla przyjaciela, Darcy mierzyłby wyżej. A co do KAroliny: pani Hurst mimo, ze była mężatką, cały swój czas spędzała z bratem (nawet JA zwraca na to uwagę), więc Karolina mogła robić podobnie. Darcy patrząc z boku na stosunki pomiędzy tym rodzeństwem, chyba nie miał o nich dobrego zdania.
W DU narrator na wszystko patrzy od strony Lizzy, lub jej rodziny. To co mówi o innych bohaterach, to raczej wiadomości ogólnie dostępne. Nie przypominam sobie, zeby zdarzyło mu się "wchodzić do innej głowy" niż Lizzy. Tak naprawdę to nigdy nie zajrzał do głowy Darcy'ego, Jane, Bingleya, Wickhama i kilku innych. Czasem wspomina o czymś, co jest tylko wrazeniem na widok czyjejś twarzy, czy komentarzem do jakiś czynów czy słów, a nie prawdziwymi myślami tej osoby. Prawda jest taka, ze pozytywne cechy Darcy'ego czytelnik poznaje równoczesnie ze zmianą opini Lizzy. Wcześniej jego opis jest mało pochlebny, a miejscami nawet negatywny, czyli taki jakim go widzi Lizzy. Opinie narratora o wszystkich bohaterach są odbiciem opinii Lizzy, a jak wiemy, ona też czasem się myli. I czemu Lizzy miałaby nie wiedzieć nic o małżeństwie rodziców. Przecież była ulubienicą ojca, który wielokrotnie z nią rozmawiał na rózne tematy. Być może wśród nich było i małżeństwo. No i nie zapominajmy, ze pani Bennet była poniekąd gadatliwa.
Ale interpretację każdy może mieć inną ;)

nicol81 - Czw 04 Wrz, 2008 10:48

Dione napisał/a:
Lubił go, ale czy na tyle aby powierzyć mu siostrę? Nie sądzę. Chyba żaden kochający brat nie chciałby aby jego siostra, związała się z kimś, kto raz pada do stóp jednej, a za tydzień innej kobiety.

Myślę, że nie doceniasz uczuć Darciego do Bingleya- na pewno widział jego wady, ale znał też jego wartość. Jego niestałość prawdopodobnie widział jako słabość, z której Bingley wyrośnie, jeśli się za niego odpowiednio weźmie .
Dione napisał/a:
Darcy chyba nie robiłby aż tak dalekosiężnych planów jak trzy-cztery lata.

Myslę, że by robił. Nie tylko Georgiana była młoda, ale i Bingley, jak na mężczyznę. Chciał by ich przyszłość była zabezpieczona i znaleźli się wspólnie pod jego opieką.
Dione napisał/a:
W DU narrator na wszystko patrzy od strony Lizzy, lub jej rodziny. To co mówi o innych bohaterach, to raczej wiadomości ogólnie dostępne. Nie przypominam sobie, zeby zdarzyło mu się "wchodzić do innej głowy" niż Lizzy. Tak naprawdę to nigdy nie zajrzał do głowy Darcy'ego, Jane, Bingleya, Wickhama i kilku innych.

W "głowie" Darciego jesteśmy kilka razy, kiedy rośnie jego zauroczenie Lizzy :serce: Wchodzimy też do głowy Charlotty, kiedy Collins ją zdobywa, a także obserwujemy reakcję jej rodziny, gdy Lizzy i reszta Bennetów nic nie wie. Od początku też znamy zamiary Collinsa do córek Bennetów. Poznajemy też historię życia Bingleyów i Collinsa. Widzimy też sceny, przy których Lizzy nie jest obecna.
Dione napisał/a:
Opinie narratora o wszystkich bohaterach są odbiciem opinii Lizzy, a jak wiemy, ona też czasem się myli.

Narrator daje też opinie, nie mające nic wspólnego z jej- np. w rozdziale czwartym o Darcym, Bingleyu i siostrzyczkach.
Dione napisał/a:
I czemu Lizzy miałaby nie wiedzieć nic o małżeństwie rodziców. Przecież była ulubienicą ojca, który wielokrotnie z nią rozmawiał na rózne tematy. Być może wśród nich było i małżeństwo. No i nie zapominajmy, ze pani Bennet była poniekąd gadatliwa.

Lizzy boli brak szacunku między rodzicami, narrator przedstawia to bardziej żartobliwie. Bo nie jest ich córką.

Harry_the_Cat - Sob 18 Paź, 2008 10:54

Też mam odtwarzacz (hehe, playstation na coś by się wreszcie przydało i mnie :rotfl: ), ale Twoje wątpliwości odnośnie jakości wydają się bardzo słuszne...
Vasco - Wto 28 Paź, 2008 17:16

Filmy niekręcone techniką cyfrową tylko (normalnie) na taśmie filmowej mają fizyczną rozdzielczość dużą większą niż HD. Jakość tak naprawdę zależy od dokładności skanowania filmu i późniejszej kompresji. Stare filmy w HD można pooglądać np. na kanale MGM HD (90% repertuaru) lub na Canal+Film HD (niedawno byli Obcy a wcześniej stare Gwiezdne wojny). Jest różnica w porównaniu z DVD!
damamama - Czw 19 Mar, 2009 11:30

Jestem na urlopie i postanowiłam zrobić sobie parę seansów filmowych. Na jeden z nich wybrałam DiU. Dalej zachwycam się tym filmem. Ach te spojrzenia, tak wiele mówiące. Bal w Netherfield i cały odcinek IV :slina: Polubiłam nawet Panią Bennet, świetna gra aktorska. Muszę wrócić do książki.
Alicja - Czw 19 Mar, 2009 15:14

damamama napisał/a:
Polubiłam nawet Panią Bennet, świetna gra aktorska.

mnie jej spazmy zawsze się podobały :-D :wink:

lizzzi - Czw 19 Mar, 2009 20:48

Co prawda ja nie mam teraz urlopu, ale DiU właśnie odnowiłam i jak zwykle mnie zachwyca.
Calipso - Czw 19 Mar, 2009 21:49

Ja swoją DiU pożyczyłam dla kuzynki.Cztery miesiące temu :bejsbol: Nadal czekam,ale juz nigdy nikomu jej nie pożyczę.
damamama - Czw 19 Mar, 2009 23:20

Poproś o podwójny zwrot, to jedną będziesz mogła zawsze pożyczać :-D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group