Filmy - Fajny film wczoraj widziałem...
Gosia - Sob 03 Lut, 2007 08:12
Obejrzalam "Firelight".
Piekny film z piekną Sophie Marceau. Jest stworzona do tej roli, i do rol tajemniczych, posągowych guwernantek, ktore skrywają gorące uczucia.
Juz początek jest intrygujący, ta dziwna rozmowa przez posrednika (posredniczke), intrygująca umowa, spotkanie w hotelu, rozstanie. A potem ich ponowne spotkanie w tym duzym domu i caly ciąg dalszy.
Film jest smutny i wlasciwie jest smutny do konca. Akcja niespieszna, takie kino lubie. Mialam skojarzenia i z Jane Eyre, i z "Oneginem" ze wzgledu na zimowy krajobraz i gre uczuć. Jedyne co mi sie nie podobalo to pan Godwin, jakos nie chcialo mi sie uwierzyc, ze ona czula do niego namietnosc, pozadanie. Widzialabym na tym miejscu kogos innego
Ale zdjecia sa piekne, ta zima, platki sniegu, lod, domek na jeziorze i to oszklone przejscie nad jezioro...... światlo padające z kominka, nawet ten pokoj z panią Godwin, wszystko kręcone z dużym smakiem.
Wlasciwie wszystko w tym zwiazku jest zakazane, od początku ich znajomosci i umowy do tej jego decyzji, ktora ostatecznie zmienila ich zycie...
Ten koniec jednak przez to ze taki smutny, jakos nie cieszy.
Polecam tym co lubia takie kino..
 
QaHa - Sob 03 Lut, 2007 08:20
| Gosia napisał/a: | Ten koniec jednak przez to ze taki smutny, jakos nie cieszy.
Polecam tym co lubia takie kino.. |
Hmm dla mnie ten koniec nie był smutny raczej nostalgiczny, do klimatu filmu nie pasowałaby spektakularna radość. Ale nie zgadzam sie, że był smutny w końcu bohaterka odzyskuje to o co "walczyła".
Gosia - Sob 03 Lut, 2007 08:21
Szukając fotek do "Firelight" natknęlam się na inny film "The Governess" (1998) :
http://www.imdb.com/title...lay-E11076-10-2
http://www.splicedonline..../governess.html
http://www.filmweb.pl/Gov...e,Film,id=10412
Zapowiada sie fantastycznie (troche mi przypomina "Dziewczynę z perłą").
Czy ktos to widzial?
Dzieje się w epoce wiktorianskiej
Admete - Sob 03 Lut, 2007 08:26
Ostatnio miałam okazje obejrzeć Spacer po linie - czyli historię kariery muzycznej Johnny'ego Casha'a. Nigdy wcześniej nie interesowałam się jakos specjalnie jego muzyką, sle ostatnio zachwyciłam się piosenka Devil's right hand i z ciekawoscią popatrzyłam na film o życiu muzyka. Co ciekawe zarówno Joaqoin Pheonix jka i Reese Wintherspoon sami spiewali i grali w tym filmie.
Pemberley - Sob 03 Lut, 2007 10:09
| Admete napisał/a: | | Ostatnio miałam okazje obejrzeć Spacer po linie - czyli historię kariery muzycznej Johnny'ego Casha'a. Nigdy wcześniej nie interesowałam się jakos specjalnie jego muzyką, sle ostatnio zachwyciłam się piosenka Devil's right hand i z ciekawoscią popatrzyłam na film o życiu muzyka. Co ciekawe zarówno Joaqoin Pheonix jka i Reese Wintherspoon sami spiewali i grali w tym filmie. |
uwielbiam ten film, obejrzalam go przez przypadek i wlasnie siedze nad biografia Casha
nie lubie muzyki country, nie lubie historii o muzykach, ktorzy zawsze przechodza przez wszystkie problemy dlugiego dorastania- picie, narkotyki i sex - niszczac przy okazji siebie i innych, ale ten film zrobil na mnie niesamowite wrazenie. Fascynujaca historia. Lubie tez ten tytul " walk the line"
W koncu Cash wychodzil sobie milosc swojego zycia.
Teraz podkochuje sie w Joaquinie Phoenixie i spiewam - z cala rodzina- " It Ain't me, babe, no, no, no"
Admete - Sob 03 Lut, 2007 10:55
Pemberley tez mam zamiar poszukac jakiejś biografii Casha i chętnie posłuchałabym jego muzyki Tutaj jest Ring Of Fire http://www.youtube.com/watch?v=Y2iv_E-Fn9E
O Guwernantce czytałam już dość dawno temu, ale nigdy nie udało mi się tego obejrzeć.
Agn - Sob 03 Lut, 2007 17:01
A mnie szlag trafia, że do dziś nie udało mi się Daniela Derondy skończyć (przeklęty brak ostatniego odcinka). Niemniej bardzo mi się podobał. I w postaci Daniela właśnie o to chodzi - żeby był kompletnym przeciwieństwem okrutnego męża Gwendolyn. No i relacja Gwen z Danielem jest bardzo ciekawa. Strasznie mi się to podobało.
Alison - Sob 03 Lut, 2007 21:57
A ja obejrzałam dziś "Dziewczyny z kalendarza". Obśmiałam się jak norka. Najlepsi w tym filmie są meżczyźni, ten przerażony fotograf, te zrezygnowane chłopaki w pubie, ten Murzyn w samolocie No i jeszcze ten angielski gentelman, który przy śniadaniu mówi jednym tchem: I suppose you are naked in Daily Telegraph my dear, can you pass me the bacon?
Ostatnia scena cudna, panie kontemplujące na wzgorzu Tai Chi, po czym jedna rzuca: ktoś ma ochotę na chipsy? I wszystkie lecą.
Zupełnie nie wiem czemu caluski czas myslałam o naszym forum
Alison - Sob 03 Lut, 2007 22:04
| malmik napisał/a: | :rotfl:
No ładne masz o nas zdanie - ale to chyba po wątku o odchudzaniu!
|
Nie, kompletnie nie w tym znaczeniu! Po prostu podobało mi się jak te kobitki potrafiły sie wspierać, zebrać żeby coś zorganizować, jak potrafiły sie cieszyć z takich drobiazgów jak np. automatycznie składane fotele w samolocie, czy przejazd limuzyną przez Hollywood, jak się chichrały na zebraniach tej ichniej Ligi Kobiet, i w ogóle ile w nich było radości życia i energii, i takiego fajnego koleżeństwa. Kobiety są fajne, nie wiem czy facetów też łączą takie więzi.
Dlatego mi się kojarzyło z naszym forum.
Tym razem mówiłam na serio jak rzadko
Alison - Sob 03 Lut, 2007 22:23
| malmik napisał/a: | | Nie widziałam jeszcze tego filmu. Ale wyobraziłam sobie siebie rzucającą się na chipsy - uderz w stół..... |
Rzucanie sie na chipsy nie jest pokazane . Panie ćwiczą na pięknym wzgórzu, w krajobrazie Yorkshire, a na rzucone hasło o chipsach, po prostu radośnie z niego zbiegają i film tak sie kończy :smile: W ogóle jest w porywach strasznie "brytyjski" - nie jestem pewna czy chcialabym mieszkać na takiej zapyziałej angielskiej prowincji. Acha i jeszcze w filmie gra Ciaran Hinds, czyli kapitan z Perswazji, ale wygląda biedniusieńko z tym brzuszkiem wylewajacym się z obwisłych portek
malmik - Sob 03 Lut, 2007 22:31
Co do zapyziałej angielskiej to całkowicie rozumiem, bez oglądania filmu - bardziej od samej prowincji przerażają mnie ludzie tam żyjący. A jeśli chodzi o Cirana to musi być ciekawe, bo w filmach w których go widziałam (tzn. Perswazje i JE) był zawsze postawny gorsetowo.
Alison - Sob 03 Lut, 2007 22:36
| malmik napisał/a: | | A jeśli chodzi o Cirana to musi być ciekawe, bo w filmach w których go widziałam (tzn. Perswazje i JE) był zawsze postawny gorsetowo. |
Oj to koniecznie obejrzyj film! Żałość! Szczególnie jak siedzi na takim mureczku, w fioletowym T-shircie, koszmarnych gaciach i butach-gnojkach. Ale postać gra bardzo pozytywną i kochany jest. :smile:
Agn - Sob 03 Lut, 2007 22:45
Dziewczyny z kalendarza to świetny film. Uśmiałam się na nim do łez. Cudowna Helen Mirren i na dokładkę równie dobra Julie Walters... i nawet nie przeszkadzało mi, że zmienili zakończenie tej historii. W końcu aby zachować odpowiedni (radosny) charakter filmu nie mogli zrobić zakończenia, hmmm, prawdziwego. Nie szkodzi.
Gosia - Nie 04 Lut, 2007 13:16
Obejrzalam dzis film "Heart of Me".
Film z 2002, w glownych rolach: Helena Bonham-Carter, Paul Bettany, Olivia Williams.
Akcja filmu dzieje sie w wciagu 10 lat: 1936-1946.
To opowiesc o namietnosci, zdradzie, przebaczeniu.
Kazdy dla kazdego jest tu okrutny, siostra dla siostry, mąż dla żony, matka dla corki. Milosc dwoch siostr do jednego męzczyzny. Jedna z nich, Madelaine, jest chlodna a ich zwiazek konwencjonalny, druga z siostr, Dinah, jest pelna pasji, ekscentryczna.
Namietnosc łączy Ricka nie z zoną, a z jej siostra. Ich milosc jest zakazana. Okropny trojkat, w ktorym kazde z nich jest nieszczesliwe, ale nie potrafi go rozerwac. Matka staje w obronie legalnego malzenstwa i stara sie zerwac tamtą nieprawną wiez. Namietnosc niszczy wszystkich, ale koniec przynosi przebaczenie.
Najmniej mi sie podobal Paul Bettany w roli rozdartego malzonka.
Film ładnie kręcony.
William Blake "Broken Love":
"And throughout all Eternity
I forgive you, you forgive me".
Alison - Nie 04 Lut, 2007 13:55
Paul postać zagrał nieciekawą, to i trudno żeby sie podobał, ja uważam, że zagrał dobrze. Film kiedyś tak przelecialam po kilku scenach i bardzo mnie nie zachęcił, długo czekałam z obejrzeniem, za to jak obejrzałam, to się nie zawiodłam, bo film kipi od namiętności ale jest bardzo smutny , bo jak to w życiu uczucia się w nim dokładnie rozmijają i pzychodzą nie w tym momencie, kiedy powinny...
A ja wczoraj widziałam jeden ze smutniejszych filmów, jakie dotąd oglądałam - " My life without me" nie wiedzieć czemu z polskim tytułem "Moje nowe życie" (?).
Historia 23-latki, szczęśliwej żony i matki dwojga fajnych dziewczynek, która ni z tego ni z owego dowiaduje się, że ma zaawansowane stadium raka jajników. Choroba postepuje jak burza, a ona spokojnie (jakieś to dla mnie mało wiarygodne było) w zeszyciku zaplanowała co jeszcze musi koniecznie zrobić - nagrać życzenia urodzinowe dla dziewczynek do 18 roku życia włącznie, codziennie mówić im , że je kocha, pogodzić się z matką, odwiedzić ojca w więzieniu, znaleźć żonę dla męża, która byłaby matką dla jej córeczek, rozkochać w sobie kogoś i spróbować jak to jest z innym mężczyzną, bo jej mąż był pierwszym chłopakiem, z którym się całowała.
No i konsekwentnie realizuje wszystko... Film kręcony chwilami jak u Larsa von Triera, z ręcznej kamery, miotającej się bez ładu i składu po różnych rzeczach, dużo zbliżeń. Żadnych fajerwerków, ale film skłania do pomyślenia, co by było gdyby i co tak naprawdę jest w życiu ważne. Chyba warto obejrzeć...
Caroline - Nie 04 Lut, 2007 14:04
| Aragonte napisał/a: | A kto zna i lubi męski wariant tej historii, czyli The Full Monty?
Ja uwielbiam | Ja znam, ja znam I bardzo lubię Dziewczyny z kalendarza są świetne, ale "Goło i wesoło" wymiata Zwłaszcza scena w jakimś urzędzie, gdy nieświadomie zaczynają ćwiczyć układ
Agn - Nie 04 Lut, 2007 14:44
| Caroline napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | A kto zna i lubi męski wariant tej historii, czyli The Full Monty?
Ja uwielbiam | Ja znam, ja znam I bardzo lubię Dziewczyny z kalendarza są świetne, ale "Goło i wesoło" wymiata Zwłaszcza scena w jakimś urzędzie, gdy nieświadomie zaczynają ćwiczyć układ |
A motyw z filmami przyrodniczymy? "Tak, wiemy, wiemy, są świetne, prawda?" Albo "Deszczowa piosenka". Ten film jest boski. Jak raz niedawno go pokazywałam koleżance, ómierała ze śmiechu.
Aragonte - Nie 04 Lut, 2007 15:52
| Agn napisał/a: | | Caroline napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | A kto zna i lubi męski wariant tej historii, czyli The Full Monty?
Ja uwielbiam | Ja znam, ja znam I bardzo lubię Dziewczyny z kalendarza są świetne, ale "Goło i wesoło" wymiata Zwłaszcza scena w jakimś urzędzie, gdy nieświadomie zaczynają ćwiczyć układ |
A motyw z filmami przyrodniczymy? "Tak, wiemy, wiemy, są świetne, prawda?" Albo "Deszczowa piosenka". Ten film jest boski. Jak raz niedawno go pokazywałam koleżance, ómierała ze śmiechu. |
Bossski zdecydowanie
Ogółem casting był świetny
A scena z ratowaniem niedoszłego samobójcy?
A pierwszy popis Gusa, a raczej próba przy Hot Chocolate, kiedy to moniaki latały w powietrzu jak grad?
A śliczny obrazek z dwoma panami stojącymi na tonącym samochodzie oraz iście anglosaski dialog: "Jak leci?" "Nieźle".
No uwielbiam ten film Wiem, powtarzam się
Agn - Nie 04 Lut, 2007 16:38
Casting był mocny!
- Więc... nie śpiewasz?
- Nie.
- Nie tańczysz?
- Niee...
- Nie chcę być wścibski, ale... co właściwie robisz?
- Mam warunki. (spuszcza spodnie)
(cisza)
Gus: Panowie... orzeł wylądował!
Albo jak do Gerarda wpadli goście, co mu mieli zabrać sprzęt. A tu sześciu facetów w samych gatkach. Scena jak z bajki!
Aragonte - Nie 04 Lut, 2007 16:49
A owijanie folią w celu schudnięcia i jednoczesne pożeranie batonika?
A bójka krasnali? Te teksty facetów po raz pierwszy zwracających uwagę na swoją urode lub jej brak?
Agn, muszę to chyba znowu obejrzeć w jakimś doborowym towarzystwie
Agn - Nie 04 Lut, 2007 16:55
- Nie oceniałem jej osobowości, może się okazać całkiem miła...
- W piątek one też nie będą oceniały twojej osobowości. I dobrze, bo jesteś dupkiem.
Albo po nieudanym samobójstwie:
Dave: Mógłbyś się zastrzelić.
Gus: A skąd weźmie broń?!
Dave: Wiem... musisz znaleźć wielki most i skoczyć do rzeki.
Ten trzeci, jak mu tam: Nie umiem pływać.
Gus: W tym właśnie rzecz!
Dave: O, wiem. Połóż się na ulicy i poproś kumpla, żeby cię rozjechał.
Ten trzeci: ...nie mam kumpli.
Gus: Uratowaliśmy ci życie, więc nie mów, że nie masz kumpli!
Dave: Taaak... bardzo chętnie cię rozjadę.
Ja tak mogę w nieskończoność.
Aragonte - Nie 04 Lut, 2007 16:58
| AgnNie napisał/a: | Ja tak mogę w nieskończoność. |
Ja w sumie też, ale zaraz ktoś nas objedzie za zmonopolizowanie wątku i wypełnienie go cytatami z "Goło i wesoło"
Swoją drogąm czy uważasz, że tytuł był najlepiej dobrany? Jakoś wydaje mi się, że ciut przekręcili, jak zwykle...
Agn - Nie 04 Lut, 2007 18:44
Wiesz, full monty oznacza po prostu pełen striptiz. Jeno się zastanawiam, czy w naszym języku istnieje wyrażenie, które byłoby odpowiednio slangowe, a które znaczyłoby to samo.
Caitriona - Wto 06 Lut, 2007 13:41
Szanowne Damy, chcialabym zamknąć ten temat i stworzyć jego część drugą (ten jest juz troche długi . Prosze sobie ustawic powiadomienia itp.
Caitri :grin:
|
|
|