Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
Gosia - Sob 26 Maj, 2007 10:27
A mi sie ten film bardzo podobal, ma klimat, jakąś nostalgię, jest niespieszny, zadumany, ostatnio takie filmy do mnie trafiają. Piekne chinskie krajobrazy, interesujący Edward Norton. Czegoz chciec wiecej? Na moim komputerze w pracy jest wciąz przepiekna tapeta ze zdjeciem z tego filmu. Ja bylam nim zauroczona.
praedzio - Sob 26 Maj, 2007 10:34
Eeee... rozmawiamy o Iluzjoniście czy Malowanym welonie? Bo mi się już pomerdało. Oglądałam ten pierwszy. Edward Norton, jak zwykle, bezkonkurencyjny. Film właściwie nie był taki przewidywalny, z wyjątkiem zakończenia, które pewnie miało zaskoczyć widza, ale tenże widz i tak wiedział, że coś się szykuje.
Historia ładnie opowiedziana i całkiem zgrabna, ale dla wymagającego widza to za mało. Rufus Sewell? Zagrał tak przekonująco swą rolę, że od tamtej pory go nie lubię. :razz:
Gosia - Sob 26 Maj, 2007 10:39
No tak, to mi sie pomieszalo, bo myslalam ze teraz mowa o "Malowanym welonie"
Jesli chodzi o "Iluzjoniste" to tez mi sie podobal, i zakonczenie mnie szczerze zaskoczylo.
A Rufus zagral swietnie, z tą jakąs nonszalancja w glosie i niesamowitym spojrzeniem.
Swietna scena rozgrywki obu panow w czasie pokazu z mieczem.
I Edward Norton, ktory z kazdym filmem podoba mi sie coraz bardziej...
trifle - Sob 26 Maj, 2007 10:46
Też oglądałam "Iluzjonistę" i mi się podobał. Zakończenie mnie zaskoczyło. Może ja za mało przewidująca jestem
Caitriona - Sob 26 Maj, 2007 12:18
Iluzjonista nie był taki zły, choć Malowany welon podobał mi się dużo bardziej. Co do tego pierwszego to fajne były zdjęcia; samo zakończenie mnie nie zaskoczyło, natomiast widoczki niczym z reklamy 'Milki' tak A, i nie przepadam jednak za panną Biel...
Matylda - Pon 28 Maj, 2007 07:17
Wczoraj obejrzałam sobie film Król rzeki
Baaardzo mi sie podobał . Film na podstawie książki - chyba sobie ją przeczytam
Film o tym , że prawda nie zawsze jest taka jak sie nam wydaje.
Grała tam też nasza Jennifer - Lizzy w blon włosach i chyba wyglądała lepij niż zwykle
A główny bohater palce lizać......
Anonymous - Pon 28 Maj, 2007 08:02
Też widziałam kiedyś ten film, też mi się podobał, miał bardzo fajny klimat. Wczoraj w gazecie widziałam, że jest na kanale, którego nie mam, canal+ czy hbo i gazeta z programem, którą kupuję, dała mu tylko jedną gwiazdkę na trzy - zupełnie nie rozumiem dlaczego.
Matylda - Pon 28 Maj, 2007 08:19
Też nie rozumiem tej jednej gwiazdki. .....
Tyle badziewia leci w tv a oceniane jest lepiej ??:
Agn - Śro 30 Maj, 2007 18:35
Właśnie skończyłam oglądać Factory girl.
SPOILERY!
Film opowiada o dziewczynie nazwiskiem Edgie Sedwick (mogłam pomerdać pisownię nazwiska, mi sori), wielkim odkryciu Andy'ego Warhola w latach 60-tych. Więc mamy Edgie, która właśnie opuszcza szkołę i jedzie do Nowego Jorku, by być wielką artystką. Na jednej z imprez poznaje Andy'ego, Andy angażuje ją do filmu i zaczyna się - szybka kariera, narkotyki, nawet trafiła się miłość nazwiskiem Billy Quinn*, ale, że się tak wyrażę, nie wyszło. Poza tym lata 60-te wyrażone strojami, muzyką i nastrojami.
Aktorsko nie jest źle. Sienna Miller robi co może, kilka momentów jej nie wyszło, ale generalnie wie, co robi. Guy Pearce jako Andy Warhol jest świetny, począwszy od wygladu, a kończąc na dziwacznych zachowaniach, mimice (czy też jej braku) prawdziwego Warhola. No i mamy jeszcze Haydena Christensena w roli Billy'ego Quinna - bardzo mi się podobał.
Film oceniam słabo. Nie odbiega w niczym od standartu biografii, czyli nieszczęsna dziewoja, kupa ludzi i całe zło, jakie jej się przytrafia. Złem jest tu także sam Andy, który zgrywał się na zazdrosnego kochanka i zwyczajnie Edgie zniszczył, nie brudząc sobie przy tym rączek.
Nie da się na tym filmie wzruszyć, wszystko podane na tacy i zgodnie z przewidywaniami się kończy (macie trzy strzały, jak skończyła Edgie). Wiecie co? Nie wiem, po diabła filmowcy kręcą biografie. Wszystkie są takie same, tylko imiona bohaterów się zmieniają. Ileż razy można oglądać to samo?
Na pociechę Hayden w ładnej scenie erotycznej. (Chociaż też tak od czapy znalazła się w filmie.)
(* postać pół fikcyjna, jako że oparta na Bobie Dylanie, aczkolwiek sam artysta twierdzi, że nigdy go z Edgie nic nie łączyło, zbojkotował film etc. więc zmienili nazwisko postaci
BeeMeR - Śro 30 Maj, 2007 20:37
a ja widziałam Śniadanie na Plutonie (2005).
Kawałek bardzo interesującego kina. Trudny, niewdzięczny wręcz temat zmiany płci podany w lekkiej (z pozoru) atmosferze. Bardzo dobra rola Cilliana Murphy. Naprawdę polecam.
Mag - Czw 31 Maj, 2007 22:45
Obejrzałam "Miss Potter" i baaardzo mi się podobał.
Jest ciepły, przyjazny. Podziwiam Beatrix, że chciała i umiała żyć swoim życiem.
Polecam
Gunia - Sob 02 Cze, 2007 14:24
A ja miałam wczoraj iść, ale tak ścięta byłam, że z miejsca zasnęłam i przez 12 h z łóżka się nie mogłam podnieść. No i zepsułam sobie zakończenie, bo zajrzałam na filmweba i tam pierwsza ciekawostka ścięła mnie z nóg. Cóż.
Kupiłam sobie pudło chusteczek i idę dzisiaj. Wrażenia koniecznie opiszę.
lizzzi - Sob 02 Cze, 2007 22:10
Wreszcie obejrzałam "Glorię", film, o którym kiedyś się naczytałam i bardzo chciałam go zobaczyć. No i wczoraj zobaczyłam. Film gangsterski, ale inny, niż te, które dotąd widziałam. Tytułowa Gloria to "baba z jajami". Strzela lepiej od facetów, jest przebiegła i wyprowadza w pole nowojorską mafię. Ale jak każda prawdziwa kobieta nie może oprzeć się dziecku, które łamie jej serce. Aby uratować życie chłopcu, gotowa jest sama zginąć. Długo czekałam, żeby zobaczyć ten film, ale opłacało się.
Gunia - Nie 03 Cze, 2007 15:38
No. Obejrzałam "Miss Potter".
Po prostu cudeńko. Króliczki prześliczne, cały film cudownie baśniowy. Uwielbiam śpiewającego Ewana. Rene świetna, choć mało angielska. Nie muszę mówić, że kilmat mnie zaczarował i odwołania do "tkackich" źródeł fortuny Potterów spowodowały natychmiastowe skojarzenie.
To historia z gatunku moich ulubionych - trochę baśniowa, trochę prawdziwa, ale przede wszystkim trafiająca prosto do serca. No i oczywiście reakcja była prosta - zasmarkałam się po łokcie.
Nie wiem, czy w też tak macie, ale ja nie zaczynam nigdy płakać w momencie, kiedy bohater umiera. Histeria dopada mnie dopiero wtedy, kiedy okazuje się, że on umarł, ale żyć trzeba nadal i to w sumie jest dla mnie najbardziej przerażające.
No to chyba tyle. Nie umiem za dużo o tym napisać, ale chyba wiecie, co czuję. Po prostu:
.
Admete - Nie 03 Cze, 2007 19:07
Gunia ja mam tak samo z tym płakaniem...Życie bez tego kogos, kto odszedł - to dopiero bohaterstwo.
praedzio - Nie 03 Cze, 2007 19:29
Ja się wzruszam wtedy, kiedy widzę kogoś płaczącego po kimś, kiedy widzę czyjś ból, nie samą przyczynę (w tym przypadku śmierć).
Gunia - Nie 03 Cze, 2007 20:58
O coś takiego mi właśnie chodzi, Praedziu. "Ruszyła" mnie dopiero ta scena, kiedy Bellatrix zostaje po tym wszystkim sama. Kiedy widać jej rozpacz i ból. I to, że musi dalej żyć.
miłosz - Nie 03 Cze, 2007 22:01
| lizzzi napisał/a: | | Wreszcie obejrzałam "Glorię", film, o którym kiedyś się naczytałam i bardzo chciałam go zobaczyć. No i wczoraj zobaczyłam. Film gangsterski, ale inny, niż te, które dotąd widziałam. Tytułowa Gloria to "baba z jajami". Strzela lepiej od facetów, jest przebiegła i wyprowadza w pole nowojorską mafię. Ale jak każda prawdziwa kobieta nie może oprzeć się dziecku, które łamie jej serce. Aby uratować życie chłopcu, gotowa jest sama zginąć. Długo czekałam, żeby zobaczyć ten film, ale opłacało się. |
Lizzie ale którą Glorie - z Giną Rowlands czy sharon????
Caitriona - Pon 04 Cze, 2007 18:17
Droga do zatracenia
O'Sullivan miał rodzinę i służył wiernie Looney'owi. Do czasu, gdy jeden z jego synów, Michael, nie zobaczył tego czego nie powinien. Teraz Mike musi wyrównać rachunki z irlandzką mafią, a nie jest to łatwe gdy podąża za tobą rozmiłowany w śmierci zabójca-fotograf.
Plusem tego filmu są nazwiska: Mendes, Hanks, Newman, Law, Tucci, Craig i na dokładkę Leigh i Hinds. Jak dla mnie, średnio lubiącej gangsterskie filmy, całkiem niezły. Aktorzy może nie wszyscy na najwyższych obrotach, ale byli w porządku. Szczególnie Law, jak dla mnie to zupełnie inny jego wizerunek (szczególnie ta łysina). Podobały mi się zdjęcia i muzyka. No i ta podróż ojca i syna. Zakończenie przewidziałam po zawiązaniu się akcji, ale jakoś to mi nie przeszkadzało.
Ogólnie dobry film.
P.S. Bardzo mi się podobała scena ze stypy ‘po irlandzku' też bym mogła taką mieć
praedzio - Pon 04 Cze, 2007 18:27
Oj! Też oglądałam ten film, tylko z jakiś rok temu. Niesamowity, naprawdę! Ja to lubię filmy z akcentem irlandzkim...
lizzzi - Pon 04 Cze, 2007 19:41
| miłosz napisał/a: | | lizzzi napisał/a: | | Wreszcie obejrzałam "Glorię", film, o którym kiedyś się naczytałam i bardzo chciałam go zobaczyć. No i wczoraj zobaczyłam. Film gangsterski, ale inny, niż te, które dotąd widziałam. Tytułowa Gloria to "baba z jajami". Strzela lepiej od facetów, jest przebiegła i wyprowadza w pole nowojorską mafię. Ale jak każda prawdziwa kobieta nie może oprzeć się dziecku, które łamie jej serce. Aby uratować życie chłopcu, gotowa jest sama zginąć. Długo czekałam, żeby zobaczyć ten film, ale opłacało się. |
Lizzie ale którą Glorie - z Giną Rowlands czy sharon???? |
Z 1980 roku z Geną Rowlands. O tym czytałam i ten chciałam zobaczyć.
Agn - Pon 04 Cze, 2007 21:59
| Caitriona napisał/a: | | Droga do zatracenia |
Oooo, widziałam ten film! Bardzo mi się podobał, był niesamowicie zrobiony. Plus genialnie obrzydliwy Jude Law. Uwielbiam, kiedy się tak zmienia.
praedzio - Pon 04 Cze, 2007 22:11
Aha, wczoraj obejrzałam z prawdziwą przyjemnością "Panią Winterbourne - fałszywą wdowę". Aktorzy genialni - zwłaszcza Shirley MacLaine i Miguel Sandoval. Lubię ten rodzaj humoru - nienachalny, inteligentny oparty o niezwykłe, wyraziste charaktery.
Scena przyznawania się do zbrodni - mistrzostwo świata!
Caitriona - Pon 04 Cze, 2007 22:18
Tak, ta pod kościołem! Świetne!!
Uwielbiam ten film głównie za Shirley MacLaine i za Paco właśnie; przyznaję się bez bicia, że i Fraserem przez krótki czas się interesowałam Scena gdy tańczą tango w kuchni - mniam! Bardzo dobra komedia romantyczna.
praedzio - Pon 04 Cze, 2007 22:27
Jak to mawia Alison: Sto procent zgody w zgodzie!
Scena tanga niesamowita! I później te pocałunki...
Lubię tę scenę, jak w pewnym momencie Connie mówi: Nie rozumiem mężczyzn! Na co pijany Paco ze swojego łóżka odpowiada: Ja też!
|
|
|