Ekranizacje - Duma i uprzedzenie (1995)
damamama - Sob 30 Sie, 2008 22:12
Przecież o swojej przemianie Darcy mówi nawet na łamach książki. Przyznaję jednak rację, że Lizzy też zmieniła swoje podejście do niego inaczej przyzałaby rację wujowi, który mówi o kaprysach bogatych ludzi.
nicol81 - Sob 30 Sie, 2008 22:32
Czy angielski to ludzki język?
Anonymous - Sob 30 Sie, 2008 22:34
Owszem mowi, ale czy aby na pewno czyny ida za slowami? Był człowiekiem, ktory dla najbliższych gotow byl zrobic niemal wszystko - Lizzy weszla do tego grona. Był dumny i wyniosły, ale czy z opisu wynika, ze zaszla w nim jakas zmiana? Pania Bennet traktowal caly czas tak samo, Lydie podobnie. Pan Bennet zdobył jego szacunek, ale nie ma sie co dziwic - inteligencja i oczytanie robiło na nim wrazenie
Ja nie widze zadnej zmiany w nim, jedynie interpretacje jego czynow i slow przez Lizzy
nicol81 - Sob 30 Sie, 2008 22:52
Mi się wydaje, że jednak pani Bennet okazywał więcej cierpliwości...
Anonymous - Sob 30 Sie, 2008 23:47
jako ze byla juz wowczas tesciowa - robil to wylacznie dla Lizzy. Ale czy jego zachowanie dowodzilo jakiejs zmianie? Nie - nadal robil cos dla osoby ktora kochal.
Anonymous - Nie 31 Sie, 2008 09:00
| nicol81 napisał/a: | | Czy angielski to ludzki język? |
można podciągnąć
Jakiejś wielkiej przemiany Darcy`ego nie widzę. Tak jak mawia dr House, ludzie sie nie zmieniają, tylko chcą wierzyć, że to robią.
nicol81 - Nie 31 Sie, 2008 11:08
To nie jest ten, o którym myślałam, ale też ma tę parę:
http://www.austen.com/derby/evan5.htm
A to ten:
http://www.austen.com/derby/elleN1.htm
Anonymous - Nie 31 Sie, 2008 12:40
Dzięuję. Druknę i wieczorkiem poczytam
Alicja - Nie 31 Sie, 2008 15:33
| nicol81 napisał/a: | | I było consumatum, ale bez zachwytów Lizzy... |
a już chciałam protestować. Że bez zachwytów to wierzę
Dione - Nie 31 Sie, 2008 19:36
Jedyna zmiana jaka zaszła w Darcy'm to zrozumienie, że spełnianie obowiązku i postępowanie zgodnie z oczekiwaniami rodziny nie zawsze dają szczęście. Że o szczęście trzeba trochę powalczyć. Trochę się postarać.
Co do reszty charakteru i wyznawanych zasad - wciąż był taki jak zawsze, ale jak określiła go w pewnym momencie sama Lizzy "znając go bliżej, lepiej można go zrozumieć".
Alicja - Nie 31 Sie, 2008 20:22
a że zrozumiał znaczenie szczęśliwego długiego życia albo życia długiego ale bez szczęścia, postarał się aby Elizabeth lepiej go zrozumiała, stąd tłumaczenia np.dlaczego nie tańczy i nie posiada daru lekkości rozmowy . Rodzinę to mógł jedynie tolerować, a nie lepiej traktować. Nie zauważyłam zmiany podejścia do przyszłej teściowej
damamama - Pon 01 Wrz, 2008 12:55
| Cytat: | | Nie zauważyłam zmiany podejścia do przyszłej teściowej |
W filmie to nawet nie miał kiedy tego pokazać. Na wzmiankę o ślubie Lydii o którym powinna raczej milczeć to przewrócił wzrokiem i kurtuazyjnie odwrócił się do okna. To była jedyna scena. Wracając do zmiany Darcy'ego, charakteru to on nie musiał zmieniać bo zawsze go miał dobry. Zmiana dotyczyła raczej jego postawy na zewnątrz i tutaj nastąpiła zmiana. Chęć poznania krewnych Elizabeth, zaproszenie wuja na ryby. W związku z tym, iż Austen nic nie pisze o jego życiu "poza" nie można przyjąć, że to co robił było tylko dlatego, że Elizabeth stała obok.
Alicja - Pon 01 Wrz, 2008 15:28
[quote="damamama"]Na wzmiankę o ślubie Lydii o którym
to własnie miałam na myśli, gdyby próbował ją dobrze do siebie usposobić, to zadałby parę pytań, jak tam po ślubie czy temu podobne. Ale Darcy to Darcy, Z Elizabeth miał w przyszłości żyć więci relacje powinny być cieplejsze. A teściowa go niewiele obchodziła. Poza tym nie sądzę, żeby zmienił zdanie na jej temat.
| damamama napisał/a: | | Wracając do zmiany Darcy'ego, charakteru to on nie musiał zmieniać bo zawsze go miał dobry |
w tym jest całe sedno. Dlatego ja stoję na stanowisku, że to raczej Elizabeth lepiej go rozumiała i odbierała.
damamama - Pon 01 Wrz, 2008 15:47
1. Przecież ona potraktowała go jak intruza i jeśli się nie mylę był to temat bardzo drażliwy.
2. Jeśli ktoś w moim towarzystwie zachowywał by się bardzo wyniośle i zadzierał nosa to bez względu na jego charakter odebrałabym go po pierwszym wrażeniu a nie dociekała czy jest dobry czy zły. Każda zmiana na lepsze odebrana byłaby na plus.
nicol81 - Pon 01 Wrz, 2008 19:08
| damamama napisał/a: | | Cytat: | | Nie zauważyłam zmiany podejścia do przyszłej teściowej |
Na wzmiankę o ślubie Lydii o którym powinna raczej milczeć |
Nie jestem pewna, że powinna milczeć. To by tylko nasuwało podejrzenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej zamiłowania.
Gunia - Pon 01 Wrz, 2008 19:09
| nicol81 napisał/a: | | damamama napisał/a: | | Cytat: | | Nie zauważyłam zmiany podejścia do przyszłej teściowej |
Na wzmiankę o ślubie Lydii o którym powinna raczej milczeć |
Nie jestem pewna, że powinna milczeć. To by tylko nasuwało podejrzenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej zamiłowania. |
Przecież wszyscy w promieniu kilku kilometrów doskonale znali tę sprawę, więc nie było mowy o "podejrzeniach".
nicol81 - Pon 01 Wrz, 2008 19:30
Ale Bingley (i Darcy) nie byli w tym promieniu, więc przy nich należało trzymać fason.
Tamara - Pon 01 Wrz, 2008 19:46
A czy pani Bennett była zdolna trzymać fason , skoro nie przejęła się faktem że Lidia zwiała z facetem i żyła z nim bez ślubu i zamiaru wzięcia takowego ? Choć powinna trzymac język za zębami a przynajmniej wyrażać sie oględniej niz z dzikim entuzjazmem .
nicol81 - Pon 01 Wrz, 2008 19:59
"Oględniej" nie leżało w naturze pani Bennet i dlatego mniejszy entuzjazm byłby podejrzany. Nie mówiąc już o trzymaniu za zębami języka.
A Lidia miała zamiar wziąć takowy- to jej anioł prawdziwy miał inne plany...
Alicja - Pon 01 Wrz, 2008 20:17
Pani Bennet to w ogóle jest historia na osobną książkę,
| Tamara napisał/a: | | z dzikim entuzjazmem | dlatego lubię jej histerie i spazmy w wersji 95, całkiem nieźle oddaje swój rozumek w ten sposób i | nicol81 napisał/a: | | jej zamiłowania. | . Jakie były wszyscy wiedzą. Nawet Darcy nie mógłby znieść więc niż zniósł z jej strony. Jej arogancja w stosunku do niego i zwykła niegrzecznośc nie pozwalała Darcemu na nic więcej niż wywracanie oczami w filmie. Oczywiście nie wiedziała o roli Darcego w zmuszeniu w/w anioła do ślubiu z Lydią, ale to i tak nie tłumaczy jej niegrzeczności w stosunku do Darcego. I jego tysięcy.
Dione - Pon 01 Wrz, 2008 20:26
Alicjo, pani Bennet niecierpiała Darcy'ego bo: na samym początku znajomości określił Lizzy na nie dość ładną, by go skusić (w filmie to nawet publicznie odmówił poproszenia ją do tańca), a choć Lizzy była najmniej kochaną z jej dzieci, ale była jej córką. I choć Jane była od niej ładniejsza, Lydia weselsza, Mary "bardziej wykształcona", to Lizzy był w końcu jej córką. A to znaczy, że inne panny (poza siostrami) nie mogły jej nawet do kostek sięgać. Mam wrażenie, że tak rozumowała pani Bennet. Kiedy mówiła o ślubie Lydii, z pełną perfidią piła do Darcy'ego. Koniecznie chciała mu dopiec. A pamiętacie, jak dowiedziała się o zaręczynach Darsika i Lizzy? Od razu zmieniła front i z nielubianego znajomego z miejsca stał się ukochanym zięciem
Alicja - Pon 01 Wrz, 2008 20:28
ależ ja doskonale wiem czemu go nie lubiła, ksiązkę czytam od 7 lat od czasu do czasu, tyle, że dla mnie taka teściowa to na odległośc 100 km byłoby za mało. Konkurenta potencjalnego z takimi pieniędzmi cierpliwie się znosiło, a nie dopiekało mu. Dobrze, że potem to zrozumiała
Tamara - Pon 01 Wrz, 2008 20:33
| nicol81 napisał/a: |
A Lidia miała zamiar wziąć takowy- to jej anioł prawdziwy miał inne plany... |
W całkowicie nieokreślonej przyszłości czyli de facto właściwie nigdy , co jej wcale nie przeszkadzało
nicol81 - Pon 01 Wrz, 2008 21:12
| Tamara napisał/a: | | W całkowicie nieokreślonej przyszłości czyli de facto właściwie nigdy |
Ale ona nie miała pojęcia, co to de facto znaczyło.
| Alicja napisał/a: | | dla mnie taka teściowa to na odległośc 100 km byłoby za mało. Konkurenta potencjalnego z takimi pieniędzmi cierpliwie się znosiło, a nie dopiekało mu. |
W sumie, czy Darcy miał prawo osądzać panią Bennet, skoro sam planował małżeństwo Bingleya i Georgiany?
Dione - Pon 01 Wrz, 2008 22:19
Nicol, Darcy nigdy nie planował małżeństwa Bingleya i Georgianny! To tylko Karolina przedstawia taką wersję Jane, żeby ją zniechęcić i odsunąć od swojego brata. Inna sprawa, że Lizzy i Jane w to uwierzyły. Małżeństwo Bingleya z Georgianną planuje tylko Karolina i jej siostra pani Hurst.
Patrząc na takie małżeństwo przez pryzmat czasów, to dla Georgianny byłaby w pewnym sensie degradacja. Wywodząc się z tak bogatej i starej rodziny właścicieli ziemskich, Georgianna powinna poślubić kogoś z conajmniej 10tyś rocznie (lub więcej) i najlepij z tytułem lorda przed nazwiskiem. Rodzina Bingleyów była zbyt nowa w szeregach towarzystwa londyńkiego, zbyt mało ważna i co wtedy było ważne zbyt biedna. Uważam, że Darcy świadomie nie dążyłby do takiego małzeństwa. Co najwyżej gdyby siostrze i przyjacielowi zdarzyło się zakochać w sobie, nie robiłby przeszkód (choć cioteczka lady C. z pewnością).
|
|
|