Filmy - Fajny film wczoraj widziałem...
Pemberley - Wto 23 Sty, 2007 11:09
| Alison napisał/a: |
Od dłuższego czasu poszukuję namiętnie kolejnej wielbicielki tego filmu. |
ja tez sie pisze na te liste! widzialam to dawno temu pod tytulem -nie wiedziec czemu -" "Skryty ogien" ( Verborgenes Feuer) i dlugo sobie porownywalam do Jane Eyre, w sensie pana Rochestera, ktory ratowal swoja zone- wariatke z plomieni i trudnej decyzji Stephana otwarcia okna w sypialni zony chorej na spiaczke. Scenariusz "Firelight" jest zdecydowanie nowoczesniejszy....
Alison - Wto 23 Sty, 2007 11:52
| Pemberley napisał/a: | | ja tez sie pisze na te liste! |
Nie dosyć żeś piękną posiadłością, różowym kwieciem okryta, to jeszcze podoba Ci się ten film... tyle szczęścia w jednym opakowaniu, to za wiele jak dla mnie
Kto ma niech ogląda, to założym wątek filmowi, bo wart!!
A co do źródeł zdobycia, to nie śmiem się wypowiadać w tej kwestii :oops:
miłosz - Wto 23 Sty, 2007 22:40
| Alison napisał/a: | | miłosz napisał/a: | | Alison napisał/a: | nawet Miłosz, wielbiciel kina mocniejszego kalibru (Magnum kaliber 9 ) pokochał nasz film, czyli było warto szerzyć propagandę |
matko Alison podejdz do plota jako i ja podchodzę
jam wielbicielka romantyzma ino inaczej |
To ja ją publicznie kfalę, prztaczam jako przykład z gruntu pozytywny, a ona mnie bić chce i to od razu 6 pięściami naraz, no co za dziecko niewdzięczne... |
i tak to matka Alison wychowała żmiję na swem łonie
alem se obgladła Firelighta jeszcze raz - scena jak mijaja się na schodachi dłonie sie stykają......................olalala co to było o motylkach????
I odkryłam co mi się w Stefanie podoba - pewna niesmiałość cechująca Francuzów np. młodego Francisa Hustera czy Truffauta.....
no i oglądnęłam "The heart of me", bry-Gitko do nóżek padam, Paula B. jakoś nie polubiałam ale historia przjmująca i przenikająca, świetnie zagrana, no i Helenka w zabójczych giezłach z innej bajki. Ciekawa ksiązka musi być zajmijąca, ale w Polszcze ni ma. Bardzo mi sie podobało.
miłosz - Pią 26 Sty, 2007 09:08
a mua wczora z wieczora ogladnęła "24 godziny z życia kobiety"
"78-letni Louis przyjeżdża do pamiętanej z dzieciństwa wypoczynkowej miejscowości na francuskim wybrzeżu. Poznaje 19-letnią Olivię zakochaną w mężczyźnie, który ją lekceważy. Opowiada jej historię równie silnej namiętności, którą przeżyła w 1936 roku jego matka do swojego instruktora tenisa, dla którego opuściła męża i syna. Wspomina też piękną wdowę, Marie Collins Brown, i jej przelotny, ale bolesny romans z młodym polskim karciarzem Antonem. Nieoczekiwanie tragiczne wydarzenia z przeszłości splatają się z teraźniejszością. "
akcja toczy się w trzech epokach i jest francuska do szpiku kośći.
jak będziecie miały okazję ogladnijcie - film o pasji, uzależnieniu, namietności - klimaty trochę jak u Dostojewskiego, zagadkowa Nicea w tle i niepokojąca muzyka Michaela Nymana uwielbiam takie kino.
Alison - Pią 26 Sty, 2007 09:18
| miłosz napisał/a: | akcja toczy się w trzech epokach i jest francuska do szpiku kośći.
jak będziecie miały okazję ogladnijcie - film o pasji, uzależnieniu, namietności - klimaty trochę jak u Dostojewskiego, zagadkowa Nicea w tle i niepokojąca muzyka Michaela Nymana uwielbiam takie kino. |
Padłam po 40 minutach, nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam, dojechałam tylko do tego jak młódka wylądowała z dziadkiem w hotelu. Trochę mnie denerwowały te przebitki od teraźniejszości do reminiscencji dziadka z przeszłości, niestety pora była taka, a ja juz taka zmęczona, że z trudem nadążałam aż mnie zmogło... :sad:
miłosz - Pią 26 Sty, 2007 09:22
| Alison napisał/a: | | miłosz napisał/a: | akcja toczy się w trzech epokach i jest francuska do szpiku kośći.
jak będziecie miały okazję ogladnijcie - film o pasji, uzależnieniu, namietności - klimaty trochę jak u Dostojewskiego, zagadkowa Nicea w tle i niepokojąca muzyka Michaela Nymana uwielbiam takie kino. |
Padłam po 40 minutach, nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam, dojechałam tylko do tego jak młódka wylądowała z dziadkiem w hotelu. Trochę mnie denerwowały te przebitki od teraźniejszości do reminiscencji dziadka z przeszłości, niestety pora była taka, a ja juz taka zmęczona, że z trudem nadążałam aż mnie zmogło... :sad: |
reminiscencje dziadka były najlepsze ale fakt pora była zabójcza; z tym, że ja bardzo lubie francuskie kino a TV nie rozpieszcza nas specjalnie więc ogladam, a to był z drugiej strony film doskonały na noc, przypuszczam, że za dnia oglądałoby się go zupełnie inaczej
Alison - Pią 26 Sty, 2007 09:27
Nie musiałoby być za dnia, ale czy komuś strasznie przeszkadzałoby jakby było wczesnym wieczorem, zresztą jeszcze 22.00 kupiłabym bez jęknięcia, ale ale 23.50, no sorry, przypuszczam, że niewiele jest filmów, na których bym nie padła, bo padałam juz nawet na swoich ulubionych :sad:
Admete - Pią 26 Sty, 2007 09:42
Jeśli ktoś lubi angielskie czarne komedie to polecam Wszystko zostaje w rodzinie z Rowanem Atkinsonem, Kristin Scott Thomas i przede wszystkimz doskonałą jak zwykle Maggie Smith. Można się przekonać do czego służy stary kufer i żelazko
http://wszystko.zostaje.w.rodzinie.filmweb.pl/
przecinek - Pią 26 Sty, 2007 15:13
Byłam w końcu na „Babel” i nie wiem co napisać. Nie jest to zły film, nie rozczarował mnie, ale to wszystko już gdzieś widziałam. Historia taka sama jak w „Amores Perros” i „21 gramach” tylko bardziej globalna i punktem wyjścia do wszystkich tych historii tym razem jest dobry uczynek. W sumie w ocenie mieści się pomiędzy tymi dwoma tytułami, jest gorszy od „Amores perros”, ale lepszy od „21 gramów”. Mam nadzieję że kolejny film Inarritu, będzie już o czymś innym, bo talent ten pan ma niewątpliwy. W „Babel” najlepszą historią jest dla mnie część japońska, pełna niedomówień, pragnień i samotności. Duży szacunek dla gwiazd, że w tym filmie dali się zepchnąć może nie do drugiego planu, ale do dużego tłumu innych ważnych postaci.
A „Wszystko zostaje w rodzinie” polecam, może nie ze względu na humor, bo jest momentami trochę ciężki, ale na kreacje aktorskie. Maggie Smith, jako Marry Popins, tylko odwrotnie, jest niesamowita i Patrick Swayze, pokazujący swe wdzięki – pokłony za odwagę
miłosz - Pią 26 Sty, 2007 18:18
| przecinek napisał/a: | Byłam w końcu na „Babel” i nie wiem co napisać. Nie jest to zły film, nie rozczarował mnie, ale to wszystko już gdzieś widziałam. Historia taka sama jak w „Amores Perros” i „21 gramach” tylko bardziej globalna i punktem wyjścia do wszystkich tych historii tym razem jest dobry uczynek. W sumie w ocenie mieści się pomiędzy tymi dwoma tytułami, jest gorszy od „Amores perros”, ale lepszy od „21 gramów”. Mam nadzieję że kolejny film Inarritu, będzie już o czymś innym, bo talent ten pan ma niewątpliwy. W „Babel” najlepszą historią jest dla mnie część japońska, pełna niedomówień, pragnień i samotności. Duży szacunek dla gwiazd, że w tym filmie dali się zepchnąć może nie do drugiego planu, ale do dużego tłumu innych ważnych postaci.
|
i jeszcze dodałabym do tego "miasto gniewu" , każdy z tych filmów jest zasadniczo o tym samym, a "Babel" wyjątkowo wtórny
a moja córka poszła do kina na "Królową" z kolegą Tomkiem..........
Kaziuta - Pią 26 Sty, 2007 21:17
A my z koleżankami zrobiłyśmy sobie dzisiaj babski wieczór i poszłyśmy na "Dlaczego nie". Można iść dlaczego nie, tylko prosze sie nie spodziewac ambitnego kina. Fajna komedyjka tylko ciągle miałam wrażenie, że gdzies to juz widziałam. Muzyka bardzo, bardzo przypomina tę z filmu "Tylko mnie kochaj". Widoczki Warszawy, "piękne" biurowce, młodzi zdolni, przebojowi bohaterowie, to też juz gdzieś było. Mogło być lepiej, dlaczego nie, ale dobrze,że ktoś robi tzw. pierwszy krok w polskiej komedii romantycznej, może następne będą dużo lepsze. Ogólnie jak chcecie iśc do kina nie myśląc o niczym to polecam-dlaczego nie.
Admete - Pią 26 Sty, 2007 22:38
Ja się nie zgodzę, że w filmie Wszystko w rodzinie humor jest ciężki - jest tylko czarny Tez miałam skojarzenia z Mary Poppins z drugiej strony lustra.
Amarine - Sob 27 Sty, 2007 01:16
Hej wszystkim...
A miał ktoś może okazję obejrzeć "Źródło" lub "Prestiż"? Dla mnie rewelacja... Wiem, że "Źródło" nie trafia do każdego, ale dla mnie jest to film przecudowny, oryginalny... jest jak poezja, obraz... naprawdę niezwykły film... Niestety prawie nigdzie go nie grają u nas, tylko w kilku miastach, ale mam nadzieję, że się rozejdzie po Polsce w lutym może...
Tu jest świetny nowy australijski trailer, polecam
http://www.thefountain.com.au/
migotka - Sob 27 Sty, 2007 08:35
obejrzałam "9 kompanię" Bondarczuka . Własciwie dopiero pierwsze 1,5 godziny, bo dalej jakoś nie mogłam jak narazie. Film ciężki , z artystyczną nutką, ale oczywiście wojna na planie numer 1- ta w Afganistanie.
http://www.filmweb.pl/Film?id=181525
http://9.kompania.filmweb...eview,id=181525 recenzje
Admete - Sob 27 Sty, 2007 10:16
A ja obejrzałam w końcu Under The greenwood Tree według powieści Thomasa Hardy'ego. Troche się tego obawiałam, bo Hardy lubi dręczyc swoich bohaterów, ale tym razem nie było tak żle Bardzo podobała mi się Keely Hawes jako Fancy Day i James Murray jako Dick Dewy - mieli wspólnie sporo ekranowej chemii
http://imdb.com/title/tt0465653/
Maryann - Sob 27 Sty, 2007 19:48
Właśnie obejrzałam "Pachnidło". I mogę się podpisać "obiema ręcyma" pod tym, co w wątku "spotkaniowo-ogłoszeniwym" napisała Alison.
Rzadko mi się zdarza, żeby ekranizacja odpowiadała moim wcześniejszym wyobrażeniom. A tutaj "widziałam" to, co kiedyś czytałam.
Zdjęcia w tym filmie rzeczywiście są wspaniałe - po paru pierwszych sekwencjach miałam wątpliwości, czy przy tym stopniu dosłowności zdołam dotrzymać do konca.
No i Ben Whishaw to naprawdę strzał w dziesiątkę: młody, drobny, pozornie niewinny, a jakoś mimowolnie, niby nieświadomie okrutny i makabrycznie skuteczny.
Jakoś nie jestem pewna (przynajmniej na razie), czy chciałabym ten film zobaczyć raz jeszcze, ale ten jeden raz na pewno było warto.
Mag - Pon 29 Sty, 2007 11:23
Obejrzałam "DEJA VU" z Denzelem- polecam wszystkim. Mocny film, trochę thiler, trochę romantyzmu. Pościgi dobry glina, wynalazki i śliczna kobieta...
SPOILER!!!!!
To co napiszę nie odda całego nastroju filmu, więc nie powinno psuć przyjemności z ogladania.
Denzel gra policjanta z jednostki ATF, który uczestniczy w śledztwie dot. wybuchu promu- ponad 500 ofiar, dzieci, kobiet, marynarzy....
Dostaje zgłoszenie z małego posterunku, ze wyłowiono zwłoki kobiety, której obrażenia wskazują na ofiarę katastrofy, ale znaleziono ją przed wybuchem promu....
Potem inteligentne śledztwo i nagle pojawiają się dziwne nieścisłości i zdarzenia nie do końca mozliwe.
Pojawia się Val Kilmer(tłusty i obleśny) jako agent dysponujący nowoczesną techniką i akcja rusza jak z kopyta
Przy scenie z tirem zaklęłam ze strachu :oops: .
Trochę cukierkowe zakończenie, ale te dwie godziny siedziałam wbita w fotel
POLECAM
migotka - Śro 31 Sty, 2007 08:34
obejrzałam swietny film z historią w tle i piekną muzyką Zabić króla (To Kill a King) 2003.
Anglia, rok 1645. Kraj leży w ruinie. Okrutna wojna domowa, która podzieliła naród, dobiegła końca. Purytanie zrzucili z tronu Karola I i wygrali walkę z korupcją. Wojna wyniosła na szczyt dwóch bohaterów, wodzów armii parlamentarnej, lorda generała Thomasa Fairfaxa i wiernego mu generała Olivera Cromwella. Ich celem jest zjednoczenie i zreformowanie państwa. Fairfax, arystokrata, chce łagodnych reform monarchii, zaś Cromwell, pochodzący z klasy robotniczej, żąda egzekucji króla. Zdetronizowany władca Karol I uważa, że Cromwell skradł mu królestwo i zdecydowany jest je odzyskać za wszelką cenę.
reżyseria: Mike Barker
scenariusz: Jenny Mayhew
obsada: Tim Roth, Dougray Scott, Rupert Everett, Olivia Williams,
gatunek: dramat
kraj: Wielka Brytania / Niemcy
rok produkcji: 2003
czas trwania: 102 min
http://www.filmweb.pl/Zab...leria,id=103163
MiMi - Śro 31 Sty, 2007 21:39
Od dwóch lekcji oglądamy na religii "Wszyscy jesteśmy Chrystusami". Film jest świetny. Jeżeli ktoś spodziewał się kolejnej komedii w stylu "Dnia świra", to się przeliczył... Film opowiada o alkoholiźmie i jego skutkach. Są również śmieszne epizody, ale nie psują całego charakteru filmu. Poruszająca gra Chyry, który wcielił się w rolę głównego bohatera. Nie znam jeszcze zakończenia, bo film przypada na 3 lekcje, a oglądaliśmy na razie na 2. Nie mogę się już doczekać poniedziałku, żeby zobaczyć jak film się skończy.
miłosz - Śro 31 Sty, 2007 22:45
no a ja oglądnęłam wreszcie to "Opętanie" i powiem tak, że nie najszczęśliwiej jest dobrane słowo tłumaczące - gdyż "Possession" ma osiem różnych znaczeń i mozna było wybrać inne słówko. poprostu opętanie mnie wydaje sie najmniej trafne
Tobik wrednawy ale film całkiem znośny, choć pewne rzeczy były tak oczywiste, wiadomo było że z romansu bedzie dziecko, wiadomo było kto będzie prapotomkiem pary poetów, choć właściecielka kosmyka włosów okazała sie być zaskakująca
ale sama historia fajnie opwiedziana - Blanche (Lena Headey)cudowna dziewczyna
jej smutek kradnie ten film ( i ta plathowska śmierć w tle) innym aktorom po trosze. Cały czas mam jej smutek przed oczyma;
Aron mi sie podobał - tak fajnie sie snuł z torba przewieszoną (ale mnie wkurzał w Erin Brokowicz)
(co to było o niebieskim i mężczyznach?)
w epoce wiktoriańskiej są piękne kostiumy
http://img177.imageshack....stills11wk1.jpg
a Jenifer i Jeremy niezwykle stylowi w epoce wiktoriańskiej.
Piękne widoki. Nie mówię, że arcydzieł ale dla ócz i serc ukojenie,
(czy kto wie czyje tam wiersze cytowane były???)
Caitriona - Czw 01 Lut, 2007 00:11
Ponieważ w podtytule wątku jest też 'odradzamy' to ja chciałabym odradzić Wam oglądanie filmu Eragon.
Nuda, beznadziejne dialogi, do główengo bohatera nie czuje się choćby nuty sympatii, kroi się 'romans' nastolatka ze starszą od niego o dekadę kobitką, rozstrzygająca bitwa toczy się w kompletnych ciemnościach, mam wrażenie że wszystko to gdzieś już było. Dobrze chociaż że smok nie jest palstikowy... Jedynym orzeźwieniem jest w tym wypadku Irons.
Ja wiem że ta książka powstała dla dzieciaków, i co za tym idzie film nie może być dla dorosłych, ale i tak nuda!!
Mag - Czw 01 Lut, 2007 08:14
| miłosz napisał/a: | | no a ja oglądnęłam wreszcie to "Opętanie |
| miłosz napisał/a: | | a Jenifer i Jeremy niezwykle stylowi w epoce wiktoriańskiej |
Ja też obejrzałam. Podobał mi się ze względu na tę część historyczną.
JE była taka ... świetlista w tej tycjanowskiej otoczce, ten jej uśmiech- jakby wiedziała o czymś, czego my się nigdy nie dowiemy- była świetna!
Natomiast GP jest jednowymiarowa i drętwa- lubie ją , ale aktorką jest przeciętną.
| miłosz napisał/a: | | właściecielka kosmyka włosów okazała sie być zaskakująca |
Też się zdziwiłam, ale koniec mi się podobał :smile:
| miłosz napisał/a: | | Blanche (Lena Headey)cudowna dziewczyna |
Piękna...
Mag - Czw 01 Lut, 2007 08:20
Obejrzałam " Wiernego ogrodnika"--Kto nie oglądał--POLECAM
Piękny film, trochę mnie zaskoczył- czekałam na jakiś banalny romans (taki obraz mi majaczył) a to po prostu wbijająca w fotel historia o miłości i walce o ideały.
Jest piękny.
Pisałam już w wątku Ralfika, że brakuje mi z jego strony jednego celnygo strzału w zęby Sandy'ego. Jako gentelman nie mógł sobie na to pozwolić , ale jako mężczyzna?
Pemberley - Czw 01 Lut, 2007 12:07
obejrzalam "Ask the dust" (czyli "pytajac o milosc" ).
Nie przepadam za Colinem Farrellem, wiec podeszlam do tego filmu z lekka uprzedzona, i.... mile rozczarowanie. Film w sumie bez happy endu, klasyczne sytuacje romantyczne konczace sie malo romantycznie, ale mimo wszystko caly film ma to "cos" w klimacie i formie opowiesci. Drugie dno pokaleczonych osobowosci pokazane jest bolesnie wiarygodnie. Czuc goraco poludnia, fascynujace postacie drugoplanowe a Selma Hayek jest rewelacyjna!!
Autor powiesci John Fante mial naprawde pecha w zyciu. wojna zniszczyla jego szanse na slawe pisarska, inaczej jego nazwisko byloby znane duzo wiekszej grupie milosnikow literatury. Z tego co wiem, wplynal na wielu innych pisarzy, m.i. na Bukowskiego..
Polecam, choc film jest bardziej o bolu milosci, niz jej radosciach.... :sad:
http://www.askthedust-movie.com/enter.html
Gunia - Czw 01 Lut, 2007 15:37
A ja obejrzałam Daniela Derondę.
SPOILERY!
Nie muszę mówić, że jestem zachwycona i w ogóle .
Co do samego Daniela, to jako postać oczywiście super, ale ma twarz trochę ze krótką i przez większość filmu wyglądał jak chłopak a nie mężczyzna, chociaż zdarzały się wyjątki jak np. podczas spotkania z matką. Nie muszę chyba mówić, że "kibicowałam" pannie Lapidoth, ale nie podoba mi się to, że Daniel mówiąc o przyczynach jego ślubu z nią częściej mówił o przewodzeniu Narodowi Wybranemu, niż o miłości do tej dziewczyny. No i czym może mi ktoś wyjaśnić, kim była ta rodzina prowadząca sklep Cohenów, jeśli to Mordehaj był bratem Miry?
|
|
|