Filmy - Powiew Orientu
Trzykrotka - Nie 28 Gru, 2008 19:01
| BeeMeR napisał/a: | choć może faktycznie Meenakshi zaczyna widzieć w nim kogoś, kogo nie widzi we własnym mężu |
Ja - podobnie jak Ty - nie uważam tego filmu za love story. Oczywiście, końcówka kojarzy się z rozstaniem kochanków z Co sie zdarzyło w Madison County, ale nie sądzę, żeby Meenakszi wracała do męża z przykrością. Nie mamy szansy go poznać zbyt dobrze, ale chyba nie bez powodu pokazany jest on jako sympatyczny, ciepły, otwarty młody człowiek. A oczywiscie - Raj był kimś, kim własny mąż bywa rzadko - egzotycznym ptakiem, kimś z innego, w domysle - lepszego, bardziej kolorowego świata. Meenakszi wypytuje go o miejsca, które widział, w których był. Sama na pewno nie będzie podróżować, skoro boi się nawet jedzenia przyszykowanego przez "obcych". Ten spokojny, łagodny mężczyzna mógł wzbudzić tęsknotę za innym życiem ale chyba ona nigdy poza tę tęsknotę nie wyszłaby.
BeeMeR - Nie 28 Gru, 2008 21:21
Oj tak, śliczna scena była ta scena "prawie" w korytarzu - i wyraźna tęsknota za czymś więcej, czego codzienne życie nieszczególne daje. Ona nie chciała rozmawiać o mężu (i to całkowicie zrozumiałe), z urywków wiemy, że często go nie ma - i już sam ten fakt może prowadzić do tęsknoty za kimś, kto JEST gdy źle i dobrze i gdy tęskno. Też odbieram męża jako człowieka zajętego swoimi (zawodowymi i zarobkowymi zapewne) sprawami, ale w żaden sposób nie negatywnie, jako złego męża.
Trzykrotka - Nie 28 Gru, 2008 21:32
Bardzo chciałabym, żeby ten film wydano na DVD. I żeby nie tylko bywalcy Biletu do Bollywood go zobaczyli. Jak widać, trudno jest przełamać uprzedzenia przed - jak to było? "bollywoodzkim kiczem" - a ten film w perspektywie widma terroryzmu i religijnych prześladowań wybuchających co rusz jak nie w tej, to innej części świata, wart jest zobaczenia, przez każdego.
Ponieważ nie mogłam panu Robertsowi wybaczyć uśmiercenia moich ukochanych dwóch bohaterów na przestrzeni kolejnych pięciu stron tekstu, cisnęłam Shantaram w buncie do kąta na kilka ładnych miesięcy. Dziś przeprosiłam się z książką i zaraz na początku natknęłam się na fantastyczny fragment na temat fanatyzmu, religijnego i każdego innego:
Fanatyzm jest przeciwieństwem miłości (...). Pewien mędrzec powiedział mi kiedyś... nawiasem mówiąc, to muzułmanin... że ma więcej wspólnego z rozsądnym, racjonalnie myślącym żydem niż z fanatykiem własnej religii. Ma więcej wspólnego z rozsądnym, racjonalnie myślącym chrześcijaninem, buddystą czy hinduistą, niż z fanatykiem własnej religii. Prawdę mówiąc, miał więcej wspólnego z rozsądnym, racjonalnie myślącym ateistą, niż z fanatykiem własnej religii
Anonymous - Śro 31 Gru, 2008 22:07
oglądnęłam "Grę namiętności" dopiero teraz i jakoś nie smucę się specjalnie, że zwlekałałam. Inny to film niż te co widziałam. Dziwny. dłużył mi się strasznie. Aish nie zachwyciła mnie jako aktorka. Nie zdecydowanie nie. Historia dosyć ciekawa i ciekawie pokazana, ale bez rewelacji.
Caitriona - Czw 01 Sty, 2009 18:37
Obejrzałam Okkadu, film z Maheshem Babu w roli głównej. Zdaje się ze jest to mój pierwszy film tolly. I chyba mam nowego ulubieńca Mahesh jest po prostu uroczy
Ajay (Mahesh Babu) mieszka z rodzicami i młodszą siostrą; jego ojciec jest oficerem policji, a mimo tego chłopak cały czas bierze udział w bójkach gangów. Jest także kapitanem drużyny kabaddi (dziwaczna ta gra, tak swoją drogą). Idzie im na tyle dobrze, że wyjeżdzają do Kurnool wlaczyć o mistrzostwo. Tuż przed meczem Ajay pomaga młodej dziewczynie, Swapnie: ratuje ją z rak brutala, Obula Reddy, który jak się okazuje jest lokalnym watażką, który morduje ludzi na prawo i lewo. Niestety jest też szaleńczo zakochany w dziewczynie. Młodzi uciekają, a Obula wraz ze swymi ludżmi rusza za nimi w pościg. Oczywiście Ajaya jest na tyle uroczy, sympatyczny i przystojny, ze Swapna po prostu się w nim zakochuje.
Całość to film akcji z romansem, nieco sportu i lekkie akcenty komediowe. Mnie się ten film oglądało wyjątkowo dobrze. W dużej mierze dzięki głównemu bohaterowi - dzieciak jest uroczy i ma ładne oczy Akcji, szczególnie walk i pościgów jest tutaj sporo i mimo że momentami przypominają Matrixa klasy B to ogólnie są całkiem wiarygodne. Muzyka jest inna niż w filmach prosto z Bollywoodu - jest szybsza, ma więcej nowoczesnych elementów i raczej nie porywa. Także taniec jest inny, właśnie jest szybszy (szczególnie jeśli chodzi o nogi) i momentami brakowało mi charakterystycznych ruchów ramionkami jakie znam z bolly. Ale tak jak napisałam film mi się podobał. Mahesh jest fajny, dziewczę które mu towarzyszy na ekranie nie jest klasyczna pięknością, ale jest niewątpliwie sympatyczna i wiarygodna. Podobał mi się jeszcze ojciec Ajaya, przypominał mi trochę Amitabha Bachchana. Mafiozo, Prakash Raj, był w sumie taki jaki być powinnien, czyli okropny
Stwierdzam że chętnie zobaczyłabym coś więcej z Maheshem
Moniko
trifle - Sob 03 Sty, 2009 16:11
Czy mogłabym się do kogoś uśmiechnąć o "Mr and Mrs Iyer"? Tak o nim piszecie, że chętnie bym zobaczyła
Trzykrotka - Sob 03 Sty, 2009 16:34
Aaaa, Caitrie! Ja tez mam słabość do Mahesha, nie waham się tego powiedzieć i też od Okkadu to wszystko się zaczęło. Po obejrzeniu kilku filmów z mrocznymi południowymi hirołami Mahesh jawi się właśnie tak: ma piękne oczy, tańczy i romansuje, choć jest, jak każdy z nich, Wręcemocny. Polecam Athadu. Blink go wydał.
Caitriona - Sob 03 Sty, 2009 16:45
| Trzykrotka napisał/a: | | Ja tez mam słabość do Mahesha, nie waham się tego powiedzieć |
Czyli nie jestem sama Przeczytałam na filmwebie ze on jest starszy ode mnie, a jak na niego patrzyłam na ekranie cały czas miałam wrażenie ze zachwycam się chłystkiem Oczęta ma cudowne i fajnie tańczy
Caitriona - Nie 04 Sty, 2009 18:59
Obejrzałam film Eklavya: The Royal Guard i mi się kompletnie nie podobał. Nie wiem może to dlatego że ja za Amitabhem Bachchanem nie przepadam... Historia od samego początku wlokła się jakoś niemiłosiernie, kilka razy chciałam juz wyłączyć, ale przy ekranie trzymał mnie tylko Saif, świetnie sie facet tutaj prezentuje
asiek - Nie 04 Sty, 2009 19:15
| Caitriona napisał/a: | Obejrzałam film Eklavya: The Royal Guard i mi się kompletnie nie podobał. Nie wiem może to dlatego że ja za Amitabhem Bachchanem nie przepadam... Historia od samego początku wlokła się jakoś niemiłosiernie, kilka razy chciałam juz wyłączyć, ale przy ekranie trzymał mnie tylko Saif, świetnie sie facet tutaj prezentuje |
Caitri, sooory ...Działałam w dobrej wierze.
Trzykrotka - Nie 04 Sty, 2009 19:28
Asku, przecież wiadomo, jak to jest z gustami . Mnie też zachęcono do obejrzenia tego filmu, a nie podobał mi się ani trochę, choć dla Saifa "i truciznę bym wypiła"
Caitriona - Nie 04 Sty, 2009 20:05
| asiek napisał/a: | | Caitri, sooory | Aśku, ależ nie ma w ogóle sprawy!! Tak jak Trzykrotka napisała gusta są różne I tak jestem wdzięczna że w ogóle mogłam go zobaczyć
BeeMeR - Pon 05 Sty, 2009 19:31
| Caitriona napisał/a: | przy ekranie trzymał mnie tylko Saif, świetnie sie facet tutaj prezentuje | Zgadzam się z przedmówczynią
Sam film mnie też nie zachwyca specjalnie jakiś taki przekombinowany jest w sposobie opowiadania historii
Mr & Mrs Iyer niestety nie posiadam nad czym boleję i próbuję zmienić ten stan rzeczy
Trzykrotka - Pon 05 Sty, 2009 21:21
Ja posiadam I przypominam, Dostana przed nami
BeeMeR - Nie 11 Sty, 2009 09:40
Trzykrotko, ładny masz avek
Jaś Abraham
   
No może jednak nie zawsze posiadał bicepsy
Anaru - Nie 11 Sty, 2009 13:15
| BeeMeR napisał/a: | No może jednak nie zawsze posiadał bicepsy |
To Jasiu? O jakim był ślicznym dzieciątkiem
Mam nadzieję, że kiedyś będzie miał śliczne Jasiątka z Bipashą
BeeMeR - Nie 11 Sty, 2009 13:46
| Anaru napisał/a: | Jasiątka z Bipashą | Lubię to ich zdjęcie - w odróżnieniu od tysiąca pozowanych - i jedno z pozowanych właśnie 
A tu jeszcze więcej małego Jasia

Aragonte - Nie 11 Sty, 2009 17:13
BeeMeR, ślicznie wyglądają na tym zdjęciu, gdzie są przytuleni
Muszę chyba obejrzeć kiedyś rzeczonego Jasia w ruchu
Trzykrotka - Nie 11 Sty, 2009 18:49
Ale na tym przytulonym to on jest z Uditą Goswami
Aragonte, Jasia warto zobaczyć, ale w czymś nowym. Bo jeszcze kilka lat temu on się głównie pięknie przechadzał po ekranie. A teraz gra i jest kapitalny. Polecam Kabul Express, No Smoking, Water. Podobno w Dostanie jest świetny No i - nie da się ukryć - ma wdzięk i urok taki, że uch!
Na avku Lara Dutta. Jak ja avek założę, to albo Miss World, albo Miss Universe .
BeeMeR - Nie 11 Sty, 2009 21:34
| Trzykrotka napisał/a: | Ale na tym przytulonym to on jest z Uditą Goswami | Sori - najwyraźniej tylko na Jasia patrzyłam
Aragonte - Nie 11 Sty, 2009 21:45
| BeeMeR napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: | Ale na tym przytulonym to on jest z Uditą Goswami | Sori - najwyraźniej tylko na Jasia patrzyłam |
A ja i tak nie znam żadnej z pięknych pań - ledwie Jasia znam
BeeMeR - Czw 15 Sty, 2009 21:15
Powtórzyłam sobie Mr and Mrs Iyer
Dalej mi się ten film podoba bardzo
Prawie jak szczęśliwa rodzina...
   
   
   
Dla porządku kilka fotek pozostałych bohaterów:
   
Trzykrotka - Czw 15 Sty, 2009 21:19
Zdjęcia piękne
A mnie przyciągnął oczy Twój bannerek. Słucham na okrągło muzyki z Tashan (chyba się uzależniłam). Nie wiem, czy nie zrobię powtórki.
trifle - Pią 16 Sty, 2009 00:48
Obejrzałam właśnie "Mr and Mrs Iyer".
Czuję się poruszona. Sama nie wiem, co myśleć o spotkaniu tej dwójki. Z jednej strony - skoro los podtyka nam pod nos kogoś, z kim bardzo szybko nawiązuje się relacja, z kim się rozumiemy - a przynajmniej jest na to szansa, to czy możemy to niejako odrzucić? A z drugiej - czy warto hmm ryzykować dobro, które się ma dla takiego motyla, który się pojawił na horyzoncie?
Jak żyć z taką nieustającą tęsknotą za czymś, czego nie posiadamy, a czego przecież pragniemy - choć czasem nawet nie potrafimy tego czegoś nazwać?
Jak powiedzieć "do widzenia" komuś, kto widział twoją reakcję na śmierć człowieka i kto pilnował cię podczas snu?
To smutne! A zarazem piękne i fascynujące, że człowiek może przeżywać takie spotkania i sytuacje.
Cieszę się, że męża Meenakshi (nie wiem, czy dobrze napisałam) pokazano jako takiego miłego, ciepłego człowieka. Gdyby był jakimś zimnym biznesmenem, pękłoby serce moje razem z sercem Meenakshi.
Żal mi też Raja. Tak naprawdę to on został zupełnie sam. A tak pięknie się nimi zajmował!
Muszę jeszcze przetrawić to wszystko i później może coś dodam. To tak na gorąco.
BeeMeR - Pią 16 Sty, 2009 08:59
Bardzo ładnie napisane, Trifle
|
|
|