Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
praedzio - Sob 19 Maj, 2007 14:29
| trifle napisał/a: | | Ale żeby tak od razu dom w Toskanii? | A co? Każdy sposób dobry! A jak mi się przypomni scena, w której na głowę "Franczeski" załatwia się gołąb... normalnie symbol goni symbol.
EDIT: Ali, co my dzisiaj takie zgodne?
Alison - Sob 19 Maj, 2007 16:02
| praedzio napisał/a: | EDIT: Ali, co my dzisiaj takie zgodne? |
A co, zazwyczaj się kłócimy? Bo nie zauważyłam...
praedzio - Sob 19 Maj, 2007 16:13
A wyplujże to słowo! Tfu!
Alison - Nie 20 Maj, 2007 16:26
Właśnie wróciłyśmy z Matyldą z "Niczego nie żałuję". Ja też nie żałuję, że byłam na tym filmie, wstrząsnęłam się, jak to mówią, ale jako wierna wielbicielka Edith Piaff, odczuwam jakiś ni to niedosyt, ni to lekkie rozczarowanie. Rola aktorki odtwarzającej rolę główną, absolutnie oskarowa, muzyki dla ucha ukochanej, całe mnóstwo, a jednak...
Zabrakło mi sympatii do głównej postaci. W każdym razie ja chciałabym poczuć sympatię, podziw, szacunek, a dominowało przerażenie, a chwilami wręcz odraza. Nie chce mi się wierzyć, żeby Edith Piaff była tylko taką wredną, wiecznie wrzeszczącą jędzą. Zamiast współczucia mam do niej pretensję, że tak roztrwoniła swój dar, nie szanowała tego co dostała od losu. OK, straszne dzieciństwo, te wiecznie zrywane znienacka relacje uczuciowe, brak ciepła, ale przecież ona jednak w życiu zaznała miłości, trochę też czepiała się wielu mężczyzn, nie znajdując w nich tego o czym marzyła, a tu jest głównie pijaczką i morfinistką. Ten epizod z Cerdanem, to jednak tochę mało. Nie zająknięto się o pięknej ostatniej miłości jej życia Theo, tylko raz pada jego imię, nie wspomniano o tym ilu znanych twórców wypromowała, trochę przez łóżko, ale jakby nie było, sporo pod tym względem zrobiła dla kultury światowej - Becaud, Aznavour, Montand....
Jakieś proporcje zostały w tym filmie zachwiane. Przeszkadzał mi też ten brak chronologii. Bo nie były to tylko retrospekcje, ale takie skakanie po różnych epizodach, tak że w końcu nie wiedziałam, czy jak siedzi i dłubie na drutach na plaży to jest przed odwykiem, czy po odwyku. Nie wiedziałąm czy to moment kiedy się już wyciszyła, czy jakaś chwilowa cisza przed kolejną burzą. Może to mało ważne, ale jednak gubiłam się w tym filmie.
Całość warto zobaczyć chociażby dla dwóch scen, śmierci Cerdana i sceny finałowej. Cisza zalegająca w kinie po ostatnim dźwięku piosenki "Je ne regrette rien" aż boli.
W każdym razie i mimo marudzenia - POLECAM!
Matylda - Nie 20 Maj, 2007 20:51
| Alison napisał/a: | Właśnie wróciłyśmy z Matyldą z "Niczego nie żałuję".
! |
Do tej pory znałam Piaf jako maleńka , kruchą postać z biało czarnej fotografii( do licha skąd w niej tyle siły kiedy soiewa swoje piosenki)
Musiała trichę posznupać w internecie , aby sobie pewne wątki z jej zyciorysu wyjasnić
„Całe jej życie to zemsta za upiorną młodość”, mawiał jej przyjaciel, dyrektor Olimpii, Bruno Coquatrix.
„Piaf jest gwiazdą, którą pożera samą siebie w bezskresnej samotności nieba” – tak swą przyjaciółkę definiował poeta Jean Cocteau.
Chyba to własnie pokazał w swoim filmie reżyser- Piaf , która doprowadza do samozniszczenia własnej osoby. Własciwie niszczyło ja wszystko, przyjaciółka która ciagle żyje jak w rynsztoku , grzechy młodości, wspomnienia, rodzina , dobór życiowych partnerów, tajemnice. O alkoholu i innych używkach nie wspomnę.
Z przerażeniem liczyłyśmy lata Piaf , bo kiedyś wydawało mi się , że ona umierając była "staruszką "
Film zrobił na mnie wrażenie, choć może przedstawiał tylko kogoś punkt widzenia
No i oczywiście muzyka ( aż czułam ściśnięte gardło) z oryginalnym głosem Piaf
trifle - Wto 22 Maj, 2007 11:42
A ja dziś na HBO trafiłam na film z gwiazdą Fiorelli - Angie Cepedą. "Miłość do wynajęcia". Angie gra dziewczynę, która przyjechała do USA uczyć się, wyszła za mąż dla zielonej karty, a później zgodziła się.. zostać matką zastępczą - tzn urodzić dziecko obcych ludzi. W międzyczasie się zakochuje itp itd
W życiu bym nie pomyślała, że taki film mi się spodoba. A tak mi się fajnie go oglądało, z taką pewnością, że skończy się dobrze i nie będzie niespodzianek. Fajnie popatrzeć - przynajmniej w filmie można mieć taką pewność..
Dione - Wto 22 Maj, 2007 11:49
Niedawno w "Ale kino", albo na "zoneEuropa" puścili "Świat zabawy". W roli głównej agentka Scully z "ArchiwumX". Byłam tym filmem zuroczona. Do tego stopnia, że mam zamiar zabrać sie za lekturę powieści.
Anonymous - Wto 22 Maj, 2007 12:19
Ja właśnie obejrzałam "Wszystko gra" Woody'ego Allena, przez półtora godziny film mnie nie wciągnął, ot, taki zwykły obyczajowy, ale od pewnego momentu (ci co widzieli wiedzą, co to za moment) stał się bardzo interesujący i choćby dla tych ostatnich 30 minut warto obejrzeć.
Anonymous - Wto 22 Maj, 2007 12:31
W ramach fetyszystycznej kolekcji (w tym przypadku Sean Bean ) zakupiłam była Scarlett.
Cóz, dałam temu filmowi drugą szansę. I kruca banda - nawet mi się spodobało. Głównym atutem filmu była stosunkowo niewielka obecność Rheta Buttlera (vel Timoty Daltona)
Pani Kilmer ma świetną mimikę, no i naprawdę piękną kobietą jest. Przyjemnie na nią patrzeć. Do tego wspaniałe plenery irlandzkiej wsi, ten uroczy irlandzki akcent, tańce i muzyka
No i wstrętny przystojny Szymon Fasolka.
Film do kilkukrotnego ogldnięcia, aczkolwiek zdecydowanie od 2-3 odcinka i omijając wątek głowny
Maryann - Wto 22 Maj, 2007 12:50
| AineNiRigani napisał/a: | Głównym atutem filmu była stosunkowo niewielka obecność Rheta Buttlera (vel Timoty Daltona)
(...)
Film do kilkukrotnego ogldnięcia, aczkolwiek zdecydowanie od 2-3 odcinka i omijając wątek głowny |
nic dodać, nic ująć...
Anonymous - Wto 22 Maj, 2007 13:46
| AineNiRigani napisał/a: | | Szymon Fasolka. |
Czemu Szymon? Przecież Szymon to Simon, a Sean jest odpowiednikiem imienia Ian, czyli polskiego Jana, tyle że w tym wypadku wyszedłby, jeżeli zdrobnić, Jaś Fasola, który do Seana Beana raczej nie pasuje
trifle - Wto 22 Maj, 2007 14:28
Ian to polski Jan? A czy John to nie Jan?
Anonymous - Wto 22 Maj, 2007 16:13
Angielskich odpowiedników imienia może być wiele. To, że Sean=Ian=Jan, można zobaczyć na wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan#Ian
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan#Sean
Caitriona - Śro 23 Maj, 2007 11:06
| Dione napisał/a: | | Niedawno w "Ale kino", albo na "zoneEuropa" puścili "Świat zabawy". W roli głównej agentka Scully z "ArchiwumX". Byłam tym filmem zuroczona. Do tego stopnia, że mam zamiar zabrać sie za lekturę powieści. |
Prawda? Film jest bardzo dobry, historia świetna, a Scully po prostu rewelacyjna - dla mnie ona była niesamowitym zaskoczeniem (podobnie dobrze w kostiumie wypadła w Bleak House). Książkę także polecam - bardzo dobrze się czyta
Anonymous - Śro 23 Maj, 2007 13:26
quote="Nimloth"] | AineNiRigani napisał/a: | | Szymon Fasolka. |
Czemu Szymon? Przecież Szymon to Simon, a Sean jest odpowiednikiem imienia Ian, czyli polskiego Jana, tyle że w tym wypadku wyszedłby, jeżeli zdrobnić, Jaś Fasola, który do Seana Beana raczej nie pasuje [/quote]
Nimloth, nie chodziło o szukanie odpowiednika, a o starą anegdote forumową made in Matka Przedłużona
Anonymous - Śro 23 Maj, 2007 14:02
A mi nie chodziło, że się jakoś czepiam, tylko mnie to zastanowiło - ciągiem skojarzeń przeszłam od Seana do Jana i wyszedł mi Jaś Fasola - i tak mnie to rozbawiło, że nie mogłam się powstrzymać i musiałam napisać .
Dorfi - Śro 23 Maj, 2007 20:19
Właśnie zaczyna się film o Elżbiecie I na TVN siedem
Marta - Czw 24 Maj, 2007 12:28
A ja byłam jakiś czas temu w kinie na "Przeczuciu" z Sandrą Bullock, zaintrygowana samym plakatem! Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się zarezerwować bilet na film, o którym nic nie wiedziałam, dopiero po rezerwacji zajrzałam do internetu, żeby sprawdzić, czego mam się spodziewać.
Film jest dość specyficzny i pewnie nie wszystkim się spodoba, ale ja osobiście byłam bardzo zadowolona. Jest troszkę zakręcony, ale dzięki temu też trzyma w napięciu. Aha, i nie jest to żaden horror, jak można by pomyśleć patrząc na plakat, nie ma tam żadnych strasznych, złych scen, a mimo to człowiek siedzi z gęsią skórką... Podobała mi się gra Sandry, choć sama bohaterka czasem mnie wkurzała. Ogólnie, mimo dość "amerykańskiego" charakteru, film daje do myślenia, każe zastanowić się nad sensem związku itp... Polecam.
Harry_the_Cat - Czw 24 Maj, 2007 13:45
A ja dziś idę na Piratów
Ale mam taki tydzień, że poważnie obawiam się zaśnięcia, jak tylko zgasną światłą... ??:
praedzio - Czw 24 Maj, 2007 14:01
Przynajmniej nikt nie usłyszy twojego chrapania.
monika29.09 - Czw 24 Maj, 2007 14:56
| Harry_the_Cat napisał/a: | A ja dziś idę na Piratów
Ale mam taki tydzień, że poważnie obawiam się zaśnięcia, jak tylko zgasną światłą... ??: |
przypomniała mi się premiera sprzed roku, gdy byłyśmy na jednej sali nie wiedząc o tym
udanego seansu, my w tym roku odpuszczamy.
m.
Harry_the_Cat - Pią 25 Maj, 2007 01:43
Parę słów o piratach: http://forum.northandsout...p?p=89065#89065
lizzzi - Pią 25 Maj, 2007 09:34
Nie ma jak klasyka. Wczoraj z duża przyjemnością obejrzałam "Kochaj albo rzuć". Znam film przawie na pamięć, ale bawi mnie za każdym razem. Świetne dialogi, wspaniała gra i młoda Dymna. Dla mnie super. Ta część podoba mi się najbardziej. :grin:
Maryann - Pią 25 Maj, 2007 09:46
Chociaż akurat to nie jest moja ulubiona część. Niemniej też sobie z przyjemnością popatrzyłam.
"To przez ciebie ja w tym luksusie muszę się mordować"
przecinek - Pią 25 Maj, 2007 21:51
"Iluzjonista" - film, który odradzam. Mimo Edwarda Nortona. Uwielbiam tego aktora, ale bez dobrego scenariusza, nawet on filmu nie pociągnie. A scenariusz bardzo schematyczny, przewidywalny aż do bólu, i do tego dość długi. Za mało magii, zbyt dużo taniego romansu. Aktorka Biel, nie mogę przypomnieć sobie imienia, była denerwująca, miałam wrażenie że urwała się z jakiegoś westernu, zupełnie nie pasowała do całej historii, chociaż muszę przyznać, że bardzo wydoroślała od czasu gry w serialu "7 niebo". Na szczeście był Rufus Sewell, jego oczy i biały mundur.
|
|
|