Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - tom II
Gunia - Nie 18 Lut, 2007 22:15
Szczerze mówiąc nie wiedziałam/nie pamiętałam*.
*Niepotrzebne skreślić.
Matylda - Nie 18 Lut, 2007 22:23
Ruszam do nadrabiania zaległości
Anonymous - Nie 18 Lut, 2007 22:42
| Gunia napisał/a: | Szczerze mówiąc nie wiedziałam/nie pamiętałam*.
*Niepotrzebne skreślić. |
a o trza ywac gdzies poza salonami
asiek - Pon 19 Lut, 2007 00:34
Po prostu czytaj...tutaj - wskazał miejsce i Fitzwilliam pochylił głowę nad tekstem z szerokim uśmiechem na twarzy.
"... Pozwól nam kroczyć uczciwie jak za dnia, bez rozpusty i opilstwa..." - Armii to nie dotyczy... - dowcipkował Fitzwilliam półgębkiem - Marynarki też nie.
I już lubię pana pułkownika !
Alison
asiek - Pon 19 Lut, 2007 00:44
| AineNiRigani napisał/a: | Swego czasu a JA toczyl;a sie dyskusja na ten temat. I wlasnie z niej pochodzil moj post |
O ile dobrze pamiętam, w trakcie dyskusji padło twierdzenie, że imię/nazwisko Fitzwilliam nadawano nieprawym potomkom królewskim, czy tak ?
Alison - Pon 19 Lut, 2007 09:42
Trochę byłam zaskoczona, że pułkownik to taki za przeproszeniem "jajcarz", bo w filmie to taki zwykły sympatyczny gostek, ale żeby zaraz rozrabiać w kościele, i kopać się i bodikać na mszy, no to tego juz się po nim nie spodziewałam, o sztywnym Darcy'm nie wspominając. Ten gość, z tego wynika ma potencjał, jakby tak nie musiał "bywać" jeno być z Lizzie, Bingley'em i pułkownikiem na podorędziu, to mógłby być z niego niezły kompan Dunajec do robienia "jajec"
Caroline - Pon 19 Lut, 2007 09:59
Rozdział IV, cz 2
Zanim pastor dotarł do tłumu mieszkańców Jerozolimy rozsiewając wizję ich strojów i mnogości Fitzwilliam odchylił się do tyłu i z założonymi rękami na piersiach zastygł w pozie, która mogła sugerować, że zasnął. Darcy poruszył się umieszczając nogi bliżej ogrzewaczy i zaczął przysłuchiwać się kazaniu, które odeszło od Pisma na rzecz rozważań filozoficznych. Było to takie samo wezwanie do zachowania rozwagi i moralności, jakie słyszał niezliczoną ilość razy wcześniej. Rozpaczano nad "niedoskonałością natury ludzkiej", "chwilowymi porażkami" i "niespodziewanymi zdarzeniami", wspomniano drobne występki i złożono je na karb "naturalnej słabości" tkwiącej w człowieku.
"Naturalna słabość", Darcy drgnął słysząc znajome wyrażenie, wbił wzrok w czubki swoich butów, usta zacisnął w nieprzejednanie wąską linię, gdy porównywał wezwanie pastora do własnych doświadczeń związanych z jedną osobą. Rozmyślania przyniosły nieprzyjemne wnioski. Czy miałby spokojnie przyjąć "słabość" jako wytłumaczenie, nie, wymówkę dla haniebnego zachowania Wickhama wobec Georgiany i jego samego. Czy powinien współczuć Wickhamowi z powodu jego słabości, wspomagać go? Niechęć, równie gorzka co zimna odezwała się w nim ponownie, przysłuchiwał się wielebnemu z dużo większym krytycyzmem.
- W takich czasach - ogłosił pastor - pownniśmy całkowicie zawierzyć Najwyższemu, który żadną miarą nie pozwoli byśmy popadli w zwątpienie, ale daje nam w Chrystusie bezpieczeństwo powściągliwego, racjonalnego poczucia boskiej sprawiedliwości. Jeśli szczerość będzie waszym mottem życiowym, spełnianie obowiązku waszym credo, z zadowoleniem możecie myśleć o świadectwie, jakie dajecie swoim życiem.
"Świadectwo! Jakie zadowolenie może zapewnić Wickhamowi jego "świadectwo"? On z pewnością nie może domagać się miłosierdzia!" Uraza Darcy'ego wzrastała, drażniący niepokój ranił jego przekonania. Odchylił się i założył ręce na piersi naśladując we wzburzeniu pozę drzemiącego kuzyna.
- Człowiek wolny od wielkich wykroczeń - kontynuował pastor - nie pobłażający sobie, może cieszyć się, że nigdy nie obraził Stwórcy ani społeczeństwa. A nawet jeśli - pastor delikatnie odkaszlnął - ale zachował równowagę, nic nie przeważa na jego niekorzyść, jego dobre i złe uczynki równają się, a pod uwagę wzięta jest ludzka słabość, może on spokojnie uważać, że jego człowieczy kontrakt w Wszechmogącym został wypełniony i może być pewien błogosławionej nagrody.
Darcy wpatrywał się w ambonę w osłupieniu. Umysł i ciało przypomniały mu z wielką mocą okropieństwo uczynków Wickhama, pobudzony ponownie gniew wypuścił nowe pędy głęboko zakorzenionej niechęci.
"Czy Wickham uniknie nawet wieczystej sprawiedliwości? "Równowaga... na niekorzyść... równają się... pod uwagę wzięto". Sam Wickham nie mógłby przemawiać we własnej sprawie z większą elokwencją i wzbudzająć większe współczucie." Darcy zacisnął zęby, tylko oczy niebezpiecznie błyszczały w chłodnym, kamiennym obliczu.
Pastor mówił dalej:
- Kończąc - "poznaj sam siebie" - jak mawiał filozof, w pokorze umysłu prowadź się zgodnie z radą świętego Jakuba, dla dobrych uczynków i wykonując swe obowiązki. Zawsze, drodzy zgromadzeni, skromnie, jak przystoi istocie rozumnej. Tak niechaj zakończy się ta nauka. Amen. - Pastor zamknął z Biblią swe notatki, ale Darcy nie mógł tak łatwo zamknąć swojego gniewu i niechęci. Pragnął działania, ale nie mógł się ruszyć, ani nie wiedział, jaką formę powinno ono przyjąć, by dało mu satysfakcję.
Chór powstał, by odśpiewać hymn, szuranie i jego zgodne ruchy oraz triumfalne akrody organów przebudziły Fitzwilliama z otępienia. Usiadł prosto i puścił oko do kuzyna.
- Coś przegapiłem - ziewnął powstając.
- Było tak, jak zawsze - odpowiedział Darcy odwracając twarz od kuzyna i unikając możliwości bycia obserwowanym przez innych wiernych. Nie odzyskał jeszcze panowania nad sobą i rozpaczliwie pragnął samotności. Richardowi wystarczyłoby jedno spojrzenie, by wiedzieć, że coś jest nie w porządku. Korzystając z prób Fitzwilliama otrząśnięcia się z nudy powoli podniósł kapelusz i książeczkę do nabożeństwa.
QaHa - Pon 19 Lut, 2007 10:11
heheh jacy ci faceci przenikliwi | Caroline napisał/a: | | Richardowi wystarczyłoby jedno spojrzenie, by wiedzieć, że coś jest nie w porządku. |
a Darcy na starosc pewnie zdewowacieje heheh (ciekawe kto sie oburzy na te dewote)
Anonymous - Pon 19 Lut, 2007 11:07
| asiek napisał/a: | | O ile dobrze pamiętam, w trakcie dyskusji padło twierdzenie, że imię/nazwisko Fitzwilliam nadawano nieprawym potomkom królewskim, czy tak ? |
no do ostatecznych wniosków nie doszliśmy http://www.janeausten.pl/...id=31428#p31428
Maryann - Pon 19 Lut, 2007 11:37
Na wikipedii znalazłam następującą informację odnośnie przedrostka "Fitz":
przedrostek używany w wielu irlandzkich nazwiskach pochodzących z późnego średniowiecza; oznacza "syn" , podobnie, jak szkockie "Mac", irlandzkie "O' ", czy hebtajskie "Ben".
W późniejszych czasach nazwiska powstałe w oparciu o ten przedrostek były tworzone dla nieślubnych dzieci książąt krwi królewskiej, jak: Fitzroy, Fitzjames, and Fitzclarence.
Można więc wnioskować, że wśród przodków lady Anny Darcy był jakiś angielski monarcha...
Anonymous - Pon 19 Lut, 2007 11:55
Dzieki Marianno, akurat w tym temacie niby mi coś dzwoni, ale dokłądniejszych danych nie miałam
Maryann - Pon 19 Lut, 2007 12:02
Tylko o którego króla może tu chodzić ?
Pomijając Henryka VIII, to chyba największy "wkład" w tej dziedzinie miał Karol II Stuart...
Tyle że akurat do niego to Mr Darcy jakoś z charakteru mało podobny...
Gunia - Pon 19 Lut, 2007 17:10
No właśnie, takie złe zachowanie w tym kościele. <kiwa znacząco palcem>
Ja nie muszę bywać w dwudziestu czterach domach, ten jeden Salon jest jedyny i najlepszy, więc w pełni mi wystarcza.
A pan Fitzherbert z biura Bridget Jones?
Alison - Pon 19 Lut, 2007 17:52
| Gunia napisał/a: | A pan Fitzherbert z biura Bridget Jones? |
No tak Guniu, ten to musiał być potomkiem Henryka VIII, wystarczajacym był obleśniakiem
Gunia - Pon 19 Lut, 2007 18:11
Hehehehe...
asiek - Pon 19 Lut, 2007 18:45
| Caroline napisał/a: | Chór powstał, by odśpiewać hymn, szuranie i jego zgodne ruchy oraz triumfalne akrody organów przebudziły Fitzwilliama z otępienia. Usiadł prosto i puścił oko do kuzyna.
- Coś przegapiłem - ziewnął powstając. |
.....a Darcy Zaczynam wątpić, czy Lizzy da sobie z nim radę :neutral:
Caroline
Lizzy - Pon 19 Lut, 2007 18:51
prawdziwy Fitzperwers
Maryann - Pon 19 Lut, 2007 19:23
| Alison napisał/a: | | Gunia napisał/a: | A pan Fitzherbert z biura Bridget Jones? |
No tak Guniu, ten to musiał być potomkiem Henryka VIII, wystarczajacym był obleśniakiem |
No, Ali, ciekawe co na tego "obleśniaka" powiedziałoby jego sześć ślubnych żon (nieślubnych nie licząc).
Anonymous - Pon 19 Lut, 2007 19:32
cóz... kochanki na niego sie nie skarżyły ...
He he nasz Leon Niemczyk też ma niezły wynik, a czaruś że ho ho
Alison - Pon 19 Lut, 2007 19:43
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Gunia napisał/a: | A pan Fitzherbert z biura Bridget Jones? |
No tak Guniu, ten to musiał być potomkiem Henryka VIII, wystarczajacym był obleśniakiem |
No, Ali, ciekawe co na tego "obleśniaka" powiedziałoby jego sześć ślubnych żon (nieślubnych nie licząc). |
Te, które skończyły na pieńku, z główką w koszyku, na pewno by się ze mną zgodziły
Maryann - Pon 19 Lut, 2007 19:49
Ale nawet z tych "na pieńku" przynajmniej jedna wyszła za niego z miłości.
Lizzy - Pon 19 Lut, 2007 19:54
to raczej chyba należy jej szukać na samym poczatku...Kasia Aragońska ))
choć patrząc na życie uczuciowe królów to Jerzy IV doruwnywał ,,temperamentem,, Heńkowi:-)) Jedyne tylko co go rózni to to że nie zenił sie z kazdą która wpadła mu w oko jak Heniutek
Maryann - Pon 19 Lut, 2007 20:06
| Lizzy napisał/a: | to raczej chyba należy jej szukać na samym poczatku...Kasia Aragońska )) |
Kasia miał to szczęście w nieszczęściu, że zmarła we własnym łóżku. A głowę dla Henia straciła najpierw w przenośni, a potem dosłownie Anna Boleyn.
| Lizzy napisał/a: | choć patrząc na życie uczuciowe królów to Jerzy IV doruwnywał ,,temperamentem,, Heńkowi:-)) Jedyne tylko co go rózni to to że nie zenił sie z kazdą która wpadła mu w oko jak Heniutek |
Za to miał dwie ślubne żony na raz. Najpierw ożenił się z Mary Fitzherbert, ale ten związek uznany został za nieważny, bo dama nie zyskała aprobaty Jego Królewskiej Mości, a na domiar złego była katoliczką. Niemniej Jerzy nadal ją za żonę uważał.
No to ożeniono go po raz drugi - z Karoliną. Ponoć do ślubu szedł pijany - twierdził, że tylko tak jest w stanie przeżyć tę ceremonię.
Swoją drogą, dzieje dynastii hanowerskiej to wyjątkowo interesująca historia...
Ale zaraz nas z tymi historyczno-romansowymi refleksjami wytną z tego Megafanfikowego wątku...
Anonymous - Pon 19 Lut, 2007 20:15
No Kasia wyszła za niego dlatego że nie miała innego wyjścia. Ale tam miłość przyszła i to z obu stron. Co by nie mówić o Heńku, to cierpliwie wytrwał z nią blisko 25 lat, pomimo ciągłych poronień i martwo urodzonych dzieci.
Henryk potrzebował syna, jak każdy władca. Może nawet bardziej ...
Lizzy - Pon 19 Lut, 2007 20:26
1)Prawda:-)(co do Henryka-Anne B. też mozna zaliczyc choć z tego co czytałam to w pewnym sensie jej uczucia wzgledem Mr.H szczególnie na poczatku nie były jedynie ,,wytworem serca,, ))
2) dynastia hanowerska górą
3)..wytną nas i slad po nas zaginie dlatego lepiej dopisać coś miłego i pasujacego odpowiednio do tematu ....najlepiej ochy i achy na temat naszego niezrównanego MR D. ))))
|
|
|