Filmy - Powiew Orientu
Madalam - Czw 27 Lis, 2008 20:07
Wreszcie obejrzałam "Kannathil Muthamittal". Marzyłam o tym filmie od dawna, bo i mój ulubiony reżyser i jeden z ulubionych kompozytorów. Słowem, czego chcieć więcej.
Faktycznie, film bardzo dobry, bez dwóch zdań. Tylko jeszcze nigdy po żadnym seansie aż tak mi się nie trzęsły ręce ze zdenerwowania. I to nie ze względu na przebieg akcji, tylko ze względu na główną bohaterkę. Chyba jeszcze żadna postać dziecięca nie doprowadziła mnie do chęci wyrzucenia monitora przez okno . Chyba oglądałam ten film ze złej perspektywy, bo nie umiałam się wczuć w sytuację Amudhy i spojrzeć na wydarzenia z jej punktu widzenia. Próbowałam, bardzo próbowałam. Ale nie wyszło. Przez cały czas moja uwaga skupiła się na postaci jej przybranej matki, Indry, którą Simran zagrała po prostu koncertowo. To jej dramat był dla mnie najważniejszy, jej uczucia rozumiałam i bardzo jej współczułam. Tak, jak i Shyamie, granej przez Nanditę Das. Te dwie aktorki zagarnęły, moim zdaniem, film dla siebie.
Jak moje emocje opadną, chętnie obejrzę KM jeszcze raz. Może wtedy zmienię zdanie o głównej bohaterce, od której pewnie za wiele wymagam.
Admete - Pon 01 Gru, 2008 12:38
Bollywodzka sekwencja z serialu Teraz albo nigdy:
http://www.youtube.com/watch?v=A2IfyO7_goo
asiek - Pon 01 Gru, 2008 13:58
....Taaa... widziałam to wczoraj. Całkiem nieźle im poszło.
...Przeraziły mnie tylko patykowate ramiona niektórych tacerek ...Jakby kostucha tańczyła. ...IMO do sari trzeba mieć troszkę ciała.
Madalam - Pon 01 Gru, 2008 14:20
Hihihi, "dream sequence" w polskim serialu, nieźle .
Powaliło mnie to tylko w takim sensie, że ze śmiechu wywołanego ich, hm, "zaangażowaniem", spadłam z krzesła . Trza było "Yeh ladka hai Allah" podłożyć, a nie "Say Shava Shava" . Bardziej by pasowało do miłosnych uniesień Mateusza Damięckiego .
Caitriona - Pon 01 Gru, 2008 20:07
O sweet Lord Nie, no - Damięcki to nawet daje radę
Tamara - Pon 01 Gru, 2008 20:38
Faktycznie kościotrupiaste one za bardzo i wszystkim brakuje miękkości w ruchach , ale jak na nasze warunki może być
Aragonte - Pon 01 Gru, 2008 20:56
Eee... wolę oryginał
BeeMeR - Wto 09 Gru, 2008 20:49
A ja mam (chwilowo) w domu bardzo piękny kalendarz
który powstał specjalnie dla naszej Asi z tych zdjęć

i wygląda mniej więcej tak (podklejony na sztywnym standzie):
Jedynym minusem kalendarza jest to, że nie zauważam nawet miesięcy i dlatego nie widzę problemu w tym, że de facto zdjęcia zamienione są miejscami - tak komponują się lepiej
spin_girl - Śro 10 Gru, 2008 14:32
Hej, mam pytanie do specjalistek- czy planowane jest jakieś "gazetowe" wydanie Dhoom2? Albo prznajmniej tańsze niż ponad 50zł w Empiku, gdzie ostatnio widziałam to DVD.
Madalam - Śro 10 Gru, 2008 17:35
Żadne słuchy na ten temat jeszcze nie chodzą, niestety . Aczkolwiek niektórym szczęśliwcom udało się nabyć egzemplarze D2, wycenione przez przypadek w Saturnach albo MM na jedyne 19,90 albo nawet 9,90 .
Trzykrotka - Śro 10 Gru, 2008 20:45
Ale bądź dobrej myśli - Dhoom2 wydal Epelpol, a ich filmy trafiają do gazet szybciej niż Blinkowe.
Anaru - Śro 10 Gru, 2008 22:36
| BeeMeR napisał/a: | A ja mam (chwilowo) w domu bardzo piękny kalendarz
który powstał specjalnie dla naszej Asi z tych zdjęć |
Teraz ja go mam
Śliczny...
A w sobotę jedzie w miejsce przeznaczenia
Dorfi - Pią 12 Gru, 2008 15:46
A ja jestem w szoku. Zrobiłam dzisiaj porządki w filmach i się okazało, że mam całe pudło filmów bollywoodzkich (niestety wszystkich nawet nie obejrzałam z braku czasu). Czy ja się robię fanką? Nie zdawałam sobie sprawy, że mam ich aż tyle.
spin_girl - Pią 12 Gru, 2008 17:13
| Trzykrotka napisał/a: | | Ale bądź dobrej myśli - Dhoom2 wydal Epelpol, a ich filmy trafiają do gazet szybciej niż Blinkowe. |
Żyję tą nadzieją, szczerze mówiąc. Chalte Chalte pobiło chyba jakiś rekord pod tym względem
Tamara - Pią 12 Gru, 2008 19:59
| Dorfi napisał/a: | A ja jestem w szoku. Zrobiłam dzisiaj porządki w filmach i się okazało, że mam całe pudło filmów bollywoodzkich (niestety wszystkich nawet nie obejrzałam z braku czasu). Czy ja się robię fanką? Nie zdawałam sobie sprawy, że mam ich aż tyle. |
nie wiem nawet ile ich mam , ale znakomitej większości jeszcze nie obejrzałam , a troszkę się uzbierało , chociaż szczerze się przyznam że kupuję wybiórczo głównie filmy z SRK
BeeMeR - Śro 17 Gru, 2008 00:32
Jaś ma dzisiaj urodziny
  
   
Aragonte - Śro 17 Gru, 2008 01:37
Wszystkiego najlepszego dla pięknego Jasia
A tak w ogóle, to wlazłam tu, żeby powiedzieć, że wczoraj w Empiku samo weszło mi w łapki Swades, ale z bólem serca odłożyłam je na półkę Dzisiaj doszły wieści, że pieniążki na koncie jakieś są więc przed pracą zahaczę o Empik i kupię Swades
BeeMeR - Sob 20 Gru, 2008 23:25
Mr & Mrs Iyer
Piękny film (nie bollywood). Właściwie niby niewiele się dzieje - a staje się bardzo dużo, gdy dwoje bohaterów głównych staje przed najtrudniejszymi chwilami i decyzjami życia.
Film rewelacyjnie zachowuje równowagę między lirycznymi scenami (np. obserwacji nocnego życia lasu) a bestialskim ludobójstwem na tle konfliktu wyznawców hindu- -muzułmanie- ono zaś pokazane jest głównie za pomocą budowania napięcia, nie samych aktów przemocy - a to robi chyba nawet większe wrażenie.
Fantastycznie zagrany przez głównych bohaterów - Konkonę i Rahula Bose - każde w typowy sobie sposób Niestety niektórzy poboczni aktorzy wypadają cieniutko - ale to nie wpływa na odbiór filmu .
Polecam gorąco!
Admete - Nie 21 Gru, 2008 12:50
Basiu wczoraj oglądałam prawie do 2 w nocy! Zachwycił mnie ten film. Jest miejscami bardzo liryczny, a chwilami przerażający. Dla mnie sceną pełną napięcia, była ta, w której z autobusu zabrano parę staruszków Az zaciskałam dłonie na kołdrze z obawy, choć wiedziałam, że tak niestety się to skończy. Lubię Konkonę i lubię Rahula Bosę. W gruncie rzeczy on jest bardzo mało hinduski Zawsze jak na niego patrzę, to mam wrażenie, że to jakiś egzotyczny Francuz Bardzo mi się podobały sceny w lesie, rano, gdy Meenakszki się obudziła i szukała Raja. Śliczna motylkowa scena w pociągu i potem na peronie. Za późno sie spotkali, zbliżyła ich trudna sytuacja, nie było im pisane szczęście.
BeeMeR - Nie 21 Gru, 2008 22:48
Ja mam wrażenie, że nawet gdyby się spotkali wcześniej - nic by to nie dało - że to była para (hinduska z rygorystycznej pod różnymi względami rodziny i muzułmanin) bez jakichkolwiek szans.
Ale film piękny i przejmujący.
Admete - Pon 22 Gru, 2008 08:50
Pewnie masz rację, że nic by z tego nie wyszło. Myslę, że mieli co wspominac do końca życia, jak para bohaterów z Nyfes.
Trzykrotka - Sob 27 Gru, 2008 15:05
Myślałam podczas świąt o Mr and Mrs Iyer, tak pomiędzy innymi sprawami i powiem Wam, co mnie w tym filmie absolutnie chwyta za serce, choć Ameryki nie odkryję. Jest to człowieczeństwo Meenakszi, które ujawnia się w ekstremalnej sytuacji. To dziewczyna spętana więzami kasty i ortodoksji, ma właściwie ciasne poglądy. Ale kiedy trzeba, instynktownie robi to, co wydaje się oczywiste: ratuje życie innego człowieka. A naraża w ten sposób także siebie i swoje dziecko. Inni tego nie potrafią, To jej jedno zdanie wypowiedziane w autobusie, które jest tytułem filmu jest jego najpiękniejszym momentem.
Admete - Sob 27 Gru, 2008 15:26
Cała scena w autobusie od momentu wejścia tych przestępców ( nie można ich inaczej nazwać ) jest rewelacyjna.
BeeMeR - Nie 28 Gru, 2008 00:43
| Trzykrotka napisał/a: | | To jej jedno zdanie wypowiedziane w autobusie, które jest tytułem filmu jest jego najpiękniejszym momentem. | Tak - i cała sekwencja zdarzeń, które później następują.
Poza tym dla mnie Mr and Mrs Iyer nie jest filmem o niespełnionej, za późnej i nie w porę miłości (a spotkałam chyba takie zdanie ), lecz głównie o przekraczaniu pewnych barier - i tych dobrych, jak łamanie pewnego tabu by kogoś ocalić i nie mieć do końca życia wyrzutów sumienia, że się nic nie zrobiło a mogło - i tych złych - jak denuncjacja czy ludobójstwo, której zapewne nie zapomni się do śmierci. I poznawania siebie, swoich reakcji, możliwości, wytrzymałości w sytuacji co najmniej niecodziennej.
Co do ewentualnej miłości - ja jej tam zbytnio nie widzę ze strony Raja - choć może faktycznie Meenakshi zaczyna widzieć w nim kogoś, kogo nie widzi we własnym mężu
Admete - Nie 28 Gru, 2008 12:05
Ja w tym widzę film o zwykłych ludziach w niezwyłej sytuacji. Wszyscy zostali poddani próbie, ale nie wszyscy wyszli z niej zwycięsko.
|
|
|