To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

trifle - Pią 11 Lip, 2008 11:35

Harry_the_Cat napisał/a:
Teraz chyba obejrzę X-MEN


To brzmi jak film o mięśniakach albo żywych robotach :mysle: Idę obadać...

Edit. A to z komiksu! No na którejś wieży dzwoniło.. Ciekawa opinia z filmwebu:
Lubię silne kobiety.
Lubię kobiety w obcisłych wdziankach. Lubię filmy z silnymi kobietami w obcisłych wdziankach ;) No to jak miałbym nie lubić X-Men? Filmy na podstawie komiksów raczej rzadko się udają. To jeden z nielicznych wyjątków. Pewnie dlatego, że nie skupiono się jedynie na wizualnej stronie produkcji, ale ukazano problemy, które widoczne są także w naszym świecie. Strach przed nieznanym rodzi nienawiść i chęć dominacji. Każda inność jest tłamszona, marginalizowana i w miarę możliwości niszczona. W sztuczny sposób robimy z nich wrogów, dzieląc świat na "nas" i "ich".

Fajnie byłoby mieć jakieś supermoce i pomykać po mieście ze świadomością, że byle chłoptaś z bramy może ci naskoczyć. Ale dodatkową wartością w tym filmie jest to, że ukazano w nim, iż moce mogą być nie tylko darem, ale i przekleństwem. Nic nie jest czarno-białe. Nie dostaniesz czegoś, nie dając nic w zamian.

BeeMeR - Pią 11 Lip, 2008 21:04

Mnie się w X-Men podobał taki gość z pazurami :mrgreen:
http://www.imdb.com/media/rm408328192/tt0120903

a film to sympatyczna bajka :)

RaczejRozwazna - Pią 11 Lip, 2008 21:21

Dopiero przedwczoraj udało mi się obejrzeć "Piękny umysł". Dobry film. Mimo całej holyłódzkiej otoczki, dobry, bo w jakimś stopniu pokazuje temat, który w wielu środowiskach ciągle jest tematem tabu, czyli choroby psychicznej. tak często idzie ona w parze z ogromną inteligencją i wrażliwością, a ci ludzie są niezrozumiani, wyśmiewani...
Anonymous - Pią 11 Lip, 2008 22:05

prawie świeżo po oglądnięciu "Lawendowego wzgórza" i "Ps. kocham cię"

od dłuuugiego czasu miałam na Lawendowe wzgóze ochotę. I okazało się, że słusznie. Film jest bajkowy. przez większą część filmu uśmiechałam się sama do siebie. Takie to było śliczne, bajkowe, jak z obrazka to morze zieleń kwiaty. i te starsze panie. Chociaż i tak rządził Polak z zabójczym akcentem :rotfl: Od dawna lubię obie aktorki grające główne role i tutaj też mnie nie zawiodły. i film tak pogodnie się kończy. Fajny(chociaż nie powinno się tak mówić bo to słowo bez treści :wink: )

A co do PS Kocham Cię. Chyba za dużo spowdziewałam się po tym filmie. Nie żebym się rozczarowała jakoś strasznie. Swank widziałam w jednym filmie gdzie byłą znośna a tutaj momentamimnie denerwowała. Oczywistym atutem(mimo, że mało Go było) był Papa Winchester. Atutem tego filmu jest przełamanie żelaznego schematu, ten film wnosi coś nowego. Nie kończy się oczywistym żyli długo i szczęśliwie. w złej porze byłam przy oglądaniu, w połowie usnęłam z choroby i dlatego mało w sumie mogę napisać o tych wrażeniach. Ale zdecydowanie Fajny to był film( i znowu to fajnie :roll: )

Caitriona - Sob 12 Lip, 2008 00:40

Admete napisał/a:
A w której części gra? Bo mam chyba tylko jedną.

Na pewno w części pierwszej; drugiej nie widziałam. W trójce też chyba jest...

BeeMeer napisał/a:
Mnie się w X-Men podobał taki gość z pazurami

Ha! Wcale się nie dziwię! ;) Mnie też się podobał. A teraz kręcą film z Wolverinem w roli głównej ;)

Agn - Sob 12 Lip, 2008 09:01

Kaśku, Lawendowe wzgórze (rany, co za ciamajda wymyśliła ten tytuł?!) jest cudownym, pięknym, stonowanym filmem. To się ogląda na wdechu. Cudowna, wrażliwa Judi Dench, całą swoją osobą podkreślającą rozczarowanie bohaterki oraz równie boska Maggie Smith grająca ostrzejszą, wyrazistą nutą. Bez takich kreacji ten film by nie istniał. A Polak z niemieckim akcentem może się schować. :-P
Anonymous - Sob 12 Lip, 2008 09:29

O tak tutaj były świetne kreacje aktorskie tych dwóch Pań. Tak ja mówisz bez nich to nie byłoby to samo. Judi Dench odwaliła świetną robotę w jej wykonaniu staruszka, która zakochała się w cdhłopcu nie jest śmieszna. Nawet nie jest godna pożałowania to wzbudza tylko ciepłe uczucia
Aragonte - Sob 12 Lip, 2008 12:25

Bo ja wiem, czy aż staruszka? To zależy, jak to liczyć w latach :wink:
Obie grały wspaniale, byłam tym filmem zachwycona. Muzyką też. O "Polaku", który po polsku nie mówił ni w ząb, może zmilczę :wink:

Anonymous - Sob 12 Lip, 2008 19:20

Może nie aż staruszka, ale nie była za młoda. W sumie za stara też nie. Ale staruszka to miało tak zdrobniale być :D
trifle - Sob 12 Lip, 2008 19:24

Obejrzałam sobie Kiedyś mnie znajdziesz
http://www.filmweb.pl/f22...znajdziesz,2007
z Colinem F. i Helen Hunt.

Ona wyszła za mąż, bardzo chce mieć dziecko, ale mąż to wielki mały chłopiec i nie wychodzi im razem.
On (znaczy Colin ;) ) jest samotnym ojcem z dwójką małych dzieci. Ona jest nauczycielką jego synka. Spotykają się i zaczyna iskrzyć. Ale wszystko się solidnie komplikuje, pojawia się jej biologiczna matka, problem adopcji.. itp
Podobał mi się ten film, to nie jest komedia romantyczna, raczej film obyczajowy, taki ciepły, miły. Helen Hunt lubię, tutaj na początku bardzo taka hmm schorowana, wysuszona jest, potem jakoś nie zwraca się na to uwagi. Colin gra dojrzałego, odpowiedzialnego faceta, który ma kilka swoich dziwactw, ale pięknie umie adorować kobietę. Oglądając można się i uśmiechnąć i wzruszyć. Ot, fajny film na takie spokojne weekendowe popołudnie.

trifle - Sob 12 Lip, 2008 19:25

lady_kasiek napisał/a:
Może nie aż staruszka, ale nie była za młoda. W sumie za stara też nie. Ale staruszka to miało tak zdrobniale być :D


Ja bym ją nazwała dojrzałą kobietą po prostu ;) Określenie "staruszka" jakoś do niej nie pasuje.

maenka - Sob 12 Lip, 2008 22:24

A ja niestety niefajny film dzis widzialam. Byłam na "Wanted" z James McAvoyem.

Film to typowa rąbanina z jedynym atutem. Jamesem oczywiście. Dobra strona tego jest, że każdy, mąż, chłopak, partner (właściwe zakreślić) da sie na ten film namówić ze względu na gromadę strzelaniny, szybka akcje i Angeline Jolii , która jak dla mnie zaczyna wyglądac jak uosobienie anoreksji ale może to czysta zawiść kobieca poprostu.

Harry_the_Cat - Sob 12 Lip, 2008 22:42

Czyli dla mnie ten film nie ma nic absolutnie interesującego. Tak myślałam.
Aragonte - Sob 12 Lip, 2008 23:04

Dla mnie też byłaby to strata czasu.
BeeMeR - Nie 13 Lip, 2008 00:44

Obejrzałam - Elizabeth - The Golden Age
Średnio mi się podobał - tzn. doceniam przepiękne i pracochłonne kostiumy, dbałość o wnętrza, bardzo ładne zdjęcia - generalnie film wspaniały technicznie - jednak sama historia trochę mnie znudziła :roll:



Tamara - Nie 13 Lip, 2008 17:21

Kocham "Facetów w rajtuzach"!!! :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rumieniec: Dwie godziny czystej uciechy :excited: To chyba najlepszy film Mela Brooksa , aczkolwiek inne też nie od macochy :mrgreen:
BeeMeR - Pon 14 Lip, 2008 17:47

Ostatnio widziałam Pociąg do Darjeeling
Nie zachwycił mnie ani nie rozczarował zbytnio - po prostu nie wzbudził żadnych emocji - ot, opowieść o losach trzech braci, w dodatku dość nieprawdopodobnie opowiedziana - zwłaszcza końców mnie nie przekonała
Spoiler:
gdy panowie zgodnie porzucają cały bagaż, byle tylko wsiąść do pociągu - przy ich charakterach i przywiązaniu do pierdółek po prostu nie wydaje mi się to wiarygodne. Może to miała być metafora, że bagaż ziemski nie jest tak ważny jak więzy krwi - licho wie, u mnie nie chwyciło.

Sama nie wiem czy polecam - można obejrzeć, ale nie bardzo jest się czym zachwycać.
No, może scena
Spoiler:
ratowania chłopców z kipieli i kolejne
jako jedna z niewielu zostaje w pamięci.

Anonymous - Pon 14 Lip, 2008 18:34

Wczoraj oglądnęłam "list w butelce" ksiązke czytałam dawno toteż oglądałam to jako zabijacz czasu a nie jako ekranizację. Ewidentną zaletą tego filmu jest może pięna woda, zapierające dech w piersi widoki, zachody słońca, kocham morze i te klimaty( w tym filmie pokazywali piękne niebo bajka) toteż oglądałam z przyjemnością. Muzyka też była przyjemna, nastrojowa. Historia za to ot typowy romans z
Spoiler:
nietypowym zakończeniem sam film straaasznie się ciągnął a jak to w romansie akcji zero toteż te dwie godziny to sporo. Wiedziałam, że ten Garret umrze a jednak w tej scenie gdy on stara się uratować tą rodzinę na morzu miałam autentyczną nadzieję że przeżyje.

Moim zdaniem to nie jest jakieś arcydzieło ot przeciętny romans jakich wiele. uprzedzona jestem do Sparksa po przeczytaniu kilku jego książek. Filmy są jednak lepsze od jego książek(rzadko można ode mnie coś takiego usłyszeć) Ze Sparksowych ekranizacji najlepszą jest jednak według mnie nadal "Szkoła uczuć"

Harry_the_Cat - Pon 14 Lip, 2008 20:38

A ja korzystając z chorobowego, obejrzalam Prosto w serce z Hugh. Milutki film, nawet przyjemnie jestem zaskoczona. Po Hugh niestety widać już wiek, a nie starzeje się z gracją Seana Connery'ego ;) , także to nie on był główną zaletą tego filmu. Raczej całośc była nieźle złożona. A już "pop-ups" video na napisach końcowych ... :rotfl:

Sporo osób już to chyba widziało, a tym, które nie szczerze polecam.

Bardziej przesłuchałam ni obejrzałam jeszcze jeden film (leciał sobie w tle i co jakiś czas zerkałam) - Ziemiomorze, ekranizację dwóch pierwszych tomów pięcioksięgu "Ziemiomorze" Ursuli K. Le Guin. Jeśli chodzi o historię, to był nawet fajny, ale baaardzo widać, że to film robiony dla telewizji i zrobiono z budżetu telewizyjnego... Niestety aktorstwo było też nieco drewniane. I w związku z tym nie wiem, czy polecać. Może lepiej przeczytać książki?

Admete - Pon 14 Lip, 2008 20:56

Ta wersja Ziemiomorza nie ma nic wspólnego z książkami. Omijać szerokim łukiem.
Harry_the_Cat - Pon 14 Lip, 2008 21:09

Wiem, Caitri nawet zniechęcała mnie do filmu... Ale już tak długo trzymam te Twoje płyty, że uznałam, że wypada obejrzeć ;)
Caitriona - Pon 14 Lip, 2008 21:09

Po przeczytaniu książek zdecydowanie film odradzam. Książki natomist gorąco polecam - mi się bardzo podobały, szczególnie Grobowce Atuanu i Inny wiatr.
asiek - Pon 14 Lip, 2008 22:13

"Ziemiorzone" Le Guin jest wspaniałe :serce: ...W ogóle bardzo lubi twórczość Le Guin. :-)
Tamara - Wto 15 Lip, 2008 19:44

A czym się one (te wersje) między sobą różnią ?
Anonymous - Wto 15 Lip, 2008 21:02

Oglądnęłam "Kochanice króla" niezły ten film, niezły. Król to niezłe ciacho w porównaniu ze podobiznami przedstawiającymi go umieszczanymi w podręcznikach :wink:
Stroje były piękne, te nasycone kolory uczta dla oka. A sama historia-
Spoiler:
wciągająca po pierwszej nocy Maria-król zaczęłam kibicować Marysi ona była taka delikatna, dobra niewinna a z Anny to była niezła sztuka. Po powrocie z Francji dobrze wie czego chce i idzie po trupach do celu nie bacząc na nic nawet na siostrę. Z premedytacją. I cały czas miałam nadzieję, że to się inaczej skończy dla Marii bo ona autentycznie kochała tego lovelasa Henryka nie dlatego, że był królem, ale za to jak ona go widziała, za to, że on pierwszy dostrzegł ją Marię a nie jej faworyzowaną przez wszystkich siostrę. Za to, że wiedział jak to jest być drugim dzieckiem- zawsze w cieniu. Ale Maria była za łagodna na dwór...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group