Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
Anonymous - Pon 07 Maj, 2007 15:19
| Marija napisał/a: | Audrey była zdaje się prawdziwą damą, nie tylko na ekranie . |
Matka Audrey była baronową, jej ciotka była damą na dworze królowej Wilhelminy, a jej drugi mąż miał tytuł barona, więc była damą w 100%
Maryann - Pon 07 Maj, 2007 15:54
I ponoć w prostej linii pochodziła od Edwarda III króla Anglii i Bothwella, trzeciego męża Marii Stuart...
Anonymous - Pon 07 Maj, 2007 19:15
| Admete napisał/a: | | Audrey trochę w czasie wojny głodowała i potem nigdy nie przytyła. |
Głównie dlatego aktywnie działała na rze UNESCO - wiedziała co to głód. Ale jej szczypłość wynikała również z tego, że zajmowała się również baletem, a wiadomo jak to jest z baletnicami.
I chociaż podobno była smakoszem, zawsze jadła zdrowo i dobrze jakościowo.
Figury jej pozazdrościć, naprawdę.
W ogóle była kobietą, której mogłabym zazdrościć wszystkiego...
Uwielbiam ją.
Alison - Pon 07 Maj, 2007 19:50
| Trzykrotka napisał/a: | Admete, cieszę sie, ze Ci się udało zobaczyć Miss Potter! Prwada, ze Ewan z dołeczkami w policzkach jest słodki? I jak pięknie uczy ją tańczyć....
|
Ta scena byla tak urocza, że trudno wyrazić. W ogóle film cały taki przytulny i miły, że chciałoby się to niego na pocieszkę wracać i wracać. Ta czerwona broda u Renee tez mnie dobija, ale sama tak mam z emocji albo z gorąca, to mi się nie wypada czepiać
BeeMeR - Śro 09 Maj, 2007 22:12
Udało mi się wreszcie obejrzeć 300. Ufff!
Jakie to durnowate! Paradują ci półnadzy Spartiaci (czy jak ich tam nazywają), latają orki i inne potwory - coś tam patetycznego bełkocą.... a ja czekam, aż się się skończy ....
Zgrabne te ciała - nie powiem - ale motylków nijakich nie budzą.
Już ja wolę, jak ktoś tylko krawat zdejmie i delikatnie rozsunie koszulę, rozbudzając wyobraźnię, a nie rozbiera się do majtek eksponując niemal wszystko.... Bo moja wyobraźnia najwyraźniej wtedy śpi.... :cry:
A Kserkses i te jego poczwary! Łomajgat! Jakbym nagle zupełnie inny film zaczęła oglądać ??: Gdzie starożytna Grecja, a gdzie to ukolczykowate cuś.... No dobra, czepiam się trochę, bo wiem, że to taka konwencja była pod kątem młodego odbiorcy.... Widać za stara jestem
I narrator też przynudza - w podniosłym stylu.
Na obronę filmu powiem, że filmowane ładnie, w komiksowej konwencji, muzyka przyjemna - ogólnie ogląda się niemal dobrze. Żeby tam jeszcze trochę więcej ciekawej treści było.... Niestety za dużo nawiązań do filmów, które się dobrze sprzedały (Władca Pierścieni, Gladiator, Braveheart). I jakoś wszystko bez emocji - ścinają komuś głowę a ja popijam herbatkę, ktoś inny przemawia naszpikowany strzałami a ja nic...
Wracam do swoich tamili....
przecinek - Czw 10 Maj, 2007 15:16
Zobaczyłam wreszcie „Miss Potter”, bardzo piękny film. Ostrzegałyście, że jest bardzo wzruszający, ale nie wiedziałam, że aż tak na mnie podziała. Po zakończeniu długo musiałam zawiązywać sznurówki, żeby moja twarz doszła do porządku. Bardzo podobała mi się w tym filmie Emily Watson, znacznie mniej Zellweger, w sumie mogłyby się zamienić rolami.
Anonymous - Czw 10 Maj, 2007 19:48
oglądnęlam "Duchy Goi" fajny film, ale mnie nie zachwycił, nawet sama nie wiem dlaczego, kostiumy owszem dobre, dzieła Goi, mojego ulubionego malarze zresztą, dobre, ale tak jakoś spłycone dla mnie pozbawiono Goję żony, on jest tam jakby dodatkiem. Spodziewałam się czegoś innego?
Jakoś caly czas mi się żeby tej Ilnes? pchały przed oczy, ze po więzieniu miałą takie ładne żeby, że miała ich wogóle.
Niby film dobry, ale nie powalił mnie naprawdę ??:
miłosz - Sob 12 Maj, 2007 12:19
"Non! Rien de rien ...
Non ! Je ne regrette rien
Ni le bien qu'on m'a fait
Ni le mal tout ça m'est bien égal !"
zobaczyłam "Niczego nie żałuję" i jeszcze mam dreszcze.Marion Cotillard!! Jest fantastyczna!!! Jak ona to zagrała.
Los EDith jest przejmujacy, tragiczny aż do bólu.
Ale w sumie nie wazne czy ktoś sie urodzi na bruku, wychowa w burdelu jesli ma byc wielki, wielkim będzie.
Sa w tym filmie sceny wielkie, są chaotyczne. Ale dobrze sie oglada.
"nie, nic a nic, nie, nie żałuję niczego
ani dobra, które mi uczyniono, ani zła, juz jest mi wszysko jedno
nie, nic a nic, nie, nie żałuję niczego
to splacone, zamiecione, zapomniane, nie obchodzi mnie przeszłość"
http://cine.ados.fr/films...-cotillard.html
Trzykrotka - Sob 12 Maj, 2007 21:04
Pieknie napisałaś! Nic dodać, nic ująć.
Ten film naprawdę wywołuje dreszcze. Może nie jest to książkowa biografia Edith Piaf, przypomina obraz impresjonisty złożony z wielu plam, które dopiero z oddali składają się w całość.
Marion jest zjawiskowa! Ta piekna, zwiewna dziewczyna z Dobrego roku przemienia się w dziwnie chodzącą, patrząca spode łba, chuderlawą dziewczynę, potem w interesującą kobietę, potem w pokręconą, niezdarną, maleńką jak wróbelek starszą panią. Jest intensywna i ma prawdziwą charyzmę. Świetne są też dwie dziewczynki, grające małą Edith. No i ten GŁOS, ten potężny, cudowny głos, który nie wiadomo jak mieścił sie w tym małym ciele, dla samych piosenek, które słyszymy warto zobaczyć Niczego nie żałuję. Naprawdę, wybierzcie się. My wyszłyśmy wzruszone, poruszone. Piękny film, piękna muzyka, aktorka, którą warto poznać.
monika29.09 - Sob 12 Maj, 2007 21:52
| miłosz napisał/a: |
zobaczyłam "Niczego nie żałuję" i jeszcze mam dreszcze.Marion Cotillard!! Jest fantastyczna!!! Jak ona to zagrała. |
Dziś, idąc warszawską ulicą Chmielną, rozmawiałyśmy o tym filmie właśnie i stwierdziłyśmy, że pewnie niedługo ktoś napisze zachwyty na forum
Po Twoim opisie Miłoszu, poleciałabym do kina choćby jutro. Może się uda.
pozdr.
moni
migotka - Nie 13 Maj, 2007 08:04
wczoraj na TVP2 był film z historią w tle
Tak bardzo się nienawidziliśmy
http://programtv.idg.pl/p...4104&kanal=TVP2
jak bedziecie miały okazję kiedyś zobaczyć to polecam! film z happy endem , bardzo przyjemny w oglądaniu ;)Nawet Deląg do "strawienia" w wersji francuskiej;)
Anonymous - Nie 13 Maj, 2007 08:50
ja ostatnio miałam mały seansik.
Siedmiu krasnoludków historia prawdziwa, film taki średni, ale muszę przyznać miejscami sie uśmiałam.
Auta- no typowa bajka, lekka i przyjemna z wiadomym zakończeniem szczęśliwym i plus morał.
Taxi 4, o tutaj to się turlałam ze śmiechu. Jak na kolejną część, śmiesznze, moim faworytem jest 2 nie widziałąm pierwszej części, ale film na rozerwanie sie jest świetny. polecam Wam
Anonymous - Pon 14 Maj, 2007 12:54
Ja właśnie obejrzałam Malenę i bardzo mi się podobał ten film, poruszający. I Monica Bellucci genialna, prawie nic nie mówi, ale gra - spojrzeniami, gestami, kobiecością.
Piękny film.
Gunia - Pon 14 Maj, 2007 15:58
O! Ja też bardzo lubię "Malenę". Szczególnie tę ostatnią scenę, kiedy dawne dręczycielki mówią jej dzień dobry. To tak pięknie zagrane...
Caitriona - Pon 14 Maj, 2007 18:52
Obejrzałam Miss Potter. I bardzo się z tego cieszę. Dziewczyny, naprawdę polecam - ciepły, przyjemny, film z klimatem. Oboje, Renee i Ewan, są cudowni! Miałam tylko obawy co do rumieńców Zellweger widocznych na plakatach, ale było oki.
Scena w której Ewan śpiewa...o matko i córko, cudna! Ogólnie McGregor był wyśmienity.
Uśmiechałam się, wzruszyłam, ale w sumie była też nadzieja. I ładne widoczki i sympatyczne zwierzątka.
Idę do księgarni po książki dla mojej bratanicy (i dla siebie )
Marija - Pon 14 Maj, 2007 18:54
W mojej wiosze kino właśnie padło . Nie masz, nie masz nadziei ??: .
Gunia - Pon 14 Maj, 2007 19:02
| Caitriona napisał/a: | | Scena w której Ewan śpiewa... |
Już widzę, że polubię ten film.
Alison - Pon 14 Maj, 2007 21:39
| Gunia napisał/a: | | Caitriona napisał/a: | | Scena w której Ewan śpiewa... |
Już widzę, że polubię ten film. |
Polubisz Guniaszku na pewno, bo jest jak piękna filiżanka pysznej czekolady... :grin:
monika29.09 - Wto 15 Maj, 2007 12:46
| miłosz napisał/a: |
zobaczyłam "Niczego nie żałuję" i jeszcze mam dreszcze.Marion Cotillard!! |
Byłam wczoraj.
Już pod koniec filmu myślałam o tym, że chyba długo nie będę mogła dojść do siebie. Wspaniały, bardzo poruszający. Niektóre sceny trudne do przetrzymania.
M. Cotillard - dla mnie mistrzostwo bezapelacyjne. Nie wiem nawet, jak można tak świetnie zagrać. Ostatnia scena i oczy... - na długo zostają w sercu.
Kilkadziesiąt osób siedziało jeszcze długo na miejscach, pomimo końca projekcji.
Polecam z czystym sumieniem.
m.
trifle - Pią 18 Maj, 2007 22:15
Obejrzałam sobie dziś "Prosto w serce" z Hugh Grantem i Drew Barrymore. Tego mi było 'trza' Podobał mi się ten film bardzo, Hugh jako podstarzały gwiazdor też dał sobie radę, a to jego kręcenie biodrami, o mamo
Podobały mi się sceny, gdzie było pokazane jakim on jest samowystarczającym artystą - sam nagrał pianino, basy, gitarę, perkusję i jeszcze potem zaśpiewał. Swoją drogą ciekawe, czy on Hugh rzeczywiście jest taki muzykalny.
Jak kiedyś miałam go za takiego niczym-nie-wyróżniającego-się aktora, tak od wczoraj oglądam własny Hugh Grant Season i przyznam, że większą sympatią zaczynam go darzyć. Fajny jest :grin:
Anonymous - Pią 18 Maj, 2007 22:28
Ja oglądnęłam sobie dzisiaj Kurozaury. Wspaniały film na mój dzisejszy nastrój.
Już wstęp nastawia na tematykę - łatwą, śmieszną i przyjemną. Francuska wizja świata prehistorycznego, w ciekawym wykonaniu, wspaniałym dubbingiem i świetnymi gagami. Można oglądać samemu lub z dziećmi.
Na mojego dzisiejszego doła - jak znalazł.
praedzio - Sob 19 Maj, 2007 12:28
A co wy tak z tymi dołami dzisiaj/wczoraj?! Mnie to męczy grypsko co się zowie, więc też jestem trochę nie ten tego - ale mam na to sposób: zaraz włączę sobie "Pod słońcem Toskanii" - film wspaniały na kiepskie samopoczucie!
Alison - Sob 19 Maj, 2007 13:53
| praedzio napisał/a: | | A co wy tak z tymi dołami dzisiaj/wczoraj?! Mnie to męczy grypsko co się zowie, więc też jestem trochę nie ten tego - ale mam na to sposób: zaraz włączę sobie "Pod słońcem Toskanii" - film wspaniały na kiepskie samopoczucie! |
Edziu! 100% zgody w zgodzie, ten film i jeszcze Kroniki portowe, przywraca mnie do pionu, jak mi sie gdzieś zgubi. Rozpoczynanie co jakiś czas życia od nowa powinno byc obowiązkiem każdego człowieka, bo to jest takie, jak to panna Bingley mówi, very refreshing...
trifle - Sob 19 Maj, 2007 13:55
Ale żeby tak od razu dom w Toskanii?
Alison - Sob 19 Maj, 2007 14:24
| trifle napisał/a: | Ale żeby tak od razu dom w Toskanii? |
A po co bawić się w półśrodki?
Nowe życie, nowy dom, to chyba oczywiste!
|
|
|