To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Jane Austen - życie i epoka - Becoming Jane ("Zakochana Jane")

trifle - Czw 20 Wrz, 2007 14:48

Obejrzałam i ja w końcu. I takie mam trochę mieszane uczucia. Nie powiem, że mi się nie podobał, ale nie zachwycił mnie też bardzo. Pewnie będę do niego wracać, bo miło się oglądało. Kilka drobiazgów mnie irytowało, kilka zachowań Jane i Lefroya, ale są do przełknięcia. Piękna muzyka, ładne kostiumy. Mój ulubiony bohater to zdecydowanie pan Wisley. Świetny. I tak sobie myślę, że Jane była biedna - gdyby się zakochała w nim, to mogła być naprawdę szczęśliwa. Tylko można powiedzieć, że szkoda, że serce nie sługa :roll:
Anetam - Czw 20 Wrz, 2007 16:25

Ja niestety jeszcze nie miałam okazji zobaczyć filmu o Jane,ale za to zachwycił mnie ten filmik i muszę szczerze powiedzieć,że miałam w trakcie oglądania więcej motylków choć dużo pocałunków tam nie było niż niejednego filmu,w którym jest ich pełno.Ten taniec,dotyk rąk... :serce: Muszę szybko nadrobić stratę.
http://pl.youtube.com/watch?v=_RIGDN-VhBA

asiek - Pią 21 Wrz, 2007 23:00

Pemberley napisał/a:
Asiek, kolejny swietny avek!!
Moze tez moglabys wstawic te poprzednie , cobysmy sie nimi zawsze mogly cieszyc??

Dziękuję za miłe słowa. :serce:
A oto avki...

Gunia - Sob 22 Wrz, 2007 11:29

Prześliczne! :kwiatki_wyciaga:
Anetam - Sob 22 Wrz, 2007 13:21

Gratuluję Asiek są piękne, a szczególnie podoba mi się ten ostatni :kwiatki_wyciaga:
Pemberley - Sob 22 Wrz, 2007 15:05

:kwiatki_wyciaga:
Sliczne . Oczywiscie nikogo nie zaskocze, ze ten z Jamesem to mi najbardziej przypadl do gustu. :wink:
No i w zestawie zabraklo twojego najnowszego!

kas1a - Sob 22 Wrz, 2007 18:00

Właśnie dziś widziałam film, jestem tym dość zadziwiona ale spłakałyśmy się na nim nieźle, :cry2: smarkanie było przetykane wyrazami zachwytu i obelgami pod adresem miłego wstrętnego Toma. Podobało mi się, chcę jeszcze raz :cheerleader2:
Anonymous - Sob 22 Wrz, 2007 18:23

Gdy słyszę, jak wiele osób poruszył ten film, to zaczynam się zastanawiać, czy mam zbyt małą, czy zbyt dużą wrażliwość, czyli czy jestem zbyt gruboskórna, by nieszczęśliwy los Jane mnie wzruszył, czy za bardzo wrażliwa, żeby wzruszyły mnie typowe hollywoodzkie sztuczki, których celem jest wyciśnięcie łez ;) .
asiek - Sob 22 Wrz, 2007 19:14

Cieszę się, że avki przypadły Wam do gustu. :banan_Bablu:
Pem, ostatniego nie wkleiłam, bo widnieje obok posta, jak zmienię ubranko, to uzupełnię zbiorek. :-)

Matylda - Sob 22 Wrz, 2007 19:45

:cry2: A ja wróciłam znowu nieszczęśliwie zakochana. Życie jest okrutne
Dlaczego był tylko jeden Tom Lefroy i to dawno temu ???
Serce mi jeszcze kołacze
Och Johnie może czas Cię w końcu zdradzić
Tom Lefroy miał wszystkie cechy jakie facet powinien mieć
Film był bardzo ładny. Widzę dość dużo podobieństw do Dumy 2005 ale ją też lubię tym bardziej było mi widzieć podobne sceny i widoki
A scena gdy zamyslona Jane nagle dostrzegła , że tańczy z Tomem :paddotylu: CUDO
Natomiast ten drugi adorator to przypominał mi kogoś z rodziny Adamsów
Była to postać pozytywna , ale taka nudna

Alison - Sob 22 Wrz, 2007 20:03

Zgadzam się z koleżanką Matysią. Film był ładny po prostu ładny. To chyba najlepszy przymiotnik na jego określenie. Ładny, a nawet uroczy i przyjemny w odbiorze. Absolutnie nic mi w nim nie przeszkadzało. Główni bohaterowie wyraziści, drugi plan też godny zapamiętania i zauważenia, Maggie Smith, moja ukochana "wirtualna" teściowa :wink: jak zwykle słodka. Poszłam na ten film z bardzo pozytywnym nastawieniem, choc nie ukrywam bałam się jaka będzie Anne Hathaway w roli Jane, ale była fajna. Urocza, zadziorna, ładna choć nie porażająco piękna. Tom Lefroy też niezbyt ładny, ale tak słodki drań, że no po prostu takich drani kochamy najbardziej :roll: . Miał w sobie ten niezbędny urok i pieprzyczek. Śliczna scena kiedy czyta jej o życiu seksualnym jaskółek :wink: kilka scenek uroczo dreszczykowych. Jedyne co mi się nie podobało to ten niezdarny i niezręczny pocałunek nad stawem, wolałabym jednak, żeby inicjatywa wyszła z jego strony, albo jakoś tak równocześnie, a nie żeby wiejska panna jechała z górki bez trzymanki, a bawidamek obcałowujący w Londynie wszystkie kurtyzany stał jak dziewica i nie wiedział co z rękami zrobić. Było też kilka naprawdę pięknych zdjęć, w ogóle film cały jest ślicznie fotografowany. Ozywiście nie kochamy smutnych zakończeń, no ale co począć... :(
No OK, to były pierwsze wrażenia, teraz idę poprzewijać i powydłubywać pojedyncze rodzynki z ciasta :slina:

Anonymous - Sob 22 Wrz, 2007 20:06

Alison napisał/a:
Śliczna scena kiedy czyta jej o życiu seksualnym jaskółek :wink:

Jerzyków ;) . Nie mylić z jeżykami ;) .

asiek - Sob 22 Wrz, 2007 20:13

Matylda napisał/a:
Dlaczego był tylko jeden Tom Lefroy i to dawno temu ???

Matyldo takich Tomów, to na pęczki wokół, co to od bitki, wypitki i kobitki nie stronią. :-P Gdyby kochał Jane prawdziwe, to nie łożeniłby się tak szybko i spłodził córuchnę. Kapitan W. przez 8 lat dorabiał się i czekał na ukochaną. A Lefroy....wiadomo. :bejsbol:
Problem w tym, że takie ancymony jak Tom bardziej się nam podobają niż inni... :-P

Anonymous - Sob 22 Wrz, 2007 20:16

Alison napisał/a:
Ozywiście nie kochamy smutnych zakończeń, no ale co począć... :(


asiek napisał/a:
Problem w tym, że takie ancymony jak Tom bardziej się nam podobają niż inni... :-P

Kiedy tak piszecie "nam", "my", czuję się wykluczona z towarzystwa, bo ani nie jestem przeciwniczką nieszczęśliwych zakończeń, ani nie lubię gentlemanów pokroju filmowego Lefroy'a... ;)

Alison - Sob 22 Wrz, 2007 20:22

asiek napisał/a:
Matylda napisał/a:
Dlaczego był tylko jeden Tom Lefroy i to dawno temu ???

Matyldo takich Tomów, to na pęczki wokół, co to od bitki, wypitki i kobitki nie stronią. :-P Gdyby kochał Jane prawdziwe, to nie łożeniłby się tak szybko i spłodził córuchnę. Kapitan W. przez 8 lat dorabiał się i czekał na ukochaną. A Lefroy....wiadomo. :bejsbol:
Problem w tym, że takie ancymony jak Tom bardziej się nam podobają niż inni... :-P


Właśnie sprawdziłam w biografii, że dzieciorków spłodził aż dziewięcioro, a ożenił się ze swoja przyjaciółką z dzieciństwa. W biografii ponoc przyznał się do zadurzenia w Jane, ale okreslił to jako szczeniacką miłość. Czemu nie wybrali do tej historii tego tajemniczego gentelana, w którym Jane podobno zakochała się na zabój, ale który krótko po tym jak się poznali zginął? To by dopiero był melodramat :wink:

Anonymous - Sob 22 Wrz, 2007 20:32

Sądzę, że chcieli w dużym stopniu oprzeć się na Dumie, która powstała jednak przed spotkaniem z tajemniczym gentlemanem, poza tym twórcy bazowali na odkryciach Jona Spence'a, który za główną inspirację Jane uznał właśnie znajomość z Lefroy'em. Też uważam, że tajemniczy gentleman byłby lepszym materiałem, i w zasadzie mogliby z niego zrobić co tylko chcieli i nikt nie mógłby się przyczepić.
Matylda - Sob 22 Wrz, 2007 20:40

Kapitan W był nudny jak flaki z olejem . Nie lubię takich spojrzeń spaniela. Dawał poczucie bezpieczeństwa , ale kto ma tyle lat co ja to wie , że to nie wystarcza

No ale każdy preferuje co innego
Lubie trochę szalone osoby dlatego Tom bardzo przypadł mi do gustu.
Nie był chyba aż takim utracjuszem skoro zrobił karierę
Mam na myśli tego filmowego bo jaki był ten prawdziwy to chyba nie wiemy
Ale tam w filmie ktoś powiedział , że nędza wszystko niszczy ( nie pamiętam tych słów dokładnie) coś w tym jest
W końcu wrócił po Jane i to chyba ona zdecydowała o rozstaniu
No co tu dużo pisać miał wiele cech i umiejętności które imponują kobiecie

Admete - Sob 22 Wrz, 2007 20:47

Mnie nie zachwycił :-) Chyba jednak wplę tych nudnych ;-) Musze jeszcze raz obejrzeć ten film, żeby wyrobić sobie ostatecznie opinię, bo na razie jednak więcej mam na "nie" niż na "tak".
Anonymous - Sob 22 Wrz, 2007 20:49

Matylda napisał/a:
Mam na myśli tego filmowego bo jaki był ten prawdziwy to chyba nie wiemy

Wiemy, że był cichy, nawet nieśmiały, spokojny, dobrze wychowany, również inteligentny i ambitny. Można też przypuszczać, że dobrze tańczył, bo Jane nie lubiła złych tancerzy ;) .

asiek - Sob 22 Wrz, 2007 20:49

Matylda napisał/a:
Kapitan W był nudny jak flaki z olejem .

:paddotylu: :wink:
Matylda napisał/a:
Nie lubię takich spojrzeń spaniela. Dawał poczucie bezpieczeństwa , ale kto ma tyle lat co ja to wie , że to nie wystarcza

Mam prawie tyla samo i....kurtka wodna tęsknię za spojrzeniami spaniela. :serce:
A jak mówł Tom typowych :wink: prawników mam po dziurki w nosie. :uzi:
Mati, jak widać masz rację...każdy preferuje co innego. :-)

Matylda - Sob 22 Wrz, 2007 20:54

asiek napisał/a:

Mati, jak widać masz rację...każdy preferuje co innego. :-)


Dlatego nie jest nudno
A to UZI to prawdziwe. Nie żal Ci starej kobiety ??? :?

Alison - Sob 22 Wrz, 2007 21:02

asiek napisał/a:
Matylda napisał/a:
Kapitan W był nudny jak flaki z olejem .

:paddotylu: :wink:


Asieńko, ona nie widziała "naszego" kapitana. Właśnie dzisiaj się wydało. Ma na myśli Ciarana. To chyba możemy jej wybaczyć :wink:
Właśnie przeczytałam, że kiedy Jane odwiedziła pp. Lefroyów po kilku zabawach, na których flirtowali z Tomem, to Tom był juz tak obśmiewany przez starsze dzieci pp Lefroyów, że słysząc, że Jane do nich idzie po prostu uciekł. Jane pisała o tym Cassandrze rozbawiona całą sprawą. W sumie wyglądało to trzeczywiście na takie letnio-wakacyjne zadurzenie. Miłość, jak twierdziła Cassandra to była do tego nieznajomego. Ale gdyby nie wybrali na bohatera Toma, to nie byłoby tego wzruszajacego spojrzenia na koniec, tego znamiennego napisu, że najstarszej córce dał na imię Jane (imię chyba dość popularne w tamtych czasach :roll: ) i w ogóle nie miałybyście się czego czepiać. A ja właśnie znalazłam w swoim poście z 4 marca takie zdanie:
Tapetki śliczne, aż tęskno mi się zrobiło za tym filmem, który jestem pewna, że mi się spodoba.

No i ładnie. Zawszeć to miło sie nie rozczarować, kiedy wszystko dookoła rozczarowuje ne c'est pas?

asiek - Sob 22 Wrz, 2007 21:06

Mati, uzik wycelowany został w dżentelmenów pokroju Lefroy'a, tj. urokliwych drani. :-P
I melduję, że nic nie wiem o starej kobiecie! :cool:
A może chodzi o Mariję ? :mysle: Niedawno skończyła 93 wiosenki. :mrgreen: :wink:

Edit: ło matko, Marija mnie zabije i to na śmierć...To ja może lepiej .... :grobek:

Matylda - Sob 22 Wrz, 2007 21:06

Pomyliłam kapitana z pułkownikiem :ops1:
W własciwie powinnam dostać dyscyplinarkę na forum

asiek - Sob 22 Wrz, 2007 21:24

Kobietki, a czy wiadomo, ile Jane zarobiła na swych powieściach ? Czy mogłaby się utrzymać z pisania , tak jak sugerowała swojej matce ?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group