Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
Admete - Śro 21 Sty, 2009 14:35
| Cytat: | | Szmeyer zwyczajnie pojechała na kobiecej tęsknocie za idealnym mężczyzną - czułym, opiekuńczym, diabelnie przystojnym, rozumiejącym, kochającym, wiernym jak pies, szarmanckim, który potraktuje kobietę z najwyższym szacunkiem, który będzie ją zdobywał i na dokładkę będzie rozumiał jej nastroje czy problemy. Do tego wiecznie młodym, nieśmiertelnym, tak, by miłość trwała wiecznie i czysto. |
To już widzę powód do odrzucenia tej książki Dla mnie taki romantyzm, to romantyzm landrynkowy. Jak już wiele razy pisałam na Forum przy okazji innych dyskusji - za romantycznego uznam Konrada cierpiącego za ojczyznę, popełniającego błędy, a będę sie cynicznie naigrywać z Gustawa
| Cytat: | | Może właśnie fakt, że ta książka mi się tak podoba jest spowodowany tym, że ja po prostu uwielbiam takie historie. O mężczyznach idealnych. |
Drugi powód - nuda, nuda, nuda Na samą myśl o mężczyznie idealnym dostaję drgawek. Dla mnie ideał to realista twardo stąpający po ziemi. Człowiek rozsądny i traktujący poważnie siebie i innych. Taki człowiek kocha stale i wiernie, ale bez takich romantycznych głupot Poza tym w takim przypadku człowiek musi się odrobinę utożsamić z bohaterką, a ja bym nie była w stanie, bo Bella to takie lelawe* dziewczę...
| Cytat: | | mam identyczną opinię w tej sprawie. Nigdy nie oceniam innych ludzi na bazie tego, co czytają czy oglądają |
Też jestem od tego daleka
*lelawy - rozmemłany, ciapowaty
Recenzja z netu - uprzedzam, że negatywna, więc jeśli ktoś nie chce sobie psuć nastroju, niech nie wchodzi. Niestety bardzo dobrze opisuje również moje uczucia względem tej książki.
http://www.literatura.gil...ierzch/recenzja
A tu dla odmiany recenzja pozytywna To ciekawe jak różnie można odebrac ten sam tekst. Przy okazji wyszło, że jestem mężczyzną
http://bs.tawerna.rpg.pl/...-Meyer-a259.php
Aragonte - Śro 21 Sty, 2009 20:14
Admete, rozbieżność ocen to mnie wcale nie dziwi, zazwyczaj tak jest. A widziałaś recenzje w Merlinie? W większości są pisanie przez zachwyconych czytelników Zmierzchu
I pewnie też jestem mężczyzną
A tak w ogóle to chętnie wykorzystam w tfurczości to określenie, którego użyłaś - mogę?
Lelawy, lelawy... Świetnie brzmi
spin_girl - Pią 23 Sty, 2009 13:09
Właśnie znalazłam na Filmwebie genialny komentarz odnośnie "Zmierzchu". Leci mniej więcej tak: "Trudna miłość? Trudna miłość to jest jak facet jest impotentem"
Admete - Pią 23 Sty, 2009 15:01
| Aragonte napisał/a: |
A tak w ogóle to chętnie wykorzystam w tfurczości to określenie, którego użyłaś - mogę?
Lelawy, lelawy... Świetnie brzmi |
Wykorzystuj To chyba jakieś lokalne słowo. U mnie w domu się go używa.
Anaru - Sob 24 Sty, 2009 00:12
| Admete napisał/a: | | To chyba jakieś lokalne słowo. U mnie w domu się go używa. |
U nas też
Może to tak mniej więcej nasze tereny?
trifle - Pią 30 Sty, 2009 19:57
Dobra, obejrzałam Zmierzch. I w sumie nie wiem. Ma w sobie coś fascynującego, takiego wciągającego. Istotnym elementem był też Edward, który generalnie średnio mi się podoba, tzn jest przystojny, ale w taki dziwaczny sposób. Toż jaką on ma twarz! Przyznam, że wyczekiwałam momentów, kiedy się pojawiał Bella mi się nie podobała. Nie lubię ludzi, którzy wszystko z taką łaską robią, mówią itp
Dlaczego to wszystko było takie... niebieskoszare?
Trochę badziewiaste to było, momentami się kupy nie trzymało, ale oglądało się wcale nie najgorzej. Najgorsze były te momenty fantastyczne - np w lesie, kiedy Edward wziął Bellę na barana i ekhem.. biegli. To wyglądało jakby mu ktoś motorek włączył, jak w kreskówkach
Ponieważ ostatnio robię się mniej wybredna, to mogę nawet powiedzieć, że mi się podobało, ale na książkę to się chyba jednak nie porwę
Agn - Pią 30 Sty, 2009 20:07
Khehehehee... I dziwić się, że się thin Pattinson jako wampir podobał (z wyglądu, z wyglądu). Gdyby Edzio wyglądał tak jak go w książce piszą... *usiłuje sobie tego nie wyobrażać* A tak... Rpattz jest przystojny, ale w nietypowy sposób.
PS Leję z tego od tygodnia!
Twilight High School Musical
Btw świetnie śpiewają.
maniutka - Pią 30 Sty, 2009 20:38
Protestuje
Edward jest cudowny , a patison w filnie ni w ząb nie przypomina mi Edwarda z książki, choć i on jest niczego sibie
I chyba jestem (muszę być) rozemocjonowana nastolatką, której się Zmierzch podobał. Co prawda mnie dobijał w książce, nadmiar kolokwializmów był odstraszający. Nie tego oczekuję od literatury, na jakimkolwiek poziomie. Jednakże tak jak Spin lubię historie o szczęśliwej miłości i, kurcze jak mnie to cieszyło, że wszystko jest takie słodkie. Edward idealny, przeszkody minimalne (było wiadome, że James nie ma szans), koniec szczęśliwy. Cud, miód i orzeszki . Księżyc w nowiu tez mi się podobał, trochę mniej, ale zawsze . Później to zaczynało mieć mniej sensu i było widać, że meyer nie ma pomysłu jak to wszystko pociągnąc. Czwarty tom to dla mnie calkowita paranoja
Co nie zmienia fakto, że lubię Edwarda i Belle. A film i książka to dla mnie dwie różne rzeczy, które mają wspólne wątki, jednak są inne i nie łączą się ze sobą.
Agn - Pią 30 Sty, 2009 20:54
| maniutka napisał/a: | | patison w filnie ni w ząb nie przypomina mi Edwarda z książki, |
Że tak sobie pozwolę - THANK GOD!!!
Mnie do rzygu gwałtownego doprowadzały wszystkie wzmianki o tym, jaki to Edward jest piękny.
Dostałam swój egzemplarz rzeczonej książki i wypisuję na nim różne komentarze odnośnie tego, co się tam czasem pojawia. Miałam nawet ochotę kilka cytatów zarzucić, ale wstrzymam się. Nie chcę nikogo obrazić. Wystarczy mi Forum Literackie Twilight (a.k.a. Loża Szyderców).
PS Maniutko, przez 3 tomy miałam niezły ubaw, przy czwartym zeszłam na zakwik z tego łez padołu. I widzę, że nie tylko ja uważam, że ta część jest do kitu. Nawet ci, którym się Zmierzch podobał. Jak to raźniej człowiekowi w grupie... nawet jeśli jest trupem. Nie przeczę jednak, że te książki podstępnie wciągają. *ofiara*
maniutka - Pią 30 Sty, 2009 21:06
| Agn napisał/a: | | Miałam nawet ochotę kilka cytatów zarzucić, ale wstrzymam się. |
Mogę powiedzieć, że bym sie nie obraziła
I mam pytanie, czy jestem jedną z niewielu osób, które zauważyły od groma i ciut, ciut literowek. Jak raz jeszcze będę czytać to będę zaznaczać. Za pierwszym razem mnie kusiło, ale powstrzymałam się bo to byla książka koleżanki.
Agn - Pią 30 Sty, 2009 21:43
No, tak, ale są osoby, którym się np. te kawałki b. podobają i mogą odczuć osobiście, że się z danych cytatów śmieję.
Maniutkaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Mogę cię zacytować na Loży Szyderców? Proszę! Błagam! Przekupiam! Pół królestwa ci ofiaruję!!!
PS Aczkolwiek to spoiler, oznacz go jakoś, bo np. Spin jest dopiero przy drugim tomie i może nie chciałaby znać zakończenia przedwcześnie...
maniutka - Pią 30 Sty, 2009 21:56
Spoiler zaznaczony.
| Agn napisał/a: | | Mogę cię zacytować na Loży Szyderców? Proszę! Błagam! Przekupiam! Pół królestwa ci ofiaruję!!! |
Będę zaszczycona Tylko, które królestwo masz na myśli
Agn - Pią 30 Sty, 2009 22:20
Sama nie wiem. Carmonia, Genovia...? Wybierz sobie. *frunie cytować na LS*
spin_girl - Sob 31 Sty, 2009 17:50
| Agn napisał/a: | | PS Aczkolwiek to spoiler, oznacz go jakoś, bo np. Spin jest dopiero przy drugim tomie i może nie chciałaby znać zakończenia przedwcześnie... |
Dziękuję za te względy, ale Spin od tygodnia nic innego nie robi tylko ślepnie przy e-bookach czytając kolejne części i w tej chwili jest na ostatnim zakręcie czwartego tomu i w dalszym ciągu mi się podoba, chociaż udało mi się wyczuć ten moment drugiego tomu, przy którym wiele z Was wymiękło. Ja nie wymiękłam głównie dlatego, że obok opisów idealnej miłości uielbiam opisy cierpień miłosnych, bohaterów na krawędzi samobójstwa, bądź też zagrożonym po prostu zgonem z powodu pęknięcia przepełnionego cierpieniem serca Najwyraźniej seria Meyer zaspokaja WSZYSTKIE moje niskie instynkty ( a nie, nie wszystkie- brakuje soczystej sceny sypialnianej, ale to podobno jest seria dla nastolatków. Szkoda.) Macie racje, co do potknięć w fabule, ale nie oczekiwałam od tej książki realizmu. Fabuły jako takiej też chyba nie.
Pattison jest niezły jako Edward, ale nie do końca. Trudno jednak oczekiwać, żeby był idealnym Edwardem- jemu przecież żaden śmiertelnik nie może dorównać
spin_girl - Sob 31 Sty, 2009 17:58
| Agn napisał/a: | PS Leję z tego od tygodnia!
Twilight High School Musical
Btw świetnie śpiewają. |
OMG!!! Genialne!!!
maniutka - Sob 31 Sty, 2009 18:13
Wpojenie to sie zwie. I zastanawiam dlaczego smeyer nie napisała, że Ed wpoił się w Belle? Bo to nie wilkołak? Przecież wszystko pasi, no może poza początkiem ich "znajomości" kiedy to Edward czuł trochę coś innego od miłości, ale gorrrrącym uczuciem to też było
poprawiłam się.
Psieplasiam
trifle - Sob 31 Sty, 2009 18:25
Maniutka, spoilery stosuj!
spin_girl - Sob 31 Sty, 2009 18:28
| maniutka napisał/a: | | Wpojenie to sie zwie |
Wpojenie...ne podoba mi się Coraz bardziej upewniam się, że polskie tłumaczenie jest beznadziejne. Wpojenie, literówki....
Myślę, że uczucie Edwarda i Belli nie jest "wpojeniem", choćby dlatego, że Edward nie zakochał się w Belli od pierwszego wejrzenia. Polecam dostępne w sieci pierwsze 12 rozdziałów książki pt. "Mindight Sun"- to "Zmierzch" pisany z punktu widzenia Edwarda. Można się z niego dowiedzieć, że Edward przez dłuższy czas widział w Belli wyłącznie przekąskę, planował liczne warianty zamordowania jej, potem zainteresował go fakt, że nie może syszeć jej myśli, zaczął myśleć o niej podejrzanie często, a stamtąd już prosta droga do miłości Gdyby to było wpojenie od pierwszej chwili nie istniałoby dla niego nic innego niż dobro i szczęście Belli i wręcz nie byłby w stanie jej skrzywdzić.
maniutka - Sob 31 Sty, 2009 19:21
Ale przed pierwszą lekcją biologii, w stołówce Edward mimowolnie chciał chronic Belle przed podłymi myślami Jess i innych. A to że później chciał ją zabić to tylko dlatego, że tak (dla niego) smakowicie pachniała, co biorąc pod uwagę magiczny świat HP było (jej zapach) oznaką, że ją kocha, choć po ponad 100 latach życia/egzystencji było to trudne dla niego do odczytania, bo nigdy nie kochał kobiety i zareagował zgodnie ze swoim instynktem.
Mam nadzieje że mój wywód zostanie zrozumiany
spin_girl - Sob 31 Sty, 2009 20:15
| maniutka napisał/a: | Ale przed pierwszą lekcją biologii, w stołówce Edward mimowolnie chciał chronic Belle przed podłymi myślami Jess i innych. A to że później chciał ją zabić to tylko dlatego, że tak (dla niego) smakowicie pachniała, co biorąc pod uwagę magiczny świat HP było (jej zapach) oznaką, że ją kocha, choć po ponad 100 latach życia/egzystencji było to trudne dla niego do odczytania, bo nigdy nie kochał kobiety i zareagował zgodnie ze swoim instynktem.
Mam nadzieje że mój wywód zostanie zrozumiany |
Ciekawe obserwacje, ale nie mogę się z mimi zgodzić. Myślę, że Edward instynktownie zareagował na zagubienie i bezbronność Belli. Myślę również, że jako człowiek (bądź wampir ) o dużym poczuciu moralności i sprawiedliwości szybko dostrzegł te cechy u Belli i -poprzez kontrast-wyjątkowo mocno zniesmaczyły go myśli Jess i innych.
Natomiast, co do zapachu Belli- w książkach wielokrotnie wspominane jest, że Bela faktycznie pachniała wyjątkowo- nawet dla innych wampirów. W dodatku zapach krwi działający wyjątkowo na konkretnego wampira nie jest niczym niezwykłym- wspomniana jest np. przygoda Emmeta. Na jego przykładzie widać, że to nie jest jednoznaczne z chęcią lepszego poznania tak pachnącej osoby, a raczej owocuje natychmiastowym jej zabiciem. Volturi mają nawet na to nazwę: krew "śpiewająca" dla danego wampira- i jest to dla nich termin wyłącznie...kulinarny.
Co nie zmienia faktu, że Bella i Edward wydają się być sobie przeznaczeni. Myślę jednak, że jest to inny rodzaj, niż "wpojenie". Przy wpojeniu wilkołak nie ma żadnego wyboru, nie zważa ani na wygląd, ani na chrakter wybranki, po prostu musi podążyć za swoim instynktem. Edward uważnie obserwuje Bellę, poznaje ją, dowiaduje się wielu rzeczy o jej charakterze i to, czego się dowiaduje sprawia, że się w niej zakochuje. Pewne jej cechy przemawiają do niego niejako "instynktownie" inne odkrywa w wyniku świadomej analizy. Bella podoba mu się również fizycznie, zresztą nie tylko jemu, ale i innym mężczyznom w jej otoczeniu. W przypadku Edwarda nie ma akcji typu "ta i koniec!", jesteśmy świadkami procesu- od traktowania jej jako potencjalnego obiadu, przez ciekawość, fascynację aż do rozkwitu wielkiej miłości. Moim zdaniem to duża różnica.
Agn - Sob 31 Sty, 2009 21:01
Tylko że ta przemiana z "głodny jestem" na "koooocham cię, Belcia" jest imho beznadziejnie napisana, w tym rzecz. Szmeyer bała się stworzyć nastroju grozy. To byłaby genialna książka, gdyby Edward stanowił realne zagrożenie dla otoczenia (przepraszam, ale po tylu latach Edziowej wstrzemięźliwości nie bałam się ani trochę, że kogokolwiek zaatakuje), gdyby nie mógł zwalczyć instynktu, gdyby ją ugryzł, posmakował jej krwi nie tylko dlatego, by wysączyć jad (w ogóle kwestia jadu - kwik!!!), ale dlatego, że się na nią rzucił. A tu gadanie i gadanie w koło Macieju. Ble!
A Bella, za którą lata cała szkoła... łącznie z nauczycielem biologii... to było przegięcie. I ewidentne leczenie kompleksów (co zresztą Szmeyer regularnie robi, bo w Intruzie też był taki motyw, ale tam ograniczyła się do dwóch panów). Ciekawe, co zrobi w następnej książce? Tzn. kim będzie główna bohaterka (bo znowu pewnie napisze w pierwszej osobie, jako kobieta) i ilu się w niej będzie kochać facetów. Aczkolwiek... wolę jednak Melanię. Była silna, co stanowiło genialną odmianę od Belli.
spin_girl - Sob 31 Sty, 2009 21:28
| Agn napisał/a: | | Tylko że ta przemiana z "głodny jestem" na "koooocham cię, Belcia" jest imho beznadziejnie napisana, w tym rzecz. Szmeyer bała się stworzyć nastroju grozy |
Wydaje mi się, że raczej nie chciała go stwarzać. To jednak chyba pzede wszystkim love story z lekką domieszką fantastyki. Moim zdaniem pani Meyer snuje sobie fantazje erotyczne z wątkiem supernaturalnym w tle (nie mylić z SPN ). Tak się składa, że jej fantazje działają na wyobraźnię masowej, szczególnie młodej publiczności. Mam wrażenie, że część osób krytykujących tę powieść zapomina, że jest ona przeznaczona dla nastolaktów. Bella zachowuje się jak egzaltowana nastolatka właśnie dlatego, że jest egzaltowaną nastolatką. I jej historię mają czytać inne egzaltowane nastolatki. To tak, jakby zżymać się, że filmy Disneya są naiwne- księżniczki piękne i słodke i do tego śpiewają wraz armią ptaszków i myszek. A przecież myszki mogłyby na przykład zarazić książniczki jakąś egzotyczną chorobą. Albo któraś księżniczka mogłaby nie dać się nabrać wrednej starej jędzy z sadystycznym uśmiechem i obłędem w oku podsuwającej jej podejrzanie wyglądające jabłko, bo to przecież taaaaaaaaakie oczywiste. Sorry za te porównania, ale błagam, dopasujmy wymagania choć trochę do zakładanego poziomu dzieła. Od Dody nigdy nie będę oczekiwać piosenki na poziomie Niemena...
Agn - Sob 31 Sty, 2009 21:42
Wiesz, Spin, tylko mi te nastolatki wrzeszczą, jakie to jest cudowne i że w porównaniu z Meyer Rowling nie umie pisać. Pff, przepraszam bardzo, ale tu się bym kłóciła i to z całą parą.
Do tego dla nastolatków jest sporo książek, które są o wiele lepiej napisane. Nie jestem jakoś zazdrosna o jej sukces, ale zaczynają mnie denerwować piski owych egzaltowanych nastolatek, jak wpadają do księgarni i och jej, tak, jest "Zaćmienie"! Pomijam fakt, że któraś z owych franc ukradła cały komplet Meyer, nawet nie wiemy kiedy, inną przyłapaliśmy na próbie, więc już totalnie jestem wściekła, że fani mają lepkie rączki.
Nie wspominam już o tym, że Meyer się określa jako "jedną z najciekawszych pisarek". Bez komentarza. Ona ma fajne pomysły, ale moje rozczarowanie budzi wykonanie tychże.
Jeszcze kilka filmików.
Twatlight
Wtopa logiczna, którą naciągnęła Meyer, a która kopnęła KwN aż do Włoch - pfff
Bardzo fajny fanowski NM - jako Jake jest tutaj Steven Strait (i nawet widziałam film, z którego go przemontowano, ale muszę przygotować specjalną recenzję). Trzeba znać książkę, rzecz jasna, by coś z tego filmiku pojąć, ale jest fajnie zrobiony, ma niezły klimat. I Dakota Fanning jako Jane (z tego co słyszałam, to chyba już podjęto decyzję, że Dakota ma Jane zagrać). Do tego dobrze dobrana piosenka, chociaż ja nie lubię wokalu pani z Evanescene.
Admete - Sob 31 Sty, 2009 22:03
| Cytat: | | Wiesz, Spin, tylko mi te nastolatki wrzeszczą, jakie to jest cudowne i że w porównaniu z Meyer Rowling nie umie pisać. Pff, przepraszam bardzo, ale tu się bym kłóciła i to z całą parą. |
Popieram Cię Thin - Rowling jest o niebo lepsza pisarką od pani Meyer.
| Cytat: | | Nie wspominam już o tym, że Meyer się określa jako "jedną z najciekawszych pisarek". Bez komentarza. Ona ma fajne pomysły, ale moje rozczarowanie budzi wykonanie tychże. |
Żenada
| Cytat: | | część osób krytykujących tę powieść zapomina, że jest ona przeznaczona dla nastolaktów |
Nawet powieść dla nastolatków powinna być dobrze napisana. Powiedziałabym nawet, że tym bardziej powinna być dobrze napisana. Ja tam lubię poczytać powieści dla dzieci i młodzieży - to część mojego zawodu. Nie znoszę jednak kiepskiej literatury - nie ma znaczenia dla kogo jest przeznaczona.
Gdzie ta Loża Szyderców?
spin_girl - Sob 31 Sty, 2009 22:15
| Agn napisał/a: | | Wiesz, Spin, tylko mi te nastolatki wrzeszczą, jakie to jest cudowne i że w porównaniu z Meyer Rowling nie umie pisać. Pff, przepraszam bardzo, ale tu się bym kłóciła i to z całą parą. |
też bym się kłóciła. HP to klasa sama w sobie.
Świetne te filmiki BTW
|
|
|