Filmy - Powiew Orientu
Trzykrotka - Czw 30 Paź, 2008 19:27
| Calipso napisał/a: |
No i nie mogę doczekać się jutra Nareszcie dostanę w swe łapki dvd i obejrzę(po raz kolejny) Żonę dla zuchwałych |
Mniam, uwielbiam drugą cześć Żony! Choć z pierwszej części też większość uwielbiam
Zrobiłam sobie powtórkę z Kandukondain Kandukondain, tamilskiego filmu inspirowanego Rozważną i Romantyczną. Wydanie gazetowe dało wreszcie okazję do obejrzenia z pełnym zrozumieniem. Kto widział, ten wie – szybkość, z jaką oni mówią wyklucza nadążenie za angielskimi napisami do „tamila”. To było trochę za dużo – szybkość i odmienność kollywood od bollywood,nie mówiąc już o odmienności od realiów kina europejskiego sprawiał, że po pierwszym seansie, dawno temu, miałam mętlik w głowie. Teraz mogłam się naprawdę filmem nacieszyć.
Podobał mi się sposób, w jaki główne austenowskie motywy przeniesiono w świat nie tylko współczesny, ale jeszcze – egzotyczny. Bardzo udatnie przeniesiono. Bo też – na dobrą sprawę – realia nie są bardzo rożne. Współczesna Rozważna i Romantyczna – jak to zrobić w naszym kinie? Owszem - „wyjdę tylko za tego, kogo pokocham” - tak, ale jeśli nie pokocham i nie wyjdę – nie ma rozpaczy. Nie ma już przymusu wychodzenia za mąż. Każda zdrowa i inteligentna kobieta może zapracować na siebie. Jej opinia i status społeczny nie zależą od tego, czy jest panną czy panią. Co innego w Indiach. Samotne kobiety są bezradne, a do tego, ze pracują, czasami nie chcą się przyznawać , jak matka sióstr Sowmii i Meenakshi, Rozważnej i Romantycznej. I życie w Chennay, czy na prowincji Tamilnadu jest tak samo brutalne, jak w edwardiańskiej Anglii. Jeżeli nie załapiesz się na dobrobyt/spadek/męża/dobry interes/protekcję – wypadasz z gry,nie ma cię i – troszcz się sam o siebie, radź sobie, albo wylądujesz na bruku, dosłownie.
Sowmia – Eleanor (Tabu) już dawno powinna wyjść za mąż, ale każdy potencjalny narzeczony ucieka, bo ona podobno „jest pechowa”. Meenakshi (Aishwarya Rai) - jak Marianna – chce wyjść tylko za tego, którego pokocha. Jest młodsza, więc póki co, nie ciąży na niej konieczność dokonania wyboru, kawalerowie z rodzicami przychodzą oglądać Sowmię i to Sowmia podaje im kawę ubrana w najlepsze sari, a potem płacze w kąciku po kolejnej rejteradzie.
Manohar (Ajith) zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia, a ona także mówi „tak”, kiedy pyta ją o decyzję. Tyle, ze on nie szuka żony, a domu na plenery do zdjęć filmowych. Chciałby się z nią ożenić, ale najpierw musi stanąć na własnych nogach, nakręcić pierwszy własny film.
Shrikant jest jeżdżącym mercedesem przedsiębiorcą. Kocha Meenakshi z wzajemnością i bardzo poetycko, ale kiedy jego firma zbankrutuje, tylko bogaty ożenek pomoże mu wyjść ze sprawy z honorem. Dzięki posagowi małżonki odda pieniądze, które ludzie zainwestowali w jego kasę zapomogowo-pożyczkową. Ten Willoughby jest szlachetny. Sprzedaje się, ale pro pulico bono. Toteż Meenakshi, po odchorowaniu jego zdrady oraz skutków wypadku, jakiemu uległa, bez bólu wyznaje miłość ciepłemu, misiowatemu pułkownikowi Bala (Mammootty), weteranowi wojennemu, hodowcy orchidei, wiernemu i opiekuńczemu.
Ja jestem urzeczona tym filmem. Lubię południowe klimaty. Zdjęcia kręcone w plenerze mają w tle nasyconą zieloność, pióropusze palm i pola ryżowe i herbaciane. Kobiety noszą stroje w intensywnych kolorach, nieco inaczej wiążąc sari niż na bollywoodzkiej północy. I mają we włosach girlandy z kwiatów jaśminu. Mężczyźni są wąsaci. I trzeba do nich przywyknąć. Ja przywykłam.
Muzyka – cudo, mistrzowska, komponowana przez samego Rahmana. Pięknie tańcząca Aishwarya. Obsada – ogólnoindyjska. Jest reprezentacja bollywoodzka (Tabu, Aishwarya, Dino Morea w roli podwładnego pułkownika, Pooja Batra jako aktorka Nandini), jest tamilska (większość obsady w tym Ajith – wielka gwiazda tego kina), a pułkownika Balę gra gwiazda kina w języku malayalam: Mammootty.
Trochę zdjęć: siostry
  
Piękna Tabu
  
Miss Aishwarya
  
Filmowy Edward - Manohar
  
Filmowy Willoughby - Shrikant

Manohar i pułkownik Bala

Admete - Czw 30 Paź, 2008 20:37
Trzykrotko ja pokochałam ten film od razu. Za pierwszym podejściem też uciekało mi mnóstwo napisów , ale wzruszyłam się na końcu mocno. Muzyka w tym filmie rzeczywiście urzeka - nie przeszkadzał mi nawet dziwny język. Razem z muzyką jest bardzo melodyjny. Masz rację - opowieśc o Rozważnej i Roamntycznej jest w gruncie rzeczy bardzo wiernia przeniesiona na grunt innej kultury
Calipso - Czw 30 Paź, 2008 21:26
| Trzykrotka napisał/a: | | Mniam, uwielbiam drugą cześć Żony! Choć z pierwszej części też większość uwielbiam |
Powoli,możecie mnie uświadomić ? Myślałam,że Żona... jest filmem jednoczęściowym Powiedzcie mi,co mnie ominęło?
Trzykrotka - Czw 30 Paź, 2008 21:35
| Calipso napisał/a: | Myślałam,że Żona... jest filmem jednoczęściowym Powiedzcie mi,co mnie ominęło? |
Sori, nawyki. Jednoczęściowym, tyle, ze ma w środku Intermission. Raj mówi "Już jadę Simran, już jadę", brzmi muzyka i mamy chwile na siku, herbatę i podzielenie się wrażeniami. A potem wszyscy sa już w Indiach i zaczyna się druga część - to miałam na mysli.
Pierwsza, ta europejska, podoba mi się bardzo, scena "łóżkowa" jest bezcenna, niezwykle motylkowa, kilka innych (jak to "obejrzyj się", czy "nie, Simran, nie przyjadę") też, ale ja uwielbiam drugą część i całe te gorliwe zabiegi Raja o zdobycie serc wszystkich członków rodziny Simran.
Admete, wiesz, ze ja jakoś nie postrzegłam, ze to Rahman skomponował muzyke do Kandukondain? Jest niezwykła, a niektóre teledyski - fantastyczne. Podobał mi się ten "etniczny" kręcony w Egipcie, z Ajithem i piękną Tabu. I Aishwarya tańcząca z maskami słoni. I piosenka, podczas której widzi swojego ukochanego płynącego w deszczu tratwą. Cieszę się, ze ktoś miał do tego prawa i film się ukazał.
Calipso - Czw 30 Paź, 2008 22:44
| Trzykrotka napisał/a: | | Jednoczęściowym, tyle, ze ma w środku Intermission. Raj mówi "Już jadę Simran, już jadę", brzmi muzyka i mamy chwile na siku, herbatę i podzielenie się wrażeniami. A potem wszyscy sa już w Indiach i zaczyna się druga część - to miałam na mysli. |
Ufff,już myślałam,że coś mnie ominęło
Scena 'łóżkowa" była faktycznie świetna jednak przy części indyjskiej śmiałam się jak szalona
| Trzykrotka napisał/a: | | gorliwe zabiegi Raja o zdobycie serc wszystkich członków rodziny Simran. |
Za każdym razem miałam wrażenie,że ojciec Simran strzeli Raja w twarz,za zwracanie się do niego per tata
Trzykrotka - Czw 30 Paź, 2008 22:49
| Calipso napisał/a: |
Za każdym razem miałam wrażenie,że ojciec Simran strzeli Raja w twarz,za zwracanie się do niego per tata |
Prawda! Dopiero gołąbkami go zdobył. A ciotki skrobaniem marchewki i roznoszeniem lassi. Siostrę - poważnym traktowaniem i dzwoneczkiem. A Simran ostatecznie tym, że pościł razem z nią
Raj to mój bohater, wzięłabym go nawet z jego oblanymi egzaminami.
Calipso - Czw 30 Paź, 2008 22:52
| Trzykrotka napisał/a: | | wzięłabym go nawet z jego oblanymi egzaminami. |
Nie dziwię się,do tej pory pamiętam jego wzrok
Madalam - Pią 31 Paź, 2008 01:06
Ja generalnie bardzo lubię DDLJ (czyli "Żonę ..."), ale jednak pierwsza część podoba mi się o wiele bardziej (no, może poza strojami Kajol ), ze sceną "łóżkową" na czele . W drugiej do szału doprowadza mnie Amrish (ogólnie przepadam za jego "wytrzeszczem", ale w "Żonie..." reaguję nań wyjątkowo alergicznie; uważam, że to jego "najwredniejsza" rola), no i "wspaniały" narzeczony Simran. No, ale Raj jest kapitalny, szkoda, że pod koniec trochę "wymięka".
Co do "Kandukondain Kandukondain", wcale się nie spodziewałam, że ten film tak mi się spodoba. Naprawdę udało się twórcom przenieść opowieść z XIX-wiecznej Anglii do XXI-wiecznych Indii, nie tracąc jej ducha.
A do tego przepiękne piosenki (no, ale to Rahman, więc jasne, że musi być dobrze ), zwłaszcza "Santhalu Thendrale" z niesamowitym teledyskiem na pustyni i olśniewającą Tabu (wyglądał jak Malaika w "Dil se"). No i Ajith
Admete - Pią 31 Paź, 2008 05:09
Za pierwszym razem niektóre teledyski w KK wydały mi sie dziwne, ale za drugim uznałam je za świetnie zrobione i interesujące Tabu zjawiskowa!
BeeMeR - Pią 31 Paź, 2008 10:17
DRONA (2008)
A miało być tak pięknie....
 
 
Szkoda tych aktorów na ten film
(Abhi i Kay Kay Menon)
Szkoda taśmy na ten film
Powinni byli więcej zapłacić za scenariusz, a mnie za efekty specjalne
Nawet mi się nie chce pisać o czym to jest (bo i tak nie załapałam )
"Worst script..worst story..worst direction.." i z tym zdaniem (z imdb) się zgadzam
Amen.
Przy tym Duelist jest majstersztykiem fabularnym
Nasze dialogi pól godziny przed końcem:
- co oni będą robić jeszcze pół godziny?
- co to jest Drona?
- to on jest Drona (bez przekonania)
- poleciała bomba na sznurku
- ten worek to ona?
- biegnie do niego Priyanka .... a nie, to koń
(sori, słaba jakość filmu )
- ale o co chodzi???? *pełna dezorientacja*
- aaale głupi ci Rzymianie...
- biegnie... nie wiem co biegnie, ale biegnie...
jesteśmy beznadziejne
Aragonte - Sob 01 Lis, 2008 17:18
BeeMeR, a jaka nalewka towarzyszyła Wam podczas oglądania filmu?
Pochwalę się, że nabyłam wczoraj DVD z Om Shanti Om Wersja dostatecznie wypasiona jak dla mnie (z dodatkami i plakatem), ale nie jakaś deluxe. Wyjątkowo dobrze na mnie podziałał ten film I podobało mi się, że hinduskie gwiazdy umieją z siebie żartować i wydają się dobrze bawić podczas tego teledysku z paradą 31 gwiazd. No i te autoironiczne wstawki, choćby wejście Farah z jej "kłótnią" z Szarukiem na początku, a potem jej zejście w ostatniej piosence, kiedy zwinięto jej przed nosem czerwony dywan i biedna musiała gonić za samochodem
Pomijam już fakt, jakie wrażenie zrobił na mnie Shahrukh w niektórych scenach.
Ajajaj, co za rzeźba!...
Chyba rozejrzę się za muzyką, tzn. uśmiechnę się do kogoś
Admete - Sob 01 Lis, 2008 18:37
Ja czekam na wypłatę i jadę do Empiku. Mam nadzieję, że będzie...Albo poczekam do 7 i kupię razem ze Swades.
Aragonte - Sob 01 Lis, 2008 19:27
Admete, w Saturnie kupiłam to wydanie za 50 zeta, w Empiku na bank jest drożej, więc może o Saturna zahacz? W razie czego ja Ci mogę kupić
A kiedy będzie Swades? To też muszę koniecznie kupić (najwyżej sprezentuję sobie na urodziny ).
Trzykrotka - Sob 01 Lis, 2008 19:35
| Aragonte napisał/a: | No i te autoironiczne wstawki, choćby wejście Farah z jej "kłótnią" z Szarukiem na początku, a potem jej zejście w ostatniej piosence, kiedy zwinięto jej przed nosem czerwony dywan i biedna musiała gonić za samochodem
|
Za rikszą ! W dodatku złotą tylko z jednego boku.
A rozdanie Filmfare'w? Ja sie w Abhishku Bachchanie zakochałam po jego Dhoom5, w którym go nie ma i toż samo w Akshayu Kumarze strzelającym z paska. To sie nazywa autoironia! A Shahrukh, nabijający się ze swojego wizerunku wiecznego Rahula i przedrzeźniający w nominacjach tytuły własnych filmów?
I jeszcze to: Om Kapoor i ja... jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi , powtarzane przez trzy piękne panie i jednego pana, czyli podstawowa kwesta jaką wygłasza każda gwiazda każdej długości i szerokości geograficznej zapytana o najnowszego kochanka.
A jak oni sobie kpią z własnych konwencji! Film, którego bohater jest niemy, głuchy, ślepy, nie ma rąk, ani nóg, ale ma jedną sprawnie działającą część ciała - zbolałe serce . I który manifestuje swoje cierpienie "bolesnym disco", z tekstem w rodzaju "Rzuciła mnie 26 zeszłego miesiąca i cierpię teraz w LA, Nowym Jorku, San Francisco". I manifestuje oczywiście tą nieziemską rzeźbę przy okazji.
Uwielbiam Om Shanti Om.
Aragonte - Sob 01 Lis, 2008 20:39
Trzykrotko, mea culpa, jasne, że za rikszą!
I dokładnie o te sceny mi chodziło, o Dhooma 5 też Już choćby za tę autoironię muszę ich lubić
A walka Szaruka z maskotką tygrysa?
| Trzykrotka napisał/a: | A jak oni sobie kpią z własnych konwencji! Film, którego bohater jest niemy, głuchy, ślepy, nie ma rąk, ani nóg, ale ma jedną sprawnie działającą część ciała - zbolałe serce . I który manifestuje swoje cierpienie "bolesnym disco", z tekstem w rodzaju "Rzuciła mnie 26 zeszłego miesiąca i cierpię teraz w LA, Nowym Jorku, San Francisco". I manifestuje oczywiście tą nieziemską rzeźbę przy okazji. |
Jak się nie ma rąk ani nóg, to warto mieć chociaż rzeźbę godną pokazania
Jest na co popatrzeć, aaaa
Anaru, dzięki
Admete - Nie 02 Lis, 2008 11:51
Saturna u mnie niet. Kupie przez internet - wtedy kosztuje 54 a za przesyłkę sie nie płaci, bo odbiór w Empiku. No własnie - co ze swades? Znalazłam dwie różne daty sprzedaży.
Madalam - Nie 02 Lis, 2008 12:12
Ach, OSO genialnie jest, bez dwóch zdań . Za każdym razem, jak zaczynam oglądać, mam wrażenie, że mogę się nudzić, bo przecież wszystko już znam na wyrywki, a potem nawet nie wiem, jak to się stało, że minęły już 2,5 godziny .W sumie rzadko się trafia film, w którym jest takie stężenie scen, na których można się popłakać ze śmiechu . Chapeux bas, Farah Uribaba!
I łapię się na tym, że wyglądam z niecierpliwością pojawienia się Apsika . W OSO - wym występie specjalnym przeszedł samego siebie (i jak przy tym wyglądał ).
Aragonte - Nie 02 Lis, 2008 20:36
Dalej tkwię w zachwycie nad OSO - obejrzałam całą drugą część, tę współczesną, i już nie leciałam za akcją, tylko cieszyłam się wyłapywaniem smaczków, na przemian chichrałam się i ocierałam oczy
Urzekł mnie ten film, ta mieszanka żartu, zabawy konwencjami, nawiązań do historii indyjskiego kina (no i do europejskiego też, bo Upiór w operze jest zdecydowanie obecny jako tło, choć bez natręctwa), zmieszana z historią wcale nie tak radosną w finale, jak sobie myślę. Tzn., jak sobie czytałam recenzje, to wynikało z nich, że to spotkanie po 30 latach jest takie "kompletne", a Shanti wraca ostatecznie jako duch jedynie, Sandy nie jest jej powtórnym wcieleniem, tylko kimś innym. Ale w sumie to życiowe, cóż...
Piękny film. I żadnych dłużyzn, które czasem występują w filmach bolly nakręconych całkowicie serio.
Brawo, Farah!
Aragonte - Nie 02 Lis, 2008 20:38
| Trzykrotka napisał/a: | A rozdanie Filmfare'w? Ja sie w Abhishku Bachchanie zakochałam po jego Dhoom5, w którym go nie ma i toż samo w Akshayu Kumarze strzelającym z paska. |
Hmmmm, bo ja wiem, czy z paska... No dobra, nic więcej nie napiszę, ale mi się to mocno niecenzuralnie kojarzyło
A co do Swades, to wieści ze strony Merlina są takie, że film będzie dostępny dopiero od 12 stycznia Szkoda, że nie przed świętami.
http://merlin.pl/Moj-kraj...t/2,628564.html
BeeMeR - Nie 02 Lis, 2008 23:58
| Admete napisał/a: | | Saturna u mnie niet. | Ale bywasz w Krakowie
Przy Dronie piłyśmy chyba winko czerwone bądź białe
A OSO też uwielbiam
Aragonte - Pon 03 Lis, 2008 00:05
Żałowałam podczas tego seansu OSO, że nie poszłam na to do kina - no i tego, że niewielkie mam szanse na jakiś wspólny seans.
Muszę się kiedyś do Was do Krakowa wprosić
Przywiozę jakąś flaszkę, żeby nie było
Anaru - Pon 03 Lis, 2008 00:05
| BeeMeR napisał/a: | Przy Dronie piłyśmy chyba winko czerwone bądź białe |
I sok bananowy
| Aragonte napisał/a: | Hmmmm, bo ja wiem, czy z paska... No dobra, nic więcej nie napiszę, ale mi się to mocno niecenzuralnie kojarzyło |
I słusznie
http://pl.youtube.com/watch?v=Tcnt7BL2ecQ
| Aragonte napisał/a: | Muszę się kiedyś do Was do Krakowa wprosić |
A pewnie, jak tylko będzie jakieś wspólne oglądanie to zapraszamy
Aragonte - Pon 03 Lis, 2008 00:08
| Anaru napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | Hmmmm, bo ja wiem, czy z paska... No dobra, nic więcej nie napiszę, ale mi się to mocno niecenzuralnie kojarzyło |
I słusznie
http://pl.youtube.com/watch?v=Tcnt7BL2ecQ
| Aragonte napisał/a: | Muszę się kiedyś do Was do Krakowa wprosić |
A pewnie, jak tylko będzie jakieś wspólne oglądanie to zapraszamy |
Anaru, chcesz mnie zabić?
Pifffo piłam i prawie się udławiłam ze śmiechu przy tej okazji
Dobra, puszczam to jeszcze raz
Aragonte - Pon 03 Lis, 2008 00:10
| Anaru napisał/a: | A pewnie, jak tylko będzie jakieś wspólne oglądanie to zapraszamy |
Będę pamiętać
BeeMeR - Pon 03 Lis, 2008 00:20
| Anaru napisał/a: | A pewnie, jak tylko będzie jakieś wspólne oglądanie to zapraszamy | A jak nie będzie to zapraszam i tak
|
|
|