Powieści Jane Austen - Duma i uprzedzenie
Sofijufka - Pon 06 Paź, 2008 17:40
nic dobrego...
Tamara - Pon 06 Paź, 2008 18:01
To jest pewne
Ulka - Pon 06 Paź, 2008 23:18
| Sofijufka napisał/a: | nie, nie sądzę, żeby chciał ją uwieść i porzucić - po pierwsze, ryzykowałby pojedynek z Darcym, a nie wiem, czy pan W. jest odważny; po drugie - takie zachowanie w stosunku do młodziutkiej panny z towarzystwa sprawiłoby, że byłby skreślony całkowicie i nieodwracalnie.
Chyba by mu tylko ucieczka na kontynent albo do Ameryki została [a za co?].... |
pojedynek przypuszczam zakończony tym razem bezapelacyjnie dla jednego z panów. Bo Darcy by nie odpuścił moim zdaniem
Sylwia - Wto 07 Paź, 2008 02:07
| Tamara napisał/a: | | Jeszcze co do nieszczęsnej sukni Lidii : pytałaś Sylwio w którymś momencie czy JA pisze sobie ot tak aby pisać , gdy nie zgodziłam się z Twoją interpretacją rozdarcia , a później padł argument , że dowodziło to płochości i głupoty Lidii , z czym Ty się nie zgodziłaś. |
Ja się nie nie zgadzam, że Lidia nie była bezmyślna. Oczywiście, że była. Twierdzę tylko, że ten list ma szerszy wymiar niż sama bezmyślność Lidii.
| Tamara napisał/a: | | Georgiana i Wickham spotkali się dopiero w Ramsgate nie w Londynie , i cytuję "wmówiono jej miłość do niego i nakłoniono do zgody na ucieczkę" - w domyśle osobą nakłaniającą była pani Younge . O domu w Londynie Darcy pisze "urządziliśmy" czyli razem z płk.Fitzwilliamem również zatrudnili służbę - nie jest możliwe , żeby obydwaj sobie odpuścili i pozwolili na to obcej świeżo zatrudnionej osobie czyli pani Y. |
W oryginale nic nie wskazuje na to, że Darcy osobiście się zajął detalami urządzania domu dla Georgiany w Londynie. Na pewno zatwierdził koszta i ogólny plan, ale niekoniecznie sam zajął się każdym detalem:
„About a year ago, she was taken from school, and an establishment formed for her in London; and last summer she went with the lady who presided over it, to Ramsgate; and thither also went Mr. Wickham, undoubtedly by design; for there proved to have been a prior acquaintance between him and Mrs. Younge, in whose character we were most unhappily deceived;”
„Około rok temu, [Georgiana] została zabrana ze szkoły, i dom został urządzony dla niej w Londynie; i zeszłego lata pojechała z panią która nim zarządzała do Ramsgate; i tam też udał się pan Wickham, niewątpliwie według planu; bo została udowodniona wcześniejsza znajomość pomiędzy nim a panią Younge, co do charakteru której zostaliśmy nieszczęśliwie zwiedzeni;”
Jeśli Darcy i pułkownik Fitzwilliam mogli się pomylić tak bardzo co do charakteru zarządczyni domu Georgiany, to tym bardziej nie sprawdzili wielu innych szczegółów. Georgiana była pod opieką pani Younge tylko jakieś dwa miesiące zanim wyjechały do Ramsgate. Darcy nawet z nimi tam nie pojechał, tylko męscy służący zostali wysłani jako obstawa, co jest pewnym żartem, kiedy Lady Katarzyna twierdzi, że się tego domagała, bo w tamtych czasach nikt nie wysłałby dziedziczki bez męskiego służącego, ale też świadczy o tym, że Darcy sam jej nie eskortował.
| Tamara napisał/a: | Naprawdę interesujące jest nie to , czy W. skutecznie uwiódł Georgianę przed ucieczką - co jest mocno wątpliwe , ale co by było gdyby ucieczka doszła do skutku |
Gdyby ucieczka doszła do skutku jedną z możliwości byłaby anulacja małżeństwa pod pretekstem uprowadzenia Georgiany, ale to by zrujnowało jej reputację i nie ma pewności, że w ogóle by się udało. Lub też jest wątpliwe, żeby się udało. Anulacje były strasznie rzadkie, a Wickham wziąłby świadków na to, że Georgiana jechała dobrowolnie. Nawet jej samodzielne płacenie za bilet za przejazd byłoby wystarczającym dowodem.
Nie wydaje mi się, że Wickham uciekłby z forsą. Widzimy jak by się zachował po analogicznym przypadku, czyli jego ślubie z Lidią.
Trzymanie Georgiany byłoby znacznie lepszym wyjściem. Prawo angielskie różniło się tu od polskiego, gdzie dziewczyna mogła uciec do tatusia, a tatuś mógł w jej imieniu przeprowadzić sprawę rozwodową lub anulację bez żadnej skazy na jej honorze. W Polsce, choć mąż zarządzał majątkiem żony, kobieta nigdy nie traciła do niego praw, i wierzyciele jej męża nie mogli zająć jej majątku. W Anglii kobieta nie miała żadnych praw i stawała się własnością swojego męża. Żona nie miała prawa opuścić domu bez jego zgody, nawet żeby wyskoczyć do sklepu. Mąż miał prawo bić lub gwałcić nieposłuszną żonę. Żona mogła domagać się rozwodu tylko jeśli mąż sprowadził kochankę do domu i był przy tym wyjątkowo okrutny wobec niej samej (tylko 4 takie sprawy zostały wygrane przez kobietę od zarania dziejów do połowy lat 1850). Jeśli Georgiana pojechałaby do Darcy’ego Wickham miałby prawo zjawić się u niego z policją i zażądać jej zwrotu. Darcy musiałby do końca życia utrzymywać Wickhama, żeby ten nie odbijał sobie na Georgianie. Na intercyzę byłoby już za późno. Z momentem małżeństwa wszystko co należy do Georgiany staje się Wickhama, łącznie z jej ciałem i wolną wolą. Wg angielskiego prawa para małżeńska była jedną osobą – mężem. Żona nie miała prawa występować w sądzie przeciw mężowi, bo nikt nie może występować przeciw sobie samemu. Darcy musiałby wypłacić jej posag, lub przegrałby sprawę w sądzie. Prawdopodobnie Darcy sam urządziłby ich jak najlepiej i w miarę blisko Pemberley, żeby mieć ich pod okiem, jednak Wickham na pewno nie żyłby skromnie, i zrujnowałby Darcy’ego własnymi długami.
Na końcu DiU Wickham dostaje do zrozumienia, że Darcy go nie utrzymuje. Darcy, dzięki swoim koneksjom, pomaga mu w karierze, ale dzięki temu, że to Jane i Lizzy dają Wickhamom pieniądze z własnego kieszonkowego i nigdy nie proszą mężów, Wickham wie, że nie może liczyć na zbyt dużo.
Warto zauważyć, że Lidia jest siostrą Darcy'ego. Stopnie pokrewieństwa w Anglii były traktowane inaczej niż u nas. Facet mógł się ożenić ze swoją kuzynką, czyli po naszemu swoją siostrą cioteczną lub wujeczną, ale nie z siostrą swojej zmarłej żony, ponieważ ta stawała się jego własną siostrą. Skoro para małżeńska stawała się jedną osobą, to wszyscy krewni żony stawali się krewnymi męża jakby byli rodziną od zawsze. Obie Georgiana i Lidia są siostrami Darcy'ego w takim samym stopniu, z tą tylko różnicą, że z jedną z nich Darcy jest związany emocjonalnie. Ale Lizzy jest związana emocjonalnie z Lidią, więc Darcy, kochając Lizzy, nie zostawiłby Lidii na lodzie. Więc Wickham dopina swego, zostając bratem Darcy'ego tak czy inaczej, i zdobywając dzięki temu stałe źródło utrzymania, ale nie ma aż tak silnej karty przetargowej jaką byłaby Georgiana.
nicol81 - Wto 07 Paź, 2008 10:38
| Sylwia napisał/a: | | Darcy musiałby wypłacić jej posag, lub przegrałby sprawę w sądzie. |
Czy Darcy i Fitzwilliam jako opiekunowie Georgiany nie mieli prawa wstrzymać wypłaty posagu do pełnioletności przez ucieczkę?
| Sylwia napisał/a: | | Wickham miał prawo wiedzieć. Zaobserwował spotkanie Darcy'ego z Lizzy. To, że ludzie, którzy Darcy'ego nie znają nie zauważają jego zadurzenia, nie znaczy, że facet, który spędził z nim 20 lat pod jednym dachem i w szkole nie poznałby symptomów. Pułkownik Fitzwilliam zauważa, że Darcy zachowuje się dziwnie, a pewnie nie znał go aż tak dobrze jak Wickham |
Ale czy ta szkoła wspólna to nie wymysł Daviesa? Uczucie do Lizzy było czymś nowym i Wickham nie miałby jak zaobserwować symptomów. Zresztą w tej scenie Darcy był pochłonęty Wickhamem.
| Sylwia napisał/a: | | Oczywiście Georgiana byłaby świetną partią dla Bingley'a, ale to dziwne, żeby dbać o przyjaciela bardziej niż o siostrę. Czy Bingley był inteligentny? Raczej nie był wybrakowany. |
Myślę, że był, choć nie tak jak Darcy. Czemu to dziwne, że dbał o przyjaciela i umocnienie jego pozycji w świecie? O siostrę dbał przez zapewnienie dobrego męża.
| Sylwia napisał/a: | | Nie wiem, czy miłosierdzia da się nauczyć, ale zgadzam się, że pan Bennet zaniedbał swoje córki. |
Myślę, że bardziej doceniana Mary byłaby przyjemniejsza w obejściu.
| Sylwia napisał/a: | | Ale wszyscy pamiętają, że tego akurat w książce nie ma, więc jest to często ignorowane. |
Ja się raczej spotkałam z uznawaniem tego za kwestię kanoniczną, skoro była w dwóch niezależnych ekranizacjach.
| Sylwia napisał/a: | | Ale ja się spotkałam z opiniami, że Lizzy była pazerna, szerzonymi właśnie przez ludzi, którzy książki nie czytali, a widzieli tylko któryś z filmów. |
Myślę, że właśnie przez ten komentarz o uczuciu Darciego wzbudzonych przez majątek Pemberley...
| Sylwia napisał/a: | | Podlizywanie się Lady Katarzynie nie jest warunkiem udanego małżeństwa. |
Dla Collinsa zadowolenie lady Katarzyny było przyczyną zawarcia małżeństwa. Nie zniósłby, gdyby Mary zaczęła przy nie j moralizować A ona marzyła o wspólnych wieczorach nad kazaniami, a nie akompaniowaniu lady Katarzynie do wista.
| Sylwia napisał/a: | | Charlotte latała do Rosings prawie codziennie, i nie wygląda na to, żeby Collins ją do tego zmuszał. |
Nie mówię, że zmuszał, tylko, jak pisałam wyżej, oczekiwał od małżonki zadowalania patronki. Gdyby tego unikała, nie spełniałaby swojej części niepisanej umowy małżeńskiej.
| Sylwia napisał/a: | | Żart i nie żart. Pemberley symbolizuje Darcy'ego. Brak formalności, liberalizm itp. |
To tak- w Pemberley odkrywa nowego Darciego i rodzi się jej podziw, będący fundamentem czegoś więcej- ale samu uczucie datuję później.
| Sylwia napisał/a: | | Jest również kochliwy i bezmyślny. |
Kochliwy tak, ale bezmyślnym bym go nie nazwała. Ma rozum, choć ulega Darciemu, co dla tego ostatniego było raczej zaletą.
| Sylwia napisał/a: | | sam posag Georgiany to 1/3 tego co on ma |
Wystarczająco, by wiedzieć, że nie chodzi mu o pieniądze, co według mnie jest podstawą dla Darciego.
| Sylwia napisał/a: | | poprzez małżeństwo podnosi się rangę własnej rodziny, a nie obniża |
Ale logicznie patrząc, to tylko jedno w parze może podnieść tą rangę. Dlatego ilość małżeństw "w górę" równa się ilości "w dół"- matka i ciotka Darciego też się wżeniły w nieutytułowane rodziny.
| Sylwia napisał/a: | | To wszystko kwestia punktu widzenia. Bingley byłby rewelacyjnym kandydatem dla Jane, pułkownik Fitzwilliam byłby dobrym kandydatem dla Lizzy |
Ale z drugiej strony to nie działa- Jane patrząc "światowo" nie jest dobrą kandydatką dla Bingleya- on mógłby spokojnie oczekiwać kliku-kilkunastu tysięcy posagu i braku wujostwa. Podobnie Fitzwilliam jako syn hrabiego może liczyć na więcej.
| Sylwia napisał/a: | | Ja rozumiem, że np. wszyscy ci lepsi kandydaci okazali się mieć kiepski charakter |
Jeszcze jeden szkopuł- jakby Darcy wydał siostrę za utytułowanego dżentelmena, nie mógł sprawować nad tym związkiem kontroli. Chciał mieć za szwagra kogoś komu ufał.
| Sylwia napisał/a: | | Reakcja Georgiany na wzmiankę o Wickhamie rok później jest pełna wstydu, strachu przed reakcją brata i upokorzenia. Pozostawia ją bez słów. To trochę za dużo jak na zwykłą złą ocenę charakteru byłego narzeczonego. Fanny Price jest bardzo wstydliwa, ale nie ma aż tak silnych reakcji. |
Fanny nie dba o Henriego i wiedziała, co za ziólko. Zgadzam się, że reakcja Georgiany świadczy o nie przepracowaniu tej sytuacji- co więcej, że jakoś interesowała się losem Wickhama, skoro wie o jego pułku. Myślę, że to właśnie powód zabezpieczania przez Darciego jej przyszłości. Zresztą moim zdaniem Darcy nie oczekiwał ślubu wcześniej nioż za rok, dwa, a może i trzy- oboje są młodzi.
Sylwia - Wto 07 Paź, 2008 12:24
| nicol81 napisał/a: | | Czy Darcy i Fitzwilliam jako opiekunowie Georgiany nie mieli prawa wstrzymać wypłaty posagu do pełnioletności przez ucieczkę? |
Niestety, nic by nie mogli, bo z chwilą ślubu przestaliby być jej opiekunami na rzecz Wickhama. Posag Georgiany zapewne nie był nawet zależny od jej ojca, tylko był ustalony jeszcze w intercyzie przedmałżeńskiej jej matki. Skoro matka już nie żyje to cała należna jej część trafia do Georgiany, czyli Wickhama. Oczywiście, gdyby ślub był w Anglii to Darcy i pułkownik mogliby się nie zgodzić na sam ślub, ale jak ślub się już odbył to ich kontrola się kończy. Wickham musiał znać wszystkie szczegóły, bo w końcu jego ojciec był stewardem, czyli prawnikiem zarządzającym majątkiem ojca Darcy'ego.
| nicol81 napisał/a: | | Ale czy ta szkoła wspólna to nie wymysł Daviesa? Uczucie do Lizzy było czymś nowym i Wickham nie miałby jak zaobserwować symptomów. Zresztą w tej scenie Darcy był pochłonęty Wickhamem. |
Wg Darcy'ego jego ojciec opłacił szkołę Wickhama, i też on sam twierdzi, że widział Wickhama w niestrzeżonych momentach, więc raczej spędzili wspólnie cały okres dorastania. Dzieci wychowywało się razem, nie tylko własne, a Darcy i Wickham są rówieśnikami.
W tej scenie Darcy jest najpierw pochłonięty myślą o niegapieniu się na Lizzy, i dopiero jak stara się spojrzeć gdzie indziej zauważa Wickhama. Wickham miał więcej czasu na obserwacje. Zauważył też, że Lizzy zauważyła ich przywitanie z Darcym, więc on też się na nich patrzył, skoro wiedział, że ona widzi. Nikt inny nic nie zauważył.
| nicol81 napisał/a: | | Myślę, że właśnie przez ten komentarz o uczuciu Darciego wzbudzonych przez majątek Pemberley... |
No ale taka interpretacja wynika raczej z niezrozumienia książki niż z samego momentu. I nawet gdyby tego komentarza nie było, to jest raczej jasne, z całego jej zachowania, że to właśnie wtedy Lizzy zaczyna poważnie liczyć na małżeństwo.
| nicol81 napisał/a: | Dla Collinsa zadowolenie lady Katarzyny było przyczyną zawarcia małżeństwa. Nie zniósłby, gdyby Mary zaczęła przy nie j moralizować A ona marzyła o wspólnych wieczorach nad kazaniami, a nie akompaniowaniu lady Katarzynie do wista. |
Ależ Mary uwielbiała akompaniować. Jej próżność była podłechtana jak tylko ktoś poprosił. A na moralizowanie wobec Lady Katarzyny to raczej by się nie zdobyła, bo taka odważna to ona nie była.
| nicol81 napisał/a: | | Nie mówię, że zmuszał, tylko, jak pisałam wyżej, oczekiwał od małżonki zadowalania patronki. Gdyby tego unikała, nie spełniałaby swojej części niepisanej umowy małżeńskiej. |
No ale nic nie wskazuje na to, że Charlotte latała do Lady Katarzyny tylko po to, żeby zadowalać Collinsa.
| nicol81 napisał/a: | | To tak- w Pemberley odkrywa nowego Darciego i rodzi się jej podziw, będący fundamentem czegoś więcej- ale samu uczucie datuję później. |
No tu się możemy spierać w nieskończoność. Ja myślę, że już od potańcówki w Meryton.
| nicol81 napisał/a: | | Kochliwy tak, ale bezmyślnym bym go nie nazwała. Ma rozum, choć ulega Darciemu, co dla tego ostatniego było raczej zaletą. |
Moim zdaniem Bingley jest bezmyślny zarówno w tego powodu, jak traktuje Jane od samego początku, jak i dlatego, że już wcześniej zdarzało mu się wpadać z innymi paniami. Uważam też, że nie traktuje ludzi z należną im uwagą, jak pisanie listów z kleksami i narażanie ich na koszty. To że zostawił zakochaną Jane na lodzie jest tylko wynikiem jego ogólnego podejścia.
| nicol81 napisał/a: | | Wystarczająco, by wiedzieć, że nie chodzi mu o pieniądze, co według mnie jest podstawą dla Darciego. |
A skąd by wiedział? Przecież bogaci też lubią mieć więcej pieniędzy, a Bingley Georgiany nie kochał.
| nicol81 napisał/a: | | Ale logicznie patrząc, to tylko jedno w parze może podnieść tą rangę. Dlatego ilość małżeństw "w górę" równa się ilości "w dół"- matka i ciotka Darciego też się wżeniły w nieutytułowane rodziny. |
Koneksje to więcej niż tytuł. Tytuł można było kupić, a obie rodziny Darcych i de Bourgh były bardzo stare, i to się liczyło najbardziej. Obie siostry Fitzwilliam wyszły za mąż bardzo dobrze. Inaczej ciotka Katarzyna swatałaby Anne z dziedzicem swojego brata, a nie z synem siostry. Anne ze swoim majątkiem musi być jedną z najlepszych partii w kraju.
| nicol81 napisał/a: | | Ale z drugiej strony to nie działa- Jane patrząc "światowo" nie jest dobrą kandydatką dla Bingleya- on mógłby spokojnie oczekiwać kliku-kilkunastu tysięcy posagu i braku wujostwa. Podobnie Fitzwilliam jako syn hrabiego może liczyć na więcej. |
Oczywiście, ale nie aż na taką partię jak Georgiana. Gdyby połączyć koneksje Fitzwilliama z majątkiem Bingleya to wtedy taki facet byłby dobrą partią dla Georgiany.
Moim zdaniem Fitzwilliam albo spróbuje ożenić się z Anne de Bourgh, która została na lodzie w wieku 28 lat, ale za to z ogromnym majątkiem i nie musi już słuchać się mamy, więc jeśli Fitzwilliam ją dobrze podejdzie to może mu się uda, albo z jakąś córką bardzo bogatego handlowca czy bankiera. W końcu on jest bezdomny i z niską pensją. Za 30,000 Georgiany nawet Longbourn by sobie nie kupił. To za mało jak na jego wymagania.
| nicol81 napisał/a: | | Jeszcze jeden szkopuł- jakby Darcy wydał siostrę za utytułowanego dżentelmena, nie mógł sprawować nad tym związkiem kontroli. Chciał mieć za szwagra kogoś komu ufał. |
Ale dlaczego Darcy miałby kontrolować małżeństwo swojej siostry? Teraz jest jej opiekunem, ale ona już niedługo będzie dorosła i będzie robiła co chciała. Jego rola kończy się na zaakceptowaniu odpowiedniego kandydata na męża.
| nicol81 napisał/a: | | Fanny nie dba o Henriego i wiedziała, co za ziólko. Zgadzam się, że reakcja Georgiany świadczy o nie przepracowaniu tej sytuacji- co więcej, że jakoś interesowała się losem Wickhama, skoro wie o jego pułku. Myślę, że to właśnie powód zabezpieczania przez Darciego jej przyszłości. Zresztą moim zdaniem Darcy nie oczekiwał ślubu wcześniej nioż za rok, dwa, a może i trzy- oboje są młodzi. |
Ja akurat nie miałam na myśli konkretnie Henry'ego, tylko całą rodzinę Bertramów z Edmundem włącznie. Tam za wszystkich należałoby się wstydzić, a Fanny na nich zależało, i jako jedyna miała niespaczony osąd moralny. O pułku Wickhama Georgiana mogła wiedzieć od Darcy'ego. Pewnie by jej napisał, że go tam spotkał.
No jakby była decyzja, że mają się pobrać to raczej szybko. W czasach Austen zaręczyny nie trwały dłużej niż trzy miesiące, chyba że z powodu żałoby albo braku pieniędzy. Inaczej ludzie zaczęliby gadać, że coś nie tak. Zresztą z Bingleym zawsze byłoby ryzyko, że się zaraz zakocha w kimś innym.
nicol81 - Wto 07 Paź, 2008 22:23
| Sylwia napisał/a: | | Niestety, nic by nie mogli, bo z chwilą ślubu przestaliby być jej opiekunami na rzecz Wickhama. |
Czyli opiekunowie nie mieli bata na uciekające panienki?
| Sylwia napisał/a: | | raczej spędzili wspólnie cały okres dorastania. |
Ale nie widzieli się przez pięć lat- i WIckham miałby odgadnąć uczucie do LIzzy po spojrzeniu?
| Sylwia napisał/a: | | Ale dlaczego Darcy miałby kontrolować małżeństwo swojej siostry? Teraz jest jej opiekunem, ale ona już niedługo będzie dorosła i będzie robiła co chciała. Jego rola kończy się na zaakceptowaniu odpowiedniego kandydata na męża. |
Myślę, że właśnie Darcy chce się nadal opiekować siostrą- przede wszystkim dlatego, że zawiódł ją z Wickhamem.
| Sylwia napisał/a: | | W czasach Austen zaręczyny nie trwały dłużej niż trzy miesiące |
MIałam na myśłi czas do zaręczyn.
| Sylwia napisał/a: | | I nawet gdyby tego komentarza nie było, to jest raczej jasne, z całego jej zachowania, że to właśnie wtedy Lizzy zaczyna poważnie liczyć na małżeństwo. |
Ale nie ze względu na pazerność.
| Sylwia napisał/a: | | No ale nic nie wskazuje na to, że Charlotte latała do Lady Katarzyny tylko po to, żeby zadowalać Collinsa. |
Ale ja nie twierdzę, że tylko po to- ale robiła to, co oboje zadowalało.
| Sylwia napisał/a: | | Ależ Mary uwielbiała akompaniować. Jej próżność była podłechtana jak tylko ktoś poprosił. |
Na pewno byłaby- do czasu aż lady Katarzyna zaczęłaby wytykac jej błędy. A moralizowałaby, bo to jej cecha podstawowa.
| Sylwia napisał/a: | | To że zostawił zakochaną Jane na lodzie jest tylko wynikiem jego ogólnego podejścia |
Był pewien, ze go nie kocha.
| Sylwia napisał/a: | | Inaczej ciotka Katarzyna swatałaby Anne z dziedzicem swojego brata, a nie z synem siostry. Anne ze swoim majątkiem musi być jedną z najlepszych partii w kraju. |
Ja zawsze widziałam parcie na ten związek jako wyraz głupiego uporu lady Katarzyny- dziedziczek posiadłości było mało.
| Sylwia napisał/a: | | Moim zdaniem Fitzwilliam albo spróbuje ożenić się z Anne de Bourgh, która została na lodzie w wieku 28 lat, ale za to z ogromnym majątkiem i nie musi już słuchać się mamy |
28 lat? I czemu nie musi mamy słuchać? Ale ten związek popieram
| Sylwia napisał/a: | | A skąd by wiedział? |
Znał Bingleya.
Sylwia - Śro 08 Paź, 2008 00:58
| nicol81 napisał/a: | | Czyli opiekunowie nie mieli bata na uciekające panienki? |
Żadnego. Dlatego tak je ubezwłasnowolniono i trzymano pod kluczem, co doprowadziło do Wiktorianizmu, a potem do feminizmu. Nam się upiekło, bo u nas kobiety miały inaczej. U nich to chyba najpierw majorat to spowodował. Wszystko było ustalone jeszcze zanim dzieci przyszły na świat. U nas tatuś lub mamusia mogli powiedzieć, że nie dadzą ani grosza i sprawa była załatwiona.
| nicol81 napisał/a: | | Ale nie widzieli się przez pięć lat- i WIckham miałby odgadnąć uczucie do LIzzy po spojrzeniu? |
No jak ja widzę swoich znajomych z dzieciństwa po pięciu latach to jestem w stanie odgadnąć ich reakcje, zwłaszcza, że mało kogo mamy później okazję poznać aż tak dobrze.
| nicol81 napisał/a: | | Myślę, że właśnie Darcy chce się nadal opiekować siostrą- przede wszystkim dlatego, że zawiódł ją z Wickhamem. |
No wiesz, opiekować się nastolatką to jedno, ale wtrącać się w małżeństwo dorosłej siostry to raczej chore. Mogłabym o to posądzać Lady Katarzynę, ale nie Darcy'ego. To że Lizzy przez jakiś czas uważa go za control freaka to wynik jej uprzedzenia, a nie jego charakter.
| nicol81 napisał/a: | | MIałam na myśłi czas do zaręczyn. |
No ale do zaręczyn dochodziło natychmiast. Jak była propozycja mężczyzny i zgoda kobiety i jej opiekuna to byli zaręczeni. Chociaż oczywiście mogło trochę potrwać zanim Bingley by się zdeklarował, ale wydaje się, że jemu dwa miesiące wystarczają.
| nicol81 napisał/a: | | Ale nie ze względu na pazerność. |
Oczywiście, że nie.
| nicol81 napisał/a: | | Na pewno byłaby- do czasu aż lady Katarzyna zaczęłaby wytykac jej błędy. A moralizowałaby, bo to jej cecha podstawowa. |
Zależy przy kim. Przy tacie czasem nie wiedziała co powiedzieć, z Lady Katarzyną miałaby tak samo. Ona była taka mądra tylko tam gdzie uważała się za lepszą.
| nicol81 napisał/a: | | Był pewien, ze go nie kocha. |
Darcy był pewien że go nie kocha. Bingley miał wcześniej pełno czasu, żeby się dowiedzieć, czy go kocha czy nie. Jakby myślał więcej o niej niż o sobie to by wiedział. Ale mi nie chodzi o to, dlaczego ją zostawił, tylko o to, że ją bezmyślnie w sobie rozkochał, jakby tylko jego przyjemność miała znaczenie. Od pierwszego balu traktuje ją jak wybrankę, choć nawet nie wie jeszcze, czy potraktuje ją poważnie czy nie.
| nicol81 napisał/a: | | Ja zawsze widziałam parcie na ten związek jako wyraz głupiego uporu lady Katarzyny- dziedziczek posiadłości było mało. |
Nie tylko Lady Katarzyny, ale i matki Darcy'ego. To raczej nie głupi upór, bo specjalnie żeniono się w rodzinie, żeby powiększać majątek całej rodziny. Przecież Pemberley tak naprawdę nie jest Darcy'ego, tylko jego rodziny, a on je dostał dożywotnio w opiekę. Jak by zrobili fuzję, to wartość rodzinnego interesu by się podwoiła. W taki sposób rodziny się bogaciły zamiast zostawać taką naszą szlachtą szaraczkową. One widziały to jako swój obowiązek. Małżeństwa z miłości to była nowa moda, która jeszcze do arystokracji nie dotarła. Same panie pewnie dla takiego obowiązku poświęciły swoje życie, i teraz to był obowiązek Darcy'ego, żeby doprowadzić sprawę do końca.
U nas majoratów było tylko kilka, ale zdarzało się prosić papieża o pozwolenie na ślub z kuzynką. A tam wszyscy tak myśleli i tak się żenili.
| nicol81 napisał/a: | 28 lat? I czemu nie musi mamy słuchać? Ale ten związek popieram |
28, bo ich mamy planowały ten ślub jak Darcy i Anne byli w kołyskach, znaczy się w niemowlęctwie, czyli muszą być w zbliżonym wieku. Mamy nie musi się już słuchać, bo dorosłość osiągnęła jak skończyła 21 lat. Być może Fitzwilliam widzi, że Darcy się nie kwapi do wypełniania rodzinnego obowiązku, i jeździ tam z nim co roku, licząc na to, że Darcy się rozmyśli i wtedy on sam wskoczy w to miejsce.
| nicol81 napisał/a: | | Znał Bingleya. |
No znał go, więc wiedział, że może go namówić do rzeczy, na które Bingley wcale nie ma ochoty, ale wiedział też, że nie pilnowany może się rozmyślić, więc trzymał go z dala od Jane.
nicol81 - Śro 08 Paź, 2008 12:36
| Sylwia napisał/a: | | No jak ja widzę swoich znajomych z dzieciństwa po pięciu latach to jestem w stanie odgadnąć ich reakcje, zwłaszcza, że mało kogo mamy później okazję poznać aż tak dobrze. |
Reakcje może- ale uczucie? Taki Wikuś chyba nie był spostrzegawczy.
| Sylwia napisał/a: | | Nie tylko Lady Katarzyny, ale i matki Darcy'ego. To raczej nie głupi upór, bo specjalnie żeniono się w rodzinie, żeby powiększać majątek całej rodziny. Przecież Pemberley tak naprawdę nie jest Darcy'ego, tylko jego rodziny, a on je dostał dożywotnio w opiekę. Jak by zrobili fuzję, to wartość rodzinnego interesu by się podwoiła. |
Lady Annę rozumiem- ale Anna by mogła ze swoim majątkiem zrobić lepszy interes na małżeństwie. Moim zdaniem nawet tytuł zdobyć. A lady Katarzyna zafiksowała się na planach z siostrą.
W sumie dziwne, czemu Darcy olał plany matki. Może Anna była naprawdę chora i to go odstręczało?
| Sylwia napisał/a: | | 28, bo ich mamy planowały ten ślub jak Darcy i Anne byli w kołyskach, znaczy się w niemowlęctwie, czyli muszą być w zbliżonym wieku. |
Ja te kołyski to tak metaforycznie traktowałam...28 lat u kobiety to staropanieństwo, chyba lady Katarzyna by do tego nie dopuściła.
| Sylwia napisał/a: | | Mamy nie musi się już słuchać, bo dorosłość osiągnęła jak skończyła 21 lat. |
Jak mama kasę trzyma
| Sylwia napisał/a: | | Być może Fitzwilliam widzi, że Darcy się nie kwapi do wypełniania rodzinnego obowiązku, i jeździ tam z nim co roku, licząc na to, że Darcy się rozmyśli i wtedy on sam wskoczy w to miejsce. |
Może- ale wtedy to by raczej Anną bardziej się zajmował, a nie po plebaniach latał... Zresztą to by tym bardziej świadczyło, ze Anna jest młodsza.
| Sylwia napisał/a: | | Darcy był pewien że go nie kocha. Bingley miał wcześniej pełno czasu, żeby się dowiedzieć, czy go kocha czy nie. |
Ale Jane nie okazywała uczuć. A Bingley niestety za bardzo ufał osądowi Darciego Darcy był osibnikiem doninującym w tym związku...
Copycat - Śro 08 Paź, 2008 13:46
Przepraszam, że dopiero teraz, ale czytanie i odpowiadanie w tym wątku zajmuje zdecydowanie za dużo czasu..
| trifle napisał/a: | | Copycat napisał/a: | | Skupianie się na tym czy Georgiana spała z Wickhamem mija się z celem i odwraca uwagę. Owszem, takie rzeczy, i gorsze, działy się za czasów Austen i ona musiała sobie zdawać z nich sprawę i przyjąć do świadomości, jednak nie wydaje mi się, żeby przemycanie wątków seksualnych było celem jej pisarstwa ku zabawieniu znudzonych ówczesnych dam. |
Dzięki, Copycat, za powiedzenie tego |
Ależ proszę truflu :]
| nicol81 napisał/a: |
| Copycat napisał/a: | | Zgadzam się z Twoimi zastrzeżeniami, ponadto uważam, że Wickham jest za stary, Jane za brzydka, Lizzy zbyt ładna i, hm, dystyngowana a Darcy zbyt przystojny. Nie uważam jednak, że to są jakieś niewybaczalne przekłamania a jedynie zmiany, które pozwalają współczesnemu widzowi bardziej się wczuć . W końcu to był obraz kręcony dla szerokiej publiczności. |
Z tymi zastrzeżeniami też się zgadzam- ale jednak nie uważam, by Darcy byl zbyt przystojny. Czepiałabym się raczej, że za mało powściągliwy. I mógł być wyższy...
Chyba dla każdego coś innego jest niewybaczalne. Zgadzam się, że Davies ma prawo do swej wizji, problemem jest natomiast to, że szeroka publiczność uznała ją za obowiązującą. |
Wiem, że to kwestia gustu, ale jednak serialowy Darcy wydawał mi się zbyt wystrzałowy w porównaniu z książkowym. Co do wzrostu to dla mnie w sam raz. I tak był chyba najwyższy w serialu.
Jeśli chodzi o Davies'a to nie jest jego winą, że wdarł się na stałe w ludzką wyobraźnię. Nawet on nie mógł przewidzieć takiej histerii. Pretensje, jeśli już, to do mas brytyjskich kobiet, które przyklejają sobie zdjęcia Colina na lodówkach, zamiast analizować książkę
| Sylwia napisał/a: |
| Copycat napisał/a: | | Bodajże Dione o tym pisała niedawno w temacie o ekranizacji z '95. Podobne odczucia mam. |
Przeczytałam ten post Dione, ale zgadzam się z Nicol. DiU w bardzo dużej części nie jest napisana z punktu widzenia Lizzy. Są sceny, w których Lizzy w ogóle nie uczestniczy i nie ma o nich pojęcia. Są też takie, które Austen opisuje od siebie, a nawet takie, w których krytykuje punkt widzenia Lizzy. Austen potrafi zmieniać "głos" w połowie zdania, i jest w tym mistrzynią, a te zmiany są bardzo częste. Ten fragment o planach Darcy'ego bardzo wyraźnie nie jest napisany z punktu widzenia Lizzy, bo ani nie przyjmuje jej punktu widzenia, ani nie mówi o rzeczach, o których Lizzy ma prawo wiedzieć. Przez szereg lat na forach anglojęzycznych nie spotkałam się z taką interpretacją tej części. Jeśli jest to czytane inaczej na polskim to musi to być błąd w polskim tłumaczeniu. |
Ja nawet nie czytałam DiU po polsku, więc nie wiem jakie jest tłumaczenie. To są tylko moje wrażenia, które prawdopodobnie wzięły się stąd, że pierwszy raz słyszymy o planie Darciego z listu Karoliny do Jane. A jako, że Karolina była w stanie dużo powiedzieć, nie zawsze mądrze i zgodnie z prawdą, to nie do końca uwierzyłam w ten plan.
| Copycat napisał/a: | | Dla Wiktorian wszystko było zbyt mało obyczajne. Nie wiem czy to dobry punkt odniesienia. |
| Sylwia napisał/a: | | Oczywiście, ale odnoszę wrażenie, że w tej dyskusji właśnie obyczajowość wiktoriańska jest często przyjmowana. |
Nie no bez przesady. To, że ktoś nie widzi wszędzie seksu nie znaczy, że jest mentalną dziewicą :]
| Copycat napisał/a: | | Ale to też nie znaczy, że w wyciętych fragmentach były jakieś seksualne aluzje. |
| Sylwia napisał/a: | | Nie mówię, że były tam jakieś seksualne aluzje, tylko szersze wytłumaczenie tych wątków, które w tej okrojonej wersji są ledwie napomknięte. |
Ale wtedy nie możnaby było gdybać. Tak przynajmniej jest się nad czym zastanawiać.
| Copycat napisał/a: | | Davies dał nam swoją interpretację i swój punkt widzenia, tak jak Ty to robisz teraz. |
| Sylwia napisał/a: | | No tu muszę bronić swojego honoru. Interpretacja tekstu to coś zupełnie innego niż jego dosłowne zaprzeczenie. |
Też bym nie przesadzała z tymi dosłownymi zaprzeczeniami. To naprawdę nie jest aż takie widoczne dla ogółu widzów. Kto jest "Janeite" ten dotrze do oryginału. Dla mnie to jest to "twórcze barbarzyństwo" o którym mowa w ostatnim Bluszczu a które jest konieczne do zrobienia dobrej adaptacji. Co z tego, że np. wersja z 1980 roku jest bardziej wierna książce, skoro jest przy tym dużo bardziej nudna? Te przeinaczenia zrobione są na tyle "w duchu czasu", że nie rażą a są ciekawą odskocznią od książki.
| Sylwia napisał/a: |
Lizzy zbyt ładna to kwestia gustu. Ona była ładna, tylko nie w klasycznym typie urody. Dystyngowana to była raczej tak jak Ehle to przedstawiła, bo już samo śmianie się czy łażenie po błocie było nie dystyngowane, ale ogólnie maniery Lizzy miała bardzo dobre. Darcy miał być bardzo przystojny, tak jest w tekście. Tylko Wickham miał być od niego ładniejszy, ale nie przystojniejszy. |
Duet Lizzy i Jane wyglądem jest trochę pomieszany. Jane miała być ładniejsza, a jakoś nie bardzo to wyszło.. Poza tym w książce Lizzy była chyba szczuplejsza na twarzy, ogólnie miałam wrażenie, że jest trochę mądrzejsza niż była w książce (pewnie przez kwestie narratora, które wypowiada) i zbyt opanowana (vide spotkanie w Pemberley)
Co do Darciego to już pisałam wyżej. Ja go inaczej odebrałam w książce a trochę inaczej w serialu. W serialu był wystrzałowy, fizyczny i pełen zmysłowości. W książce tego nie czułam.
| Sylwia napisał/a: | | To znowu Davies nabroił wkładając w usta Lizzy słowa, których w książce nie było, a które sugerują, że przystojny wygląd Darcy'ego jest tylko wynikiem jego bogactwa. |
Ale to chyba ironicznie powiedziane było, żeby pokazać jaką Mrs. Bennett jest chorągiewką ( o ile o tym samym momencie mówimy) Chyba nikt z oglądających nie wziął tego na poważnie. Poza tym mało kto to słyszał, więc te słowa nie miały wpływu na odbiór Darciego przez innych.
Tak żeby zakończyć o serialu to uważam, że mimo wad i tak jest idealny (coś jak Darcy)
Tamara - Śro 08 Paź, 2008 16:13
Płk. Fitzwilliam jako młodszy syn na pewno nie zostałby dopuszczony do zaszczytu małżeństwa z córką lady Katarzyny , dziedziczką majątku , to byłoby obniżenie poziomu - ślub z kawalerem bez majątku . A nie widać , żeby miał na to jakąkolwiek ochotę albo żeby lady K. coś takiego planowała . Prędzej Anna zmarłaby w staropanieństwie niż matka pozwoliłaby na ślub poniżej oczekiwań . A sama Anna była tak przez mamuśkę stłamszona , że nie sądzę , żeby miała własne zdanie na jakikolwiek temat
Sylwia - Czw 09 Paź, 2008 01:50
| nicol81 napisał/a: | | Reakcje może- ale uczucie? Taki Wikuś chyba nie był spostrzegawczy. |
Wiemy, że Darcy nigdy wcześniej nie był aż tak zaabsorbowany żadną kobietą, i że ciągle się na Lizzy gapił. To, że inni nic nie dostrzegają, to dlatego że go nie posądzają o zainteresowanie i nie znają go dość dobrze, ale Fitzwilliam i Lady Katarzyna zdają się widzieć różnicę. Ja myślę, że Wickham był bardzo spostrzegawczy. Te parę minut wystarczyło mu na obmyślenie swojej dalszej strategii. Następnego dnia wybiera Lizzy i przystępuje do ataku jak tylko nadarza się okazja i wie dokładnie gdzie uderzyć.
| nicol81 napisał/a: | Lady Annę rozumiem- ale Anna by mogła ze swoim majątkiem zrobić lepszy interes na małżeństwie. Moim zdaniem nawet tytuł zdobyć. A lady Katarzyna zafiksowała się na planach z siostrą.
W sumie dziwne, czemu Darcy olał plany matki. Może Anna była naprawdę chora i to go odstręczało? |
Anna właściwie nie mogła zrobić interesu na małżeństwie, tylko jej małżonek. Kobieta się nie bogaciła tylko oddawała swoją fortunę, więc po co oddawać ją w obce ręce? Darcy jest przeciętnie bogaty jak na bogatego faceta. Tzn. plasowałby się dokładnie w połowie tych 400-stu najbogatszych rodzin. Jego majątek to jakieś 200 tys. Anna ma pewnie drugie tyle. Po ślubie jego majątek wart by był 400 tys., czyli plasowałby go już wśród tych najbogatszych z najbogatszych. Dla jego rodziny to bardzo dobrze, bo faceci byli na czele rodziny, czyli dla Lady Katarzyny też. To dla niej lepiej niż wzbogacić rodzinę jakiegoś obcego earla. Zresztą nie wiemy ile ich własny ojciec i później brat mieli pieniędzy. Fiztwilliamowie mogli być ubożsi od Darcych.
Nie wygląda na to, żeby Darcy olał plany matki. Ma 28 lat, a mężczyźni rzadko żenili się wcześniej. Więc gdyby nie spotkał Lizzy to kto wie? Tak jak Lady Katarzyna to przedstawiła, wygląda na to, że dopiero teraz jej plany miały się ziścić. Jednak myślę, że Darcy żył w wewnętrznym rozdwojeniu. To, co mówi o sobie pod koniec świadczy o tym, że on zawsze wiedział co dobre lub złe, czyli miał wpojone wartości chrześcijańskie, ale przyjął moralność swojej rodziny jako tę, którą miał się kierować. To musiało spowodować pewien dualizm. Obowiązek wobec rodziny przeciw zamysłom bożym. Mężczyzna powinien kochać swoją żonę a nie żenić się dla kasy i rodziny. Myślę, że to powodowałoby, że przed tym ślubem z Anne by się wstrzymywał, bo czułby że to złe, nawet jeśli wiedziałby że tak należy. Przez pierwszy tydzień w Rosings unika Lizzy i spędza cały czas z ciotką i kuzynką, dopiero w niedzielę Wielkanocną decyduje się poślubić Lizzy, nawet jeśli to wbrew rodzinie. Podąża za uczuciem, jednak myśli, że robi źle, stąd te felerne oświadczyny.
| nicol81 napisał/a: | | Ja te kołyski to tak metaforycznie traktowałam...28 lat u kobiety to staropanieństwo, chyba lady Katarzyna by do tego nie dopuściła. |
Te kołyski są metaforą, bo oznaczają niemowlęctwo. 28 lat u dziedziczki to nie staropanieństwo. Anne zawsze znalazłaby męża. Elizabeth Elliot też nie uważa się za starą pannę, a nawet nie ma kasy. W wyższych sferach kobiety nie żeniły się tak wcześnie.
| nicol81 napisał/a: | | Sylwia napisał/a: | | Mamy nie musi się już słuchać, bo dorosłość osiągnęła jak skończyła 21 lat. |
Jak mama kasę trzyma |
Mama kasę trzyma tylko do momentu ślubu. W Kent było inne prawo niż w pozostałej części Anglii. Nie było majoratu i dzieci dziedziczyły po równo. Kobieta pewnie dostałaby kasę później gdyby pozostała panną, np. w wieku 35 lat, ale w przypadku małżeństwa od razu. Lady Katarzyna odziedziczyłaby tylko część i ta część dostałaby się Anne po jej śmierci.
| nicol81 napisał/a: | Może- ale wtedy to by raczej Anną bardziej się zajmował, a nie po plebaniach latał... Zresztą to by tym bardziej świadczyło, ze Anna jest młodsza. |
Fitzwilliam nie może spędzać na plebanii dłużej niż pół godziny dziennie, co pozostawia kilkanaście na zajmowanie się Anne. Zresztą póki Anne jest przeznaczona Darcy'emu Fitzwilliam nie może o nią zabiegać przy jej matce. Później też pewnie musiałby się z Anne dogadać za plecami ciotki. Znamiennym jest natomiast, że później o nim nie słyszymy. Nawet nie ma gratulacji przysłanych Darcy'emu z okazji ślubu. Możliwe, że pozostał z boku dopóki ciotka Darcy'emu nie wybaczyła.
| nicol81 napisał/a: | | Sylwia napisał/a: | | Darcy był pewien że go nie kocha. Bingley miał wcześniej pełno czasu, żeby się dowiedzieć, czy go kocha czy nie. |
Ale Jane nie okazywała uczuć. A Bingley niestety za bardzo ufał osądowi Darciego Darcy był osibnikiem doninującym w tym związku... |
Nie wiemy dokładnie co Jane okazywała, a czego nie. Lizzy uważała, że Jane ukrywała uczucia przed resztą towarzystwa, nie przed Bingleyem, i to było po zaledwie czterech wieczorach spędzonych razem, a Bingley podrywał ją jakieś dwa miesiące. No i Darcy sformułował swoją opinię po jednym wieczorze obserwacji, nawet nie wiedząc o czym Bingley i Jane rozmawiają, i przez większość czasu gapiąc się na Lizzy. Bingley był przekonany, że Jane go kocha, dopóki nie posłuchał Darcy'ego, ale pewnie tak myślał, bez żadnej analizy sytuacji, więc Darcy łatwo wpłynął na jego opinię. Ufanie w osąd przyjaciela bardziej niż swój jest wadą Bingleya a nie Darcy'ego. Nikt mu nie kazał. A już na pewno Darcy nie kazał mu podrywać Jane przez dwa miesiące. Gdyby Bingley zachowywał się bardziej podobnie do Darcy'ego to Jane nie wpadłaby tak łatwo. Przecież wcześniej były inne kobiety, które Bingley zostawił na lodzie tak samo jak Jane. Powinno go to było czegoś nauczyć. Ile razy można popełniać ten sam błąd?
| Copycat napisał/a: | | Przepraszam, że dopiero teraz, ale czytanie i odpowiadanie w tym wątku zajmuje zdecydowanie za dużo czasu.. |
Oj to prawda! I to chyba moja wina.
| Copycat napisał/a: | | Wiem, że to kwestia gustu, ale jednak serialowy Darcy wydawał mi się zbyt wystrzałowy w porównaniu z książkowym. Co do wzrostu to dla mnie w sam raz. I tak był chyba najwyższy w serialu. |
Ja sobie inaczej wyobrażałam Darcy'ego jak czytałam książkę, i szczerze mówiąc to byłam do serialu strasznie uprzedzona, bo bałam się, że wszystko sknocą, ale Darcy był dla mnie OK. Może dlatego, że moim zdaniem Firth wcale nie jest taki przystojny i w pierwszych odcinkach wcale mi się nie podobał. Wzrost ma w sam raz. To raczej Lizzy jest za wysoka.
| Copycat napisał/a: | | Ja nawet nie czytałam DiU po polsku, więc nie wiem jakie jest tłumaczenie. To są tylko moje wrażenia, które prawdopodobnie wzięły się stąd, że pierwszy raz słyszymy o planie Darciego z listu Karoliny do Jane. A jako, że Karolina była w stanie dużo powiedzieć, nie zawsze mądrze i zgodnie z prawdą, to nie do końca uwierzyłam w ten plan. |
Rzeczywiście, to może być dlatego. Jednak wbrew pozorom, pomimo, że się uprzedzamy do poszczególnych bohaterów w książce, oni prawie nigdy nie kłamią. Karo chyba tylko w sprawie listów Jane. Nawet Wickham mówi prawdę, tylko że niepełną. Więc rzeczywiście łatwo nam jest zignorować coś co wpierw pochodzi od Caroline, tak samo jak cieszymy się kiedy Lizzy ucina Caro, kiedy ta mówi jej o Wickhamie. Jednak Caro mówi prawdę.
| Copycat napisał/a: | | Nie no bez przesady. To, że ktoś nie widzi wszędzie seksu nie znaczy, że jest mentalną dziewicą :] |
Nie o to mi chodziło, tylko że skoro jest taki opór do idei seksu Georgiany z narzeczonym, to musi to być traktowane jako pewne tabu, grzech, a w moim przekonaniu takie myślenie jeszcze nie było rozpowszechnione wtedy w Anglii. Dopiero Wiktorianie zmienili sytuację, bo ich opinia o seksualności kobiet i czystości była ich własnym wkładem w historię. Skoro np. zakłada się, że nauczanie chrześcijańskie musiałoby uchronić Georgianę przed spaniem z Wickhamem, to znaczy, że uważa się, że kościół anglikański uznałby to za grzech, a ja niczego takiego w ich ówczesnych doktrynach nie znalazłam. Wręcz przeciwnie, w połowie XVIII w. byłoby to tylko dopełnieniem sakramentu małżeństwa, a potem zmieniło się prawo świeckie, ale nie doktryny religijne. Np. Lidia nie jest grzesznicą, tylko ściąga na siebie cenzurę społeczną. Ta różnica nie zmienia jej położenia, ale jest ulgą dla Lizzy w osądzie moralnym siostry.
| Copycat napisał/a: | | Ale wtedy nie możnaby było gdybać. Tak przynajmniej jest się nad czym zastanawiać. |
Pewnie, nie ma tego złego...
| Copycat napisał/a: | | Co z tego, że np. wersja z 1980 roku jest bardziej wierna książce, skoro jest przy tym dużo bardziej nudna? Te przeinaczenia zrobione są na tyle "w duchu czasu", że nie rażą a są ciekawą odskocznią od książki. |
Wcale nie uważam adaptacji z 1980 roku za wierniejszą. Wręcz przeciwnie, uważam, że ta z 1995 jest wierniejsza, bo mniej dodaje od siebie. Ta z 1980 to jak słuchanie opinii niezbyt mądrej pani od polskiego o tym co autor miał na myśli.
| Copycat napisał/a: | Duet Lizzy i Jane wyglądem jest trochę pomieszany. Jane miała być ładniejsza, a jakoś nie bardzo to wyszło.. Poza tym w książce Lizzy była chyba szczuplejsza na twarzy, ogólnie miałam wrażenie, że jest trochę mądrzejsza niż była w książce (pewnie przez kwestie narratora, które wypowiada) i zbyt opanowana (vide spotkanie w Pemberley)
Co do Darciego to już pisałam wyżej. Ja go inaczej odebrałam w książce a trochę inaczej w serialu. W serialu był wystrzałowy, fizyczny i pełen zmysłowości. W książce tego nie czułam. |
Co do duetu Jane i Lizzy to się zgadzam, chociaż podobno oni wybrali Jane jako bardziej klasyczną. Co do Lizzy, to czytając książkę wyobrażałam ją sobie jako ciemną blondynkę, a nie brunetkę, i to że zrobili z Ehle, która jest naturalną blondynką, brunetkę akurat dużo psuje, bo strasznie ją postarza. Nie wiem, czy pamiętacie Sissi z Romi Schneider, ale ona jest najbliższa mojemu wyobrażeniu o Lizzy. Zarówno zmysłowa jak i dziewczęca, z kobiecymi kształtami, ale też lekką figurą. Wciąż jednak wolę Ehle od innych aktorek, które grały Lizzy, i myślę, że Ehle bez peruki byłaby bardzo dobra.
Darcy moim zdaniem jest bardzo fizyczny w książce, bo jego osoba jest w pewnym sensie wszechobecna. Nawet kiedy go nie ma, to jest. Tylko w paru rozdziałach nie jest wspomniany, a w pozostałych zawsze jest obecny, choć nie jest częścią akcji. Jego fizyczność jest też zaakcentowana poprzez spojrzenie Lizzy, bo ona ciągle go zauważa, więc on wypełnia przestrzeń bardziej niż inni, nawet jeśli nie ma z nim dialogu. Do tego Darcy robi dużo aluzji do fizyczności Lizzy. Jej oczy, figura, uroda, wzrost, sposób w jaki się porusza, i jego pociąg seksualny do niej. On rzadko kiedy się wypowiada nie podkreślając jej walorów fizycznych. No i jest też sposób w jaki rozmawia, pełen "wit", czyli dowcipu połączonego z inteligencją. To bardzo sexy. I jeszcze te ich rozmowy, osobiste, balansujące pomiędzy zagrożeniem a bezpieczeństwem, sugerują zmysłowość. Austen mówi nam w Opactwie, że "teasing", czyli wzajemne drażnienie się, jest najlepszą drogą do intymności. Lizzy też do tego nawiązuje, i natychmiast zaczyna się z nim drażnić, w odpowiedzi na to jak on drażnił się z nią chwilę wcześniej. W Netherfield oni zaczynają się całkiem otwarcie podrywać, i on się zarówno na to godzi jak i sam ją prowokuje. To jest facet z krwi i kości, którego nigdy wcześniej tak nie wzięło. Czytałam, że w serialu Darcy pojawia się tylko w 12% scen. Jeśli tak, to Daviesowi udało się stworzyć to co jest w książce. Ukazać właśnie tę wszechobecność postaci Darcy'ego, pomimo że tak często nie ma go w akcji.
| Copycat napisał/a: | | Ale to chyba ironicznie powiedziane było, żeby pokazać jaką Mrs. Bennett jest chorągiewką ( o ile o tym samym momencie mówimy) Chyba nikt z oglądających nie wziął tego na poważnie. Poza tym mało kto to słyszał, więc te słowa nie miały wpływu na odbiór Darciego przez innych. |
To było powiedziane ironicznie, i jako takie wcale mi nie przeszkadzało, ale okazuje się, że wiele osób przyjęło to dosłownie.
| Copycat napisał/a: | Tak żeby zakończyć o serialu to uważam, że mimo wad i tak jest idealny (coś jak Darcy) |
To prawda. To nawet dziwne, że jest aż tak dobry.
| Tamara napisał/a: | Płk. Fitzwilliam jako młodszy syn na pewno nie zostałby dopuszczony do zaszczytu małżeństwa z córką lady Katarzyny , dziedziczką majątku , to byłoby obniżenie poziomu - ślub z kawalerem bez majątku . A nie widać , żeby miał na to jakąkolwiek ochotę albo żeby lady K. coś takiego planowała . Prędzej Anna zmarłaby w staropanieństwie niż matka pozwoliłaby na ślub poniżej oczekiwań . A sama Anna była tak przez mamuśkę stłamszona , że nie sądzę , żeby miała własne zdanie na jakikolwiek temat |
Co do motywów Lady Katarzyny to się zgadzam. Co do zainteresowania Fitzwilliama, to on był zainteresowany ślubem z bogatą panną, a nie z taką, która by mu się podobała. Co do Anne, to owszem, była stłamszona, ale właśnie dlatego mogłaby wywinąć mamie numer.
Alicja - Czw 09 Paź, 2008 08:13
| Sylwia napisał/a: | | Oj to prawda! I to chyba moja wina |
nie bierze tego do siebie, w tym wątku jest naprawdę ciekawie
| Sylwia napisał/a: | | Nie o to mi chodziło, tylko że skoro jest taki opór do idei seksu Georgiany z narzeczonym, to musi to być traktowane jako pewne tabu, grzech, a w moim przekonaniu takie myślenie jeszcze nie było rozpowszechnione wtedy w Anglii |
nie wiem jak inni, ale ja protestowałam przeciwko uwiedzeniu cielesnemu Georgiany przez Wickhama tylko dlatego, że nie wierzę w to i argumenty do mnie nie przemawiają.
nicol81 - Czw 09 Paź, 2008 11:59
| Sylwia napisał/a: | | To, że inni nic nie dostrzegają, to dlatego że go nie posądzają o zainteresowanie i nie znają go dość dobrze, ale Fitzwilliam i Lady Katarzyna zdają się widzieć różnicę. Ja myślę, że Wickham był bardzo spostrzegawczy. |
O ile pamiętam, to Charlotta specjalnie szukała u niego oznak zainteresowania i nie doszukała się. Fitzwilliam i Lady Katarzyna nie domyślili się przyczyny róznicy, a to najbliższa rodzina.
Moim zdaniem Wickham wybrał Lizzy, bo widział, ze widziała jego szok na widok Darciego.
| Sylwia napisał/a: | | To dla niej lepiej niż wzbogacić rodzinę jakiegoś obcego earla. |
Ale jak Anna i tak nie zyskiwała majątku, to małżeństwo z arystokratą mogło jej przynieść tytuł, tiarę i wyższą kolejność przechodzenia przez drzwi. Co miałaby jako żona Darciego?
| Sylwia napisał/a: | | Fiztwilliamowie mogli być ubożsi od Darcych. |
Zwłąszcza, że obie córki wyszły za nieutytułowanych.
| Sylwia napisał/a: | | Ma 28 lat, a mężczyźni rzadko żenili się wcześniej. |
U Austen większość wcześniej- z DiU Collins i Bingley, z RiR Edward, John Dashwood, Willoughby i Robert Ferras, z "Emmy" Frank, Elton, Robert Martin i John Knightley, z "Opactwa" Tilney. Wyjątkami są: pan Knightley, pułkownik Brandon (który miał problemy finansowe i był wierny pierwszej miłości), sir John Middleton, kapitan Wenworth, (ale on był gotowy się żenić, tylko Anna zerwała zaręczyny) Wickham i pułkownik Fizwilliam, gdzie względy finansowe. Edmund i James Morland też chcieli wcześniej, tylko panny ich zawiodły.
U Darsika nie ma względów finansowych, więc to mnie przekonywało, że to panna jest za młoda a kołyski były metaforyczne.
| Sylwia napisał/a: | | Elizabeth Elliot też nie uważa się za starą pannę, a nawet nie ma kasy. |
Ja to zawsze traktowałam jako przejaw jej zarozumialstwa i braku realizmu. ALe to dziwne, że taka piękność, córka baroneta, nie miała propozycji, jak była młoda i jeszcze posażna
| Sylwia napisał/a: | | Kobieta pewnie dostałaby kasę później gdyby pozostała panną, np. w wieku 35 lat, ale w przypadku małżeństwa od razu. |
Czyli po ślubie z Darcym Anna dostałby zaraz Rosings? To chyba kumam...
| Sylwia napisał/a: | | Zresztą póki Anne jest przeznaczona Darcy'emu Fitzwilliam nie może o nią zabiegać przy jej matce. |
Nie chodziło mi o zaloty- tylko o czysto kuzynowską przyjaźń, która w wypadku dezercji Darciego mogłaby być fundamentem rozwoju dalszych możliwości.
JoannaS - Pią 10 Paź, 2008 09:13
| nicol81 napisał/a: |
| Sylwia napisał/a: | | Elizabeth Elliot też nie uważa się za starą pannę, a nawet nie ma kasy. |
Ja to zawsze traktowałam jako przejaw jej zarozumialstwa i braku realizmu. ALe to dziwne, że taka piękność, córka baroneta, nie miała propozycji, jak była młoda i jeszcze posażna . |
Widocznie Elżbieta miała tak paskudny charakter, że nawet pieniądze nie mogły pomóc.
Pan Elliot nawet na nią nie spojrzał, a Anną był poważnie zainteresowany.
Tamara - Pią 10 Paź, 2008 18:31
| nicol81 napisał/a: |
| Sylwia napisał/a: | | Elizabeth Elliot też nie uważa się za starą pannę, a nawet nie ma kasy. |
Ja to zawsze traktowałam jako przejaw jej zarozumialstwa i braku realizmu. ALe to dziwne, że taka piękność, córka baroneta, nie miała propozycji, jak była młoda i jeszcze posażna
|
Nikt nie ośmielił się startować do panny , która zapewne uważała , że nikt z okolicy nie jest dla niej wystarczająco dobry , tak wysokie o sobie miała mniemanie . I charakter tatusia też pewnie nie przyciągał . Majątek był , owszem , ale nie taki znowu kolosalny , żeby osłodzić cierpkość charakteru ewentualnej zony i teścia
nicol81 - Pią 10 Paź, 2008 20:24
Ale jakoś nigdzie u Austen osoby o wrednym charakterze nie były omijane przez kawalerów- pani Norris, pani Elton, Fanny Dashwood- dwie ostatnie miały taki sam posag, a pani Norris nawet mniejszy. No i nie zapominajmy o Mary Elliot. Czemu Karol nie oświadczył się Elżbiecie?
Dla mnie w Perzwazjach jest naciągane jak mamy uważać Annę za "underdoga", a jednocześnie wyraźnie jest stawiana na piedestale.
Tamara - Pią 10 Paź, 2008 21:55
Myslę , że tu nie szło o charakter wyłącznie , a o pozycje - ten almanach baronetów czy jak to się zwało . O ile panna Mary Elliot od biedy mogla wyjść za Musgrove'a , to PANNA Elliot - nigdy w życiu . Wszyscy widzieli , że dziewczę się dmie , a kto chciałby mieć żonę , na każdym kroku dającą do zrozumienia , że jest lepsza ? Nikogo odpowiedniego po prostu nie było , kto zaspokoiłby ambicje ojca i córki
Ulka - Sob 11 Paź, 2008 00:01
| nicol81 napisał/a: | | Ale jakoś nigdzie u Austen osoby o wrednym charakterze nie były omijane przez kawalerów- pani Norris, pani Elton, Fanny Dashwood- dwie ostatnie miały taki sam posag, a pani Norris nawet mniejszy. No i nie zapominajmy o Mary Elliot. Czemu Karol nie oświadczył się Elżbiecie? |
Ja myślę, ze pani Norris, panie Elton, Fanny - jako panny umiały świetnie się przymilić, być miłymi i ładnymi pannami - by wyjść za mąż. Nawet jako mężatki przypuszczam nie dla wszystkich były okropne:) MY wiemy po prostu o nich więcej. Pani Elton była uwielbiana przez panie Bates i nie tylko. Fanny D. była damą. Pani Norri była użyteczna i troskliwa. Elzbieta Elliot była pyszna i wyniosła. Zobacz, że Karolina Bingley też nie ma absztyfikantów... Charakterek robi swoje wraz z dumą i wyniosłym obejściem.
JoannaS - Sob 11 Paź, 2008 09:00
| Tamara napisał/a: | Myslę , że tu nie szło o charakter wyłącznie , a o pozycje - ten almanach baronetów czy jak to się zwało . O ile panna Mary Elliot od biedy mogla wyjść za Musgrove'a , to PANNA Elliot - nigdy w życiu . Wszyscy widzieli , że dziewczę się dmie , a kto chciałby mieć żonę , na każdym kroku dającą do zrozumienia , że jest lepsza ? Nikogo odpowiedniego po prostu nie było , kto zaspokoiłby ambicje ojca i córki |
Chyba właśnie o to chodziło. Elżbieta wyjątkowo antypatyczna ( i w dodatku starsza), Anna była rozsądna i miła, Mary może niezbyt rozsądna, ale też nie tak paskudna jak Elżbieta. Posag panny miały zapewniony - wybór był raczej prosty.
nicol81 - Sob 11 Paź, 2008 18:46
| Ulka napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Ale jakoś nigdzie u Austen osoby o wrednym charakterze nie były omijane przez kawalerów- pani Norris, pani Elton, Fanny Dashwood- dwie ostatnie miały taki sam posag, a pani Norris nawet mniejszy. No i nie zapominajmy o Mary Elliot. Czemu Karol nie oświadczył się Elżbiecie? |
Ja myślę, ze pani Norris, panie Elton, Fanny - jako panny umiały świetnie się przymilić, być miłymi i ładnymi pannami - by wyjść za mąż. Nawet jako mężatki przypuszczam nie dla wszystkich były okropne:) MY wiemy po prostu o nich więcej. Pani Elton była uwielbiana przez panie Bates i nie tylko. Fanny D. była damą. Pani Norri była użyteczna i troskliwa. Elzbieta Elliot była pyszna i wyniosła. Zobacz, że Karolina Bingley też nie ma absztyfikantów... Charakterek robi swoje wraz z dumą i wyniosłym obejściem. |
Karolina jest młodsza- nie jest określana jako stara panna i nie mówi się o niej jak o piękności. Ponadto przebywa w zamkniętych kółku swojej rodziny i Darcych. ELżbieta natomiast uczestniczy w miejscowym życiu towarzyskim i w Londynie. Dziwi mnie że żaden odważny się nie znalazł przez 13 lat
Sofijufka - Sob 11 Paź, 2008 19:06
może się znalazł, ale nie był WYSTARCZAJACO odpowiedni dla Elki...
nicol81 - Sob 11 Paź, 2008 19:40
Ale nic się o tym nie wspomina- tylko Ela nie może patrzeć na małżeństwo siostry w ALmanachu.
| Cytat: | | Jeśli chodzi o Davies'a to nie jest jego winą, że wdarł się na stałe w ludzką wyobraźnię. |
Może nie jego wina, ale jednak to przykre... Dlatego ogólnie cieszę się z nowej wersji, choć mam do niej trochę uwag.
| Cytat: | | Nie o to mi chodziło, tylko że skoro jest taki opór do idei seksu Georgiany z narzeczonym, to musi to być traktowane jako pewne tabu, grzech, a w moim przekonaniu takie myślenie jeszcze nie było rozpowszechnione wtedy w Anglii. Dopiero Wiktorianie zmienili sytuację, bo ich opinia o seksualności kobiet i czystości była ich własnym wkładem w historię. Skoro np. zakłada się, że nauczanie chrześcijańskie musiałoby uchronić Georgianę przed spaniem z Wickhamem, to znaczy, że uważa się, że kościół anglikański uznałby to za grzech, a ja niczego takiego w ich ówczesnych doktrynach nie znalazłam. Wręcz przeciwnie, w połowie XVIII w. byłoby to tylko dopełnieniem sakramentu małżeństwa, a potem zmieniło się prawo świeckie, ale nie doktryny religijne. Np. Lidia nie jest grzesznicą, tylko ściąga na siebie cenzurę społeczną. Ta różnica nie zmienia jej położenia, ale jest ulgą dla Lizzy w osądzie moralnym siostry. |
Ja myśle, że jednak u Austen jest już widoczny negatywny stosunek do seksu pozmałżeńskiego i rozróżnianie między potępieniem grzechu i społeczeństwa. Pani Bennet jest przedstawicielką starej moralności, dlatego jak dowiaduje się, że będzie ślub, natychmiast zdrowieje i promienieje szczęściem. Natomiast Jane i Lizzy są zawstydzone i zbulwersowane zachowaniem siostry mimo odzyskanej reputacji. Podobna sytuacja w MP- Edmundowi i Sir Thomasowi chodzi o grzech uczynku Marii, nie o reputację. Edmund się rozczarowuje do Mary, która uważa, że byłoby w porządku, gdyby ich nie złapano.
nicol81 - Pon 13 Paź, 2008 15:08
| Cytat: | | Dla mnie to jest to "twórcze barbarzyństwo" o którym mowa w ostatnim Bluszczu a które jest konieczne do zrobienia dobrej adaptacji. Co z tego, że np. wersja z 1980 roku jest bardziej wierna książce, skoro jest przy tym dużo bardziej nudna? Te przeinaczenia zrobione są na tyle "w duchu czasu", że nie rażą a są ciekawą odskocznią od książki. |
Nie czytałam ostatniego Bluszczu, ale ja jestem przeciwko "twórczemu barbarzyństwu". Oczywiście, zmiany w przenoszeniu książki na ekran są konieczne- wycięcie wątków i postaci, wykorzystanie obrazu, ujęcie myśli bohaterów i opisów narratora, wyjaśnienia historyczne itp. Ale np. zamiana reakcji Jane i Lizzy na ucieczkę Lidii z Wickhamem nic nie daje, a jedynie niszczy istniejące postacie
Gosia - Pon 13 Paź, 2008 16:57
A wiesz, ze ja nawet tego nie zauwazylam? Mozesz powiedziec o co chodzi?
|
|
|