Literatura - Proza i poezja - Bluszcz
Tamara - Czw 26 Lut, 2009 17:55
Zależy , który fragment zamieszczą
Gosia - Czw 26 Lut, 2009 18:51
Mam nadzieję, że nie, bo to byłby mega spoiler...
Alicja - Pią 27 Lut, 2009 16:27
właściwie mogliby od początku zacząć
Tamara - Pią 27 Lut, 2009 17:07
Może dadzą yyy no nie wiem pewnie kolejną składankę .
Gosia - Nie 01 Mar, 2009 21:25
Już jutro będzie można kupić marcowy numer "Bluszcza" lub "Bluszczu" (jak chce, zgodnie z dawną tradycją, określać czasopismo Mag13 )
Nie wiem, czy zauważyłyście, ale na stronie czasopisma (w ten sposób uniknę tego nieszczęsnego wyboru formy ) jest założone forum czytelniczek, dostępne po zalogowaniu. Ciekawe, czy i jak się rozwinie.
http://www.bluszcz.com.pl/Forum.aspx
Na stronie jest też reklama książki "Arsene Lupin", która ma się ukazać pod koniec marca, z "Bluszczem" (ufff! narzędnik )
Gosia - Pon 02 Mar, 2009 08:16
W "Bluszczu" jest następny fragment "North and South", ciąg dalszy sceny oświadczyn - myśli Margaret i Thorntona oraz jego rozmowa z matką.
Całość zatytułowano: "Po burzy". To też, tak jak poprzednio, jest składanka.
Towarzyszy temu kolejny zniechęcający rysunek tego samego włoskiego autora. Thornton to zażywny pan w okularach (przyjaciel Rzeckiego )
Tym razem tekst tłumaczyła Magdalena Moltzan-Małkowska.
Dziwi mnie trochę odmiana nazwiska Lennox jako Lenoksa czy Fairfax jako Fairfaksa.
Z tego co wiem -x może się zmieniać na -ks- jedynie w miejscowniku, a nie w dopełniaczu czy bierniku! (jeśli wymowa jest zgodna z pisownią pozostawia się oryginalną formę - a więc: Lennoxa)
Imię córki Higginsa to Bessy, a nie Betsy!
Oczywiście tłumaczenie przeanalizuję dokładnie w domu, choć kilka sformułowań niezbyt mi się podoba.
Aha, i tym razem jest zamieszczona krótka notka o samej Gaskell.
Przy okazji odkryłam, że Magdalena Moltzan-Małkowska tłumaczyła książki Sarah Waters (obie czytałam), a także "Lady Susan. Watsonowie. Sanditon" w wydaniu Prószyńskiego.
Edit:
Wracając do Tasso. Jest niejasne sformułowanie: "Tasso Fairfaxa", tak jest u Gaskell, jak pamiętam, ale dla nas to niezbyt czytelne. Edward Fairfax tłumaczył na język angielski dzieło Tassa "Jerozolima wyzwolona" i ja w tym miejscu bym napisała coś takiego: "Parodiując fragment z dzieła Tassa w tłumaczeniu Fairfaxa..."
spin_girl - Pon 02 Mar, 2009 10:34
Dorwałam się do "Bluszzca".
Najpierw ucieszyłam się, że przetłumaczono jedne z koich najukochańszych fragmentów. Potem ucieszyłam się, że przetłumaczyła je kobieta- to sie jednak czuje. Następnie ucieszyłam się z notki biograficznej Gaskell i myślników przy dialogach.
Nie ucieszyłam się za to wcale z kolejnej, beznadziejnej ilustracji, prezentującej kobietę w suknii z niewłaściwej epoki oraz starego, grubego faceta, najwyraźniej reprezentującego Thorntona. Uważam, że te ilustracje bardzo mocno działają na szkodę tekstu. Kiedy wyobraziłam sobie oszołomionego bólem i rozpaczą Thorntona, jadącego bez celu i sensu omnibusem i wygladającego przy tym jak ten podstarzały grubasek z ilustracji zachciało mi się śmiać. Wiem, że nie powinno się oceniać ludzi po wyglądzie, ale taki właśnie podstarzały grubasek, uderzający do młodej, pieknej dziewczyny i zdruzgotany jej odmową jest dla mnie śmieszny. I żałosny. W przeciwieństwie do pięknego Thorntona w wersji RA.
Ogólnie tłumaczenie, moim zdaniem, bardzo dobre, oprócz błędów dostrzeżonych przez Gosię znalazłam jeszcze trzy inne:
1. żywotne usposobienie (zdecydowanie głosowałabym za żywym)
2. sięgnąć po Henry'ego "Komentarze do Biblii" (po polsku kolejność powinna być odwrotna- najpierw tytuł, potem nazwisko autora)
3. aby liczył się ze zdaniem jej, suwerennej jednostki (niezgrabnie! zamiast przecinka mogłoby być "jako", albo w ogóle zmienić zdanie)
Na razie przeczytałam tekst tylko raz, w dodatku w pracy. Jeśli dojrzę coś więcej nie omieszkam napisać.
Gosia - Pon 02 Mar, 2009 12:28
Mam przerwę śniadaniową i zasiadłam znowu nad Bluszczem.
Fragment jest kompilacją dwóch rozdziałów:
XXV FREDERICK (początek tego rozdziału czyli myśli Margaret)
XXVI MOTHER AND SON (wędrówka Thorntona i rozmowa Johna z matką)
Cały czas jak widzę rysunek z tym Bluszczowym Thorntonem to aż mnie odrzuca
He could remember all about it now; the pitiful figure he must have cut;
Nie wiem czy użyłabym takiego sformułowania: Zobaczył wszystko jak na dłoni: siebie, żałosnego błazna ...
Chyba ten błazen jest za mocny, chyba wolałabym żałosnego głupca.
Nie pamiętam, jak to zostało przełożone u nas...
No i warehouse - w przypadku przędzalni Thorntona użyłabym innego słowa niż zakład.
No i tu:
he had to secure them from all chance of communication with the discontented work-people of Milton
zostało przełożone:
Należy dołożyć wszelkich starań, ażeby uniknęli kontaktu ze wzburzonymi tubylcami.
Brzmi to tak, jakby Thornton nie był z Milton, a jego przędzalnia znajdowała się w Afryce...
spin_girl - Pon 02 Mar, 2009 12:44
Ten "zakład" też mi się nie podoba. Tym bardziej, że w tym akurat fragmencie nie jest wspomniane, czym konkretnie zajmuje się (stary i gruby ) pan Thornton.
Sofijufka - Pon 02 Mar, 2009 13:00
nie no - ta ilustracja! Margaret jakby się octu napiła i papa Pławicki jako Jasiek!!!!!
Gosia - Pon 02 Mar, 2009 13:09
Widząc ilustrację w Bluszczu, moja koleżanka z pracy nieświadoma tego, co jej pokazuje, zapytała: "A to jej ojciec?"
Czy czymś takim podróżował Thornton po odrzuceniu go przez Margaret?
Omnibus konny.
Gosia - Pon 02 Mar, 2009 13:41
Mnie też: Tylko mama jedna nie pasuje, po prostu burzy to moje wyobrażenie, ale faktycznie jestem już przywiązana do pewnych sformułowań.
O tym: in this strange wild passionate way też powinnam wspomnieć, bo mnie ten fragment tłumaczenia nieco zdziwił.
Z tą handlarką ryb i ja miałam problem.
W Słowniku Fundacji Kościuszkowskiej jest taka definicja:
fishwife -
1. handlarka ryb
2. przest. uj. - przekupka (=głośna, kłótliwa i wulgarna kobieta)
A propos cdn. ciekawe, jaki tym razem będzie rysunek
spin_girl - Pon 02 Mar, 2009 14:02
Dla mnie handlarka ryb jest ok. Mogłoby być przekupka, ale handlarka jest równie obrazowa.
Sofijufka - Pon 02 Mar, 2009 14:04
wolę przekupke lub przekupę niz handlarkę ryb..., choć coraz częściej spotykam to drugie tłumaczenie....
Sofijufka - Pon 02 Mar, 2009 14:49
znalazłam w sieci:
Fishwives were working-class women who sold fish from baskets along the quays of fishing villages, touting their wares at the top of their lungs. Sweet Molly Malone aside, this was not considered a reputable occupation for women, who too readily picked up the sailors' rough talk, and gained a bad reputation for both the timbre and content of their speech.
Alicja - Pon 02 Mar, 2009 14:53
jeśli rysunek starego grubego Thorntona jest taki jak piszecie, to z pewnością wpływa na odbiór po czymś takim wszystkie czytelniczki Bluszczu będą kibicować Margaret, a jeśli nie obejrzą filmu wpadną w rozpacz, że jednak Margaret i Thornton będą razem
Gosia - Pon 02 Mar, 2009 14:59
Alicjo Chyba masz rację, niestety...
Aż muszę zobaczyć jak jest u nas z tą handlarką ryb, ale chyba zostawiłam tę formę, choć już nie pamiętam, a nie mam tłumaczenia przy sobie.
Jak wrócę do domu, zrobię fotkę tej strony z rysunkiem dla zainteresowanych
Alicja - Pon 02 Mar, 2009 15:03
pewnie i tak kupię gazetę, ale nie dla Gaskell i fragmentu powieści. Denerwuje mnie że ktoś tłumaczący albo odpowiadajacy za oprawę graficzną artykułu nie może się powstrzymać od popełniania takich błędów. Że niby jak mężczyna z dawnej epoki to od razu stary ?? I nikt go nie uświadomi?
Gosia - Pon 02 Mar, 2009 15:04
Thornton miał przecież około 30 lat, a nie 50 czy 60
Alicja - Pon 02 Mar, 2009 15:07
dlatego większe pretensję roszczę do odpowiadających za grafikę numeru i osoby odpowiadajacej za zatwierdzanie całości.
Gosia - Pon 02 Mar, 2009 15:21
Zaskoczyło mnie to nieco, że zmienił się tłumacz, ale w końcu sama powieść jest obszerna i trudna do przekładu - niedawno mnie to przeraziło, ale mój plik z naszym tłumaczeniem N&S (czcionka Garamond 12 + przypisy 10) to prawie 300 stron tekstu
Ciekawe, czy faktycznie myślą o całości...
Sofijufka - Pon 02 Mar, 2009 16:00
to już wolałabym naszego Wokulskiego-Dmochowskiego, bo coś w sobie mniał, a nie taka beczke....
aneby - Pon 02 Mar, 2009 16:14
Przeraża mnie to, co widać na tych zdjęciach Stary Thornton i Margaret w kapeluszu jakby miała rogi Wątpliwa zachęta do przeczytania całej książki.
Moze by im do redakcji zdjęcie Rysia wysłać ? Najwidoczniej żadna z pracujących tam osób nie widziała ekranizacji.
spin_girl - Pon 02 Mar, 2009 16:56
| aneby napisał/a: | | Moze by im do redakcji zdjęcie Rysia wysłać ? |
Jestem za! Niech go po prostu ładnie przerysują i po krzyku, skoro zdjęcia być nie może.
Swoją drogą ciekawe, jak będzie wyglądała ilustracja wieńcząca szczęśliwe zakończenie powieści- stary gruby Thornton spleciony w miłosnym uścisku z przesadnie szczupłą Margaret w suknii z nieodpowiedniej epoki i rogatym kapeluszu z woalką?
Gosia - Pon 02 Mar, 2009 17:36
| spin_girl napisał/a: | | aneby napisał/a: | | Moze by im do redakcji zdjęcie Rysia wysłać ? |
Jestem za! Niech go po prostu ładnie przerysują i po krzyku, skoro zdjęcia być nie może.
Swoją drogą ciekawe, jak będzie wyglądała ilustracja wieńcząca szczęśliwe zakończenie powieści- stary gruby Thornton spleciony w miłosnym uścisku z przesadnie szczupłą Margaret w sukni z nieodpowiedniej epoki i rogatym kapeluszu z woalką? | Spin
Masz dużo racji, oczywiście.
Mag, a to nie wiedziałam, że przesłałaś im pakiecik. Tym bardziej ta ilustracja mnie dziwi
Jeśli chodzi o nasze tłumaczenie tego kontrowersyjnego fragmentu brzmi ono tak:
Był całkowicie oszołomiony tak, jakby Margaret zamiast wyglądać, mówić i poruszać się jak delikatna, pełna wdzięku kobieta, była krzepką handlarką ryb, która słownie przyłożyła mu pięścią.
Warehouse przetłumaczone jest u nas jako magazyny.
A zamiast tubylcami jest u nas - "niezadowolonymi robotnikami Milton"
|
|
|