To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Supernatural

Deanariell - Nie 04 Lut, 2007 23:00

Musisz koniecznie ;) Myślę, że Dean by się z nimi doskonale dogadał :P
Admete - Pon 05 Lut, 2007 14:43

Nie mogłam się powtrzymać, zeby nie zacytować Deana z HoTH, smutne to trochę:

“You know what? I get it. You’ve got faith. That’s hey, good for you. I’m sure it makes things easier. I’ll tell you who else had faith like that. Mom. She used to tell me when she tucked me in that angels were watching over us. In fact, I think that was the last thing she ever said to me… She was wrong, there was nothing protecting her. There’s no higher power. There’s no God. There’s just chaos and violence, random unpredictable evil that comes out of nowhere and rips you to shreds. So you want me to believe in this stuff? I’m going to need some hard proof. You got any?“

I potem na końcu:

“I’ll tell you one thing, the way he died, if I hadn’t seen it with my own two eyes, I never would have believed it… I mean, I don’t know what to call it. Maybe, God’s Will.”


Tutaj całkiem sympatyczna analiza odcinka: http://www.supernatural.t...esoftheholy.htm

Deanariell - Pon 05 Lut, 2007 20:52

Ano smutne to... bo to oznacza, że bez rodziny i bez wiary Dean mógłby się się w końcu stać maszynką do zabijania... Jak to było zasugerowane w odcinku "Bloodlust" - stałby się może podobny trochę do tego szurniętego jak-mu-tam łowcy Murzyna... Buuuu... ja nie chcę, żeby mu ziaziu zrobili... Chłopak nic z tego życia nie miał... Z drugiej strony nie mogę sobie wyobrazić, że Dean prowadzi jakieś inne, nudne i mdląco spokojne, tzw. "normalne" życie... Z białym domkiem na przedmieściach, samochodem na podjeździe, idealnie skoszonym trawnikiem, dzieciakami, żoną i psem labladorem... Jak zwykle po emcjach ostatniego odcinka jakoś mi tak smętnie... :cry:
Deanariell - Śro 07 Lut, 2007 21:17

Hmmm... nie wiem dlaczego, ale czuję się w tym wątku ostatnio cokolwiek osamotniona... :twisted:
Admete - Śro 07 Lut, 2007 21:21

Nie mam humoru ostatnio - sama wiesz...No i na temat Spn wyżywamy sie tez w innym miejscu ;-) Zrobimy sobie niedługo powtórkę. I składam na dvd, grosik do grosika ;-)
Deanariell - Śro 07 Lut, 2007 21:27

No wiem :sad: Ale jednak... Może po kolejnym odcinku... :wink: Poza tym... Widziałam Cię w "sekcji" seriali kryminalnych i sensacyjnych... Hmmm... może to zazdrość o PB? :twisted:
Admete - Śro 07 Lut, 2007 21:30

Jaka zazdrość? I czyja? Twoja? ;-) PB fajne jest, ale Spn lepsze, przeciez wiesz. Dean jest bezpieczny ;-) PB oglądam dla zwrotów akcji, Spn dla klimatu i rozlicznych nawiązań.
Deanariell - Czw 08 Lut, 2007 18:43

A bo się tam nad jakimś Michaelem (czy kimś tam) rozwodzisz, a tu Dean kwitnie samotny :razz: No ale skoro nas odwiedziłaś, to już nam lepiej :banan: Nie ma przypadkiem w internecie jakiegoś promo tego najnowszego odcinka, który będzie jutro puszczany w Stanach? Jestem na głodzie :neutral:
Admete - Czw 08 Lut, 2007 20:11

Przecież już oglądałaś? Chyba podawałam linka wcześniej:
http://www.thewb.com/video?vid=101

Klimat zapowiada się jak z Memento ;-)

Deanariell - Czw 08 Lut, 2007 20:28

No tak... oglądałam... faktycznie... hmmm... chyba mam zaniki pamięci jak Sam... :shock: Szkoda, że z następnego jeszcze nie ma... :sad:
Admete - Czw 08 Lut, 2007 21:18

Faktycznie jakieś zaćmienie miałaś ;-) Martwi mnie los Sama - niby przypuszczam, że wybierze dobro, ale niepokoję się tym, co może go spotkać po drodze.
Deanariell - Pią 09 Lut, 2007 16:15

Mnóstwo angstu może go spotkać :D A nas pewnie czeka wiele emocji... Ja i tak sądzę, że gorzej ma Dean... Wadomo jaki jest nieszczęśliwy i wściekły (na siebie głównie, choć w sumie nie powinien...), kiedy nie ma na coś wpływu i nie może działać... No a na to, co dzieje się z Samem ma raczej niewielki wpływ... Musi czekać na rozwój sytuacji, a to może być dla niego dość frustrujące... Taaa... Biedni bracia W... Mam nadzieję, że Papa znajdzie sposób, żeby powrócić na odsiecz synom w najgorszym momencie :) i że umotywują to jakoś ciekawie - znaczy się na tyle wiarygodnie, na ile to możliwe w takim serialu.
Admete - Pią 09 Lut, 2007 16:37

ja się już trochę zaspoilerowałam co do nastepnego docinka i prawie nie żyję z niecierpliwości.
Admete - Sob 10 Lut, 2007 14:36

Uff...Działo się oj działo. Evil Sam robi wrażenie. I Dean został poddany próbie. Prędzej sam zginie niż wypełni do końca to straszne przyrzeczenie. Jo pojawiła sie ponownie i była naprawdę świetna. Poza tym Bobby - zaczynam go coraz bardziej szanować, zna się facet na rzeczy. Czy tam czasem w pewnym momencie nie lecieli Doorsi w tle?
Deanariell - Sob 10 Lut, 2007 15:08

Ty jędzo :razz: znowu nie czekałaś na mnie - za karę będziesz musiała obejrzeć to ze mną jeszcze raz :twisted: Ja przyznam, że trochę podglądałam... i tak, jest tam piosenka Doorsów, zresztą jedna z moich ulubionych :)
Deanariell - Sob 10 Lut, 2007 17:23

No właśnie... rozmawiałyśmy kiedyś o tym, że imię Sama nie jest wybrane przypadkiem... no i nie jest :mrgreen: Wiedziałam, że to musi się łączyć z jego przeznaczeniem... Tylko ja cały czas myślałam o imieniu Sammuel, które oczywiście jest równie znaczące ale... no właśnie "ale" :P bo tutaj chodziło o Samaela! A to robi wielką różnicę, jak "prawie" :wink:

Wklejam z Wikipedii:

"Samael (Samaël, Samiel, Satan, Satanael), to anioł śmierci, oskarżyciel, uwodziciel, duch zniszczenia.

Wiedza o tym aniele jest zaczerpnięta z literatury talmudycznej, jak i późniejszej literatury kabalistycznej i religijnej. W Księdze Henocha Samael to prawdziwa lub anielska nazwa Szatana. Samael nie może być identyfikowany jednoznacznie z Szatanem, ponieważ niektóre tłumaczenia Księgi Henocha nazywają Szatana anielskim imieniem Satanail. Etymologia słowa „Samael” to „Jad Boga” - utożsamiana jest z aniołem śmierci, ale może też pochodzić od syryjskiego boga Szemal.

W tradycji żydowskiej Samael to anioł śmierci, zarządzający „Siódmym Niebem”, jeden z siedmiu agentów Boga na świecie, któremu służy dwa miliony aniołów, on to kusił Ewę w raju jako wąż (ponoć uwiódł ją potem i spłodził Kaina), on też zatrzymał rękę Abrahama, kiedy ten chciał poświęcić życie swego syna. W żydowskich Świętych Księgach Kabały, Samael, określany jest jako surowość Boga i jest uznawany za piątego archanioła świata. Jest uosobieniem gniewu i kojarzony jest z prostytucją.

W tradycji chrześcijańskiej Samael to upadły anioł, wypędzony z nieba za sprzeciwienie się Bogu, należący do pierwszego kręgu zwanego Serafy (Serafini)."

No to się porobiło :D

Admete - Sob 10 Lut, 2007 21:47

Porobiło się. Nie poczekałam, bo najpierw tyle nerwów straciłam z wiadomych powodów, to sobie musiałam odbić. W końcu kto się stara, no kto? ;-)
Sam ma dla tej drugiej strony ogromne znaczenie, muszą go przyciagnąć do siebie, złamać jego wolną wolę. Tylko wtedy zwyciężą. W końcu zawsze o to chodzi, prawda? Żebyśmy dobrowaolnie oddali się złej stronie, o to chodzi w tej grze. My się bronimy, zło naciera i używa sztuczek. Wolna wola - dar od Boga.
No i jak Ci się podobało piwo Bobby'ego? ;-) "Don't try to con a con man". A Dean jak zawsze nie myśli o sobie, tylko o bracie: "Now, if it's the last thing I do, I'm gonna save you". I znów go dręczyli, a właściwie to on dręczy sam siebie.

Deanariell - Sob 10 Lut, 2007 21:58

Według niektórych źródeł Samael "wystąpił" jako jedna z plag egipskich... to on był tym Aniołem, który przeszedł przez miasto i zgładził wszystkich pierworodnych... Hmmmm... Los Deana naprawdę mnie niepokoi :) Tym bardziej, że on prędzej sam zginie, niż da skrzywdzić braciszka... No i to rozpaczliwe przekonanie, że z każdej beznadziejnej sytuacji musi być jakieś wyjście... Strasznie jestem ciekawa, co reżyser szykuje na koniec serii i czy będzie trzecia... Trzecią chyba bym jeszcze chciała, ale czwartą... no nie wiem... to mogłoby być za duże rozciąganie... Zobaczymy. Czas odpowie na wszystkie pytania :) Tylko trzeba się ćwiczyć teraz w cierpliwości...
Deanariell - Sob 10 Lut, 2007 22:01

Piwo Bobby'ego było zabójcze :P chyba też zacznę takie serwować gościom - nigdy nie wiadomo, kto może się okazać opętany :wink:
Admete - Sob 10 Lut, 2007 22:02

W tych opowieściach o Samaelu widoczna jest ta dwoistość - raz jest to Anioł Boży, anioł zemsty, gniewu Boga, a drugi raz anioł upadły. Myślę, że twórcom serialu chodziło o to, by nas widzów zaintrygować, żebyśmy nie byli niczego pewni. Trzeba im przyznać, że odrobili lekcję, jeśli chodzi o wątki mitologoczne i religijne.
Na dodatek Sam jest w gruncie rzeczy tak porządnym i uczciwym człowiekiem, marzył kiedyś o zwykłym życiu, o dziewczynie, potem żonie, o studiach, pracy...Wszystko mu odebrali, nie pytając o zdanie. Bo już taki Luke Skywalker przynajmniej chciał przeżyć coś niezwykłego, a Sammy - jako że nie miał nigdy normalnego życia - tego właśnie pragnął.

Deanariell - Sob 10 Lut, 2007 22:06

Właśnie :) Nadal nie wiemy i trudno przewidzieć, co może wybrać Sam... Może będą się z nim na końcu targować o Papę? Dean już był kuszony... Ja mam tylko nadzieję, że utrzymają poziom do końca i nie zepsują jakimś banalnym rozwiązaniem...
Admete - Sob 10 Lut, 2007 22:09

No własnie, żeby nie poszli na łatwiznę. Może jednak nie zepsują. Pamiętasz to okropne, ponure zakończenie Millennium?
Na pewno chłopcy będą próbowali coś zrobić w sprawie ojca. Pamiętaj, że w tym serialu nikt nigdy nie jest ostatecznie martwy ;-) Znów dręczyli Deana opowieściami o losie ojca...

Deanariell - Sob 10 Lut, 2007 22:25

Żadna słabość nie zostaje przeoczona... Demony są wyjątkowo wredne, jak to demony... :twisted: Wciąż mam tę rozmowę braci w głowie...

"SAM: I DON'T WANT TO HURT ANYONE ELSE. I DON'T WANT TO HURT YOU.
DEAN: YOU WON'T. WHATEVER THIS IS, YOU CAN FIGHT IT.
SAM: NO, I CAN'T... NOT FOREVER. HERE. YOU GOT TO DO IT. (podając bratu pistolet...)
DEAN: YOU KNOW, I'VE TRIED SO HARD TO KEEP YOU SAFE.
SAM: I KNOW.
DEAN: I CAN'T. I'D RATHER DIE."

Chyba kupię zapas chusteczek higienicznych do smarkania, mankiet może się okazać niewystaczający ;)

Admete - Sob 10 Lut, 2007 22:39

To ja jeszcze dorzucę to, demon do Deana:

"All that I had to hold on to was that I would climb out one day and that I was gonna torture you, nice and slow (...) but whatever I do to you, it's nothing compared to what you do to yourself, is it? I can see it in your eyes, Dean. You are worthless. You couldn't save your dad, and deep down, you know that you can't save your brother."

A ta piosenka The Doors, która leci w scenie w barze to Crystal Ship:

"Before you slip into unconsciousness
I'd like to have another kiss
Another flashing chance at bliss
Another kiss, another kiss

The days are bright and filled with pain
Enclose me in your gentle rain
The time you ran was too insane
Well meet again, well meet again

Oh tell me where your freedom lies
The streets are fields that never die
Deliver me from reasons why
Youd rather cry, I'd rather fly

The crystal ship is being filled
A thousand girls, a thousand thrills
A million ways to spend your time
When we get back, I'll drop a line"

Deanariell - Sob 10 Lut, 2007 22:48

Wiedziałam, że było "ship" w tytule! :D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group