To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramy, czyli urok Azji

Agn - Sob 26 Kwi, 2014 20:38

Powinnam być zadowolona. Nasyciwszy się należycie Faith, doczekałam się generalskich odwiedzin w nocy. Jednakowoż... khem... To nie miało do końca tak wyglądać. Bo widzicie - czytałam ostatnio Austen i wszystko się pokićkało. Zatem generał oprowadzał mnie po Pemberley w stroju pana Darcy'ego (scena z oprowadzania Elżbiety po Pemberley z roku 1995 - ciuch Colina Firhta). Powiem szczerze, że jak uwielbiam zarówno generała, jak i Darcy'ego, tak generał w tych ciuchach wyglądał cudacznie. :?
Trzykrotka napisał/a:
Nie mam ze sobą Faith - czy to była kłótnia "nie masz do mnie zaufania" po kolejnym otruciu?
Toć to najpiękniejsza kłótnia świata, po której mam zawsze mokre oczy :cry2:

Ta kłótnia, kiedy Young do głębi wstrząśnięty perorował, że nie może ochronić swojej kobiety, że zamiast szukać wraz z nią lekarstwa, gania i zabija ludzi, wobec czego chce zmusić swoją ukochaną, by natychmiast się spakowała i zaraz, teraz ruszają w drogę do niebiańskich wrót, zaś Eun Soo ze łzami w oczach mówi, że jeśli pójdzie do swojego świata, to owszem, przeżyje, ale do końca życia czeka ją pustka, bo będzie za nim tęsknić. Generałowi drży ręka, Eun Soo ją bierze i tuli do siebie i tak się kończy odcinek. Strasznie się przy tym wzruszyłam. :(
BeeMeR napisał/a:
Agn, odnajdziesz się migusiem :przytul: :kwiatek: Pomożemy stosownymi fotkami lub likami :mrgreen:
Niech no ja pomyślę czyimi ;)

Ależ ja nie twierdzę, że się kompletnie nie odnajdę (ale kuś mnie ile wlezie! proszę!), tylko to pierwsze forum, na którym się tak robi i nie ma jakiegoś argumentu właściwie po co. A ciekawi mnie, dlaczego. Co w zasadzie jest do moderowania na poprzednich stronach. To mnie frapuje - co sprawia taką trudność w wątku na 200 stron. Ciekawi mnie to i tyle.
Anaru napisał/a:
założę się, że Faith wyleciało z dysku jako ta wiosenna jaskółka ;)

*mdleje na takie bezpardonowe obejście się z relikwią* :thud:
Anaru napisał/a:
Naczynka szkoda, ale trza było zgarniać z podłogi te chwaściorki ze środka, co z tego, że zakurzone. Ale byłyby.

Teoretycznie tak, ale zmienił im się przez to zakurzenie i przydeptanie skład. Zauważ, jak to pani doktor robiła - każde naczynko wyparzała, nawet paluszkiem nie dotykała, by wszystko było jak najbardziej sterylne. W momencie wytaplania na podłodze straciło swoją wartość.
Anaru napisał/a:
A czemu on ma takie problemy, bo mi chyba umknęło. Kwestia li i jedynie ciążenia miecza czy to po jakiejś kontuzji, przemrożeniu dłoni czy coś? :mysle:

Jego mistrzowi też zaczął ciążyć miecz. Moim zdaniem miało to podłoże psychologiczne - pomyśl, ilu on ludzi zabił, żeby ochronić tego jednego (króla). Od początku dramy przewijała się jego chęć, by porzucić życie w pałacu i odejść, zająć się rybołóstwem, czymkolwiek spokojniejszym i przestać przelewać krew. W którymś momencie to się musiało stać - ciało zaczęło zawodzić.
Anaru napisał/a:
Przynajmniej w serialu taka była, bo w rzeczywistości była chyba z żelaznych elementów masz np tu opis:
http://en.wikipedia.org/wiki/Korean_armour
A nie, skórzane pancerze też były, z jedwabiem ;)
http://kyb0417.blogspot.c...-artifacts.html

Tu masz też artykuł o zbrojach
http://books.google.pl/bo...leather&f=false

Kocham cię za te linki! Czemu ja tego nie mogłam znaleźć? Szukać nie umiem. :(
BeeMeR napisał/a:
Grzebienia bowiem nie ogarniam :roll:

Grzebień wprowadzono chyba tylko po to, by Eun Soo się zorientowała, że coś się dzieje. Bo moim zdaniem chodzi wyłącznie o miecz.

Trzykrotka - Sob 26 Kwi, 2014 20:59

BeeMeR napisał/a:
W rzeczywistości to ja bym może też zrozumiała, ale miecza (...) Grzebienia bowiem nie ogarniam :roll:

Mnie się wydaje, że to taki pomysł, że miecz jest przedłużeniem ręki. Odebrane mieczem życia zaczynają odkładać się w mieczu, a tak naprawdę w człowieku. Dlatego ręka słabnie nie tylko, kiedy trzeba zabijać, ale słabnie naprawdę. To coś jak z twierdzeniem, że to, jaki człowiek jest naprawdę, widać z czasem i wiekiem na jego twarzy - wyłazi gdzieś z głębi i pokazuje się w rysach. Tak to sobie przynajmniej interpretuję :kwiatek:

Obejrzałam 3 Days 14.
Kurcze, już wiem kto zginął z ważnych osób i jestem zaskoczona. To znaczy tak: obsadowo nie, bo akurat do tej osoby, choć jak najbardziej pozytywnej, nikt chyba specjalnie emocjonalnie się nie przywiązał.
Z punktu widzenia scenariusza - niezła przewrotka. Prezes Kim tym czynem pali za sobą mosty - już nie może dłużej udawać dobrego wujaszka. On zapewne i tak planował zagarnąć pieniądze i żyć sobie długo i szczęśliwie na Bali a nie na Jeju, ale i tak... No cóż, wyjścia już nie było. Żadna jego słodka minka i zasłaniane się adwokatem nie pomogłaby się wywinąć. Umoczony był na całego.
Ta ilość jego ludzi we wszelkich instytucjach łacznie z Niebieskim Domem mnie zastanawia. To znaczy - ich motywacje. Bo rozumiem, że dla kasy. Ale chyba nie tylko? Jakąś ideę też im chyba sprzedawał w pakiecie? :mysle:

Czy chłopaczek Kima, który zabił Ważną Osobę w ostatnim odcinku, ten wąskousty, to nie był młody Young Do z Heirs? :mysle:

Agn - Sob 26 Kwi, 2014 21:03

Trzykrotka napisał/a:
Czy chłopaczek Kima, który zabił Ważną Osobę w ostatnim odcinku, ten wąskousty, to nie był młody Young Do z Heirs? :mysle:

Yang Hyun Mo nie ma 3 days w swojej filmografii, więc raczej nie.
Cytat:
Mnie się wydaje, że to taki pomysł, że miecz jest przedłużeniem ręki. Odebrane mieczem życia zaczynają odkładać się w mieczu, a tak naprawdę w człowieku. Dlatego ręka słabnie nie tylko, kiedy trzeba zabijać, ale słabnie naprawdę. To coś jak z twierdzeniem, że to, jaki człowiek jest naprawdę, widać z czasem i wiekiem na jego twarzy - wyłazi gdzieś z głębi i pokazuje się w rysach. Tak to sobie przynajmniej interpretuję :kwiatek:

A to też dobra teoria, nie pomyślałam o tym w ten sposób.

Lecę przez odcinek 23. Początek - powtórka z kłótni, zaraz potem przecudny moment, kiedy Eun Soo otula rękę okładem, sprawdza puls Younga, dotyka jego twarzy... Piękne, że on jej na to pozwala. Pamiętacie początki? Nawet gorączki nie dawał sobie zmierzyć, nie pozwalał się dotknąć. Fantastyczne, że tak się to zmieniło. :serce2:

Aaaaawwww, serce topnieje mi dalej! Najpierw na jego pytanie, co ona lubi, ona w myślach opisuje jego (tak, ja też lubię pewnego wysokiego faceta, lubię jego dłonie, głos i jeszcze parę innych rzeczy - w pełni cię rozumiem, Eun Soo, siostro! :mrgreen: ), a potem ona pyta jego, co lubi i generał... kładzie rękę na jej ramieniu. Śliczne. :)
Że nie wspomnę o tym, jak uszczęśliwić kobietę - obiecał jej zakupy. Eun Soo aż pojaśniała. :)
Do tego królowa ma szczwany plan, by jej małżonek wyszedł na powietrze tam pomalować, w związku z tym generał musi być obok niego dla bezpieczeństwa, a że nie powinien się rozstawać z doktórką, bo to ich ostatnie chwile razem, więc...
Urocze to jest. :)

I jeszcze co mnie wzruszyło? A raczej kto? Dol Bae. Kiedy powiedział Youngowi, że wie o jego ręce i że może być jego ręką, że może nie jest taki dobry w mieczu jak generał, ale z włócznią radzi sobie całkiem dobrze.
Niesamowite oddanie. Bardzo ładny moment. :-)
Edycja: (dalej spoilery!) No i Eun Soo zamierza wypić truciznę. Generał jest załamany do granic ludzkiej wytrzymałości. Kurczę, ja bym na jego miejscu nie pozwoliła. Związałabym, zakneblowała i młotkiem wybijała z głowy. :(
Wypiła. Zaraz się rozryczę. :cry2:

zooshe - Sob 26 Kwi, 2014 21:59

Będę monotematyczna .W dalszym ciągu siedzę w klimatach Jo Seng Woo i tym razem na warsztat poszedł film Marathon aka Running Boy.




Film oparty na faktach.

Jo Seung Woo gra 19 letniego chłopca Cho Wona cierpiącego na autyzm. Jego matka (w tej roli aktorka która grała matkę w CH), poświęciła mu się całkowicie także kosztem męża i drugiego syna.

Ponieważ wierzy że bieganie uszczęśliwia Cho Won, wspiera jego hobby i zapisuje go do udziału w różnego rodzaju wyścigach. Kiedy w jednym z nich Cho Won zajmuje 3 miejsce w biegu na 10 km, jego matka chcąc udowodnić sobie i innym że jej syn nie różni się wcale od innych, chce aby wystartował w pełnym maratonie na 42 km.

Do pomocy w treningu Cho Wona nakłania byłego zawodowego biegacza, który został skazany przez sąd na pracę społeczną w szkole dla upośledzonych dzieci do której chodzi Cho Won.

Przyznaję, że z uwagi na temat filmu podchodziłam do niego z mieszanymi uczuciami. Spodziewałam się jakiegoś rozdzierającego serce dramatu, a dostałam wzruszający, ciepły film o uniwersalnym przesłaniu.

Fabuła filmu jest wielopoziomowa z jednej strony widzimy świat widziany oczami osoby cierpiącej na autyzm z drugiej społeczeństwo Koreańskie które nie do końca umie sobie radzić z ludźmi odstającymi od ogólnie przyjętych norm.
Do tego dochodzi jeszcze wątek rodzącej się przyjaźni między trenerem a uczniem i wątek miłości macierzyńskiej, która choć bezgraniczna czasem potrafi być samolubna.

Jednym słowem film szalenie mi się podobał, a aktorstwo to pierwsza klasa.
Kim Mi Sook w roli zdeterminowanej i zaślepionej miłością matki zagrała fantastycznie, a Jo Seung Woo, gdyby ktoś nie wiedział mógłby pomyśleć że do tej roli naprawdę zatrudnili jakiegoś upośledzonego chłopaka. Z każdą rolą udowadnia że jest wszechstronny i niezwykle utalentowany.

Agn - Sob 26 Kwi, 2014 22:08

Zerknęłam tylko na zdjęcie i od razu poznałam mamę z CH. :)
Mówisz, że warto? Hmm, pomyślimy. :)

Tymczasem Choi Young walczył z Gi Cheolem, a Eun Soo - z gorączką wywołaną trucizną. Ładnie przepletli te sceny. :)
I będzie dzisiaj finał, ale to za jakiś czas, bo siostra na telefonie, zaraz moja kolej, więc nie będę wtedy oglądała finalnego odcinka.

Admete - Sob 26 Kwi, 2014 22:41

Mam zamiar ten film z Jo Seung Wo obejrzeć, wpadł mi kiedyś w oko chyba na YT. Ja nadal w klimatach BV - esemesuję sobie radośnie z Aragonte ;) To jest faktycznie taka mało typowa drama. Ludzie są zwykli, mają zwykłe problemy - rodzinne, zawodowe...Mają też marzenia i sto tysięcy wymówek, by ich nie realizować. Czasami potrzeba im takiego wrednego maestro Kanga, żeby zrozumieli, co jest dla nich ważne. Bo to jest serial o realizacji marzeń. Ma naprawdę ciekawą fabułę i dialogi, aktorsko tez nie mam zastrzeżeń. Do tego muzyka klasyczna i Kim Myung Min. W 5 odcinku ajumma dostała swoje pięć minut i byłam z niej dumna :)
Aragonte - Nie 27 Kwi, 2014 00:02

Admete, ta scena z Gun Woo kierującym ruchem drogowym, już podczas koncertu, to chyba aluzja do sceny z "Misji", prawda? Dawno tego nie oglądałam, ale mam wrażenie, że coś podobnego tam się znalazło, tylko że bohater odrzucał jakieś narzędzie zbrodni czy cuś podobnego.
Bardzo mi się podoba to przenikanie muzyki i scen niekoniecznie powiązanych z koncertami :serce:
Gun Woo zdecydował już, czego chce, i pędzi na przekór przepisom drogowym:run, Gun Woo, run! :wink:

Jak widać, uległam pokusie i robię z Tobą powtórkę BV :wink:

Agn - Nie 27 Kwi, 2014 00:15

Obejrzałam finał Faith. No naprawdę już nie ma nic więcej, chlip...
Miecz zbyt ciężki, scena w łóżku, wykończenie tych wrednych wkurzających typów od magii wszelkiej maści (acz zawsze złej)...
I zakończenie - znów razem. *sigh* Jak ja kocham tę dramę...
A żeby jakimś miłym akcentem oglądanie zakończyć, to wlepię sobie obrazki, a co!



:serce:
Dobranoc!

Admete - Nie 27 Kwi, 2014 08:35

Cytat:
Dawno tego nie oglądałam, ale mam wrażenie, że coś podobnego tam się znalazło, tylko że bohater odrzucał jakieś narzędzie zbrodni czy cuś podobnego.


Możliwe, że masz rację. Musiałabym sobie film przypomnieć. A we wcześniejszym odcinku był fragment Amadeusza - Salierii podglądał Mozarta, gdy ten bawił gości na przyjęciu - nawiązanie do sceny, gdy maestro obserwował młodego Kanga w trakcie prób z orkiestrą. Teraz to już będziemy mieć większy nacisk kładziony na relację mistrz - uczeń. Podoba mi się to. Strasznie się cieszę, że trafiłyśmy na tę dramę :)

A Faith zawsze będę miło wspominać, bo to chyba była moja pierwsza drama...

BeeMeR - Nie 27 Kwi, 2014 11:13

Agn napisał/a:
A żeby jakimś miłym akcentem oglądanie zakończyć, to wlepię sobie obrazki, a co!
Ładne, szczególnie pierwszy i ostatni :mrgreen:

Maraton też sobie obejrzę, dzięki za recenzję :kwiatek:

Aragonte - Nie 27 Kwi, 2014 11:28

Admete napisał/a:
Możliwe, że masz rację. Musiałabym sobie film przypomnieć. A we wcześniejszym odcinku był fragment Amadeusza - Salierii podglądał Mozarta, gdy ten bawił gości na przyjęciu - nawiązanie do sceny, gdy maestro obserwował młodego Kanga w trakcie prób z orkiestrą. Teraz to już będziemy mieć większy nacisk kładziony na relację mistrz - uczeń. Podoba mi się to. Strasznie się cieszę, że trafiłyśmy na tę dramę :)

Wszystko przez KMM :mrgreen:
Co do "Misji" - mam wrażenie, że może chodzić o bohatera granego przez De Niro, bratobójcę, który szukał oczyszczenia z win w pracy na rzecz Indian Guarani. Kojarzę jakąś scenę, w której stał pośrodku rzeki :mysle:
Motyw z "Amadeusza" wychwyciłam rzecz jasna - bardzo lubię ten film :) Myslę jednak, że zestawienie Kang Mae z Salierim jest dla niego krzywdzące, chociaż zazdrosny był faktycznie (ta zazdrość jeszcze wypłynie później).

Admete napisał/a:
A Faith zawsze będę miło wspominać, bo to chyba była moja pierwsza drama...

Też będę mieć zawsze sentyment do Faith jako pierwszej dramy. I do Generała :)

BeeMeR - Nie 27 Kwi, 2014 11:44

Aragonte napisał/a:
Kojarzę jakąś scenę, w której stał pośrodku rzeki :mysle:
A czy on przypadkiem nie targał krzyża w górę tej rzeki, m.in. przez wodospad?

Misję lubię, Amadeusza uwielbiam- BV na mnie czeka, bez dwóch zdań :mrgreen:

Aragonte napisał/a:
Też będę mieć zawsze sentyment do Faith jako pierwszej dramy. I do Generała :)
Ja z tegoż względu mam słabość do Legend i Damdeoka :serduszkate: Ale już raczej nie obejrzę drugi raz.
Admete - Nie 27 Kwi, 2014 12:12

BV powinno ci się spodobać. Odcinek 6 mniej może dramatyczny niż 5, ale ważny dla rozwoju akcji i pokazania charakteru bohaterów. Teraz tworzona jest profesjonalna orkiestra i nie dla wszystkich jest w mniej miejsce. Cieszę się, że pan kontrabasista rzucił swoja pracę i dostał nową w orkiestrze. Ładnie pokazano wsparcie jego żony. Wzruszająca też była rozmowa starszego pana ze zbuntowaną nastolatką. Nie mogłam uwierzyć, że naprawdę połamała flet...Du Ru Mi dostała taką bardziej dramową historię, ale podobało mi się, jak zareagowała na przykrą dla siebie wiadomość. Taka fajna scena wyszła - ta w parku przy fontannie, z Gun Woo. A ta jej desperacja, żeby dostać namiary na przesłuchania :) W końcu dostała zapisaną własnoręcznie przez meastro Kanga na dłoni ;) I na koniec prezent, jaki dostał Gun Woo od tego kabaretowego trębacza...Bardzo to wszystko zgrabnie splecione, napisane, zagrane.
Rodrigo Mendoza targał chyba zbroję, broń...A potem, po wejściu na górę jeden z Indian przeciął linę i uwolnił go od ciężaru - dosłownie i w przenośni.

Trzykrotka - Nie 27 Kwi, 2014 13:16

O BV sporo dobrych rzeczy się nasłuchałam. Ale nawet się nie łudzę, że kiedykolwiek znajdę na tę dramę czas. Już i tak wszystko przepycha się w kolejce, a kilka powtórek mnie kusi.

Póki co, szybka recenzja z dramy obejrzanej niejako hurtem, podczas jakiegoś długiego pobytu u Gosi. Wzięłyśmy ją z jednego prostego powodu: obie lubimy Kim Sun Ah, obie oglądałyśmy "najgorętszą dramową scenę bez kissu," czyli tango

które tańczyła wyglądając jak milion dolarów.
Scent of the Woman z 2011 nazwano tak chyba z racji na to tango. Innych powodów nie widzę.
Przedstawmy najpierw bohaterów i aktorów



Yeon Jae (Kim Sun Ah) jest trzydziestokilkuletnią, zaniedbaną i zahukaną urzędniczką w największym koreańskim biurze podróży.

Samotna, nie wydająca na siebie pieniędzy, mieszkająca z mamą w wynajętym pokoju, pozwala sobą pomiatać szefowi i kolegom z pracy, daje się upokarzać młodszym , ładnym niuniom, pilnie pracuje i odkłada pieniądze, bo przecież życie kiedyś się zacznie...


Kang Ji Wook (Lee Dong Wook) jest dyrektorem naszej bohaterki. Jest pożądanym przez wszystkie panie, jeżdżącym sportowym wozem z rodzaju przedłużaczy wiadomo-czego autem, czebolskim synem właściciela biura podróży. Sprawia wrażenie złotego chłopca, ale tak naprawdę to skromny i smutny chłopak, który nie umie się cieszyć życiem, którego znaczą część spędził w biedzie. Ojciec przygarnął go dopiero po śmierci matki, z którą żył w separacji. Teraz ma wszystko, ale ojciec twardą ręką kieruje jego losem.


Im Se Kyung (znana z SKK Scandal Seo Hyo Rim) to wybrana przez ojca narzeczona dla naszego bohatera. Podobnie jak on jest luksusową czebolką, także pracuje w firmie ojca organizując pobyty w Korei gości z najwyższej półki. Najmłodsza córka wielkiej korporacji, zimna, piękna, wyrachowana, nie budzi w narzeczonym żadnych uczuć i nie zależy jej na tych uczuciach. Jest poraniona - chłopak którego kochała zdradził ją i szantażuje ojca groźbą opublikowania jej kompromitujących zdjęć. Jej rana przekłada się na wredność i złość do całego świata. Ale jakie ma ciuchy!


Choi Eun Suk (Um Ki Joon, który gral z Hyun Binem w World They Live in) jest kolegą z podstawówki naszej bohaterki. Spotykają się po latach, kiedy o jest lekarzem - i nadal żywi w sercu ciepłe uczucia dla szkolnej koleżanki. Jest świetnym lekarzem, ale pacjenci go nie znoszą - nie ma w nim grama ciepła i współczucia. Nie widzi potrzeby rozwijania ich w sobie.

Nasza bohaterka wyrywa się z wiru pracy dopiero, kiedy po niegroźnym wypadku samochodowym trafia do szpitala na rutynowe badanie. Dowiaduje się, że miała szczęście - przy okazji wykryto u niej guza rakowego - nieoperowalnego, groźnego, nieuchronnie prowadzącego do śmierci. Dziewczyna przechodzi przez piekło emocji: zaprzeczenie, bunt, rezygnację. Postanawia się nie leczyć i nikomu sę nie przyznawać, choć jej lekarz - kolega szkolny drze włosy z głowy. Postanawia żyć. Zacząć dobrze jeść. Zadbać o swój wygląd. Kupić sobie piękne ubrania. Pojechać na pierwsze w życiu wakacje. A przede wszystkim - z hukiem rzucić pracę.
Na Okinawie, piękna i swobodna, spotyka swojego eks - szefa, który jest tam służbowo. Przypadek sprawia, że spędzają ze sobą kilka dni, a po tych dniach już nic nie jest takie jak było.
Dotąd zaniedbana szara myszka, choć chora i skazana na śmierć, zaczyna żyć i robić w tym życiu to, co sprawia jej przyjemność. Chodzi na randki. Tańczy tango w szkole milongi (to jest super-wątek). Kocha. Przyjaźni się. Załatwia dawno nie załatwione sprawy. A przy okazji ludzi jej najbliżsi muszą także zmienić swoje życie, załatwić swoje sprawy, zmienić się.

To bardzo przyjemna dla oka drama. Taki, powiedziałabym, zapychacz. Nie powala szczególnie. Akcja w dużej mierze jest zlepkiem różnych kawałków innych filmów (jak choćby Let's Dance z Richardem Gere). Zabija ją jedna rzecz - absolutnie drewniany i sztywny bohater. Chyba tylko eksapil Sun Ah sprawiał, że parę razy między nimi zaiskrzyło. O wiele bardziej podobał mi się ten drugi - doktorek.
Na plus: prześliczne plenery (Okinawa i koreańska wieś), genialne sceny ze szkoły milongi, w której nauczycielem jest jeden z dawnych kolegów Bohaterki z pracy :mrgreen: ) i ladne pokazanie psychologii choroby. Etapów jej przechodzenia. Etapów godzenia się z nią. tego, jak przyjmują ją inni ludzie (złość, odrzucenie, agresja, bunt, załamanie, pogodzenie się.
Oglądało nam się dobrze, ale nie bez przeskakiwania scen. Na pewno nie jest to najlepsza z dram Km Sun Ah, ale - jak napisałam - dobra jest kiedy dopada apetyt na kawałek melo - obyczaju z tangiem w tle.

zooshe - Nie 27 Kwi, 2014 13:41

I jeszcze o GG14
Okazuje się, że finałowy odcinek God's Gift w tym końcówka została zmieniona przed emisją.
Do sieci wyciekły scenki wycięte z wyemitowanego odcinka.
Spoiler:

Pierwotnie scena czytania bajki była dłuższa. Niestety nie znalazłam jeszcze tłumaczenia rozszerzonej wersji skryptu, a Google translator nie pomaga, ale jedno jest pewne odpowiedz na najważniejsze pytanie czy rycerz przeżył także w tej wersji nie została udzielona.

Zmieniona też została scena kiedy DC wchodzi do wody z SB. W wyemitowanym odcinku SB się budzi, a on wpada na pomysł, że tylko jedno z nich może przeżyć. Pierwotnie scena miała się kończyć w momencie kiedy idzie ze śpiącą SB w stronę środka jeziora i urywa się zanim ta się budzi. Wiadomo natomiast że SB na pewno przeżyła bo podobnie jak w wyemitowanym odcinku jest scena kiedy razem z matka i babcią są nad jeziorem.

Dodano też scenę z aresztowanie syna prezydenta, złego ministra sprawiedliwości i przekupnego policjanta. Rozszerzono też scenę kiedy Dongchan odwiedza Hyun Woojin w szpitalu i wspomina wtedy ich przyjaźń z czasów gdy oboje byli policjantami.



Admete - Nie 27 Kwi, 2014 13:52

Czyli tak naprawdę to zakończenie było jeszcze mniej przejrzyste.
Trzykrotko dla BV warto znaleźć czas. I chyba się cieszę, że mam mniej rzeczy do oglądania. Do powtórki CH wrócę, bo powtórkowe oglądanie tej dramy jest nad wyraz przyjemne. Na razie mam przerwę w BV, czekam na resztę ;)
Trzykrotko zaspoileruj mi czy bohaterka umarła. Nie zanosi się, żebym miała to obejrzeć, a jestem ciekawa czy ja uśmiercili czy historia była jak z Błękitnego zamku.

Aragonte - Nie 27 Kwi, 2014 13:56

Trzykrotka napisał/a:
O BV sporo dobrych rzeczy się nasłuchałam. Ale nawet się nie łudzę, że kiedykolwiek znajdę na tę dramę czas. Już i tak wszystko przepycha się w kolejce, a kilka powtórek mnie kusi.

Ja się nie łudzę, żebym obejrzała 99 procent dram z tych, o których czytam w tym wątku :wink: Ale na powtórkę BV na pewno znajdę czas.

Admete - Nie 27 Kwi, 2014 14:00

Ja na razie będę oglądać Gap Dong, dokończę - choć bez zachwytów - Three days, mam w planach New Leaf. Wystarczy mi na razie. Musiałabym mieć coś poziomu KoD lub BV, żeby się skusić. No chyba, że ta policyjna drama, o której pisałyście - Wszyscy jesteście otoczeni - okaże się ciekawa.
Trzykrotka - Nie 27 Kwi, 2014 14:20

Admete napisał/a:

Trzykrotko zaspoileruj mi czy bohaterka umarła. Nie zanosi się, żebym miała to obejrzeć, a jestem ciekawa czy ja uśmiercili czy historia była jak z Błękitnego zamku.


Też myślałam o Błękitnym zamku :-D

Spoiler:
Nie umiera na naszych oczach - zostawiamy ją, kiedy żyje, szczęśliwa u boku męża i oboje wiedzą, że to w każdej chwili może się skończyć.


Wszyscy jesteście otoczeni to komedia kryminalna i mam wielką nadzieję że nacisk położony będzie na "komedia." Tłumacze teraz Greatest Love, a jak to przy robieniu napisów; pracuje się powoli, każdy kawałek oglądając 2 razy: żeby obejrzeć, kto co w scenie mówi i potem, żeby sprawdzić, jak się sprawdzają napisy. Mam szansę przyjrzeć się robocie aktorskiej i jestem zachwycona. Naczelna dwójka jest świetna. Dlatego trzymam kciuki, żeby YAAS miała równie dobry scenariusz i komediowy timing. Cha Seong Won jest rewelacyjny i jako czarny charakter i jako romantyczny kochanek (te ciepłe, przepełnione uczuciem oczy :serduszkate: ) i jako sexy beast, a nade wszystko - jest przekomiczny. Żeby tylko miał co grać :trzyma_kciuki:

Beethovena wpisałam sobie na listę :kwiatek: Ale na razie będę szczęśliwa, jeśli uda mi się oglądać na bieżąco The New Leaf :trzyma_kciuki:

Anaru - Nie 27 Kwi, 2014 14:53

Agn napisał/a:
Jego mistrzowi też zaczął ciążyć miecz. Moim zdaniem miało to podłoże psychologiczne - pomyśl, ilu on ludzi zabił, żeby ochronić tego jednego (króla). Od początku dramy przewijała się jego chęć, by porzucić życie w pałacu i odejść, zająć się rybołóstwem, czymkolwiek spokojniejszym i przestać przelewać krew. W którymś momencie to się musiało stać - ciało zaczęło zawodzić.

Trzykrotka napisał/a:
Mnie się wydaje, że to taki pomysł, że miecz jest przedłużeniem ręki. Odebrane mieczem życia zaczynają odkładać się w mieczu, a tak naprawdę w człowieku. Dlatego ręka słabnie nie tylko, kiedy trzeba zabijać, ale słabnie naprawdę. To coś jak z twierdzeniem, że to, jaki człowiek jest naprawdę, widać z czasem i wiekiem na jego twarzy - wyłazi gdzieś z głębi i pokazuje się w rysach. Tak to sobie przynajmniej interpretuję :kwiatek:

Macie chyba obie rację, z tym, że faktycznie to ma faktycznie podłoże psychologiczne, dlatego reszta nie ma problemu z zabijaniem. Może on jest akurat bardziej wrażliwy, może obudziła w nim tę wrażliwość Eun Soo, a może po prostu w nim tkwiła. faktycznie jego mistrz tez miał w pewnym momencie dość, a to ten sam miecz, może trochę po nim przejął? W końcu przedmioty tez czasem przejmują coś od właściciela, mogą je przekazywać też dalej...

Oglądam 24 odcinek, przejmująca jest ta walka z samym sobą i upokorzenie, że ciało zawodzi w najważniejszym momencie, że nie jest w stanie walczyć i to na dodatek na oczach swoich ludzi i króla. I że ten silny wojownik daje sobie wytracić miecz jak dziecko...

Czemu do licha po pałacu łazi kto chce i kiedy chce??? Mam na myśli głównie te dwa patriotycznie po polsku dobrane ubiorem potworki :evil: i oszalałego już Gi Cheola.

(* starannie omijałam wzrokiem notki Agn na temat ostatnich odcinków przed ich obejrzeniem, czytam po ;) , 24 przeczytam jak obejrzę)

Uuuch, mam ochotę na City Huntera i GG i BV i tego księcia z poddasza czy jak to było - po kiego czorta człowiek musi spać????

Trzykrotka - Nie 27 Kwi, 2014 15:08

Anaru napisał/a:

po kiego czorta człowiek musi spać????


Dokładnie :cry2: Książę z poddasza byłby dobry na wspólną głupawkę :hug_grupowy:

Anaru :kwiatek: dzięki Tobie i Agn obejrzę sobie znowu Faith - jak tylko będą Agn napisy :kwiatek: bo zarzynania tej dramy więcej nie zniesę.
Może dołączysz do Agn i mnie z GG? Bo na symultaniczne oglądanie CH nie tracę nadziei :trzyma_kciuki:

Admete - Nie 27 Kwi, 2014 15:31

YAAS zaczyna się w tym tygodniu, podobnie jak New Leaf. Powinnam sprawdzić oba. BV jest dla mnie objawieniem. Nie spodziewałam się czegoś takiego. W zasadzie to taka koreańska wersja jakiejś brytyjskiej produkcji. Jestem w stanie sobie wyobrazić akcję z taką orkiestrą gdzieś w Irlandii, Anglii, Szkocji czy nawet u nas.
BeeMeR - Nie 27 Kwi, 2014 15:35

Jeśli idzie o GG14D to ja mam bardzo klarowną wizję tego jak to było ;)
Spoiler:
DC stał w wodzie w dziewczynką, dostał olśnienia, które traktuję jak pijacki wid, a nie jak prawdę objawioną i głos fatum, no i żeby dziewczynka przeżyła, musiał ją wynieść na brzeg, a że ajumma była już blisko bo było słychać jej krzyki to go na tym brzegu zatrzymała wraz z córeczkę i nikt nie umarł. I szlus.



BV mam w planach, ale jeszcze nawet nie zaczęłam zbierać - Scent of a woman mam w jakiejś części i też kiedyś planuję - najpierw muszę parę innych zaległych rzeczy obejrzeć :mrgreen:

Książę Poddasza wszedł na etap, który ogromnie lubię - wyprowadzanie Złego z równowagi i pchanie go w stronę szaleństwa poprzez przypominanie mu tego, co zrobił i nakłamał :excited:
A panowie to już chyba zupełnie zapomnieli o tych swoich dresikach :P

Na wspólne oglądanie byłby super, nie jest to jakieś bógwieco, ale to bardzo przyjemna drama: jest zabawny (chwilami tak hihi-haha, ale najczęściej ok, żadne tam łazienkowe poziomy), romantyczny (naliczyłam trzy wallkisy, hugów nie zliczę ;) ) , bohaterski (ratowanie panny i od ognia i od lodu zaliczone ;) ), ma podwójne role, zbrodnię, śledztwo, podróż w czasie i co kto jeszcze tylko sobie życzy :mrgreen: Miszung jak lubię :mrgreen:

Anaru - Nie 27 Kwi, 2014 15:58

Trzykrotka napisał/a:
Może dołączysz do Agn i mnie z GG? Bo na symultaniczne oglądanie CH nie tracę nadziei

Mam taki chytroplan. :sprytny: :mrgreen:

Tylko absolutnie chciałam skończyć Faith, tym bardziej, że zaliczyłam uwiąd chęci po drodze jak był na ekranie nadmiar czerwono-białych potworków i min i wzdychań Gi Cheola oraz jak się wszyscy ze sobą męczyli, ale potem jak się wreszcie zaczęło coś bardziej kluć między Coi Youngiem i Eun Soo, między parą królewską (której wątek bardzo bardzo lubię :serce: ) oraz jak się pojawiła moja absolutnie ukochana Zuuua Postać czyli Knujaszek :serce: to mi chęci wróciły i gdyby nie konieczność spania i pracowania oraz załatwiania czasem czegos poza domem ;) , to bym hurtem połknęła. :excited:

A GG z Wami to jak najbardziej :banan:

Aragonte - Nie 27 Kwi, 2014 15:59

Admete napisał/a:
YAAS zaczyna się w tym tygodniu, podobnie jak New Leaf. Powinnam sprawdzić oba. BV jest dla mnie objawieniem. Nie spodziewałam się czegoś takiego. W zasadzie to taka koreańska wersja jakiejś brytyjskiej produkcji. Jestem w stanie sobie wyobrazić akcję z taką orkiestrą gdzieś w Irlandii, Anglii, Szkocji czy nawet u nas.

Prawda? :D To taka mało dramowa produkcja, bez specjalnych dramatoz (nawet w wątku głównej bohaterki, który najbardziej się na to łapie).

Anaru, nie wiem, czy Ty zdzierżyłabyś BV, bo tak jednak mnóstwo muzyki klasycznej jest, a Ty chyba nie bardzo ją lubisz :)

BeeMeR - jakbyś chciała BV, to daj znać :wink:

Oglądam dzisiaj (z przerwami na sprzątanie i takie tam) Return (Ri-teon), thriller z KMM. Bohater KMM na razie żyje, ale próba samobójstwa już była, znaczy się klątwa Seana Beana chyba działa nadal :-P



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group