Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
Agn - Śro 18 Kwi, 2007 17:50
| Gosia napisał/a: | | Obejrzalam film "Lawendowe wzgórze" w rezyserii Charlesa Dance`a, na podstawie opowiadania Williama J. Locka. |
Och, widzialam kiedys ten film! Cudowny! Polak mowiacy z bodaj niemieckim akcentem mnie draznil (jak chyba wszystkich ), ale tak na dobra sprawe nie zwracalam na niego az takiej uwagi. Wazniejsza byla calkowicie rozna, ale jak znakomicie dopasowana i docierajaca sie gra aktorska Maggie Smith i Judi Dench. Genialnie zagraly. Gdyby nie tak znakomite aktorstwo, postacie wiele by stracily, bylyby jednowymiarowe, a tak... oj, wiele tam sie dzialo "podskornie".
miłosz - Czw 19 Kwi, 2007 08:27
a mua oglądnęła "Good German" - stylistyka i intryga prosto z filmów noir lat czterdziestych; akcja nieco zagmatwana i ciężko się w końcu połapać kto kogo goni i za co i w jakim celu; atutem filmu - są genialne zdjęcia, czarno-białe stylizowane na para-dokumentalne; nieco podobne w stylistyce do "Sin city"; ostatnia scena żywcem z Casablanci Dżordż w amerykańskim mundurze nie wygląda najlepiej i zdecydowanie winien unikać filmów czarno-białych; głęboki głos Kate Blanchet niezwykle intrygujący;
zdecydowaną wadą tego filmu jest to że między bohaterami zupełnie nie iskrzy; ale zburzony Berlin w tle - ponury i mroczny;
i spostrzeżenie mam takie - amerykańcom kończą się pomysły na scenariusze.... ??:
Ania1956 - Czw 19 Kwi, 2007 09:22
To właśnie miłość na cinemax dzisiaj o 17,45 i zapowiada się ciekawie
Reżyser: Richard Curtis Aktor: Hugh Grant, Colin Firth, Laura Linney, Liam Neeson, Alan Rickman
Film opowiada kilka ekscytujących historii miłosnych, które więcej łączy niż dzieli. Jedna z nich dotyczy premiera (w tej roli nie mający sobie równych Hugh Grant, Cztery wesela i pogrzeb, Notting Hill), który zakochuje się od pierwszego wejrzenia w pracownicy swojego biura tuż po objęciu urzędu. Kolejna historia jest o pewnym pisarzu (Colin Firth, Dziennik Bridget Jones, Duma i uprzedzenie, Miasto nadziei, Angielski pacjent), który wyjeżdża nad jezioro, by zapomnieć o miłosnej porażce, a tam niespodziewanie poznaje nową miłość. Młoda mężatka (Keira Knightley, Duma i uprzedzenie, Król Artur) źle reaguje na obecność najlepszego przyjaciela jej męża, wyciągając zbyt pochopne wnioski z jego zachowania. Natomiast inna mężatka (Emma Thompson, Planeta skarbów, Rozważna i romantyczna, Anioły w Ameryce) ma manię kontrolowania swojego męża, podejrzewając, że mógłby on ulec urokowi innej. Ojciec samotnie wychowujący syna nie potrafi nawiązać z nim kontaktu, zaś pracownica biura usilnie poszukująca miłości, zakochuje się w swoim koledze z pracy... Historii jakich wiele, ale każda z nich opowiada o innym rodzaju miłości, bo przecież miłość niejedno ma imię...
To pełna ciepła komedia rozgrywająca się w cudownym okresie Świąt Bożego Narodzenia, kiedy to magia świąt sprawia, że wszyscy kochają się wtedy jakoś bardziej...
trifle - Czw 19 Kwi, 2007 10:16
| Ania1956 napisał/a: | To właśnie miłość na cinemax dzisiaj o 17,45 i zapowiada się ciekawie
|
"Ciekawie" to zdecydowanie za mało powiedziane Przemiły film, świetni aktorzy, sympatyczne wątki.
Aniu, jest o nim na forum w Filmach, tyle że temat z angielskiego tytułu "Love actually".
Ania1956 - Czw 19 Kwi, 2007 10:50
| trifle napisał/a: | | Ania1956 napisał/a: | To właśnie miłość na cinemax dzisiaj o 17,45 i zapowiada się ciekawie
|
"Ciekawie" to zdecydowanie za mało powiedziane Przemiły film, świetni aktorzy, sympatyczne wątki.
Aniu, jest o nim na forum w Filmach, tyle że temat z angielskiego tytułu "Love actually". |
Dzięki znalazłam, ale poczytam dopiero jutro po filmie. Nie chcę sobie psuć oglądania.
Pemberley - Czw 19 Kwi, 2007 11:16
| Gunia napisał/a: | | Widziałam "Half Nelson" i średnio mi się podobał. Niektóre momenty bardzo fajne, jak np. z tym kotem, ale całość taka mętna. W sumie nie jestem w stanie określić dlaczego. |
o szkoda! a wiesz , ja zadnego kota nie pamietam, moze to inny film?
Film na pewno nie jest z rodzaju tych magicznych , zeby "odleciec i zapomniec o rzeczywistosci" tylko wrecz przeciwnie, a ze rzeczywistosc w tym filmie nie jest niestety bajkowa...
Jesli komus podobal sie np. Babel, to powinien podobac sie i ten film.
Recenzja na filmwebie :
Zrealizowany za około 700 tysięcy dolarów "Szkolny chwyt" uznany został przez amerykańskich krytyków za jeden z najlepszych i najważniejszych filmów ubiegłego roku. Obraz wyróżniono między innymi nominacją do Oscara za rolę Ryana Goslinga oraz uhonorowano 22 innymi nagrodami.
Film nie trafił na ekrany polskich kin. Być może dystrybutor obawiał się, że mroczna, oparta w dużej mierze na emocjach historia nie odniesie komercyjnego sukcesu w Polsce. Patrząc na wyniki rodzimego box office'u nie jest to wykluczone. "Szkolny chwyt" zadebiutował w naszym kraju bezpośrednio na rynku DVD, a miłośnicy dobrego i niebanalnego kina nie powinni tego tytułu przegapić.
Gunia - Pią 20 Kwi, 2007 18:24
To było wtedy, kiedy on przyjechał do tych Murzynów od narkotyków chyba.
Pemberley - Sob 21 Kwi, 2007 11:36
| Gunia napisał/a: | | To było wtedy, kiedy on przyjechał do tych Murzynów od narkotyków chyba. |
ok, obejrze chyba jeszcze raz... :grin:
Anonymous - Sob 21 Kwi, 2007 12:57
ja wczoraj ogładałam DrDoolittle z Eddym Murphym. Przyznaję, że z zasady unikam takich filmów, a juz szczególnie jeśl gra w nim Eddy (którego permamentnie nie znoszę)
Ale o dziwo w momentach kiedy nie było go na ekranie - film mi się podobał. Przyznaję, nie oglądałam całości (w odtwarzaczu miałam cos przyjemniejszego ), ale tą godzinę (przygotowanie i zjedzenie kolacji) spędziłam miło patrząc na moje ukochanego szopa, na miśka, czy psiaczka.
W zasadzie arcydziełem nie jest, co najwyżej dzieuo, ale przyjemne
Alison - Sob 21 Kwi, 2007 16:05
Dziewczynki, idźcie sobie na Miss Potter!! Dla dam z naszego forum, pozycja obowiązkowa.
Na miłe popołudnie z dzieckiem, mamą, psiapsiółą, mężem (może już mniej ). Całość fajna jak wigilijny pierniczek do pysznej herbatki, przytulna jak wielkanocny króliczek. Jakiś czas irytowała mnie ta Renee ze swoimi czerwonymi plamami na dziobaku, ale potem mi przeszło. Ten smutny epizod w środku trochę mi zepsuł odbiór, ale prawdę mówiąc tylko na chwilę, choć co miękciejsze (jak ja, nie przymierzając, Miłosz, dzięki za ostrzeżenie!), powinny mieć przy sobie chusteczkę.
Scena ze śpiewającym Ewanem jest tak urocza, że człowiek z rozrzewnienia rozpada się na kawałki. Siostrę Normana, Mitti, należaloby przyjąć do naszego Salonu, bo jest przefajowa. Hasło o deptaniu swojej matki mnie rozłożyło! W ogóle filmowi najbardziej pasuje przymiotnik UROCZY. Polecam!
Czy ktoś mi może powiedzieć skąd ja znam pana, który grał tatusia Beatrix? :neutral:
No i pastor Collins Anno Domini 1995 jak żywy!
bezpaznokcianka - Sob 21 Kwi, 2007 17:25
| Alison napisał/a: |
Czy ktoś mi może powiedzieć skąd ja znam pana, który grał tatusia Beatrix? :neutral:
No i pastor Collins Anno Domini 1995 jak żywy! |
z Wives and daughters... grał tam pana Gibsona. Zresztą mama Beatrix to panna Browning z tej samej produkcji.
Co do filmu zgadzam się Matulą. W filmie jest nawet scena peronowa
Gosia - Sob 21 Kwi, 2007 22:56
Obejrzalam dzis dwa filmy z Gerardem Butlerem
Po pierwsze byl to "Upior w operze". Na szczescie (tj. niestety ) trudno go bylo rozpoznac. Pamietam, ze w kinie szedl ten film jakis czas temu, mialam nawet na to isc, ale potem zrezygnowalam i teraz nie zaluje. Przyznam, ze nawet troszke mi sie dzis dluzyl ...
Mam w pamieci bardzo stara wersje, ktorą juz malo pamietam (paradoks ale prawdziwy, byc moze byla to wersja z 1943 roku), a ktora pozostawila na tyle silne wrazenie, ze kupilam sobie wtedy ksiazke "Upior w operze".
W obejrzanym dzis filmie mi czegos brakowalo, zwlaszcza jesli chodzi o poczatek, za szybko to wszystko poszlo, nie bylo atmosfery grozy, tajemnicy.
Butler spiewakiem operowym nie jest, co bylo slychac (sporo melodeklamacji), ale ogolnie poradzil sobie z rola i takim trudnym przeciez zadaniem aktorskim.
Kilka ladnych scen bylo w tym filmie, np. ta na cmentarzu, oraz piosenek, na przyklad ta spiewana przez dwojga kochankow (scena z różą).
Uswiadomiono mi dzis ze ten film zostal oparty raczej na musicalu niz na ksiazce, wiec pewne zmiany rozumiem, ale powiem jednak, ze ta wersja mnie nie przekonuje i juz.
Drugi film do "Dear Frankie" i znowu Butler. I tym razem wiele do grania nie mial
Sam film obejrzalam z przyjemnoscia, bo to tez historia o milosci, ale wlasciwie o milosci matki do syna, o tym jak ona stara sie go chronic przed zranieniem, przed rozczarowaniem. Film wzruszajacy. Butler pojawia sie w drugiej czesci filmu i z poczatku gra dosc chlodnego faceta, ktory zostal wynajety, aby udawac ojca wobec gluchoniemego chlopca, pozniej stopniowo ociepla tą postać. Ładna scena pozegnania pod drzwiami najbardziej energetyczna, choc wyjątkowo subtelna. To napiecie wiszące w powietrzu...
Jednak zakonczenie ... no coz musze to powiedziec, zakonczenie pozostawia niedosyt i naprawde brakowalo mi choc jednej malej sceny, dlatego jestem rozczarowana. Przez to mam poczucie, ze film jest jednak zbyt chlodny.
http://www.stopklatka.pl/...=21986&number=8
I jeszcze muszę to dodać, przepiekna muzyka na poczatku i w zakonczeniu, znam ją skadinąd, nie wiedzialam, ze pochodzi z tego filmu, ale daje jej 10 punktow! :grin:
Harry_the_Cat - Sob 21 Kwi, 2007 23:14
Oj Gosiu, Gosiu.... Tak Ci się Upiór z nami dłuzył... Aragonte, chyba zaraz będziemy musiały Gosine sekrety tu ujawnić
A jeśli chodzi o Dear Frankie.... - ręce opadają....
Gosia - Sob 21 Kwi, 2007 23:16
Czy ja powiedzialam, ze mi sie dluzyl Z WAMI ? Alez skad!
Wasze komentarze byly boskie
A co do Dear Frankie muzyke wciaz slysze w glowie.. mam na mysli to co nazwane jest na soundtracku "Opening title"
http://buysoundtrax.store...arfranormo.html
Aragonte - Sob 21 Kwi, 2007 23:31
| Gosia napisał/a: | Czy ja powiedzialam, ze mi sie dluzyl Z WAMI ? Alez skad!
Wasze komentarze byly boskie |
No niech Ci będzie
Ale uważaj, nie psiocz mi za bardzo na "Dear Frankie", bo Ci wrednie zabiję jakiegoś ulubionego bohatera
Harry_the_Cat - Sob 21 Kwi, 2007 23:35
| Gosia napisał/a: | | Wasze komentarze byly boskie |
Tak, i dowiedziałas sie wielu ciekawych rzeczy na pewno.... Od ludzi , którzy za duzo wywiadów ogladają...
Gosia - Sob 21 Kwi, 2007 23:36
Ja nie psiocze przeciez, mowie tylko, ze brakowalo mi jednej malutkiej scenki na koncu
Gosia - Sob 21 Kwi, 2007 23:37
Piekne bylo to o posladkach Gerrego, wlasciwie o ich braku
Harry_the_Cat - Sob 21 Kwi, 2007 23:37
| Gosia napisał/a: | Ja nie psiocze przeciez, mowie tylko, ze brakowalo mi jednej malutkiej scenki na koncu |
Gosiu, ale sama mi w sumie przyznałaś rację, że ta scena wcale by nie musiała nic wyjasnić....
Harry_the_Cat - Sob 21 Kwi, 2007 23:38
| Gosia napisał/a: | Piekne bylo to o posladkach Gerrego, wlasciwie o ich braku |
Skąd wiedziałaś, że o tym własnie mówie?
Gosia - Sob 21 Kwi, 2007 23:40
Ale by byla takim milym optymistycznym dodatkiem, takim papa na do widzenia, takim pieknym akcentem na zakonczenie...
Gosia - Sob 21 Kwi, 2007 23:40
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Gosia napisał/a: | Piekne bylo to o posladkach Gerrego, wlasciwie o ich braku |
Skąd wiedziałaś, że o tym własnie mówie? |
Bo to byl hit!
Harry_the_Cat - Sob 21 Kwi, 2007 23:43
| Gosia napisał/a: | | Harry_the_Cat napisał/a: | | Gosia napisał/a: | Piekne bylo to o posladkach Gerrego, wlasciwie o ich braku |
Skąd wiedziałaś, że o tym własnie mówie? |
Bo to byl hit! |
Ja tam mam wrażenie, że było więcej takich momentów, że traciłyśmy ze smiechu kontakt z tym, co się dzieje na ekranie....
rurka.... nekrofilia.....
Marija - Sob 21 Kwi, 2007 23:46
Ja właśnie chciałam o Dear Frankie, a tu pośladki ??: . Może się wstrzymam do jutra, boście niepoważne :neutral: .
Gosia - Sob 21 Kwi, 2007 23:47
Ja sie staralam ogladac uwaznie (bo tych filmow nie znalam), ale z pewnoscia przegapilam kilka fragmentow. Jednak zabawa byla przednia!
Twoje wyjasnienia, Harry, byly boskie!
Marijo, ale jesli chodzi o kwestie posladkow Gerrego (a raczej ich braku, ktory mial byc tuszowany wypychaniem spodni w roznych miejscach), to bylo w komentarzu do Upiora w operze
|
|
|