Ekranizacje - Jane Eyre (2006) cz. 2
Gosia - Śro 24 Gru, 2008 10:47
Widać zgubiła z wrażenia po drodze
Ostatnia scena chyba żadnej z nas się nie podobała, uznajmy to za wypadek przy pracy reżysera bo reszta jest świetna
szarlotka - Sob 27 Gru, 2008 12:24
Dzięki za racjonalne wyjaśnienie kwestii szlafrokowej I tak dzielna dziewczyna, ostatecznie mogla sobie z wrażenia zęby powybijać po drodze
aneby - Sob 27 Gru, 2008 19:04
szarlotka - Nie 28 Gru, 2008 18:48
Ja też niestety nie mam Ale liczyłabym na rychłą powtórkę – ostatecznie od 1 stycznia powtarzają Rozważną i romantyczną, która jeśli dobrze pamiętam leciała zaraz przed...Więc może jest nadzieja
spin_girl - Wto 30 Gru, 2008 18:09
| Mag13 napisał/a: | | (choć i tak zostają luki w związku z wycięciem wielu minut przez TVN)! |
Naprawdę wycięli sceny??? Jak mogli! Ja nie wycięłabym nawet sekundy z tego filmu! Po N&S i P&P'95 to właśnie JE'06 jest moim najukochańszym miniserialem. Zachęciło mnie też do przeczytania wreszcie powieści (wcześniej nie mogłam się przebyć przez pobyt Jane w szkole )
spin_girl - Śro 31 Gru, 2008 09:40
I jeszcze jak różnorodnie wycięto....
Gnojki
maniutka - Wto 06 Sty, 2009 18:56
I wczoraj, i w niedziele obejrzałam sobie JE i dla mnie, która nie czytała książki , serial jest genialny. Te emocje, serce mi kołatało po scenie podpalenia łóżka Rochestera, przed wyjazdem Jane do umierającej ciotki, oświadczyn i ślubu. Szalenie mi się całośc podobała i nakłoniła mnie do przeczytania książki.
Na wakacje chciałam przeczytać Villette, ale czytając miałam świadomość, że nie będzie to taka sielakna jak u Austen, więc nie bardzo podobała mi się wizja smutku związanego z książką (zawsze przżywam ksiąki), ale teraz coś mi się widzi, że się przemogę
ps. Tylko nie spalcie mnie na stosie, Toby jest strasznie pomarańczowy i to nie dodaje mu uroku
trifle - Wto 06 Sty, 2009 20:48
Pomarańczowy? Wszystko bym o nim mogła powiedzieć, tylko nie, że jest pomarańczowy...
bernadka10 - Wto 06 Sty, 2009 21:02
zgadzam się z Tobą
nicol81 - Wto 06 Sty, 2009 22:01
| Mag13 napisał/a: | | I projekcją alternatywnego życia, które mogłoby być, gdyby zgodziła się, zamieszkać z Rochesterem w owej białej willi nad Morzem Śródziemnym..... |
Ale w tej willi oni mieli być jak brat i siostra...
Gunia - Wto 06 Sty, 2009 22:02
| Cytat: | | Ale w tej willi oni mieli być jak brat i siostra... |
Przepraszam za post o niskiej zawartości intelektualnej, ale:
.
nicol81 - Wto 06 Sty, 2009 22:13
No tak Rochester przecież mówił...
Gunia - Wto 06 Sty, 2009 22:17
| nicol81 napisał/a: | No tak Rochester przecież mówił... |
Generalnie to jego słowa miały dziwną skłonność do odbiegania od realizmu.
szarlotka - Śro 07 Sty, 2009 10:31
| Mag13 napisał/a: |
Mam wrażenie, że w części scena ta jest projekcją obrazów, które zaistniały tylko w jej umyśle - wyobrażeniem swoistej, choć bez spełnienia, nocy poślubnej po ślubie, którego nie było... I projekcją alternatywnego życia, które mogłoby być, gdyby zgodziła się, zamieszkać z Rochesterem w owej białej willi nad Morzem Śródziemnym..... |
Ciekawa myśl.
Zresztą na dvd w komentarzu audio do tego odcinka jest mowa o tym, że chcieli pokazać tę scenę tak, jak Jane ją pamięta – dlatego jest tak statycznie sfilmowana. A że była w szoku, to może nie pamiętać detali
Ale chyba nie możemy zakładać, że do rozmowy o willi nad Morzem Ś. w ogóle nie doszło, ostatecznie Rochester też ją pamięta...
szarlotka - Czw 15 Sty, 2009 08:22
Tak, chyba Susanna White mówi coś takiego: że nie chcieli w tej scenie żadnych cięć, bo czar by prysł. Coś w tym jest – wyszło bardzo klimatycznie.
A wersja, że Rochester dostaje się do sypialni siłą, w sumie byłaby OK (ostatecznie porywczy jest), ale nie wiem, chyba trochę zbyt oczywista. Wariant oniryczny bardziej mi pasuje, poza tym jest nad czym dyskutować.
A propos śmiesznych scen z You Tube: mnie też rozwalił Toby S. zaklinowany na koniu
http://www.youtube.com/watch?v=2rKybp_5iOU
A przy okazji muszę wyznać, że baaardzo mi się podoba Twój avatarek
szarlotka - Pią 23 Sty, 2009 09:41
Obejrzałam sobie wczoraj pierwszy odc. na TVN Style, żeby na własne oczy zobaczyć niesławną działalność nożyczkową. Szkoda tej sceny z Jane w gabinecie R. – zgadzam się, że to majstersztyk, fantastycznie buduje klimat. Zresztą w każdej wyciętej sceny mi szkoda...
nicol81 - Pią 23 Sty, 2009 19:33
| Mag13 napisał/a: | | Usuwanie każdej sceny, niezależnie czy to jest ważna rozmowa, czy tylko spacer alejką, jest ingerencją w kształt artystyczny.... Tyle się mówi o naruszaniu praw autorskich, a moim zdaniem wycinanie jest takim samym ich naruszeniem, jak niezgodne z prawem wykorzystanie cudzego utworu itd. |
Zgadzam się całkowicie. I w ogóle to niesprawiedliwe, że kupując za sporą kasę RiR dostaje się wersję krótszą o pół godziny Jak przy takim upadku można coś jeszcze mówić o prawach autorskich?
szarlotka - Śro 04 Lut, 2009 09:12
Przy okazji odc. 2 (scena po tym, jak Jane i Rochester. ugasili pożar, po czym pan R. wychodzi) z konsternacją odnotowałam, że Rochester najwyraźniej sypiał w butach
Kolejna drobna wpadka... Chyba że jako bohater bajroniczny tak miał
aneby - Czw 05 Lut, 2009 23:31
Natknęłam się na 3 odc. JE . Jak można tak pociąć film ?! I dla niepoznaki wlepić reklamy w miejsce "wycinki" Naliczyłam przynajmniej 3 sceny, które były w oryginale, a na tvn nie
Hortensja - Śro 18 Lut, 2009 23:29
Niedawno się zarejestrowałam wreszcie na forum, więc chciałam napisać o jeszcze jednej rzeczy, o której tutaj chyba jeszcze nie było wspominane (a temat przeczytałam z wielką ciekawością ), mianowicie tłumaczenie, które pojawiło się na TVN Style. Szczególnie raziło mnie to w pierwszym odcinku, gdzie Rochester cały czas mówi (po polsku) do Jane "proszę podejść", "proszę usiąść". Przecież w całym początku znajomości Jane i Rochestera istotną sprawą był jego szorstki, władczy ton i w książce jest to wyraźnie widoczne (jak również w wersji oryginalnej filmu). Ja wiem, że tłumacze odwalają często straszną fuszerkę, ale bardzo mnie to zdenerwowało, bo świadczyło także o nieznajomości literackiego pierwowzoru!
No to ulżyłam sobie
szarlotka - Czw 19 Lut, 2009 15:16
Tak, też zwróciłam na to uwagę. Zwłaszcza, że Rochester z lekka się płoszy, nie wiedząc, kogo Jane ma na myśli. Przy wersji „będzie miał pan miał” robi się to trochę bez sensu.
Zresztą wpadek jest niestety więcej: mój prywatny „hit” to tłumaczenie „Spanish Town, Jamaica” jako „hiszpańskie miasto na Jamajce” w trzecim odcinku w scenie w kościele.
Hortensja - Czw 19 Lut, 2009 15:50
Zawsze mnie zastanawia skąd takie rzeczy się biorą. Bo o ile mogę zrozumieć, że ktoś nie znający książki "Dziwne losy..." nie wgłębia się za bardzo w niuanse (co o tym prywatnie myślę to inna sprawa ), to nie rozumiem kompletnie jak w moich ukochanych "Morderstwach w Midsomer", które emituje poważna- jakby nie było- stacja Hallmark "take a picture" profesjonalny jak mniemam tłumacz przetłumaczył jako "brać zdjęcie" Owszem, zawsze zostaje oglądanie w oryginale, ale smutne jest, że ukochane filmy traktuje się tak po macoszemu.
Sofijufka - Czw 19 Lut, 2009 16:40
tiaaa... a w BBC Entertainment - policjant stale powtarza: niech się pan nie oddala, wysyłając podejrzanego do domciu....
damamama - Czw 26 Lut, 2009 09:08
| Kod: | AineNiRigani
A nawet gdyby miłość wygrała, ona zmieniłaby się. Na pewno ten cios nie umocniłby jej, stałaby się słabsza, na pewno straciłaby na samoocenie. I o najgorsze Rochester zniszczyłby w niej wszystko to, za co ją pokochał. Jego władczość i jej obniżona samoocena i wartość we własnych oczach sprawiłyby, że on by nad nią całkowicie zapanował, stłamsiłby ją.
|
To o czym piszesz, mówi w fragmencie, gdzie opisuje jak wyglądałby jej związek z St. John’em Rivers’em
| Kod: | Gitka
Dziewczyny link do niewykorzystanych scen w serialu.
Jane Eyre 2006: Deleted Scenes
http://bronteana.blogspot.com/
|
Wprawdzie nie jestem anglojęzyczna ale chętnie zobaczę te fragmenty. Może któraś wyjaśni gdzie je na tej stronie znaleźć.
Jestem po ponownej lekturze Jane Eyre, którą nie tak dawno nabyłam. Przejrzałam dokładnie cały wątek, stąd te moje powyższe wypiski cytatów. Jednej rzeczy, jak widzę tutaj nie omówiłyście a ja cały czas się nad nią zastanawiam i nie mogę dojść do jednoznacznej konkluzji. Cały ten powrót Jane do Thornfield . Wprawdzie słyszy jego przejmujące wołanie, ale nie mając odpowiedzi od Pani Fairfax nie wie co się dzieje z Rochesterem. Dla niej to dalej żonaty mężczyzna. Pomimo to jedzie. Cały czas go kocha a jednak jedzie. Czy ona myślała, że jest tak silna emocjonalnie, że gdy go zobaczy, to zrobi w tył zwrot i wróci do Riversa , by wyjechać z nim do Indii. Czy też druga moja teoria. Tak mocno go kocha i nie wyobraża sobie z nim rozstania na zawsze, że w podświadomości akceptuje siebie jako jego kochankę? Wprawdzie stojąc już pod bramą Thornfield, sama się zastanawia nad tym jak się zachowa, ale jak dla mnie to trochę za późno.Co o tym sądzicie? Skończyło się dobrze, ale wcale tak nie musiało być.
Sofijufka - Czw 26 Lut, 2009 10:36
myslę, że niekoniecznie zamiezrzała sie z nim zobaczyć. Po prostu chciała wiedzieć, co się z nim dzieje. Popatrzyłaby z dala na dwór, popytałaby w wiosce - i nie wykluczam, że gdyby wszystko było OK, a Berta jeszcze żyłaby - wyjechałaby bez słowa. Nie sądzę, by wyszła za St Johna. Raczej powtórzyłaby, że może pojechać z nim jako siostra...
|
|
|