To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

trifle - Śro 21 Maj, 2008 23:56

Będzie o kilku filmach, bo filmowy weekend miałam.

Posterunek graniczny - jest rok 1987, na granicy albańsko-jugosławiańskiej stacjonuje grupa żołnierzy z Jugosławii. "Pilnują ojczyzny", czekają na ewentualny atak Albańczyków. W rzeczywistościach nudzą się straszliwie, ich przywódca łapie "niemiłą" chorobę, która wymaga 3tygodniowego leczenia, a że nie chce on chory wracać do żony, to zarządza pozostanie na posterunku wszystkim, bo "zagrożenie atakiem wzrosło".
Całkiem interesujący film. Nie wiem, jak na Bałkanach to robią, ale - u Kusturicy też to widać - ich filmy są takie naturalne, prawdziwe, nawet w kwestii technicznej. Jakby się patrzyło na normalnych ludzi wokół. Nie ma lalek i plastikowych pakerów. Są normalne kobiety i normalni mężczyźni. Jest znudzenie, jest miłość, śmierć i ludzka głupota. I to wszystko nie w ciężkim i trudnym do zniesienia opakowaniu - jak to u nas robią, tylko w takim gorzkokomediowym wydaniu. Myślę, że warto obejrzeć, aczkolwiek to nie jest "przyjemny" film, na miły wieczór.
http://posterunek.graniczny.filmweb.pl/

W piątek byłam na multikinowej nocy kina, obejrzałam trzy filmy.


1. Spragnieni miłości, film azjatyckiego reżysera Kar Wai Wong'a. Trudno go opisać, bo ten film to właściwie poezja na ekranie. Składa się z drobiazgów, małych obrazków, szczegółów. Jest ona i jest on. Mieszkają w tej samej kamienicy (nie wiem, jak to nazwać, ale chyba właśnie kamienica), w wynajmowanych pokojach. Oboje mają żonę/męża, którzy często wyjeżdżają i długo ich nie ma. Nie są szczęśliwi, ona jest rozczarowana życiem w małżeństwie, on za dużo o sobie nie mówi. Coś ich do siebie ciągnie, ale trzymają się na dystans, są ostrożni.
Ten film smakuje się niespiesznie. Jest bardzo "cichy", nie za wiele dialogów, żadnych szalonych emocji, dramatycznych scen (choć to może być kwestia sporna). Przepiękne sekwencje z muzyką - tzn takie spowolnione fragmenty z tłem muzycznym (cudownym, zachwyciłam się tymi fragmentami).
Znalazłam! http://pl.youtube.com/wat...feature=related I wyobraźcie sobie: ciemna, wąska uliczka, piękna kobieta schodzi po schodach, chodzi sama, zaczyna padać deszcz, wszystko spowolnione, bez pośpiechu.
Wiecie, że za nic nie pamiętam zakończenia? Zaskoczyły mnie napisy końcowe i nie pamiętam, co było przed nimi :thud: Mam wrażenie, że nie było żadnego konkretnego, jasnego rozwiązania, ale głowy, głupia, nie dam. Bardzo chętnie obejrzałabym go jeszcze raz, bo to taki film do smakowania.
http://pl.youtube.com/wat...feature=related


2. Motyl i skafander - ten film mogłabym obwołać najlepszym filmem, jaki w życiu widziałam, ale pewnie teraz nie pamiętam o innych, które też na to miano zasługują, więc niech zostanie "jednym Z". Koniecznie do obejrzenia. To film o tym, jaką klatką jest nieruchome ciało dla żywego umysłu. O tym, że ludzki umysł jest olbrzymem, ma wielką siłę. To film o człowieku, który padł ofiarą "syndromu zamknięcia" - jest całkowicie sparaliżowany, może jedynie poruszać jedną powieką i w ten sposób porozumiewa się z otoczeniem. Mogę peany pisać, naprawdę. Bohaterem jest Jean-Do, pisarz, dziennikarz, człowiek - wcześniej.. - bardzo aktywny. To wszystko jest takie mądre, takie wzruszające, ale bez patosu, z ironią, z humorem. Były fragmenty, gdzie łzy mi leciały nieprzerwanie, żeby za chwilę padł komiczny komentarz "w głowie" bohatera i żebym głupio chichotała. Są piękne wspomnienia, są refleksje, nooooo... wyłączcie mnie, bo zaleję was powtórzeniami ;) Dla mnie to filmowe arcydzieło, film, który już kocham miłością wielką i czystą. Czytałam przed obejrzeniem same dobre recenzje, co mnie, rzecz jasna, nastawiło bardzo sceptycznie, ale jednak okazuje się, że można im było uwierzyć. Zachęcam do konfrontacji. I chyba fajnie by było w kinie, na wielkim ekranie, w ciemnościach. Robi wrażenie (szłam do kina z katarem, lekko przeziębiona, z "Motyla.." wyszłam gorąca, jak się potem okazało, z gorączką! ;) )
http://motyl.i.skafander.filmweb.pl/


3. I na koniec poszliśmy sobie obejrzeć Sweeney Todd. Wielkie rozczarowanie. Był w kategorii "horrory", więc miałam nadzieję, że choć trochę będę się bać. A tu: phuuuuuuuuuuuuuuu... Nic. W ogóle nie straszne. Mało wciągające. Po "Upiorze w operze" i po tym filmie stwierdzam, że nie lubię takiej konwencji. Sztuczne, za bardzo teatralne, nudnawe. O czym? Golibroda po latach wraca do miasteczka, gdzie mieszka jego wróg. Sędzia, który zabrał mu żonę i córkę. Golibroda zamierza się zemścić. Zabija niewinnych ludzi, a jego przyjaciółka tychże zabitych wykorzystuje w pasztecikowym interesie. Nie mam za dużo do powiedzenia. Rozśmieszył mnie tylko Anglik udający Włocha :roll: Spodziewałam się czegoś lepszego.


A sobotę, po całym dniu odsypiania i chorowania, skorzystałam z łaski TVNu i obejrzałam wieczorem Faceta z ogłoszenia, bo gra w nim Diane Lane (którą lubię z "Pod słońcem Toskanii"). Jest nauczycielką, po rozwodzie, ogólnie rzecz biorąc, jak sama mówi "nie szuka przelotnych związków, chce się zakochać". Jej siostra zamieszcza więc ogłoszenie w internecie, odzywa się kilku panów, w tym jeden interesujący (John Cusack). No i tak się spotykają, mijają, jest trochę nieporozumień, jak to zwykle. Diane Lane jest sympatyczna, ma bardzo wyrazistą twarz - co czuje/myśli, od razu widać. Film nie najgorszy, ale nic porywającego, na taki schorowany wieczór może być, acz nawet gorączkowa głowa mówiła mi, że trochę szkoda było czasu..


I ostatni! ;)
Chromophobia. Trudno mi opisać ten film, nawet na filmwebie słabo z tym: Każda rodzina posiada swoje sekrety, które stara się skrzętnie ukrywać. Jednakże sekret Marcus'a Aylesbury'ego i jego familii może być w pierwszej kolejności odkryty. Wszystko to przez długoletniego przyjaciela tej oto rodziny-Trent'a, który czeka na jakiś gorący temat...
Tu nie chodzi o ufo, czy gromadę dzieci na strychu czy w piwnicy, ale o sprawy pracowe, prawnicze itp. Marcus (Damian Lewis) awansuje w swojej firmie i otrzymuje niewygodne zadania, które nie są yy do końca legalne i właściwe. On czuje się niepewnie, więc je wykonuje. Jego żona jest niespokojną duszą, zajmuje się sztuką nowoczesną, ma problemy ze sobą, jest uzależniona od zakupów i kiepsko sobie ze wszystkim radzi. Mają syna, który żyje jak chce ;) Trochę samopas.
Jest tu kilka odrębnych wątków poza tą trójką, wszystkie przez choćby drobne ogniwo są ze sobą połączone. Wciągający film, ogląda się z zainteresowaniem, acz przyznam, że trudno mi było na koniec stwierdzić, o co rzeczywiście chodziło. Raczej polecam, bo można znane twarze w ciekawych rolach zobaczyć.

I to już koniec ;) Na dziś :lol:

Caitriona - Czw 22 Maj, 2008 09:39

trifle napisał/a:
I na koniec poszliśmy sobie obejrzeć Sweeney Todd. Wielkie rozczarowanie. Był w kategorii "horrory", więc miałam nadzieję, że choć trochę będę się bać. A tu: phuuuuuuuuuuuuuuu... Nic. W ogóle nie straszne. Mało wciągające.

Sweeney Todd to nie horror, lecz musical. A że krew się leje wszyscy oznaczają go jako horror. Mnie się ogromnie podobał, ale ja przepadam za musicalami np. uwielbiam Upiora w operze. Moim zdaniem ten film to napradwę dobra robota Burtona! Do ścieżki często wracam.

Faceta z ogłoszenia też widziałam, całkiem sympatyczny, ale jak na dwójke takich fajnych aktorów - Lane i Cusack - mogło by być coś nieco lepszego.

A Chromophobia mi siię podobała. Duza w tym zasługa obsady, szczególnie Scott Thomas, Lewis, Ralphik.

Admete - Czw 22 Maj, 2008 09:39

Ostatnio widziałam ( oprócz dwóch filmów tamilskich, o których w innym watku ) film koreański Classic. Opis za Filmwebem:

"Poruszająca historia opowiadana przez młodą studentkę swojemu chłopakowi. Opowieść dotyczy wielkiej miłości rodziców dziewczyny - jej matki Joo-Hee oraz dwóch mężczyzn jej życia Tae-Soo narzuconego poprzez wybór rodziców i Joon-Ha chłopaka z niższej kasty którego kochała prawdziwie. Los nie szczędzi całej trójce łez i chwil szczęścia a wszystko to odbywa się na tle układów koreańskich rodzin, wojny, zawiera rysy tradycyjnego teatru dalekiego wschodu. Zakończenie jest dość zaskakujące uświadamia nas że historia potrafi zatoczyć koło.'

Wzruszałam się i śmiałam w trakcie oglądania tego filmu. Naprawdę piękna rzecz :-) Polecam.
Oglądałam kiedyś Spragnionych miłości, wyjątkowy film. Chromophobia też pozoostawiła mnie w stanie lekkiego zagubienia. Dla mnie ten film mówi o utracie prawdziwych wartości i zagubieniu w świecie. Aktorskko rewelacyjny.

trifle - Czw 22 Maj, 2008 12:48

Admete napisał/a:
Chromophobia też pozoostawiła mnie w stanie lekkiego zagubienia. Dla mnie ten film mówi o utracie prawdziwych wartości i zagubieniu w świecie. Aktorskko rewelacyjny.


Zdecydowanie tak, aktorzy świetnie.
Zastanowiło mnie potem, ile dramatów kryje się za artykułami w gazetach - tzn ile z nich niszczy życie pojedynczych osób, które są tylko trybikami w machinie.

Caitriona napisał/a:
Sweeney Todd to nie horror, lecz musical. A że krew się leje wszyscy oznaczają go jako horror.


No właśnie, myśląc o nim jako o horrorze, miałam inne nastawienie. Nie przemawiają do mnie takie musicale z lekką grozą w tle. Szkoda dla mnie :-|

trifle - Czw 22 Maj, 2008 12:50

Admete, mogłabyś podać linka do tego koreańskiego filmu? :) Nie mogę znaleźć na filmwebie.
Admete - Czw 22 Maj, 2008 13:06

Bo ten film jest wpisany do Filmwebu pod koreańskim tytułem Keulraesik :-D

http://www.filmweb.pl/f251219/Keulraesik,(2003)

trifle - Czw 22 Maj, 2008 13:33

Admete napisał/a:
Bo ten film jest wpisany do Filmwebu pod koreańskim tytułem Keulraesik :-D

http://www.filmweb.pl/f251219/Keulraesik,(2003)


Aha :thud: :D
Wygląda całkiem ciekawie. Lubię na filmwebie przelecieć wzrokiem opinie na dole i lubię widzieć takie sprzeczne, bo to znaczy, że dobry film ;)

Admete - Czw 22 Maj, 2008 13:40

Mam jeszcze zamiar obejrzeć Turn left, turn right. Tam na początku jakaś dziewczyna czyta po polsku Szymborską :) Dziwne to.

http://www.filmweb.pl/f14...ow,(2003)/opisy

Caitriona - Czw 22 Maj, 2008 15:20

Na opoczątku troszkę. Ale jak człowiek słyszy ten wiersz któryś raz podczas oglądania to się przyzwyczaja. A ona go recytuje, bo jest tłumaczką zakochaną w poezji Szymborskiej. Niestety musi tłumaczyć jakieś horrory itp żeby się utrzymać.
Admete - Czw 22 Maj, 2008 16:53

Bardzo mam ochotę na ten film, wczoraj się już do niego przymierzałam, ale miałam za mało czasu.
Agn - Pią 23 Maj, 2008 00:04

ZOBACZYŁAM NOWEGO INDIANĘ JONESA!!!!!!!!!!! Opowiem, jak wrócę do domu, bo tu nie mam czasu. Ale bawiłam się świetnie. :mrgreen:
Admete - Pią 23 Maj, 2008 07:58

Nie wiem, kiedy zobacze nowego Indianę, bo nie bardzo mam czas, ale postaram się. Obejrzałam za to Turn left, turn right i bardzo mi się ten film podobała. Rzeczywiście film opiera sie na wierszu Szymborskiej "Miłość od pierwszego wejrzenia" i zabawny sposób pokazuje jak ludzie mijają się przez przypadek. Cóż - potrzeba aż trzęsienia ziemi, żeby naprawdę się spotkali ;-)
Caitriona - Pią 23 Maj, 2008 18:48

Końcówka ciutkę mi w tym filmie przeszkadza, włąsnie to trzęsienie, ale całość jest bardzo symaptyczna :D I bardzo mi się ten wiersz podoba! Główny bohater zresztą też ;)
dorcia29 - Pią 23 Maj, 2008 20:40

Oglądałam niedawno STAGE BEAUTY. Podeszłam z marszu do niego, ale moim zdaniem dobry. Lubię takie klimaty. :roll:


http://www.filmweb.pl/f10...wa+sceny,(2004)

Antuś - Pią 23 Maj, 2008 22:26

Cudnie czytać o ,,Turn left, turn right", bo już od dłuższego czasu zastanawiam się czy jest ,,do zdobycia" i okazuje się, że jak najbardziej, więc zabieram się za poszukiwanie W dodatku czytając pochlebne opinie :wink: ,,Miłość od pierwszego wejrzenia" jest chyba jednym z moich ukochanych wierszy o miłości, za każdym razem wszystkie ,,klamki, na których dotyk kładł się na dotyk" i ,,listki przefruwające z ramienia na ramię" wywołują u mnie te same dreszcze. A kiedy przeczytałam (właściwie obejrzałam) tą historię według rysownika Jimmy'ego Liao - wpadłam po uszy! Jest piękna. Przy okazji bardzo polecam tą właśnie książeczkę: ,,Jak bawi się z nami miłość"...
Admete - Sob 24 Maj, 2008 09:57

Ta książka jest u nas dostepna?
Antuś - Sob 24 Maj, 2008 12:30

Tak, jakiś czas temu kupiłam w Empiku, a na Allegro też się zdarzają jak ta:

http://allegro.pl/item365..._liao_nowa.html

Gosia - Sob 24 Maj, 2008 17:34

Dzis odebralam z Merlina dwa zamowienia. Jedno z nich to dwie ksiazki, o ktorych nie bede tu opowiadac, a drugie to film "Ostatnie lato" (Up at the villa), o ktorym juz wczesniej pisalam. Jakos tak mi sie ten film spodobal, gdy go ogladalam w tv, ze musialam go obejrzec jeszcze raz no i zamowilam go w Merlinie. Przy pierwszym ogladaniu troszeczke mnie draznil Sean Penn, ale jakos tak jego postac zapada w pamiec i trzeba przyznac, ze ma jakis łobuzerski urok. No i Kristin Scott Thomas w glownej roli.
Antuś - Sob 24 Maj, 2008 21:45

Z okazji trwania Filmostrady, zobaczyłam wczoraj dokument ,,Brasileirihno. Muzyka słońca". Konwencja w jakiej Mika Kaurismäki nakręcił swój film przypomnia trochę wender'owskie ,,Buena Vista Social Club" i bardzo dobrze, bo tak jak historia kubańskich muzyków ta również ma niesamowity klimat. W świetnie zrobionych ujęciach poznajemy specyfikę i twórców muzyki choro, swoją drogą genialnych, bardzo pozytywnych (w końcu to południowcy) ludzi, ich fascynacje tym gatunkiem i różne jego definicje. I mimo że sposób pojmowania tej muzycznej mieszanki zdaje się być dla każdego z nich trochę inny, to na scenie, co było podkreślane w filmie, zdają się tworzyć niepowtarzalny muzyczny dialog. Kiedyś choro była tylko muzyką instrumentalną, ale w pewnym momencie do utworów zaczęły powstawać teksty, często śpiewane przez kobiety i one też były bohaterkami filmu, a wspomniam, bo ujęły mnie swoimi nieugładzonymi głosami...
Ogólnie bardzo polecam, a film ma tylko jedną wadę: trudno usiedzieć na miejscu, chciałoby się tańczyć, tańczyć... :wink:

Admete - Nie 25 Maj, 2008 14:02

W końcu obejrzałam film Sweeney Todd. Film mi się podobał i nie podobał jednocześnie ;-) Historia makabryczna i chwilami jakoś nie mogłam patrzeć na tę maszynkę do mięsa ;-) czy maszynerię demonicznego golarza. Z drugiej strony przepięknie zagrany i nakręcony. Duet Rickmana i Deppa przy goleniu - zostaje w pamięci :-D Poza tym Glizdogon i Snape w jednym stali domku ;-) Burton ma swój niepowtarzalny styl i za to go cenię. Jednak najbardziej z jego filmów lubę Jeźdźca bez głowy :-)
Harry_the_Cat - Nie 25 Maj, 2008 17:14

Byłam wczoraj na Indianie J. I średnio mi się podobało. Było parę fajnych momentów, ale nie do końca mi się ta tajemnica podobała. No i sama czaszka wyglądała jak kawał plastiku wypchany folią spożywczą... :roll:
RaczejRozwazna - Wto 27 Maj, 2008 00:05

Też wróciłam własnie z Indiany i generalnie zgadzami się z przedmówczynią. Trochę za dużo absurdu, nawet jak na Indianę. Dużo bardziej fascynujące były tajemnice w poprzednich częściach. Ale kilka scen jest tutaj fantastycznych:
- fechtunek
- wąż zbożowy jako lina :rotfl:
- piękne widoki - ach te wodospady :serce:
No i brawa dla młodego Jonesa :oklaski: :oklaski: :oklaski:

Jak kgtoś lubi ten rodzaj filmów to będzie się naprawdę dobrze bawić!!!

Harry_the_Cat - Wto 27 Maj, 2008 00:12

Ale ja lubię ten rodzaj filmów ;) a mąż jest fanem Indiany i Harrisona.
I dlatego, jak tylko mógł to włączył sobie starą Indianę.

I jeszcze dodam, ze ogólnie Cate B. wyglądała świetnie, ale jej wymuszony akcent mnie trochę męczył. Kto jak kto, ale Sowianie akurat nie mają problemu z wymawianiem "ł", więc "why" przez "w" to jednak przesada...

RaczejRozwazna - Wto 27 Maj, 2008 01:07

No bo to był taki postmodernistyczny Indiana :wink:

Owszem prawdziwi miłośnicy trylogii sprzed lat mogą się czuć trochę rozczarowani. Ale jak się podchodzi do filmu bez "emocjonalnych obciążeń", tylko szuka się kina przygodowego, można się dobrze bawić. Przepraszam prawdziwych miłośników :przytul:

Jak dla mnie akcent Cate był i tak świetny, w końcu rosyjski pod tym względem należy do najtrudniejszych języków...

BeeMeR - Wto 27 Maj, 2008 10:28

Harry_the_Cat napisał/a:
No i sama czaszka wyglądała jak kawał plastiku wypchany folią spożywczą... :roll:
Oj tak... :rotfl: :rotfl: :rotfl:
Tez widziałam film i mnie się Indiana-dziadek-Johns całkiem podobał - owszem, nie jest to to samo co 20 lat temu
Spoiler:
w dodatku jak tylko zobaczyłam, że gra Karen Allen, to czekałam na rewelację o synku :P
trochę ma dłużyzn, zwłaszcza z początku, ale dawka absurdu jak dla mnie w sam raz :mrgreen:
A jakie poręczne wejście do świątyni :lol:
Tylko sama czaszka... też mi się jakoś niespecjalnie podobała :?
Cate za to wyglądała jak z kreskówki :mrgreen:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group