To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II

miłosz - Śro 11 Kwi, 2007 11:15

Agn napisał/a:
miłosz napisał/a:
na końcu Boromirowi to ino gwiazdzistego sztandaru brakowało aby wszystkich przekonać, że Stany potęgą są i basta

Gwoli ścisłości - David Wenham grał Faramira, nie Boromira. ;)
A z "wrażeniami" się zgadzam w stu procentach.


Agn jejuści jaki wstyd :oops: :thud: dzieki tatusi za porawę :kwiatek:

Pemberley - Śro 11 Kwi, 2007 11:24

miłosz napisał/a:

w dalszym ciągu uważam że Gerry ma dwa arte uwagi filmy - "Upór w opierze" i "Frankie" (to jest znakomita historia poprostu)


:rotfl: znakomite!
czy masz prawa autorskie zastrzezone, czy mozna uzywac tego cuda dalej...

QaHa - Śro 11 Kwi, 2007 11:44

Ja również się przeszłam na 300, już z pewnym nastawieniem bo słyszałam , że patos skrapla się na ekranie i że film troche tego nie tego, ale okazało się, że nie jest tak źle i nawet mi się podobało w końcu to komiks miał być nakręcony a komiksy zazwyczaj są "przerysowane"
W każdym razie nie żałuje, że byłam :-)

Kaziuta - Śro 11 Kwi, 2007 11:44

A na Polsacie reklamują już "Wojnę i pokój". Będzie do obejrzenia dopiero od jesieni ale zwiastun już jest i to bardzo zachęcający.
QaHa - Śro 11 Kwi, 2007 11:48

Hmm obejrzałam również Mrs Herdenson presents no i tym razem moje oczekiwania były o wiele większe i leciutko się rozczarowałam, czegoś mi tam brakowało - opiszę więcej później bo w pracy trochę głupio tak łazić na lewiznę
miłosz - Śro 11 Kwi, 2007 11:51

Kaziuta napisał/a:
A na Polsacie reklamują już "Wojnę i pokój". Będzie do obejrzenia dopiero od jesieni ale zwiastun już jest i to bardzo zachęcający.


Kaziuta siem nie moge doczekać; ja ciagle mam przed oczyma te wersję Bondarczukową, którą ogladałam jako dziewczę hoże :mrgreen:

Kaziuta - Śro 11 Kwi, 2007 12:09

Wiadomo, że do zajawki biorą najlepsze kawałki i sprytnie je łączą ale mam nadzieje, że będzie naprawdę o czym pogadać na forum.
Maryann - Śro 11 Kwi, 2007 12:11

Trzeba Tołstoja z półki zdjąć i tekst sobie odświeżyć... :wink:
trifle - Śro 11 Kwi, 2007 13:55

Obejrzałam sobie "Iluzjonistę" i przyznam, że mi się podobał. Nawet bardzo. Zakończenia się nie spodziewałam, zaskoczyło mnie. Po tym filmie przybyła mi fascynacja w miejsce innej, wcześniejszej - Norton w miejsce Rufusa S. :lol:
A ja głupia cały czas myliłam Tima Burtona z Edwardem Nortonem i teraz już wiem, czemu - Nortona nigdy wcześniej nie widziałam, ktoś mówił "Norton.. Burton.." - dla mnie to jedno i to samo było :roll: Teraz już nie pomylę :mrgreen:

Alison - Śro 11 Kwi, 2007 15:23

Kaziuta napisał/a:
Wiadomo, że do zajawki biorą najlepsze kawałki i sprytnie je łączą ale mam nadzieje, że będzie naprawdę o czym pogadać na forum.


Oj, ja też już zacieram łapki, bo Bołkoński się zapowiada smacznie, chociaż czy przebije Mela Ferrera? :cool:

Gitka - Śro 11 Kwi, 2007 16:36

Dziewczyny, mamy osobny temat do "Wojny i Pokoju" :lol:
http://forum.northandsout...topic.php?t=613

Anonymous - Czw 12 Kwi, 2007 00:24

Sławnych 300 oglądnęłam. Film , no na pewno do niego nie wrócę. Sama nie wiem co powiedzieć, ciagłe lanie kojarzyło mi się z Władcą, tzn same te momenty bitew wróg wygląda jak orkowie.
trifle - Czw 12 Kwi, 2007 10:55

A ja obejrzałam w końcu "Dear Frankie". Piękny film. I cudna muzyka. I na razie nie mam nic więcej do powiedzenia, bo jestem pod wielkim wrażeniem.
Harry_the_Cat - Czw 12 Kwi, 2007 11:10

Dear Frankie jest :serce2:
Anonymous - Czw 12 Kwi, 2007 12:57

Bo to po prostu kawał dobrego kina jest.
trifle - Czw 12 Kwi, 2007 13:15

No dokładnie. I właściwie wszystkim mogę się zachwycać - i aktorami i scenariuszem, muzyką. Nie było patosu, nie było kiczu żadnego, nie przypominam sobie jakiejś złej sceny. I dobre zakończenie - choć odczułam pragnienie bardziej jednoznacznego końca historii, ale takie jakie jest, jest lepsze. Po prostu :thud:
Harry_the_Cat - Czw 12 Kwi, 2007 13:24

Mogę Wam tylko powiedzieć, ze muzyka na płycie mnie delikatnie rozczarowała. Może nie tyle muzyka, co jej zbiór - takich czysto instrumentalnych kawałków to jest kilka dosłownie.
Anonymous - Czw 12 Kwi, 2007 13:52

ale w filmie te kawałki pieknie współgrają z obrazem.
Dla mnie wszystko w tym filmie było I klasy.

Gosia - Sob 14 Kwi, 2007 09:56

Obejrzalam film "Lawendowe wzgórze" w rezyserii Charlesa Dance`a, na podstawie opowiadania Williama J. Locka.
W glownych rolach Judi Dench, Magie Smith i Daniel Bruhl.


Kornwalia. Rok 1936. Spokojny żywot Janet (Maggie Smith) i Ursuli (Judi Dench) Widdington oraz mieszkańców wioski zakłóca pojawienie się rozbitka na plaży nieopodal domu sióstr. Ocalonym okazuje się Andrea Marowski (Daniel Bruhl), Polak. Mimo bariery językowej siostrom udaje się z nim zaprzyjaźnić. Szczególnie emocjonalnie do nowej znajomości podchodzi Ursula. Kiedy wydaje się już, że Andrea na stałe zagości w życiu sióstr, pojawia się młoda malarka, Olga Danilof (Natasha McElhone), która zaczyna się interesować zarówno chłopcem jak i jego muzycznym talentem.

To ciepla, pogodna, ale i smutna historia. Dwie siostry mieszkają od lat samotnie w wiejskim domu w Kornwalii u stop morza. Ich zycie jest spokojne, pogodne i na swoj sposob szczesliwe. Zajmują się ogrodem, spaceruja po plazy, robią na drutach. To miejsce polozone z dala od swiata, z dala od zawirowań historii.
Pewnego dnia jedna z siostr, Ursula dostrzega na plazy niedoszlego topielca, jest to mlody chlopak. Siostry przenosza go do domu i opiekują sie nim. Okazuje się Polakiem (!) o imieniu Andrea (!), i w dodatku skrzypkiem (!) i na poczatek szarmancko caluje je w rece. Swoim pojawieniem burzy ich spokojne zycie. Siostry nawet po trochu zaczynają rywalizowac o jego wzgledy. Jedna z siostr miala meza, ktory zginal na wojnie, druga (Ursula) pozostala panną. Odzywają wspomnienia i tesknoty, zwlaszcza u tej ktora cale zycie przezyla jako panna.
W poblizu mieszka tez przybyla tu na wakacje malujaca amatorsko Olga. Siostry starają się utrudnic zapoznanie się dwojga mlodych, tym bardziej, ze brat Olgi jest podobno muzykiem. Siostry chcialyby miec Andree tylko dla siebie. Ale nie dla niego zycie w tak spokojnym, oderwanym od swiata miejscu.
Bardzo wzruszające zakonczenie przypomina o tym, ze chwile szczescia są krotkie.
To wspaniala opowiesc o uczuciach, subtelnie podana.
Swietnie role starszych pan. zwlaszcza Judi Dench. Film jest nastrojowy i jesli ktos lubi opowiesci o wolnej spokojnej akcji, zachwyci sie tym filmem. Piekna muzyka, piekne skrzypce! (w filmie na skrzypcach gral Joshua Bell - koncowy fragmnet to "Fantasy For Violin And Orchestra" ).
Draznilo mnie tylko to, ze Polak z trudem mowi po polsku ;)

Polecam piekne artykuly o tym filmie, ale uwaga to spoilery!
http://film.onet.pl/F,10649,1213473,1,artykul.html
http://film.onet.pl/F,10649,1213472,1,artykul.html
W filmwebie tytul recenzji jest bardzo trafny: "Za późno na miłość". I te slowa:
"Kameralna, utrzymana w bajkowej konwencji historia opowiada o uczuciach, które przychodzą za późno, kiedy wydaje się, że na nic już nie warto czekać. "

Sciezka dzwiekowa filmu - Joshua Bell: Ladies in Lavender:
http://music.barnesandnob...969268926&itm=7

trifle - Sob 14 Kwi, 2007 10:04

Oglądałam go kiedyś i podobał mi się. Chociaż to było tak, że dopiero pod koniec zrozumiałam, o czym naprawdę jest ten film i tak mi się smutno zrobiło..

Świetna rola Judi Dench. Też mnie drażnił niepolski "Polak" ;)

Gosia - Sob 14 Kwi, 2007 10:08

Czytalam w jednym z artykulow, ze Daniel Bruhl wzbudzil podziw w ekipie uczac sie polskiego ;)
Ale jeszcze musial nauczyc sie markowac gre na skrzypcach.
I to drugie mu chyba lepiej wyszlo :mrgreen:

Anonymous - Sob 14 Kwi, 2007 10:35

Gosia napisał/a:
Draznilo mnie tylko to, ze Polak z trudem mowi po polsku ;)


Przyznaję, że zdziwił mnie troche wybór aktora. W zasadzie w Polsce znaleźliby takiego który potrafi mówić i po polsku i niemiecku i angielsku (a może jeszcze i grać na skrzypcach :D )
Ale Daniel ma niezwykle miła twarz. Taki chłopczyk, którego chciałoby sie przytulić w matczynym uścisku. I chyba to zadecydowało o jego wyborze...
Aczkolwiek gre na skrzypcach markował rewelacyjnie. Przyznam, że sie nie zorientowałam, myslałam że naprawde potrafi.

Gosia - Sob 14 Kwi, 2007 10:36

Uczyl sie do filmu. Jest na ten temat mowa w artykule. O powodach obsadzenia go w tej roli. A Dance go zobaczyl w "Good bye Lenin".
Gunia - Sob 14 Kwi, 2007 10:58

A mnie on nie wkurzył, tylko setnie ubawił. :lol: Jak już kiedyś pisałam, ten moment kiedy ledwo się ocknął a one próbują go zidentyfikować... Na samo wspomnienie płaczę ze śmiechu.
Kaziuta - Sob 14 Kwi, 2007 14:46

Wydaje mi się, że widziałam kiedyś film o takiej tematyce ale w innej obsadzie.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group