To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

Admete - Sob 10 Maj, 2008 21:26

Cieszę się, że Ci się film spodobał :) Nawet jesli Damian to nie Twój typ ;) Każdy ma swój :D
Lubię symbolikę w filmach.

praedzio - Sob 10 Maj, 2008 21:30

Gosia napisał/a:
Prawde mowiac bardziej podobaly mi sie ich rozmowy wczesniejsze i te spotkania bez slow, niz to wzajemne wyznanie uczuc, ktore nie wiem czemu, wydalo mi sie zbyt histeryczne ...

A dla mnie właśnie wyszło to naturalnie, te wszystkie zdarzenia między nimi powodowały nawarstwianie się uczuć, które w końcu znalazły swoje ujście. :D
A może ja po prostu zbyt mocno przeżywałam ten film? ;)

Gosia - Sob 10 Maj, 2008 21:39

A propos ogladania filmu, czytania ksiazek, wczuwania sie w nie, przezywania ich - coraz bardziej wydaje mi sie prawdziwe zdanie, ktore niedawno znalazlam (i wykorzystalam w swoim blogu):

"To umysł kreuje świat wokół nas i nawet gdybyśmy stanęli tuż obok siebie na tej samej łące, moje oczy nigdy nie ujrzą tego, co widzą Twoje."

Admete - Sob 10 Maj, 2008 22:19

Gosiu myślę, że to zdanie świetnie opisuje indywidualny odbiór pewnych rzeczy. To dlatego tak dobrze nam się rozmawia z kimś, kto widzi świat podobnie jak my. Praedzio zauważyłaś na pewno, że to co się podoba Tobie, prawdopodobnie spodoba się też mnie? Filmy, książki, muzyka :-D Z Caitri mam podobnie ;-) W niektórych wątkach na Forum bywa Riella, moja przyjaciółka od prawie 19 lat. Znamy się tak dobrze i tak wiele mamy wspólnego, że często wypowiadamy jednoczesnie te same słowa, myślimy jednocześnie o tym samym. To jest jak rodzaj telepatii.
Gosia - Sob 10 Maj, 2008 22:51

Kazdy film lub kazda ksiazka moze trafiac lub nie w nasze oczekiwania, odwoluje sie do naszych doswiadczen, wyobrazen, naszej wrazliwosci. Oczywiscie jest idealnie, gdy dwoje ludzi podobnie odbiera wiele rzeczy, ale tak naprawde to nigdy nie jest mozliwe w stu procentach. Ty nie patrzysz moimi oczami, a ja nie patrze Twoimi oczami.
Dlatego pewne sceny w filmie moga sie podobac jednej osobie, a te same sceny innej juz nie.
Niektore filmy uwodza nas bezwiednie, dajemy sie wciagnac w nie bez reszty, przezywamy calą sobą, nawet jesli obiektywnie moga wcale nie byc tak dobre.
Nie wiem czemu, ale mnie sie podoba i czuje sentyment wielki do "Domu nad jeziorem", ktory inni bardzo krytykowali (wystarczy poczytac filmweb) - ale on widac porusza jakies struny we mnie i gra na nich. Podobnie jest z "Malowanym welonem", ktory komus moze wydac sie nudny...
Z pewnoscia takze udzial jakiegos ulubionego aktora, podnosi w naszych oczach znacznie wartosc filmu. Lub wrecz przeciwnie - udzial nie lubianego czy obojetnego - obniza. Albo film jest na tyle dobry, ze przenosimy nasze uczucia wobec niego na aktora.
Na nasze wrazenia sklada sie tak wiele subiektywnych elementow, opartych jedynie czesto na emocjach.
Czasem nawet na jakąs lekture lub seans filmowy moze byc nieodpowiednia pora czy moment ....

trifle - Sob 10 Maj, 2008 22:57

Admete napisał/a:
Znamy się tak dobrze i tak wiele mamy wspólnego, że często wypowiadamy jednoczesnie te same słowa, myślimy jednocześnie o tym samym. To jest jak rodzaj telepatii.


Zazdroszczę :)

A ja bardzo bylejako dzisiaj filmowo :roll: Chciałam się odstresować, trochę odmóżdżyć, a właściwie zmarnowałam czas. Włączyłam sobie "27 sukienek", dość świeżą komedię romantyczną. W głównych rolach Katherine Heigl i James Mardsen. Ona - Jane - od dziecka uwielbiała śluby i jako dorosła kobieta mnóstwo razy (owe 27) była druhną i pomocą ślubną od wszystkich spraw organizacyjnych. Zakochana w swoim szefie (George), ale szef zakochuje się w jej pięknej młodszej siostrze (Tess). On - Kevin vel. Malcolm - przeżył kiedyś rozczarowanie i teraz jest cynicznym dziennikarzem rubryki towarzyskiej - pisze o.. ślubach.
Tak, wiedziałam, że to komedia romantyczna, która ma typowy schemat i niczego nadzwyczajnego nie można się spodziewać. Ale jakoś jestem roczarowana, bo ni w ząb mnie nie rozbawił ten film. Główny bohater - chyba największy minus, kojarzy mi się z głupawymi komedyjkami, zero chemii między nim a Katherine Heigl, która jest tu bardzo fajna i naprawdę wzbudza sympatię. Jako para nie pasują do siebie, moim zdaniem. Zakończenie - od momentu, kiedy ona "wskoczyła" na statek - :obrzydzenie:
Fabuła bardzo przewidywalna, co chwilę odzywał mi się w głowie głos "no, wiedziałam, że tak będzie".
Nie polecam, chyba że komuś naprawdę bardzo się nudzi :roll:

Harry_the_Cat - Nie 11 Maj, 2008 02:24

trifle napisał/a:
Główny bohater - chyba największy minus,


Serio? Ja tam mam sporo sympatii do Jamesa Marsdena. I bylam na tym filmiku w kinie i chetnie go sobie powtorze ;)

praedzio - Nie 11 Maj, 2008 08:01

Admete napisał/a:
Praedzio zauważyłaś na pewno, że to co się podoba Tobie, prawdopodobnie spodoba się też mnie? Filmy, książki, muzyka

A i owszem. Stwierdzam to z niemałą radością, bo w najbliższym otoczeniu brakuje mi takich osób. :D :hug_grupowy:
I to prawda, o czym pisze Gosia, że można patrzeć na to samo i widzieć co innego. :D To nawet lepiej, bo byłoby nudno, gdyby każdemu podobało się to samo.

Caitriona - Nie 11 Maj, 2008 10:52

Admete napisał/a:
zauważyłaś na pewno, że to co się podoba Tobie, prawdopodobnie spodoba się też mnie? Filmy, książki, muzyka Z Caitri mam podobnie

Ja także ten fakt zauważyłam ;) I bardzo się z tego cieszę, tymbardziej że w moim otoczeniu niewele jest osób, którym podoba się to co mi ;)
Gosia napisał/a:
"To umysł kreuje świat wokół nas i nawet gdybyśmy stanęli tuż obok siebie na tej samej łące, moje oczy nigdy nie ujrzą tego, co widzą Twoje."

Bardzo fajny i prawdziwy cytat.

trifle - Nie 11 Maj, 2008 11:45

Harry_the_Cat napisał/a:
trifle napisał/a:
Główny bohater - chyba największy minus,


Serio? Ja tam mam sporo sympatii do Jamesa Marsdena. I bylam na tym filmiku w kinie i chetnie go sobie powtorze ;)


A pamiętam, że pisałaś o tym filmie. On mi jakoś nie pasował do niej, jak taki.. chłoptaś (nie może mi się inne słowo znaleźć) przy dojrzałej kobiecie. Razem podobali mi się w dwóch scenach: jak Jane mierzyła sukienki i jak śpiewali razem w barze. O, może tak: w komediowych momentach był w miarę w porządku, ale tam gdzie trzeba było troszkę poważniej to :confused3: Zaraz sobie zerknę, skąd ja go mogę znać.. :mysle: Wyszło mi, że z Pamiętnika i Plotki, no nie wiem :roll:
A dobrze zgaduję, że lubisz go po Zaczarowanej i Hairspray? ;)

Harry_the_Cat - Nie 11 Maj, 2008 12:08

trifle napisał/a:
A dobrze zgaduję, że lubisz go po Zaczarowanej i Hairspray? ;)


Dobrze. :lol: Pewnie dlatego ma do niego tyle sympatii ;)

Admete - Nie 11 Maj, 2008 12:36

Oglądałam go w Hairspray i w jeszcze jakims filmie, ale nie w Zaczarowanej. Potem mi się śnił ;-D
Harry_the_Cat - Nie 11 Maj, 2008 13:13

A co Ci się śniło? ;)
Admete - Nie 11 Maj, 2008 13:34

Nie pomne już teraz ;-) Ale to było zupełnie niewinne. We śnie chodziło o jakąś sztukę.
trifle - Nie 11 Maj, 2008 14:43

A ja właśnie ani Hairspray ani Zaczarowanej nie widziałam. Trzeba będzie nadrobić ;) Zwłaszcza ten pierwszy, bo tyle tu o nim czytałam, że z czystej ciekawości chciałabym zobaczyć, o co się rozchodzi ;)
Gosia - Nie 11 Maj, 2008 18:56

Troche fotek i okladka DVD "Nyfes"
http://www.gittigidiyor.c....php?id=6690340

praedzio - Nie 11 Maj, 2008 19:20

Piękne! :serce: Eee... czy ktoś zna turecki? ;)
Harry_the_Cat - Nie 11 Maj, 2008 19:30

U mnie w pracy duzo ludzi.... :roll:
Anonymous - Nie 11 Maj, 2008 19:34

praedzio napisał/a:
Eee... czy ktoś zna turecki?

ee niestety, jeszcze się w Turku nie kochałam :|
ale wszystko przede mną :serduszkate:

malmik - Nie 11 Maj, 2008 20:24

A ja obejrzałam sobie "P.S. I love you". Trudno ten film nazwać komedią romantyczną ale jest parę momentów śmiesznych. Oczywiście jedyną postacią która ciągnęła mnie do tego filmu jest Gerry, którego gra Gerry. Gosia już opisała film, ale dla tych którzy o nim nie słyszeli krótko streszczę. Holly jest 29-to letnią zrzędliwą wiedźmą, która od 10 lat jest mężatką. Jest typową kobietą, która nie za bardzo wie czego chce i za bardzo o sobie myśli. Gerry - jej mąż nie dość, że z tym wytrzymuję mimo, ze widzi ciągły brak logiki w jej słowach i zachowaniu, to jeszcze ją strasznie kocha. Tak się to zaczyna ale po pierwszych 10 minutach Gerry już nie żyje i przyjaciele łącznie z księdzem śpiewają mu na czymś w kształcie konsolacji sprośne piosenki bo Gerry. No i w tym momencie zaczyna się podróż Holly do samodzielnego życia. Ale, żeby było zołzie łatwiej Gerry wysyła jej jeszcze listy. Gdzie są tacy mężczyźni :serce: . Parę razy się popłakałam - ale to nie dziwne bo płaczę nawet na kreskówkach. Ale tak naprawdę to film jest ciepły - a zwłaszcza uczucia Gerrego do Holly. Gerry jak to Gerry - boski (tylko tyle powiem, żeby Gosi nie drażnić - za jej wspaniały prezent nie mogę jej tego robić), choć troszkę śmiesznie jak starali się go przerobić na 25-cio latka z kasztanowym Lorealem we włosach. Holly tzn Hilary Swank jest hm - delikatnie mówiąc koszmarna - nie dość że wiedźma to jeszcze brzydka. Jej jedyny atut to ładne zęby, ale kiedy je wyszczerza to wygląda na niedorozwiniętą. No dobrze - będę grzeczniejsza: Gerry całkiem nieźle grał - choć niestety było go dość mało. Hillary chyba była dobrze dobraną aktorką - no bo generalnie była przekonująca, tylko przez cały czas patrząc na tą postać zastanawiałam się jak niemożliwa jest miłość Gerrego do takiej jędzy. Jeszcze raz wielkie buziaczki dla Gosiaczka!!!! :kwiatki_wyciaga: :kwiatki_wyciaga: :kwiatki_wyciaga:
Trzykrotka - Nie 11 Maj, 2008 20:31

lady_kasiek napisał/a:
praedzio napisał/a:
Eee... czy ktoś zna turecki?

ee niestety, jeszcze się w Turku nie kochałam :|
ale wszystko przede mną :serduszkate:

Kaśku, gdybyś chciała, to polecam tego

Uroczy Koray Candemir z jednego z moich ukochanych filmów On, ona i on. Polecam!

Gosia - Nie 11 Maj, 2008 20:38

malmik napisał/a:
Gerry jak to Gerry - boski (tylko tyle powiem, żeby Gosi nie drażnić - za jej wspaniały prezent nie mogę jej tego robić), choć troszkę śmiesznie jak starali się go przerobić na 25-cio latka z kasztanowym Lorealem we włosach.

Mowilam Harry, ale mi nie wierzyla, ze smiesznie wygladal jako mlodzik :mrgreen:
Cytat:
Holly tzn Hilary Swank jest hm - delikatnie mówiąc koszmarna - nie dość że wiedźma to jeszcze brzydka.

Mam wrazenie ze jestes stronnicza, no ale w koncu czego sie moge spodziewac po wielbicielce Gerry`ego :roll: ;) Kazda wydawalaby sie na niego nie zaslugiwac ;) a poza tym, o czym pisalam, ona idealizowala go w swoich wspomnieniach ....

malmik - Nie 11 Maj, 2008 20:44

Gosia napisał/a:
Cytat:
Holly tzn Hilary Swank jest hm - delikatnie mówiąc koszmarna - nie dość że wiedźma to jeszcze brzydka.

Mam wrazenie ze jestes stronnicza, no ale w koncu czego sie moge spodziewac po wielbicielce Gerry`ego :roll: ;)

No ta - bo się zołza za bardzo zbliżyła do mojego Gerrego. :rotfl: :rotfl: :rotfl:
W czym innym rzecz- chodzi o to o czym napisałam na końcu,że trudno przekonać publiczność, że facet z nią mógł wytrzymać. Ale w zasadzie ta scena kiedy się poznają mi się bardzo podoba - wtedy dziewczyna jest spontaniczna i lekko szalona - ta scena mnie przekonuje. A w sumie z 12-to letnim stażem małżeńskim mogę też zrozumieć scenę początkowej awantury :rotfl: :rotfl: :rotfl: - też tak umiem)

Harry_the_Cat - Nie 11 Maj, 2008 20:45

Gosia napisał/a:
Mowilam Harry, ale mi nie wierzyla, ze smiesznie wygladal jako mlodzik :mrgreen:


Malmik, a Ty bys wierzyla uwagom krytycznym Gosi wobec Gerry'ego?

malmik - Nie 11 Maj, 2008 20:47

:rotfl: :rotfl: :rotfl: - że są krytyczne bym uwierzyła :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group