To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II

Agn - Nie 08 Kwi, 2007 21:15

*dlawi sie mineralka* Jak rany, toz ja czytalam ksiazke! Kontakt ze swiatem, jak widac, mam urwany, jako ze nie wiedzialam nic o ekranizacji. *sciana* Siegne, chocby z ciekawosci, jak bede miala mozliwosc. Bo ksiazka calkiem mi sie podobala.
Gosia - Nie 08 Kwi, 2007 21:26

Tak, to ekranizacja powiesci, tu mozna o ksiazce przeczytac:
http://ksiazki.wp.pl/kata...a.html?kw=75620
Napisala ją Sarah Waters.

Gosia - Pon 09 Kwi, 2007 10:55

Obejrzalam dzis wreszcie "Wzgorze nadziei" (Cold Mountain) z Nicole Kidman, Renee Zellweger i Judem Law.
http://wzgorze.nadziei.filmweb.pl/

Epicka ekranizacja powieści Charlesa Fraizera. Córka pastora, Ada, przybywa razem z nim do małego miasteczka. Tutaj interesuje się cieślą Inmanem, jednak ich krótka znajomość kończy się tylko namiętnym pocałunkiem. To wtedy bohaterowie uświadamiają siebie, że łączy ich miłość. Rozstają się jednak, bo Inman z radością wyrusza na front wojny secesyjnej walczyć po stronie Południa. Szybko odkrywa, jak straszna i bezsensowna jest ta wojna. Po 3 latach dezerteruje i wyrusza na ponad 500 kilometrowy marsz do Ady. Tymczasem ona, po śmierci ojca, musi przemienić się w twardą farmerkę walczącą o utrzymanie swojej ziemi.

Film mi sie bardzo podobal. To opowiesc o milosci, ktora jest wazniejsza niz wojna i nienawisc. Piekne krajobrazy, ladne zdjecia, nastroj.
Urocze epizody z kobieta wychowującą samotnie dziecko i ta starszą kobietą w lesie (choc zal mi bylo kozki :( ).
Najbardziej mnie zdziwila scena powitania Inmana i Ady, troche chlodna, ale pozniej juz bylo gorąco ;)
Jest sporo w tym filmie okrucienstwa i nieprzyjemnych scen, smierc jest wszechobecna, w koncu to okres wojny, a jednak milosc tli sie jak iskierka w tym morzu zla i nienawisci.
A zakonczenie? Bylo troche przewidywalne, a jednak sam koniec byl uroczy - po wojnie przychodzą chmury, a potem slonce. I ludzie zaczynaja zyć normalnym zwyczajnym życiem pod błekitnym już niebem.

Marija - Pon 09 Kwi, 2007 13:18

Ja wczoraj niechcący i z powodu lenistwa ruchowego obejrzałam "Nigdy w życiu". Ze względu na galopujący bezsens tegoż nigdy w życiu seansu nie powtórzę, chyba żeby obejrzeć sobie uśmiech Danuty Stenki :roll: . Śliczna kobieta, naprawdę :wink: .
Gosia - Pon 09 Kwi, 2007 14:50

A mi sie ten film wyjatkowo podoba, w przeciwienstwie do kontynuacji, ktore są duzo gorsze.

A przed chwila skonczylam ogladac "Anna i król".
BARDZO lubie ten film, krajobrazy, palac... i.... krol :serduszkate:
Nawet mi nie przeszkadza, ze to Angielka ze swoja kulturą "rozjasnila ciemnosc" Syjamu. W koncu ci sami Anglicy nie sa tu pokazani w dobrym swietle.
Kilka naprawde wzruszajacych scen, np. delikatnie, i wzruszajaco pokazana scena egzekucji oraz samo zakonczenie. :cry:

Harry_the_Cat - Pon 09 Kwi, 2007 16:12

Marija napisał/a:
Ja wczoraj niechcący i z powodu lenistwa ruchowego obejrzałam "Nigdy w życiu". Ze względu na galopujący bezsens tegoż nigdy w życiu seansu nie powtórzę, chyba żeby obejrzeć sobie uśmiech Danuty Stenki :roll: . Śliczna kobieta, naprawdę :wink: .


Cieszę się, że jest jeszcze ktos uważa, że to tragiczna pomyłka.... :roll:

Maryann - Pon 09 Kwi, 2007 16:27

Gosia napisał/a:
A mi sie ten film wyjatkowo podoba, w przeciwienstwie do kontynuacji, ktore są duzo gorsze.

Te kontynuacje to totalna porażka... Za to Stenka i Żmijewski... :grin:

Anonymous - Pon 09 Kwi, 2007 17:46

Też oglądałam Annę i Króla drugi raz chyba i bardzo mi sie podobał. Końca nie widziaąlm bo mnie wygoniono z TV, ale jak wspominałam już kiedyś ten film widziałam.
Mogliby go dać do gazety jakiejś.

Gunia - Pon 09 Kwi, 2007 17:57

Ja widziałam - niestety nie całość - też po raz któryś i też bardzo lubię ten film. :)
Anonymous - Pon 09 Kwi, 2007 18:15

Mnie Żmijewski nigdy nie pasił, ale sam film lubię. może dlatego że jest tam dużo Stenki? Uwielbiam tą kobietę po prostu. Aż dziw że tak późno wypłynęła.
Ogołnie film bardzo lubie ze względu na lekkośc i Judytę.

Agn - Pon 09 Kwi, 2007 19:44

Harry_the_Cat napisał/a:
Marija napisał/a:
Ja wczoraj niechcący i z powodu lenistwa ruchowego obejrzałam "Nigdy w życiu". Ze względu na galopujący bezsens tegoż nigdy w życiu seansu nie powtórzę, chyba żeby obejrzeć sobie uśmiech Danuty Stenki :roll: . Śliczna kobieta, naprawdę :wink: .


Cieszę się, że jest jeszcze ktos uważa, że to tragiczna pomyłka.... :roll:


Ależ co wy? Ja ten film przechodzę bezboleśnie... hmmm, chociaż z drugiej strony tylko fragmentami go oglądam. Hmmmm... HMMMMM... Niemniej ma jedną naprawdę genialną scenę. Były mąż Judyty podjeżdża pod jej nową chałupę, wychodzi z samochodu i krótki, żołnierski komentarz...................................................... Cytować nie będę, ale ci co widzieli, wiedzą o co chodzi. ;)

Pemberley - Pon 09 Kwi, 2007 20:57

Gosia napisał/a:
Obejrzalam dzis wreszcie "Wzgorze nadziei" (Cold Mountain) z Nicole Kidman, Renee Zellweger i Judem Law. (...)
Najbardziej mnie zdziwila scena powitania Inmana i Ady, troche chlodna, ale pozniej juz bylo gorąco ;)
Jest sporo w tym filmie okrucienstwa i nieprzyjemnych scen, smierc jest wszechobecna, w koncu to okres wojny.


A to ciekawe, ze cie ta scena zaskoczyla- dla mnie byla wyrazem, jak bardzo wlasnie te lata i wojna ich zmienila, ze nie ma juz miejsca na uniesienia, jest tylko zmeczenie, bol i gotowosc na kolejne odrzucenie. W ksiazce jest wyrazniej o tym, ze tak naprawde to malo sie znali i ze zaden nie moglo niczego od drugiego oczekiwac. Ale to jego westchnienie, kiedy ona go rozpoznaje, jakby caly ciezar przezyc wreszcie mogl byc zrzucony...

BeeMeR - Pon 09 Kwi, 2007 21:42

Ja miałam podobne wrażenie - naprawdę trudno, żeby po tylu ciężkich latach i przeżyciach od razu rzucali się sobie na szyję - musieli się ponownie poznać, zaakceptować zmiany - zwłaszcza psychiczne.
Mnie we Wzgórzu Nadziei najbardziej urzekła muzyka, piękne zdjęcia, krajobrazy. I ładnie opowiedziana historia. Najbardziej przekonali mnie - samotna starsza kobieta, Ruby i jej ojciec oraz Inman. Najmniej - Ada.

Gosia - Pon 09 Kwi, 2007 21:52

Ja tez tak to zrozumialam, co nie zmienia faktu, ze jednak poczulam lekkie rozczarowanie w tym momencie. W koncu caly czas za soba tęsknili i po to on wyruszyl w tę długa podróz, zeby wrocic do niej. Zresztą wspomnienia zawsze nas jakos tam nakrecają, zwlaszcza jesli nie wyrzucamy ich z glowy, dlatego uwazalam, ze nagromadzenie uczuc, ulga ze wreszcie sie znalezli, moim zdaniem w takiej chwili to wszystko powinno eksplodowac. Rozumiem, ze eksplodowalo pozniej ;)
BeeMeR - Pon 09 Kwi, 2007 21:59

Ano eksplodowało :mrgreen:
Anonymous - Pon 09 Kwi, 2007 22:10

Mnie ogólnie film wynudził przeraźliwie. Nicole wygladała jak manekin z witryny z ciuchami, sceny szalenstwa w jej wykonaniu wychodzą nienaturalne i zupełnie bezsensowne.
Jude ma dla mnie zupełnie niehistoryczna urode i na bohatera wojny sensacyjnej mi nie pasował. Jak dla mnie tylko nasza Bridget ratowała ten film. ale i tak nie do końca. Zakończenie kiczowate przeraźliwie.

lizzzi - Wto 10 Kwi, 2007 10:13

AineNiRigani napisał/a:
Mnie ogólnie film wynudził przeraźliwie. Nicole wygladała jak manekin z witryny z ciuchami, sceny szalenstwa w jej wykonaniu wychodzą nienaturalne i zupełnie bezsensowne.
Jude ma dla mnie zupełnie niehistoryczna urode i na bohatera wojny sensacyjnej mi nie pasował. Jak dla mnie tylko nasza Bridget ratowała ten film. ale i tak nie do końca. Zakończenie kiczowate przeraźliwie.

Tu się zgadzam. Nie na darmo Renee dostała Oskara za tę rolę. Była najlepsza, reszta do kitu.

Anonymous - Wto 10 Kwi, 2007 10:28

Na mnie ten film nie zrobił żadnego wrażenia, jest mi całkowicie obojętny w zasadzie. Renee była świetna i w zasadzie tylko ona zapadła mi w pamięć.
QaHa - Wto 10 Kwi, 2007 13:40

Z nowości ostatnich oglądałam "Most do Terabithi". Dzieciaki mozna na ten film zabrać nie powinny się nudzić.
Akcja daleka od kreskówkowego dynamizmu i całe szczęście bo tam zdecydowanie przeginają - zreszta film nie jest animowany tylko fabularny.
http://most.do.terabithii.filmweb.pl/
Film opowiada o przyjaźni między nastolatkami - Jessem -chłopcem, który ma 3 siostry a dziewczynką Leslie -jedynaczką. W rodzinei chłopca, nikt nie ma dla niego czasu a ojciec zupełnie nie okazuje mu uczuć bo przecież to nie wypada - "chłopców trzeba twardo chować". W rodzinie dziewczynki jest inaczej, owszem rodzice bujaja w obłokach (literaci) ale córkę traktują wręcz partnersko i nie boja się okazywać jej uczuć, tylko z racji swego indywidualizmu nie ma ona żadnych przyjaciół, dopuki ne spotka Jessa. Kto czytał książke trochę się rozczaruje - bardzo trudno oddać baśniowy klimat tam opisany, ale film sympatyczny - ja się oczywiście na końcówce popłakałam (ale ja się bardzo łatwo na filmach wzruszam)

trifle - Wto 10 Kwi, 2007 21:50

A ja obejrzałam dziś "Miłość. Nie przeszkadzać" i się rozczarowałam. Film trwa niecałą godzinę i 40 minut i z tego pierwsze 40 minut jest nudne niemiłosiernie, żadnego uroku, potem się tylko trochę rozkręca. Przyjemne momenty można na palcach policzyć. Jedyna moja uciecha z tego filmu to Audrey T., którą po prostu lubię oglądać. Historia banalna. Ona uwodzi starszych i bogatych. Bierze JEGO (czyli hotelowego chłopaka, barmana, wyprowadzacza psów w jednym) za bogacza, co się niedługo wydaje. Potem on zaczyna uwodzić bogatą kobietę. Koniec chyba oczywisty. Spodziewałam się czegoś lepszego po tym filmie i Audrey :roll:
miłosz - Wto 10 Kwi, 2007 22:40

byłam na "300".... i poprostu nie wiem co powiedzieć; bo taki nijaki jest ten film, niby nie jest zły, ale męczący; owszem faceci w majtkach zbudowani jak antyczne rzezby, ale w sumie nudni; patos taki, miejscami, że uch....... na końcu Boromirowi to ino gwiazdzistego sztandaru brakowało aby wszystkich przekonać, że Stany potęgą są i basta; odniesienia do LOTRa i Gladiatora zbyt nachalne (i łany i golumowatość i orkowatość stworów, a te słoniocy i wilk :thud: :rotfl: ); rezyser Zack Snyder dotychczas zrobił właściwie chyba jeden film pod znaczącym tytułem "Swit żywych trupów" i to niestety widać w "300". Zadziwiająco niezłe w tym filmie jest aktorstwo (choć niesamowicie ograniczone mozliwości aktorzy mają). Murowane nominacje do Oscarów w technicznych kategoriach.
Powiem, że dla Gerrego być może to będzie jakaś tam trampolina do światowej kariery, choć niekoniecznie (znane przypadki aktorów grających w znakomitych produkcjach a poległych gdzieś na ścieżkach życia) ale generalnie film do zapomnienia, ani nie chcę go mieć na płytce ani go nikomu nie polecam; jak kto chce to niech idzie; zaintrygował mnie natomiast komiks.
w dalszym ciągu uważam że Gerry ma dwa arte uwagi filmy - "Upór w opierze" i "Frankie" (to jest znakomita historia poprostu)

Alison - Śro 11 Kwi, 2007 10:27

Mój syn był na tym wczoraj w kinie. Wrócił, pytam go: No i jak? A on mi na to z krzywym dziobem: Zero wrażeń.
Krótka, treściwa recenzja 16-latka. Dodam, że jest chorobliwym fanem LOTRa, więc myślałam, że mu się spodoba i sama go namówiłam, ale widać wybór był chybiony.

Harry_the_Cat - Śro 11 Kwi, 2007 10:51

E tam, czepiacie się :mrgreen: Świetny film. :cool:
Marija - Śro 11 Kwi, 2007 10:55

Już ani be, ani me, dopóki sama nie zobaczę :shock: . Co widz, to inne zdanie. Jedni pieją, inny psioczą. Hm... Widziałam fragmenty i MNIE się podobały (te fragmenty, zwłaszcza niektóre :mrgreen: ).
Agn - Śro 11 Kwi, 2007 11:01

miłosz napisał/a:
na końcu Boromirowi to ino gwiazdzistego sztandaru brakowało aby wszystkich przekonać, że Stany potęgą są i basta

Gwoli ścisłości - David Wenham grał Faramira, nie Boromira. ;)
A z "wrażeniami" się zgadzam w stu procentach.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group