To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - tom II

Maryann - Nie 11 Lut, 2007 15:51

Jane najwyraźniej miała na temat panów Collinsów i małżeństwa z rozsądku takie samo zdanie, jak jej ukochana bohaterka. :grin:
Gunia - Nie 11 Lut, 2007 16:19

To ciacho jest normalnie rozkoszne. :D
Anonymous - Nie 11 Lut, 2007 16:26

Maryann napisał/a:
Jane najwyraźniej miała na temat panów Collinsów i małżeństwa z rozsądku takie samo zdanie, jak jej ukochana bohaterka. :grin:


Czyli jednym słowem - jak pisałąm, nie był ważny dla niej owczy pęd, sam fakt zawarcia małzeństwa (nawet za wszelka cenę). Liczyło się również uczucie i oblubieniec, nie tylko jego sakiewka i konwenanse.

Maryann - Pon 12 Lut, 2007 08:34

No to wracamy do meritum. :wink:

Rozdział III "RANY PRZYJACIELA"
część 2


- Rozumiem… – Brougham nie dokończył – To całkiem słuszne, żeby być pewnym swego, zanim weźmie się przeszkodę. Mówiłem ci o Samsonie, Fitz ? – Brougham rozsiadł się wygodnie – Straciłem go w Melton, biedaczysko !
- Nie ! – odparł Darcy ze współczuciem na dźwięk żalu w głosie przyjaciela. Na pytanie Bingleya wyjaśnił – Ulubiony koń Broughama, tej samej krwi, co mój Nelson. Co się stało, Dy ?
- Właściwie głupi wypadek. Byłem w Melton wiele razy, znałem je jak własną kieszeń. Tyle, że w tym roku jeden z miejscowych właścicieli ziemskich wyłączył swoje grunty z wyścigu. Przyjechałem za późno, żeby się rozejrzeć po nowych terenach i z pewnych „względów”, których nie nazwę, pochopnie przyłączyłem się do boju – przerwał, żeby wypić łyk brandy i spojrzał poważnie na Bingleya – Widzicie, tam był żywopłot, wyższy niż wszystkie, które kiedykolwiek próbowałem przeskoczyć. Nie wiedziałem też, że po drugiej stronie jest rów, bardzo szeroki. Samson wziął żywopłot niczym bohater, ale rów zaskoczył nas obu. Upadliśmy obaj ciężko, ale Samson najbardziej to odczuł, umożliwiając mi stoczenie się tylko ze skręconą kostką i stłuczonym barkiem. Zawsze śmiałem się z ceremonii w Melton… Pistolet i naboje w sakwie przy siodle i to wszystko. Ale powiem wam, że tamtego dnia byłem z tego zadowolony. Skazać go na godziny takiego bólu, podczas gdy ja wlókłbym się, żeby znaleźć jakiegoś farmera… I wszystko przez moją głupotę – Brougham przerwał nagle i wbił wzrok w bursztynowy płyn w swoim kieliszku, zanim pociągnął łyk – Bądźcie pewni swego, przyjaciele, bądźcie pewni, psiakrew.
Trzaskanie ognia na kominku było przez kilka minut jedynym dźwiękiem, który przerywał ciszę, jaka zapadła po opowiadaniu Broughama. Spod opuszczonych powiek Darcy obserwował reakcję Bingleya na opowieść Dy i był zadowolony widząc, że się zamyślił. Zerknął na Broughama, dziękując mu skinieniem głowy za pomoc. W odpowiedzi Dy niemal niezauważalnie wzruszył ramionami, uśmiechnął się cierpko i wstał.
- Panowie, muszę was pożegnać. To był obfitujący w wydarzenia, żeby nie powiedzieć: wiele mówiący wieczór. Myślę, że bezpiecznie mogę stwierdzić, że z niektórych osób widzieliśmy więcej, niż się spodziewaliśmy – przerwały mu pomruki, ale nie ustępował – I doświadczyliśmy (kolejne pomruki) pewnych nowych doznań – gdy Bingley zachichotał na ten jego kalambur, Brougham podał mu rękę – Panie Bingley, miło mi !
- Cała przyjemność po mojej stronie, milordzie ! – Bingley uścisnął jego dłoń i skłonił się, zadowolony z okazanego mu przez Broughama zainteresowania.
- Fitz – Brougham odwrócił się do Darcy’ego – Wątpię, żebyśmy zobaczyli się jeszcze przed twoim wyjazdem do Pemberley. Pozdrowisz ode mnie Georgianę ?
- Nie obawiaj się !
- Dobrze ! Przyślij mi wiadomość, kiedy wrócisz do miasta, albo znowu będę musiał przekupić Witchera. Dobrze mi to zrobi. O ! I przekaż Fletcherowi moje najlepsze pozdrowienia i gratulacje. Nie wbije go to w zbyt wielką dumę, jeśli prześlę mu znak mojego poważania ? Przez nadchodzące dni będę z radością wspominał wyraz na twarzy Brummella.
- Mam ochotę całkiem oddać go w twoje ręce ! Charles, przeproszę cię na chwilę i odprowadzę Broughama.
Bingley skinął głową, a Darcy wprowadził przyjaciela do hallu, zatrzymując się tylko, żeby upewnić się, że drzwi do biblioteki są dokładnie zamknięte. Z gwałtownym ruchem głowy poprowadził Broughama przez hall do schodów.
- Dy – położył dłoń na ramieniu Broughama – Moje szczere kondolencje w związku z Samsonem. To było wspaniałe zwierzę.
- Tak, prawda ? – westchnął Brougham, gdy schodzili po schodach – Jak powiedziałem, bohater… To ja mogłem mieć złamany kark. Są jakieś szanse, że Nelson będzie do niego podobny ?
- Zajmę się tym, obiecuję ci – Darcy rozejrzał się wokół i nie widząc nikogo ze służby dodał – Ale chciałem ci podziękować. Myślę, że twoja opowieść skłoniła Bingleya do zastanowienia.
- Doprawdy ! – dotarli do frontowego hallu, gdzie Witcher z dyżurnym lokajem właśnie nadbiegali z rzeczami Broughama – Interesujące !
- Dlaczego ? Co przez to rozumiesz ?
Brougham narzucił pelerynę i nałożył zawadiacko kapelusz.
- Ponieważ, Fitz, ta historia była z myślą o tobie ! W Hertfordshire zdarzyło się więcej, niż mi powiedziałeś, stary przyjacielu. Wiem, że chcesz w tej sprawie oddać przysługę Bingleyowi, a on może rzeczywiście jej potrzebować, ale strzeż się, Fitz. Bądź pewien swego, a podwójnie bądź pewien natury swojego zainteresowania – Brougham poklepał go niedbale po ramieniu – Dobrej nocy więc i wesołych świąt ! Witcher – zwrócił się z szerokim uśmiechem do kamerdynera – Pozdrowienia dla twojej uroczej żony i również wesołych świąt.
- Dziękuję, milordzie. Wesołych świąt !

QaHa - Pon 12 Lut, 2007 08:39

hmmm ten Dy psychologie na tym uniwerku zgłebiał czy jak ... od kiedy to facebci tacy przenikliwi i domyslni są :shock: :? ??:
Ania1956 - Pon 12 Lut, 2007 08:54

QaHa napisał/a:
hmmm ten Dy psychologie na tym uniwerku zgłebiał czy jak ... od kiedy to facebci tacy przenikliwi i domyslni są :shock: :? ??:


A może zna na tyle dobrze swojego przyjaciela, że wyczuł w jego zachowaniu jakąś zmianę.

QaHa - Pon 12 Lut, 2007 09:36

szczerze przyznaje ze nigdy nie zauwazylam wśrod facetów tak dalece posunietej delikatności uczuc.
Jako nie wydaje mi sie aby sie az tak maskowali...
Skończyłam sobie kierunek studiow raczej pojmowany za męski, mieszkalam przez jakis czas z samymi facetami, pracuje tylko z facetami i owszem plotkarze z nich niesamowici ale specjalnej wrażliwości na uczucia kolegów to u nich nie zauważyłam. predzej zazdrość i kpiny.
Wyjątki sie oczywiscie zdarzaja, ale jak sie zbiora w kupe to sie raczej zaden przed drugim nie oprzyzna bo to obciach straszny.

Ania1956 - Pon 12 Lut, 2007 09:44

Zgadam się z toba QaHa w opinii o współczesnych facetach. Ale Darcy i Dy żyli w innych czasach. Nie parali się codzienną pracą, to może mieli czas na studiowanie siebie. To był tylko mój domysł że Dy po zachwaniu Darcyego poznał że coś go gryzie.
QaHa - Pon 12 Lut, 2007 10:08

Ja jakos nei jestem pewna czy ta mentalność az takiej ulegla zmianie , w sumie to ci dzisiejsi powinni byc bardziej wrażliwi na niuanse psychologiczne bo teraz sie o tym wiecej mowi i świadomość spoleczna jest jakby lepsza
Maryann - Pon 12 Lut, 2007 10:09

Z reguły jest tak, że im bardziej chcemy coś ukryć, to tym trudniej nam to przychodzi. Zwłaszcza, jeśli to "coś" jest dla nas ważne.
Darcy'emu bardzo zależy, żeby nikt się nie domyślił, co się w nim dzieje. Ale - jak sam powiedział - brzydzi się udawaniem i pewnie nie umie kłamać. A ktoś taki staje się niezręczny, gdy próbuje coś ukryć. Co prawda, skryty z niego facet, ale ktoś, kto go dobrze zna, będzie umiał wychwycić niuanse i zauważy różnicę. Jak lord Brougham. Albo Fletcher. :wink:

QaHa - Pon 12 Lut, 2007 10:12

na taka arguentacje musze sie zgodzic bo to prawda, ze im bardzije nam zalezy aby sie tajniaczyc tym bardziej to widac ehhehehe
Alison - Pon 12 Lut, 2007 10:27

Dla mnie to jednak mało wiarygodne. Takie rzeczy można wychwycić obserwując kogoś non stop i to w okolicy tego obiektu zainteresowania. Raczej Bingley miał ku temu więcej okazji. Ale Dy? Z tego co nam przedstawiono, to niby kiedy miał się dodedukować, że Darcy się zakochał? Po tym jak pił herbatę w klubie, czy po tym jak zareagował na prawie gołą laskę? Zgadzam się QaHą, oni nie mają tego szóstego zmysłu, który mają kobiety i jest to naukowo udowodnione. Czytałam kiedyś o takim eksperymencie kiedy do jednego pomieszczenia wpuszczono tyle samo kobiet co mężczyzn, i pozostawiono na takie party na stojąco, mieli jakiś czas poprzebywać ze sobą troche rozmawiając i obserwując się, a potem zostali przepytani, kto co zapamiętał i co zdołał zaobserwować. Faceci głownie zapamiętali ilu było mężczyzn, a ile kobiet, rozkład wiekowy, jakieś ładne kobiety, ogólny styl ubioru i kto o czym gadał. Kobiety nie tylko zapamiętały kto był jak ubrany, kto mial jaki krawat, albo przypiętą do sukni broszkę, ale kto wydawał się być smutny i zagubiony, kto sztucznie rozbawiony, kto do kogo poczuł mietę, kto się zamyślał, kto dużo gadał, a kto stał na uboczu. Kompletnie inny rodzaj percepcji rzeczywistości. Chyba w "Inteligencji emocjonalnej" o tym czytałam.
QaHa - Pon 12 Lut, 2007 10:33

owszem jeszcze jakies szczegoły wygladu to potrafia zauwazyc(zeby było zabawneij bija mnei tym na glowe bo ja w kwestii sukien , fryzur wzrorkow na paznokciach to malo spostrzegawcza jestem) ale zdecydowanei leza i kwicza jak przyjdzie do oceny stanu emocjonalnego. Nie da rady ślepe to i głuche i ne ważne czy gej czy hetero i tak nie widzi nie ma szans trzeba mu wyboldowac i to na capslocku to sie moze kapnie
Kaziuta - Pon 12 Lut, 2007 12:18

Trochę mnie zdziwiło to porównanie braku pewności w uczuciu do straty konia, ale jak dotarłam do końca, to musze stwierdzić, że bardzo przenikliwy ten nasz Dy.
Oczywiście nie byłabym kobieta gdybym się z Wami koleżanki babeczki nie zgodziła.Facet i niuanse to dwie sprzeczności.
Historyjka z życia wzięta:
Moja siostra miała kiedyś cichego adoratora. Starał się przebywać jak najczęściej w naszym towarzystwie przy każdej nadarzającej się okazji. Na adoracji się skończyło i nic z tego nie wyszło, ale kiedyś już po jakimś czasie kiedy wspominaliśmy nasze wspólne pobyty tu i ówdzie adorator nie pamiętał nic oprócz tego w co była ubrana moja siostra, I to był cały niuans na jaki go było stać, a przeciez towarzystow było czasami spore, rozmawialiśmy na różne tematy czsami kompletnie wariackie, każdy z nas był inny nie tylko w kwestii ubioru, a on nic nie zapamiętał tylko biały sweterek mojej siostry. Widać miłość jest ślepa. :wink:

Dione - Pon 12 Lut, 2007 12:34

AineNiRigani napisał/a:
rak 22 VI - 22 VII
Dwudziestego drugiego czerwca - na niebie Księżyc. Symbol smutku, melancholii i wycia, patronuje Rakowi, znakowi samobójców. Przykre, ale dziecko urodzone w tym znaku jest podejrzliwe i zdziczałe. Dręczy zwierzęta. Toczy obolałym wzrokiem po dziecinnym pokoju i robi na złość, z czego czerpie radość, objawiającą się w histerycznym szlochaniu. Z czasem ciężar wychowania spada na psychiatrę.

Szkoda słów. Nie pomoże nawet oddział zamknięty. Urodzeni pod tym znakiem oszukują, zdradzają, uwielbiają podłożyc świnie. Rakom nie można wierzyć nigdy i w niczym. Jeżeli Rak twierdzi, ze ceni twoja przyjaźń, to możesz mieć pewność, że przed godziną napisał na ciebie donos. Raki stale komuś czegoś zazdroszczą. Po 25 roku życia łysieja, garbią się i tracą zęby.


Skąd ten tekścik?
....
.....
....Bo myślę komu w żeby przyłożyć....

QaHa - Pon 12 Lut, 2007 12:36

Dione napisał/a:
Skąd ten tekścik?
....
.....
....Bo myślę komu w żeby przyłożyć....


przeczytaj barana tam dopiero sa powody do rękoczynów

Dione - Pon 12 Lut, 2007 12:41

Lubie Dy'a :lol: Robi z Darcy'm to, co mu się podoba :mrgreen:
A jeszcze bardziej lubię go za to czułe zainteresowanie Georgianną (Czyzby jego lady Pamela wyznaczyła na szwagra Darcy'ego??)

Kaziuta - Pon 12 Lut, 2007 12:41

Dione ja ci pomogę. :wsciekla:
Dione - Pon 12 Lut, 2007 12:42

Cudnie, :twisted: to kiedy zabieramy się do roboty?
QaHa - Pon 12 Lut, 2007 12:44

Dione napisał/a:
Cudnie, to kiedy zabieramy się do roboty?

spoko skrzyknie sie brygade i wcieli plan w zycie ja to moge jakąś broń zalatwic albo 40 chłopa do boju zorganizowac w ramach obrony dorego imienia niewiast

Dione - Pon 12 Lut, 2007 12:50

:twisted: :twisted: Może jakieś łopaty??? Co???
Maryann - Pon 12 Lut, 2007 12:51

Dione napisał/a:
Lubie Dy'a :lol: Robi z Darcy'm to, co mu się podoba :mrgreen:
A jeszcze bardziej lubię go za to czułe zainteresowanie Georgianną (Czyzby jego lady Pamela wyznaczyła na szwagra Darcy'ego??)

A ona znowu swoje... :wink: Dobrze wychowany jest, to się pyta o "zdrowie rodziny". I proszę się żadnych podtekstów nie doszukiwać... :wink:

Marija - Pon 12 Lut, 2007 12:51

Dione napisał/a:
:twisted: :twisted: Może jakieś łopaty??? Co???
Lepiej szpadle, jak już :cool: .
Dione - Pon 12 Lut, 2007 12:53

Cytat:
A ona znowu swoje... Dobrze wychowany jest, to się pyta o "zdrowie rodziny". I proszę się żadnych podtekstów nie doszukiwać...


A czemu nie?
Przystojny, sympatyczny, bogaty... Czego więcej chciałaby panna Darcy?
No, za swojego brata ("Chodzący ideał męskości") nie wyjdzie, więc musi się kimś innym zadowolić :cool: [/quote]

QaHa - Pon 12 Lut, 2007 12:53

Dione napisał/a:
Może jakieś łopaty??? Co???
\
łopat ci u mnei dostatek chłopa z łopata bez problemu wytrzasne mam tego skolko ugodno, a i same łopaty da sie skombinowac



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group