To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Duma i uprzedzenie (1995)

Sofijufka - Pon 17 Mar, 2008 10:25

Marija napisał/a:
Gosia napisał/a:
Nie ma grubych rysow. Moim zdaniem jest po prostu zbyt mdla. I ma za dlugi nos. Poza tym ma dosc delikatne rysy.
Co ma za długie? NOS? :shock: Nieee, no co za pomysły :paddotylu: .

Długa to ona ma szyje....

nicol81 - Pon 17 Mar, 2008 12:55

Moczone aktorki mają powalać mężczyzn i lesbijki :-P
Niekiedy aktor w deszczu to nie fanserwis- deszcz często jest symbolem oczyszczenia. W przypadku Darsika to chyba ma tylko udowodnić, że Darsik się czasem kąpał :roll:
Co do Lizzy, to ja z książki nie pamiętam jej śmiania się z matki ani diatryb, że za mążwyjdzie tylko z prawdziwej miłości... :roll: Dlatego też Lizzy AD 95 tak jak i inne filmowe Lizzy, nie jest wzorcowa i austenowska.

Admete - Pon 17 Mar, 2008 13:50

Nicol ale wcześniej dziewczyny Ci już napisały, że ta kąpiel pokazuje Darcy'ego jako człowieka - bez koszuli, krawata, kamizelki i surduta. Bez pancerza salonowej obojętności. Sporo osób tak to interpretuje, ale jeśli Ty nie, to Twój problem, nie mój :lol: :wink:
Beti** - Pon 17 Mar, 2008 15:43

A ja Wam powiem, że to własnie dzieki tej ekranizacji (1995) odkryłam JA i polubiłam jej twórczość.
Ostatnia jak dla mnie średnia...zgadzam się z opinią że pan Darcy w niej jest jakis brudny i zapuszczony /hihihihihihi/

maniutka - Pon 17 Mar, 2008 18:28

a ja sie calkowicie nie zgadzam.
MATEUSZ JEST WSPANIALY W ROLI DARCY'EGO :serduszkate:

Beti** - Pon 17 Mar, 2008 18:53

maniutka napisał/a:
a ja sie calkowicie nie zgadzam.
MATEUSZ JEST WSPANIALY W ROLI DARCY'EGO :serduszkate:


Rozumiem...każdy ma swój gust :cheerleader2: :cheerleader2:

Anonymous - Pon 17 Mar, 2008 19:07

maniutka napisał/a:
MATEUSZ JEST WSPANIALY W ROLI DARCY'EGO

o i to moje zdanie. Ja tam za Colinem nie szaleję. I tą wersję z 95 rzadko oglądam, za to czuję, że zbyt długo nie oglądałam najnowszej :D

maniutka - Pon 17 Mar, 2008 19:17

fakt przdalo by sie "przypomniec" nowa dume.
co prawda znam ja prawie na pamiec ale kocham ją i czuje sentyment bo od tego filmu zaczal sie moj romans z Jane Austen :serce:

Anonymous - Pon 17 Mar, 2008 19:30

maniutka napisał/a:
i czuje sentyment bo od tego filmu zaczal sie moj romans z Jane Austen

z radością odkrywam jak wiele nas łączy :wink:
owszem wresja z 95 jest interesująca, pewnie bardziej zgodna z ówczesnymi kanonami, ale serce nie sługa

Tamara - Pon 17 Mar, 2008 20:28

Co do zastrzeżeń do urody Jane '95 : miała być klasyczną - czyli odpowiadającą ówczesnemu ,opartemu na antyku wzorcowi - pięknością . Miała być pięknością w pojęciu ludzi przełomu XVIII i XIX wieku , a nie naszym , i klasycznemu wzorcowi jak najbardziej odpowiada , wystarczy popatrzeć sobie na greckie posągi . Angelina Jolie na jej miejscu wyglądałaby jak chodząca tragedia - no , może oprócz biustu :mrgreen:

A moim prywatnym zdaniem Jane jest idealna , tak jak cała obsada . To jest inkarnacja książki , wzorzec z Sevres jak napisała Mag, i tyle. Tego nie da się zekranizować lepiej , bo wyjdą filmy oparte na DiU , ale nie ekranizacje .
Toż książkowa Lizzy była absolutnie przekonana o swojej wiedzy o ludziach i słuszności swoich opinii. Dopiero po otrzymaniu listu od Darcy'ego zmieniła zdanie i przyznała się Jane do błędów w ocenie spowodowanych własnym przekonaniem o nieomylności .

Beti** - Pon 17 Mar, 2008 20:52

Po przeczytaniu ostatnich postów....nabrałam chęci na ekranizację :roll:
włączyłam ostatnią wersję i mam zamiar spędzić przy niej wieczór :serce:

Anonymous - Pon 17 Mar, 2008 23:06

i epelpol mógłby nam jakąś sumkę odpalić za promocję....

Mag13 napisał/a:
A przed nadejściem wiosny polecamy jszcze wieczór z DiU z 1995!

i jutro z poczatku ferii się skusze będę oglądać przy pieczeniu a co mi tam. Ale mam fatalną wersję kolega mi pozdzierał płyty i pooglądane;/, ale coś tam chodzi, jest lektor mogę oglądać bo diU tą ostatnią z napisami to oglądam na spokojnie czytając napisiki(chociaż film znam niemal na pamięć)

Anonymous - Śro 19 Mar, 2008 23:29

Niestety moja Duma jest tak zdewastowana, że ciężko mi się oglądało, ale coś tam podejrzałam. I roztkliwiłam się przy końcówce. Jak on na nią płomienie patrzy gdy ją pyta czy te uczucia się nie zmieniły.
Dziś jest zdecydowanie motylkopędny dźień.
I owzem serialik jest wierną kopią ksiązki, podczytuję sobie i książkę no i to atmosfera Jane jest :D

nicol81 - Pon 24 Mar, 2008 00:00

Tamara napisał/a:
Co do zastrzeżeń do urody Jane '95 : miała być klasyczną - czyli odpowiadającą ówczesnemu ,opartemu na antyku wzorcowi - pięknością . Miała być pięknością w pojęciu ludzi przełomu XVIII i XIX wieku , a nie naszym , i klasycznemu wzorcowi jak najbardziej odpowiada , wystarczy popatrzeć sobie na greckie posągi . Angelina Jolie na jej miejscu wyglądałaby jak chodząca tragedia - no , może oprócz biustu :mrgreen:

Ale ta Jane wcale nie ma klasycznych rysów. Z greckich posągów ma tylko koczek, :roll: w którym i tak nie jest jej do twarzy... :mrgreen:
Tamara napisał/a:
A moim prywatnym zdaniem Jane jest idealna , tak jak cała obsada . To jest inkarnacja książki , wzorzec z Sevres jak napisała Mag, i tyle. Tego nie da się zekranizować lepiej , bo wyjdą filmy oparte na DiU , ale nie ekranizacje .

Jaka inkarnacja książki? :shock: Przy tych zmianach, dodanych i opuszczonych scenach? Wersja z 1980 jest dużo wierniejsza, a i tak są zmiany...
A lepiej może być zawsze... :-P
Tamara napisał/a:
Toż książkowa Lizzy była absolutnie przekonana o swojej wiedzy o ludziach i słuszności swoich opinii. Dopiero po otrzymaniu listu od Darcy'ego zmieniła zdanie i przyznała się Jane do błędów w ocenie spowodowanych własnym przekonaniem o nieomylności .

To prawda całkowita i słuszna. :mrgreen:
Problem, że tu Lizzy wpchnięto niektóre komentarze narratora, przez co wydaje się mądrzejsza niż jest. :wink:

nicol81 - Pon 24 Mar, 2008 00:22

Co do drugiego odcinka- :serduszkate: lubię, jak razem tańczą :serduszkate: Dziwi mnie, że inne pary nie rozmawiają podczas tańca :mysle: Pani Bennet i pan Collins są strasznie przesadzeni :wsciekla:
I gra Mary- przecież ona grała dobrze technicznie, ale pretensjonalnie i ciężko :bejsbol:

Tamara - Pon 24 Mar, 2008 20:54

Czy ja wiem , czy pani Bennett i pan Collins są przesadzeni :mysle: ? O p. B. JA pisze wyraźnie ,że była głupia i brakowało jej wychowania i wykształcenia , a p.C jest przecież kompletnym zarozumiałym ograniczonym pacanem , tak samo pozbawionym rozsądku i wychowania . I w książce obie te postacie są karykaturalne - tak jak w filmie .
Nicol , czy chodzi Ci o grę Mary aktorską czy na fortepianie :wink: ?

nicol81 - Śro 26 Mar, 2008 17:39

Tamara napisał/a:
Nicol , czy chodzi Ci o grę Mary aktorską czy na fortepianie ?

Na fortepanie. Przecież miała grać lepej niż Elżbieta. Porównanie jej gry do wycia psa było przesadą :wsciekla:
Tamara napisał/a:
Czy ja wiem , czy pani Bennett i pan Collins są przesadzeni ? O p. B. JA pisze wyraźnie ,że była głupia i brakowało jej wychowania i wykształcenia , a p.C jest przecież kompletnym zarozumiałym ograniczonym pacanem , tak samo pozbawionym rozsądku i wychowania . I w książce obie te postacie są karykaturalne - tak jak w filmie .

Ale nie aż tak karykaturalne. Collins był kompletnym zarozumiałym ograniczonym pacanem , tak samo pozbawionym rozsądku i wychowania, ale nie był taki stary ani taki obleśny. Bennetowa była głupia i miała braki w wychowaniu i wykształceniu, ale też miała swój rozumek i jednak brała udział w życiu towarzyskim. Gdyby się tak zachowywała, spotkałby ją ostracyzm.
Jeszcze do tłumaczenia- jak można nie wiedzieć, co to steward? :roll: I ja bym tu "liberal" nie przetłumaczyła jako "liberalny"...

Tamara - Czw 27 Mar, 2008 19:05

Steward woła o pomstę do nieba , tez na to zwróciłam uwagę .
Collins miał lat 25 , był ociężąły i wywoływał swoim wyglądem obrzydzenie w Bennettównach , można więc podejrzewać , że był obleśny . A jako ciemniak na pewno nie hołdował higienie ( lady Katarzyna nigdy tego słowa nie użyła :wink: ), zaś jako pastor musiał nosić czarne , grzejące wełniane ubrania , podczas gdy panny latem w lekkich batystach i muślinach . Jeżeli przy tym nie był spocony jak nieszczęście to ja jestem królowa Wiktoria .
Zaś okoliczne towarzystwo reprezentowało podobny poziom jak pani Bennett , więc nie miała szansy narazić się na ostracyzm wśród wzbogaconych sklepikarzy , mieszczan i wiejskich prawników . Ich żony zachowywały się podobnie ,więc czemu miałyby odrzucać p.B. która notabene znana im była od dziecka , jako pochodząca z Meryton?

A Mary grała naprawdę kiepsko . Z tańcami sobie radziła , bo szło tylko o wystukanie prostego rytmu i łatwej melodii , ale do utworów o jakimś poziomie artystycznym to za mało . Zaś jeśli idzie o grę Elżbiety - o ile pamiętam słychać tylko króciutki fragment w salonie lady Katarzyny , więc trudno coś konkretnego powiedzieć . Nicol uwierz ,Mary NAPRAWDĘ fatalnie grała . :paddotylu:

Ulka - Czw 27 Mar, 2008 20:30

Dobra argumentacja co do pastora :)

Elizabeth miała smak i gust, natomiast Mary tylko technikę-była perfekcyjna , ale bez polotu. Tak mniej więcej pisała JA, o ile pamiętam :)

nicol81 - Czw 27 Mar, 2008 20:49

Tamara napisał/a:
Nicol uwierz ,Mary NAPRAWDĘ fatalnie grała .

JA pisała:
Cytat:
Mary had neither genius nor taste; and though vanity had given her application, it had given her likewise a pedantic air and conceited manner, which would have injured a higher degree of excellence than she had reached. Elizabeth, easy and unaffected, had been listened to with much more pleasure, though not playing half so well.

Czyli jednoznacznie wychodzi, że Mary grała o wiele lepiej od Elżbiety. I nieprawdą jest, że grała kiepsko. Nigdzie też nie jest napisane, ze Elżbieta miała smak i gust. Tylko grając nie popisywała się, jak Mary, dlatego przyjemniej było jej słuchać.
Tamara napisał/a:
Zaś jeśli idzie o grę Elżbiety - o ile pamiętam słychać tylko króciutki fragment w salonie lady Katarzyny , więc trudno coś konkretnego powiedzieć .

Elżbieta w filmie gra też w Pemberley, co zachwyca nawet Georgianę, która jest ekspertem.
Tamara napisał/a:
Collins miał lat 25 , był ociężąły i wywoływał swoim wyglądem obrzydzenie w Bennettównach , można więc podejrzewać , że był obleśny .

Gdzie w książce było napisane, że wyglądem wywoływał obrzydzenie? Ja znałazłam tylko, że Kitty i Lidia nie interesowały się nim, bo nie miał munduru, ze nie podobały im się jego komplementy i że dobił je wybór lektury.
Wtedy codzienna higiena była traktowana inaczej niż teraz, więc wątpię, by Bennetówny były bardziej higieniczne niż Collins. W innych ekranizacjach udało się pokazać Collinsa negatywnie bez przesadzania.
I jak sama powiedziałaś- Collins miał 25 lat, aktor go grający ponad 40. To już dużo zmienia.

Ulka - Czw 27 Mar, 2008 22:23

Grała lepiej od Elżbiety. Ale dla mnie Słowa "nie miała talentu ani gustu" gdy porównywana jest z siostrą oznaczają, że siostra miała. Na zasadzie "domysłu i interpretacji" ale przecież matematycznie nie będziemy rozkładać JA :D
nicol81 - Czw 27 Mar, 2008 22:44

Ale mówiąc o talencie i guście nie porówuje jej z ELżbietą. Gra Elżbiety jest wymieniona dopiero w następnym zdaniu.
Beti** - Pią 28 Mar, 2008 11:38

Wiecie co, wczoraj kolejny raz obejrzałam na tvn style odcinek DiU.
Oświadczyny Darcego...jak dla mnie były "poniżające"
Ciekawe czy jest na świecie kobieta, któraby coś takiego zaakceptowała i zgodziła się.
Może jedynie pani Collins ??? :rumieniec:

Ulka - Pią 28 Mar, 2008 12:03

Tak, Nicole, jeśli czyta się analitycznie i pojedyńczo zdaniami, Twoje zdanie jest w pełni słuszne. Ale dla mnie kontekst wskazuje na co innego :D
Beti, nie oceniaj tak źle pani Collins. Pan Collins na pewno oświadczył się w sposób przyzwoity, PO doświadczeniu z Lizzy:D Myślę, że niejedna panna poszłaby za darcyego bez względu na formę oświadczyn. Skoro panny szły za Collinsów, Wickhamów, Hurstów...

Beti** - Pią 28 Mar, 2008 12:42

Ulka, napisałam tak o pani Collins, bo w/g mnie po wczorajszym odcinku jestem nią zasmucona.
Wyszła za niezbyt ciekawego męzczyznę, z rozsądku.
Nie spędza z męzem czasu, dla mnie to dziwne.
Oświadczenia pewnie były okey ze strony Collinsa.
Może i niejedna panna by przyjeła je w takiej formie....a mnie zwyczajnie do głowy jako pierwsza przyszła ona.................to oczywiscie moje wrażenie :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group