To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Bluszcz

asiek - Wto 06 Sty, 2009 09:52

Gosia napisał/a:
Przeczytałam artykuł w Bluszczu o Gaskell

WOW ! :-D ...Hmm, a obiecałam sobie w grudniu, że już nie kupię kolejnego numeru. :lol:

Gosia - Wto 06 Sty, 2009 10:45

Ja też sobie obiecałam, ale cóż, każdy może zmienić zdanie ;)

Tak się jeszcze zastanawiam, czy to oznacza, że Bluszcz zamówił całość tłumaczenia N&S, (które wyjdzie w postaci książkowej?), czy tylko te fragmenty, które ukażą się w samym czasopiśmie? :mysle:
To interesująca kwestia. Chyba do fragmentów stosuje się takie samo prawo autorskie, jak do całości?
Tak czy inaczej: I`m very happy! :mrgreen:

spin_girl - Wto 06 Sty, 2009 11:04

A może to jest przymiarka? Może chcą zobaczyć, jaki odzew będą miały fragmenty publikowane w Bluszczu i jeśli odzew będzie dobry będą publikować całość? Ciekawe jaki wypływ miała na to nasza akcja na Epelpol i Prószyńskiego? :mysle:
Gosia - Wto 06 Sty, 2009 11:06

Na pewno decydujący :D
Bardzo duża w tym zasługa Mag13, która napisała do Bluszcza piękny list, jak mniemam ;)

damamama - Wto 06 Sty, 2009 12:09

W polskim prawie autorskim istnieje coś takiego co się zwie "prawem cytatu". Jeżeli fragment utworu jest wykorzystany jako część innej całości, wtedy nie obowiązują prawa autorskie. Piszę z pamięci, jak Was to interesuje:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_autorskie

Nie wiem tylko, czy to będzie dotyczyło Bluszcza.

Anonymous - Wto 06 Sty, 2009 12:30

oj to i ja będę się musiała złamać, ale to bliżej końca miesiąca. szczerze powiem, że wolę Focusa nabyś i mieć co czytać wieczoram, Bluszcza nabędę bliżej przerwy semestralnej. Ale nabyć nabędę. Wypada :mrgreen:
Caitriona - Wto 06 Sty, 2009 17:51

Tez zmienię zdanie i pobiegnę do kiosku, jutro bo dzisiaj nie miałam jak... I tak jak Gosia jestem very happy! :-D
Tamara - Wto 06 Sty, 2009 18:58

Tak jak Mag , jestem zdania , że pani z wydawnictwa brzydko mówiąc olała sprawę , być może nawet nie orientując się , o co naprawdę chodzi i z góry zakładając , że nie będzie to sukces wydawniczy na skalę Ludluma czy kogoś w tym stylu .

Dla mnie też artykuł za krótki , uwielbiam takie podbeletryzowane biografie , oczywiście oparte na rzetelnej wiedzy historycznej :oklaski:

Ciekawa jestem , czy Biblioteka Bluszcza to ta , którą myśmy proponowały , czy sami na tę nazwę wpadli :roll:

spin_girl - Wto 06 Sty, 2009 20:13

Mag13 napisał/a:
A nawet kilka pięknych (jak mniemam) listów do Pani Redaktorki Głównej, która nawet wystąpiła z pewną propozycją nie do odrzucenia, którą odrzuciłam....

Mogłabyś rozwinąć ten nader ciekawy temat, czy też więcej szczegółów znajduje się w jakimś przegapionym przeze mnie wątku? :mysle:

Duże brawa dla Marty Szarejko za artykuł (szczególnie jeśli to któraś z nas :mrgreen: ) :oklaski:

Aragonte - Wto 06 Sty, 2009 20:49

Mag13 napisał/a:
A nawet kilka pięknych (jak mniemam) listów do Pani Redaktorki Głównej, która nawet wystąpiła z pewną propozycją nie do odrzucenia, którą odrzuciłam....

Zaproponowała Ci współpracę i pisanie tekstów? :wink:

Mag13 napisał/a:
Wracam do kwestii praw autorskich, która ponownie jest tu podnoszona, jakby była aktualna w sprawie powieści Elizabeth Gaskell. Już kiedyś o tym pisałam, że moim skromnym zdaniem pani redaktorka z Prószyńskiego po prostu chciała zbyć natrętów, mówiąc o prawach.

Też miałam takie wrażenie :roll:

Harry_the_Cat - Wto 06 Sty, 2009 21:26

Przeczytałam tekst i o ile bardzo się cieszę, że jest!, to jednak nie oceniam go zbyt wysoko. Dla osoby nie zainteresowanej tematem i nie słyszącej wcześniej o Gaskell musi być po prostu nudny... O Austen można by taki tekst wydrukować, ale jeśli chodzi o Gaskell, to jednak za mało osób o niej słyszało.
I momentami styl był dla mnie przyciężki, ale to już tak naprawdę drobiazg ;)

Gosia - Wto 06 Sty, 2009 22:05

Styl przyciężki ? Nie.
Wynika z niego, nie wiem, czy zwróciłyście uwagę, jak wspaniale pani Gaskell łączyła pracę literacką i działalność społeczną z życiem rodzinnym.
To się pięknie wpisuje, jak sądzę, w formułę pierwotnego Bluszcza ;) może i tego obecnego też....
Mnie się artykuł dobrze czytało, czytam chętnie wszystko co z nią jest związane, a czy on zainteresuje osoby, które Gaskell nie znają, nie mam pojęcia, bo nie siedzę w tych osobach. :wink:
Artykuł o Jane Austen wyglądałby inaczej, bo też inne miała życie i inaczej jej dom wyglądał.
Podobnie by było z domem sióstr Bronte.

Dat życia faktycznie nie ma, jest tylko data powstania portretu, jest mowa o tym, że Gaskell była pisarką wiktoriańską, bez wyjaśnienia, kiedy te czasy były (ale kto nie słyszał o królowej Wiktorii??). Jeśli kogoś tekst zainteresuje, poszuka informacji.

Harry_the_Cat - Wto 06 Sty, 2009 22:14

Gosia napisał/a:
Mnie się artykuł dobrze czytało, czytam chętnie wszystko co z nią jest związane, a czy on zainteresuje osoby, które Gaskell nie znają, nie mam pojęcia, bo nie siedzę w tych osobach. :wink:
Artykuł o Jane Austen wyglądały inaczej, bo też inne miała życie i inaczej jej dom wyglądał.


Mi chodzi o coś innego, Gosiu. Ten sposób narracji - opowiadanie raczej niż artykuł, bez podania dodatkowych informacji czysto biograficznych/faktograficznych (jak wspomniane daty życia, czy tytuły wydanych w Polsce utworów) jest ciekawy dla nas - bo my tę podstawową wiedzę mamy. Autorka wspomina Dickensa i dla nas to od razu znaczy coś więcej - wiemy, że ją wspierał, że drukował jej teksty... Czytamy o jej stosunku do Manchesteru, a przed oczami mamy Margaret :mrgreen: . Chodzi mi o to, że przy dużo popularniejszej Austen, taki "wewnętrzny" punkt widzenia byłby bardziej przyswajalny dla osób tak nie wciągniętych w temat.

No i chyba oczekiwałam paru słów komentarza nt. tego, jak ten artykuł pojawił się w Bluszczu.

Co do stylu - "przechodzenie" po kolejnych pomieszczeniach jest momentami naciągane. I w pierwszym akapicie "Korytarza", właśnie słowo "korytarz" pojawia się ze trzy razy. Nie wiem, czy to nieuważna korekta, czy co.

Gosia - Wto 06 Sty, 2009 22:53

Myślę, że chodzi o to, żeby nie było zbyt ambitnie, ale chyba przesadzasz trochę, Mag.
Artykuł ma znamiona tekstu quasi-literackiego i w sumie nie uważam tego za wadę.
Większość artykułów ma tu taki charakter, może poza rozmowami. Takie pewnie jest odgórne założenie.
Faktycznie mam wrażenie, jakby artykuł mówił o osobie, o której coś już czytelnicy wiedzą (a to jednak nie jest prawda. bo Gaskell u nas jest nieznana) i może chodziło też o to, żeby pokazać ją jako zwykłą, choć niezwykłą kobietę. Poprzez pokazanie jej domu.

Być może jakieś informacje o Gaskell pojawią się w numerze lutowym, w którym będą publikowane fragmenty N&S.

Aragonte - Wto 06 Sty, 2009 22:53

Gosia napisał/a:
Wynika z niego, nie wiem, czy zwróciłyście uwagę, jak wspaniale pani Gaskell łączyła pracę literacką i działalność społeczną z życiem rodzinnym.
To się pięknie wpisuje, jak sądzę, w formułę pierwotnego Bluszcza ;) może i tego obecnego też....

Mam nadzieję, że znajdę tam coś jeszcze, bo tyle to wiem z lektury biografii sióstr Bronte, gdzie o Gaskell pisano w sumie tylko przy okazji pisania przez nią biografii Charlotty :roll:
Nie kupiłam jeszcze numeru, nigdzie nie wpadł mi w oczy - może jutro się uda.

Caitriona - Śro 07 Sty, 2009 17:43

Mimo, że zarzekałam się że nie kupię to jednak dla artukułu o Gaskell kupiłam (lutowy numer pewnie kupię dla tych fragmentów N&S). Artykuł nie jest zły, choc zdecydowanie brakuje szczegół typu daty itp i jest króciutki. Ale czyta się go dość przyjemnie ;)
Gosia - Czw 08 Sty, 2009 14:43

Znalazłam na biblionetce recenzję numeru 2 Bluszcza:
http://www.biblionetka.pl/czytatka.asp?cid=81834
Dość krytyczna i pokrywa się w większości z naszymi opiniami.

A tu opinie również z biblionetki, w tym o numerze 3:
http://www.biblionetka.pl...id=-1&aid=79431

A tu z Wizażu:
http://wizaz.pl/forum/sho...t=282445&page=7

A tu z blogów:
http://jasmin62.blox.pl/2...w-bluszczu.html
http://drugirazodzera.blo...dla-kobiet.html

Z forum gazety o numerze styczniowym:
http://forum.gazeta.pl/fo...2717&a=89428970

i jeszcze zacytuję jedną opinię znalezioną w necie: "Wszystko byłoby dużo lepsze gdyby nie przyjęta wbrew tradycji literackiej i polszczyźnie odmiana słowa Bluszcz - Bluszcza (wrr), zamiast stosowanego zawsze Bluszcz - Bluszczu. Pismo chce się odciąć od poprzednika? Ten pomysł akurat jest zły. Zgrzyt noża po szkle. Błąd ortograficzny w moim odczuciu, choć myślę, że sprawdzano i dopuszczono".


Nie miałam jeszcze kiedy wczytać się w numer styczniowy, poza oczywiście artykułem o Gaskell :mrgreen: więc jeszcze nie mogę nic na jego temat powiedzieć.

Tamara - Czw 08 Sty, 2009 20:39

Poza tym nie różni się specjalnie od poprzednich :roll:
Gosia - Czw 08 Sty, 2009 21:16

Po nagraniu z nagrywarki na płyty DVD 24 odcinków mojego ulubionego serialu sprzed lat: "Moonlighting", który właśnie jest nadawany na TVP2 :mrgreen: (spokojnie, nie zrobiłam tego naraz, ale w ciągu 2 dni! ;) ) zasiadłam do lektury "Bluszcza", gdyż mój komputer był zajęty - okupowała go moja mama, przeglądając internetowe dzienniki i grając w komputerowe gry, chyba był wśród nich Kyodai). :mrgreen:
Przed chwilą wreszcie się dorwałam do komputera i mogę napisać parę słów na temat styczniowego numeru Bluszcza (dotarłam do 98 strony).
Zauważyłam, przeglądając go, że decydowałam od razu, co przeczytam najpierw.
Kierowałam się przy tym, niestety, długością tekstu. np. po artykule Wołoszańskiego miałam ochotę na coś krótkiego i chociaż lubię artykuły Natalii Jaroszewskiej, postanowiłam go zostawić na później.
Ale może od początku...
Po pierwszych wstępnych stronach dotarłam do felietonu Marshy Mehran "Za murami klasztoru", który sprawił, że bardzo przychylnie spojrzałam na cały numer, bo tekst mi się spodobał. Nie mam w ręku poprzednich numerów (pożyczyłam je Aragonte ), więc nie wiem, jak wcześniej odebrałam jej felietony, ale ten styczniowy jest ciekawy i osobisty. Kto lubi Irlandię, znajdzie coś dla siebie ;)
Wołoszańskiego, jak zawsze, czytało mi się świetnie, a nawet jeszcze lepiej, bo styczniowy tekst jest napisany trochę jakby lżejszym piórem, a sama historia ciekawa i wciągająca.
Brodzik ominęłam szerokim łukiem, jak zwykle... Pominęłam na razie Joe Alexa i Niezabitowską.
Przeczytałam "Dzień z życia pisarki" - tym razem pióra Krystyny Kofty.
Potem ominęłam (na razie) opowiadania i zerknęłam na Chmielewską, która pisze o rekwizytach w filmach, a że filmy kocham, więc się zainteresowałam. Mowa jest o ekranizacjach książek Agaty Christie, które to ekranizacje w większości znam - mam w regaliku z filmami całego Poirota i kilka Miss Marple. A Chmielewska ubolewa nad przeinaczaniem oryginału w adaptacjach filmowych i nie trzymaniem się faktów. Tego nie jestem w stanie ocenić z prostego powodu, że samych książek Christie nie czytałam, znam tylko filmy :rumieniec:
Za to Sucheta jako Poirota uwielbiam i nie dam złego słowa o nim powiedzieć. Nikomu! :twisted: w każdym razie tekst Chmielewskiej tym razem jest do poczytania (wreszcie skończyła z papierosami :roll: ).
Dalej jest "Sennik twórczy" (tym razem opowiada Magda Umer), który zawsze czytam, bo jestem ciekawa jak sny interpretuje psycholog. Oczywiście niektóre z motywów, które się w snach pojawiają i ja jestem w stanie wyjaśnić, ale faktycznie czasem bywam zaskoczona, i nie wiem co może znaczyć, jakiś pojawiający się w snach motyw - oczywiście o ile w ogóle traktujemy sny poważnie ;) .
Tak się właśnie zastanawiam, czy to, że od dawna nikt mnie we śnie nie goni, świadczy o tym, że uporałam się ze swoimi lękami? A może po prostu objawiają się one inaczej?
Kilka następnych stron Bluszcza ominęłam, zostawiając je na później, zatrzymałam się na chwilę przy przedrukach ze starego Bluszcza (hmmm, ja bym ten kącik powiększyła o jeszcze dwie strony i zamieszczała jakieś ówczesne opowiadania, w każdym razie czegoś mi tu brakuje).
"Historię mody damskiej" (Jaroszewska) i "Zapachy miast" (Rosenbaum) zostawiłam sobie na następne posiedzenie i pognałam do "Akademii Dobrych Obyczajów", żeby przeczytać, o czym będzie opowiadał Janusz Zakrzeński. Zwykle mnie nie zawodzi, tylko w 2 numerze było potknięcie, bo miałam wrażenie, że rozmowa jest o wszystkim i o niczym, pozostałe, łącznie ze styczniowym były dobre.
Dalej jest reportaż Marty Szarejko (!) - tej samej, która napisała tekst: "Dom Elizabeth Gaskell". Jest ona także osobą odpowiedzialną za recenzje książek i listy czytelników (tak wynika ze stopki redakcyjnej). Właśnie wczoraj zastanawiałyśmy się na naszym kameralnym trzyosobowym spotkanku, jak powstał wspomniany artykuł o Gaskell. Jestem tego niezmiernie ciekawa.
Póki co reportaż: "Bezrobocie" zostawiłam na następne posiedzenie, na pewno go przeczytam.
Pominęłam komiks, do którego pewnie już nie sięgnę i zaczęłam czytać tekst Piotra Mossaka "Czerwony kapturek", który mnie rozbawił. Tak zastanawiając się nad dalszymi losami tej bajkowej postaci, sądzę, że jednak niemożliwe, żeby nie wyciągnęła wniosków ze swojej przygody, w końcu siedzenie w brzuchu wilka do przyjemności nie należało. Nie ma innej możliwości - Czerwony Kapturek musiał stracić swoją naiwność.
Grunt to uczyć się na własnych błędach i tego też Bluszczowi życzę!

P.S. Ależ się rozpisałam, z góry przepraszam. Ale dorwałam się do komputera i jakoś tak samo wyszło :roll:
Sorry za ewentualne spoilery ;)

Alicja - Pią 09 Sty, 2009 07:24

e tam spoilery :mrgreen:
Chmielewska od dzieciństwa lubi A.Christie i ją nie tyle razi jakiś aktor ale brak wierności adaptacji w stosunku do książki. Tym bardziej że ekranizacje jej książek też nie były najlepsze. Nikt nie lubi, gdy ktoś własne dzieło ( dziecko, owoc rąk włąsnych) przeinacza i przekręca z czego wychodzi coś czego autor w ogóle nie pragnął. Tu chyba mogłaby się wypowiedziec Aragonte :wink:

Aragonte - Pią 09 Sty, 2009 08:02

Alicjo, nie bardzo mam się jak wypowiadać, bo w tej chwili publikuję głównie na forum, a tutaj mogę orężnie :nudelkula1_zolta: walczyć z przeinaczeniami :wink:
Alicja - Pią 09 Sty, 2009 21:23

no tak, ale możesz wyobrazić sobie ten ból gdybyś NIE mogła orężnie walczyć :wink:
Gosia - Sob 10 Sty, 2009 09:53

Wspomniana Marta Szarejko (autorka "Domu Elizabeth Gaskell") jest być może dziennikarką, publikującą także w Gazecie Wyborczej. Nie czytuję tej gazety, więc nie znałam wcześniej bardzo ciekawego artykułu, który opublikowała w Dużym Formacie pt.:
Antropologia płatnego seksu
http://wyborcza.pl/1,75480,5163318.html
Trzeba przyznać, że jest wstrząsający...
Pod zamieszczonym przeze mnie linkiem jest też wypowiedź video (!) samej autorki artykułu.
Bardzo prawdopodobne, że to ta sama Marta Szarejko, która związana jest także z Bluszczem.

Tamara - Sob 10 Sty, 2009 13:55

No chwilami brak słów , kiedy się to czyta :uzi:
Anaru - Sob 10 Sty, 2009 14:09

Gosia napisał/a:
Antropologia płatnego seksu
http://wyborcza.pl/1,75480,5163318.html
Trzeba przyznać, że jest wstrząsający...

Niesamowite :paddotylu:
Jest takie forum? :shock:
Ale ciekawy artykuł, serio.

Cytat:
Klient nr 13
Stawka za wieczór: 1400 zł.

:shock: :shock: :shock: :shock: :shock:

Cytat:
Widać wyraźnie, że ta Pani będzie miała problem za parę lat z powodu zaczynającego się tu i ówdzie bielactwa bądź też zjarała się w solarium i skóra nierówno jej pozłaziła (choć obstawiam to pierwsze). Kontakt werbalny ograniczony - po pierwsze, intelektem owej, a po drugie piwskiem, które, siedząc tam, najwyraźniej bezustannie żłopie.
(...)
Po przejściu do łóżka panna kładzie się na boku i się gapi. Na mnie. I nic. Leży, jakby wpadła w katatonię. Jedyne doznania, jakie pamiętam, to przeraźliwy smród piwska z jej, pardon, gęby. Ponieważ nie jest zbyt szczupła, ale raczej zaokrąglona, to sytuacja mimo moich gabarytów przypominała próbę uduszenia wieloryba przez morświna.

:shock: :shock: :shock: :obrzydzenie:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group