Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
Anonymous - Pon 14 Kwi, 2008 09:32
To ja jako przedstawicielka wsi się odezwę.
A wiejskie stereotypy.
-zaścianek
-zacofany sto lat za murzynami
-dzieci jak zobaczą samochód to
-oczywiście niezbędne jest robienie z kobiety ciemnej babulki
-99% to dewoci
i jeszcze muszę pomyśleć
agne - Pon 14 Kwi, 2008 18:23
No cóż do wiejskich stereotypów dodajmy chaty strzechą kryte, sztachetowe płoty, nie sposób zapomnieć o wiejskich plotkach bo co innego ludzie mają tam do roboty - jedyna rozrywka. A na wschodzie Polski to w zasadzie na Ukrainie. Lublin to tylko KUL i UMCS a Kraków przynajmniej ma jeszcze smoka.
Anaru - Pon 14 Kwi, 2008 21:00
| lady_kasiek napisał/a: | | i jeszcze muszę pomyśleć |
A reszta pije, albo siedzi pod knajpa czy drzewem ubrana jak robotnicy za socjalizmu...
Monika - Pon 14 Kwi, 2008 21:02
A ja wreszcie obejrzałam Jab we met. Leżał sobie ten film u mnie na półce i czekał na lepsze czasy No i doczekał się. Napewno trochę dzięki Trzykrotce, która podzieliła się ze mną lepszą kopią tego filmu zdecydowałam się po niego sięgnąć. Ach cóż to był za weekend Tańczący Shahid rządzi A Kareena zyskała w moich oczach parę punktów. Do tej pory nie znosiłam jej, jej gry i wyglądu. Za to od soboty patrzę na nią troszeczkę innymi oczami. Nie denerwowała swoją wieczną skwaszoną i dumną miną, chociaż jej bohaterka momentami mogła denerwować (ta ciągła gadanina najczęściej o niczym ) to metamorfoza w drugiej części wszystko wynagrodziła. Bardziej podobała mi się ta druga Geeta - spokojniejsza, wyciszona, może nawet zgaszona i "brzydko załzawiona". Shahid zaś spisał się na medal, nie mam mu nic do zarzucenia, hmm, to znaczy prawie nic Może tylko to, że nie przekonał mnie do końca swoją prezesową rolą, nie tak mi się widzi prezes dużej firmy, i ta gitara w pracy Nie, nie, nie. Ale poza tym i poza tą króciutką, bezemocjonalną przemową było fajnie. Widziałam go przedtem w Vivah i byłam przygotowana na jego młodzieńczy wygląd. Napewno w dużej mierze tamtej film przekonał mnie o sympatii do Shahida i o wierze w jego talent aktorski. Chłopak ma duży potencjał, mam nadzieję, że wykorzysta szansę i nie będzie naśladował Shahrukha - bo o takich opiniach czytałam Może i ma twarzyczkę grzecznego chłopca, ale kiedy wchodzi na parkiet zamienia się w demona Boże, jak on tańczy i jak męsko przy tym wygląda, padam na twarz Jeszcze żaden aktor mnie swoim tańcem tak nie zachwycił jak właśnie on, w tańcu jest genialny i zdania nie zmienię I właśnie muzyka i układ taneczny w Jab we met przykuwają uwagę, zwłaszcza dwie piosenki od początku są moim numer 1
Ye ishq hai
Mauja Mauja
Ciekawa jestem kiedy u nas Blink wyda go na dvd, mam coraz większą ochotę postawić polską wersję na półeczce
Anonymous - Pon 14 Kwi, 2008 21:03
o to to, o tym zapomniałam.
owszem istnieją żule i żulki, ale bez generalizowania
Admete - Pon 14 Kwi, 2008 21:09
Moniko Pójdź w me ramiona. Bardzo, ale to abrdzo lubię Jab We Met. Dwa razy go widziałam i mogę obejrzeć raz kolejny. Świetna muzyka, taniec i bardzo sympatyczna para głównych bohaterów.
Trzykrotka - Pon 14 Kwi, 2008 22:45
Yes! Yess!
Strasznie sie cieszę, że Ci się podobało! Ja mam słabość do tego filmu, jak do Masz wiadomość. Wzrusza mnie i bawi, a piosenki są przepiękne! W piątek na pokazie OSO w Muranowie Jakub Duszyński zapowiedział, że następnym wydaniem BLINKa będzie Kuch Kuch Hota Hai, ale i na JWM sie doczekamy.
Oboje - Kareena i Shahid spisali się pięknie! Jej rola Geet przyniosła powrót do gwiazdorskiej czołówki, nagrody i zaszczyty. On miał mniej szczęścia. Kareena rozstała się z nim zaraz po zakończeniu zdjęć, a Shahrukh zagrał genialnie Kabira Khana w Chak De India i to on zebrał wszystkie tegoroczne nagrody. Aditya Shahida został w cieniu.
przecinek - Wto 15 Kwi, 2008 09:10
Jeżeli podobała się wam "Rzeka tajemnic" to polecam film "Gdzie jesteś Amando?", nakręcony na podstawie książki tego samego autora Dennisa Lehane'a. Akcja dzieje się w robotniczych dzielnicach Bostonu. Ginie 4-letnia Amanda, której ciotka wynajmuje detektywa Patricka Kenzie (bardzo dobry Casey Afleck), który wychował sie w tych stonach, i jego partnerkę Angie, aby pomogła policji w poszukiwaniach, w rolach policjantów Ed Harris i Morgan Freeman. Historia jest bardzo zawiła, nikt nie mówi całej prawdy i każdy coś skrywa. Akcja jest dobrze prowadzona, emocje sie piętrzą i w pewnym momencie naprawdę chciałam żeby Amanda zmarła, niż żeby miało ją spotkać to co sugeruje reżyser, a rozwiązanie sprawy jest zupełnie inne niż wszyscy się spodziewają. Patrick jako detektyw, który zawsze kieruje się prawdą i słusznymi ideami, chociaż nie zawsze zgodnymi z prawem sposobami, na końcu dostaje takiego gwoździa moralnego, że nie zazdroszczę. Film ten jest debiutem reżyserskim Bena Aflecka, powinien on skupić się na reżyserowaniu i pisaniu scenariuszy i rzadziej występować jako aktor, co będzie dla niego bardziej korzystne, widać że ma do tego rękę.
miłosz - Śro 16 Kwi, 2008 12:19
Penelope - ...............hm Dzejmsik grajacy na instrumentach - BEZCENNY zwłaszcza kontrabas jest jego przeznaczeniem; historyjka o dziewczęciu ze świńskim ryjkiem - moze nie odkrywcza ale zabawna i miejscami rozczulająca..... dzejms w szponach nałogu - rozczulający i bezradny.....aż chciałoby sie chłopczyne wyrwać . Bardzo sympatyczna opowieśc...........i wzruszająca..... i Christina Ricci.. i jak to w takich filmach bywa zabawne postaci drugoplanowe...
you are my sunshine stanie sie mą ulubiona pieśnia
i oczywiście głupia wariatke męczyło skąd znam gościa o nazwisku Simon Woods - a toz to pan Bingley z DiU z Keirą i bez czuba na głowie jest całkiem do rzeczy ino postac mało sympatyczna ..
Admete - Śro 16 Kwi, 2008 13:57
Miłosz a oglądałas już Cranford? Wood ma tam bardzo sympatyczna rolę Penelopę tez bym sobie obejrzała.
miłosz - Śro 16 Kwi, 2008 14:13
cranford chyba ma 3krotka sie usmiechne a Penolope naprwde symaptyczne i ten Dzejmsik umie sobie szperać w rolach jak byś chciała Pebnolope to wiesz
Trzykrotka - Śro 16 Kwi, 2008 19:19
Mam!! Tylko mi przypomnij następnym razem. Piękny serial. A Simon Woods bez czuba jest bardzo, bardzo miły.
przecinek - Czw 17 Kwi, 2008 11:27
| Trzykrotka napisał/a: | | Mam!! Tylko mi przypomnij następnym razem. Piękny serial. A Simon Woods bez czuba jest bardzo, bardzo miły. |
Simon Wood grał w serialu "Rzym" Oktawiusza, wyglądem niewiele ustępował serialowemu Henrykowi Tudor, a zachowaniem nawet go przewyższał. Dla mnie nie będzie już raczej "miłym".
Admete - Czw 17 Kwi, 2008 14:29
Ale on grał chyba w 2 serii? Nie w pierwszej? Drugiej nie oglądałam, a wcześniej go jakoś nie kojarzę.
trifle - Pią 18 Kwi, 2008 11:04
Once - bardzo miły film, jak przeczytałam opis, skojarzył mi się z Dear Frankie, dlatego właśnie poszłam do kina. Film inny, ale tak miło zwyczajny, o zwyczajnym życiu. Świetne piosenki
A Malowany Welon mi się nie podobał Nudny, po prostu nudny. Ani mnie krajobrazy nie zachwyciły, ani aktorzy. Nic
Caitriona - Pią 18 Kwi, 2008 14:19
Mnie się Malowany welon podobał - jest to pięknie sfilmowany film, moze nie jakiś wybitny, ale przyzwoity. Natomiast nie podobała mi się książka - po przeczytaniu jej dziwiłam się że taki niezły film im wyszedł.
Z filmów z Nortonem, którego bardzo lubię i cenie, z tych co widziałam do tej pory, rozczarował mnie tak naprawdę chyba tylko Iluzjonista (choć i on ma swoje plusy).
Caitriona - Pią 18 Kwi, 2008 23:21
Penelope
Państwo Wilhern (Catherine O'Hara i Richard E. Grant) bardzo się kochają, są szczęśliwi, bogaci i dobrze urodzeni. Niestety na nazwisku Wilhern od pokoleń ciąży klątwa, która spełnia się w momencie, gdy na świat przychodzi Penelope Wilhern (Christina Ricci) - dziewczynka ma świnski ryjek zamiast nosa. Zrozpaczona matka by chronić córkę przed ciekawością ludzi finguje śmierć dziecka, gdy tymczasem mała rośnie ukryta w domu. Klątwą może znieść tylko odpowiednie małżeństwo. Z czasem jedynym celem życia pani Wilhern staje się znalezienie porządnego kawalera. I tu na scenę wkraczają Edward Humphrey Vanderman III (Simon Woods) oraz Max (James McAvoy). A wraz z nimi kłopoty.
Całość jest naprawdę wyjątkowo optymistyczna, kolorowa i przyjemna. Przede wszystkim sama Penelope jest, mimo ryjka, atrakcyjna i ciekawa.
Bardzo sympatyczni są także rodzice dziewczyny - matka, która w gruncie rzeczy jest bardzo zestresowana, ale się nie poddaje i wciąż wierzy, że przezwyciężą klątwę oraz ojciec, który kocha córkę, ale ma wyrzuty, że to jego pradziadek sprowadził takie nieszczęście na rodzinę.
Trzeba także przyznać, że Woods (pan Bingley z Dumy i uprzedzenia '05) odegrał niezłą rolę - jako przerażony i jednocześnie zdeterminowany, by ujawnić światu prawdę o Penelope, tchórz jest fantastyczny i wprowadza sporo humoru.
McAvoy, nadzieja na małżeństwo, a jednocześnie hazardzista, spisał się równie dobrze (fajna scenka z instrumentami).
W tle przewija się także fajna Reese Witherspoon oraz paparazzi-karzeł, który w cale nie jest taki zły
Ogólnie to polecam - bardzo miło spędziłam dwie godzinki, pośmiałam się i jestem pewna, ze jeszcze wrócę do tego filmu
Anonymous - Sob 19 Kwi, 2008 10:43
| agne napisał/a: | | A książka.......? Może kiedyś po nią sięgnę, choć wole najpierw czytać potem oglądać i weryfikować moje wyobrażenia z cudzymi, bo potem to tylko przypomina się film. Czy tylko ja tak mam? |
nie tylko Ty. chociaż tak jakoś wyszlo, że często sięgam po książkę zainteresowana filmem. ot przykład "Rozważnej i romantycznej"
Książka nie jest zła, chociaż w moim mniemaniu brakuje jej... no własnie chyba tej miłości Kiitty do męża. Niedosyt mam po przeczytaniu. Za pierwszym razem byłam oczarowana, ale po drugim przeczytaniu, czegoś mi uparcie brakuje.
Też mam nadzieję, ze ona go pokochałą i że gdyby nie umarł byliby razem szczęśliwi i ona by mu wybagrodziłą te dwa lata smutnej egzystencji. Walter faktycznie zyskał przy bliższym poznaniu.
To moje pierwsze zetknięcie z Notronem i mam nadzieję poznac go bliżej, bbardzo dobrze się wywiązał z tej roli. no i maszkaronkiem też nie jest, wręcz przeciwnie, chociaż blondynowaty
Admete - Sob 19 Kwi, 2008 11:22
Obejrzałam film Gdzie jesteś Amando? i strasznie się na końcu zdenerwowałam na bohatera. Postać Patricka jest świetnie zagrana przez młodszego Afflecka, ale wybory, jakich dokonuje pod koniec filmu załamuja mnie Ciężki idiota z niego. Jedyna satysfakcję sprawia mi myśl, że będzie musiał żyć z konsekwencjami swoich wyborów. Szkoda tylko, że po drodze zniszczył kilka osób...siebie również.
asiek - Pon 21 Kwi, 2008 11:10
"Nyfes – The Brides" Uwaga ! Spoilery
Wreszcie i ja obejrzałam „Narzeczone” i jest mi smutno, i jest mi straszno. Film niezwykły, poruszający…
Pod adresem „Nyfes” padło już tyle pięknych słów, że niewiele wniosę nowego. Podpisuję się pod recenzjami Praedzia, Admete i Caitri.
Od siebie mogę dodać, że zachwyciły mnie zdjęcia, ich tonacja jest podobna do kolorów czasopism z lat 20 i 30-tych . Czerń, sepia, czerwień i zieleń dominują, tworząc niezwykłe efekty. Ciepła i stonowana muzyka Stomatisa Spanoudakisa świetnie komponuje się z kolorami filmu.
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Główny wątek niezwykły. Nie miałam pojęcia o „narzeczonych zamawianych pocztą”. Sam proceder przesycony jest okrucieństwem wobec kobiet. Przewożone na dolnym pokładzie statku niczym niewolnice, pozbawione opieki i wsparcia najbliższych, przeznaczone przez własne rodziny na targ. Wstrząsające…
Scena, kiedy dziesiątki kobiet koczują na nabrzeżu w oczekiwaniu na statek przepełniła mnie smutkiem, a zaraz potem złością na los, który został im zgotowany. Podobne odczucia wzbudziła we mnie jedna z końcowych scen, kiedy „zamówione narzeczone” docierają do Ameryki. Kobiety stłoczone, opatrzone numerkami oczekują na wezwanie przyszłych mężów. Mężczyźni zaś z góry przyglądają się im, nawołując je niczym zwierzęta…
Wątek Niki i Normana śledzi się od początku z wielkim zainteresowaniem. To zasługa nie tylko reżysera, ale przede wszystkim nietuzinkowych aktorów. Pierwszy raz miałam okazję przyjrzeć się Damianowi Lewisowi. Wprawdzie grał on w "Niedokończonym życiu", ale przyznam szczerze, że nie zwróciłam na niego uwagi.
Jego Norman jest cudowny…inteligentny, wrażliwy, ciepły, odważy. Lewis mimo braku urody amanta przyciąga oko, pewnie za sprawą niewątpliwego talentu. Ten facet potrafi grać !!!
Victoria Haralabidou również mi się spodobała. Jej Niki jest niezwykła – mądra i dumna. Bardzo wzruszyła mnie scena, kiedy Niki spostrzega w lustrze swoje siwe włosy… Może dlatego, że osobiście znam kobietę, która przeżyła podobną sytuację. Tak sie dzieje, kiedy człowieka dopada ogromna rozpacz...
Niki stojąca z odkrytą głową przed przyszłym mężem jest zachwycająca – dumna i odważna. Przez chwilę miałam nadzieję, że ów przyrzeczony mąż odrzuci ją, ale niestety tak się nie stało.
Łzy wzruszenia wycisnęła ze mnie końcowa scena - scena listu…
Film posiada jeszcze wiele innych perełek …scena bucikowa, scena welonowa, wyznanie, pocałunek…W zasadzie każde zetknięcie się Niki i Normana jest ujmujące i zapada w pamięć.
Z pewnością do filmu wrócę i może będę miała okazję odstrzelić hienę Karaboulata.
A propos tego ostatniego, to niezrozumiałam kontekstu rozmowy, jaką odbył z Niki tuż po wyznaniu uczuć przez Normana.
Admete, bardzo dziękuję za możliwość obejrzenia filmu.
| Admete napisał/a: |
Trzy czerwone sukienki – trzy dziewczynki – kobiety. Nadzieja, - rezygnacja – spełniony obowiązek. |
Ademte, teraz rozumiem kontekst Twoich słów i przyznam, że jestem pod wrażeniem. Pięknie powiązałaś te trzy postaci...
Admete - Pon 21 Kwi, 2008 12:10
Bardzo się cieszę, że Narzeczone Ci się spodobały. Dla mnie to jeden z najpiękniejszych, najbardziej poruszających filmów, jakie kiedykolwiek widziałam. Zagrany, sfilmowany w taki sposób, że nikogo nie pozostawia obojętnym. Tak bardzo mi żal, że nie można go w Polsce kupić zwyczajnie w sklepie i jest tak niedoceniony. Chyba powinniśmy napisać do Epelpolu - dołączyć nasze recenzje i może by wydali Asiek mogę dołączyć Twoją recenzję do reszty? Zbieram Wasze wypowiedzi na temat tego filmu. Potem je sobie wydrukuję i zachowam.
I sprawiłaś mi ogromną radość stwierdzeniem, że Lewis jest obdarzony wyjątkowym talentem aktorskim Też tak uważam.
przecinek - Pon 21 Kwi, 2008 12:51
Ale mi apetytu narobiłyście na ten film, wieczorem muszę go poszukać.
Czy "Penelope" grają w kinach, bo nie mogę znaleźć w repertuarze, a do Richarda E. Granta moje serce ciągnie, chociaż gra już ojca dorosłej córki.
asiek - Pon 21 Kwi, 2008 14:56
| Admete napisał/a: | | Asiek mogę dołączyć Twoją recenzję do reszty? Zbieram Wasze wypowiedzi na temat tego filmu. Potem je sobie wydrukuję i zachowam. |
Admete, ależ oczywiście.
| Admete napisał/a: | I sprawiłaś mi ogromną radość stwierdzeniem, że Lewis jest obdarzony wyjątkowym talentem aktorskim Też tak uważam. |
Lewis jest wspaniały, bardzo mi się spodobał w roli Normana
Admete jestem za szturmem na Epelpol ! A może napisać do SPInki ? Ta firma zajmuje się dystrybujcją niekomerycjnego kina.
SPInka
Admete - Pon 21 Kwi, 2008 15:53
Może interesują Cię filmy wojenne? Lewis jest genialny w Kompanii braci - serialu Spielberga i Hanksa o II wojnie światowej. W Epelpolu mamy przetarte szlaki , ale ta druga firma też wygląda interesująco
Caitriona - Pon 21 Kwi, 2008 17:13
| przecinek napisał/a: | | Czy "Penelope" grają w kinach, bo nie mogę znaleźć w repertuarze |
Z tego co wiem to nie.
Asiek, ja również bardzo się cieszę że "Narzeczone" Ci się podobały. I gorąco polecam "Kompanię" - świetny serial i bardzo dobra rola Lewisa
|
|
|