Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
Marija - Czw 29 Mar, 2007 20:56
Spartanie jako mieszkańcy Sparty (albo ludzie o "spartańskim" stylu życia) oraz Spartiaci - obywatele występują u Kopalińskiego. Zastanawia mnie jednak brak takiego rozróżnienia w terminologii u Hammonda, w końcu jedno z podstawowych opracowań .
miłosz - Pią 30 Mar, 2007 10:10
| bezpaznokcianka napisał/a: | | a ja byłam na Becoming Jane... dobijający ten film...choć ładny |
napisz cos wiecej, wszyscy chyba soobie zdaja sprawę, że arcydzieło toto nie jest - ale co jest w nim dobijającego?
bezpaznokcianka - Pią 30 Mar, 2007 22:22
przepraszam.. taka byłam dobita wczoraj, że wróciłam z kina i ryczałam. Film jest zadziwiająco dobry. Tyle, że sama historia dobija, bo wiadomo - niespełniona miłość. Filmowcy przedstawiają Jane Austen głównie jako autorkę Dumy i uprzedzenia (sam zresztą film w konwencji DiU 2005 trochę... kaczki świnki naturalizm podchodzący pod turpizm). Przyjemnie się ogląda, bo co i nuż można wypatrzeć aluzje w perypetiach bohaterów do tych z Dumy. No i momenty samego tworzenia Dumy (tzn. First impression ) są świetne, aż się lezka kręci jak sie słyszy te znane słowa). Nie wiem na ile mogę przytoczyć z fabuly, ale wydaje się niemalże, że Duma i uprzedzenie to prawie biografia Jane Austen. Trochę to niesprawiedliwe, bo wszak powinny być tez ukłony do innych jej powieści (rozważnej i romantycznej chociażby, która jest ledwo napomknęta "o czym piszesz?" pyta Cassandra - nota bene Bessy Higgins - "o dwóch siostrach"). Lefroy taki trochę Wickhamowaty a pierwowzrory lady Catherine i jej uroczego bratanka, jak i pana Collinsa BARDZO widoczne
i tak Aine... wszystko kończy się źle... to znaczy od razu przecież wiemy, że oni nie będą razem... ale jednak to rozczarowuje - nie wiedzieć czemu.
mam nadzieję, że teraz jest ok.
migotka - Sob 31 Mar, 2007 08:08
ładnie to opisałaś i już nie mogę teraz naprawdę doczekać się filmu!
wczoraj w tv obejrzałam Klienta, bo do tej pory nie widziałam;)
bezpaznokcianka - Sob 31 Mar, 2007 17:44
migotko.. nie zawiedziesz się. Spodziewałam się filmu 10 razy gorszego, a ten jest naprawdę dobry.
Marija - Sob 31 Mar, 2007 22:30
"Truman Show"...Kiedyś nie cierpiałam Jima Careya, kojarzył mi się wyłącznie z "Maską" i "Głupim i głupszym" . Im mniej się wygłupia, tym bardziej go doceniam, facet ma talent dramatyczny!!! W każdym razie przyjemnie się znowu obejrzało (wybaczcie, nadawanego równolegle Bruce'a Wszechmogącego nie dało się obejrzeć).
Trzykrotka - Nie 01 Kwi, 2007 01:51
Truman Show to jedyny film z Careyem, jaki nie tylko da się obejrzeć, ale w ktorym on gra - i to rewelacyjnie.
Ja Van Helsinga oglądałam . Szkoda dobrych aktorów do (sprawnego) pokazu efektów specjalnych.
BeeMeR - Nie 01 Kwi, 2007 09:02
| Trzykrotka napisał/a: | | Truman Show to jedyny film z Careyem, jaki nie tylko da się obejrzeć, ale w ktorym on gra | Święta prawda. W dodatku jest to jedyny film Careya, który oglądam za każdym razem jak jest nadawany. I za każdym razem staram się Jima dopingować w walce z mocniejszym od niego "Starszym Bratem", wodą, burzą i innymi przeciwnościami.
lizzzi - Nie 01 Kwi, 2007 10:04
| BeeMeR napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: | | Truman Show to jedyny film z Careyem, jaki nie tylko da się obejrzeć, ale w ktorym on gra | Święta prawda. W dodatku jest to jedyny film Careya, który oglądam za każdym razem jak jest nadawany. I za każdym razem staram się Jima dopingować w walce z mocniejszym od niego "Starszym Bratem", wodą, burzą i innymi przeciwnościami. |
Dołączam się. "Truman..." to film, w krórym Carey naprawdę gra i to bardzo dobrze. W ogóle lubię Carey'a. Nawet w głupawychy komediach.
Anonymous - Nie 01 Kwi, 2007 10:31
Trzykrotko, BeeMeR - jesteście przerażające !!!
BeeMeR - Nie 01 Kwi, 2007 11:04
| AineNiRigani napisał/a: | Trzykrotko, BeeMeR - jesteście przerażające !!! |
ależ Amrish jest najlepszy i najpiękniejszy kiedy jest zuy i się szpetnie wykrzywia czy wytrzeszcza!!!
na pociechę różyczka od naszego idola
Galadriel - Nie 01 Kwi, 2007 11:19
Do kompletu - kolejny wytrzeszcz A żeby było w temacie, to wybieram się dziś na "Iluzjonistę" i po powrocie skrobnę parę słów.
Kocham Amrisha i jego piękne oczy Jak widać na zdjęciu powyżej, potrafi być także romantyczny jako małżonek (panna młoda o dwa pokolenia młodsza...).
Anonymous - Nie 01 Kwi, 2007 11:40
jak ktoś się na mnie tak patrzy to ja się boję.
I nie pomoże nawet róża...
Aragonte - Nie 01 Kwi, 2007 11:44
| AineNiRigani napisał/a: | Trzykrotko, BeeMeR - jesteście przerażające !!! |
Świetne avki
BeeMeR - Nie 01 Kwi, 2007 12:15
| AineNiRigani napisał/a: | I nie pomoże nawet róża... | i nie pomogła mimo, że
| Galadriel napisał/a: | | potrafi być także romantyczny jako małżonek (panna młoda o dwa pokolenia młodsza...). |
panna młoda, nie wiedzieć czemu , mimo róży i uwodzicielskich spojrzeń (które dziś z radością prezentujemy wszystkim Prawdziwym Da... Jeżom ), też go nie chciała
Ale film, w którym to się działo (i niejedno jeszcze, oj, niejedno), bo o filmie Koyla mowa, polecam gorąco, bo to cudna bajka, taka co to dawno, dawno temu... za górami.... za lasami.... żyli sobie:
uboga piękność w opresji, równie ubogi, a zarazem niezwykle dzielny niemowa o wymownym spojrzeniu
  
oraz groźny, zły pan na włościach (nie muszę chyba pisać, że to ten z różą ), uciskający rzesze niewinnych biedaków oraz wspomnianą parę, a do tego mrożące krew w żyłach wypowiedzi tegoż (cytat w podpisie ), bitwy aż strach (ciosy tak daleko od przeciwnika jak się tylko dało ), cudowne ozdrowienia, tańce i śpiewy po łąkach i dolinach - jednym słowem kwintesencja bollywood
Anonymous - Nie 01 Kwi, 2007 13:35
ten niemrawy biedak to Szarik Chan jak widzę
BeeMeR - Nie 01 Kwi, 2007 14:38
Niemrawy!? Jaki niemrawy?!!!!! (Ale pewnie, że Szaruk )
Nie widać, że tu wszystko płonie? I serce i ciało i dusza?
  
Ale fakt faktem, że film dla koneserów boliłód
Zwykła, niewinna duszyczka mogłaby tego nie strawić, niestety
Anonymous - Nie 01 Kwi, 2007 15:46
upsss, ja przeczytałam "dzielny niemota" Czyli jednym słowem - ofiara losu i ktoś niemrawy
Galadriel - Nie 01 Kwi, 2007 23:37
Wchodzę, żeby napisać o "Iluzjoniście", a tu taka niespodzianka... "Koyla" i piękny, dobry, niemy (do czasu) Shankar...
"Iluzjonistę" polecam, dobra gra Edwarda Nortona i Jessiki Biel, ale należy się nastawić na to, że nic nie jest takie, jak się wydaje, a rozwiązanie poznaje się dopiero na końcu. W związku z czym powinno się pójść na ten film jeszcze raz i obejrzeć go, mając wiedzę, jak jest naprawdę. Ale aż tak bardzo mnie nie zauroczył.
Piękne zdjęcia, ten Wiedeń to chyba w Pradze albo w jakimś innym czeskim mieście kręcili - w obsadzie było mnóstwo czeskich nazwisk. Tylko pozazdrościć naszym braciom z południa takich uliczek, budynków itd. Klimat epoki dobrze oddany, piękne suknie pań, ogólnie wizualnie rzecz bardzo miła w odbiorze.
Admete - Nie 01 Kwi, 2007 23:45
To ja przedstawię film może nie przesadnie ambitny czy nowatorski, ale bardzo przyjemny dla oka i ucha Take a lead w naszym tłumaczeniu Wytańczyć marzenia. To historia pewnego nauczyciela tańca towarzyskiego ( oni to tak pięknie nazywaja "ballroom dancing" ), który postanawia zresocjalizować tzw. trudną młodzież za pomoca tańca. Ten film to skrzyżowanie Młodych gniewnych z W rytmie hip - hopu. Ogląda się bardzo dobrze, a w roli tancerza wystapił Antonio Banderas - całkiem dobrze wypadł, świetna figura i ładny hiszpański akcent. Grał postać wzorowaną na prawdziwej. Pierre Dulane naprawdę pracował z dzieciakami z ubogich dzielnic i podobno do tej pory powstało już wiele takich klas tańca w gorszych dzielnicach miast amerykańskich.
BeeMeR - Pon 02 Kwi, 2007 00:20
Widziałam dziś "Labirynt Fauna" . Spodziewałam się bajki fantasy, a zostałam uraczona hiszpańską partyzantką. To nie jest bajka, jak zdaje się sugerować plakat i tytuł. To nawet przez większość czasu nie jest fantasy, tylko brutalny świat sadystycznych ludzi, walk między bestialskimi żołnierzami a prostym ludem, kryjącym się w lasach (nie znam wystarczająco dobrze historii Hiszpani - co ja piszę, w ogóle nie znam! - żeby zgłębiać dokładnie kto, co, jak i dlaczego). To świat, gdzie najpierw się strzela a potem pyta kto zacz, gdzie rządzi pistolet, względnie ostry nóż.
I w tym świecie pojawia się mała dziewczynka - samotna, zagubiona. Przyjeżdża z brzemienną matką do nowego domu i nowego ojczyma - aroganckiego, nieludzkiego dowódcy. Jej ostoją są przywiezione do tej dziczy książki oraz własna wyobraźnia, dzięki której znajduje ucieczkę od brutalnej rzeczywistości. Spotyka wróżki i Fauna, dowiaduje się, że jest Księżniczką, ale musi zostać poddana próbom - i wierzy w to, pierwszą, niezmąconą wiarą niewinnego dziecka. I tak jest, zostaje poddana próbom, tyle, że nie przez świat baśni, ale realny świat, który niosie tylko ból i smierć.
To przykry film. Zawiera sporo brutalnych, niełatwych w odbiorze scen. Rzeczy, których nie chciałoby się widzieć. A jednocześnie jest w nim jakieś mroczne piękno, choć być może odkrywa się je dopiero po jakimś czasie.
Sama nie wiem czy polecam - na pewno nie tym, który nie lubią widoku krwi, tortur, maltretowania innych ludzi, w tym również psychcznego. To trudne kino, ale jednocześnie kino, które mówi o tym, co jest ważne. O tym, jak w nieludzkich warunkach zachować człowieczeństwo.
Pemberley - Pon 02 Kwi, 2007 11:49
| Cytat: | To przykry film. Zawiera sporo brutalnych, niełatwych w odbiorze scen. Rzeczy, których nie chciałoby się widzieć. A jednocześnie jest w nim jakieś mroczne piękno, choć być może odkrywa się je dopiero po jakimś czasie.
Sama nie wiem czy polecam - na pewno nie tym, który nie lubią widoku krwi, tortur, maltretowania innych ludzi, w tym również psychcznego. |
Dobrze napisana recenzja. Podziwiam twoj wywazony ton tak na swiezo po seansie...
Marija - Pon 02 Kwi, 2007 12:32
...dopisuję do listy filmów, których za żadne skarby nie obejrzę ??: .
Gunia - Pon 02 Kwi, 2007 19:45
Jak to oglądałam to aż ręce mi latały. Byłam w szoku i cały czas odwracałam oczy, ale było warto. To świetny film.
Harry_the_Cat - Pon 02 Kwi, 2007 21:11
Byłam na 300 (albo raczej 300 bare chested Spartans... ) - podobał mi się baaaaardzo, co było, przyznaję, sporym zaskoczeniem - po 10 minutach Sin City byłam gotowa wyjść z kina... Nie wiem, może to zasługa wyżej wspomnianych bare chested Spartans...
Ale jesli chodzi o sam film - rewelacyjny wizualnie - naprawdę chylę czoła. Sposób narracji mnie na początku nieco irytował, ale sie przyzwyczaiłam. Sama historia tez opowiedziana w ciekawy sposób.
Zastrzeżenia:
- nie podobało mi się ostatnie ujecie Leonidasa - skrzyżowanie Chrystusa ze św. Sebastianem...
- nie podobało mi się, ze w sumie na straży moralności Leonidasa stała królowa - i powiedzmy sobie szczerze, to ona rządziła, nie on. On był po prostu waleczny i dobrze wyszkolony...
- no i tradycyjnie te kawałki pełne patosu też
I jest jedno zdanie w filmie - którego juz dobrze nie pamiętam, ale chodziło o mistycyzm i coś jeszcze (???) ludów Wschodu - które faktycznie z łatwościa się daje interpretować jako nawiązanie do współczesnoći - IMO spokojnie mogli je sobie darować.
|
|
|