Seriale - Dramy, czyli urok Azji
Trzykrotka - Pią 09 Sie, 2013 09:30
Trzeba by poszukać tego linka od Elfkii
BeeMeR - Pią 09 Sie, 2013 11:47
Też o tym myślałam, ale na myśleniu się skończyło
CH 9 - Tatuś jest coraz bardziej do odstrzału
No i pierwszy raz ktoś w dramie poruszył sprawę o której myślę od początku dramy tj. że żeński oddział ochrony to się nadaje do ochrony córeczki prezydenta, np. na dyskotekach, ale nie polityków i to jeszcze takich, którym ktoś grozi Przyjmuję jednak konwencję jaka jest no i rozumiem potrzebę konfrontacji ochroniarz-CH
CH 10 - Świnia!
(Oczywiście mówię o wezwaniu KNN by podwiozła Ch z lafiryndą)
Ale za to jak cudnie dyskretnie się wszyscy śledzą
Z odległości bodaj dwóch metrów najczęściej
No i nie pisałam tego wcześniej, ale cudnie mówią po angielsku
No, to połowa za mną i tylez przede mną
Admete - Pią 09 Sie, 2013 11:57
Mam pytanie obyczajowe. W Faith wątek romansowy główny i poboczny są oba ( użyję określenia z naszego kręgu kulturowego ) wiktoriańskie Spojrzenia, westchnienia, rączką dotknie włosków, a potem się wszyscy skonfundujemy. Oczywiste jest to absolutnie słodkie i mi się podoba ( jakżeby nie ). Czy w Korei jest na takie podejście ogólne zapotrzebowanie i tak jest we wszystkich dramach, czy to zależy od gatunku? Ogólnie dramy historyczne by mi chyba pasowały.
Trzykrotka - Pią 09 Sie, 2013 12:25
| Admete napisał/a: | | Ogólnie dramy historyczne by mi chyba pasowały. |
Nie wiesz, co mówisz Faith jest wyjątkiem; o innych powiedziec, że niepochopne, to mało. Na dodatek aktorzy grają bardzo koturnowo, z wytrzeszczem i na napiętej szyi. Jak można zrobić zresztą serial 200-odcinkowy, który będzie w kółko mówil o budowaniu królestwa i będzie porywający?
Admete - Pią 09 Sie, 2013 12:35
Jeśli Faith to wyjątek, to odwołuję stwierdzenie Oczywiście, jak coś zacznę oglądać, to muszę poczytać i widzę, że Agn będzie mieć nową dramę z Lee Min-ho - The Heirs Już od października Wytropiłam tego pana, który pojawił się gościnnie w retrospekcji Choi Younga z czasów Jeokwoldae - Choi Min-soo gra teraz w jakiejś dramie historycznej z czasów zmierzchu Goguryeo ( Agn ja się uczę nadzwyczaj szybko ).
Agn - Pią 09 Sie, 2013 14:35
| Trzykrotka napisał/a: | | No i nie pisałam tego wcześniej, ale cudnie mówią po angielsku |
Mniemam, że to ironia? | Trzykrotka napisał/a: | | Jak można zrobić zresztą serial 200-odcinkowy, który będzie w kółko mówil o budowaniu królestwa i będzie porywający? |
Traktuję to jako wyzwanie. Co to za drama?
| Admete napisał/a: | | widzę, że Agn będzie mieć nową dramę z Lee Min-ho - The Heirs Już od października |
Tak! Tak! Tak! *skacze z radości* Wprawdzie będzie grał licealistę *Agn tego usilnie nie komentuje* ale nie zamierzam wybrzydzać. Będzie nowa drama z Min Ho! | Admete napisał/a: | | Choi Min-soo gra teraz w jakiejś dramie historycznej z czasów zmierzchu Goguryeo ( Agn ja się uczę nadzwyczaj szybko ). |
Będę się musiała rozejrzeć za ową dramą. Admete, jestem z ciebie dumna. Najpierw odróżniasz jedno nazwisko od reszty, potem wpada ci drugie, potem trzecie... I w końcu zaczynasz je wyłapywać - tak to zadziałało u mnie w każdym razie.
| Admete napisał/a: | | Mam pytanie obyczajowe. W Faith wątek romansowy główny i poboczny są oba ( użyję określenia z naszego kręgu kulturowego ) wiktoriańskie Spojrzenia, westchnienia, rączką dotknie włosków, a potem się wszyscy skonfundujemy. Oczywiste jest to absolutnie słodkie i mi się podoba ( jakżeby nie ). Czy w Korei jest na takie podejście ogólne zapotrzebowanie i tak jest we wszystkich dramach, czy to zależy od gatunku? |
To trochę bardziej skomplikowana sprawa. W życiu Koreańczyków nie ma dzikich wybuchów namiętności, są bardziej pragmatyczni niż romantyczni. Wciąż normą są aranżowane małżeństwa i nikomu to nie przeszkadza. Natomiast w dramach? Padanie na kolana, otwarte wyznania miłości, ba!, nawet za ręce się trzymają na ulicach. No co za bezeceństwa, panie...
Myślę, że Koreańczycy mają potrzebę pooglądania sobie czegoś takiego na ekranie, acz niekoniecznie przeżywania. Wydaje mi się jednak, że nie może to uderzyć w ich pojęcie przyzwoitości, dlatego są te wszystkie wall-kissy, powłóczyste spojrzenia, dotknięcia ręki i seksowne przekomarzanki. I w zasadzie niewiele więcej. Czasem w jakiejś dramie delikatnie przekażą, że para nie rozmnaża się przez pączkowanie, tylko poszła ze sobą do łóżka (Personal taste, Iris etc.). Chyba właśnie mają potrzebę pooglądania sobie takiej wyobrażonej, romantycznej miłości, ale wygląda na to, że po seansie bardzo szybko wracają do rzeczywistości. Mam teorię, że to im wystarcza za własne przeżycia.
Trzykrotka, nakręcasz mnie na tę dramę w mistrzowskim stylu. Wygląda zabawnie, ale i wzruszająco. Nawet nie posiadając na pokładzie Si Wona (choć to piekielnie miło, że jednak ma) myślę, że byłaby przyjemna do obejrzenia. Jak już uprzątnę swój bałagan dramowy, to się biorę za oglądanie.
Tymczasem wczoraj wieczorem obejrzałam sobie film Good morning, president. W roli głównej Jang Dong Gun (znamy go z głównej roli w A gentleman's dignity), w roli pobocznej Han Chae Young (grała w BBF pierwszą ukochaną Księcia Jednej Miny), w ciekawym epizodzie - Ryu Seung Ryong (świetny koreański aktor, znacie go np. z roli dyrektora Choi w Personal taste, nieszczęśliwie zakochanego w Jin Ho). Co ciekawe - znów go widzę w roli przedstawiciela Korei Północnej. Choć tym razem w wersji politycznej.
O czym jest film? O trzech kolejno po sobie następujących prezydentach i ich ludzkim obliczu. Film na przemian poważny i komiczny (niestety, nie oparli się także dowcipowi z bąkiem, ale daruję im tym razem), ale przede wszystkim... diabelnie propagandowy. Słuchajcie, ja nie wiem, gdzie produkują takich prezydentów, ale ja chcę choćby jednego takiego (a najchętniej tego, którego zagrał Jang Dong Gun).
Każdy kubek w kubek porządny chłop (za wyjątkiem prezydenta numer trzy, który jest porządną babką, choć ma problemy w małżeństwie i skandal do wygładzenia), swemu ludowi odda kasę, nerkę i diabli wiedzą, co jeszcze.
Ale fajnie się mimo wszystko oglądało, choć to film jednorazowego użytku.
Admete - Pią 09 Sie, 2013 18:47
| Cytat: | Admete napisał/a:
Choi Min-soo gra teraz w jakiejś dramie historycznej z czasów zmierzchu Goguryeo ( Agn ja się uczę nadzwyczaj szybko ).
Będę się musiała rozejrzeć za ową dramą. Admete, jestem z ciebie dumna. Najpierw odróżniasz jedno nazwisko od reszty, potem wpada ci drugie, potem trzecie... I w końcu zaczynasz je wyłapywać - tak to zadziałało u mnie w każdym razie.
|
Mam naturalne zdolności trochę to jednak jeszcze potrwa. Ja bym ewentualnie chciała obejrzeć tę dramę z nieco starszym panem Lee Min-ho - licealistą? łatwo będzie uwierzyć, ale jak już zaczął grać doroślejsze postacie, to jednak szkoda marnować czas
Dzięki za wyjaśnienie. Gdzieś tam mi się obiło o uszy/oczy, że takie panowanie nad emocjami to wynik panującego w Korei konfucjanizmu. Mnie to w filmach/dramach odpowiada. Wolę takie podejście niż kawa na ławę, choć jakiś pocałunek by się czasem przydał choćby na koniec
Agn - Pią 09 Sie, 2013 19:12
| Admete napisał/a: | | tę dramę z nieco starszym panem |
Którym? Jang Dong Gunem (na zdj.)? A gentleman's dignity było bardzo fajne, zabawne. Super mi się to oglądało.
| Admete napisał/a: | | Lee Min-ho - licealistą? łatwo będzie uwierzyć |
No właśnie nie bardzo. On młody jest i młodo wygląda, ale nie jak nastolatek. No ale Azjaci mają świra na punkcie młodości. Eru a prawdą dopóki nie dojdzie do takich absurdów jak Hana Kimi (japońska drama z "akcją" w szkole, gdzie jednego z uczniów grał facet, u którego obstawiałam jakąś 40-tkę), to się nie mam za bardzo czego czepiać. Wytrzymam.
Zresztą bohater ma mieć lat 19, nie 15, a to zawsze kapkę lepiej, bo to już niedługo 20 i 20-kilka.
| Admete napisał/a: | | Gdzieś tam mi się obiło o uszy/oczy, że takie panowanie nad emocjami to wynik panującego w Korei konfucjanizmu |
To prawda.
| Admete napisał/a: | | Wolę takie podejście niż kawa na ławę, |
Ja też uważam, że ma to swój urok. Podoba mi się ta niewinność dram, pewnie dlatego tak fajnie mi się je ogląda. Owszem, bohaterowie się całują, trzymają za ręce, deklarują miłość, nawet czasem deklarują ją w obecności innych osób, ale to i tak wypada bardzo fajnie i skromnie w porównaniu z tym, co dzieje się np. w amerykańskich serialach (nie krytykuję tu amerykańskich seriali! ja tylko porównuję!).
| Admete napisał/a: | | choć jakiś pocałunek by się czasem przydał choćby na koniec |
Nie martw się, to też występuje. Dużo osób narzeka na te wall-kiss, ale powiem szczerze w wall-kiss jest więcej namiętności niż w pocałunkach w wydaniu japońskich dram. Tam to jest istna załamka. W koreańskich facet odwala "ciężką" robotę, babka ma zaciśnięte usta, tak? W Japonii oboje zaciskają usta i oczy, jakby robili coś tak okropnego, że mają nadzieję, że to się zaraz skończy.
Admete - Pią 09 Sie, 2013 19:18
Chodziło mi o Choi Min-soo - to ta drama.
http://en.wikipedia.org/wiki/The_Blade_and_Petal
Ładny ma tytuł.
To podejście mają jak w kinie hindi tam tżz Sallu wiecznie młody
Agn - Pią 09 Sie, 2013 19:19
Aaaa... to jak obejrzysz, to koniecznie napisz, czy fajne. Trzeba się dzielić wrażeniami.
Admete - Pią 09 Sie, 2013 19:29
Na razie bez szans, bo czasu coraz mniej. Niedługo powrót do pracy. Chciałabym obejrzeć do końca urlopu Faith i City Huntera. W Faith denerwują mnie mangowi żli - ta panna z ognistą dłonią i blond chłopię z fletem Serial by zyskał, gdyby ich nie było. Tacy są jakby z innej bajki. I powiedz mi, co oni mają z tym siedzeniem na dachach? Co odcinek ktoś na tym dachu siedzi Lubię parę tych ulicznych królów i ich drużynę. Choi Young i Yoo Eun-soo na targu - ona snuje plany ekspansji kosmetyczno-mydelniczej na Goryeo, a on się uśmiecha. I dialog tych złodziejaszków/ulicznych sprzedawców - przyjaciół Choi Younga: "On się uśmiecha. Jak człowiek, a nie jak zgniły duch, ghul" coś w tym stylu. Oczywiście komentarz z dachu
Agn - Pią 09 Sie, 2013 19:39
| Admete napisał/a: | | blond chłopię z fletem |
Wiem, też mnie jego stylówa drażniła. Jakiś taki z czapy był. Ja wiem, że to fantastyka na dobrą sprawę, ale osadzona w historycznych realiach. I sorry - platynowego blondu ni hu-hu nie jestem w stanie wyjaśnić logicznie (nielogicznie zresztą też nie).
| Admete napisał/a: | | I powiedz mi, co oni mają z tym siedzeniem na dachach? |
Może krzesła mieli niewygodne, diabli ich wiedzą. Podziwiają okolicę?
| Admete napisał/a: | | I dialog tych złodziejaszków/ulicznych sprzedawców - przyjaciół Choi Younga: "On się uśmiecha. Jak człowiek, a nie jak zgniły duch, ghul" coś w tym stylu. Oczywiście komentarz z dachu |
Wiem, Choi Young zaczął wtedy "pękać", znaczy się wyłazić powoli ze skorupy.
Drużyna sprzedawców-królów była spoko... poza tym kolesiem w bieli, który wyglądał jak Michael Jackson i dostawiał się do Younga.
Admete - Pią 09 Sie, 2013 22:06
No tak - zdecydowanie poza tym kolesiem. Długo myślałam, że to kobieta
Trzykrotka - Pią 09 Sie, 2013 22:30
No i nadejszła wreszcie wielkopomna chwila - wielki finał za mną
Ufff....bałam się jak będzie, czy do końca uda się utrzymać napięcie i czystość działania CH wobec nowych faktów. Udało się. Bardzo podobało mi się takie zakończenie. Słodyczy było w sam raz, dyskretnej, jaką lubię (trochę się spinałam, czy nie postawią na nogi ojca NaNa - miłe, ale niestety mało prawdopodobne) . A smutku - całe morze. o to w gruncie rzeczy bardzo smutna opowieść, od początku do końca. Najbardziej podobało mi się to, że wątki w gruncie rzeczy pozostały niedopowiedziane, otwarte. Tak lubię, sama lubię sobie snuć dalej historie.
Podejrzewam, że może nie w całości, ale w kawałkach na pewno obejrzę City Huntera jeszcze kilka razy/
Admete - Pią 09 Sie, 2013 22:33
Oj to ja muszę oglądać Faith, żeby z City Hunterem zdążyć.
Trzykrotka - Pią 09 Sie, 2013 22:45
| Agn napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: | | No i nie pisałam tego wcześniej, ale cudnie mówią po angielsku |
Mniemam, że to ironia? |
Nie ja to pisałam, przebóg! Mam usta zasznurowane, bo słyszałam jak Siwon mówi po angielsku Miał doskonały akcent tylo raz, w SkipBeacie, w którym go dubbingowali To chyba aparat mowy jakoś inaczej zbudowany, czy cóś...
| Trzykrotka napisał/a: | | Jak można zrobić zresztą serial 200-odcinkowy, który będzie w kółko mówil o budowaniu królestwa i będzie porywający? |
| Agn napisał/a: | Traktuję to jako wyzwanie. Co to za drama?
|
Zarzucę linkiem! Nie tylko do tej, ale jeszcze do 2 innych, w ten deseń Tylko błagam, nie róbmy zbiorowego oglądania, 50 odcinków może jeszcze zniese, ale 200 już nie...
A propos - to jak będzie z BBF? Rezerwować sobie czas?
| Admete napisał/a: | | Oj to ja muszę oglądać Faith, żeby z City Hunterem zdążyć. |
Mam już Faith na własność (BeeMer ) i też zamierzam obejrzeć porządnie. Może uda mi się Ciebie Admete dogonić?
| Agn napisał/a: |
Trzykrotka, nakręcasz mnie na tę dramę w mistrzowskim stylu. Wygląda zabawnie, ale i wzruszająco. |
Tak, naprawdę to jest bardzo fajna drama, która wychodzi znacznie poza standardową opowiastkę o dzielnej kobiecie, rozpuszczonym gwiazdorze i zgnilym świecie rozrywki. Oraz poza wybuchy namiętności i "spotkali się, potem mieli pod górkę, ale dobrze się skończyło." Połykam ją po raz drugi, ze swojskim sosem i jest mi jeszcze cieplej na sercu.
Opowiem o tym wszystkim na finał jutro
I powiem tylko, że na Heirs także czekam niecierpliwie, równie niecierpliwie jak na tajwański dramowy romans Siwona
Ajumma twierdzi, ze Min Woo jest jeszcze bardziej sexy kiedy się uśmiecha - nie żałujmy sobie tego... khem.... usmiechu zatem
Admete - Pią 09 Sie, 2013 23:39
A ta dramę z powyższego linka posiadasz? Czy tylko po sznurku?
zooshe - Sob 10 Sie, 2013 11:56
Kolejny już 6 odcinek KSS trochę spóźniony z powodu wczorajszej burzy, a właściwie kilku burz następujących jedna po drugiej. Pioruny waliły tak że wolałam powyłączać wszystko z prądu.
Odcinek komiczno sentymentalny. Zaczyna się zabawnie od przekomicznej sceny miedzy KSS a podłym draniem. Zawsze uwielbiam w tej dramie sceny KSS z jej byłym. Podły drań jest zazdrosny o HJH więc proponuje KSS aby zerwała ze swoim szefem i została jego kochanką. Oczywiście w dalszym ciągu zamierza się ożenić ale skoro to aranżowane małżeństwo więc co za problem, przecież żona się o niczym nie dowie.
Reakcja KSS jest bardzo gwałtowna próba morderstwa drania przy użyciu parasolki.
KSS przygotowuje tort a właściwie coś co ma być tortem ale jeśli nie liczyć wszystkich fikuśnych ozdóbek przypomina ananasa, którym naje się może z 5 osób. Wbrew wcześniejszym groźbom nie napluła do niego, ale ze sceny na targu wiadomo że kupiła siatkę bardzo ostrej papryki.
Później następuje retrospekcja jak goście po skosztowaniu tortu zaczynają kasłać i się krztusić. Niestety to tylko kolejna wyimaginowana scenka dziejąca się w umyśle KSS.
Warto jeszcze wspomnieć o popijawie dziewczyn z restauracji i ich wyliczance 10 powodów dla których nie mają faceta. Swoją drogą całkiem życiowa ta wyliczanka.
Po przyjęciu KSS siedzi smutna w restauracji, szef chce ją pocieszyć i tak ja pociesza, że w końcu się całują. No dobra to ona całuje jego, co wcale mu nie przeszkadza, dopóki nie strzelił focha i ją nie odepchnął.
Potem już na trzeźwo zaczynają przepraszać się na wzajem.
-To moja wina przepraszam.
-Nie ma za co to moja wina. -A właśnie że moja.
No zupełnie jak dzieci.
No i oczywiście seria scenek nie wiele wnoszących do samej fabuły ale za to z udziałem przystojnego Heńka. Widać, że facet szleje za YHJ a ta nic. Zupełnie jak skała.
Odcinek kończy się ponownym spotkaniem KSS z byłym i szefem na wyspie Jeju. Co nastąpi potem wiadomo.
| Trzykrotka napisał/a: |
Zarzucę linkiem! Nie tylko do tej, ale jeszcze do 2 innych, w ten deseń Tylko błagam, nie róbmy zbiorowego oglądania, 50 odcinków może jeszcze zniese, ale 200 już nie...
| 200 odcinków to jakieś 10 sezonów typowego amerykańskiego serialu. Ja pasuję.
Za to jakbyś miała linki od OML. To wiesz.
Ściągnęłam 2 pierwsze odcinki i okazało się że kolejne linki pokazały mi środkowy palec.
| Agn napisał/a: |
Którym? Jang Dong Gunem (na zdj.)? A gentleman's dignity było bardzo fajne, zabawne. Super mi się to oglądało. |
Może za jakiś czas zrobimy kampanię reklamową tej dramy. Na pewno jest warta polecenia.
BeeMeR - Sob 10 Sie, 2013 13:06
| Cytat: | | No i nie pisałam tego wcześniej, ale cudnie mówią po angielsku |
Ja tro pisałam, niekoniecznie z ironią, ale z sympatycznym bananem na gębie - to jak moje pierwsze zetknięcie z hinglish - trzeba się było "Przestawić" by rozumieć angielski w obcym sosie, napisy zdecydowanie pomagają , po jakimś czasie już się m/w rozumie
Jestem w odcinku 14 CH
i trochę czuję już przesyt dramą - być może za dużo obejrzałam na raz wczoraj
Ale tylko trochę. Bardzo ładna była scena - nawet kilka - bodaj większej dawce emocjonalnej (dla mnie) niż całusy, aczkolwiek też sympatyczne - przytulenia, złączenia rąk, objęcia, zasłonięcia przed jakimś zagrożeniem. To faktycznie jak w bollywoodzie - gdzie też sceny "pocałunków" bez pocałunków i też gestów są nakręcona dużo bardziej seksownie i romantycznie niż amerykańska "kawa na ławę".
Admete - Sob 10 Sie, 2013 14:24
Ja sobie kontynuuje oglądanie Faith. No to mamy truciznę, fałszywe oskarżenie, ucieczkę i króla na wygnaniu wszystko co powinno być w opowieści romansowo - awanturniczej
EDIT: Jeszcze zapytam o sposób zwracania się Choi Younga do pani doktor. Po jakimś czasie zaczął do niej mówić "imja". W wyjaśnieniach w napisach podano informację, że to bardziej osobisty sposób zwracania się do kogoś. czy to jest odpowiednik naszego "ty" zamiast proszę pani, czy jeszcze coś innego?
Właściwie to sama znalazłam na tej stronie:
http://joonni.com/2012/09...ith-episode-10/
Podają takie wytłumaczenie:
"
I looked up imja in the Korean dictionary to get a more concrete answer. Unfortunately, I can’t really find the etymology of the word, which would have been interesting.
Imja has three definitions that we can use in this context. 1. a term used to refer to someone of similar age who you don’t know very well. 2. a term used between an older married couple 3. another way to address someone instead of using “ja-nae,” which is used to refer to someone who is a friend or lower than you in a polite way."
Trzykrotka - Sob 10 Sie, 2013 16:24
| zooshe napisał/a: | Za to jakbyś miała linki od OML. To wiesz. |
Moja kampania działa Pw w drodze
| zooshe napisał/a: |
200 odcinków to jakieś 10 sezonów typowego amerykańskiego serialu. Ja pasuję. |
Ja niestety tez, choć chętna jestem zawsze na krótsze formy, czyli dramę wielkości Faith, albo film. Właśnie mam zamiar przy kolejnej bytności u Gosi obejrzeć zachwalanego przez nią Musę. Obsada jest zachęcająca, bo prócz głównego bohatera Atheny w roli tytułowego wojownika Musy (Jung Woo sung) mamy jeszcze Króla z Frozen Flower(Joo Jin Mo) mamy import z Chin: piękną i sławną Zhang Ziyi w roli Księżniczki.
A oto linki do dram historycznych ze słowem od tej, która je obejrzała
Obecna Korea składała się z trzech królestw:
Koryo, Bekjie i Shila
Cesarz Wang gun, jedyne 200 odcinków czyli to co oglądam obecnie:):) Historia zjednoczenia tych trzech królestw w jedno.
http://www.gooddrama.net/...mperor-wang-gun
Historia Damdoka; ten sam król co w "The Legend" ale w wersji historycznej. Był królem Koryo który podporządkował sobie Bekjie i Shila.
http://www.gooddrama.net/.../king-geunchogo
Król Bekjie który dał popalić dziadkowi i ojcu Damdoka:):)
http://www.gooddrama.net/...gaeto-the-great
Historia króla który był najbliżej ludu. Jin san to była ksywka nadana mu właśnie przez lud. Mnóstwo intryg dworskich przewijających się w każdym odcinku.
http://www.gooddrama.net/korean-drama/yi-san
Historia najbardziej znanego wojownika z czasów króla Jin sana :)Ja wolę postać drugoplanową Una, Myślę, że dla tego aktora warto go oglądnąć:)
http://www.gooddrama.net/...r-baek-dong-soo
(Ten aktor z ostatniego linka przypomina bardzo młodszą wersję LMH
A ja mam pytanie i prośbę. Jako fanka Niebezpiecznych związków w wersji książkowej, oglądam wszystko, co nakręcono na podstawie tej powieści. Nie myślałam, że w Azji po doskonałym koreańskim Untold Scandal jeszcze coś powstanie... a tu jest! Chiński Dangerous Liasons, z 2012, z tą samą Zhang Ziyi, Cecilią Cheung i południowokoreańskim Jang Dong gunem (ha! ) w rolach głównych. Rzecz dzieje się w Szanghaju, w epoce, w jakiej chętnie widziałabym Siwona, czyli w latach 20-30 ubiegłego wieku. Znalazłam fil online, ale tylko z (chyba) tajskimi napisami. Help! Może macie pojęcie, czy film jest do zdobycia?
Gdyby ktoś chciał Untold Scandal, to mam z sosem własnej domowej produkcji W roli Valmonta sam Bae-The Legend-Yong Yoon!
Edit:
| Admete napisał/a: | | Po jakimś czasie zaczął do niej mówić "imja". |
Niezależnie od tego, co znaczy imja, w jego ustach brzmiało to przepięknie, czule i osobiście. Prawie jak "bear NaNa" City Huntera
Agn - Sob 10 Sie, 2013 23:58
Uwaga, chaos!
| Trzykrotka napisał/a: | | Znalazłam fil online, ale tylko z (chyba) tajskimi napisami. Help! Może macie pojęcie, czy film jest do zdobycia? |
Oczywiście że jest! Jak myślisz, co teraz robię?
Odnośnie "imja" - w wykonaniu Choi Younga to był coś intymnego, co mówił tylko do niej i bez świadków (nie przypominam sobie, by zwrócił się do niej w ten sposób w obecności innych). To było coś w guście "moja ukochana".
| Trzykrotka napisał/a: | | No i nadejszła wreszcie wielkopomna chwila - wielki finał za mną |
Faktycznie, nadejszla! Czekałam na ten wpis! Piękne zakończenie, prawda?
| Trzykrotka napisał/a: | | Podejrzewam, że może nie w całości, ale w kawałkach na pewno obejrzę City Huntera jeszcze kilka razy |
*kończy oglądanie po raz czwarty W CAŁOŚCI i już nie wspomina nawet o tym, że ma świra*
| Trzykrotka napisał/a: | | Właśnie mam zamiar przy kolejnej bytności u Gosi obejrzeć zachwalanego przez nią Musę. |
Widziałam. Niezły, choć angielski dubbing sporo zepsuł z tego wrażenia.
Choć rozbawił mnie tam jeden moment. Niewolnikowi umarł w drodze pan. Pochowano go z honorami i ktoś do niego powiedział tak:
- Nie martw się, znaleźliśmy mu miejsce, gdzie świeci słońce.
Kurczę, na samym środku pustyni pewnie musieli długo szukać.
| zooshe napisał/a: | | Podły drań jest zazdrosny o HJH więc proponuje KSS aby zerwała ze swoim szefem i została jego kochanką. Oczywiście w dalszym ciągu zamierza się ożenić ale skoro to aranżowane małżeństwo więc co za problem, przecież żona się o niczym nie dowie. |
Sama bym go parasolką poczęstowała. Wkład w rzyć i otwarcie sprzętu!!!
| zooshe napisał/a: | KSS przygotowuje tort a właściwie coś co ma być tortem ale jeśli nie liczyć wszystkich fikuśnych ozdóbek przypomina ananasa, którym naje się może z 5 osób. Wbrew wcześniejszym groźbom nie napluła do niego, ale ze sceny na targu wiadomo że kupiła siatkę bardzo ostrej papryki. |
Ciekawa jestem, jaka by była konsekwencja, gdyby faktycznie użyła owej papryki. Bo podejrzewam, że i tak jakoś by pracę w dramie utrzymała.
Swoją szosą - tyle papryki do kimchi spuściła w toalecie!!! Olaboga!!!
A popijawa była świetna. I owe powody, dla których dziewczyny nie miały facetów - bardzo prawdziwe.
| zooshe napisał/a: | Potem już na trzeźwo zaczynają przepraszać się na wzajem.
-To moja wina przepraszam.
-Nie ma za co to moja wina. -A właśnie że moja.
No zupełnie jak dzieci. |
E, nie - jako dzieci on przyłożyłby jej w głowę samochodzikiem, ona poskarżyłaby się przedszkolance.
A poważnie - no kuuuuurczę, pocałunek był bardzo ładny i taki jak trzeba, a ci wywalają z przeprosinami jedno przez drugie. *facepalm*
| zooshe napisał/a: | | No i oczywiście seria scenek nie wiele wnoszących do samej fabuły ale za to z udziałem przystojnego Heńka. |
Mnie najbardziej wpieniła scenka, w której JH i Heniek rozmawiają o jego matce. Kurczę, bolało jak nie wiem. Okej, rozumiem, można czegoś nie czuć do przystojnego lekarza, który wpatrzony jest w ciebie jak w obraz i zrobiłby dla ciebie absolutnie wszystko. Tak, to możliwe.
Ale totalnie na niego lać? To w końcu był w jakimś stopniu jej przyjaciel, żesz mogłaby się pofatygować i zapamiętać ważne dla niego rzeczy, typu że jej miliard razy mówił, że jego mama jest niewidoma. Odniosłam wrażenie, że Hee Jin tak naprawdę koncentruje się tylko na sobie i swoim och tak wielkim cierpieniu, bo faceta straciła. No cóż, wcale jej przez to nie polubiłam.
| Cytat: | | Ajumma twierdzi, ze Min Woo jest jeszcze bardziej sexy kiedy się uśmiecha - nie żałujmy sobie tego... khem.... usmiechu zatem |
Tak, tak - uuuuuśmiechu!
| Trzykrotka napisał/a: | A propos - to jak będzie z BBF? Rezerwować sobie czas? |
Mnie nie trzeba namawiać. Ja sama nie chcę oglądać drugi raz, ale jak pokomentujemy wspólnie, to powinno być super. Tylko kiedy by tu...?
| Trzykrotka napisał/a: | | Tylko błagam, nie róbmy zbiorowego oglądania, 50 odcinków może jeszcze zniese, ale 200 już nie... |
Gdyby to było 200 odcinków z Lee Min Ho, to bym się nawet nie zastanawiała, tylko celebrowała każdą minutę z nim na ekranie.
Trzykrotka - Nie 11 Sie, 2013 12:50
| Agn napisał/a: |
Oczywiście że jest! Jak myślisz, co teraz robię? |
Bardzo, bardzo dziękuję!
| Agn napisał/a: | Pochowano go z honorami i ktoś do niego powiedział tak:
- Nie martw się, znaleźliśmy mu miejsce, gdzie świeci słońce.
Kurczę, na samym środku pustyni pewnie musieli długo szukać. |
Nie rzucali obietnic na wiatr, co?
Gosia zachwycała się scenami walk, zwłaszcza na halabardy. Mam nadzieję na dobry seans, choć to trochę nie moja bajka.
| Agn napisał/a: | ze sceny na targu wiadomo że kupiła siatkę bardzo ostrej papryki. |
Czyżby szykowało się coś jak czosnkowy pocałunek z KoD (ile razy sobie przypomnę wytrzeszczone oko aktorki, mam napad śmiechu)
| Agn napisał/a: | | Gdyby to było 200 odcinków z Lee Min Ho, to bym się nawet nie zastanawiała, tylko celebrowała każdą minutę z nim na ekranie. | Mógłby nawet w tym czasie siedzieć i czytać przepisy kuchni koreańskiej albo regulamin wojskowy, hmm?
Zakończę zgrabnie moją agitację odnośnie Oh My Lady
Podsumowując całość - nie jest to drama doskonała. Moim zdaniem jej słabością jest drugi plan. Wątek Dyrektora i jego i Tancerki kłopotów małżeńskich nie obchodził mnie do tego stopnia, że przeoczyłam na koniec, czy się dogadali, czy rozwiedli. Byłoby lepiej, gdyby aktor grający Dyrektora był choć trochę żwawszy; jego sztywność zabijała postać, skądinąd bardzo dobrze pomyślaną jako kontrapunkt dla Min Woo. Tam, gdzie Gwiazdor jest głupi, niedojrzały, samolubny, tam Dyrektor świeci cnotami wręcz przeciwnymi; z ich wzajemnego stosunku Srogi Nauczyciel - Krnąbrny Uczeń, któremu powiodło się lepiej niż Nauczycielowi, wynikają fajne sytuacje. Potem dochodzi do tego nutka czysto męskiej rywalizacji... Powinno być świetnie - a jakby brakuje w tym pieprzu i soli i to nie z winy Siwona.
Podobnie zawalona jest postać Pięknej.
Dziewczyna grająca YuRa jest naprawdę bardzo urodziwa. Zauroczenie nią Min Woo - totalne. Ma go owiniętego wokół małego paluszka. Oczywiście, jako Księżniczka jest przekonana, że ma świat u stóp (i ma - wszyscy są zachwyceni mogąc jej służyć). Jest antypatyczna, zadziera nosa, pogardza wszystkim, co jest "poniżej standardów." I tyle. Stereotyp i ładna nuda.
Podobnie jest z wątkami Reportera, Innego Producenta, czy Eksia naszej ajummy - nie wychodzą poza stereotyp.
W związku z tym, drama siłą rzeczy musi opierać się na dynamice głównych bohaterów. I tak jest, wręcz z nawiązką. Siwon i Chae Rim grają razem jak para dobrze nastrojonych skrzypiec
 
Są zabawni, wzruszający, tworzą parę, która nigdy w życiu nie miałaby szans się spotkać, gdyby nie dziecko.
Dziewczynka, która jest Ye Eun robi w dramie kawał niesamowicie dobrej roboty. Wystarczy już jej milcząca obecność, żeby nadać znaczenia postępkom dorosłych. A kiedy jeszcze Min Woo zacznie się na nią otwierać - jej To naprawdę jest warte zobaczenia.
Kolejny proces wart zobaczenia, to ewolucja Min Woo. Właściwie o tym jest drama. O dorastaniu. Braniu na siebie odpowiedzialności. Podejmowaniu decyzji, które mogą zrujnować życie, ale też nadać mu nowy sens. O stawaniu się Prawdziwym Mężczyzną, mocnym, odpowiedzialnym, choć nadal działającym często głupio i bezmyślnie. O byciu Prawdziwą Kobietą także - bo przecież ajumma jest pełnoprawną bohaterką tej historii.
Dla mnie OML to festiwal Siwona. To była pierwsza jego dramowa rola główna. Może dlatego scenarzyści podpierali się w jego przypadku - a to autentycznymi ujęciami z pokazu mody, a to licznymi scenami topless - tak, jakby widok jego ciała miał działać jako czynnik podnoszący oglądalność.
Spokojnie mogło tego nie być. Siwon byl wtedy już bardzo znany, ale jako członek SuJu, idol młodzieży*. Po dramie (wiem z komentarzy internetowych) zyskał sobie wielbicieli swojego aktorstwa. Jego Min Woo - jeśli porównać go z gwiazdorem z King Of Dramas - jest narysowany cieńszą kreską, mniej groteskowy i karykaturalny, ale na pewno nie mniej ciekawy.
Kończę wianuszkiem uśmiechów i z nadzieją, że Was skusiłam
 
*A propos Super Juniors Oni mają taki wielki przebój Sorry Sorry
http://www.youtube.com/watch?v=cmkCSdMX8S0
W Skip Beacie obok Siwona występuje także inny Suoer Junior, Donhae. W jednej z dram sequences robią sobie żarcik, cytując tę piosenkę, razem z kawalątkiem choreografii. I malutkie nawiązanie jest też w OML. Min Woo przyjeżdża do Eksia ajummy, żeby z nim porozmawiać. Eksio podchodzi do samochodu nucąc Sorry sorry
Admete - Nie 11 Sie, 2013 13:41
Trzykrotko podasz linka? Jestem po 18 odcinku Faith. Bo dobra całus był, ale taki sztywny trochę i publiczny Bawi mnie, że w dramach bohaterowie wkraczają w gniazdo wroga i spotyka ich za to li i jedynie aresztowanie. Na dodatek dopiero wtedy, gdy powiedzą, zrobią, co mieli powiedzieć, zrobić Król na wygnaniu bardzo nabrał pewności siebie, a królowej ślicznie w kwiatach zamiast w ozdobnym nakryciu głowy. Podobało mi się, jak przyjmowali poddanych i dostali nową pieczęć królewską. Wuj Truciciel jest lepszym Złym niż Lord D
Agn - Nie 11 Sie, 2013 14:00
| Trzykrotka napisał/a: | | Mam nadzieję na dobry seans, choć to trochę nie moja bajka. |
Film mi się podobał. Że nie wspomnę, że jedną z postaci jest Choi Young. A Zhang Ziyi gra postać księżniczki Yuanu, późniejszej królowej Goryeo. Zachęcona?
No i sceny walk były, zaiste, bardzo apetyczne.
| Trzykrotka napisał/a: | Mógłby nawet w tym czasie siedzieć i czytać przepisy kuchni koreańskiej albo regulamin wojskowy, hmm? |
I to od tyłu! Też bym się cieszyła!
| Trzykrotka napisał/a: | | tak, jakby widok jego ciała miał działać jako czynnik podnoszący oglądalność. |
I co? Może się mylili?
| Trzykrotka napisał/a: | Kończę wianuszkiem uśmiechów i z nadzieją, że Was skusiłam |
A czy mogłabyś jeszcze kilka obrazków z Si Wonem zapodać? Bo nie jestem pewna, czy aby stuprocentowo mnie zachęciłaś.
| Admete napisał/a: | Bo dobra całus był, ale taki sztywny trochę i publiczny |
Niby tak, ale to była bardziej pokazówka, niż faktyczne okazywanie uczuć. Young uczucia okazuje jednak ździebko inaczej. Pocałunek służył pewnym celom i, mniemam, raczej nie podniesieniu temperatury serc publiczności. Choć i tak się cieszę, że był.
| Admete napisał/a: | | w dramach bohaterowie wkraczają w gniazdo wroga i spotyka ich za to li i jedynie aresztowanie |
Zależy o kim mowa. Za publiczne całowanie królewskiej narzeczonej najpierw był areszt, ale groziło mu chyba ścięcie. No i wysoko urodzeni ludzie to jednak nie kmiecie, a to osoby niższe stanem płaciły za wybryki głową. Normalka.
| Admete napisał/a: | | królowej ślicznie w kwiatach zamiast w ozdobnym nakryciu głowy. |
Prawda??? Już wcześniej się nią zachwycałam, ale kiedy wyszła z pałacu, jej fryzura była znacznie skromniejsza to po prostu... ja nie wiem, jak to możliwe, ale zrobiła się jeszcze piękniejsza.
| Admete napisał/a: | Wuj Truciciel jest lepszym Złym niż Lord D |
Lord D?
|
|
|