Fantastyka - Pamiętniki Wampirów (Vampire Diaries)
spin_girl - Sob 04 Gru, 2010 19:33
| Yvain napisał/a: | | Właśnie obejrzałam jeszcze raz samą końcówkę, uuuch ile ognia jest w scenie jak Damon powstrzymuje Elenę coby nie wleciała do krypty |
niom
Ale jeszcze lepsza jest scena, w której Damon "przybywa" po Elenę na wezwanie Rose - jak się kłócą, jak ona próbuje go spoliczkować a on ją łapie za rękę i tak wygląda, jakby się zastanawiał czy ją pocałować czy trzepnąć w łeb.....
Yvain - Sob 04 Gru, 2010 20:06
Fakt, pocałunek ostro wisiał w powietrzu
aś - Sob 04 Gru, 2010 21:28
mnie najbardziej rozwalił auroorgazm Bonnie jak się 'łączyła' z tym nowym małym czarodziejem (którego imienia nie umiem sobie przypomnieć )
nie wiem czy widziałyście zwiastun kolejnego odcinka, ale zapowiada się gorrrąąąccoo (ale nie pomiędzy tymi, na których czekamy ) http://www.youtube.com/wa...player_embedded
spin_girl - Sob 04 Gru, 2010 21:33
| aś napisał/a: | | nie wiem czy widziałyście zwiastun kolejnego odcinka, ale zapowiada się gorrrąąąccoo (ale nie pomiędzy tymi, na których czekamy |
Obejrzałam
Hmmm...z tej mąki można by i dla nas chleb upiec. Elena rzuca niewiernego Stefana i przerzuca się na jego znacznie bardziej interesującego brata...
Yvain - Sob 04 Gru, 2010 23:28
Tym bardziej, że Damon od dawna jest gotów przejąć ster
spin_girl - Nie 05 Gru, 2010 13:37
| Yvain napisał/a: | | Tym bardziej, że Damon od dawna jest gotów przejąć ster |
jeszcze jak gotowy
Agn - Nie 05 Gru, 2010 20:38
Po najnowszym odcinku chciałabym oświadczyć, że kocham Damona. Takiego ze wszelkimi wadami gatunku, z jego tekstami "we're awesome!" i z tym trzymaniem Eleny, kiedy mu się wyrywała. I że jest tak blisko, ale nie zbliża się jeszcze bardziej.
A Bonnie jest głupia. No niby czemu ona nie może z Jeremym?! Niech mnie to ktoś przetłumaczy jak pięciolatkowi. Tym bardziej, że tam ładnie iskrzy. Esz, głupia baba. Pewnie jak jej Luka na całego podpadnie, to pójdzie po rozum do głowy i przestanie smęcić.
Gunia - Nie 05 Gru, 2010 20:45
| Agn napisał/a: | | A Bonnie jest głupia. |
A nie mówiłam?!
Agn - Nie 05 Gru, 2010 20:51
Ja ją naprawdę w wielu momentach rozumiałam, ale tego nijak. Mam wrażenie, że "bo Jeremy jest młodszym bratem Eleny" to jej tarcza. A moje pytanie brzmi: "I co z tego?"
Poza tym jednak jej działania są fajne, cieszę się, że nauczyła się spoglądać na pewne sprawy niejednostronnie. W sumie lubię tę bohaterkę, tylko w sprawach bardzo osobistych nie łapię, o co jej biega. Ale może to jeszcze wyjdzie. Byle jej nie dolepiono jakiejś koszmarnie przygnębiającej przeszłości, bo w to nie uwierzę za zarazę.
spin_girl - Pon 06 Gru, 2010 12:50
| Agn napisał/a: | | Ja ją naprawdę w wielu momentach rozumiałam, ale tego nijak |
Ja jej nie rozumiałam w żadnym momencie. Bonnie od początku jest dla mnie bardzo negatywnym charakterem. Mianowała się sędzią i katem w jednej osobie - uważa, że ona wie najlepiej. Bez wahania kłamie i wystawa na śmierć bliskich swojej najlepszej przyjaciółki, ponieważ ona uznała, że nie mają prawa żyć. Chciała zabić Caroline, która, jak się okazało, potrzebowała tylko, żeby dać jej szansę, ponieważ na razie doskonale radzi sobie jako wampir. Najpierw KAZAŁA Damonowi ratować Caroline swoją krwią, a potem obwiniała Damona o jej przemianę w wampira. No comment.
To, co robi z Jeremym też jest bez sensu. To się nazywa po angielsku "to blow hot and cold". Raz go przyciąga, raz odpycha. Raz wygląda, jakby miała się na niego za chwilę rzucić, a raz mówi, że nie może (nie może bo co? Bo Jeremy jest od niej o rok młodszy? Bez przesady.), co jej nie przeszkadza ślinić się w jego obecności na widok Luki. To jest okrutne.
Poza tym Bonnie ma krzywą gębę.
Uważam, że w stosunku do książkowej Bonnie, filmowa wypada na niekorzyść. Książkowa Bonnie jest, IMHO, najbardziej udaną postacią w całej serii - mała, rudowłosa, irlandzkiego pochodzenia, musi na codzień zmagać się ze swoją strachliwą naturą, wystawianą na ciągłe próby przez jej dar. Dla swoich przyjaciół Bonnie walczy z samą sobą i bardzo często tę walkę wygrywa, stając się cennym sprzymierzeńcem. A, co najważniejsze, nigdy nie osądza, nie ocenia, nie stroi fochów. Szkoda, że nie przełożyli tej postaci na serial w jej oryginalnej formie.
Eeva - Pon 06 Gru, 2010 22:42
Też uważam, że Bonnie ma krzywą gębę;-) Poza tym uważam że jest gupia, bo nawet nie głupia, tylko gupia.
Po raz kolejny kocham mocno Damona, uwielbiam te jego smieszne miny.
Teraz jak Stefan jest z Kat w tym śmiesznym grobowcu czy czymś takim, czekam co sie wydarzy na linii Damon - Gupia Elena.
Z niecierpliwością czekam też na rozwój wypadków między Caroline a Tylerem. Myślę, że lepiej do niej pasuje niż Matt.
Agn - Pon 06 Gru, 2010 22:53
Eee tam, jak tam wolę Caroline z Mattem. Z Tylerem to niech się co najwyżej przyjaźni. Matt jest takim sympatycznym chłopakiem, Caroline na nim bardzo zależy. I nie może mu powiedzieć, co się stało. To jest cholernie smutne. Ja wolę tę parkę. Może dlatego, jak ich historia wyglądała. Od momentu, w którym na ulicy w nocy Matt ją przyciągnął do siebie i pocałował, kibicowałam im wiernie i namiętnie.
Eeva - Pon 06 Gru, 2010 22:57
Wiesz, ja tez kibicowałam Mattowi i C., szczególnie jak ona tak pięknie chciała go bronic i od niego odeszła. Ale chyba Tyler jak zawsze w takich związkach ma większe szanse - oboje inni, maja swoje tajemnice itp. No i chyba T. bardziej mi się podoba od M
spin_girl - Wto 07 Gru, 2010 09:25
A ja już sama nie wiem, komu kibicować. Myślę, że gdyby Caroline była w związku z Tylerem byłoby ciekawiej, ponieważ on jest jedyną istotą, która stanowi dla niej śmiertelne niebezpieczeństwo - jedno ugryzienie i kaput To mogłoby stworzyć ciekawy wątkek w serialu.
Ale z drugiej strony Matt jest kochany i tyle już wycierpiał, teraz jeszcze miałaby go zostawić dziewczyna? To by było nie fair.
BeeMeR - Wto 07 Gru, 2010 10:10
Odcinek 2x10 ciekawy, ładnie iskrzy
Damon cudny znów
Matt tu wygląda jak zbity pies, ja bardziej kibicuje jemu z Caroline, a Tylerowi jako przyjacielowi - przyjaźń wampir/wilkołak też jest ciekawym tematem.
Bonnie trochę rozumiem w kwestii Jeremiego, bo dla mnie też młodsi bracia moich koleżanek byli z założenia aseksualni, niezależnie od tego jak ich lubiłam i jakby nie byli przystojni chłopcy - zawsze chłopcy, nie mężczyźni moimi oczyma.
Stefek znów wykazał trochę werwy i inwencji - no brawo teraz już może ponownie smęcić z grobowca a Damon przejmie inicjatywę
Agn - Wto 07 Gru, 2010 19:14
Wiesz, tylko że tu albo scenarzyści skiepścili, albo nie wiem, co nie zagrało, ale w przypadku Jeremy/Bonnie ewidetnie iskrzy. Z OBU STRON. Więc niech się Bonnie nie zasłania, bo i tak założę się, że z Jeremym przynajmniej spróbuje. Swoją szosą Steven R. McQueen (to się nazywa mieć nazwisko!) nie w moim typie, ale w garniturze w którymś z wcześniejszych odcinków wyglądał całkiem całkiem.
I ja też uważam, że lepiej by było mieć przyjaźń na linii wilkołak - wampir niż od razu parowanie Caroline i Tylera. Rany, czy Caroline musi koniecznie sypiać z wszystkimi chłopakami? Czy w jej przypadku coś nie może być po prostu przyjaźnią od początku do końca?
Sofijufka - Wto 07 Gru, 2010 19:25
znalazłam taka wypowiedź Anne Stuart na temat "pociagu do wampirów"
Legends of Seductive Elegance
I write the vampire myth: legends of seductive elegance, of beauty
that could kill as well as redeem, stories both eerie and erotic. It's a
fantasy that has always spoken to me directly, fulfilling emotional
needs I've never bothered to define. It's a fantasy that speaks to a
great many other women, if I can judge by what they've told me.
At the heart of the vampire myth is a demon lover who is both
elegant and deadly, a creature whose savagery is all the more
shocking when taken with his seductive beauty and style.
Dracula, with his pale skin and deft, delicate hands, wears
white tie and tails. He knows the things to say and do in polite
society, he knows how to lure a willing female to her doom. Even
Death himself, in the romantic play of the 1920s, Death Takes a
Holiday, was urbane and sophisticated, passing himself off as an
Italian peer.
There is a place in romance, in my own fantasies, for the
laconic cowboy, for the over-civilized power broker, for the gentle
prince and the burned-out spy. They all have their appeal, their
merits, their stories to tell.
But the vampire myth strikes deep in my soul. Deep in my
heart I want more than just a man. I want a fallen angel, someone
who would rather reign in hell than serve in heaven, a creature of
light and darkness, good and evil, love and hate. A creature of life
and death.
The threat that kind of hero offers is essential to his appeal.
The cover copy of my first book, a 1974 gothic, described the hero
as "a dangerous but compelling man who was either trying to
murder her—or seduce her. Or perhaps both." My reaction at the
time was a resounding "yes!"
This is a different fantasy from the rape fantasy or the "you
Tarzan—me Jane fantasy" or the "come here, woman" fantasy, all
of which have their place, politically correct or not. This is no
truck driver with ready fists. This is a man of murderous elegance,
Cary Grant in Notorious, a man who knows the rules and ignores
them. A man whose sense of honor and decency is almost nonexistent.
A man with a dark midnight of the soul. The heroine can
either bring light into the darkness or risk suffocating in the
blackness of his all-encompassing despair.
The heroine's attraction to the hero is never in doubt. While
she represents sanity and love, she is willing to relinquish family,
friends, career, life itself in giving herself to the vampire hero. She
is willing to give up everything, to become an outcast. The fire of
his appeal is worth the risk of conflagration.
The stakes are much more interesting when there's something
at stake beyond happy-ever-after. The bond between heroine and
hero is more than romantic, more than social. It is a spiritual,
intellectual, sexual bond of the soul, one that doesn't end with till
death do us part. It is a bond that surpasses death and honor and
the laws of man and nature. It takes on an entity of its own, greater
than the sum of its parts.
I need something beyond comfort and safety in my fantasy
world. In real life I'm sensible enough to search for just those
pragmatic things. A life of delight and despair is, in reality, too
exhausting.
But in fantasy I want it all. I want a man larger than life, a man
capable of killing, of destroying everything when the demons
inside him take control. And I want a heroine to save him from
those demons, leading him into light.
For some readers the fantasy is too threatening. The connection
between death and sexuality can be disturbing to some
readers, those who prefer sunlit meadows to moonlit caverns. For
a vampire legend to work, its humor must be black, its pacing
rapid, its mood intense. There is no room for gentle couplings
beneath a starry sky. Each coming together must have the resonance
of eternity.
For others, for those who love my books and for me, the
threat is what makes it work. The dark hero is what makes it worth
the risk. Balanced on the edge of a precipice of emotions, the
heroine learns it's worth the plunge to find the kind of soulshattering
love that can come from a man balanced on his own
edge. The heroine must be very sure, very brave, very worthy. And
if her triumph at the end is death in his arms, then we know that at
least they have eternity.
Fortunately in romances there are no unhappy endings. The
vampire/beast/phantom/demon in the hero doesn't win. The
schizophrenic battle waged within him is won—with the love of
the heroine and with the hero's humanizing ability to love.
But the demon isn't vanquished. He is always there, a threat, a
promise lurking beneath the elegance of a partially reformed hero,
because his darkness is the other half of the heroine's light. And it
is from that yin-yang, that perfect match, that eternity comes into
play, changing a simple meeting of minds and bodies into something
that transcends time and space.
We all look for that transcendence, each in our own way,
through our own fantasies. For me, the threat of death at the
hands of love is the most potent fantasy of all. Only if you're
prepared to risk everything can you gain everything. And only in
fantasy can women have it all.
Anne Stuart
BeeMeR - Wto 07 Gru, 2010 20:00
| Agn napisał/a: | | w przypadku Jeremy/Bonnie ewidetnie iskrzy. Z OBU STRON. Więc niech się Bonnie nie zasłania, bo i tak założę się, że z Jeremym przynajmniej spróbuje | Ja też myślę, że spróbuje, tylko jeszcze nie teraz. Myślę, że najpierw przynajmniej spróbuje rozgryźć Luke'a, bo ja ewidentnie bardziej intryguje niż Jer, który był, jest i pewnie będzie Nowy ma ogromną przewagę magii, która najwyraźniej kręci Bonnie znacznie bardziej niż zwyczajność.
Agn - Wto 07 Gru, 2010 20:07
Spoko, spoko, jak się dowie, że Luka i jego tatuś (o ile to jest faktycznie jego tatuś) pracusiują dla Elijaha, który poluje na Elenę*, to zrobi Luce z rzyci jesień średniowiecza... i pewnie się wypłacze Jeremy'emu w rękaw, bo czemu by nie?
* Trochę zgłupiałam z tym Elijahem - najpierw poluje, teraz chce, by była bezpieczna. O co tu, kurde, chodzi?!
BeeMeR - Wto 07 Gru, 2010 20:40
| Agn napisał/a: | | ...to zrobi Luce z rzyci jesień średniowiecza... i pewnie się wypłacze Jeremy'emu w rękaw, bo czemu by nie? | No i właśnie taki jest mój chytro-plan
Eeva - Wto 07 Gru, 2010 21:16
| BeeMeR napisał/a: | Stefek znów wykazał trochę werwy i inwencji - no brawo teraz już może ponownie smęcić z grobowca |
Umarłam ze śmiechu!!!
Poza tym uważam , że wątek z Elijah rozwija się bardzo bardzo ciekawie.
Agn - Wto 07 Gru, 2010 21:20
Ja też padłam przy tym ze śmiechu. W sumie Stefek jest teraz w otoczeniu idealnym, by faktycznie móc smęcić, a że kocha to czynić...
Chciałabym jednakowoż zauważyć, że Basia ma cudny avek i to skandal, że jeszcze nikt go nie skomplementował. Tak więc niniejszym to czynię - ach, jej!
Eeva - Wto 07 Gru, 2010 21:22
Wiesz, dla niego każde otoczenie jest idealne by smęcić. A jak nie smęcić to chociaż rzucac smętne powłóczyste spojrzenia. Bądź smętnie wzdychać.
Moge tak długo wymieniać.
spin_girl - Śro 08 Gru, 2010 10:13
Ciekawa ta wypowiedź Anne Stuart, ale mam wrażenie, że te 'sunlit meadows' to przytyk do Zmierzchu
Co do Stefana to faktycznie, zaraz jak tylko znalazł się w grobie, od razu sobie pomyślałam, że zaraz zacznie smęcić Jeszcze nigdy w życiu tak się nie cieszyłam, że ktoś wylądował w grobie Obawiam się tylko, że zaraz sobie zaczną z Eleną padać w ramiona przez próg, chociaż jestem bardzo, bardzo zdziwiona, że Stefan tak totalnie i spokojnie przyjął swoją sytuację, mam wrażenie, że dosłownie wzruszył ramionami. Myślę, że wyznania w grobie trzeba będzie ograniczyć do minimum z uwagi na obecność Katherine za plecami, za to Stefan i Katherine dostaną dużo quality time razem i mam nadzieję, że Katherine tę stytuację wykorzysta w pełni. Idealnie byłoby, gdyby Stefan Elenę zdradził, ona by mu tego nie wybaczyła i pewnie szybciej przerzuciłaby się na Damona.
Gunia - Śro 08 Gru, 2010 14:11
| spin_girl napisał/a: | | Idealnie byłoby, gdyby Stefan Elenę zdradził, ona by mu tego nie wybaczyła i pewnie szybciej przerzuciłaby się na Damona. |
Wredne z nas baby, ale też na to liczę.
|
|
|