Seriale - Dramy, czyli urok Azji
BeeMeR - Pon 20 Sty, 2014 10:54
| zooshe napisał/a: | Rozumiesz więc już moje zachwyty nad nim. | To to ja zawsze rozumiałam - W końcu ładne nie to, co ładne, ale co się komu podoba. I kto
| Agn napisał/a: | A będziemy śpiewać? | Co tylko sobie życzysz
| Agn napisał/a: | Mmmm, co za plecy! | Też mi się najbardziej podoba z tego zestawu
Co do ogródka: - jestem w połowie odc.8
No po zamianie dusz zabawa się zaczęła na całego.
Początkowo oczywiście ostro pojechali bardziej po archetypach kobiecości i męskości, częściowo w zupełnym oderwaniu od postaci, które poznaliśmy w poprzednich odcinkach, bo ani prezes nie był tak macho ani ona taka histeryczka, a wręcz przeciwnie: to on zapalał świece do kolacji, wróżył sobie z kwiatków, a w czasie wolnym leżał i pachniał czytając książkę, podczas gdy ona zajmowała się ekstremalnymi sportami i miała pewne problemy ze sferą kobiecości - ale pal licho - przymykam oko i bawię się świetnie. Stąd przerysowanie typu omdlenie na widok nagiego Oski mi nie przeszkadza - zresztą - nadmiar szczęścia może uderzyć do głowy (Inni panowie, coby się nie poczuli zaniedbani )
Lekko mnie razi zaś, że brakuje tu innego pomysłu na okazanie szoku niż wrzask na całą gębę - postaci poboczne robią karpia, ale główne wrzeszczą - np,. reżyserka wrzeszcząca, że w jej łóżku znalazł się ten, o którego zabiega (acz niekoniecznie ten, którego by tam naprawdę chciała) to mi tak nie bardzo leży - jest tyle innych możliwych reakcji NIe wiem, czy to kwestia scenariusza czy reżysera, ale tu bym cosik zmieniła. Drobiazg to jednak, nie kluczowa sprawa.
Oczywiście, że na pierwszy rzut musiało pójść oswojenie się z obcym ciałem - i tu jak wspominałam coraz bardziej podoba mi się HB w tej roli Skoro już była nauka sikania, ciekawa jestem bardzo, czy prezes w damskim ciele dostanie może okres - byłoby nie od rzeczy, bo choć jeden mężczyzna "przeżył to sam" Tu myśli moje pobiegły też do Jin-hoo, który w środku bankietu biegał po podpaski i chciał leczyć bóle menstruacyjne w szpitalu Oraz w środku nocy jechał po proszki przeciwbólowe do mamy, czym mnie osobiście najbardziej podbił
Najlepiej się jednak bawię gdy już bohaterowie poznali swoje nowe ciała i zaczęli się odnajdywać w nowej sytuacji i relacjach: teraz faktycznie widać ich naprzemienne dusze w obcych ciałach
A jak zaczęli jeszcze pogrywać ze sobą wzajem i maślić się innych osób, to po prostu leżę i kwiczę. Incydentalny pocałunek z Oską jest cudny Jak i rzeczona sauna. Podobało mi się też zwiedzanie tej wielkiej chałupy przez kaskaderkę
Trzykrotka - Pon 20 Sty, 2014 13:31
Przetłumaczyłam kawałek z dramabeans napisany po 2 odcinku
Jest oczywiście wiele powodów, żeby kochać Binniego, ale jedna których przyczyn mojej odwiecznej miłości do niego to to, że jest on dziwacznym mężczyzną – dzieckiem, który właściwie nie pasuje do prostych schematów. Jest i mroczny i pogodny, męski, a jednak dziecinny i gra małe, rozpuszczone dziecko jak nikt inny w branży. W pewnym sensie dlatego właśnie nie widzę nikogo innego w tej roli, bo bez tego Hyun Binowego czynnika ta postać byłaby jednowymiarowa i ani trochę taka, jaką jest obecnie. Co gorsza, bohater mógłby nie być zabawny, co już byłoby tragedią.
Strasznie mi się podoba, że pod tą stereotypową powierzchnią, Joo-won jest totalnie stuknięty, ale i świadomy; że ma osobistego psychiatrę i cały zestaw kompleksów, z których pewnie z połowę wynalazł sam, aby mieć się czym zająć. To aż skrzy się od możliwości.
Gdybyście zastanawiali się, co za piosenkę/wierszyk sobie recytuje, to jest to łańcuszek nonsensownych zabaw słownych, stara wyliczanka wykorzystywana w piosenkach i tym podobnych. Są one zestawione raczej przypadkowo, ale część z nich to zbiór różnych sposobów na opisanie długiego życia, albo symboli długiego życia, wymieszanych z aliteracją (rozpoczynaniem poszczególnych wersów od tej samej litery) i zabawnymi dźwiękami.
Wiersz sam w sobie nie jest tak ważny, jak powtarzający się motyw charakteryzujący tego bohatera, który jest fantastycznie neurotyczny, a głupie pioseneczki pomagają mu utrzymać więź z normalnym światem. Jest to również bohater ewidentnie bardzo samotny, czego wizualnym podkreśleniem jest onieśmielająco okazały dom, rezonujący pustką. Uwielbiam u niego to, że ma zestaw mechanizmów bezpieczeństwa utrzymujących w ryzach jego neurozę i nie mogę się doczekać zobaczenia jakie jeszcze ma szkielety w szafie szaleństwa.
Uwielbiam Ra-im, nie tylko dlatego, że jest zakapiorem (choć, rany, kocham jej sceny akcji kiedy gra zakapiora), ale dlatego, że ma własny zestaw własnych czułych punktów i problemów. Odwrócenie ról związanych z płcią jest ciekawym pomysłem, zanim nastąpi właściwa zamiana, bo to zaostrza konflikt i zabawę. Podoba mi się też, że nasza para jest na równi wygadana I dowcipna, nie ma nic lepszego dla scenariusza nienawiści zmieniającej się w miłość niż ostre słowne pojedynki.
Już się nie mogę doczekać dalszego ciągu
Słodki neurotyk
BeeMeR - Pon 20 Sty, 2014 13:34
Skończyłam odcinek 8
Jeśli w trakcie kilka razy wyrwało mi się "jaki on jest ładny" w kontekście Hyun Bina to znaczy, że już trafił do mojego "haremu"? Oj, prawdą jest, że jak się człowiek napatrzy, to tak nienawidzi...
Była bardzo interesująca konfrontacja matki prezesa z prezesem w ciele dziewczyny - trochę na nią czekałam i byłam ciekawa jak się potoczy - a dokładniej, czego się dowie na swój temat - no i się dowiedział, a jeszcze więcej od lekarki: "zerwij z nim, on nie jest w stanie cię ochronić" to musiało boleć Tym bardziej, że jest prawdziwe - jeśli nie radzi sobie sam ze sobą to co dopiero z matką, dziadkiem czy resztą świata.
A na koniec znów się porobiło
Ciekawe, jak to będzie dalej
Agn - Pon 20 Sty, 2014 16:17
| BeeMeR napisał/a: | Co tylko sobie życzysz |
A to ja może posłucham, jak wy śpiewacie...
Za mną zaś 7 odcinek My love from another star.
Szanowny Do Min Joon (pan koszmita) to prawdziwy Edward Cullen, choć ciut bardziej. Właśnie odwalił taki numer z samochodem, że Edward zapragnąłby u niego pobierać lekcje. Edek jedynie usunął obiekt swego głodu spod kół furgonetki. Taki numer (tylko z ciężarówką) koszmita załatwił 12 lat wcześniej. Teraz wziął i zatrzymał własnymi ręcami samochód, w którym uwięziona bohaterka pędziła w stronę przepaści.
Samochód się przy tym uszkodził, istnieje więc możliwość, że Cheon Song Yi (bohaterka) więcej w tej dramie nie siądzie za kółko.
Z jednej strony szkoda, bo kiedy to zrobiła, myślałam, że padnę ze śmiechu.
Z drugiej zaś strony lepiej nie ryzykować zdrowiem. Bo się niemal udusiłam.
Z dramy mam niezły ubaw. Psychol naprawdę jest psycholem, nie ma opcji, by to odkręcić, więc mamy wśród nas szaleńca i niezły kryminał.
Tymczasem Do Min Joon zaczyna odczuwać:
a) zimno, czego wcześniej nie czuł
Swojemu przyjacielowi objaśnił, że w związku ze zbliżającym się odfrunięciem do domu zaczynają zachodzić zmiany w jego ciele. Mam nadzieję, że nic mu dodatkowego nie wyrosło, bo może być problem.
b) dziwne uczucia względem ludzi, w tym coś na kształt zazdrości (nie, nie oszalał z tego powodu, ale ewidentnie poczuł, jak to smakuje), zobaczył jak zbliża do siebie ludzi wspólny posiłek (i jakoś nic mu się nie stało, więc nie wiem, na czym polegał problem, że nie mógł jeść z innymi ludźmi) i ma silną potrzebę opieki nad swoją postrzeloną sąsiadką.
Bohaterkę lubię. Najczęściej mnie bawi, ale podziwiam w niej, jak daje sobie radę z przeciwnościami losu, że potrafi kiedy trzeba zachować godność i nie pokazać po sobie, jak coś ją mocno zabolało. Lubię jej momenty smutku, powagi, ale też tej radosnej chichawy, w jaką mnie wprawia.
I jedyne, co mnie nie satysfakcjonuje, to to, że prokuratora mało! No kurczę! Miałam nadzieję, że będzie go więcej, a on się pojawia raz czy dwa na odcinek. Dobrze, że w ogóle go pokazują.
Swoją szosą dziwię się, że prowadzi sprawę samobójstwa / morderstwa, a jeszcze nie zapukał do drzwi Cheon Song Yi, by z nią o tym porozmawiać. Jak by nie było cała Korea odwróciła się od swojej ukochanej gwiazdy, oskarżając ją o to, że doprowadziła rywalkę do samobójczego skoku. Prokuratorowi coś tu nie gra, niemniej - mógłby się pofatygować i jednak porozmawiać z nią o tym, co się stało na statku.
Ech, coraz bardziej podoba mi się ta drama. Jest naprawdę taka... fajna, do oglądania i odprężenia się.
BeeMeR - Pon 20 Sty, 2014 17:25
| Trzykrotka napisał/a: | | Słodki neurotyk | Włąśnie o to mi chodziło - ładnie tłumaczą jego dziwactwa Ja też, ale nie aż z taką sympatią i zrozumieniem
Acz dla chamskich zagrań nie ma wytłumaczenia
| Agn napisał/a: | | Teraz wziął i zatrzymał własnymi ręcami samochód, w którym uwięziona bohaterka pędziła w stronę przepaści. | o mamo, ja to muszę zobaczyć I to niedługo
Trzykrotka - Pon 20 Sty, 2014 19:05
Agn, a zarzuciłabyś zdjęciem koszmity? I prokuratora? Właśnie sobie doładowałam Empress Ki i I Need Romance i czuję, że I need a moment of deliberation. Kusisz, kobieto! I chciałabym i nie mam pojęcia, kiedy Moze fizjonomie rzeczonych panów pomogą w decyzji Z powodu niezajmujących fizjonomii chyba odpuszczę sobie Let's Eat. No trudno - każdy powód dobry na wojnie (z czasem).
Prawda, że Siwon na desce miodowy? (Podobnie jak LMH z języczkiem, to ci sweet focia! ) Nie dość, że sam z siebie jest piekielnie zgrabny, to jeszcze pracuje nad rzeźbą - a zdjęcie ktoś uchwycił przecudownie.
Opowiem Wam anegdotkę o Siwonie, którą znalazłam na jakimś blogu.
Otóż: jego koledzy z zespołu i fani podobno uważają, że on ma aż za dużo wszystkiego. Piękne ciało, przystojną twarz, która wygląda znakomicie nawet zaraz po przebudzeniu i bez makijażu. Śpiewa, tańczy, gra w filmach. Świetnie wygląda w garniturze i w dżinsach. jest wykształcony, wygadany, dobrze wychowany. Pochodzi z rodziny podobno wręcz onieśmielająco zamożnej. Jest popularny i ma zatrzęsienie fanów.
Leetuk, lider SuJu opowiadał o tym w jakimś programie poświęconym Super Juniors, a potem dodał: Siwon ma kiepski słuch muzyczny. Bóg jest sprawiedliwy
Agn - Pon 20 Sty, 2014 19:08
| BeeMeR napisał/a: | Włąśnie o to mi chodziło - ładnie tłumaczą jego dziwactwa Ja też, ale nie aż z taką sympatią i zrozumieniem |
Ja go lubię, jak w jego ciele jest dusza babki. Jak w sklepie z ciuchami z wrednym klientem podszczypującym panie - podnieś głowę, bo będzie bolało.
| BeeMeR napisał/a: | Agn napisał/a:
Teraz wziął i zatrzymał własnymi ręcami samochód, w którym uwięziona bohaterka pędziła w stronę przepaści.
o mamo, ja to muszę zobaczyć I to niedługo |
Polecam, polecam... Jak coco jumbo pierwsze odcinki (bo je wytentegowałam), to coco jumbo Anaru, ergo coco jumbo dla ciebie.
Agn - Pon 20 Sty, 2014 19:33
| Trzykrotka napisał/a: | Agn, a zarzuciłabyś zdjęciem koszmity? I prokuratora? |
Ależ proszę uprzejmie. W zasadzie przedstawię wam wszystkie co ważniejsze postacie, co mi tam...
No to jedziemy!
Zacznijmy od głównej pary, czyli bohaterki.
I koszmity.
Skoro mamy parę, to jak wiadomo - musi być także ktoś pt. ten trzeci:
(W zasadzie gościu jest całkiem w porządku, ale wiadomo - nie jest tym jedynym.)
Otoczenie bohaterki - jej wnerwiająca mamuśka:
(Posiada jeszcze brata, ale jest mało istotny dla fabuły, więc nie szukałam sceny z nim, by mu trzasnąć fotkę.)
Oraz "przyjaciółka":
(Z początku wydawała się w porządku, ale wiadomo, że żyjąc wiecznie w cieniu swojej lepiej usytuowanej w świecie szołbiznesu przyjaciółki w końcu trafia ją szlag i pokazuje rogi. Z informacji pobocznych - zakochana w niechcianym chłopaku bohaterki, o czym on OCZYWIŚCIE nie wie, bo lata wiadomo za kim.)
Jest jeszcze pani bibliotekarka:
(Prowadzi biblioteko... w zasadzie to zła nazwa. Lepsza by była mangownio-ramyunarnia. Była świadkiem sceny z dziećmi.)
Jest jeszcze ten gość, który mi się kojarzy z Belą Lugosim. Same zobaczcie ten ryj...
(Szuja, kanalia i wszystkie inne epitety, które przychodzą wam do głowy. Nawiasem pisząc to brat niechcianego "tego trzeciego".)
Otoczenie koszmity to zgraja studentów na jego wykładach i jego jedyny przyjaciel, który wie, kim on jest. Mianowicie ten pan:
(W chwilach potrzeby udaje jego ojca.)
No i na deser - pan prokurator.
(Niestety capsy nie oddają mu sprawiedliwości. Ma też trochę dziwną fryzurę. Ale za to nie ma grzybka! Widać, że to młode chłopię, ale jakie ładne. ^^)
To chyba tyle.
| Trzykrotka napisał/a: | | Prawda, że Siwon na desce miodowy? |
A czy on kiedyś nie jest miodowy? Powiedz szczerze. Z konikiem, na desce, stojąc i wyglądając - Siwon jest cudowny w każdym calu.
| Trzykrotka napisał/a: | | Otóż: jego koledzy z zespołu i fani podobno uważają, że on ma aż za dużo wszystkiego. Piękne ciało, przystojną twarz, która wygląda znakomicie nawet zaraz po przebudzeniu i bez makijażu. Śpiewa, tańczy, gra w filmach. Świetnie wygląda w garniturze i w dżinsach. jest wykształcony, wygadany, dobrze wychowany. Pochodzi z rodziny podobno wręcz onieśmielająco zamożnej. Jest popularny i ma zatrzęsienie fanów. |
Aż czekałam, że napiszesz, że ma porąbaną psychikę i jest naprawdę wredny.
Ale kiepski słuch muzyczny w zespole cokolwiek muzycznym (czego by nie powiedzieć o SJ - jest to jakiśtam rodzaj muzyki) - to pewnie trochę utrudnia sprawę.
Dzięki za anegdotkę. Uśmiechnęłam się.
BeeMeR - Pon 20 Sty, 2014 19:53
| Agn napisał/a: | | Jak coco jumbo pierwsze odcinki (bo je wytentegowałam), to coco jumbo Anaru, ergo coco jumbo dla ciebie. | Ja już sobie coco jumbo bez problemu, będzie szybciej niż w kwietniu
Nawet nie wiem, czy jutro rano nie zacznę, żeby z SG nie uciec za bardzo - acz jeśli by się Trzykrotka w trakcie przerzuciła na inne dramy to nie ręczę za siebie, bo mnie ciągnie co dalszej zabawy. Na razie jednak czekam
| Agn napisał/a: | Ale kiepski słuch muzyczny w zespole cokolwiek muzycznym (czego by nie powiedzieć o SJ - jest to jakiśtam rodzaj muzyki) - to pewnie trochę utrudnia sprawę. | Eee tam, utrudnia - on tam zapewne jest od pięknego wyglądania
Trzykrotka - Pon 20 Sty, 2014 20:25
| BeeMeR napisał/a: |
Nawet nie wiem, czy jutro rano nie zacznę, żeby z SG nie uciec za bardzo - acz jeśli by się Trzykrotka w trakcie przerzuciła na inne dramy to nie ręczę za siebie, bo mnie ciągnie co dalszej zabawy. Na razie jednak czekam |
Czekaj Już się wyuczyłam na jutro okropnie skomplikowanych słówek hindi o lotnisku i odpalam. Na razie niech inne czekają, do Ogródka mnie ciągnię.
| Agn napisał/a: | on tam zapewne jest od pięknego wyglądania |
Oni tam wszyscy pod tym kątem podobierani...
Jak ja bym chciała, żeby on sobie już dał z nimi spokój i poważniej pomyślał o aktorstwie
zooshe - Pon 20 Sty, 2014 20:35
| Trzykrotka napisał/a: |
Gdybyście zastanawiali się, co za piosenkę/wierszyk sobie recytuje, to jest to łańcuszek nonsensownych zabaw słownych, stara wyliczanka wykorzystywana w piosenkach i tym podobnych. Są one zestawione raczej przypadkowo, ale część z nich to zbiór różnych sposobów na opisanie długiego życia, albo symboli długiego życia, wymieszanych z aliteracją (rozpoczynaniem poszczególnych wersów od tej samej litery) i zabawnymi dźwiękami.
Wiersz sam w sobie nie jest tak ważny, jak powtarzający się motyw charakteryzujący tego bohatera, który jest fantastycznie neurotyczny, a głupie pioseneczki pomagają mu utrzymać więź z normalnym światem. |
Ja ten wierszyk, który recytuje bohater interpretowałam po prostu jako substytut zimnego prysznica zwłaszcza, że recytował go zawsze kiedy znajdował się w bliskości z jakąś kobietą.
A etymologie wiersza ładnie swego czasu opisała Aragonte : http://forum.northandsouth.info/2238,1375.htm
Agn - Pon 20 Sty, 2014 21:01
8 odc. My love from another star
[oczywiście spoilery]
SQUEEEEE!!! Jest pocałunek!!! Spieszę donieść, że była to wyjątkowo piękna scena. Znaczy się bardzo na mnie podziałała i miałam nadzieję, że się tak skończy. I się nie pomyliłam. Och, ładnie im to wyszło, jak ładnie. ^^ Prawie wall-kiss (prrrrawie), choć dziewczę dość szybko zamknęło oczy, więc zaczęło to przypominać normalny pocałunek. Chodzi mi po prostu o pomysł na scenę - cudnie to twórcy wymyślili.
Koszmicie ciężko będzie za 2 miechy opuszczać Ziemię, jak tu nagle serce robi mu fikołki, poznał co to zazdrość i ogólnie rzecz biorąc pod tą skorupą chłodu coś się zaczęło dziać. Aż się prosi cytat z Seksmisji:
- Co to?!
- To życie...
Poza tym było jak zwykle trochę śmiechu, Koszmit zazdrosny, Bela Lugosi morduje każdego po kolei, Prokurator wraz z towarzyszącym mu policjantem już WIEDZĄ, że samobójstwo z 4 odcinka samobójstwem być nie mogło. Dzieje się! Bardzo się dzieje!
| Trzykrotka napisał/a: | Jak ja bym chciała, żeby on sobie już dał z nimi spokój i poważniej pomyślał o aktorstwie |
Też bym tego bardzo pragnęła. Ileż można kręcić tyłkiem z boysbandem?
Zooshe, odnośnie wierszyka - to na pewno miało funkcję chłodniczą.
Trzykrotka - Pon 20 Sty, 2014 22:50
Agn, ta twoja obecna sukienka... naprawdę....
Odcinek siódmy SG
Super przyjemny i polewczy (czytaj: rechoczę średnio co pięć minut) W zasadzie nie dzieje się nic, prócz tego, że mili państwo przyzwyczajają się do sytuacji i korzystają z niej (Joo Won zerka sobie w dekolt Ah Young i śpi w jej objęciach, co nie wydaje się go zachwycać mimo jej idealnych wymiarów, Ram Im gotuje dla Oski i słucha jego zwierzeń i piosenek).
Mam wrażenie, że ten odcinek powstał nie tylko dla naszej uciechy i podniesienia oglądalności, ale i dla przyjemności aktorów. Zwłaszcza Hyun Bin jest tu wyeksponowany aż miło, a ja smakuję każdy jego kroczek (na leciutko ugiętych nogach, niepewny), każdy siad ze złożonymi razem kolankami, każde założenie łapek na podołku, każdy nieśmiały uśmiech i energiczny skłon. Czacha mi momentami paruje od szybkich kalkulacji: teraz mówi ona, ale jako on i tamten myśli, że rozmawia z nią....
Już widać, że zamiana daje wiele szans, między innymi na rozprawienie się z wewnętrznym wrogiem w postaci zastępcy - mam nadzieję przynajmniej.
Zaczęłam odcinek 8, ómarłam przy całusku Oski i Ra Im w ciele JooWona i reakcji na niego (niby ograny chwyt, a ja za kazdym razem cieszę się jak dziecko z lizaka)

I któż pojawil się, ach któż? Tadaaaam! Prokurator z CH
 
Agn - Wto 21 Sty, 2014 07:12
| Trzykrotka napisał/a: | Agn, ta twoja obecna sukienka... naprawdę.... |
Nie podoba ci się? *oczy zranionej sarny*
| Cytat: | I któż pojawil się, ach któż? Tadaaaam! Prokurator z CH |
Tiaaa, w postaci drania, o ile pamiętam. Ale też się cieszyłam na jego widok.
BeeMeR - Wto 21 Sty, 2014 08:44
| Trzykrotka napisał/a: | I któż pojawil się, ach któż? Tadaaaam! Prokurator z CH | To dlatego mi migała lampka, że ja to go chyba skądś znam...
Agn, kusisz koszmitą coraz wyraźniej, czas się zabrać, nie ma co, zwłaszcza, że pierwszych kilka odcinków to już mam przygotowanych
A tak na marginesie dodam, że gdybyś miała pragnienie obejrzenia Werewolfa, to Ania go ode mnie dostałą na dyszczku o kształcie misia
BeeMeR - Wto 21 Sty, 2014 13:38
Odc. 8 SG jest cudny, acz na sam koniec nie mogłam się oprzeć pewnemu małem rozczarowaniu: "to juuuż (koniec zamianą dusz)? szkoda, miałam nadzieję na trochę szersze pociągnięcie tematu. Natomiast pomysł, by prezes pierwsze chwile we własnym ciele spędził w kozie podoba mi się niezmiernie
Podoba mi się też w 9 odc. powolne odkrywanie zmian, które zmiennicy wprowadzili wzajem w swoje życia i mieszkania
Podpis z serduszkiem, pranie, skarpetki z Oską, pewne delikatne przerobienie plakatów Oski na ścianie i kalendarzu - miód i orzeszki
Nie mam też nic przeciwko wrzuceniu dyrektora pod prysznic
Natomiast co do Lee Philipa - im więcej go obserwuję tu, tym bardziej widzę jak on jest ogromnie statyczny - nawet w dynamicznych scenach. Siła spokoju - morze spokoju i ocean niewzruszenia. Pewnie dlatego jest wspaniałym "tym drugim" bo prezencję ma, ale jakoś iskry, niezbędnej do pierwszoplanowej postaci nie widzę - ale może się mylę?
Trzykrotka - Wto 21 Sty, 2014 16:02
| BeeMeR napisał/a: | Pewnie dlatego jest wspaniałym "tym drugim" bo prezencję ma, ale jakoś iskry, niezbędnej do pierwszoplanowej postaci nie widzę - ale może się mylę? |
Oj, zaczęłam sobie to samo o nim myśleć. Cudownie dekoracyjny i niewiele więcej Nie narzekam na tę dekoracyjność, ale fakt - bohatera pierwszego planu w nim nie widzę.
Za to ciacho to on jest - trzeba się i tym cieszyć
Dziś po hindi odcinek 9 - i może 10?
BeeMeR - Wto 21 Sty, 2014 19:28
| Trzykrotka napisał/a: | Cudownie dekoracyjny i niewiele więcej | Przebłyski takich myśłi to ja miałam wcześniej, ale bardzo wyraźnie rzuciło mi się to w oczy zwłaszcza podczas jednej konkretnej sceny w odc. 9 - myślę, że doskonale będziesz wiedziała o którą mi chodzi
Niemniej i tak to jest mój ulubiony właściciel bojowego wachlarza
Agn - Wto 21 Sty, 2014 20:26
| BeeMeR napisał/a: | Agn, kusisz koszmitą coraz wyraźniej, czas się zabrać, nie ma co, zwłaszcza, że pierwszych kilka odcinków to już mam przygotowanych |
Kuś, kuś, kuś, kuś, kuś...
Ostrzegam, że drama nie jest wybitna, ale tak się ją fajnie i pociesznie ogląda... ^^
| BeeMeR napisał/a: | | "to juuuż (koniec zamianą dusz)? szkoda, miałam nadzieję na trochę szersze pociągnięcie tematu. |
Spokojnie...
Mam wybitnie zły dzień pod względem samopoczucia, więc wrzucę sobie kolejny odcinek z koszmitą. Ciekawość, co dalej z robią z tym buzi-buzi.
BeeMeR - Wto 21 Sty, 2014 20:44
| Agn napisał/a: | Spokojnie... | Acha,czyli dobrze podejrzewam, że jeszcze temat wróci? To dobrze, bo czuję się lekko niezaspokojona pod tym względem
Pewne jest jedno: wszystko w swoim czasie obejrzymy
Ja jestem po odc. 10:
Niezwykle mi się podobał plan filmowy
Oraz następujący po nim wieczór i poranek
Oraz pokazanie samotności w ogromnym domu (ja bym oszalała w takiej bieli ):
A to drzewo z ławeczką pokazują już chyba kolejny raz I ładny kard i coś pewnie jest na rzeczy
Agn - Wto 21 Sty, 2014 21:46
A ja obejrzałam 9-ty odcinek MLFAS.
[SPOILERY]
Bohaterka coś zaczyna kojarzyć. I to kojarzyć potężnie.
Ten trzeci ma zonka.
Przyjaciółeczka skojarzyła jakiś czas temu.
Krótko pisząc - albo Koszmita ma jakąś ciekawą historyjkę, która wszystko tłumaczy, albo będzie się wykręcał, że "ale o co wam chodzi?", albo ma przegwizdane, bo jego koszmicia tajemnica właśnie wypłynęła. Znaczy się póki co znają ją 3 osoby na krzyż, ale to są ISTOTNE dla dramy osoby, więc niech się lepiej ma na baczności.
Bela Lugosi natomiast odsłonił karty przed Koszmitą. Ten, dla kontrastu, pojęcia nie ma, że ma przed sobą nie byle chłoptasia, tylko przeciwnika, któremu może co najwyżej nagwizdać.
Tudzież splunąć do napoju, to go rozłoży na minimum 24h (tak, wyjaśniła się kwestia niejedzenia wspólnie, choć coś tu jest nie do końca, bo przyjaciel koszmity stwierdził, że jedli przecież razem i nic się nie stało, natomiast po pocałunku z bohaterką facet potężnie zaniemógł).
Tu Koszmit zrobił ładny numer "kto jest szybszy niż winda" i twardo zapowiedział Beli Lugosi, że jeśli tknie paluszkiem bohaterkę, to czeka go fajdanie po gaciach i że nie jest w stanie go zabić.
Jutro machnę sobie odcinek nr 10, a potem... będę czekała na kolejne. A z tego co się zdążyłam zorientować drama ma być z tych krótkich - 16 odcinków i sajonara! Ech...
Trzykrotka - Wto 21 Sty, 2014 22:31
Biję się z myślami co do koszmity, o jeszcze mi się przypomiało, że gromadzę I Need Romance z pięknie ponurym mistrzem Gonem Póki co jednak omijam spoilery w postach Agn, więc może, może...
Odcinek 9 SG bardzo, ale to bardzo mi się podobał. W przeciwieństwie do BeeMer bałam się, że oni w tych zamienionych ciałach zostaną za zawsze, a to - jakkolwiek doskonałe to jest do celów komediowych, to zabija romans. No bo proszę: zaraz po zamianie nastąpił kissu i co? zero emocji, zero ekscytacji, zero błysku w oku. A teraz? Mamy pod koniec łamiącą serce rozmowę Nasza bajka to Mała Syrenka. Nie mogę nią być, bo ona kochała tamtego mężczyznę. I zranione spojrzenie Joo Wona, ujęcie na niego, malutkiego w wielkim, pustym biurze, bieg do windy, szukanie jej....
Na szczęście dla mojego serca pośmiać też się było z czego (serduszko przy podpisie i inne radosne rezultaty zamiany )
Co muszę powiedzieć: wątek Oski zaczyna mnie męczyć. Początkowo facet byl intrygujący, ale od kilku odcinków tylko histeryzuje albo smuci się, ale jak Księciunio, a nie jak na GuJunPyo. Na smutek GuJunPyo moge się gapić godzinami, bez zmęczenia
Apropos: Agn, sukienka jest po prostu bezwstydnie bezwstydna, o! Jak on ten język pokazuje, mamo! Nie bezczelnie, nie przekornie, trochę nieśmiało, jednakże jakby dobrze wiedział, że nieśmiałość to już o lata gwiezdne za nim
Trochę fotek i jedziemy dalej
Dobrzy twórcy, dobrzy Dbają o fanservice - po Joo Wonie i Osce, czas na gorącego Dyrektora

Mapa była piękna
Obiecywał, że już w nich nie będzie chodził Ten jest chyba najohydniejszy (zeszłam przy więźniu w dresiku z napisem Fanklub Hyun Bina )
Podobają mi się niesamowicie ujęcia ogrodu JooWona w różnych porach roku. Nie podoba mi się angielszczyzna panny Seul - podobno w USA studiowała
Trzykrotka - Śro 22 Sty, 2014 00:33
Przy 10 SG znowu pękałam za śmiechu. Najpierw plan filmowy, na którym Joo Won uparł się statystować w jakimś dziele z epok Joseon, potem przekomiczna scena urżnięcia się we trójkę ichnią wódką ryżową zagryzaną świńską skórą, panoszenie się JooWona w domu Ra Im w obecności dyrektora Ima I poranne spotkanie trzech adoratorów przed domem jednej Ra Im. Miny JooWona i Ima na widok Ra Im zaśmiewającej się z żartów Oski - bezcenne.
A równocześnie - oboje czytają Alicję w krainie czarów
Syndrom Alicji istnieje, tylko nie jest tak romantyczny, jak w dramie i polega na zaburzeniach w percepcji proporcji ciała
http://pl.wikipedia.org/w...nie_Czar%C3%B3w
Aaa, zapomniałabym - ten kissu, a raczej "skoro nie używasz chusteczki, to nie wycieraj się choć brudnymi łapami" podczas picia capucino był bardzo ladny i gorący... w każdym razie podziałał na Ra im.
Przemowa w obronie godności pracy kaskadera przypomniała mi daleki echem OSO. Tylko tam o zwykłych statystów chodziło.
Agn - Śro 22 Sty, 2014 07:18
| Trzykrotka napisał/a: | Dobrzy twórcy, dobrzy Dbają o fanservice - po Joo Wonie i Osce, czas na gorącego Dyrektora |
O, ooo tę scenę mnie chodziło!
Ona była dopiero w 9-tym odcinku? Mnie się cały czas wydawało, że jakoś tak na początku serialu, mniej więcej w 4-tym.
| Trzykrotka napisał/a: | wątek Oski zaczyna mnie męczyć. Początkowo facet byl intrygujący, ale od kilku odcinków tylko histeryzuje albo smuci się, ale jak Księciunio, a nie jak na GuJunPyo. Na smutek GuJunPyo moge się gapić godzinami, bez zmęczenia |
No właśnie ja też aż tak nie przepadałam za Oską, bardziej mnie denerwował niż bawił. :/
| Trzykrotka napisał/a: | | Agn, sukienka jest po prostu bezwstydnie bezwstydna, o! |
Moje wdzianko? Co masz do języczka LMH?
| Trzykrotka napisał/a: | Nie bezczelnie, nie przekornie, trochę nieśmiało, jednakże jakby dobrze wiedział, że nieśmiałość to już o lata gwiezdne za nim |
Trochę w nim nieśmiałości jednak zostało. Ewentualnie to poza zagrana na miarę Oscara. Jak on się czasem potrafi ślicznie zawstydzić...
Trzykrotka - Śro 22 Sty, 2014 08:55
| Agn napisał/a: |
Trochę w nim nieśmiałości jednak zostało. Ewentualnie to poza zagrana na miarę Oscara. Jak on się czasem potrafi ślicznie zawstydzić... |
Uwielbiam taką nieśmiałość Nie ma nic gorszego, niż mężczyzna z wypisanym na twarzy komunikatem: nikt mi się nie oprze, jestem stworzony po to, żeby świat leżał mi u stóp. Dlatego nie znoszę Toma Cruise. A ten język jest wieloznaczny i baaardzo rozpraszający.
Szukałam dziś tapety z generałem Youngiem i policyjną tarczą, którą kiedyś pochopnie wyrzuciłam i natknęłam się na takie cudo
Gdyby to była tapeta z Shahrukhiem (a zdarzały się ) to powiedziałabym, że niemiecki fan ją zmajstrował
Ale popatrzcie na te
 
I tapetka na komórkę
|
|
|