To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Seriale kryminalne i sensacyjne

Aragonte - Pon 05 Lis, 2012 22:39

Ale zasadniczo to nigdzie tak wprost nie zostało powiedziane, że się rozwodzi :wink:

Obejrzałam do końca Miss Fisher's Murder Mysteries. Jestem zachwycona całością i chcę więcej :-D

Admete - Śro 07 Lis, 2012 18:33

A najnowszy odcinek Castle'a w klimatach sci-fi ;) Morderstwo na konwencie, fani serialu Nebula 9 zlikwidowanego po 12 odcinkach 1 sezonu ;) Mówi wam to coś? ;) Ogólnie śmiałam się przez cały odcinek.
Aragonte - Śro 07 Lis, 2012 20:13

Firefly? :mrgreen:
Muszę szybko obejrzeć. Ale poczekam raczej na polski sos :wink:

Admete - Śro 07 Lis, 2012 20:18

Jest tam parę aluzji do różnych seriali. Także do Firefly. I to cudne, że wszyscy bohaterowie lubią fantastykę i sf ;)
Aragonte - Śro 07 Lis, 2012 20:30

Jesteś niemożliwa :wink: Idę oglądać :wink:
Caitriona - Śro 07 Lis, 2012 20:37

Bardzo fajny to był odcinek :D I zgadzam się z uwagą Esposito na temat Ryana :mrgreen:
Agn - Nie 11 Lis, 2012 22:19

Drama pt. Mr Brain to wypadkowa Sherlocka (bardzo silne wannabe), Mentalisty, CSI: whatever the city i japońskiego podejścia do scenariusza, realu etc.. Wszystko ponaciągane, poprzycinane i główny bohater może odgrywać wielkiego speca. Choć nie jest tak aspołeczny jak Sherlock, bo to już by było przegięcie. Nie powiem, żebym była dziko zafascynowana, ale po pierwsze - tylko to chwilowo miałam do obejrzenia, po drugie miało toto ledwie 8 odcinków, zatem dało się przeżyć i po trzecie "grał" (khe khe khe) facet, którego zwę Hiroszimą, bo się jakoś w tych okolicach nazywa. Nie umie grać, przystojniakiem go nie nazwę, chuchro takie, że głowa boli, ale ma tak pocieszną mordkę, że śmiać mi się chce na jego widok ("grał" też Pajaca w Tokyo dogs).
Aragonte - Wto 13 Lis, 2012 21:56

Caitriona napisał/a:
Bardzo fajny to był odcinek :D I zgadzam się z uwagą Esposito na temat Ryana :mrgreen:

Właśnie go oglądam po raz kolejny, z pełniejszym zrozumieniem, i chichram się niemal non stop :lol:

Admete - Wto 13 Lis, 2012 22:03

A najnowszy odcinek jest równie dobry :)
Aragonte - Wto 13 Lis, 2012 22:07

Poczekam na polski sos, za dużo rzeczy mi umyka :wink: Mam zresztą parę innych filmów do nadrobienia.
Anaru - Śro 14 Lis, 2012 11:40

Agn napisał/a:
Dobra! To będę mnożyć! Aż mnie ktoś zabije. :P

Zerknę sobie na to Person of interest. Kryminał, jak widzę. :mrgreen:
jakbys chciała, to służę jednym całym sezonem i chyba też kawałkiem drugiego. :wink:
Agn - Czw 15 Lis, 2012 22:39

Się uśmiechnę za jakiś czas, tylko z fazy wyjdę. :mrgreen:

Powiedziano mi, że ze wszystkich dram najlepsze są te koreańskie. Dobra, zdobyłam koreańską. Zwie się toto City hunter i zaczęło się całkiem nieźle (ponoć jest to oparte na japońskiej mandze, ale akcję przeniesiono z Tokio do Seulu). Najpierw mamy lata 80-te i akcję wojskową, gdzie superanccy żołnierze mają powybijać co ciekawszych generałów z Korei Północnej. Okej, panowie zaiwaniają, tłuką kogo trzeba, aż tu paru kolesi dochodzi do wniosku, że pomysł był jednak głupi i chce akcję odwołać. Jak? Najlepiej wybić oddział. Więc oddział po kolejnej udanej akcji zapycha wpław ku wodzi podwodnej, aż tu z owej łodzi wyłazi snajper i strzela do wszystkich. Jeden z żołnierzy zasłania kolegę, sam przy tym ginąc. Nie, nie tak od razu, spokojnie. Łódź odpłynęła, facet się zatopił z charakterystycznym wyrazem twarzy dla osób utopionych w filmie, już wiemy, że nie żyje, bo dryfuje tak jakiś czas... ocalały kolega wyciąga go na powierzchnię wody, a ten mu mówi (ha! nie tak łatwo dobić faceta!), by się zajął jego nowonarodzonym synkiem (zwróćcie uwagę - to noworodek) oraz żoną. Po czym skonał. No to ten koleś wraca chyłkiem do Korei Południowej, stwierdza, że nie ma co zgrywać kumpla, porywa dziecko, a zrozpaczonej kobiecie zostawia list, że tak będzie lepiej. Po czym znika z dzieciakiem w jakiejś dżungli. Liczcie teraz latka.
Mija 17 lat, podrośnięty bohater jest mistrzem kung fu czy czego tam, a dawny żołnierz, by lepiej się skryć i chyba nie rzucać w oczy rządowi, robi za szychę w narkotykowym kartelu. *facepalm* A dzieciaka chowa na maszynę do zabijania. Wyjawia mu, że nie jest jego ojcem, że jego ojca zabili, a mama, wbrew temu co twierdził scenę wcześniej, żyje gdzieś, gdzie nie jest aż tak lesiście. Wyjawia mu też, że go tak wychował, bo chłopak ma się stać narzędziem zemsty na tych, którzy kazali wybić oddział, w tym jego biologicznego tatę. Po czym wysyła dzieciaka do USA. I mija 7 lat. I tu chłopczyna ma lat 28. No ale okej, może w Korei inaczej liczy się czas. :P
Słuchajcie, cała ta historia ma swój sens i jakąś tam logikę, ogląda się fajnie, choć gostek musi udawać łamagę. Niedobrze o tyle, że potencjalny love interest robi za mistrzynię judo. Ale spoko, jakoś to się kręci.
I naprawdę oglądałoby się to idealnie... gdyby nie główny bohater. Naprawdę, naprawdę, NAPRAWDĘ bohaterowie mogą być różni. Nie muszą być szczupli, przystojni i melancholijni, mogą być grubsi, brzydsi etc. Tymczasem bohater City huntera...

...wygląda jak koreańska wersja Justina Biebera. Ja wiem, że Azjaci kochają się w tych grzywkach emo, ale teraz gościowi zrobili naprawdę potężną krzywdę. Niewiele dałoby się zrobić, by wyglądał normalnie, a nie jak ślicznota z teledysku, ale przesadzili naprawdę.
Niemniej oglądam. Jestem po dwóch odcinkach. Czekam, aż bohater przestanie się certolić i wreszcie skopie komuś rzyć! :mrgreen:

Anaru - Czw 15 Lis, 2012 23:00

Agn napisał/a:
...wygląda jak koreańska wersja Justina Biebera. Ja wiem, że Azjaci kochają się w tych grzywkach emo, ale teraz gościowi zrobili naprawdę potężną krzywdę. Niewiele dałoby się zrobić, by wyglądał normalnie, a nie jak ślicznota z teledysku, ale przesadzili naprawdę.

Mogłoby być gorzej, przynajmniej nie ma makijażu. :lol:

Agn - Czw 15 Lis, 2012 23:04

Ja mam cały czas dziwne wrażenie, że koleś ma wymalowane usta. :obrzydzenie:
Anaru - Czw 15 Lis, 2012 23:34

Aaa, to by była normalka. :lol:
BeeMeR - Pią 16 Lis, 2012 06:10

Zwróć uwagę na paznokcie - na pewno są wymanikiurowane perfekcyjnie - i nie nabijam się teraz :P
Ja swoją "skośną" fazę mam w większości chyba za sobą i też najbardziej lubię koreańskie produkcje.

Agn - Pią 16 Lis, 2012 08:25

Przyjrzę się wieczorem przy kolejnym odcinku. :mrgreen:
Agn - Sob 17 Lis, 2012 22:34

No kurczę, chyba ma te pazurki zrobione. Niewyraźnie widać, więc niczego nie mogę być pewna. *łudzi się*
Swoją szosą ten główny bohater to skończony palant, ludzi traktuje jak meble, zwłaszcza dziewczynę, za którą najwyraźniej zaczyna latać. Odruchy ludzkie ma względem niej tylko jak nikt nie widzi (poza widzem), a jeśli już, to tak się zachowuje, że ma się ochotę strzelić go w zęby i tylko patrzeć, jak trzonowe malowniczo lecą na bruk.
O wiele bardziej lubię prokuratora (wybaczcie brak imion, ale koreańskie są dla mnie równie niepamiętliwe jak chińskie i tajwańskie). Jawi mi się jako sympatyczny facet. I nawet grzywka mi nie przeszkadza, jest całkiem-całkiem. A przynajmniej nie jest tak przepotwornie chudy jak główny bohater, nie ma tych cieniutkich nóżek w różowych rurkach *facepalm* wystających spod powiewającego płaszczyka.

Admete - Sob 17 Lis, 2012 22:47

Agn :D Ja cię naprawdę podziwiam - jesteś wielka ;) A zresztą ja nie lepsza - właśnie obejrzałam do końca 12 sezon CSI i chcę 13 ;) Luuudzie...Ja to oglądam od samego początku, wszystkie odcinki. Żadnego serialu nie oglądam tak długo, zwykle tracę zainteresowanie po 5 sezonie. Do CSI mam jakaś słabość nieuleczalną ;)
Anaru - Sob 17 Lis, 2012 22:54

Agn napisał/a:
nie ma tych cieniutkich nóżek w różowych rurkach *facepalm* wystających spod powiewającego płaszczyka.

Zwizualizował mi się gejowski Matrix :rumieniec:

Agn - Sob 17 Lis, 2012 22:55

Widzisz, z serialami azjatyckimi jest o tyle dobrze, że zazwyczaj (są nieliczne chyba przypadki) kończą się na pierwszym sezonie. Jest historia, leci przez 10 (japońskie) czy 20 (koreańskie) odcinków, historia się kończy i idziesz dalej. I nie musisz się martwić, że coś, co było dobre przez 5 sezonów zostanie zamulone sezonem szóstym, siódmym i ósmym.

CSI nawet kiedyś bym chciała obejrzeć, jeno mnie te 150 sezonów kapkę zniechęca. No i są chyba 3 różne? LA, NY i Miami?

milenaj - Sob 17 Lis, 2012 23:04

Są różne, ale Las Vegas jest moim zdaniem najlepsze i o tych pisze chyba Admete, bo o ile się orientuję tylko te dotrwały do rakiej ilości sezonów.
Też bardzo lubię, ale urwałam ogladanie chyba na siódmym.

Admete - Sob 17 Lis, 2012 23:30

CSI - Las Vegas - ma taki nieco mroczny klimat i fajnych bohaterów - nawet jeśli zmieniali się na przestrzeni lat. Miami nigdy nie oglądałam. NY ujdzie, ale CSI oryginalnego nie pobije ;) Sezon 12 jest bardzo dobry - wprowadzili dwie nowe postacie i serial nabrał oddechu ;)
Aragonte - Wto 20 Lis, 2012 22:10

Admete napisał/a:
A najnowszy odcinek jest równie dobry :)

Swan Song? Właśnie go oglądam i znowu się chichram :lol: Ryan, Esposito, Rick, Lanie, Gates - wszyscy poza Beckett ulegli magii kamery :lol: Najlepsze są przepychanki Ryana i Esposito :rotfl:

Admete - Śro 21 Lis, 2012 15:54

Piękny odcinek ;) Wyszło, kto ma parcie na szkło ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group