Bo jak dla mnie to całkiem zmarnowali potencjał.Agn - Śro 10 Kwi, 2013 00:25 Wyjdzie, że mam badziewny gust, ale co tam - książka mi się podobała, nawet bardzo. Nobel za nią Meyer nie grozi, ale czytałam to z pasją. Tam wszystko było logiczne, wyjaśnione, brało się jedno z drugiego...
Film jest przeraźliwie nudny i mam wrażenie, że nie ma w ogóle żadnego sensu. Obok mnie siedziały kumpele, z którymi złapałyśmy dziką głupawę. One książki nie czytały i jak widziały rozwiązania techniczne Jeba to ryczały ze śmiechu (nie wspominając, że i ja parsknęłam, jak Mel powiedziała Wandzie, że wujek Jeb ma na pustyni chałupę i bach! lądują w jaskiniach - super chałupa, zwala z nóg noremalnie...), że Wanda non stop się z kimś całuje, to już przechodziło ludzkie pojęcie, no i te drętwe dialogi...
Zresztą sam głos Mel w głowie Wandy brzmiał jak schizofrenia do mikrofonu.
I końcówka...
Wanda miała wylądować w ciele prześlicznej dziewczyny. Wylądowała w czymś, co chyba miało o jedną operację plastyczną za wiele.
Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Przedłużone ujęcia na wszystko, dialogi że łeb pęka, które jeszcze bardziej wszystko wydłużają, poprzekręcane sceny z książki. W ogóle... masakra. Omijajcie ten film z daleka.milenaj - Śro 10 Kwi, 2013 09:33
Agn napisał/a:
Wyjdzie, że mam badziewny gust, ale co tam - książka mi się podobała, nawet bardzo. Nobel za nią Meyer nie grozi, ale czytałam to z pasją. Tam wszystko było logiczne, wyjaśnione, brało się jedno z drugiego...
Ale ja książkę też baardzo lubię. Nawet myślę, że ją sobie zakupię, bo potrzebna mi odtrutka na film.
Wrażenia z filmu nam się pokrywają, bo ja też się przeraźliwie wynudziłam. Mało tego, ktoś siedzący w rzędzie za mną faktycznie usnął. Słyszałam regularne chrapanie. Agn - Śro 10 Kwi, 2013 09:41 Pamiętam jeszcze ryk śmiechu i prychnięcia pt. "Co za kretyn..." kiedy Jared nie chciał sypiać z Melanie. W filmie: "Nie, nie musisz tego robić, choćbyśmy byli ostatnimi ludźmi na świecie, nie musisz..." bla bla bla. W książce wyjaśnienie było bardzo logiczne. Raz - spora różnica wieku (w chwili spotkania 17latka i 26latek), dwa - niczego ze sobą nie mieli.
Aaaa, wychodzi też na to, że Ian zaufał Wandzie dlatego, że skosiła z nimi zboże. Li i tylko. A gdzie w ogóle cały proces, jak się asymilowała i zdobywała zaufanie ludzi? Sharon widziałam tylko raz, robiła za tło ciotki Maggie.
Łowczyni też powinna inaczej wyglądać. Nic do Diane Kruger, ale ona jest wysoką blondynką, natomiast książkowa Łowczyni była drobną brunetką. No i gnata miała przy sobie od samego początku, a nie jakiegoś zdobycznego.
Aha, Łowcy w ogóle mieli straszny gust jeśli chodzi o buty. Cały strój wyglądał na ładnie skomponowany, a buty jakby komuś sprzątnęli i założyli, bo innych nie ma.
I w ogóle - po co Wanda uciekała od swoich? W filmie po prostu pojechała samochodem i tyle... przepadła. A tu ucieczka. Mogłoby to być atrakcyjniejsze, gdyby miało jakiś dynamizm, a nie flaki z olejem.
I jeszcze obleśne pojazdy. Tfu!rcy obejrzeli chyba o jeden raz za wiele Star Wars: Atak klonów. Tamten statek-lusterko to była masakra. Co z tym zrobić? Zapchać nimi cały kadr - helikoptery, motory i samochody - wszystko się świeci jak psu... na przednówku.
Długo by można w ten deseń ciągnąć... milenaj - Śro 10 Kwi, 2013 10:10
Agn napisał/a:
Sharon widziałam tylko raz, robiła za tło ciotki Maggie.
Nawet bardziej niż tło, bo sama ciotka Maggie była dalekim tłem.
Agn napisał/a:
Łowczyni też powinna inaczej wyglądać. Nic do Diane Kruger, ale ona jest wysoką blondynką, natomiast książkowa Łowczyni była drobną brunetką. No i gnata miała przy sobie od samego początku, a nie jakiegoś zdobycznego.
Mnie się bawet Diane Kruger podobała z tym, że jej motywy były bardzo pokrętnie wyjaśnione.
Myślę, że bez książki film był dla niektórych mocno niejasny. A z książką rozczarowujący bardzo.
Dla mnie to jest jedna z tych książek, które nie nadają się na jeden film, bo za wiele się dzieje w kwestii nazwijmy to obyczajowej. Powolne przekonywanie się obu stron, wykłady o innych planetach itp. Z drugiej strony na kilka filmów jest za mało materiału.
Idealnym wyjściem moim zdaniem były serial.BeeMeR - Śro 10 Kwi, 2013 11:12 Dom w Bretanii (Cornouaille) (2012)
Obyczajowa nuda - liczyłam choć na piękne krajobrazy, były ładne, ale i z nimi skąpo, a treść bez większego sensu: kobieta dostaje dom w spadku, jedzie tam, ma liczne zwidy nieżyjących osób, chce usunąć ciążę - bez sensu i polotu.
Nie polecam
Łowca troli (Trolljegeren) (2010)
Totalny szajs w typie para-dokumentu kręconego z ręki- przewinęłam tylko by zobaczyć rzeczone trolle na które polują bohaterowie: nie widać ich dobrze, bo jak wiadomo na trolle się poluje w nocy skoro w dzień kamienieją.
Nie polecamEeva - Śro 10 Kwi, 2013 14:49 Come out and play.
Koleś z żoną w ciąży jadą na jakąś wysepkę (podejrzewam że gdzieś w AmerycePd.) na ostatni urlop przed porodem. Na wyspie okazuje się że nie ma dorosłych tylko same dzieci, które okazują się być jakies oszalałe i mordują dorosłych, bawią sie ich wnętrznościami i robią sobie naszyjniki z uszu. Generalnie brak fabuły, aktorstwa i polotu.Anaru - Czw 11 Kwi, 2013 11:50
Eeva napisał/a:
Come out and play.
Ocho, widzę pokrewną duszę pod względem doboru filmów
BeeMeR napisał/a:
Dom w Bretanii (Cornouaille) (2012)
Obyczajowa nuda - liczyłam choć na piękne krajobrazy, były ładne, ale i z nimi skąpo, a treść bez większego sensu: kobieta dostaje dom w spadku, jedzie tam, ma liczne zwidy nieżyjących osób, chce usunąć ciążę - bez sensu i polotu.
Kompletnie nie umiałam nie tylko się z bohaterka utożsamić, ale nawet jej polubić. Po pierwsze niszczy i wyrzuca bez pardonu rzeczy po zmarłej krewnej i to nawet takie, na których zależy żyjącym krewnym, po drugie zaplątana w związek z żonatym facetem, z którym zachodzi w ciążę, a poza tym jej decyzje mnie irytowały.
Spoiler:
I jeszcze ta w zamierzeniu pewnie wzruszająca scena wspierania się na męskim ramieniu w czasie wywołanego tabletkami poronienia i potem jak facet pierze zakrwawioną pościel, a ta się patrzy wzrokiem nieruchomym zakutana w koc.
Normalnie
Film wzbudził moją irytację, powiększona jeszcze naprawdę fatalnym aktorstwem Vanessy Paradis. Zachęcona plakatem też liczyłam na piękne krajobrazy, a dostałam chłam z duchami z problemami w tle.
http://www.filmweb.pl/film/Cornouaille-2012-644182primavera - Nie 14 Kwi, 2013 09:03 Właśnie obejrzałam najnowszą wersję BBC The Lady Vanishes i cóż warto obejrzeć ze względu na świetną obsadę młodego pokolenia byrytyjskich aktorów. Fium się oglada świetnie i polecam go serdecznie.
Więcej tutaj:
http://www.bbc.co.uk/programmes/p00szx2wAkaterine - Nie 14 Kwi, 2013 09:05 Oglądałam to tydzień temu i też polecam.Ania Aga - Pon 15 Kwi, 2013 22:49 http://www.filmweb.pl/fil...ero-2007-398170
Bardzo dobra ekranizacja Agathy Christie, bez udziwnień fabularnych, obejrzałam z przyjemnością. Piękne krajobrazy, wnętrza, kostiumy, świetni aktorzy.Caitriona - Pon 15 Kwi, 2013 23:28 Welcome to the Punch - Mark Strong jako kryminalista i James McAvoy jako policjant próbujący go złapać plus kilka klasycznych zwrotów akcji, ale ogląda się naprawdę dobrze. Strong cieszy oko i ucho, film ma niezłe tempo, obrazy i muzykę. Nie jest to wiekopomne dzieło, ale już jakiś czas nie widziałam porządnego kryminału z akcją.miłosz - Sob 20 Kwi, 2013 08:10 zobaczyłam Imagine - niespieszne, leniwe kino, niesamowicie filmowane, feeria dżwięków ( maleńka sala biała w KpB i tak nie oddaje całej gamy) , piekna Maria Lara i intrygująco niedbały i nonszalancki Edward Hogg, a w tym wszystkim Lizbona (kolejne miasto z cyklu zobaczyc koniecznie)i na koniec możemy wysnuc wniosek, że wszyscyśmy ułomnii i ślepi i jesteśmy jak ci staruszkowie grający w warcaby, nic nie widzimy poza końcem własnego nosa i planszą z pionkami, a przecież wystarczy podnieśc głowę żeby dostrzec duży statek lub zerwac czeresnię z akacji. Gorąco polecam.
trailerAdmete - Sob 20 Kwi, 2013 20:23 Wybieram się we wtorek - u nas tylko jeden seans na przeglądzie filmów polskich.milenaj - Czw 02 Maj, 2013 21:29 Wróciłam własnie z Jurrasic Parku 3D. Nie wiem, co ten film w sobie ma, ale ja go oglądam przy każdej praktycznie okazji.
Dinozaury cudne. Agn - Pon 06 Maj, 2013 01:13 Ja się na to koniecznie muszę wybrać. Mniejsza o to 3D - to jest Jurrasic Park!
A co ja obejrzałam ostatnio? Hmm, weekend majowy, dużo się łaziło i grillowało, ale filmy też były.
Jednym strzałem (Jack Reacher)
Tom Cruise jest tak mega hiper świetnym agentem (?) albo kimś w guście policjanta (?), że nikt nie wie, jak go znaleźć, ale jak coś, to on się sam znajdzie. Partnerują mu m.in. Rosamund Pike i Robert Duvall.
Takie tam... filmidełko. Cruise jest dla mnie nie do strawienia. Ale mimo wszystko ogląda się to na wyłączeniu funkcji życiowych.
Mama
Kolejny film G. Del Toro, twórcy Labiryntu fauna. Widzę, że facet lubuje się w klimatycznych horrorach i zamiast walić człowiekowi flakami po oczach, woli pokombinować z nastrojem grozy.
Powiem tak - jakoś byłam obojętna, choć pomysł niezły. Wszystko psuły efekty specjalne. Są zbyt gładkie, zbyt nierealne, bym mogła się w to wsiorbać bez reszty i przeżywać. Doceniam brak rozlewu krwi, niemniej... chyba nie zostanę wielbicielką filmów Del Toro. Labirynt fauna też mnie jakoś nie ruszył.
Na koniec film, który mnie ruszył i zmiażdżył. Fotograf wojenny. Dokument. O czym jest chyba nie muszę opowiadać (jedyne co - chodzi o Jamesa Nachtweya). Niesamowity.
http://filmaster.pl/film/war-photographer/
Polecam, choć uprzedzam - to jest masakra. Ten zawód to jest jedna wielka masakra i wrażliwym osobom raczej odradzam.Trzykrotka - Wto 07 Maj, 2013 08:55
miłosz napisał/a:
zobaczyłam Imagine
Intrygujące Trzeba się wybraćBeeMeR - Wto 07 Maj, 2013 22:46 Eagle Eye (2008)
Akcja-sensacja, nic dodać nic ująć. Dobrze się ogląda ale bez wielkiego porywu.Agn - Śro 08 Maj, 2013 22:09 Musiałam się nieźle naszperać po sieci zanim znalazłam tytuł filmu, który wczoraj obejrzałam. Niestety, pudełko oferowało mi tylko 고지전 a to niewiele by komukolwiek powiedziało. Rzecz jasna na filmie tłumaczenia tytułu nie było.
Tak więc obejrzałam The front line (2011). Oczywiście nawet się nie domyślacie, że film jest koreański.
Dwugodzinna historia o końcówce wojny koreańskiej (1950-1953). Ostatnie dni, trwają pertraktacje, by może w końcu tak złożyć broń. Korea dzieli się na dwa państwa.
Porucznik Kang Eun Pyo zostaje wysłany na linię frontu, by sprawdzić, czy tam aby południowcy się zdradziecko z północnikami nie wąchają, bo dziwnym trafem listy do rodzin przechodzą przez linię frontu. Eun Pyo jedzie. Na miejscu w oddziale znajduje kumpla z okopów, którego nie widział od początku wojny, a którego uznał za zaginionego/martwego. O co chodzi z listami - szybko się wydaje. Trudno jednak mówić tu o zdradzie. Tak naprawdę cały film, typowo wojenny, opowiada... no cóż, o czym może opowiadać - o koszmarze wojny, o jej bezsensowności i o tym, że żołnierze w okopach na dobrą sprawę chyba nie bardzo wiedzą, o co walczą i dlaczego ktoś im każe umierać. Może to mało odkrywcze, ale oglądało się dobrze. Tym bardziej, że sam środek wojny i nieustającej walki o jakieś głupie wzgórze (no dobrze, ja wiem, to pewnie było ważne strategicznie miejsce) wmontowano zgrabnie pewien paradoks. Z jednej strony w czasie walki żołnierze do siebie strzelają i zabijają się nawzajem bez zastanowienia. Z drugiej zaś - wyświadczają wrogowi przysługi (a wróg im). Z północy dostają flaszkę czy inne cenne prezenty w zamian za przekazanie listów do rodzin, których już pewnie nigdy nie zobaczą.
Z drugiej strony, by nie było zbyt różowo, wrogowie z północy mają jakiegoś wybitnego snajpera, którego nasi bohaterowie ochrzcili Two Seconds (najpierw pada ofiara, a dopiero 2 sekundy później słychać odgłos wystrzału).
Koniec dosyć przewidywalny, ponieważ od początku oddział pokazany jest jako garstka straceńców. Niemniej polecam, jeśli ktoś się lubuje w kinie wojennym, choć niekoniecznie musi mieć flaki przed oczami jak w Szeregowcu Ryanie. Nie twierdzę, że ten film jest łagodny albo nie leje się krew, ale jednak to i owo zostało widzowi oszczędzone.
Aha, było też oczywiście na co popatrzeć.
To jest Go Soo. zooshe - Śro 08 Maj, 2013 22:37
Agn napisał/a:
Musiałam się nieźle naszperać po sieci zanim znalazłam tytuł filmu, który wczoraj obejrzałam. Niestety, pudełko oferowało mi tylko 고지전 a to niewiele by komukolwiek powiedziało. Rzecz jasna na filmie tłumaczenia tytułu nie było...
Ooo a ja ci fochy przesyłam że recenzji nie piszesz. Agn - Śro 08 Maj, 2013 22:56 Wybaczam. Agn - Pią 10 Maj, 2013 18:00 Za podszeptem diabełka (czytaj: Zooshe napomknęła mi o tym filmie) obejrzałam sobie Our school E.T. (tak, koreański, zgadłyście). Film o nauczycielu w-fu, który w obliczu zagrożenia swej posady postanawia się przekwalifikować i zostać nauczycielem angielskiego. Oczywiście jest to historia o popularnym nauczycielu i uczniach, którzy go lubią, nawet jeśli gania za nimi i wyrzuca ich z pubów, gdzie piją i palą.
Banał? Może. Ale i tak oglądało się fajnie. Mało realny jest ten film (a momentami zahacza o fantastykę - sorry, żaden facet nie złapie dziewczyny, która rzuciła się z dachu). Mojego ulubieńca, który również zagrał w tym filmie, trochę mało, ale jak to się mówi - nie idzie o ilość, a o jakość. Początkowo myślałam, że jego bohater cały film prześpi na ławce, ale jednak wyszedł z niego porządny chłop. Nawet jeśli gówniarz.
Całkiem zabawne. Nie najwyższych lotów, ale przyjemne do oglądania. zooshe - Pią 10 Maj, 2013 19:23
Agn napisał/a:
Za podszeptem diabełka (czytaj: Zooshe napomknęła mi o tym filmie) obejrzałam sobie Our school E.T.
Ja diabełek? Że niby do złego namawiam?
Agn napisał/a:
Mojego ulubieńca, który również zagrał w tym filmie, trochę mało, ale jak to się mówi - nie idzie o ilość, a o jakość. Początkowo myślałam, że jego bohater cały film prześpi na ławce...
Czyli jego ulubiona rola. Muszę w końcu to obczaić, tylko kiedy?