Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV
BeeMeR - Pon 11 Mar, 2013 12:29
odnośnie spłakania się ze śmiechu to mua ostatnio spłakała się w nfz kolejce na badania słuchając 4 sezonu Cabin Pressure, które to doskonale pomogło mi przetrwać szpitalne absurdy w stylu: "wyjedzie pani windą z głównego korytarza na drugie piętro, przejdzie korytarz i zjedzie drugą windą na parter (by odsiedzieć swoje czekając na nieobecną rejestratorkę i zostać odesłanym na pierwsze piętro do innego pokoju )"
Polecam ku odprężeniu
praedzio - Nie 17 Mar, 2013 09:21
W końcu obejrzałam sobie wczoraj Siostry Magdalenki, do których zbierałam się od kilku dni. Bodźcem do zapoznania się z tą produkcją była piosenka Joni Mitchell, o której wspomniałam w wątku celtyckim. Jako, że temat w niej poruszany nie był mi zbyt dobrze znany, zaczęłam kopać w poszukiwaniu informacji o tzw. azylach sióstr magdalenek w Irlandii. I włos mi się zjeżył na głowie. :o Niestety, historia Erynu ma swoje ciemne plamy.
Co do samego filmu - rozumiem, dlaczego dostał miano antykatolickiego, aczkolwiek w pewnych momentach scenarzysta chyba przegiął, albo przejaskrawił pewne zachowania bohaterów. Zwłaszcza siostra Bridget wydała mi się niezbyt wiarygodna w swoim postępowaniu. Z drugiej strony, wystarczyłby tylko ułamek tego, co się tam działo, by złapać się za głowę.
Smutny film, obwiniający jednocześnie sfery duchowne, ale bardziej chyba rodziny tych dziewcząt. Konserwatywna mentalność społeczeństwa irlandzkiego uderzała przede wszystkim w kobiety, postępki współwinnych mężczyzn pomijając milczeniem. Momentami czułam się bezsilna patrząc na niedolę dziewcząt i bezkarność sióstr zakonnych. No, cóż - fakt, ze ostatni z tych azylów zamknięto w Irlandii dopiero w 1996 roku jakoś do tej pory nie może do mnie dotrzeć.
Caitriona - Nie 17 Mar, 2013 09:28
Oj, pamiętam ten film i z jakim przejęciem go oglądałam... Robi wrażenie.
Agn - Pią 22 Mar, 2013 22:18
Zrobiłam sobie solidne filmowe kuku.
Obejrzałam koreański (no co, zdziwione?) film Le grand chef. Prosta historia obyczajowa z lekko kryminalnym twistem i elementami komediowymi (które zapewnił głównie Kim Sang Ho, o rany, adjussi z City huntera ). Zdolny kucharz bierze udział w wielkim konkursie gastronomicznym, nagrodą ma być historyczny nóż, który należał niegdyś do wielkiego królewskiego kucharza. Oczywiście jego przeciwnik jest:
a) wredny i podstępny, że o nieuczciwości nie wspomnę
b) trzy razy brzydszy.
Jak będzie wyglądała historia, to wiadomo, ale przyjemnie się oglądało. Nawet się wzruszyłam (jak można zabić taką śliczną krowę, a potem oprawić?! ). A także zdziwiłam (a'propo krówki - szef kuchni musi się wykazać zdolnościami rzeźniczymi? rzeźników tam nie mają?).
A czemu zrobiłam sobie kuku? Godzina taka, że jeść już nie można, a tam tyyyyle jedzenia i każdego bym z dziką chęcią spróbowała... Po prostu genialnie to wyglądało i założę się, że smakowało równie wybornie. Oblizywałam ze smutkiem monitor, że nie mogę się dobrać do tych wszystkich miseczek pełnych ryżu, ryb, wołowinki, bajecznie kolorowych warzywek i co tam jeszcze pichcili. A wszystko tak elegancko podane, że ślinianki pracowały mi w zawrotnym tempie.
Jestem głodna.
Agn - Wto 26 Mar, 2013 21:08
Wczorajszego wieczoru wraz z Anaru nadziałyśmy się na absolutnie fenomenalny film, który każdy człowiek na tej planecie powinien zobaczyć. Nazywa się to Pterodaktyl i nadawała to niezawodna telewizja Puls, której wybory arcydzieł amerykańskiej kinematografii cieszą się pewną renomą.
Film traktuje o tym, jak to grupka studentów o reprezentacyjnej urodzie (blondzie z cyckami, te sprawy) pod przywództwem przystojnego doktorka jedzie... zaraz, gdzie to oni pojechali? Tam gdzie nie wolno, bo wojsko nie wpuszcza... Aaa, pod Ararat się wybrali! Wygląda na to, że była to Turcja, choć równie dobrze mógł to być lasek w Pcimiu Dolnym, bo tak bardzo swojsko i rzadkawo ów lasek wyglądał. W każdym razie owa grupka jest w tym samym lesie, w którym ganiają także:
a) dzielni amerykańscy komandosi
b) terroryści, na których owi komandosi polowali (pod dowództwem, rzecz jasna, ciemnoskórego dowódcy, którego kule się nie imają).
Grupka studentów o bujnych kształtach musi zaliczyć semestr (nie, o dziwo nie profesora, to nie ten typ filmu, nie wiem, o czym wy myślicie), pan profesor musi coś zbadać i opublikować wyniki badań, inaczej wywalą go z uczelni, a jedna blondyna (kapkę ruda) mięci się doń ze wzajemnością.
W każdym razie terroryści i komandosi to pikuś w porównaniu z atakiem wściekle głodnych pterodaktyli porywających blondzie pływające w oczku wodnym i żrących wszystko co się rusza. Film zapewnia:
a) genialną grę aktorską
b) boskie dialogi (z uwzględnieniem drętwych, pardon, ciętych ripost, chciałam napisać) w połączeniu z niepojętą dla szarego człowieka logiką (ergo: kino ambitne, bo nie rozumiesz)
c) blondzie biegające po lesie w staniku i samych majtkach
d) blondzie biegające po lesie w króciuteńkich szortach
e) blondzie tak ogólnie
e.1) w tym blondzie ćwiartowane przez pterodaktyla
f) dzielnych amerykańskich żołnierzy, gotowych oddać życie, byle tylko wśród wielkich wybuchów, żeby było efektowniej
g) bieganie na górę Ararat w tę i z powrotem w kwadrans (a ja z głupiej Ślęży złaziłam jakąś godzinę - gdzie moja kondycja?! Ale to pewnie dlatego, że nie ścigał mnie wygłodniały pterodaktyl, co z pewnością wpływa na prędkość zdobywania szczytów, być może nawet Mount Everest bym zdobyła w kwadrans, kto wie)
h) i co najważniejsze - porywające efekty specjalne, które wgniotą was w fotel. Nie wiem, co bardziej mi się podobało - namalowany chyba w Paincie pterodaktyl, czy może namalowany w Paincie pterodaktyl wpierniczający komputerowe flaki kolejnych ofiar.
Polecamy ze szczerego serca!
Admete - Wto 26 Mar, 2013 22:01
recenzja pierwsza klasa
Agn - Wto 26 Mar, 2013 23:30
Swoją szosą pan terrorysta w swoim namiocie w tym lasku trzymał jakieś cizie. No i jedna się bardzo dopraszała uwagi, no to wstał, podchodzi do niej, ona opuszcza grzecznie kocyk, a pan terrorysta wywala z takim tekstem:
- Co? Podobało ci się? Dobrze cię tym razem potraktowałem? Podobał ci się mój ognisty piorun?
Anonymous - Śro 27 Mar, 2013 00:42
| Agn napisał/a: | Podobał ci się mój ognisty piorun?
|
Co chcesz, moze to byl sam Zeus himself?
Eeva - Śro 27 Mar, 2013 08:31
| Agn napisał/a: | | Wczorajszego wieczoru wraz z Anaru nadziałyśmy się na absolutnie fenomenalny film, który każdy człowiek na tej planecie powinien zobaczyć. Nazywa się to Pterodaktyl |
Agn i Ty smiesz miec do mnie pretensje, ze czytam shit, a sama nie jeste wcale lepsza!
Akaterine - Śro 27 Mar, 2013 09:12
Oglądanie shitów to co innego, szczególnie w towarzystwie (a jeszcze lepiej, jeżeli towarzystwo przyswoiło trochę procentów ). Ach, jak sobie przypomnę studia i piątkowe/sobotnie picie wina i oglądanie często głupich filmów w tv.
Agn - Śro 27 Mar, 2013 09:29
| Eeva napisał/a: | Agn i Ty smiesz miec do mnie pretensje, ze czytam shit, a sama nie jeste wcale lepsza! |
Nic nie chcę mówić, ale wyraźnie napisałam, że film jest absolutnie wspaniały. Niestety nie ma kolejnych 10 tomów, pardon, części.
Zresztą wielkiego wyboru nie było. Tak naprawdę byłyśmy zajęte czymś innym, a tv robiła za dalsze towarzystwo. Mogłyśmy oglądać to albo reklamy na innych kanałach albo jakieś gadające głowy. Siłą rzeczy...
Akaterine, a my to na trzeźwo. Wiem, jesteśmy twardzielki.
BeeMeR - Pią 29 Mar, 2013 18:50
Pterodaktyl musi być cudowny
Ostatni Król Szkocji
http://www.filmweb.pl/Ostatni.Krol.Szkocji
Bardzo polecam, to bardzo dobry film. Młody lekarz, lekkoduch (James McAvoy) jedzie dla kaprysu do Ugandy, tam przypadkiem wpada w oko świeżo upieczonemu prezydentowi (Forest Whitaker) i zostaje jego osobistym lekarzem. Pierwotnie oczarowany innością, świeżością i entuzjazmem prezydenta oraz kraju młody człowiek powoli odkrywa, w jakie bagno się wpakował.
Admete - Pią 29 Mar, 2013 21:30
Widziałam i też mi się podobał. Ostatnio zrobiłam sobie seanse ze starszych produkcji i obejrzałam Tłumaczkę oraz 15 minut. Ten pierwszy to nie ukrywam, że z powodu Seana Penna w roli agenta.
Agn - Pią 29 Mar, 2013 22:25
Bardzo mi się podobał Ostatni król Szkocji. Forest Whitaker to sam miód. No i Dżemik.
Agn - Sob 30 Mar, 2013 18:43
Obejrzałam film z 2001 Musa (znany też pod tytułem Wojownik Musa, choć nie wiem, czemu, bo nikt się tak w tym filmie nie nazywał).
http://www.filmweb.pl/fil...Musa-2001-30623
Nawet niezły, choć przyznam szczerze końcowa poetyka bitewna zaczynała mnie już męczyć. Te wszystkie spowolnienia, dramaturgia, muzyka bla bla bla. Niemniej można to obejrzeć. Fajnie pokazano relację między niewolnikiem-wojownikiem, a księżniczką. Azjaci są mistrzami wymownych spojrzeń, które mogą oznaczać dosłownie wszystko.
Że nie wspomnę, że grający Choi Younga (muszę sobie coś więcej przeczytać o tej postaci, bo to widzę bohater narodowy Korei) Jin Mo Ju jest więcej niż niezły.
No i na Ziyi Zhang też miło popatrzeć, bo śliczna z niej kobieta.
Agn - Pon 01 Kwi, 2013 15:34
Święta święta... telewizor hula.
Naprawdę, pod kapturem mi się nie mieści, że oni faktycznie włączyli Kevina samego w Nowym Jorku ale jednak leciał.
Wczoraj wieczorem Deja-vu. Oglądało się nieźle, ale potem z kryminału twórcy przeszli na sf i zrobiła się jedna wielka bzdura czasowa. Wyszło na to, że dziewczyna została jednocześnie uratowana i spalona żywcem. Namieszało im się z tym czasem. Brednie, ale Denzel Washington jak zawsze fajny. I pierwszy raz widziałam Jima Caviezela w roli psychopaty.
A dzisiaj starszy film z czasów, gdy Mel Gibson był młody, przystojny i normalny - Air America. Do tego Robert Downey Jr. Wciąż mnie ten film bawi i zastanawia. Ma swój urok, fajnie się ogląda, poważnych treści dorzucili tak akuratnie, by nie przesadzić. To wciąż dobry film.
Ania Aga - Pon 01 Kwi, 2013 23:46
Obejrzałam dwa nowe odcinki panny Marple, Tajemnicę rezydencji Chimneys oraz Błękitne geranium, dodam, że niestety bardzo słabe odcinki, szczególnie ten pierwszy. Z powieści Christie został tytuł i nazwiska bohaterów, a dodano pannę Marple. Z zabawnego romansu sensacyjnego powstał łzawy melodramat. Bardzo lubię książki, których bohaterką jest miss Marple, wracałam do nich wielokrotnie, chętniej niż do tych z Herculesem Poirot. Z adaptacjami jest odwrotnie, te z Poirotem są świetne, ostatnie odcinki nawet lepsze od wcześniejszych. Kwestia aktora, pomysłu? W filmach Marple bywa pokazywana jako dobroduszna staruszka, a w niej nie ma nic z dobroduszności, jest ostra jak brzytwa. Joan Hickson chyba była najlepsza w tej roli.
Sofijufka - Wto 02 Kwi, 2013 09:26
Geraldine McEwan tez lubię
Anonymous - Wto 02 Kwi, 2013 10:39
| Sofijufka napisał/a: | | Geraldine McEwan tez lubię |
ja zdecydowanie wole...
milenaj - Wto 02 Kwi, 2013 20:03
Wróciłam właśnie z "Intruza"
Oprócz niewątpliwych wartości estetycznych, których dostarczał Jared, film jest generalnie nudny...
Agn - Wto 02 Kwi, 2013 20:08
Ja się wybieram z koleżanką w przyszłym tygodniu. Jestem bardzo ciekawa, co zrobili z tą książką.
Anonymous - Wto 02 Kwi, 2013 20:08
Uuuuu a ja się już wybierałam :/
milenaj - Wto 02 Kwi, 2013 20:12
Idźcie, może Wasze wrażenia będą inne. W każdym razie, chętnie podyskutuję.
Anonymous - Wto 02 Kwi, 2013 20:17
Koleżanka czyta, jak przeczyta pójdziemy
Agn - Wto 02 Kwi, 2013 20:24
Pazijem, uwidim (czy jakoś tak). Bardzo chcę zobaczyć to, co sobie wyobrażałam w wizji kogoś innego. Głównie chodzi mi o jaskinie, rozwiązania oświetleniowe i takie tam.
|
|
|