Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
Yvain - Nie 29 Sie, 2010 13:39
| Agn napisał/a: |
Czy Ian się nie domyślał? Trudno powiedzieć. Rozumiał nastroje Wandy, ale możliwe, że nie dopuszczał do siebie myśli o tym, że Wanda w ogóle zechce ich kiedykolwiek opuścić, może sobie tego nawet nie wyobrażał. Przywiązał się do niej, zakochał, rozstanie zapewne nie mieści się w jego granicach pojmowania świata.
|
Zgadzam się osoby zakochane tak mają. Nikt zakochany nie myśli o stracie drugiej osoby, wręcz przeciwnie wydaje się nam, że ten stan będzie trwał wiecznie. Nawet, gdy pod skórą czai się lęk, to dopóki nie staniemy z problemem twarzą w twarz, to i tak będziemy sobie mówić, że wszystko jest możliwe, że wszystko się uda.
| Agn napisał/a: | | I myślę, że jego reakcja na prawdziwe ciało duszy jest raczej jak... jak to ująć? Nie określiłby ją w taki sam sposób "piękną" jak określa się kobietę, szczególnie kobietę, którą się kocha. On po prostu dostrzega piękno duszy jako takiej. Ładną barwę ciała, delikatność... tak samo jak ja uważam, że koty są przepięknymi stworzeniami, ale nie myślę o nich tak samo, jak o przystojnym mężczyźnie - to oczywiste! |
Myślę, że to wrażliwość Iana pozwala mu widzieć więcej. Jego otwarte postrzeganie świata umożliwia mu zauważenie piękna duszy jako jako istoty i piękna jej wnętrza w którym się zakochał.
Agn - Nie 29 Sie, 2010 13:58
| spin_girl napisał/a: | wydawało mi się, że już dość dobrze się znamy... chciałam nawet komentować dalej, żeby uzasadnić swój punkt widzenia, ale już mi się nie chce. |
Ugh...
No bo mnie się też wydawało, że się dość dobrze znamy, ale nie mogę zaprzeczyć, że mnie zabił ten tekst:
| Spin we wcześniejszym poście napisał/a: | | niejakiej Lacey, która od razu staje się wrzodem na dupie całej społeczności jaskiniowców. No i warto było tak się poświęcać, warto |
Tak to zrozumiałam. Ale pewnie zrozumiałam źle. Mea culpa.
| spin_girl napisał/a: | gdyby Wanda została po tym wszystkim w swojej naturalnej postaci, to Ian dalej by ją kochał, może nie pożądając jej fizycznie, ale kochając ją jak Wandę a nie jak...kota. |
Nie! Nie powiem, jaką miałam teraz wizję!!!
...
Albo dobra, powiem...
IAN: Ukochana! Nareszcie razem! Teraz nic nam już nie przeszkodzi! Jesteś piękna, pięknem najpiękniejszej istoty na świecie. Kocham cię i pragnę. Nic nas nie rozdzieli!
WANDA: ...miau?
spin_girl - Nie 29 Sie, 2010 14:04
| Agn napisał/a: | nie mogę zaprzeczyć, że mnie zabił ten tekst:
Spin we wcześniejszym poście napisał/a:
niejakiej Lacey, która od razu staje się wrzodem na dupie całej społeczności jaskiniowców. No i warto było tak się poświęcać, warto |
aha, ok, już rozumiem. Przyczyną nieporozumienia był fakt, że zapomniałam powstawiać do tekstu emotek. Ten kawałek powinien się kończyć tak albo tak . Dla wyjaśnienia dodam, że nie uważam, że należy odstrzelić osoby, których się nie lubi (ostatecznie każdy człowiek na ziemi ma jakiś wrogów), ale, sorry, jak by to nie brzmiało, gdyby ktoś zgrażał mojej rodzinie, do tego stopnia, że przez sam fakt swojej egzystencji zagrażałby życiu moich bliskich, nie zawahałabym się ani przez sekundę, tylko bym taką osobę zastrzeliła. If that makes me a bad person, so be it.
Agn - Nie 29 Sie, 2010 14:12
Upadam moralnie, że bez emotek nie rozumiem ludzi. A kiedyś w listach wszystko było takie jasne i piękne i nie trzeba było wstawiać uśmieszków. Gdzie te czasy?
Hmm, ciekawe, co by było, gdyby Meyer napisała książkę, której akcja nie dzieje się we współczesnych czasach. Trochę się boję, bo przyznała się, że nie jest demonem researchu.
Tak mi teraz zaświtała myśl we łbie i odczepić się nie może. Help!!!
spin_girl - Nie 29 Sie, 2010 14:33
| Agn napisał/a: | | Upadam moralnie, że bez emotek nie rozumiem ludzi. A kiedyś w listach wszystko było takie jasne i piękne i nie trzeba było wstawiać uśmieszków. Gdzie te czasy? |
nie, to nie do końca tak. Listy się rządzą swoimi prawami, a forum swoimi, to jest zupełnie inny stylistycznie rodzaj wypowiedzi i tu emoty są niezbędne. Wina leży po mojej stronie, bo swoje komentarze pisałam w Wordzie i zapomniałam dostawić odpowiednie ikonki, które uczyniłyby natychmiast widocznym, że w moich komentarzach przeważa ton lekki i (przynajmniej w założeniu) żartobliwy i że większość zdań pisałam z przymrużeniem oka.
| Agn napisał/a: | Hmm, ciekawe, co by było, gdyby Meyer napisała książkę, której akcja nie dzieje się we współczesnych czasach. Trochę się boję, bo przyznała się, że nie jest demonem researchu.
Tak mi teraz zaświtała myśl we łbie i odczepić się nie może. Help!!! |
może nie jest demonem researchu, ale taka zła też nie jest. Czytam sobie teraz po raz enty Midnight Sun i znowu nie mogę się nadziwić, jak pięknie pani Meyer potrafi oddać styl wypowiedzi Edwarda - elegancki, dojrzały, lekko archaiczny - odpowiedni dla wampira, który swoją egzystencję zaczął na początku XX wieku, a jednocześnie z lekkimi współczesnymi naleciałościami, no bo przecież Edward żyje teraz w Ameryce XXI wieku. Jego styl wypowiedzi jest świetnie skonstruowany od strony językowej. Myślę, że ta sama wrażliwość, która pozwoliła pani Meyer stworzyć unikatowy styl narracji Edwarda, pozwoliłaby jej również napisać powieść historyczną.
Agn - Nie 29 Sie, 2010 17:33
Choć mówiła coś o duchach chyba... i o kontynuacji hosta, która miałaby się rozpocząć od sceny joggingu. Nie, nie mogę się doczekać, normalnie... esz!!! Cierpliwość nigdy nie była moją cnotą.
Dobra, już się nie obwiniajmy, czyja "wina". Grunt, że się rozjaśniło.
spin_girl - Nie 29 Sie, 2010 17:42
O duchach?
Agn - Nie 29 Sie, 2010 17:47
No właśnie gdzieś mi się kiedyś obiło o uszy, że chciałaby napisać coś o duchach. Ale to było dawno, nie pamiętam źródła, nie mogę cię więc do niego skierować. Zatem nie podniecajmy się póki co. Choć pewnie ma jakieś pomysły.
I powiem szczerze, że czekam na jej kolejną książkę. The host mi się podobał, w sadze znalazłam rzeczy, które pokochałam... myślę, że następna książka byłaby niezłym testem.
Najchętniej coś z jakimiś fajnymi legendami.
spin_girl - Nie 29 Sie, 2010 18:20
Zakochany duch Coś w stylu Edwarda tylko bez cielesnej formy...już się nie mogę doczekać!
Agn - Wto 31 Sie, 2010 21:32
A może duch będzie straszył zakochaną parkę? Kto ją wie, co jej chodzi po głowie?
Chciałam zamarudzić, że moje nędzne próby napisania lemona spełzły na niczym. Na TWS konkurs lemonowy, pornolki się szerzą, ja też biorę udział i już wkleiłam nawet swój tekst... tylko że jak zwykle nie wyszedł mi lemon tylko coś, co stało obok lemona. Ech... ja i opisywanie erotyki...
Tu teksty: http://www.twilightseries...rsowe,7400.html
Jak ktoś lubi lemoniadę...
snowdrop - Wto 31 Sie, 2010 21:53
O jakiej parodii Zmierzchu piszecie? To jest książka czy film.
Przeczytałam wszystkie cześci ksiązki (oprócz ostatniej - wymiekałam w połowie), obejrzałam wszystkie nakręcone cześci z chęcią przeczytałabym/obejrzałabym tą parodię.
Agn - Wto 31 Sie, 2010 21:56
Snow, mówiłyśmy o "Zmroku" Harvard Lampoon, niedawno wydane przez Świat Książki. Polecam! Można się posikać ze śmiechu. XDDD
PS Tutaj znów wywiad ze Steph o The Host: http://www.youtube.com/wa...PQ0HIGRyPc&NR=1
Nie wiem, jak to jest, ale oglądam z nią wywiady i naprawdę lubię jej słuchać. Jest taka... strasznie ciepła, uśmiechnięta, pozytywna, pełna pasji dla tego, co robi, szanuje swoich fanów. Nie wiem, coś w jej osobie jest takiego, że bardzo ją lubię. U Oprah też była i też było fajnie.
Harry_the_Cat - Śro 01 Wrz, 2010 02:36
Na dzien dzisiejszy na IMDB ten koles jest Jaredem: http://www.imdb.com/name/nm3917524/
aneby - Śro 01 Wrz, 2010 07:01
Ma uśmiech 12-latka (to nie jest komplement)
Yvain - Śro 01 Wrz, 2010 07:21
Nie no, faktycznie wygląda jak dzieciuch, tylko torby landrynek mu brakuje ....
Nie bardzo sobie wyobrażam jak ma zagrać faceta od którego zależy życie 37 osób i który ma dowodzić akcjami w terenie. Chyba im się filmy pomyliły, on się nadaje do Zmierzchu, do grupy 17-sto latków, a nie do Hosta. Miałam nadzieję, że dadzą aktora z jakimś doświadczeniem, ehhh...... smutek
Agn - Śro 01 Wrz, 2010 08:20
Dziewczynki, spokojnie! IMDB w ogóle nie jest dobrym źródłem informacji, toż to jest równie wiarygodne jak niektóre artykuły na wikipedii! IMDB jest edytowany przez każdego, kto się nawinie. A gdyby ten gość miał grać Jareda, to spece od obsady musieliby być naprawdę ślepi jak krety. Podobna sytuacja była przy ekranizacji Zmierzchu. IMDB radośnie potwierdził, że Edwarda ma grać niejaki Gaspard Ulliel. I co? Ktoś go widział w filmie? Bo ja sobie nie przypominam...
Yvain - Śro 01 Wrz, 2010 09:52
Skoro tak, to miejmy nadzieję, że będzie to ktoś sensowny
Harry_the_Cat - Śro 01 Wrz, 2010 14:27
No mam nadzieje, ze to jakis kit, bo ten koles to zalam.
asiek - Śro 01 Wrz, 2010 15:56
Nieeeee... no, chyba jaja sobie robią... to ma być Jared ???
Agn - Śro 01 Wrz, 2010 22:18
No mówię, że to plota. Nie wierzcie imdb!
Aż się przypominają czasy protestów przeciwko Rpattzowi w roli Edwarda. Choć tego akurat nigdy nie rozumiałam...
Anonymous - Sob 04 Wrz, 2010 18:49
Moje wrażenia po ogladnieciu "Zaćmienia"
Do filmu przystępowałam bez jakichkolwiek oczekiwań, bo o ile część pierwszą oglądałam bez przeczytania ksiązki i dobrze się bawiłam, część drugą książkową dobrze pamiętałam i film oglądnęłam na podglądzie tak książkowego trzeciego tomu nie pamiętałam. Wcale, lektura okładki na nic się zdała a na powtórkę książki ochoty nie miałam.
Ale koniec końców zasiadłam przed ekranem, pełna sceptycyzmu i obaw, że znowu się zanudzę, lub w lepszym przypadku będę miała okazję do przyzwoitej długości drzemki.
Trzeci tom jak przypomniałam sobie w trakcie filmu opowiada(film też ) o końcówce przygody z edukacją panny Swan, która próbuje ze wszystkich sił(używając do tego wszystkich swoich wdzięków) namówić swojego prywatnego wampira, aby ten przemienił ją w wampirzycę(normalne marzenia maturzystki) ten jednak odbija sprytnie piłeczkę i zgadza się tylko jeśli Bella za niego wyjdzie(jak wiadomo ślub to koszmar, kto by się zgodził) i tak się przekomarzają(kto się czubi ten się lubi?) a tymczasem wredna, ruda Wiktoria(jej kochasia Edward załatwił na amen w pierwszym tomie więc Wiktoria nie jest fanką Edzia) zbiera armię nowonarodzonych….. nie lękajcie się nie chodzi o niemowlaki(chociaż ja nie byłabym taka skłonna niedoceniać niemowląt). Chodzi o nowo-powstałe? Wampiry, które tuż po przemianie są takimi Spirtami a inne wampiry to marne pragnienie. Ponieważ młode wampiry są tępe ich plany szybko wychodzą na jaw i Cullenowie mogą rozpocząć przygotowania do wielkiej bitwy.
I to było na tyle głównej fabuły, jest wątek miłości Bella-Edward i Bella-Jacob , które to momentami są ekscytujące, może jestem wielbicielką kiczu, ale scena oświadczyn Edwarda mi się podobała. Było w tym coś takiego, ze mnie ruszyło. Wątek Rozalie mnie wzruszył, żal mi było tej pięknej dziewczyny, którą spotkał tak inny scenariusz od tego który sobie wymarzyła…
Owszem nie jest to najwspanialszy film jaki widziałam ostatnio, ale spodziewałam się czegoś dużo, dużo gorszego.
Agn Słońce mogę dołączyć do Twojego Jacobowego timu? bo mimo, że Edzio ujął mnie z lkekka gadką z la bella epoque to jednak za mało i jestem pod wrażeniem goracego wilkołaka
Agn - Sob 04 Wrz, 2010 20:35
Powiem szczerze, że mnie się w sumie scena oświadczyn... hmm, mam właściwie mieszane uczucia. Z jednej strony ładne jest to, co mówi Edward, jak by ich zaloty wyglądały w jego czasach... ale laska pcha mu się sama do łóżka, a ten jak dziewica w opałach. Ech...
Natomiast nie podoba mi się mina Roberta w momencie, gdy Bella w swej łaskawości wreszcie mówi "tak". W pierwszym momencie nie miałam pewności, czy facet się dusi czy chce kichnąć czy co? Trochę sztucznie mu to wyszło. Wolę go w scenach, w których drze się za Victorią, żeby nie zwiewała, bo więcej okazji nie będzie. Albo jak Edward i Jacob skaczą sobie do oczu o Bellę. MRAU!!! Obaj mi się w tej scenie podobali!
Tylko jedna rzecz z filmu na film mnie naprawdę drażni - Cullenowie coraz bardziej przypominają manekiny. A oczy mają coraz mocniej cytrynowe. Najlepiej ten ich niezwykły kolor oczu wypadł w pierwszym filmie, gdzie był faktycznie złocisty, blisko koloru szkockiej. Potem już są totalnie żółte. Ble!
Odnośnie teamu - Kaśku, przyjmę cię z otwartymi ramionami.
Anonymous - Sob 04 Wrz, 2010 20:45
| Agn napisał/a: | | Potem już są totalnie żółte. Ble |
casting do SPN?
Mi się podobała włanie scena oswiadczyn za to o czym piszesz, dziewica w opałach nie przyzła mi do głowy jako określenie, ale samo zachowanie Edwarda jest drażniące, naprawdę jak denat się zachowuje a nie jak ognistokrwisty wampir, ale cała ta rodzina drętwa taka, więc jednak biorę krwistego Jacoba....
Dzięki Agn za przyjecie w ramiona
Agn - Sob 04 Wrz, 2010 20:54
No on właśnie jest taki... nie mój typ. Wolę Jake'a, który popełnia błędy i nie analizuje każdego swojego kroku w nieskończoność. I jest typem wojownika. Żadna siła nie powstrzymałaby go od bitwy.
Ale dzięki temu, że E. nie jest typem dla każdego, istnieją instytucje Team Edward i Team Jacob, inaczej wszystkim podobałoby się to samo i nie byłoby tej gawędy... przez ponad 100 stron... Rany, kiedyśmy to wszystko natłukły?
Kaśku? Cała familia żółtookich demonów? Powinnyśmy zadzwonić po Winchesterów? Hmm, kiedyś mi łaził po łbie fanfik tego typu...
Aragonte - Sob 04 Wrz, 2010 20:57
| Agn napisał/a: | | Ale dzięki temu, że E. nie jest typem dla każdego, istnieją instytucje Team Edward i Team Jacob, inaczej wszystkim podobałoby się to samo i nie byłoby tej gawędy... przez ponad 100 stron... Rany, kiedyśmy to wszystko natłukły? |
Między 20 kwietnia 2008 r. a dniem dzisiejszym
Dobra, dobra, wiem, że to było pytanie retoryczne
|
|
|