Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Seriale - Dramy, czyli urok Azji
Admete - Czw 19 Gru, 2013 20:11 To kogo wybrała Mi Rae? Pewnie młodszego Trzykrotka - Czw 19 Gru, 2013 20:33 Ona od początku w jednym z nich była zakochana Agn - Czw 19 Gru, 2013 21:00
BeeMeR napisał/a:
Agn napisał/a:
Ale żeby wypaliła: "luckily there were no NG"?!
Co to jest "NG"?
Nieudane ujęcia wymagające powtórki, a które poźniej skompilowane w roli wpadek z planu cieszą widza do ukwiku.
LMH ją obcałowuje tak, że kolana miękną, a ta się cieszy, że nie musiała poprawiać. Co jest nie tak z tą dziewczyną?
BeeMeR napisał/a:
Z Faith uwielbiam też scenę: "nie uciekajmy - zostańmy tutaj"
Najprościej byłoby uznać, że uwielbiamy całe Faith, ale przyjemniej jest wymieniać te wszystkie boskie scenki...
To ja dorzucę tą z początku serialu, kiedy ona wparowała do kwater Wudalchich, usiłuje zmierzyć temperaturę Youngowi, wreszcie się kłócą i on ją tak ładnie przyszpila do słupa. Mrau! Jak to ujęła któraś fanka: "Min Ho, you can corner me anytime you want!"
BeeMeR napisał/a:
To tam garstka dzieci powinna być, pisałam już A przynajmniej sparowane towarzystwo bardziej niż dekadę wcześniej.
Być może, ale to nie chłopi pańszczyźniani, by obrastać w dzieci. Poza tym wiek rodzenia w Korei też się już przesuwa. No i w wieku 29 lat mogliby mieć raczej małe dzieci - może są pod opieką nianiek, bo mamusiom z maluchem przy piersi byłoby ciężko balować.
Nie wiem, czy oni są samotni. Na pewno Hyo Shin i Rachel wciąż się prztykają niedomówieniami i unikami, ale reszta? Tan nie wie, z kim się zwiążą, Bo Na i Chan Young byli parą kiedy ich znał z młodości, więc w jego wizji dalej ową parą są. Reszta prawdopodobnie powiąże się z ludźmi, których on może nie znać. W wizji widać tylko tych, których on zna. Mogli dać jakieś bezosobowe postacie przyklajstrowane do bohaterów, ale to chyba byłby za duży tłum.
Trzykrotka napisał/a:
Uważam po prostu, że dla dobra całości wrażeń po dramie bohater zakochany w bohaterce ma zostać jej wierny, póki widzimy go na ekranie, czyli do końca dramy.
Dla mnie to nie wpłynęło dobrze na odbiór całości. Chciałam zobaczyć Young Do nie wpatrzonego w niezdobywalną dziewczynę, dojrzałego do tego, by faktycznie stworzyć związek. Nie mam teraz pewności, czy przypadkiem twórcy dramy nie zechcą zrobić z niego samotnego wilka. Jasne, tacy ludzie też są, ale to miała być romantyczna bajka, Young Do wykonał ewolucję, że łeb pęka z wrażenia. Chociaż by zdrową relację jego i Eun Sang pokazali, że mogą stać obok siebie bez bólu z żadnej strony. W zasadzie nie pokazali nic.
Trzykrotka napisał/a:
Byłabym za oglądaniem tego człowieka z gwiazd - ta drama weszła chyba po Heirs.
Już mam pierwszy odcinek, powiem wam, czy fajne.
Trzykrotka napisał/a:
A Young Do na 200% znajdzie kobietę, którą uwiedzie czarem swojej niebezpiecznej osobowości, ale bez wrzucania do basenu.
I motorem! I motorem!!!
Musimy sobie napisać fanfika, ja wam mówię.BeeMeR - Czw 19 Gru, 2013 21:21
Agn napisał/a:
Najprościej byłoby uznać, że uwielbiamy całe Faith
a to też nie byłoby takie dalekie od prawdy
Acz ja mam przynajmniej jedną scenę, za którą nie przepadam - wróżbitę
Agn napisał/a:
To ja dorzucę tą z początku serialu, kiedy ona wparowała do kwater Wudalchich, usiłuje zmierzyć temperaturę Youngowi, wreszcie się kłócą i on ją tak ładnie przyszpila do słupa.
Aj, ładna scena
Ale ja lubię chyba wszystkie z udziałem Wudalchich, zwłaszcza w ich kwaterach A jak plotkują Albo szpiegują
No dobra, przyznaję, lubię Faith całe
kącik GFB:
No nie mogę, oko się papie gumiho świeci kieby terminatorowi jakiemuś!
Jaka to cudna bajka by była, gdyby nie te liczne, a niepotrzebne przestoje w akcji Trzykrotka - Czw 19 Gru, 2013 22:26
Agn napisał/a:
Co jest nie tak z tą dziewczyną? .
No faktycznie... To jeszcze straszny dzieciak jest, ja wam mowię. Pewnie dlatego kazali LMH spaść na nią tym pocałunkiem i "niech się dzieje wola nieba."
Trzykrotka napisał/a:
A Young Do na 200% znajdzie kobietę, którą uwiedzie czarem swojej niebezpiecznej osobowości, ale bez wrzucania do basenu.
Agn napisał/a:
I motorem! I motorem!!!
Musimy sobie napisać fanfika, ja wam mówię.
Uch! Zdecydowanie! W ogóle chętnie przepisałabym niektóre wątki Heirs.
Jin Hyuk z czerwonym okiem to klasyka gumihowatości, Basiu Kang Chi-aa ma oczko zielone, a panna Gu Mi Ho miała niebieskie, zimne oczy, kiedy się w niej natura gumisza budziła.
Skubaniec Jin Hyuk tak wyglądał w tym czarnym wcieleniu, że aż się chciało trochę z nim po lasach pobiegać. Eyeliner dobrze mu robił na urodę - no i to, że w ogóle nie mrugał
Mi Rae na początku ma - dokładnie - ohydną rudą trwałą. Zdjęcie, które wkleiłam pochodzi z czasów, kiedy już się nieco ogarnęła.
Cała trójka w Mi Rae's Choice świetnie gra. Dziewczyna jest bardzo cienką kreską narysowana, subtelna w emocjach, złożona. Panowie to sam dyskretny męski czar. Młodszy, Jong Hwa, grał z naszą PSH w You Are Beautiful, pojawił się też w cameo w AGD. Pamiętacie scenę, w której to Do Jin usiłował przekonać swoją Nauczycielkę, że powinna być o niego zazdrosna, a ona przywołała do stolika w kawiarni dawnego ucznia, obecnie gwiazdora i to Do Jin skręcał się z zazdrości? To właśnie on W dramie wkurzała mnie tylko postać ajummy, natrętnie wtykającej swój nos w sprawy bohaterki w imię "twoje życie się zawali, jeśli nie posłuchasz."
Tam jest oczywiście więcej niż tylko zaloty. Ta drama jest o tym, na ile kształtujemy naszą przyszłość, o wyborach, rozwoju, odwadze - takie sprawy. Ogląda się ją dobrze, ale jak się odstawi, to nie ciągnie z siłą wodospadu, żeby wracać. A kiedy się wróci, trudno przestać .
Czy Wy widzicie moją radość z odzyskanego internetu? Agn - Pią 20 Gru, 2013 07:21
BeeMeR napisał/a:
Acz ja mam przynajmniej jedną scenę, za którą nie przepadam - wróżbitę
Mnie tam ona śmieszyła. Szczególnie jak już doszedł do "mężczyzny z przeszłości".
Cytat:
No dobra, przyznaję, lubię Faith całe
Mwhahahahahah! Wiedziałam!
Trzykrotka napisał/a:
Pewnie dlatego kazali LMH spaść na nią tym pocałunkiem i "niech się dzieje wola nieba."
I wyszło napraaaaawdę ładnie. Nie pomylili się. BeeMeR - Pią 20 Gru, 2013 09:55
Trzykrotka napisał/a:
To jeszcze straszny dzieciak jest, ja wam mowię. Pewnie dlatego kazali LMH spaść na nią tym pocałunkiem i "niech się dzieje wola nieba."
No i stała się Kazali, nie kazali - dość, że LMH wie co robić - a widać, że steruje pocałunkiem (jak chyba wszystkimi swoimi), dodając mu w trakcie delikatności. Na obronę PSH zaliczam fakt, że próbuje współpracować, a nie tylko stoi jak słup soli
Trzykrotka napisał/a:
Jin Hyuk z czerwonym okiem to klasyka gumihowatości,
Jestem nim absolutnie zachwycona Wprawdzie mógłby mieć również drugie oko, ale co się będę czepiała takich szczegółów
Tez miałam dziś przeboje z internetem, bo mi zmieniali usługę (na innego dostawcę, dwukrotnie szybszy) tylko zapomnieli aktywować
Łączę się w radości z internetu Trzykrotka - Pią 20 Gru, 2013 10:11 Mam dziś ostatni roboczy dzień w tym roku kalendarzowym. Na święta razem z Noskiem przenosimy się do mieszkania przyjaciółki, naprzeciwko Wawelu - ona wyjeżdża do rodziny, jej kot zostaje. Mam przed sobą świetlaną perspektywę wielu wolnych dni i strasznie mnie to cieszy. Prócz świątecznych wizyt rodzinnych i spania będzie mnóstwo czasu na oglądanie. Przez perturbacje z komputerem mam ciagle do obejrzenia ostatni odcinek WC (ależ to jest jazda!) i ciągle nie odpaliłam SKK, choć zamierzałam. Wczoraj tylko udało mi się poinstalować cvo trzeba i do 1 w nocy napawałam się Empress.
Agn bardzo jestem ciekawa jak ci się będzie widział człowiek z gwiazd. Sprawdziałbym też ten o jedzeniu, Let's Eat (sprawdzę, mam już materiał)
BeeMeR napisał/a:
Na obronę PSH zaliczam fakt, że próbuje współpracować, a nie tylko stoi jak słup soli
To prawda. Ma co prawda tę z lekka cierpiętniczą minę, ale pocałunek wypadł ładnie i gorąco, a LMH rzeczywiście umiejętnie nim sterowal. Na pewno dziewczyna jeszcze się rozkręci w przyszłości. Podejrzewam, że ma przed sobą jeszcze sporo lata grania amantek.
A tutaj jest coś, co mi się podoba jako przejaw kreatywności - bardzo zgrabnie skrojona opowieść o YD i ES ale bez scen z Heirs (znalezione na tumbirze sunkenshipsails https://www.youtube.com/watch?v=9D_u1QGJdKoBeeMeR - Pią 20 Gru, 2013 12:50
Trzykrotka napisał/a:
Podejrzewam, że ma przed sobą jeszcze sporo lata grania amantek.
Tego jej życzę bo dobrze gra, a też mam wrażenie, że ona jest jeszcze bardzo młoda, przynajmniej pod kątem relacji damsko-męskich i te sceny akurat wychodzą najsztywniej. Nie tylko pocałunki (acz ta strasznie nieszczęśliwa mina jest po prostu okropna ) ale i przytulenia - ostatnie było jakby lepsze (po powrocie Tana w wyprawy z Yoonem), no i ten ostatni wall-kiss też już nie był tak cierpiętniczy, więc może się już się powoli rozkręca
A trochę to też uwarunkowane kulturowo i doświadczeniem w branży w nieco odmiennej, dziecięcej wersji.
Trzykrotka napisał/a:
mam ciagle do obejrzenia ostatni odcinek WC
Jak wytrzymałaś nie oglądając zakończenia? Podziel się wrażeniami jak skończysz
Człowieka z gwiazd też sobie skombinowałam i zamierzam się zapoznać - trafiłam na pozytywną opinię, chętnie ją sprawdzę
Ech, jak ostatnio do 1 napawałam się Gu, to Anusia wstała radosna i gugająca o 4 Gadusiała prawie do 6, kiedy to zasnęła snem sprawiedliwej, za to niedługo potem wstał Adaś, ech.
Trzykrotka napisał/a:
jeszcze jeden ładnie zrobiony fanvid, już z perspektywy ostatnich odcinków. I z perspektywy YD
Zbyt przejaskrawione i szarpane ujęcia jak dla mnie, ten drugi jest znacznie bardziej interesujący Trzykrotka - Pią 20 Gru, 2013 13:34
BeeMeR napisał/a:
Zbyt przejaskrawione i szarpane ujęcia jak dla mnie, ten drugi jest znacznie bardziej interesujący
Pod rytm piosenki tak go szybko zmontowali. Mnie się ten z wilkiem i owieczką niezmiernie podoba. Ktoś bardzo zgrabnie wykorzystał jakieś making of sesji zdjęciowych. Przynajmniej to Woo Bina to sesja zdjęciowa do magazynu modowego.
Jeszcze jeden - nie wiem, czy go już wklejałam. Do piosenki Toxic Britney Spears
https://www.youtube.com/watch?v=oBIy6hbn0Os
Shin Hye ma taką samą kurtkę, jaką w Heirs nosili i Woo Bin i LMH i bardzo jej ładnie z krótką grzywką
Obejrzę dziś ze dwa odcinki Let's Eat i porownamy wrażenia
WC musiałam przerwać, bo ten nieszczęsny komputer... A potem bylam w tak ponurym nastroju przez tę całą awarię, że musiałam odmienić sobie klimat.zooshe - Pią 20 Gru, 2013 19:37 „Dziewczyny i kasa poróżniają zespoły” czyli kilka słów o Shut up.
Przyznaję się bez bicia, że drama nieoczekiwanie wessała mnie niczym czarna dziura i to nie za sprawą wątku romantycznego, który jest nudny niczym flaki z olejem i gdzie mam ochotę zamordować bohaterkę, kiedy tylko pojawia się na ekranie ale za sprawą tematu, jakże bliskiemu mojemu sercu czyli wielkiej pasji jaką jest muzyka.
Czytając biografie i oglądając filmy dokumentalne różnych zespołów zawsze niezwykle fascynował mnie sposób kształtowania się bytu jakim jest zespół muzyczny. Przeważnie jest to proces burzliwy. Początki są trudne, droga na szczyt kręta, a kiedy już zespół osiągnie sukces często choć są chlubne wyjątki kończy się to rozpadem. W Korei sprawy nie wyglądają lepiej, a zapewnie nawet gorzej.
Oczywiście po dramie trudno oczekiwać realizmu i prawdy objawionej ale ciągle przewijające się motywy jak to agencje wykorzystują swoich podopiecznych i informacje wyczytane tu i ówdzie o popełnianych przez celebrytów samobójstwach pozwalają sądzić, że coś musi być na rzeczy.
I tak Shut up, która miał być tylko odprężającą rozrywką , bez większych oczekiwań co do fabuły nagle pozwala zajrzeć za kulisy koreańskiego show biznesu. Grupka przyjaciół „od zawsze”, którzy po prostu lubią razem grać, stają przed szansą na zrobienie kariery i tu zaczynają się schody. Bo jak zachować autentyczność w świecie gdzie jesteś tylko maszynką do robienia pieniędzy? Czy twój najlepszy przyjaciel nadal nim pozostanie kiedy otrzyma propozycję kontraktu solowego? I ile jest się w stanie poświęcić by zrealizować marzenia?
Czekam na finał i choć myślę, że jak to w dramie wszystko dobrze się skończy to wiem, że w rzeczywistość dla wielu podobnych zespołów do Eye Candy koniec historii byłby raczej gorzki.Trzykrotka - Pią 20 Gru, 2013 21:05 To naprawdę zachęcająco brzmi. Lista dram do obejrzenia wydłuża się zastraszająco.
Heirs numer 18 do wzięcia Agn - Pią 20 Gru, 2013 22:49
BeeMeR napisał/a:
Na obronę PSH zaliczam fakt, że próbuje współpracować, a nie tylko stoi jak słup soli
Bardzo jej się to chwali. Po pierwszym, którego nie skomentuję (znaczy się wyglądał spoko, o ile z daleka), oraz drugim podwójnym cmokasku (który był uroczy, nic nie poradzę, że mi się podobało), robiła co mogła, by jednak nie stać jako ta śnięta ryba i czekać, aż facet skończy ciężką pracę, w której ona wbrew swej woli musi uczestniczyć, biedna niewiasta. To jak z kotem, który właśnie wczepił w ciebie pazury - nie szarpać, nie strząsać - trzeba przeczekać, sam zejdzie, wtedy jest najmniej boleśnie.
Trzykrotka napisał/a:
Ma co prawda tę z lekka cierpiętniczą minę, ale pocałunek wypadł ładnie i gorąco, a LMH rzeczywiście umiejętnie nim sterowal.
Wyjścia nie miał. To on grał stronę, która wczepiła się w usta partnerki, nie odwrotnie. Biorąc pod uwagę, że bohaterka zapewne w swej naiwności nie oczekiwała, że jej facet się do całowania zabierze (khe khe khe, no, really...), miała prawo wyglądać na lekko zaskoczoną, a on? Cóż... wiadomo. Zdesperowany, zakochany i zdeklarowany.
BeeMeR napisał/a:
A trochę to też uwarunkowane kulturowo i doświadczeniem w branży w nieco odmiennej, dziecięcej wersji.
Ale też i jak wygląda branża nie-dziecięca? 40-latkowie czasem strzelają wall-kisu takie, że łeb boli. Jak dzieciaki.
BeeMeR napisał/a:
Ech, jak ostatnio do 1 napawałam się Gu, to Anusia wstała radosna i gugająca o 4 Gadusiała prawie do 6, kiedy to zasnęła snem sprawiedliwej, za to niedługo potem wstał Adaś, ech.
Myślę, że spoczęła na laurach. Wystąpiła od startu jako dziecię czekające grzecznie, aż mama skończy dramę i dopiero potem wpakowała się na świat, to teraz sobie odbija straty.
zooshe napisał/a:
nagle pozwala zajrzeć za kulisy koreańskiego show biznesu. Grupka przyjaciół „od zawsze”, którzy po prostu lubią razem grać, stają przed szansą na zrobienie kariery i tu zaczynają się schody. Bo jak zachować autentyczność w świecie gdzie jesteś tylko maszynką do robienia pieniędzy? Czy twój najlepszy przyjaciel nadal nim pozostanie kiedy otrzyma propozycję kontraktu solowego? I ile jest się w stanie poświęcić by zrealizować marzenia?
Mnie to wygląda raczej jak problemy zespołu amerykańskiego w amerykańskim serialu. Gdyby chcieli pokazać kulisy koreańskiej machiny muzycznej, to kumpel, który może zrobić karierę solo i przestać być twoim kumplem w ogóle nie klasyfikowałby się do miana problemu lub w ogóle czegokolwiek istotnego.Agn - Sob 21 Gru, 2013 00:13 Obejrzałam pierwszy odcinek You came from the stars a.k.a. My love from another world. Mam mieszane uczucia. Pierwszym bełtem jest sam bohater. Wykapany Edward Cullen. Nawet ma akcję a'la on. Długość życia 4 razy dłuższą, ale zachowania wobec ludzi podobne.
Drugim bełtem (ale za to w wersji mega) jest bohaterka. Ja rozumiem, że ona za 15 odcinków zapunktuje, znormalnieje i pewnie ją polubię, ale wkurza mnie, że często w dramach bohaterki to jakieś głupie idiotki. Nie rozbawiła mnie też scena, która miała być zabawna, czyli śpiew vel. wycie vel. piski bohaterki.
I nie wiem czemu chcę zobaczyć, co będzie w drugim odcinku. *facepalm* Za wiejskie Chiny tego nie rozumiem! BeeMeR - Sob 21 Gru, 2013 08:40
Trzykrotka napisał/a:
Heirs numer 18 do wzięcia
Agn, taki pocałunek filmowy to niewątpliwie ciężka praca jest, tak się złożyć na ołtarzu kinematografii, stać i pozwalać się całować, starając się nie wyglądać na niezadowoloną, a Ty się dziwisz, że ona nie chciała robić dodatkowych ujęć
Agn napisał/a:
Biorąc pod uwagę, że bohaterka zapewne w swej naiwności nie oczekiwała, że jej facet się do całowania zabierze (khe khe khe, no, really...)
A czy one kiedykolwiek tego oczekują? Facet zawsze je zaskakuje i jedna reaguje wytrzeszczem, druga śniętą rybą, trzecia przeczekuje z rączkami wzdłuż siebie kieby tego kota, więc jak któraś choć w minimalnym stopniu współpracuje to już uznaję to za wielki plus. Jedyna kobieta czynna w tym temacie (nie chodzi mi o cmoka w policzek) którą kojarzę, to KSS - i jej się to chwali Ale też nie widziałam jeszcze wielu dram.
Agn napisał/a:
Drugim bełtem (ale za to w wersji mega) jest bohaterka. Ja rozumiem, że ona za 15 odcinków zapunktuje, znormalnieje i pewnie ją polubię, ale wkurza mnie, że często w dramach bohaterki to jakieś głupie idiotki.
Mnie też trochę wkurza, jak maksymalnie przerysowują postaci na początku dramy np. pokazując bohatera jako bogatego skończonego dupka lub też sztywniaka z kijem w tyłku, a bohaterkę jako totalnie nieogarniętą, okropnie źle uczesaną (lub raczej rozczochraną) lub źle ubraną, naiwną, niewinną duszyczkę, co to nie wiadomo kogo szybciej za okno wywalić, najlepiej z 10-tego piętra. Ale też rozumiem, że musi być drastyczny punkt wyjścia, by pokazać przełom i stopniowe lub dramatyczne zmiany w zachowaniu i wizerunku bohaterów. O ile ewolucja bohaterów przebiega w miarę wiarygodnie i jest ładnie zobrazowana to ja to mogę kupić.
Niemniej taka trwała Mi Rae to mnie trochę zniechęca Acz pocieszyła mnie Trzykrotka, że to z początku, czyli minie.
A humorystyczna rozmowa z Show (nie wiem na ile trafna) na temat końcówki nie wiem czy bardziej śmieszy czy deprymuje - chyba jednak śmieszy
(źródło - dramabeans)
Spoiler:
Me: Wait, so that’s the end? But… who’d Mi-rae end up with?
Show: It’s Mi-rae’s choice whom she wants to be with!
Me: Yup, it sure is! Who’d she choose?
Show: That’s not important! It’s up to her, see?
Me: Yes. Yes, it’s always been up to her. I see that. So who’d she choose?
Show: Stop forcing your choice on her!
Me: I wasn’t!
Show: I know you were, secretly!
Me: I am not! I will honor her choice, really.
Show: No you won’t. If I tell you, you’ll just be mad, or javabeans will.
Me: But… you said it’s Mi-rae’s choice, so what does it matter if we’re mad? Mi-rae won’t even know! She’s fictional!
Show: OH SHE’LL KNOW.
Me: But, I thought you said it’s her choice. You’re making this about you.
Show: Am not.
Me: Are too.
Show: Stop your trickery. I see what you’re trying to do. You’re trying to take away her power to choose.
Me: What? No. Mi-rae’s choice is her own.
Show: Yes, yes it is.
Me: So what did she choose?
Show: That’s up to her.
Me: *facepalm*
I jeszcze na koniec bez większego powodu dorzucę moje ulubione gumiho - bardzo mu dobrze w takiej czarnej wersji:
Choi Jin-hyuk awansował zdecydowanie do aktorów, którzy mi się nie podobają, ale mam do nich zdumiewającą słabość zooshe - Sob 21 Gru, 2013 09:22
Agn napisał/a:
Mnie to wygląda raczej jak problemy zespołu amerykańskiego w amerykańskim serialu. Gdyby chcieli pokazać kulisy koreańskiej machiny muzycznej, to kumpel, który może zrobić karierę solo i przestać być twoim kumplem w ogóle nie klasyfikowałby się do miana problemu lub w ogóle czegokolwiek istotnego.
Dla nastolatków chęć przynależenia do jakiejś grupy i lojalność wobec kumpli jest bardzo ważna pod każdą szerokością geograficzną.
Wczoraj skończyłam oglądać i chociaż zakończenie było inne niż myślałam to i tak bardzo mi się podobało. Podobnie jak w AGD uwielbiam sposób w jaki pokazano przyjaźń tych chłopaków i właściwie to ona stanowi oś tej dramy. Każdy z zespołu ma swój własny i niepowtarzalny charakter, żaden z nich nie jest tym czwartym o którym nic nie wiadomo. I każdego bez wyjątku szczerze polubiłam.
Oczywiście na pierwszy plan wybija się Sung Joon, facet naprawdę gra świetnie ale żaden z chłopaków nie jest w cieniu czy w tyle. Wielki plus
A do wypowiedzi Park Shin Hye. Czy myślicie, że gdyby nawet kolana się pod nią ugięły i ziemia zatrzęsła, przyznała by się do tego publicznie?? Na pewno nie.
Pocałunek był świetny a to najważniejsze. Oczywiście głównym zasłużonym jest LMH i brawa dla reżysera, że umieścił taką odważną scenę w młodzieżowe dramie.BeeMeR - Sob 21 Gru, 2013 13:36
Cytat:
A do wypowiedzi Park Shin Hye. Czy myślicie, że gdyby nawet kolana się pod nią ugięły i ziemia zatrzęsła, przyznała by się do tego publicznie?? Na pewno nie.
Oczywiście, że nie - ale nie przeszkadza mi to trochę się ponabijać. Serio to ja traktuję takie sprawy jak podatki, a nie plotki o dalekim świecie czy filmy. Czerpię z dram ogromną przyjemność, ale daleko mi od śmiertelnej powagi w tym temacie, już to chyba kiedyś pisałam. Zresztą takie wypowiedzi oznaczam odpowiednimi emotkami: , , , lub
Agn napisał/a:
You came from the stars a.k.a. My love from another world.
Ja temu pewnie dam szansę, ale zacznę niczego nowego wcześniej, jak po Nowym Roku.
Acha, jeszcze chciałam nadmienić, że ja generalnie nie mam nic przeciwko wall-kissom, ale ładnym. Takim, gdzie żadne z uczestniczących nie zdaje się cierpieć na chwilowe zatwardzenie ani ostry ból brzucha - np. te w SKK S bardzo mi się podobały - ładne, subtelne. Pięknie też ograno tam niemożliwość pocałowania się w kapeluszach z dużymi rondami, a już flirt w bibliotece przy użyciu dzieł Konfucjusza - palce lizać Trzykrotka - Sob 21 Gru, 2013 20:08
BeeMeR napisał/a:
Niemniej taka trwała Mi Rae to mnie trochę zniechęca Acz pocieszyła mnie Trzykrotka, że to z początku, czyli minie.
No wiesz, trzeba było zaznaczyć, że rozlazła z początku bohaterka ogarnia się i bierze życie we własne ręce - a przez fryzurę i ciuchy najszybciej to idzie.
Prawda, że Jin Hyuk jako demon grzechu wart? I co do uczestniczenia kobiet w procesie całowania - to właśnie w GFB, jak zooshe pisała, Suzy zabrała się do rzeczy w wielkim profesjonalizmem oraz dużym wkładem własnej inicjatywy. Miło było popatrzeć, jak bohaterowie ściśle oplatają się wzajemnie ramionami
Buuu... po recenzji Agn już widzę, że Człowiek z gwiazd raczej odpada do wspólnego oglądania. No nic, coś się na pewno znajdzie...
Musze się z Wami podzielić dwiema rzeczami. Pierwsza to wyznanie z głębi piersi: Windows 8 to absolutne ZUo No żesz....
A druga - radosna - Empress Ki wczoraj obejrzany odcinkiem skutecznie poprawiła mi humor. Ta drama jest przecudna! Przy wielu kwestiach wagi państwowej i sporej dawce ponurości i angstu, twórcy zawsze dbają o szczyptę lekkości i śmiechu, którego źródłem jest nieodmiennie cesarz - wielki dzieciak, który nie dość, że od poczatku miał najlepsze sceny, to jeszcze Ji Chang Wook wygrywa je wszystkie do granic.
Wczoraj zafundowali nam.... mecz piłki nożnej
Jako, że na dwór cesarski powrócił król Koryo, Wang Yu, budząc swymi czynami podziw w sercach mężczyzn, a urodą i męskością słodki trzepot w sercach kobiet - pd cesarzowych po służki, cesarz poczuł się słusznie zagrożony w swej dumie pałacowego samca alfa. Na dodatek, zakochany w bohaterce jak kot w marcu, nie może znieść jej długich, tęsknych spojrzeń rzucanych w stronę bohatera chwili. Postanawia pokazać, że też jest w czymś dobry, a nawet lepszy i zarządza mecz połki nożnej Yuan: Koryo
Oto drużyna Yuanu: dzielny kapitan i eunuchowie jego
Hasło na rozgrzewkę:
- Spiszcie się, bo jak nie, to pożałują wasze żony i dzieci!
- Wasza wysokość, jesteśmy eunuchami!
A tu powabny kapitan drużyny przeciwnej i jego rycerze
Chłopy, honor Koryo w naszych nogach!
Rozgrzewka
Losowanie stron
Zaczynamy!
Loża honorowa i trybuny
Tablica wyników
Bramki, dryblingi, wymyki i męska gra. Tylko tradycyjnej wymiany koszulek brakowało...
Miało być tak pięknie, a skończyło się jak zawsze BeeMeR - Sob 21 Gru, 2013 21:51
Trzykrotka napisał/a:
Jin Hyuk jako demon grzechu wart?
Oj, jeszcze jak
zwłaszcza z tym półuśmieszkiem A już w ciemnym lesie - cud mniód i malina
Zachwyconam
Coś czuję, że stanie na oglądaniu Empress Ki Trzykrotka - Sob 21 Gru, 2013 21:54 O rany.... skończyłam White Christmas. Takiej dawki przygnębienia i smutku już dawno nie przeżyłam. Nastrój genialnie stworzony - przytłaczający, z tym zakończeniem wiszącym w powietrzu. To się inaczej nie mogło skonczyć.
Wymaglowała mnie ta drama. Zastanawiam się teraz, czy miała mieć wydźwięk społeczny - w sensie czegoś w rodzaju ostrzeżenie przed takim a nie innym sposobem wychowania, systemem kształcenia? Ale to przecież nie do końca tak, to byłoby za proste i za łopatologiczne. Nie wiem, chyba nawet nie chcę się wgłębiać. bardzo mi się podobało, wgniotło mnie w kanapę. Ale chyba już nie wrócę do niej nigdy.Agn - Sob 21 Gru, 2013 23:22
BeeMeR napisał/a:
Agn, taki pocałunek filmowy to niewątpliwie ciężka praca jest, tak się złożyć na ołtarzu kinematografii, stać i pozwalać się całować, starając się nie wyglądać na niezadowoloną, a Ty się dziwisz, że ona nie chciała robić dodatkowych ujęć
Rany, biedaczka, lepiej żeby murarzem została - mniej się ufajda i namęczy przy czymś takim niż całując LMH i innych przystojniaków.
BeeMeR napisał/a:
Dla nastolatków chęć przynależenia do jakiejś grupy i lojalność wobec kumpli jest bardzo ważna pod każdą szerokością geograficzną.
Tak, ale mnie się rozchodzi o realia tworzenia zespołów i kariery muzycznej w Korei. Jakie tam są realne problemy. Czytając np. wpisy na skośnym blogu dochodzę do wniosku, że w trakcie robienia muzycznej kariery taki członek zespołu przestaje w ogóle być człowiekiem, a staje się maszyną. Czy jakiś kumpel go oleje czy nie, to nie aż taki problem wobec wszystkiego, co da się z zespołu wycisnąć.
No dobra, głęboko wierzę, że Lee Ssang to jednak nie wzięli się z konkursu na boysband.
Takie "jesteśmy kumplami na wieki wieków i tworzymy zespół" to fajnie wygląda w serialu, gazetach, ile razy i w naszej kulturze członków boysbandu / girlsbandu prezentuje się jako najlepszych kumpli, a tak naprawdę ledwo się znają, bywa że i z wzajemnym tolerowaniem krucho. W Korei podobnie, tylko okrutna prawda ma więcej zgnilizny niż zwykłe wciskanie kitu o przyjaźni.
zooshe napisał/a:
A do wypowiedzi Park Shin Hye. Czy myślicie, że gdyby nawet kolana się pod nią ugięły i ziemia zatrzęsła, przyznała by się do tego publicznie?? Na pewno nie.
Ja to sobie wzięłam w spory nawias. Bo jakoś tak... nie wiem, czy faktycznie pozostawiliby kręcenie czegokolwiek przypadkowi i "oby wyszło". No ale Shin Hye ma wizerunek niewinnej dziewoi, to się nie może publicznie jarać, że w składziku przyciśnięta do jakiegoś mebla całowała LMH, aż tchu brakło.
BeeMeR napisał/a:
Pięknie też ograno tam niemożliwość pocałowania się w kapeluszach z dużymi rondami, a już flirt w bibliotece przy użyciu dzieł Konfucjusza - palce lizać
Kapelusze były cudne! A w tej windzie, jak je Sun Jun ściągał... mhmmm...
Trzykrotka napisał/a:
Buuu... po recenzji Agn już widzę, że Człowiek z gwiazd raczej odpada do wspólnego oglądania. No nic, coś się na pewno znajdzie...
Tak naprawdę musiałabyś to sama obejrzeć i się przekonać. Podejrzewam, że drama wymaga testu dwóch odcinków. I ja ten drugi bardzo chcę zobaczyć.
Trzykrotka napisał/a:
Tylko tradycyjnej wymiany koszulek brakowało...
No nieeee, nie bawię się tak!
Ja sobie na zmianę będę puszczała 1 odcinek Empress Ki, 1 odcinek CH (ku chwale powtórkom!) i 1 odcinek alienowatej dramy (chyba że po drugim odcinku dam sobie siana). Więc dzisiaj był 3 odcinek CH, miałam zamiar jeszcze 3 odcinek EK, ale nie wyszło czasowo.
Trzykrotka napisał/a:
Pierwsza to wyznanie z głębi piersi: Windows 8 to absolutne ZUo No żesz....
Słyszałam, że to czysty, niczym niezmącony mrok. I każda kolejna osoba, która się na to nadziewa, mówi to samo. Współczuję. Osobiście nie miałam, ahem, "przyjemności".
BeeMeR napisał/a:
Coś czuję, że stanie na oglądaniu Empress Ki
Nie mam nic a nic przeciwko.
Trzykrotko, jakaś ty przystojna się zrobiła. Ładna kiecka! Rozumiem, że z okazji świąt akurat taka? U nas w domu tradycyjna zupa to barszcz, ale tu i ówdzie jest nią grzybowa.
A w ogóle to pozwolę sobie pomarudzić trochę - mam ochotę na jakąś nową książkę o Korei Południowej. Ale taką funkiel nówkę. I nic. Japonia, Chiny - proszę bardzo, na pęczki. Korea Północna? Służę. Ale nie o Korei Południowej. Muszę chyba poczekać, aż Anna Sawińska wyda nową książkę. Powiedziała, że chciałaby, by wyszła na przełomie stycznia i lutego.
Też bym tego bardzo chciała.Trzykrotka - Nie 22 Gru, 2013 00:07
Agn napisał/a:
No nieeee, nie bawię się tak!
Ja sobie na zmianę będę puszczała 1 odcinek Empress Ki, 1 odcinek CH (ku chwale powtórkom!) i 1 odcinek alienowatej dramy (chyba że po drugim odcinku dam sobie siana).
To jest bardzo dobra metoda, na tzw płodozmian Z powodzeniem ją stosuję. Będę kusić Was Empress, choć może rzeczywiście nie na wspólne oglądanie, ale na oglądanie w ogóle, bo to prawdziwy rarytas! Same cesarskie dream sequences mogą rozłożyć na łopatki
A propos człowieka z gwiazd - obejrzałam dziś na próbę Lets's Eat 1 odcinek. Odczucia mieszane. Na wielgaśny plus - jedzenie O jedzeniu się mówi, debatuje, zjada w bliskich najazdach kamery, rozkłada smaki na czynniki pierwsze... biada oglądać na głodniaka, już po człowieku. Ta część mi się strasznie podobała. Ale- jak dotąd nie zachwycił mnie żaden z bohaterów (czepialska i nudna/slodka i głupiutka/flejowaty i bezczelny) oraz pozom dowcipów. Np. mamy się śmiać, bo ktoś jest brzydki i nie umie się ubrać. Są też dość dosadne kawałki z rzyganiem. Może tej dramie też trzeba dać drugą szansę? Po obiedzie, koniecznie...
BeeMeR napisał/a:
[
Zachwyconam
No bo żeby tak wygladać, to naprawdę... już się nawet nie przyznam, ile zdjęć Tysiącletniego Demona do komórki sobie ściągnęłam I jakie komentarze dawałyśmy z Gosią wyczekując na jego pojawienie się
Agn napisał/a:
Trzykrotko, jakaś ty przystojna się zrobiła. Ładna kiecka! Rozumiem, że z okazji świąt akurat taka? U nas w domu tradycyjna zupa to barszcz, ale tu i ówdzie jest nią grzybowa.
Grzyba trochę przycięłam, a od Young Do jakoś się odczepić nie mogę mentalnie. Można sobie na Heirs psy wieszać ile wlezie, ale akurat ta postać się udała - i pisarce i Woo Binowi. Przy okazji robienia literek napatrzyłam się na nowo BeeMeR - Nie 22 Gru, 2013 00:14
Trzykrotka napisał/a:
już się nawet nie przyznam, ile zdjęć Tysiącletniego Demona do komórki sobie ściągnęłam
U mnie dominuje w fotkach z odcinków, w których się pojawia A jaki banan pojawia się na mojej twarzy gdy on się pojawia na ekranie - oj, udała mu się ta rola bardzo
Trzykrotka napisał/a:
I jakie komentarze dawałyśmy z Gosią wyczekując na jego pojawienie się
A to mam nadzieję opowiesz osobiście przy spotkaniu Agn - Nie 22 Gru, 2013 09:21
Trzykrotka napisał/a:
obejrzałam dziś na próbę Lets's Eat 1 odcinek. Odczucia mieszane. Na wielgaśny plus - jedzenie O jedzeniu się mówi, debatuje, zjada w bliskich najazdach kamery, rozkłada smaki na czynniki pierwsze... biada oglądać na głodniaka, już po człowieku. Ta część mi się strasznie podobała. Ale- jak dotąd nie zachwycił mnie żaden z bohaterów (czepialska i nudna/slodka i głupiutka/flejowaty i bezczelny) oraz pozom dowcipów. Np. mamy się śmiać, bo ktoś jest brzydki i nie umie się ubrać. Są też dość dosadne kawałki z rzyganiem. Może tej dramie też trzeba dać drugą szansę? Po obiedzie, koniecznie...
Mnie to nic nie da. Jak zobaczę to jedzenie, to choćbym i konia przełknęła, i tak zgłodnieję. Jak Obelix, noremalnie...
Ja to Let's eat proponowałam właśnie ze względu na jedzenie. Nie widziałam, ale po takim tytule i opisie imaginowałam sobie, że drama będzie o jedzeniu, z jedzeniem w roli głównej i jedzeniem na podorędziu. Acz obawiałam się kapkę, że przy oglądaniu się mocno przytyje, bo wiadomo... człek biedny głodnieje na takie coś. Glutaminian sodu leje się przez ekran czy jakiś inny spisek...
Ale bohaterowie z twojego opisu mnie lekko odstraszyli. Chyba miałam nadzieję na drugiego Le grand chef.
Trzykrotka napisał/a:
Grzyba trochę przycięłam, a od Young Do jakoś się odczepić nie mogę mentalnie. Można sobie na Heirs psy wieszać ile wlezie, ale akurat ta postać się udała - i pisarce i Woo Binowi.
Ja na dramę psów nie wieszam. Oglądałam z zapartym tchem, beczałam, kiedy trzeba i śmiałam się w odpowiednich momentach.
Ech, i się skończyła. Podobała mi się, bardzo. A Woo Bin się udał pod każdym względem. I scenarzystce, i jemu samemu, i w ogóle postać Young Do się świetnie wpasowała w to wszystko.Admete - Nie 22 Gru, 2013 10:25 Obejrzałam wczoraj do połowy drugi odcinek Empress Ki. Nadal mam o tej dramie bardzo dobre zdanie, ale choróbsko mnie zmogło i poszłam spać. Intrygi pałacowe się zaczynają.