Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
aneby - Pią 16 Kwi, 2010 18:21
O Harem bym się kiedyś uśmiechnęła
Fibula - Pią 16 Kwi, 2010 18:36
| BeeMeR napisał/a: | Drugą ramotkę, która zawsze poprawia mi humor, i oglądam dość regularnie jak jestem chora, a którą udało mi się wreszcie zdobyć to Harem i Art Malik |
W sensie nie na kasecie, o której kiedyś wspominałaś? Bo na kasecie i ja mam, ale odtwarzacz dawno zepsuty, a kaseta zadołowana u rodziców.
milenaj - Pią 16 Kwi, 2010 19:19
| Cytat: | | Drugą ramotkę, która zawsze poprawia mi humor, i oglądam dość regularnie jak jestem chora, a którą udało mi się wreszcie zdobyć to Harem i Art Malik |
Z napisami????
Admete - Pią 16 Kwi, 2010 19:32
Czyżby udało Ci się zdobyć oglądalny Harem? Pragnę i pożądam
aneby - Pią 16 Kwi, 2010 19:35
Zaraz się zbierze harem fanek Haremu
milenaj - Pią 16 Kwi, 2010 19:44
Oglądalny to ja mam. Niedawno się udało zdobyć, ale napisy są dla mnie nie do zdobycia. Dlatego pragnę ich i pożądam.....
BeeMeR - Pią 16 Kwi, 2010 19:45
| aneby napisał/a: | Zaraz się zbierze harem fanek Haremu | Nie pierwszy raz
Bez napisów, jakby ktoś znalazł to się polecam oglądalne bardzo
Admete - Pią 16 Kwi, 2010 20:01
To może kiedyś przy okazji
Fibula - Pią 16 Kwi, 2010 20:38
| BeeMeR napisał/a: | Bez napisów, jakby ktoś znalazł to się polecam |
Polskie? Tych chyba nie ma.
BeeMeR - Pią 16 Kwi, 2010 20:46
Jak jest lektor, to czemu miałoby nie być i napisów, skrzętnie gdzieś ukrytych?
W gruncie rzeczy po co komu napisy do filmy, który zna niemal na pamięć, ze wszystkimi jego eee... nieprawdopodobieństwami i dialogami typu: "ty nie masz kobiecego serca"
I tak go lubię
praedzio - Pią 16 Kwi, 2010 21:10
Chcieć!!! Chcieć!!! Chcieć!!!!
Anaru - Pią 16 Kwi, 2010 21:31
| BeeMeR napisał/a: | | Admete napisał/a: | Nie znam zupełnie tego filmu | jest absolutnie cudnie rozkoszny - w całkowicie oldskulowy, rozbrajająco nonsensowny sposób
Cudna ramotka
Drugą ramotkę, która zawsze poprawia mi humor, i oglądam dość regularnie jak jestem chora, a którą udało mi się wreszcie zdobyć to Harem i Art Malik |
Aaaa!!!!!!!
Chcę Lodowych Piratów!!!! Kocham i uwielbiam miłością wielką od lat
Harem tez chcę, pragnę i pożądam
(nie dostałam jeszcze, nie?)
Anonymous - Sob 17 Kwi, 2010 20:26
Z okazji Żałoby to całkiem znośne filmy puszzają, nie zebym dostrzegałą chociaż jeden dobry aspekt-bo tak nie jest- ale naprawdę puszczali dobre filmy. Gdyby jeszcze nie fakt, ze w domu nie mogłam sobie spokojne "Szkoły uczuć" oglądnąć bo było skakanie z polszmatu na archikatedrę, ale mimo wszystko lubię ten fiolm, a oglądany z odpowiednim nastawieniem naprawdę wzrusza....
Agn - Nie 18 Kwi, 2010 15:45
| BeeMeR napisał/a: | W gruncie rzeczy po co komu napisy do filmy, który zna niemal na pamięć, ze wszystkimi jego eee... nieprawdopodobieństwami i dialogami typu: "ty nie masz kobiecego serca"
I tak go lubię |
Ze wszech miar słuszne są twe słowa, Basiu. A teraz rzeknij mi jeszcze, na którym programie leciała taka ładna jakość, bo na standardowym CocoJumboTV film jest jakości bydle jakiej, by nie rzec - badziewnej. A i to jak puścili, to myślałam, że się posikam z radości. Też b. lubię ten film, pomimo treści takiej, a nie innej. A młody Art Malik O borze wszechszumiący, te oczy...
Swoją szosą takim samym uczuciem, pomimo romansowatości itd., darzę też Saharę, ale chodzi mi o ten film z Brooke Shields, nie z Penelope Cruz. Czy ktoś może posiada ową Saharę i chciałby mi ten, no, wypożyczyć kasetę, bym mogła sobie obejrzeć? EDYCJA: Już mam.
Ja tymczasem od jakiegoś czasu namiętnie słucham Edith Piaf. No co takie wielkie oczy robią? Lubię! Co jakiś czas tak mnie bierze. Kobieta miała piękny głos i melodyjne piosenki. Nieważne, że nie rozumiem słów (choć podejrzewam, że każdy wie, o czym śpiewa w Non je ne regrette rien (sp?)) - słuchanie jej sprawia mi nieskrywaną przyjemność. W związku z tym w końcu zebrałam się w sobie, by łaskawie obejrzeć o niej film z 2007 roku. Powiem, że całkiem mi się podobał, choć za biografiami z zasady nie przepadam. Ale tę obejrzałam bezboleśnie, a nawet z narastającym smutkiem (i nie ma z tym nic wspólnego żałoba narodowa).
Otóż jak kocham śpiew Edith, tak kompletnie niczego o niej jako osobie nie wiedziałam wcześniej (poza standartowymi artykułami z gazet, które przestawiały ją jako wielką damę francuskiej piosenki, niekoniecznie zaś jako osobę, choć w większości przypadków wspominały one o tragicznej śmierci wielkiej miłości Edith - Marcela). Tak więc jako taka świeżynka, rzekłabym, oglądam film, w którym z zaskoczeniem odkrywam, że prywatnie Edith nigdy bym nie polubiła. Jak podobały mi się jej dowcipne odpowiedzi na niektóre pytania dziennikarzy etc., tak nie lubię osób, które robią tyle wrzasku. Jak dla mnie za głośna. Ale może właśnie dlatego z taką przyjemnością oglądałam film. Kobieta miała ciężkie życie, ale posiadała też sporą charyzmę i siłę charakteru i w takich przypadkach biografie ukazują główną postać jako nieszczęśliwą osobę, której wszystko się po prostu przytrafia i trzeba pochylić głowę nad jej nieszczęściem. La Vie en Rose nie ukrywa, że życie Edith różami usłane nie było, że sporo wycierpiała, że w chwili śmierci (47 lat) wyglądała gorzej niż niejedna sześćdziesięciolatka, że piła w barach, imprezowała, gwiazdorzyła, darła się, a przyjaciółkę (Simone) w którymś momencie życia traktowała jako dodatkowy element dekoracji. Ale z drugiej strony nie czyni z niej też bezwolnej ofiary, zawsze widać było, że Edith miała wybór.
Choć film też zdaje mi się niepełny i niektórych rzeczy nie rozumiem, np. kiedy Edith jest już dorosła i zarabia śpiewaniem na ulicy, oddaje pieniądze jakiemuś facetowi, który się na nią rzuca, że chce więcej. Za Chiny nie wiem, kim był ten facet i dlaczego właściwie Edith mu płaciła. Na alfonsa mi nie wyglądał, choć tak się zachowywał.
Muszę chyba przeczytać sobie jakąś biografię Piaf, może mi się co nieco rozjaśni.
Tymczasem film polecam. Na początku trochę mi się nie podobało, że na zmianę są sceny z jej młodości i z jej "starości", ale potem mi się to spodobało. Dzięki temu twórcy uniknęli standardowej linii biografii - po kolei urodziła się, wychowała, pracowała, bach! jest gwiazdą i cierpi, na końcu umiera. Zawsze to jakaś odmiana.
BeeMeR - Pon 19 Kwi, 2010 09:07
Agn, a wiesz, że ostatnio też miałam ochotę na powtórzenie sobie Sekretów Sahary? Najbardziej pamiętam teraz scenę biczowania i "nazywam się Jordan!" Ech, jak to dawno temu leciało
I też już mam namiar
Agn - Pon 19 Kwi, 2010 09:18
Ja to najlepiej z tego filmu zapamiętałam końcówkę - przybiegający czarny koń.
aneby - Pon 19 Kwi, 2010 09:31
A tak a propos Haremu - zauważyłyście jakie Malik ma owłosione plecy ?
Gorylą klatę jeszcze bym zniosła, ale plecy
Agn - Pon 19 Kwi, 2010 10:00
Za to nie ma tam jeszcze łysiejącej głowy.
Mnie tam włosy na plecach nie przeszkadzają.
BeeMeR - Pon 19 Kwi, 2010 10:25
Zauważyłyście - ale mnie męskie owłosienie li tez brak nie nie przeszkadza (dopóki nie osiąga gęstości wełnianego swetra )
Jedyne co mi przeszkadza, to odrosty na klacie
Trzykrotka - Pon 19 Kwi, 2010 11:12
Za taki owłos (jak mówiła pewna pani w Kole Fortuny) można się w potrzebie przytrzymać . A taki klatowy to, cholewacia, w zębach może zostać (jakby cóś ). Diwanom mówię stanowcze NIE
Calipso - Pon 19 Kwi, 2010 14:04
| Trzykrotka napisał/a: | | A taki klatowy to, cholewacia, w zębach może zostać (jakby cóś ). Diwanom mówię stanowcze NIE |
Bardzo stanowcze nie i nikt mi nie wmówi że futrzesty facet jest fajny
praedzio - Pon 19 Kwi, 2010 15:24
Mnie futerko nie przeszkadza.
Agn - Pon 19 Kwi, 2010 15:54
| Calipso napisał/a: | i nikt mi nie wmówi że futrzesty facet jest fajny |
Jeeeest. Tylko nie dla ciebie. Choć zastanawiam się, co byś zrobiła, gdyby cię trafił jasny piorun z nieba, bach, wielka miłość aż do grobowej deski. A po rozdzieniu faceta okazuje się, że ma więcej włosów, niż byś sobie życzyła.
praedzio - Pon 19 Kwi, 2010 16:12
*ma wizję Calipso ganiającej za facetem z plastrem wosku w rękach*
Admete - Pon 19 Kwi, 2010 20:13
Ja tylko przypominam, że to wątek filmowy Można założyć wąteczek - co nam się podoba i nie podoba u facetów To będzie wątek edukacyjny
|
|
|