Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV
Admete - Sob 01 Wrz, 2012 08:59
Dostałam kiedyś. Nie ma niestety żadnych napisów. Cudny miniserial.
Agn - Sob 01 Wrz, 2012 21:01
Dziś wieczór miałam podwójną randkę. Ja, mama, Paul Newman i Robert Redford. Zrobiłam sobie powtórkę z Butcha Cassidy i Sundance Kida (no przecież trzeba było sprawdzić, czy płyta aby na pewno działa!), a mamie urządziłam seans... być może, że kiedyś film widziała, ale to było dawno i nieprawda.
Więc tym razem seans był w skupieniu, bez komentarzy, śmiechów-chichów (no, prawie), gadania i takich tam. Film jest jeszcze cudowniejszy niż za pierwszym razem. Jest szalenie śmieszny (rechotałyśmy z mamą jak zwariowane), uroczy, lekki i przyjemny. Wcale się nie dziwię, że tak go ludzkość wielbi.
A Paul i Robert razem na ekranie... Ech... mogłabym długo i rzewnie, jeno słów brak...
Anonymous - Nie 02 Wrz, 2012 10:07
Ogladalam wczoraj Sprawe Gorgonowej i mam troche mieszane uczucia. W zasadzie nie tyle ze wzgledu na walory artystyczne filmu, co na postac Rity Gorgonowej. Fabula filmu opiera sie na autentycznym procesie Margerity Gorgon oskarzonej o zabojstwo corki swojego kochanka. Byl to najglosniejszy proces i najglosniejsza sprawa XX-lecia miedzywojennego (zyla nim cala Polska). Proces byl poszlakowy, a Rita skazana poczatkowo na kare smierci, ostatecznie wychodzi po 9.
Film jest niezwykle wierny (czytalam kiedys na ten temat - zgadzaja sie wszystkie fakty sledcze i procesowe). Scenariusz zostal tak skonstruowany, ze pomimo nakierowania zeznan 14-letniego swiadka agresywnym przesluchaniem i zasugerowaniem kogo widzial, poczatkowo wina Rity wydaje sie niezaprzeczalna. Jej spokoj i opanowanie wzbudzaja niechec do jej osoby - potem w toku procesowym wychodzi na jaw kilka faktow, podkladanie falszywych swiadkow, czy chociazby zwykla kobieca solidarnosc w kwestiach jej relacji z kochankiem (ostatecznie wlasnie to zawazylo na zlagoceniu wyroku).
W zasadzie nie do kona wiemy, czy Rita naprawde popelnila te zbrodnie. Akta wskazuja na uchybienia przy zbieraniu dowodow - a raczej zbieranie ich tak, aby udowadnialy z gory zalozona teze i wine konkretnej osoby, z pominieciem innych podejrzanych. Poszlaki bezsprzecznie wskazuja na Rite, ale dowody temu przecza...
Film pokazuje Rite jako postac tragiczna, chociaz nie sili sie na odpowiedzi, ktorych nie dalo zycie. Pozostawia dokladnie te same pytania, ktore pojawily sie wowczas, a odpowiedzi nigdy nie uzyskamy...
Dodam na koniec, ze sprawa interesowalam sie przez osobe sedziego sledczego - Zdzislawa Kulczyckiego, ktorego w filmie gra Andrzej Łapicki. Podobno odegral go znakomicie i niezwykle wiernie. W dodatku byl podobny do Kulczyckiego - nie tyle z twarzy, co z sylwetki, ruchu i zachowania.
elbereth - Pią 07 Wrz, 2012 15:48
Raj: Miłość, wczorajsza premiera, wielowątkowy i mocno poruszający obraz.
Agn - Pią 07 Wrz, 2012 23:07
A w poniedziełek na co idziem?
elbereth - Sob 08 Wrz, 2012 09:09
Dobre chęci grają, ale o 19:30. Dasz radę się zerwać wcześniej z pracy?
Agn - Sob 08 Wrz, 2012 21:43
Mowy nie ma, nie mogę się wyrywać z pracy. :-(
Byłam dzisiaj na nowym Allenie. Ja wiem, że wielbiciele jego twórczości uważają, że jest taki sobie, że kręcił kiedyś lepsze. Nic jednak nie poradzę na to, że jego starsze filmy w ogóle do mnie nie przemawiały (choć diabli wiedzą, może dziś bym je inaczej odebrała), a te ostatnie mnie bawią. Uśmiałam się niesamowicie. A Jesse Eisenberg to wielka radość dla oczu.
elbereth - Nie 09 Wrz, 2012 07:21
| Agn napisał/a: | | Mowy nie ma, nie mogę się wyrywać z pracy. :-( |
No to trochę lipa, bo nie wiem czy widziałaś, ale godziny seansów się pozmieniały (nie są już tak ładnie uporządkowane i podzielone na pięć bloków) - i z tego, co grają po 20:00, to albo już widziałam, albo mnie nie interesuje; jedynie Odwróceni zakochani i Misiaczek mogłyby być, ale to dopiero po 22 grają (kończą się oba po północy).
Agn - Nie 09 Wrz, 2012 08:21
Dang... To może sama na coś pójdę, a my umówimy się następnym razem? Coś polecasz?
elbereth - Nie 09 Wrz, 2012 08:25
| Agn napisał/a: | | Dang... To może sama na coś pójdę, a my umówimy się następnym razem? |
No chyba nie mamy innego wyjścia.
Admete - Nie 09 Wrz, 2012 08:29
Ja akurat wolę stare filmy Allena Końcem mojego liceum puszczali je w takim cyklu w tv, oglądałam z bratem.
Agn - Nie 09 Wrz, 2012 08:35
Mnie się ten bardzo podobał, był cudownie absurdalny i prześmiewczy, szczególnie historia z Roberto Benignim.
Za to postacią graną Ellen Page najchętniej wyszorowałabym podłogę. Rany, jak mnie to dziewczę irytowało. W głowę zachodziłam, co bohater w niej widział.
Admete - Nie 09 Wrz, 2012 08:43
Nie widziałam Zakochanych w Rzymie, ten o Paryżu widziałam i sympatyczny był, ale nic więcej. Grają u nas teraz Zakochanych w Rzymie, ale obecnie nie mam z kim do kina chodzic, więc nie chodzę.
elbereth - Nie 09 Wrz, 2012 08:58
| Agn napisał/a: | | W głowę zachodziłam, co bohater w niej widział. |
No jak to co, toż to hipsterka pierwszej wody była!
Agn - Nie 09 Wrz, 2012 08:59
Te jej naciągane teksty, pseudointelektualny bełkot i jeszcze ten sposób mówienia. Brrrr!
Agn - Śro 12 Wrz, 2012 23:26
Tęskniłyście? Paul Newman znów obejrzany!
Nagroda (1963)
Popijający pisarz ląduje w Sztokholmie, gdzie ma się odbyć uroczystość rozdania nagród Nobla. Przez przypadek wdeptuje w aferę nagrodową dotyczącą laureata w dziedzinie fizyki.
Mam ambiwalentny stosunek do komedii kryminalnych. Wolę realne kryminały lub konkretne komedie, ale obejrzałam bez bólu. Mało prawdopodobna historia, ale co tam, Paul sobie pobiegał (w tym w samym ręczniczku! ), przy kilku sytuacjach się uchachałam jak głupia (a sławetny ręczniczek doprowadził mnie do spazmów ). I jeśli kiedyś w romansach nadzieję się na określenie "zbudowany jak młody bóg", jako żywo stanie mi przed oczami Paul Newman.
W ręczniczku.
A najlepiej bez.
Reasumując - nie jest to jego najlepszy film, ale ku odprężeniu mózgu i nerwów można sobie obejrzeć.
Anonymous - Czw 13 Wrz, 2012 00:44
ech, jaki on majtkopedny...
Agn - Czw 13 Wrz, 2012 10:14
Mnie to mówisz? *maślane oczy*
Eeva - Wto 18 Wrz, 2012 15:23
Obejrzałam sobie wczoraj Królewnę Śnieżkę i Łowcę i jestem absolutnie zalamana. Kristen jak zwykle lata po calym ekranie z dziobem na rybę i ciągle stęka, jest jak zwykle drewniana i moje krzesło zagrałoby z większa werwą. W ogóle cały film jakiś taki niemrawy, chociaż Charlize bardzo mi się podobała. Jest jak zwykle piękna a jako macocha jest trochę straszna i przerażająca, ale to chyba o to chodziło.
Zakończenie sugeruje drugą część, ale nie wiem jak mają zamiar ją nakręcić skoro Kristen tak bardzo spadły notowania, że nie chcą jej w drugiej części
Obejrzałam też The Moth Diaries - nawet nie chce mi się opisywac o czym jest ten film, jest tak żałosny, że strzelenie sobie w twarz jest ciekawszą opcją niż jego oglądanie.
Magic Mike - "fascynujący" film o męskich striptizerach. Gra Channig Tatuum (nigdy nie wiem jak go się pisze), Matt Bomer, Matthew McConaughey i ten pan co grał w CSI Miami Erica Delko. Channing nie jest tylko striptizerem. On ma MARZENIE. Pracuje w kilku miejscach i zbiera fundusze na otworzenie własnej firmy. Bo on nie tylko jest striptizerem. On ma marzenie. Projektuje meble. Generalnie zakończenie filmu jest mocno kulawe. Film nie wnosi nawet fajnych widoków męskich ciałek, bo jakies te ich tańce niedorobione.Postrzeliłabym się w stopę jeśli to by sprawiło że zapomnę o tym filmie i czasie jaki na niego straciłam, ale przeciez nie mogę bo strzeliłam sobie w twarz podczas oglądania Moth Diaries.
Admete - Wto 18 Wrz, 2012 17:09
Biedna Eeva
RaczejRozwazna - Wto 18 Wrz, 2012 17:22
| Eeva napisał/a: | | Obejrzałam sobie wczoraj Królewnę Śnieżkę i Łowcę |
A ja dla odmiany obejrzałam Mirror mirror czyli też Śnieżkę. Było sympatycznie, aczkolwiek nie aż tak sympatycznie jak się spodziewałam po bardzo pozytywnych recenzjach. Książe i krasnale - "na nowo odczytani" - naprawdę fajni! I król - Boromir - ach czemu było go tak mało.... (swoją szosą starzejemy się - już nas młode pokolenie tak nie bierze ) Przez tydzień nie mogłam się uwolnić od końcowej piosenki I belive in love - az mnie głowa bolała
Obejrzałam też po raz pierwszy Pearl Harbor. Tu akurat wiedziałam czego się spodziewać więc uodporoniona się na hamerkański patriotyzm przetrwałam przyjemnie. Uwielbiam sceny batalistyczne w powietrzu a to było zrobione naprawdę dobrze. Wątek (wątki) miłosne takie sobie (Kaśka trochę - ten tego - niewyżyta była ), Ben Affleck z otwartą buzią - nie było trudno uwierzyć w jego analfabetyzm (aczkolwiek ładnie prezentował się w mundurze ) ale za to śliczny, nieśmiały i chłopięcy Josh Hartnett (nie kojarzę tego aktora z innych filmów).
Natomiast muzyka Zimmera - piękna Generalnie - pozytywnie.
[/i]
Admete - Wto 18 Wrz, 2012 17:26
Muzyka Zimmera jest za dobra na tak słaby film
RaczejRozwazna - Wto 18 Wrz, 2012 17:34
Ja już wiele razy zauwazyłam, że pierwotne nastawienie zmienia diametralnie odbiór filmu. Gdy spodziewam sie wiele - po dobrych recenzjach - bardzo często jestem rozczarowana. A gdy zbyt wiele nie oczekuję to - na odwrót - potrafie zauważać drobnostki i cieszyc sie każdym przejwem czegoś pozytywnego.
idalne pod względem obiektywizmu byłoby nastawienie fenomenologiczne - żadnej wiedzy i oczekiwań na początku
Admete - Wto 18 Wrz, 2012 17:56
Alez ja nie krytykuję oglądania takich filmów. Sama swego czasu oglądałam. To takie dłuższe teledyski
Caitriona - Wto 18 Wrz, 2012 19:57
| Eeva napisał/a: | | Postrzeliłabym się w stopę jeśli to by sprawiło że zapomnę o tym filmie i czasie jaki na niego straciłam, ale przeciez nie mogę bo strzeliłam sobie w twarz podczas oglądania Moth Diaries. |
Ja ostatnio widziałam dwa filmy (szał ciał normalnie).
Lockout w którym maczał palce Luc Besson i z Guy'em Pearcem w roli głównej. Rok 2024, więzienie w kosmosie o zaostrzonym rygorze wizytuje córka prezydenta USA, słodka blondi, na skutek taki a nie inny, więźniowie się wydostają z cel i biorą córkę za zakładniczkę. Oczywiście pomóc jej może li i jedynie jeden super agent, akurat chwilowo podejrzany o morderstwo. Ogólnie akcja, trochę napięcia i o dziwo trochę śmiechu, bo super agent jest zadziorny, sympatyczny w sumie i ma cudne imię. Trochę takie pomerdanie, jakby Szklana pułapka w kosmosie. Ja się dobrze bawiłam oglądając Pearce i kilka innych jeszcze znanych mi twarzy. Polecać nie będę, ale jak ktoś miałby ochotę nie będę odradzać
Der ganz große Traum, film niemiecki o początkach piłki nożnej w Niemczech. Połowa XIX wielu, niepokorny nauczyciel zakochany w tym sporcie po pobycie na studiach w Anglii wraca do domu i próbuje nauczać i wychowywać chłopców ze swojej klasy poprzez naukę gry w piłkę. Oczywiście dyrekcji coś takiego się nie podoba, zaczynają więc walkę z nauczycielem. Konrad Koch którego gra Daniel Brühl jest postacią autentyczną. Mimo że rzecz niemiecka, ogląda się dobrze. Sympatyczny film kostiumowy o czymś innym niż miłość.
|
|
|