Filmy - Powiew Orientu
Trzykrotka - Czw 23 Wrz, 2010 11:03
| BeeMeR napisał/a: |
Skończyłam z nim i nie zamierzam wrócić. |
To ja sobie chyba daruję. Z Madhavanem mam co oglądać, na Aamira ani Sharmana nie mam najmniejszej ochoty, ani na czyjekolwiek slipki , piosenkę z Kareeną (bardzo fajną) obejrzałam.
Dzięki za ostrzeżenie
BeeMeR - Czw 23 Wrz, 2010 16:32
Trzykrotko, daruj sobie.
To film, gdzie "ważne przesłanie" ginie pod żartami ze spodniami: zdejmowaniem sobie, komuś, zapominaniem żeby je włożyć. No i w sikaniu pod prądem
Trzykrotka - Sob 25 Wrz, 2010 19:47
Z tych dwu Khanów wolę jednak Imrana . Będę chyba tłumaczyć ten artykuł o zmianie warty w kinie Bollyood i o "terrific six" panów Ranbira, Shahida, Imrana, Neila Mitina, Abhaya i Prateika. Ciekawy jest, pokazuje tendencje na przyszłość. Gdyby coś, to zalinkuję tłumaczenie.
A na razie "youngistan" w reklamie: mnie się ogromnie podoba: Coca Cola, Imran Khan i Kalki Koechlin
http://www.youtube.com/watch?v=7fkq6EpbKgM
I dwie z Shahrukhiem z ostatniego czasu, które mnie zachwyciły: Airtel, dwie wersje krótsze, z napisami
http://www.youtube.com/watch?v=SWsqzO9pglY
Reżyserska wersja
http://www.youtube.com/watch?v=4AfQp9maaSs
I reklama D Decor (meble i tkaniny, 3 na świecie!), Shahrukh z żoną
http://www.youtube.com/watch?v=2HYxkKuT9QM
Admete - Sob 25 Wrz, 2010 21:22
Imran ładnie rusza brewką
Fajna ta reklama Shahrukha z żoną, choć te meble trochę zbyt strojne
Trzykrotka - Nie 26 Wrz, 2010 00:27
Na szczęście w domu takich nie mają; na ile widać na zdjęciach i w dokumencie Discovery o Shahrukhu, Mannat jest urządzony z elegancką prostotą.
Te brewki to Imram ma... jak stworzone do ruszania . A dziewczyna grała (nastoletnią) Chandramukhi w najnowszej wersji Devdasa, Devie D.
trifle - Nie 26 Wrz, 2010 00:44
Fajna brewka
Admete - Nie 26 Wrz, 2010 09:01
Tylko ta dziewczyna zupełnie na Hinduskę nie wygląda. Muszę w końcu Deva D zobaczyć.
Trzykrotka - Nie 26 Wrz, 2010 20:24
W Devie, o ile pamiętam, ona była białą dziewczyną, nie-Induską w każdym razie. Film warto zobaczyć, jest piękny (nawet zważywszy temat) i ciekawie podchodzi do kultowej postaci. Tylko ja nigdy nie obsadziłabym Abhaya Deola, zdrowego, z pogodną twarzą i dołeczkami, w roli narkomana i alkoholika. Shahrukh, grając Devdasa też był uważany za "czekoladowego chłopca," ale reżyser twierdził, że są w nim pokłady smutku. I wydobył je.
BeeMeR - Pon 27 Wrz, 2010 08:50
I Hate Luv Storys
Lekkie, kolorowe, trochę bezscenariuszowe, ale to miła garść scenek z życia młodej pary scalona głosami z offu - jak dla mnie niepotrzebnymi, bo spowalniającymi już i tak mizerną akcję. Ale film wyszedł miły dla oka, a Imraan bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, bo szczerze mówiąc mimo uznania, jakie tu i ówdzie było słychać, nie spodziewałam się tak wdzięcznej kreacji po dość klockowatym dotychczas Imraanie. I nawet mimiki używał, nie tylko brwi Sonam za to - cóż - śliczna i zgrabna, pięknie wygląda w pięknych ciuchach, ale aktorki wielkiej w niej na razie nie widzę. Najbardziej jednak zachwycił nas pan Reżyser z całą swoją egzaltacją
Całość skąpana w sympatycznej, acz nie porywającej muzyce, tytułowa piosenka tylko jest mocno chwytliwa, a Imraan uroczo udaje, że tańczy Stanie wychodzi mu jakoś lepiej Nic to, podobało mi się, choć trochę bym to pocięła pod koniec, zwłaszcza wynurzenia bohaterów, nie wiodące donikąd
Trzykrotka - Pon 27 Wrz, 2010 09:49
| BeeMeR napisał/a: | Najbardziej jednak zachwycił nas pan Reżyser z całą swoją egzaltacją |
Imołuszyyyyyyyynss! I cztery krople wody na twarzy heroiny
| BeeMeR napisał/a: | [Całość skąpana w sympatycznej, acz nie porywającej muzyce, tytułowa piosenka tylko jest mocno chwytliwa, a Imraan uroczo udaje, że tańczy Stanie wychodzi mu jakoś lepiej Nic to, podobało mi się, choć trochę bym to pocięła pod koniec, zwłaszcza wynurzenia bohaterów, nie wiodące donikąd |
Hyhy Tak jak Abhi najlepiej tańczy, gdy siedzi i gnie się w takt muzyki (serio serio), Salman, kiedy idzie "w kwadracik," tak Imran najlepiej tańczy, gdy przestępuje z nogi na nogę (już w Luck mu opracowali tę metodę). Ale robi to tak wdzięcznie, tak miło daje się obtańcowywać paniom, że teledysk wypada bardzo fajnie
Mnie też ten off męczył. Podobno scenariusz był wiele razy poprawiany; mam wrażenie, że bardziej było to opowiadanie czytane z offu, ilustrowane obrazkami. Zżymałabym się o wiele bardziej, gdyby nie wyszedł z tego taki - w sumie - fajny i kolorowy film.
Calipso - Pon 27 Wrz, 2010 19:38
W sobotę obejrzałam "Don". Jak zwykle świetny Szaruk Więcej słów nie wykrzesam, bo połowę filmu przekimałam
Trzykrotka - Pon 27 Wrz, 2010 21:36
Cal, przeczytaj gdzieś choćby streszczenie, bo lada chwila zaczyna się kręcenie sequela! I wiecie, że szukają statystów na część niemiecką? Pierwszy warunek, trzeba mieszkać w Berlinie
Shahid - niezbyt podoba mi się ta broda
Admete - Pon 27 Wrz, 2010 22:25
Nie taka zła ta broda. Wąsy były gorsze
BeeMeR - Wto 28 Wrz, 2010 09:03
| Admete napisał/a: | Wąsy były gorsze | zgadzam się
Co do I hate Luv Storys zapomniałam dodać, że film wydał mi się de facto peanem na cześć filmów Shahrukhowych, głównie tych romantycznych. Saif i Aamir na początku są dla zmyłki, potem już co chwilę mamy melodię, scenkę, tytuł, cytat lub inne nawiązanie do filmów SRK.
Trzykrotka - Wto 28 Wrz, 2010 09:35
No bo też on ich najwięcej nakręcił Krol romansu po prostu.
BeeMeR - Wto 28 Wrz, 2010 09:50
Król romansu królem romansu, ale przecież większość czołowych aktorów ma piękne romanse na koncie, wielkie pamiętne sceny, a tu zostało to potraktowane mocno wybiórczo
Co mi nie przeszkadza w żaden sposób, ale jest zauważalne
Trzykrotka - Wto 28 Wrz, 2010 10:20
Ale te Shahrukowe romanse jakoś najbardziej - że tak powiem - funkcjonują jako punkty odniesienie i najwięcej się z nich pamięta: scen, cytatów, muzyki... Mówię to w tej chwili nie jako członkini team Shahrukh, tylko obiektywnie.
Wczoraj sobie przed snem screenowałam Imrusia na avatarki i wynalazłam jeszcze cytat z Hrithika - Simran po nieszczęsnym wyznaniu próbuje jakoś uratować znajomość z Jaiem, wyciąga do niego rękę i mówi Mujhse dosti karoge? - to film z YRF z Hithikiem, Rani i Kareeną, taki trochę a la Cyrano de Bergerac. I jeszcze, Jai podsumowuje jakiś tekst Kunala: daj spokój, to cytat z "Dil Chahta Hai"! Czyli wujek też się pojawił, w swym najbardziej romatycznym wydaniu
Ale kiedy myślisz: love story, masz w pamięci raczej DTPH, albo DDLJ, albo KKHH, albo Veer Zaara, niż Dil Chahta Hai , czy Hum Tum mimo, że romansów było w nich trochę i to pięknych.
BeeMeR - Wto 28 Wrz, 2010 10:56
| Trzykrotka napisał/a: | | Mujhse dosti karoge? - to film z YRF z Hithikiem, Rani i Kareeną, | dla mnie to jest cytat z KKHH, SRK chce się zaprzyjaźnić z Rani , to było znacznie wcześniejsze niż MDK z tąże samą Rani.
Widzisz, dla mnie "obiektywnie" to Shahrukh nie jest jedynym amantem Bollywood, aczkolwiek pierwszym, który przychodzi na myśl.
A to dla mnie było naprawdę tendencyjny wybór kilkudziesięciu nawiązań do SRK, dwóch do Aamira, jednego do Saifa. Mogłam oczywiście czegoś nie zauważyć, ale filmografie wszystkich tych Khanów przerobiłam w większości i miłosnych historii tam niemało
Dla mnie to był ewidentny karanowskie podejście do bollywodzkich "love storys" i podchodzę do tego z przymrużeniem oka i olbrzymią sympatią, Bo to jedna ze spraw, za które kochamy Karana i jego filmy, nawet jeśli reżyseruje je ktoś inny, czyż nie?
Trzykrotka - Wto 28 Wrz, 2010 11:07
Podejrzewam, że niemałą kwestią była sprawa tego, co z kim można... Wiadomo, film z stajni Karana może "pojechać" Karanem (podobnie bylo w Dostanie). Może "pojechać" filmami Choprów, bo to prawie jak w rodzinie. Podejrzewam, że też z Bhansalim ustalili, że nie obrazi się za Black, Saawaryię i Devdasa. A zgode na nawiązania do farhanowego DCH to już sam Imran mógł załatwić
Admete - Wto 28 Wrz, 2010 16:21
No właśnie - pewnie chodziło też o to, kogo można bezkarnie cytować Trzykrotko bardzo ładny avatarek
Trzykrotka - Wto 28 Wrz, 2010 19:33
No właśnie - takiej Parineety na przykład tknąć nie można, bo V.V. Chopra nie z tych Choprów pochodzi . Ach, Saif w mękach zazdrości
Dziękuję, Admete Z przyjemnością oscreenowałam wczoraj Imrana i mam 4 avatarki z jednej sceny. Będę sobie wymieniać.
BeeMeR - Wto 28 Wrz, 2010 19:47
I ten argument "nietykalności" do mnie przemawia
Trzykrotka - Wto 28 Wrz, 2010 21:42
Oglądam Badmash Comapany i mam na razie pierwszy i główny wniosek
trifle - Wto 28 Wrz, 2010 22:41
Trzykrotka - Wto 28 Wrz, 2010 23:42
Obejrzałam! I wniosek podtrzymuję. Specjalnie oglądałam w programie, w którym nie umiem screenować, bo palce chyba bolałyby mnie od naciskania klawiszy
Podobało mi się jako niezobowiązujący film rozrywkowy. To taki film - produkt, pewnie na jeden raz, ale za to, znakomitej jakości i elegancko zapakowany. Jak na w Yash Raj Films przystało.
Dla mnie, jak dla Admete, nie jest to raczej temat bliski sercu; nie przejmowałam się szczególnie losami czwórki przyjaciół i ich szemranych interesów. I dobrze, bo w ten sposób po prostu oddałam się przyjemności patrzenia, a to duża przyjemność po ciężkim dniu, naprawdę.
Piękne plenery, Indie, Nowy Jork, Las Vegas, Bngkok. Świetne ciuchy, z przebierankami w bonusie (świetna zabawa , choć Shahid w każdym przebraniu wyglądał jak Shahid w przebraniu). Muzyka nie do końca w moim guście, ale tez nie tylko i wyłącznie upca upca w stylu techno albo disco. Świetne teledyski. Mając Shahida, który - jak tańczy, każda wie - oraz Anushkę, również szkoloną tancerkę, twórcy oparli się pokusie układania dla nich wymyślnych kroków: w piosenkach nie ma właściwie tańca z choreografią, jest po prostu ruch w ładnych okolicznościach przyrody. Intryga dobrze pomyślana. Ucieszyłam się z końcowej pól godziny Końcowy interes wydał mi się tak idiotyczny, że już się zaczęłam wkurzać Skończyło sie uznaniem za pomysłowość.
Co jeszcze... wydaje mi się, ze dom Karana i Bulbul, ten przedostatni, grał też dom Rani i Saifa w Tara Rum Pum. A może za dużo się filmów naoglądałam...
Gra aktorska - bardzo - bardzo. Anushka może trochę gorzej wypadła w roli przebojowej i wydekoltowanej Bulbul, bo ona (mam wrażenie) taka nie jest, musiała ją po prostu stworzyć. Im dalej, im więcej emocji trzeba było wygrać, tym było lepiej. Ona jest dobra w te klocki. Shahid - pięknie! Ani krzty, ani śladu cudusiowania, może za bardzo wyciszony w części drugiej, ale wybaczam mu. Pozostali panowie, świeżynki - także kciuk w górę.
Bardzo miły wieczór, tylko chipsów brakowało .
|
|
|