To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV

Agn - Pią 10 Sie, 2012 06:47

Wieczór (do północy) spędziłam przed ekranem, tym razem podziwiając Paula w wydaniu z roku 1980 w filmie Gdy czas ucieka.
Film polega na tym, że na wyspie wybucha wulkan i lawa zamierza sobie popłynąć akurat na ludzi, którzy są na owej wyspie uwięzieni. Pomoc przypłynie dopiero następnego dnia.
Takie tam kino katastroficzne, w którym od razu wiadomo, który z bohaterów jest na tyle durnym palantem, żeby zginąć przed napisami końcowymi. Paul cudny, szczególnie oblany ropą (ale oczy widać, a jak wiadomo - to są TE oczy :serce: ). Jest jedna znakomita scena, na której siedziałam jak na szpilkach - przechodzenie na drewnianym mostku nad płynącą lawą (już widzę, jak się dopatrujecie Shreka, osła i smoczycy, hehe). Niezłe to było. :-)
W sumie film do obejrzenia.

praedzio - Pią 10 Sie, 2012 07:52

Chyba nie tak dawno temu leciało to w telewizorni. :mysle:
Agn - Nie 12 Sie, 2012 14:57

Wieczory filmowe w towarzystwie...

Piątek - razem z kumpelą z pracy zasiadłyśmy do Buntownika bez powodu (1955). Tak, tak - z Jamesem Deanem i Natalie Wood. :mrgreen:
http://www.filmweb.pl/fil...owodu-1955-4382
Nigdy nie widziałam wcześniej tego filmu i nie wiedziałam, że to praktycznie kino młodzieżowe. Ale jakie fajne! Piękne pięknem lat 50-tych, kiedy buntownicy mieli w sobie coś eleganckiego i ichnia niegrzeczność, wówczas pewnie szokująca, dziś sprawia, że wzdycha się z sentymentem.
Choć jedna rzecz się nie zmienia - zwykła ludzka głupota.
Bardzo podobał mi się scenariusz, przemyślany pomysł na fabułę. Niby prosta, ale ma w sobie to "coś".
I wcale się nie dziwię, że Jamesa Deana otaczano takim kultem. Szkoda że zginął, z pewnością zagrałby jeszcze niejedną ciekawą rolę. Ale pewnie połowa tego uwielbienia to fakt, że żył szybko i umarł młodo. No cóż...
W istotnej, drugoplanowej roli - Sal Mineo, czyli Dov z Exodusa.
Polecam! Wzrusza mnie wciąż ten urok starych filmów i jak się je kiedyś kręciło.

W sobotę dołączyła do nas Anaru (no co, pochwalę się, w jak bardzo doborowym towarzystwie oglądałam filmy!).
Butch Cassidy i Sundance Kid (1969)
http://www.filmweb.pl/fil...e+Kid-1969-1457
Film jest super. Po prostu super - lekki, przyjemny, zabawny i urokliwy. Trochę przegadałyśmy, więc z dziką rozkoszą urządzę sobie powtórkę. :mrgreen:
I cudna, cudna piosenka z filmu, którą ponoć każdy zna: Rain drops keep falling on my head :serduszkate:
Świetny film. Już się w nim zakochałam. A Redford z Newmanem to jest po prostu klasa duetu. Palce lizać, jak się ładnie zgrywali. :-)

A potem, gdy zrobiło się ciemno i mroczno...
Demony / The devil inside (2012)
http://www.filmweb.pl/film/Demony-2012-622009
Horror stylizowany a'la Blair Witch Project, ale nie o dziwnej wiedźmie tudzież mordercy i w lesie, tylko o opętaniu. Brrr! Niby nie podskakiwałam pod sufit ze strachu, ale kiedy w nocy sobie szłam osiedlem to odczuwałam dziwny niepokój.
Na szczęście nie obudziłam się o 3.30...
Jeśli ktoś się chce naprawdę pobać, to polecam. Ale uprzedzam - działanie zostaje gdzieś w głowie, niekoniecznie w trakcie seansu poczujecie lęk.

Sofijufka - Nie 12 Sie, 2012 15:16

a ja obejrzałam i polecam [powtórka 16.08] "47 mieczy zemsty"
http://tv.wp.pl/name,47-m...ml?ticaid=1ef97
wspaniale fotografowany, detale kulturowe, jedyny minus - jakieś 20 minut rzeźni pod koniec, zanim zabili czarny charakter- pana Kirę
http://www.telemagazyn.pl...emsty,id,t.html
http://www.filmweb.pl/fil...Ako-1978-135544

praedzio - Nie 12 Sie, 2012 18:42

Mnie dziś cały dzień chodzi po głowie piosenka Rain drops keep falling on my head. :mrgreen: Pewnie dlatego, że sobie zrobiłam wycieczkę rowerową. Jednakowoż pewne figury wykonywane na tymże pojeździe mogłyby się udać tylko Butchowi/Newmanowi. I ze smutkiem konstatuję, że nie spotkałam na drodze żadnego byka, któremu mogłabym sprzedać całusa. :rotfl: Cóż... Może następnym razem. :rotfl:
Agn - Nie 12 Sie, 2012 18:48

A chciałabyś posłać całuska byczkowi? Bo wiesz, Butch musiał się po tym ewakuować w zorganizowanym pośpiechu...
Ale skoro nalegasz...


praedzio - Nie 12 Sie, 2012 19:12

:flirtuje2:
Admete - Nie 12 Sie, 2012 22:39

Ja trochę z innej beczki ;) Obejrzałam dziś ( kolejny raz ) Thunderheart z 1993 roku, film w reż. Michaela Apted'a. Gra tam taki młody jeszcze Val Kilmer i gra bardzo dobrze. Mam tam kilka ulubionych scen, gdy gra głównie oczami, niewielkimi zmianami twarzy. I świetna końcówka, gdy bohater grany przez Kilmera łamie wszystkie zasady i jedzie spotkać swoje przeznaczenie. Chyba nigdy mi się to nie znudzi ;) Historia dotyczy sytuacji zapalnej w pewnym rezerwacie indiańskim, do którego zostaje wysłany agent FBI - Raymond Levoi. Levoi ma w sobie krew indiańską, ale odrzuca dziedzictwo ojca. Czeka go więc nie tylko rozwiązanie zagadki morderstw, ale też odkrycie tego, kim jest naprawdę. Polecam.
primavera - Nie 12 Sie, 2012 23:54

A ja obejrzałam sobie dzisiaj The Raven i podoba mi się taka interpretacja osttnich dni życia Edgara Allana Poe
Admete - Pon 13 Sie, 2012 08:43

Chętnie bym obejrzała.
Anonymous - Pon 13 Sie, 2012 16:16

Admete napisał/a:
Ja trochę z innej beczki ;) Obejrzałam dziś ( kolejny raz ) Thunderheart z 1993 roku, film w reż. Michaela Apted'a. Gra tam taki młody jeszcze Val Kilmer i gra bardzo dobrze. Mam tam kilka ulubionych scen, gdy gra głównie oczami, niewielkimi zmianami twarzy. I świetna końcówka, gdy bohater grany przez Kilmera łamie wszystkie zasady i jedzie spotkać swoje przeznaczenie. Chyba nigdy mi się to nie znudzi ;) Historia dotyczy sytuacji zapalnej w pewnym rezerwacie indiańskim, do którego zostaje wysłany agent FBI - Raymond Levoi. Levoi ma w sobie krew indiańską, ale odrzuca dziedzictwo ojca. Czeka go więc nie tylko rozwiązanie zagadki morderstw, ale też odkrycie tego, kim jest naprawdę. Polecam.


bardzo lubie ten film :)

Admete - Pon 13 Sie, 2012 18:25

Ja mam do niego straszna słabość. Podoba mi się, jak Ray się zmienia.
primavera - Pon 13 Sie, 2012 23:45

Dzisiaj na HBO leciało Opętanie gdzie obok Gwyneth Paltrow wystąpiła Jennifer Ehle no i nasz Toby :-)

"Młody naukowiec Roland Michell (Aaron Eckhart) pewnego dnia odkrywa w zakamarkach uniwersyteckiej biblioteki pakiet starych listów miłosnych. Ich autorem był poeta z epoki wiktoriańskiej, Randolph Henry Ash (Jeremy Northam), a adresatką Christabel LaMotte (Jennifer Ehle). Zaintrygowany mężczyzna prosi o pomoc w zbadaniu sprawy Maud Bailey (Gwyneth Paltrow), która jest specjalistką od poezji LaMotte. Poznając sekrety łączące adresatów, Roland i Maud uświadamiają sobie także, że między nimi również wytworzyła się silna więź. Nastrojowy film romantyczny przenoszący widzów w barwny świat literatury. Powstał na podstawie książki Antonii Susan Byatt."

primavera - Pon 13 Sie, 2012 23:55

Admete napisał/a:
Chętnie bym obejrzała.


wystarczy trochę pochomikować ;)

Anonymous - Wto 14 Sie, 2012 00:06

Admete napisał/a:
Ja mam do niego straszna słabość. Podoba mi się, jak Ray się zmienia.


W ogole lubie ten okres Vala. Potem jakos sie rozdrobnil i ztandecial...
A film lubie rowniez przez tematyke indianska - mam do niej slabosc :)

Admete - Wto 14 Sie, 2012 10:02

Wtedy jeszcze wybierał dobre filmy i przystojny był. Szkoda aktora. Film też mi się podobał ze względu na tematykę, ostatecznie jak byłam w VI klasie, to miałam swoje plemię i byłam szamanem ;)
asiek - Wto 14 Sie, 2012 12:16

primavera napisał/a:
Dzisiaj na HBO leciało Opętanie gdzie obok Gwyneth Paltrow wystąpiła Jennifer Ehle no i nasz Toby :-)

"Młody naukowiec Roland Michell (Aaron Eckhart) pewnego dnia odkrywa w zakamarkach uniwersyteckiej biblioteki pakiet starych listów miłosnych. Ich autorem był poeta z epoki wiktoriańskiej, Randolph Henry Ash (Jeremy Northam), a adresatką Christabel LaMotte (Jennifer Ehle). Zaintrygowany mężczyzna prosi o pomoc w zbadaniu sprawy Maud Bailey (Gwyneth Paltrow), która jest specjalistką od poezji LaMotte. Poznając sekrety łączące adresatów, Roland i Maud uświadamiają sobie także, że między nimi również wytworzyła się silna więź. Nastrojowy film romantyczny przenoszący widzów w barwny świat literatury. Powstał na podstawie książki Antonii Susan Byatt."

Znamy, znamy... gdzieś była nawet dyskusja o tym filmie i powieści. :-)

praedzio - Śro 15 Sie, 2012 20:31

Agn napisał/a:
Butch Cassidy i Sundance Kid (1969)
http://www.filmweb.pl/fil...e+Kid-1969-1457
Film jest super. Po prostu super - lekki, przyjemny, zabawny i urokliwy. Trochę przegadałyśmy, więc z dziką rozkoszą urządzę sobie powtórkę.
I cudna, cudna piosenka z filmu, którą ponoć każdy zna: Rain drops keep falling on my head
Świetny film. Już się w nim zakochałam. A Redford z Newmanem to jest po prostu klasa duetu. Palce lizać, jak się ładnie zgrywali.


Właśnie dotarłam do parodii bicycle scene... :rotfl:

http://www.youtube.com/watch?v=gnQ7qstib0w

Agn - Czw 16 Sie, 2012 08:33

Znam tą scenę, widziałam ten film. Ale Leslie Nielsen średnio mnie śmieszy.
praedzio - Czw 16 Sie, 2012 08:41

Mnie w sumie też nie bawi tak, jak oczekiwali tego twórcy, ale ta scenka jakoś mnie rozśmieszyła swoją nieudolnością. No, i to WHEEEEE!!... na końcu (po czym polecieli sobie w cholerę nas zostawiając przy wspomnieniu oryginału). :rotfl:
Agn - Czw 16 Sie, 2012 21:31

Mi tam bardziej odpowiada oryginał, był imho wystarczająco zabawny. :wink:
praedzio - Nie 19 Sie, 2012 10:48

Agn napisał/a:


Słodki ptak młodości (1962)
I znowu Tennessee Williams. Coś jest w tych jego sztukach o posypanych rodzinach. Ogląda się to z ciekawością i bez chwili nudy.
http://www.filmweb.pl/fil...%9Bci-1962-9907
Podobała mi się ta historia, nawet jeśli bohater jest denerwujący, hihi. No co? Wkurzał mnie z tym swoim udawaniem wielkiej gwiazdy przed wszystkimi. Najlepszą jego odsłoną, taką najuczciwszą był romantyczny kochanek. No i lubiłam go w chwilach, kiedy stawał twarzą w twarz z okrutną prawdą - dla sławy się sprzedał, by nie rzec zeszmacił.
Jego ukochana - no cud dziewczę, ale jakaś bez wyrazu. :roll: Większe wrażenie zrobiła na mnie aktorka, która grała dawną gwiazdę - piękny popis gry aktorskiej. :-)
Zastanawiam się tylko, jak ta sztuka wyglądałaby wystawiona na deskach teatru. :mysle:
Polecam!


Obejrzałam wczoraj wieczorem. ;) I znów mamy (tak jak w Kotce na gorącym blaszanym dachu) rozprawę z demonami z przeszłości, ludzi o słabych charakterach próbujących odnaleźć w życiu to, co najważniejsze. Williams nie boi się w swoich sztukach poruszać drażliwych tematów, zestawia ze sobą kalekie moralnie charaktery, po to, by uwypuklić piętnowane przez siebie postawy życiowe. Pokazuje też brudny świat Fabryki Marzeń, jaką jest Hollywood, a także nieczyste zagrywki polityczne. Kurczę, świat poszedł 50 lat do przodu, a pewne rzeczy nic a nic się nie zmieniają! :lol:

Filmu nie ogląda się przyjemnie (chyba, ze chce się pogapić w błękitne oczy Newmana :-P ), raczej z pewnym zażenowaniem. Jednakowoż finał ustawia wszystko we właściwej perspektywie. Jeśli nie traktować tego jako swoistego katharsis, to już nie wiem, jak to katharsis ma wyglądać. :lol:

P.S. Tu jest całkiem zgrabna recenzja: http://tuczytam.blogspot....dosci-1962.html :oklaski:

P.S. 2. Ciekawostka: Geraldine Page, odgrywająca rolę starzejącej się aktorki była tylko o dwa miesiące starsza od Newmana, który zagrał młodego żigolaka. :lol:

Agn - Nie 19 Sie, 2012 21:38

Ciekawostka innej kategorii - przez kodeks, o którym wspominała chyba Praedzio, w tym filmie też nawywijano z motywami, a przede wszystkim podmieniono zakończenie. Oj, Williamsowi o co innego chyba chodziło. Aczkolwiek mnie się ten film podobał w takiej postaci. Tak samo jak Kotka.... No ale ja tu wyrastam na wielbicielkę starego Hollywood z całym dobrodziejstwem inwentarza, więc jestem stronnicza. Ale chętnie zobaczyłabym oryginał sztuki (który swoją szosą odegrał także Newman na Brodwayu).

Ja obejrzałam przed wyjazdem dwa filmy. Będzie krótko (a w przypadku filmu numer 2 wręcz obrzydliwie krótko, ale na nic więcej względem niego się nie zdobędę).

Pół żartem, pół serio (1959)
Marilyn, Tony Curtis i Jack Lemmon. Ktoś nie zna tego filmu? Widziałam go chyba sto tysięcy razy, ale i za stu tysięcznym pierwszym szalenie mnie bawił. Kocham te dowcipne dialogi, a przede wszystkim Jacka Lemmona uwielbiam w tej roli. Nigdy mi się chyba ten film nie znudzi! :mrgreen:

Battleship (2012)
Szajs.

praedzio - Nie 19 Sie, 2012 21:43

Aha, na Filmwebie coś przebąkiwano o zakończeniu filmu, które to zakończenie pono różni się od oryginalnego. Podobno Chance odnosi dotkliwy, khem, uszczerbek na zdrowiu. ;)
Agn - Nie 19 Sie, 2012 21:47

Bardzo, bardzo dotkliwy. Dotkliwszy niż złamanie nosa. A i w przeszłości nie zostawił dziewczyny w ciąży, tylko z gorszym problemem. No i nie ma happy endu jak w filmie.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group