To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)

spin_girl - Pią 09 Lip, 2010 14:26

Agn napisał/a:
A Spinka to nie żaden Kaszpirowski, tylko osoba, która, reprezentując kompletnie odmienny pogląd, jako jedyna tak długo utrzymała mnie w dialogu o sadze. Jest to sukces, ale i niezła zabawa. Jak się ma konkretne argumenty, a nie piszczy, że Edward jest śliczny, to nie tylko obie się przy tym świetnie bawimy, ale mam też szacunek dla oponenta. Ot i cała filozofia

wzruszyłam się... :kwiatek: :hug_grupowy:

Agn napisał/a:
O obsesji niech lepiej Spin sama opowie. Bardzo ładnie to ujęła, a wolałabym czegoś nie przekręcić.

prooooooszę, opowiedz Ty, bardzo chciałabym zobaczyć, jak to zostało odebrane, jakie wnioski wyciągnęłaś. Mogę potem uzupełnić. Dobrze?

Agn - Pią 09 Lip, 2010 14:50

*wzdycha teatralnie*
Wiedziałam...
Wiesz, że to spapram i nie będę umiała tego tak ładnie ująć?

No dobrze. Więc Spin, jak wiemy, inaczej patrzy na Edwarda. Ja staram się faceta zrozumieć na wiele sposobów, ale męczy mnie jego nadopiekuńczość. Spin kazała mi na to spojrzeć z zupełnie innej strony. No, nie kazała, ale elegancko zmusiła mnie, bym zauważyła drugą stronę medalu. Jest to podparte MS, ale i na pewno przemyśleniami własnymi i dobrym zrozumieniem postaci.
Edward na początku nie znosi Belli. Uważa ją za karę boską, ucieka od niej, a potem usiłuje zbliżyć. Nie może przeczytać jej myśli, kusi go jej zapach, pociąga inteligencja. Nasz wampir ma wewnętrzną walkę między tym, że chciałby ją zjeść, a faktem, że Bella jest zbyt interesująca żywa (mówiłam, że nie będę umiała tego ładnie ująć???). Bella powoli staje się jego obsesją. Dlatego za nią łazi (i włazi do niej do domu) i choć uważa, że dziewczyna powinna trzymać się od niego z daleka, to jednak jemu samem coraz trudniej się do tego zastosować. Jego obsesyjna miłość (nie można zaprzeczyć - Edward JEST w niej szaleńczo wręcz zakochany) nie pozwala mu dopuścić do choćby najmniejszego zagrożenia. James to zagrożenie spore, a dla Edwarda kruchość Belli jest w sumie powodem zmartwienia na co dzień. Dlatego nie dopuszcza nawet do sytuacji, w której dziewczyna mogłaby się potknąć, a gdy uważa, że ktoś (np. Jake) stanowi dla niej zagrożenie - chroni ją nawet wbrew niej. Nie jest to może cudowne z jego strony, ale przy obsesyjnym zachowaniu - całkiem logiczne. Uważa, że podejmuje właściwą decyzję, bo Bella kieruje się emocjami. On w sumie też, ale nieco innymi, wiadomo.
Nie wiem, czy to dobrze ujęłam, z pewnością dodałam coś od siebie, bo zaczęłam o tym myśleć, ale mniej więcej tak to wygląda.
I na pewno o czymś zapomniałam wspomnieć, tylko nie wiem, o czym. :mysle:

spin_girl - Pią 09 Lip, 2010 15:00

Agn napisał/a:
Nie wiem, czy to dobrze ujęłam, z pewnością dodałam coś od siebie, bo zaczęłam o tym myśleć, ale mniej więcej tak to wygląda.
I na pewno o czymś zapomniałam wspomnieć, tylko nie wiem, o czym.

ddobrze, dobrze, o to mi chodziło. Dodałabym jeszcze do tego fakt, że Edward polega w życiu na trzech rzeczach - na swojej sile jako wampira, na tym, że czyta w myślach oraz na tym, że Alice widzi przyszłość. Edward widzi olbrzymią różnicę między prawie niezniszczalnymi wampirami a Bellą, która wydaje mu się niezwykle krucha. Jest taka scena w MS, kiedy Edward rozmawia z Emmettem i wymienia powody swojego zmartwienia: przestępcy, choroby, dzikie zwierzęta...na Bellę czyha właściwie wszystko. Edward się tym zamartwia, co prowadzi do nadopiekuńczości. Jednocześnie pociesza go jedna rzecz - gdyby coś czyhało na Bellę to Alice to zobaczy a Edward, po swojemu (jest to jednak z jego najbardziej charakterystycznych reakcji w sadze), natychmiast Bellę zasłoni własnym ciałem i wykorzystując swoją przewagę jako wampira oraz możliwość usłyszenia myśli innych, obroni. Edward zawsze pozycjonuje się między Bellą a niebezpieczeństwem. Dlatego właśnie, (oprócz tego, że jest zazdrosny) tak szaleje, kiedy Bella jeździ do La Push. Sam nie może tam pojechać, Alice ich nie widzi...a wilkołaki jednak nie są takie znowu stabilne. Edward nie ma jak ustawić się między Bellą a potencjalnym niebezpieczeństwem i to go zabija.

Yvain - Pią 09 Lip, 2010 15:25

Zresztą to że Bella sama sobie funduje różne kontuzje, też potęguje w nim pewnie chęc chronienia jej. I jeszcze ważna rzecz to jego wychowanie, czas z którego pochodził. Edward stara się być rycerski i odpowiedzialny, jest inteligentny i wrażliwy, usiłuje wybrnąć jak najlepiej ze wszystkich sytuacji i ofiarować jak najwięcej. :-)
spin_girl - Pią 09 Lip, 2010 15:26

Yvain napisał/a:
Zresztą to że Bella sama sobie funduje różne kontuzje, też potęguje w nim pewnie chęc chronienia jej. I jeszcze ważna rzecz to jego wychowanie, czas z którego pochodził. Edward stara się być rycerski i odpowiedzialny, jest inteligentny i wrażliwy, usiłuje wybrnąć jak najlepiej ze wszystkich sytuacji i ofiarować jak najwięcej

I love you :serduszkate: :wink:

Yvain - Pią 09 Lip, 2010 15:26

hihihihihih :wink:
spin_girl - Pią 09 Lip, 2010 15:32

Przysięgam, Yvain, nie podrywam Cię, to jest po prostu straszna ulga mieć wreszcie kogoś autentycznie po swojej stronie :mrgreen:
Co nie zmienia faktu, że bardzo sobie cenię obecne tu przedstawicielki Team Jacob, które potrafią przyjmować moje argumenty i analizować postaci nie tylko ze swojego punktu widzenia :hug_grupowy:

Yvain - Pią 09 Lip, 2010 16:34

Wiem, wiem mam poczucie humoru :mrgreen: Cieszę się, że mogę choć troszkę pomóc.
Hmmm, a może zrobimy specjalny wątek na czytanie Hosta tym bardziej, że ma powstać film :wink:

RaczejRozwazna - Pią 09 Lip, 2010 16:40

Ok jeśli rozpatrujemy to w kategoriach obsesji to się zgodzę. Trzeba by tylko dodać, że żadna obsesja nie jest stanem normalnym, obsesyjna miłość, też nie jest. A przeciętne odbiorczynie sagi tego niestety nie widzą.

Wizja "Edwarda- z -pomocą- Alice -wszechmogącego", jaką miał on sam o sobie jest niezykle celna aczkolwiek nie widziałabym w tym cechy pozytywnej, ani, tym bardziej zdrowej bohatera.Przykłąd - zamykanie Belli w złotej klatce za porsche... :roll: Zresztą sam Edward się na tej swojej nadopiekuńczości "przejechał". Chodzi o towarzyszenie Belli podczas bitwy... Ok w książce jest tak, że to Bella prosi go, aby w niej nie brał udziału. w filmie jednak padają takie słowa: gdzie ja jestem, tam Ci nic nie grozi (czy jakoś tak), a jednak groziło - Victoria wyczuła zapach Edwarda właśnie. Na zdrowy rozum - gdyby Bella była z kimś ze sfory Victoria by ich nie wyczuła.

Reasumując - ja bym z takim facetem nie wytrzymała, co więcej, po tygodniu wpadłabym w depresję, zwątpiłabym w siebie i na dodatek prawdopodobnie zaczęła mieć manię prześladowczą

Agn - Pią 09 Lip, 2010 16:54

Yvain napisał/a:
I jeszcze ważna rzecz to jego wychowanie, czas z którego pochodził. Edward stara się być rycerski i odpowiedzialny, jest inteligentny i wrażliwy, usiłuje wybrnąć jak najlepiej ze wszystkich sytuacji i ofiarować jak najwięcej. :-)

Odnośnie przeszłości Edwarda i czasów, w których się wychował - to były czasy wojny, kiedy moralność nieco inaczej wyglądała, bo liczyło się "tu i teraz". Tzn. chłopaki w tamych czasach mieli w głowie wojnę, a nie baby, potem lądowali na froncie i gdy dostawali przepustkę, to baby lądowały im w myślach (i w łóżkach). I to wcale nie po to, by je całować w rączki, ładnie się oświadczać, z fanfarami, przyzwoitkami i zalotami. Ale to tylko taka mała dygresja.

Odnośnie obsesji - rozumiem to, co przekazała mi Spin, ale ja też z kolei wolę obsesję w wykonaniu np. Heathcliffa i Catherine, którzy byli skądinąd negatywnymi bohaterami, więc ta obsesyjna miłość to było w sumie coś... jak to ująć? Zdolność kochania była ich największą zaletą, dlatego mogła urosnąć do obsesji. Edward jest kreowany na ideał, jak się dorzuci do tego obsesję, to wychodzi nieco inna postać, niż Heathcliff.

PS Obejrzałam ten film z Dakotą i Kristen. Szczegóły tutaj: http://forum.northandsout...tart=100#266562

Yvain - Pią 09 Lip, 2010 16:56

Ja bym z tą obsesją nie szalała, według mnie jest to bardzo silne uczucie i tyle :mrgreen: ale nie odbiegające od normy. A reakcje wrażliwego Edwarda są reakcjami na postępowanie Belli, zupełnie inaczej by się zachowywał przy bardziej zrównoważonej kobiecie :mrgreen:
Agn - Pią 09 Lip, 2010 17:06

Bellę trudno określić mianem niestabilnej psychicznie, właściwie zachowuje się w granicach normy nastolatki (w sensie z kim się przyjaźni, jak marudzi, co lubi etc.).
Jak spiernicza z domu przed Jamesem, to już brawa dla książkowego Charliego, że smarkuli nie zatrzymał. Ba! Nawet nie próbował! No i powiedzmy, że do Włoch też nie każda by pognała, ale nie podejrzewam, by Edward uważał to akurat za coś złego.
A Edward obsesję miał. Bella na jego punkcie zresztą też.

Yvain - Pią 09 Lip, 2010 17:12

Agn napisał/a:
Yvain napisał/a:
I jeszcze ważna rzecz to jego wychowanie, czas z którego pochodził. Edward stara się być rycerski i odpowiedzialny, jest inteligentny i wrażliwy, usiłuje wybrnąć jak najlepiej ze wszystkich sytuacji i ofiarować jak najwięcej. :-)

Odnośnie przeszłości Edwarda i czasów, w których się wychował - to były czasy wojny, kiedy moralność nieco inaczej wyglądała, bo liczyło się "tu i teraz". Tzn. chłopaki w tamych czasach mieli w głowie wojnę, a nie baby, potem lądowali na froncie i gdy dostawali przepustkę, to baby lądowały im w myślach (i w łóżkach). I to wcale nie po to, by je całować w rączki, ładnie się oświadczać, z fanfarami, przyzwoitkami i zalotami. Ale to tylko taka mała dygresja.

Nie zgadzam się, to że faceci maja myśli o kobietach w łóżku czy też nie :mrgreen: to jest jedna sprawa, ale to jakie jest ich zachowanie na zewnątrz to zupełnie coś innego i zależy to od wychowania. To że mężczyzna ma fantazje seksualne na temat kobiety to jest jego naturalna potrzeba, ale to że ma dla niej szacunek i przedkłada jej dobro ponad wszystko to kwestia etyki i charakteru. W sumie czasy nie mają nic do rzeczy i dzisiaj znam wielu facetów , którzy po prostu szanują kobiety. Ale jak to Edward sam powiedział "w moich czasach wszystko było dużo prostsze ". Fakt bo obowiązywały inne reguły niż dzisiaj, i było pewnie trochę łatwiej z taką postawą jak Edwarda. Kiedyś szacunek dla kobiety, bycie gentlemanem było pewnymi normami dziś raczej nie :wink:

Agn - Pią 09 Lip, 2010 17:16

Yvain, przykro mi, ale w pewnym szczególe się mylisz. Czasy wojny wymuszają zmianę myślenia. I nawet nie wiesz, kiedy to się dzieje. Tak jak napisałam - tu i teraz. Bo jutro może nas już nie być.
Wystarczy poczytać np. powieści Remarque'a. Albo "Młode lwy" Irvina Shawa. To są faceci, którzy żyli w tamtych czasach i wiedzieli aż za dobrze, jak to wyglądało, czym się kierowali ludzie i co robili, kiedy wyrywali się z okopów. A w swojej twórczości podpierali się własnymi doświadczeniami. Więc szacunek, szacunkiem, spoko, ale w spokojnych czasach.
Meyer żyje w czasach współczesnych i wydaje mi się, że przeniosła moralność z Austen na początek XX wieku, a wtedy już to nieco inaczej wyglądało.
Już nie wspomnę o tym, że ludzie sobie folgowali od niepamiętnych czasów. ;)

Odnośnie osobnego wątku z "Intruzem" - chyba był już taki pomysł, ale się nie sprawdził za bardzo, bo i tak często lecą porównania i między jednym porównaniem, a drugim lecą Belle i Edwardy. Chyba nie ma sensu. Niech wszystko wyląduje w jednej kupie i będzie można szaleć. :)

Yvain - Pią 09 Lip, 2010 17:18

:mrgreen: Nie myślę, że jest niestabilna psychicznie tylko że jeszcze nie dorosła, stad nie radzi sobie emocjonalnie w wielu sytuacjach i jeszcze ma zdolność do ich komplikowania co Edwardowi życia nie ułatwia :mrgreen:
Agn - Pią 09 Lip, 2010 17:23

E tam życia. Edward już nie żyje. ;)
Ok, poważnie - wiem, o co biega. Niemniej E. z jednej strony chce, by Bella miała normalne ludzkie życie, a z drugiej ją za wszelką cenę ochrania przed wszystkim dookoła. No cóż, mój drogi Edwardzie, normalne ludzkie życie nastolatki polega na popełnianiu gaf i uczeniu się na tych błędach.
Mam podobnie jak Rozważna - przy typie a'la Edward wpadłabym w depresję.

Yvain - Pią 09 Lip, 2010 17:25

:mrgreen: wiem że się nie mylę, po prostu to kwestia zasad, być może słabszy charakter tak reaguje jak mówisz, że ważniejsze stają się okoliczności i można siebie rozgrzeszyć. Ale ja znam, takich ludzi o których ja mówię, a w ich przypadku chodź by się piekło waliło zasad nie zmienią :mrgreen:
Yvain - Pią 09 Lip, 2010 17:30

Agn napisał/a:
E tam życia. Edward już nie żyje. ;)
Ok, poważnie - wiem, o co biega. Niemniej E. z jednej strony chce, by Bella miała normalne ludzkie życie, a z drugiej ją za wszelką cenę ochrania przed wszystkim dookoła. No cóż, mój drogi Edwardzie, normalne ludzkie życie nastolatki polega na popełnianiu gaf i uczeniu się na tych błędach.
Mam podobnie jak Rozważna - przy typie a'la Edward wpadłabym w depresję.

Ależ on stara się dawać jej możliwość popełniania błędów, tylko jej myślenie czasem go zaskakuje :mrgreen:

Agn - Pią 09 Lip, 2010 17:31

A czy ci ludzie przeszli przez piekło, że możesz tak powiedzieć? Jak to rzekła Szymborska "tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono".

Nie mówię, rzecz jasna, że nie mogło być inaczej, że tylko się wszyscy puszczali dookoła (pardon za słownictwo). Edward nie wylądował w okopach, bo pokonała go hiszpanka, to wiemy. No i mógł zachować moralność, spoko. Chodzi mi tylko o pogląd, że jakie to morale w tamych czasach było wysokie. Otóż bzdura - biorąc pod uwagę to, co uważamy za silne morale, to w tamtych czasach było wyjątkowo niskie. :)

Edward pozwala jej wszystko przeżywać w zawężonej strefie. Psychicznej (jako że nie ma na to wpływu, choć gdyby mógł zapewne ochraniałby ją i w tej sferze). Ale co z fizyczną? Widzisz, to jak z ojcem, który uczy dziecko jazdy na rowerze. Mój tata wiedział, że obedrę sobie kolana, ale pozwolił mi się przewrócić. Bo dzięki temu ja się uczyłam, jak nie wywijać rowerkiem, by później już się NIE przewracać.

Yvain - Pią 09 Lip, 2010 17:41

Ja od początku nie mówię o ogóle, ja mówię o konkretnych przypadkach, nie żyłam w tamtych czasach nie mogę więc nic powiedzieć, ale znałam ludzi z mojej rodziny i historie ich życia i chciałabym sama tak przeżyć takie ciężkie czasy i zachować się tak jak oni.
A wychowanie osób które urodziły się na początku wieku, było jednak bardziej etyczne, tylko to co potem robi dana osoba, z tym co się jej wpaja to już jej sprawa.
A ze sferą fizyczną, cóż Bella chyba wystarczająco sobie funduje kontuzji :wink:

Agn - Pią 09 Lip, 2010 18:12

Niemniej z tymi kontuzjami dobrnęła do lat siedemnastu całkiem szczęśliwie.
spin_girl - Pią 09 Lip, 2010 20:25

Agn, chyba mylisz pierwszą wojnę z drugą. W czasie pierwszej wojny czadu dostawali wyłącznie żołnierze na froncie, cywilna ludność (szczególnie w USA) niewiele tej wojny doznała. A poza tym taka mentalność w stylu "robimy co możemy/chcemy, bo jutra może nie być" to chyba w gettcie albo na froncie. Moja babcia była w czasie II WŚ w obodzie pracy w Rydze, miała szalone powodzenie, chodziła na potańcówki, co tydzień inny chłopak, ale żadnego nawet nie pocałowała i dopiero własna już dorosła córka uświadomiła jej, że nagły awans z załadowywania węgla na wagony na pomoc w gabinecie dentystycznym dostała dlatego, że dentysta-Niemiec chciał ją przelecieć, z czego moja biedna babcia tak dalece nie zdawała sobie sprawy, że ogłupiony Niemiec nawet nie przeszedł do bezpośrednich metod uwodzenia :mrgreen:
Agn napisał/a:
Niemniej z tymi kontuzjami dobrnęła do lat siedemnastu całkiem szczęśliwie

ale to dopiero po poznaniu Edwarda zaczęły ją pześladować sadystyczne wampiry i inne supernaturalne stworzenia. Ze złamaną nogą mogła sobie sama radzić, ale z takimi wrogami jak James, Victoria czy Volturi już raczej nie.

Yvain - Pią 09 Lip, 2010 20:41

Agn napisał/a:
Ale co z fizyczną? Widzisz, to jak z ojcem, który uczy dziecko jazdy na rowerze. Mój tata wiedział, że obedrę sobie kolana, ale pozwolił mi się przewrócić. Bo dzięki temu ja się uczyłam, jak nie wywijać rowerkiem, by później już się NIE przewracać.

Owszem i taka właśnie ochronę rozumiem, ale tato nie pozwoliłby ci wjechać na tym rowerku na autostradę i to pod prąd. Bella nie znała wszystkich zagrożeń, a Edward kochając ja przecież nie ryzykowałby jej życia.

spin_girl - Pią 09 Lip, 2010 20:42

Agn napisał/a:
Ale co z fizyczną? Widzisz, to jak z ojcem, który uczy dziecko jazdy na rowerze. Mój tata wiedział, że obedrę sobie kolana, ale pozwolił mi się przewrócić. Bo dzięki temu ja się uczyłam, jak nie wywijać rowerkiem, by później już się NIE przewracać.

hmm...może to niepedagogiczne, ale jakbym widziała, że moje dziecko leci na mordę z rowerka to chyba bym je jednak łapała :mrgreen:
a gdyby obok mnie szła sierota, która potyka się o własne nogi to też bym ją trzymała za łokieć, tym bardziej, że w przypadku Belli można spokojnie pokusić się o stwierdzenie, że jak się przez 17 lat nie nauczyła chodzić to już się nie nauczy. Po co jej nowe siniaki, złamania i zadrapania?
To, co Wy uważacie za jedną z największych zalet Jacoba ja uważam za wadę, przynajmniej w pewnych momentach. Znając Bellę i jej szczęście pozwolił jej jeździć na motorze bez żadnego kasku, kurtki - niczego. Mogła się spokojnie zabić. Codziennie prawie lądowali na ostrym dyżurze a Jacob niespecjalnie się tym przejmował. To jest lekkomyślność granicząca z głupotą. Mogła mieć naprawdę poważne obrażenia i raczej w tym więcej szczęścia niż rozumu. Bo niby co w tym jest pedagogicznego?

Agn - Pią 09 Lip, 2010 20:46

Ach, nie mam nic przeciwko obronie przed poważnymi zagrożeniami pt. James, Victoria czy Volturi. Ale to są faktycznie zagrożenia.

Spin, wojna pozostaje wojną. Wyzwala w ludziach inne instynkty. W czasie pierwszej wojny światowej też nie było jak w zakonie. Moja babcia przeżyła obie wojny i różnie z tym bywało. A należała do ludności cywilnej, nie była na froncie, gdzie tylko żołnierzom miałoby odbijać. Wojny się doświadcza (szczególnie tych, które się zaczęły w XX wieku - wojny totalne) na każdym poziomie. A w USA przed wyjazdem do Europy, wierz mi, mało kto spędzał wieczór na modlitwie. Raczej się żegnano z żonami i narzeczonymi. Bynajmniej nie pocałunkiem w rękę. ;)

Podglądam sobie CocoJumboKinoZRękiTV z Eclipse. Scena, w której Edward jest na przekwieconej łące z Bellą i rozmowa pt. "marry me" - ładna. Nawet dialog mi się podobał. Tylko dlaczego Pattinson ma coraz mnie brązowo-rude włosy w tych filmach, nie pojmuję.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group